Czarna Dłoń

Sesyjka na rozgrzewkę
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Babka nachyliła się nad stołem.
- Chodziłeś do tutejszego Domu Urody? Nie chodziłeś, widzę to w twoich oczach - zarzuciła mu niemal oskarżycielsko. - A powinieneś. Te kobiety są jak roztopione złoto... Zrobiłyby ci dobrze, oj zrobiły... - pokiwała głową i wróciła do leniwego bujania się na fotelu.

- Od jakiegoś czasu mają nową - rzekła. - Andurianka. Egzotyczna, czarnowłosa, opalona, a jakie smukłe nogi... Lubisz takie? Lubisz, lubisz... - Znów sobie sama odpowiedziała, patrząc w jego oczy.

Nagle spoważniała. - Praktycznie weszła na miejsce Massimy, po tym jak Massima zniknęła. Wiem dużo... ale nie wszystko jest przeznaczone dla twoich uszu.

W jej rękach nie wiedzieć skąd pojawiła się talia wyświechtanych kart. Przetasowała ją szybko i położyła przed Dashrilem.
- Sprawdźmy coś - zaordynowała, nie pytając go o zgodę, i wyłożyła na stół trzy karty z wierzchu stosu.

Czarny koń - mocny i silny, z powiewającą, płomienną grzywą.
Królowa - dzierżąca w ręku magiczny, kryształowy kostur, a w tle zaćmienie słońca.
Próba sił - człowiek siłujący się na rękę z przypominającym garbala, demonicznym stworzeniem.

- Ciekawe... - stwierdziła Hagnis, kiedy skończyła wykładać karty.
- Wybierz jedną - rozkazała nagle. - Szybko! - Fuknęła, widząc jego zdziwienie i niezdecydowanie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Czyżby ta Andurianka pozbyła się swej poprzedniczki? Ale Dashril tu nie przybył rozwiązywać zaginięcia w domu kurtyzan. Chciał jedynie porozmawiać z Gadimem, a zaczynało wyglądać na to, że znalezienie go zajęłoby więcej czasu niż on miał - a przynajmniej niż miał przed spotkaniem z Calvinem.
Ale Hagnis miała rację w jednym - zawsze uważał Andurianki za piękne kobiety... być może dlatego, że karnacją najbardziej przypominały mieszkanki Task'shamt, a w sprawach kobiet, Dashril był zdecydowanie lokalnym patriotą.
Poganiany przez Hagnis nie zastanawiał się długo i wskazał Próbę Sił.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Hagnis zaśmiała się złowieszczo i szybkim ruchem zgarnęła karty.
- Życie nie zawsze jest prostą próbą sił - powiedziała cicho i poważnie, zupełnie zaprzeczając wcześniejszemu śmiechowi. - Nie tym razem.

Nagle wyłożyła jeszcze jedną kartę ze stosu i z mocą uderzyła nią o stół, aż zabrzęczały liście stojącego obok miniaturowego drzewka. Kot zeskoczył jej z kolan i zniknął gdzieś pod kanapą.

Książę Demonów. Karta przedstawiała potężnego, uskrzydlonego rogacza, który w jednej pięści kruszył ludzką czaszkę.
- Potraktuj to jako ostrzeżenie od starej, przyjacielskiej Hagnis - skomentowała, nic sobie nie robiąc z faktu, że znowu zaczyna brzmieć jak wariatka. Co to miało wspólnego z historią Gadima?

- Siła, którą myślimy, że mamy, bywa zdradliwa - zaczęła tymczasem opowiadać staruszka. - Rodzi pewność siebie i brawurę. Zaślepia - dodała, jakby wypowiadanie tego słowa sprawiało jej przyjemność. - Sprawia, że uważamy, że wszyscy, którzy tej siły nie mają, są słabsi. Zapominamy, że mogą dysponować... innymi atutami. Atutami, przy których nasza siła staje się dziecinną igraszką. Zapewne podobnie było z Gadimem. I dlatego przegrał.

