Czarna Dłoń
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Mógł odnaleźć wzrokiem część areny, w której ludzie byli jakby lepiej ubrani. Niestety, w zamieszaniu ciężko było przyglądać się twarzom. Niektórzy byli w kapturach, a wielu odwracało się już i wychodziło. Nie dostrzegł nigdzie Calvina.
Za to kiedy przeniósł wzrok na miejsce, gdzie siedział z Gorgiem, dostrzegł, że obaj mężczyźni znowu są razem i idą w jego kierunku, zawzięcie o czymś rozmawiając. Czy też raczej Savor prowadził wzburzony monolog, a Gorg cierpliwie słuchał.
- Kurwa, zasrane mutanty! - emocjonował się, nie mogąc pogodzić się z wynikiem walk. - Przez tego zapchlonego zwierza całą tygodniówkę mi diabli wzięli! Rozumiesz to?!
Na twarzy miał jeszcze resztki niedbale otartej strużki krwi, jaka musiała pociec mu z nosa. Również poobcierane knykcie prawej dłoni świadczyły o tym, że nie siedział grzecznie na miejscu w czasie całej tej zadymy.
- Idziemy stąd, do kurwy! - rzucił tylko Dashrilowi na przywitanie.
Szermierz już miał za nimi podążyć, zastanawiając się, czy to jest dobry moment na zadawanie pytań, kiedy ktoś uprzejmie zastąpił mu drogę.
Człowiek nienagannie ostrzyżony i ogolony, pod płaszczem skrywający białą, czystą koszulę.
- Szanowny pan wybaczy, że nachodzę, mam wiadomość od szefa. - Ukłonił się. - Pan Vansen wie o pańskim przybyciu. Będzie oczekiwał na wizytę jutro w godzinach wieczornych.
Posłaniec uśmiechnął się lekko, starając się wyglądać przyjaźnie, choć z oczu, schowanych pod ciężkimi brwiami, wcale mu najlepiej nie patrzyło.
Za to kiedy przeniósł wzrok na miejsce, gdzie siedział z Gorgiem, dostrzegł, że obaj mężczyźni znowu są razem i idą w jego kierunku, zawzięcie o czymś rozmawiając. Czy też raczej Savor prowadził wzburzony monolog, a Gorg cierpliwie słuchał.
- Kurwa, zasrane mutanty! - emocjonował się, nie mogąc pogodzić się z wynikiem walk. - Przez tego zapchlonego zwierza całą tygodniówkę mi diabli wzięli! Rozumiesz to?!
Na twarzy miał jeszcze resztki niedbale otartej strużki krwi, jaka musiała pociec mu z nosa. Również poobcierane knykcie prawej dłoni świadczyły o tym, że nie siedział grzecznie na miejscu w czasie całej tej zadymy.
- Idziemy stąd, do kurwy! - rzucił tylko Dashrilowi na przywitanie.
Szermierz już miał za nimi podążyć, zastanawiając się, czy to jest dobry moment na zadawanie pytań, kiedy ktoś uprzejmie zastąpił mu drogę.
Człowiek nienagannie ostrzyżony i ogolony, pod płaszczem skrywający białą, czystą koszulę.
- Szanowny pan wybaczy, że nachodzę, mam wiadomość od szefa. - Ukłonił się. - Pan Vansen wie o pańskim przybyciu. Będzie oczekiwał na wizytę jutro w godzinach wieczornych.
Posłaniec uśmiechnął się lekko, starając się wyglądać przyjaźnie, choć z oczu, schowanych pod ciężkimi brwiami, wcale mu najlepiej nie patrzyło.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dahsril rzucił mu poirytowane spojrzenie.
- Jutro wieczorem? Naprawdę, nie mam ochoty na marnowanie kolejnego dnia - powiedział.
Uśmiech na ustach mężczyzny nawet nie drgnął.
- Pan Vansen powiedział, że spotka się z panem jutro wieczorem - powtórzył.
- Mam nadzieję, że pan Vansen zdaje sobie sprawę, że nie jestem tu dla przyjemności, ale w sprawie łączących nas interesów. I wszystko to sprawia, że pan Vansen wygląda bardzo podejrzanie...