- Skończyłeś już herbatę? - zapytała niespodziewanie i niezbyt uprzejmie. Choć wszystko wyglądało na zabawę starej wariatki, patrzący na kartę demona Dashril poczuł niepokój kiełkujący w jego sercu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
"To stara wariatka. To stara wariatka." - Dashril powtarzał to sobie w myślach, starając się uspokoić.
Widok karty Księcia Demonów i słowa Hagnis nie powinny mieć na niego takiego wpływu, jak miały. Nie byłby to pierwszy raz, gdy jakiś samozwańczy wróżbita próbował mu wywróżyć przyszłość. Mimo wszystko...
Może to była kwestia atmosfery tego pokoju, z obrazami przedstawiającymi chaję, może słowa Hagnis, które wskazywały, że zaginięcie Gadima było bardziej skomplikowane niż sądził, ale poczuł nagle zimny dreszcz.
- Tak - powiedział, zadowolony, że głos nie zadrżał mu nawet odrobinę. - Dziękuję bardzo. Pyszna herbata.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dobrze więc.
Kobiecina wstała i zarzucając bardziej szeroki szal, skierowała się do wyjścia, zamierzając go odprowadzić.
- Wiele kobiet próbowało rozkochać w sobie Gadima - rzekła, nie odwracając się, jakby sama do siebie. - Przychodziły po różne porady i napoje... Ale, poza panią Unevą oczywiście, udało się to tylko Massimie. I to bynajmniej nie dzięki mojej pomocy. Na moje czary ten facet był niewzruszony. Drań miał bardzo silną własną energię, choć sam o tym pewnie nawet nie wiedział...

Zbierający się do wyjścia Dashril uważał, żeby nie zahaczyć ramieniem żadnej z dziwacznych rzeźb, zwłaszcza stojącego tuż przy kanapie wielkiego bociana. Dostrzegł wtedy, że śledzą go uważnie oczka dwóch pochowanych po kątach kotów. Na odchodnym raz jeszcze zerknął w pstrokaty obraz i ku swojemu zdziwieniu zauważył, że teraz jego mózg interpretuje te kropki zgoła inaczej. Wśród plam i punktów wyłaniała się po prostu... czaszka.
Nie... to na pewno projekcja jego skołowanego umysłu.
A może właśnie tak miały te obrazy działać?

- Dziękuję, że dałeś mi swoją uwagę, kochaniutki - zaskrzeczała jeszcze Hagnis na pożegnanie i uśmiechnęła się, lecz jemu wcale nie zrobiło się z tego powodu milej. Ten uśmiech wyglądał bardziej jak uśmiech hieny nad ofiarą.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Dziękuję pani również - odpowiedział, kłaniając się lekko przed wyjściem. Przez chwilę przyszła mu myśl, by jej również zapłacić za informacje i herbatę, ale przyszło mu do głowy, sam nie wiedział czemu, że mogłoby to ją obrazić.
Za drzwiami odetchnął, pozwalając by chłodne powietrze przywróciło mu spokój umysłu. Zastanawiał się, czy jest sens iść do kartografa. Nie dowiedział się najważniejszego o Gadimie - tego gdzie się podział - ale z tego co powiedziała Hagnis, wątpliwe było, by sąsiad mężczyzny o tym wiedział.
Z drugiej strony... miał jeszcze trochę czasu do zabicia, a po rozmowie z Hagnis, rozmowa z kimś normalnym byłaby mile widziana. A któż jest bardziej normalny od kartografa?*
Dashril zapukał do jego drzwi.

* tak, wiem, że to kuszenie losu :P
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Ah - Hagnis wychyliła się jeszcze zza drzwi. - Gdybyś poszedł do Domu Urody, to trzymaj się na baczności. Jedna z tamtejszych panien właśnie leczy się z paskudztwa, którego nie chcesz dostać, oj nie chcesz, uwierz mi. Ale nie powiem, ci która... - Zachichotała. - Przecież nie wypada - dodała poważnie i zatrzasnęła drzwi.

*

Drzwi sąsiada otworzyła Dashrilowi również kobieta, ale na tym się podobieństwa z Hagnis kończyły. Była zadbana, dobrze ubrana, nieco młodsza, i młodziej wyglądająca. Miała jasne włosy, siwiejące już, ale w dobrej kondycji, spięte w modną fryzurę. Jej wzrok był trzeźwy i czujny, nieco może zaniepokojony.
- Tak? Do męża? - zapytała krótko, zaraz domyślając się odpowiedzi. Najwyraźniej przybysz nie był jedynym interesantem, który odwiedzał kartografa.
- Nie wiem, czy będzie mógł pana przyjąć, jest dziś trochę zajęty... ale zaraz go zapytam. - Zaoferowała się. - Pan w sprawie tej kopii?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril obdarzył kobietę szerokim uśmiechem, kłaniając się lekko i podając swoje - fałszywe - imię. Jak miło było widzieć kogoś normalnego.
- Tak, do męża - przyznał. - Mam do niego drobną sprawę i mam nadzieję, że byłby mi w stanie pomóc. A może pani mogłaby mi pomóc? Szukam Gadima. Robiliśmy razem interesy, ale nie słyszałem od niego od pewnego czasu. Skoro jestem w mieście stwierdziłem, że go odwiedzę, ale wygląda na to, że zniknął.
Mówiąc, Dashril przyglądał się kobiecie uważnie, by zobaczyć jak zareaguje na wspomnienie Gadima. Ciekawe, czy była jedną z jego kobiet. Jeśli Hagnis w ogóle sobie nie wymyśliła tego aspektu osobowości poszukiwanego.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Znaliśmy Gadima - odrzekła kobieta z lekką nutką nostalgii, ale nie zaproponowała mu, żeby wszedł. - Miał dużo przyjaciół. Nie pan pierwszy o niego zapytuje...

Westchnęła.
- Ja to bardziej znałam jego żonę - powiedziała, chyba niezbyt skora do rozmowy. - Może jednak zapytam męża.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Słyszałem, że zmarła niedawno? - zapytał Dashril, posłusznie stojąc w drzwiach.
Nie chciał zasypywać jej pytaniami, by nie spłoszyć, ale chętnie by się dowiedział, co sądziła ona - i jej mąż - na temat zgonu żony Gadima.
-Tak, będę bardzo wdzięczny, jeśli będę mógł porozmawiać z pani mężem - powiedział.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Nie tak dawno, dwa lata będzie od lodnicy... - westchnęła kobieta i zniknęła za drzwiami, nie chcąc najwyraźniej zbyt dużo mówić.

Wkrótce pojawiła się znowu.
- Yary nie ma czasu, będzie zaraz szedł na spotkanie z klientem, ale powiedział, że jeśli pan chce, to może mu towarzyszyć w drodze - oznajmiła dość bezbarwnie.

Niezręczna chwila, w czasie której kobieta nie wiedziała, czy powinna zamknąć drzwi, czy towarzyszyć gościowi do czasu, aż nie wyjdzie jej mąż. W końcu zdecydowała się na to drugie.
- A pan skąd jest, czym się zajmuje? - zainteresowała się. - Gadim był pana klientem?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Można tak ująć - odparł Dashril. - Robiliśmy wspólne interesy.
Sytuacja była może i niezręczna, ale Dashril zdawał się tego nie zauważać.
- Bardzo chętnie dotrzymam pani mężowi towarzystwa w drodze - powiedział.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Mąż już się ubiera, zaraz wyjdzie - zapewniła kobieta, zerkając co jakiś czas do wnętrza domu.

W końcu się pojawił, trzymając pod pachą wiklinową tubę, a jego nieśmiała dama mogła odetchnąć z ulgą i schować się z powrotem w domowym zaciszu.

- Witam serdecznie, kartograf Yaromer - zarzucił jowialnie jeszcze z progu. - Pan na pewno mnie kojarzy, ale ja pana niekoniecznie. Jaka godność? - zapytał, wyciągając prawicę ku Dashrilowi.

Yary był dość pulchnym mężczyzną w jesieni wieku, którą zdradzały głównie siwe włosy, bo zmarszczek nie miał jakoś dużo. Swoją okrągłą twarz starał się skontrować szpiczastą bródką i kanciastymi okularami, które wygodnie siedziały mu na dużym nosie. Uwagę przyciągała jednak nie tyle bródka czy okulary, ale elegancki, materiałowy pas owinięty niby opaska wokół czoła. Czerwone i purpurowe kolory dodawały mu majestatu, a żółte i złote ornamentacje w kształcie kwiecistych zawijasów sprawiały, że wydawał się jeszcze droższy. Kontrastowało to ze zwykłym, wygodnym strojem mieszczanina, ze spodniami na szelkach. Jedynie bogate wykończenia koszuli przy kołnierzu i rękawach w jakikolwiek sposób korespondowały z powyższą opaską.
Najwyraźniej pan kartograf był ekscentrykiem, który miał w sobie coś z artysty.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril podał swoje fałszywe imię.
- Dziękuję, że znalazł pan dla mnie chwilę czasu - powiedział. - Swego czasu robiłem interesy z Gadimem i, gdy urwał się z nim kontakt, postanowiłem sprawdzić, co się stało. Tu dowiedziałem się, że nie dość, że zniknął, to jeszcze dowiaduję się, że ponoć był zamieszany w śmierć swojej żony?
Zwolnił odrobinę, zerkając na Yariego.
- Czy to prawda? I czy wie pan, gdzie można go znaleźć?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Kartograf aż przystanął, zaskoczony.
- Zamieszany w śmierć swojej żony? - powtórzył, nie dowierzając. - Ona przecież zachorowała... A on czuwał przy niej dniami i nocami. Jej śmierć kompletnie go rozwaliła, nigdy się z nią nie pogodził. Skąd masz takie informacje? - zapytał, a w międzyczasie radosna atmosfera serdeczności jakoś tak się ulotniła.