Dashril westchnął i machnął ręką. Kłócenie się z najmitą Calvina nie miało sensu. Odesłał mężczyznę... po czym ruszył za nim.
- Jutro wieczorem? Naprawdę, nie mam ochoty na marnowanie kolejnego dnia - powiedział.
Uśmiech na ustach mężczyzny nawet nie drgnął.
- Pan Vansen powiedział, że spotka się z panem jutro wieczorem - powtórzył.
- Mam nadzieję, że pan Vansen zdaje sobie sprawę, że nie jestem tu dla przyjemności, ale w sprawie łączących nas interesów. I wszystko to sprawia, że pan Vansen wygląda bardzo podejrzanie...
Dashril westchnął i machnął ręką. Kłócenie się z najmitą Calvina nie miało sensu. Odesłał mężczyznę... po czym ruszył za nim.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Zostawiwszy swoich wcześniejszych towarzyszy, Dashril ruszył za tajemniczym posłańcem. Okazało się jednak, że ten zmierza w tą samą stronę, co i oni - z powrotem do portu. Ciasna uliczka Labiryntu przepełniona była jednak wracającymi z areny ludźmi i co chwila gubił ich z oczu. Złorzeczenia Savora jednak ciągle słyszał przed sobą dość wyraźnie.
Mógł teraz przyspieszyć, przeciskając się między ludźmi, albo iść w tempie innych powracających, licząc, że kiedy tylko wyjdą z Labiryntu, odszuka i dogoni posłańca na zdecydowanie szerszej Złotej Alei.
Mógł teraz przyspieszyć, przeciskając się między ludźmi, albo iść w tempie innych powracających, licząc, że kiedy tylko wyjdą z Labiryntu, odszuka i dogoni posłańca na zdecydowanie szerszej Złotej Alei.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Ostrożność przede wszystkim. Dashril pozwolił, by na chwilę tłum ich rozdzielił. Dopasowując tempo do tempa tłumu, przeciskał się przez tłum. Taki ścisk był idealny dla kieszonkowców, więc Dashril starał się mieć oczy dookoła głowa, mniej obawiając się jednak żołnierzy niż kogoś, kto by mu mógł chcieć wsadzić mu sztylet między żebra.
Co za kontrast! Z jednej strony Nimnaros jako dogorywające miasto duchów, a z drugiej strony tłum areny czy Labiryntu. Jak zawsze miasto kontrastów, nawet jeśli z innych przyczyn niż niegdyś.
W końcu przebił się przez tłum i rozejrzał po Złotej Alei, poszukując swojego celu.
Co za kontrast! Z jednej strony Nimnaros jako dogorywające miasto duchów, a z drugiej strony tłum areny czy Labiryntu. Jak zawsze miasto kontrastów, nawet jeśli z innych przyczyn niż niegdyś.
W końcu przebił się przez tłum i rozejrzał po Złotej Alei, poszukując swojego celu.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Szybki rzut oka na wszystkie uliczki. Bez skutku. Dashril, żałując, że nie urósł nieco wyższy, okrążał fontannę, rozglądając się dookoła. I wtedy go ujrzał, gdzieś pomiędzy ludźmi. Posłaniec przekroczył Złotą Aleję i od razu skierował się do ogrodów. Wszystko wskazywało na to, że zmierzał do dzielnicy portowej. Już znikał szermierzowi z oczu.
- No, tu jesteś! - usłyszał nagle znajomy głos. Savor podszedł do niego, próbując zwrócić na siebie jego uwagę. - Potrzebuję się napić, idziesz ze mną? Gorg już mi wymięka, stary nudziarz...
- No, tu jesteś! - usłyszał nagle znajomy głos. Savor podszedł do niego, próbując zwrócić na siebie jego uwagę. - Potrzebuję się napić, idziesz ze mną? Gorg już mi wymięka, stary nudziarz...
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril ledwie zwrócił na niego uwagę.
- Zaraz wrócę! - rzucił i przyspieszył kroku, kierując się za człowiekiem Vansena.
Tym razem nie było czasu na podziwianie okolicy i zastanawianie się nad zmianami, które dotknęły Nimnaros. Był tylko jego cel i potrzeba jednoczesnego śledzenia jak i starania się pozostać niezauważonym.
- Zaraz wrócę! - rzucił i przyspieszył kroku, kierując się za człowiekiem Vansena.
Tym razem nie było czasu na podziwianie okolicy i zastanawianie się nad zmianami, które dotknęły Nimnaros. Był tylko jego cel i potrzeba jednoczesnego śledzenia jak i starania się pozostać niezauważonym.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Savor przekrzywił lekko głowę.
- Wiesz, gdzie będę - rzucił tylko, wyraźnie niezadowolony, że nikt nie chce z nim pić.
Dashril pospieszył za posłańcem. Wśród płotów ogrodu łatwo było go śledzić. Kiedy znaleźli się na powrót w dzielnicy portowej, mężczyzna skierował się w jedną z bocznych uliczek, by za chwilę zatrzymać się przy drugim z lewej domu. Nie wyglądał okazale, choć nie był też zapuszczoną ruderą.
Posłaniec zastukał stanowczo, ale nie za głośno. Nie rozglądał się na boki, kompletnie nieświadomy tego, że jest obserwowany.
Drzwi otworzyły się i ukazały się w nich pokaźne piersi. Dopiero potem wyłoniła się reszta kobiety. Jej szeroki dekolt i odsłonięte ramiona raczej nie pozostawiały wątpliwości, jakie mieli plany na dzisiaj.
- Jestem, żabciu - rzucił gość na przywitanie.
- Czekałam... Jak było? - Czarnowłosa kobieta uśmiechała się, zalotnie przylegając do framugi drzwi. Dashril pomyślał, że niebrzydka, ale z twarzy kompletnie nie była w jego typie.
- Wszystko pochytane - odparł posłaniec, biorąc ją w ramiona. - Nikt nas już dziś nie powinien niepokoić, kochanie...
Oddała się bez najmniejszego oporu, wpatrzona w jego oczy.
- Mówisz..? - zapytała, dotykając jego policzka. - To całuj...
Całował namiętnie, bez pamięci, a ona wiotczała w jego ramionach.
- Wiesz, gdzie będę - rzucił tylko, wyraźnie niezadowolony, że nikt nie chce z nim pić.
Dashril pospieszył za posłańcem. Wśród płotów ogrodu łatwo było go śledzić. Kiedy znaleźli się na powrót w dzielnicy portowej, mężczyzna skierował się w jedną z bocznych uliczek, by za chwilę zatrzymać się przy drugim z lewej domu. Nie wyglądał okazale, choć nie był też zapuszczoną ruderą.
Posłaniec zastukał stanowczo, ale nie za głośno. Nie rozglądał się na boki, kompletnie nieświadomy tego, że jest obserwowany.
Drzwi otworzyły się i ukazały się w nich pokaźne piersi. Dopiero potem wyłoniła się reszta kobiety. Jej szeroki dekolt i odsłonięte ramiona raczej nie pozostawiały wątpliwości, jakie mieli plany na dzisiaj.
- Jestem, żabciu - rzucił gość na przywitanie.
- Czekałam... Jak było? - Czarnowłosa kobieta uśmiechała się, zalotnie przylegając do framugi drzwi. Dashril pomyślał, że niebrzydka, ale z twarzy kompletnie nie była w jego typie.
- Wszystko pochytane - odparł posłaniec, biorąc ją w ramiona. - Nikt nas już dziś nie powinien niepokoić, kochanie...
Oddała się bez najmniejszego oporu, wpatrzona w jego oczy.
- Mówisz..? - zapytała, dotykając jego policzka. - To całuj...
Całował namiętnie, bez pamięci, a ona wiotczała w jego ramionach.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril uśmiechnął się pod nosem. Brał pod uwagę, że mężczyzna nigdzie go nie zaprowadzi, ale warto było sprawdzić ten trop. W takim razie nie pozostawało mu nic innego niż poczekać do czasu umówionego z Calvinem spotkania.
Godzina była już późno, a dzień obfitował w wydarzenia, więc nie pozostawało nic innego niż udać się na spoczynek. Nie miał zamiaru skończyć z poderżniętym podczas snu gardłem, więc skierował kroki w stronę dawnego głównego rynku Nimnaros. O ile pamiętam z opowieści Savora i własnych informacji, był to teren lojalistów, którzy stanowili pozostałości po wyższej klasie mieszkańców miasta.
Godzina była już późno, a dzień obfitował w wydarzenia, więc nie pozostawało nic innego niż udać się na spoczynek. Nie miał zamiaru skończyć z poderżniętym podczas snu gardłem, więc skierował kroki w stronę dawnego głównego rynku Nimnaros. O ile pamiętam z opowieści Savora i własnych informacji, był to teren lojalistów, którzy stanowili pozostałości po wyższej klasie mieszkańców miasta.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Bramy prowadzące ku górnemu miastu były otwarte, ale stał w nich na oko czterdziestokilkuletni strażnik. W przeciwieństwie do obdartusów z portu, jego rynsztunek był zadbany i kompletny. Dokładnie taki, jaki mieli dawni Gwardziści.
Jego utkwiony w Dashrilu wzrok nie zdradzał wrogości, ale pozostawał czujny. Przejście przez bramę ignorując go raczej nie wchodziło w grę.
- Kim jesteś i co cię tu sprowadza? - zapytał.
Jego utkwiony w Dashrilu wzrok nie zdradzał wrogości, ale pozostawał czujny. Przejście przez bramę ignorując go raczej nie wchodziło w grę.
- Kim jesteś i co cię tu sprowadza? - zapytał.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril lekko skłonił się. Czysty mundur i pancerz strażnika dawały nadzieję, że ta część miasta jest rzeczywiście spokojniejsza i bezpieczniejsza.
- Nazywam się Kereth, proszę pana - powiedział. - Przybywam z Archipelagu w interesach. Chciałbym spędzić noc w jakimś spokojnym i bezpiecznym miejscu, a powiedziano mi, że ta dzielnica do takich należy.
- Nazywam się Kereth, proszę pana - powiedział. - Przybywam z Archipelagu w interesach. Chciałbym spędzić noc w jakimś spokojnym i bezpiecznym miejscu, a powiedziano mi, że ta dzielnica do takich należy.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Zatem witaj w Nimnaros, Kereth - odparł strażnik, najwyraźniej zadowolony z poziomu kultury i pokory swojego rozmówcy.
Odsunął się, umożliwiając szermierzowi przejście.
- Wiem, jak to teraz wygląda w porcie - rzekł niemal przepraszająco. - Nie mamy kontroli nad tamtą częścią miasta, ale z kolei tutaj nic nie powinno ci grozić - uśmiechnął się ledwie zauważalnie.
Pierwsze, co rzucało się w oczy tuż za Bramą, to wielka katedra z potężnymi, smukłymi wieżami i rozetowym witrażem nad wrotami. W nocy nie mógł widzieć jej pełnej krasy, ale i tak robiła wrażenie. Na schodach przed wejściem siedzieli jacyś ludzie. Owinięci płaszczami sprawiali wrażenie bezdomnych, ale coś się nie zgadzało - stroje mieli zbyt bogate i zadbane jak na ludzi żyjących na ulicach.
Domy dzielnicy wysokiej również wyglądały zupełnie inaczej niż w porcie. Kamieniczki były czyste, a w oknach gdzieniegdzie nawet kwitły kwiaty. Uliczne latarnie płonęły ciepłym światłem, zwiększając poczucie kontroli i bezpieczeństwa.
Już stąd mógł zobaczyć niewielki placyk za katedrą, przy którym wystawne budynki z podcieniami chwaliły się szerokimi szyldami. Gdzieś tam na pewno znajdzie odpowiednią dla siebie gospodę.
Odsunął się, umożliwiając szermierzowi przejście.
- Wiem, jak to teraz wygląda w porcie - rzekł niemal przepraszająco. - Nie mamy kontroli nad tamtą częścią miasta, ale z kolei tutaj nic nie powinno ci grozić - uśmiechnął się ledwie zauważalnie.
Pierwsze, co rzucało się w oczy tuż za Bramą, to wielka katedra z potężnymi, smukłymi wieżami i rozetowym witrażem nad wrotami. W nocy nie mógł widzieć jej pełnej krasy, ale i tak robiła wrażenie. Na schodach przed wejściem siedzieli jacyś ludzie. Owinięci płaszczami sprawiali wrażenie bezdomnych, ale coś się nie zgadzało - stroje mieli zbyt bogate i zadbane jak na ludzi żyjących na ulicach.
Domy dzielnicy wysokiej również wyglądały zupełnie inaczej niż w porcie. Kamieniczki były czyste, a w oknach gdzieniegdzie nawet kwitły kwiaty. Uliczne latarnie płonęły ciepłym światłem, zwiększając poczucie kontroli i bezpieczeństwa.
Już stąd mógł zobaczyć niewielki placyk za katedrą, przy którym wystawne budynki z podcieniami chwaliły się szerokimi szyldami. Gdzieś tam na pewno znajdzie odpowiednią dla siebie gospodę.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
I w rzeczy samej, znalazł. Na Archipelagu zostałaby uznana za w miarę przyzwoitą gospodę dla bogatszych marynarzy lub biedniejszych kupców i kapitanów. Tu, w Nimnaros, była zapewne uważana za luksusową - i tak też była wyceniona.
Była jednak czysta, wygodna, jadło było dobre i Dashril, gdy obudził się, stwierdził, że nikt go nie okradł. Chwilę zajęło mu przygotowanie się do wyjścia, po czym udał się z powrotem do szulerni Calvina.
Była jednak czysta, wygodna, jadło było dobre i Dashril, gdy obudził się, stwierdził, że nikt go nie okradł. Chwilę zajęło mu przygotowanie się do wyjścia, po czym udał się z powrotem do szulerni Calvina.
Veni, rescripsi, discessi
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Dashril wyszedł za próg gospody i zatrzymał się.
Z Calvinem był umówiony dopiero wieczorem, miał zatem cały dzień do spotkania. Mógł wykorzystać ten czas na dowiedzenie się czegoś na mieście i lepsze przygotowanie. Mógł też pospacerować i pozwiedzać. Rozmiar zmian w mieście niesamowicie go zdumiewał, a nie zobaczył jeszcze wszystkiego.
Zastanowił się.
Z Calvinem był umówiony dopiero wieczorem, miał zatem cały dzień do spotkania. Mógł wykorzystać ten czas na dowiedzenie się czegoś na mieście i lepsze przygotowanie. Mógł też pospacerować i pozwiedzać. Rozmiar zmian w mieście niesamowicie go zdumiewał, a nie zobaczył jeszcze wszystkiego.
Zastanowił się.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril wciąż jeszcze planował dzień, gdy zorientował się, że idąc bezwiednie dotarł do karczmy "Pod Złamanym Żebrem". Było to w końcu jedyne miejsce w mieście, które zapamiętał ze swej pierwszej wizyty, gdyż krótko po zawitaniu do karczmy wypadki potoczyły się tak, że znów wracał na Archipelag "Merihanną". Miał jeszcze cały dzień na przygotowania, więc postanowił zobaczyć jak zmieniło się to miejsce. Otworzył drzwi i wszedł do środka.
Veni, rescripsi, discessi
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
W karczmie było pusto. I nie dziwota, kto wybierał się rankiem do karczmy? Dashril objął izbę wzrokiem i momentalnie zaczął kojarzyć elementy wnętrza. Niewiele się tu zmieniło odkąd ostatni raz odwiedził to miejsce.
Ruszył powoli przed siebie, swe kroki skierował ku kontuarowi. Wtem, zapewne usłyszawszy kroki na drewnianej podłodze, wysunęła się zza niego brodata, głowa. Jej właściciel kucał i był zajęty czymś leżącym na podłodze. Czym, tego Dashril nie widział.
Mężczyzna podniósł się z kolan i ukazał całą sylwetkę. Był wysoki i dobrze zbudowany, choć pod koszulą kołysał się widoczny zarys brzucha. Jego twarz stężała, a czujne oczy obrzuciły Dashrila badawczym spojrzeniem.
- Jeszcze zamknięte - rzucił sucho Horissten zwany Hortem, karczmarz "Złamanego Żebra".
Ruszył powoli przed siebie, swe kroki skierował ku kontuarowi. Wtem, zapewne usłyszawszy kroki na drewnianej podłodze, wysunęła się zza niego brodata, głowa. Jej właściciel kucał i był zajęty czymś leżącym na podłodze. Czym, tego Dashril nie widział.
Mężczyzna podniósł się z kolan i ukazał całą sylwetkę. Był wysoki i dobrze zbudowany, choć pod koszulą kołysał się widoczny zarys brzucha. Jego twarz stężała, a czujne oczy obrzuciły Dashrila badawczym spojrzeniem.
- Jeszcze zamknięte - rzucił sucho Horissten zwany Hortem, karczmarz "Złamanego Żebra".
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril widział Horsta tylko jeden raz w życiu, ale i tak, patrząc na niego teraz, odczuł zalewającą go falę nostalgii. Przy tych wszystkich zmianach, które dotknęły Nimnaros, fakt, że chociaż Horst dalej prowadził swoją oberżę, był wysepką spokoju i stabilizacji.
- Zamknięte? - zapytał, podchodząc. - Pamiętam jeszcze czasy, gdy drzwi tu były otwarte o każdej porze dnia i nocy i zawsze można było usłyszeć gwar głosów.
- Zamknięte? - zapytał, podchodząc. - Pamiętam jeszcze czasy, gdy drzwi tu były otwarte o każdej porze dnia i nocy i zawsze można było usłyszeć gwar głosów.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Horristen oparł swoje ciężkie łapska na ladzie i uśmiechnął się samymi tylko ustami.
- Dawno cię tu nie było, co? - zapytał, nie będąc jednak zainteresowanym usłyszeniem odpowiedzi. - Nie pamiętam cię - stwierdził wprost i do bólu szczerze, uważnie przyglądając się przybyszowi. - Task'shamt?
- Dawno cię tu nie było, co? - zapytał, nie będąc jednak zainteresowanym usłyszeniem odpowiedzi. - Nie pamiętam cię - stwierdził wprost i do bólu szczerze, uważnie przyglądając się przybyszowi. - Task'shamt?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril bynajmniej nie spodziewał się, że Horst będzie go pamiętał. Nawet w tych czasach klientów musiał mieć sporo i szanse, że zapamiętał kogoś, kto pięć lat temu spędził w jego karczmie jedną tylko noc były zerowe. Tym lepiej. Dashril niespecjalnie chciał by go pamiętano.
- Dawno - pokiwał głową. - Owszem jestem z Archipelagu. Tam spędzałem ostatnie lata. Teraz jestem w Nimnaros po raz pierwszy odkąd... odkąd wszystko oszalało. Wy chyba, w waszym zawodzie, najlepiej widzicie różnicę między wtedy, a teraz, prawda?
- Dawno - pokiwał głową. - Owszem jestem z Archipelagu. Tam spędzałem ostatnie lata. Teraz jestem w Nimnaros po raz pierwszy odkąd... odkąd wszystko oszalało. Wy chyba, w waszym zawodzie, najlepiej widzicie różnicę między wtedy, a teraz, prawda?
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Czy ja wiem... - zastanowił się Hort, wracając do swoich obowiązków. Przecierał, pucował, sprzątał, odświeżał, podlewał kwiaty. Najwyraźniej uznał, że obecność tego dziwnego, ale wystarczająco wytwornego, by nie podejrzewać go o złe zamiary, typa z Archipelagu urozmaici mu ten czas.
- Cały czas przyłażą tu różne szumowiny, i wtedy, i teraz... Mniej płacą, to prawda, to się chyba najbardziej zmieniło - westchnął. - Od dawna już nie zamawiam najdroższych win, zrezygnowałem też z wielu dań z górnej półki. Nikt ich nie kupował, zresztą pojawiły się problemy z dostawcami takiej egzotyki, jak na przykład szafran czy... orzeszki Pinja.
Uśmiechnął się.
- Przeszedłem na bardziej tradycyjną, lokalną kuchnię. Rzepa, buraki, ziemniaki... Tanie zupy ze skwarkami. To teraz najwięcej schodzi.
- Cały czas przyłażą tu różne szumowiny, i wtedy, i teraz... Mniej płacą, to prawda, to się chyba najbardziej zmieniło - westchnął. - Od dawna już nie zamawiam najdroższych win, zrezygnowałem też z wielu dań z górnej półki. Nikt ich nie kupował, zresztą pojawiły