Szli powoli w stronę górnego miasta, mijając coraz bogatsze i lepiej zadbane budowle.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Ludzie gadają - Dashril wzruszył ramionami. - Często, oczywiście, nie wiedzą, o czym gadają. Na przykład słyszałem, że uciekł z jakąś kurtyzaną. Pewnie w tym też nie ma nic z prawdy?
Dashril nachylił się w stronę kartografa z uspokajającym uśmiechem.
- Nie ukrywam, że bardzo by mi ulżyło, gdyby tak było - powiedział. - Ktoś, kto morduje żonę, by uciec z kochanką nie jest dobrym partnerem w interesach, więc jeśli Gadim taki nie był, to tylko odetchnę z ulgą. Wie pan może w takim razie, gdzie zniknął?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Yary przyglądał się uważnie nieznajomemu, jakby stracił do niego zaufanie.
- Gadim to był dobry człowiek, a jego małżonka, niech jej bóstwa przyświecają, to była złota kobieta - rzekł w końcu ostrożnie. - Jasne, urządzali sute i srogo zakrapiane imprezy, ale czy my, ludzie, nie mamy prawa do odrobiny rozrywki w tych zapyziałych czasach?

- Powiem ci coś - rzekł w końcu. - To prawda, wszyscy wiedzieli, że ma kochanki. Jego żona też o tym wiedziała. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby... - zawahał się. - Ale to nie są tematy, o których wypada mi rozmawiać. Szanuję Gadima i jego... prywatne sprawy. Jeśli to był i twój kamrat, to nie powielajmy tych żenujących plotek. Oni dobrze żyli, a kiedy chorowała, nie umiałem go nijak pocieszyć. Po jej odejściu już nigdy nie był taki sam. Stał się pusty, zimny i przestał urządzać bale. A potem zniknął. Wiadomo, jak się znika bez słowa, to gęby się ludziom nie zamykają...

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Smutna historia. I ma pan rację odnośnie plotek - przyznał Dashril.
Tak naprawdę nie interesowało go - nie, w zasadzie interesowało go, ale nie było jego sprawą - co się stało z żoną Gadima. On chciał po prostu znaleźć mężczyznę.
- I nie wie pan, gdzie Gadim mógł pójść? Nie miał jakiejś rodziny lub innych znajomych, do których mógłby się udać?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- On nie był stąd - odrzekł kartograf, przyglądając się Dashrilowi, nie do końca pewny, ile ten wie o swoim dawnym partnerze biznesowym. Szli uliczkami Nimnaros, mijając innych ludzi. Kiedy weszli na plac z fontanną, niechcący potrącił jakiegoś brodatego faceta swoją tubą.
- O, przepraszam najmocniej - wymamrotał, przesuwając ją tak, żeby nie wystawała mu tak bardzo zza pazuchy. W odpowiedzi otrzymał tylko niezbyt uprzejme, żeby nie powiedzieć pełne pogardy spojrzenie.

- O czym to my... - wrócił swoją uwagę do Dashrila. - Gadim miał chyba rodzinę w Feomatcie, albo gdzieś na wyspach, bo często mówił o morskich wyprawach, a kiedy rodzina go odwiedzała, to zazwyczaj mówił, że "przypływają". Ale z tego co wiem, to nie utrzymywał za dobrych relacji z bliskimi, wolał trzymać się na dystans. No i ostatni raz widziałem go, jak przygotowywał wóz do drogi... Nie sądzę, że pojechał do portu, to wyglądało raczej na lądową wyprawę.

- O, to zaraz tutaj, mam spotkanie - Yary wskazał swoją tubą na jeden z domów w pierzei, która wyłaniała się na końcu ulicy. Kilka dość niepozornych kamienic graniczyło tu z dawnym parkiem, a zaraz za nim wyłaniały się baszty południowej bramy.
- Może ktoś z tych "plotkarzy" - tu wymowne spojrzenie - widział, którą bramą wyjeżdżał Gadim - rzekł Yari. - Jeśli to by ci pomogło. Ale to jednak było dawno... Ile to już lat temu, dwa, trzy...? Szybko lata lecą... Przez tyle czasu każda plotka się ludziom znudzi... Chociaż to zniknięcie było, trzeba przyznać, naprawdę niecodzienne. Taka przemiana... Może pojechał pokutować na pustynię?

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- To tutaj - rzekł kartograf i wyciągnął prawicę do Dashrila. - Miło się gawędziło, ale klient na mnie czeka - uśmiechnął się przepraszająco i zapukał do drzwi, przed którymi stanęli.

Wkrótce potem szermierz został już sam na ulicy, ze swoimi smętnymi myślami o Gadimie. Co tak naprawdę się wydarzyło? Ile prawdy było w tym, co powiedziała mu wiedźma, a na ile dobrze znał go Yari?

Mężczyzna nie bez ociągania wznowił swą wędrówkę i wkrótce i on zniknął gdzieś między budynkami.

Nie mogłem się doczekać Twojego odpisu, więc uznaję, że nie masz tu już wiele do dodania. Idziemy z tym w piz... do archiwum.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości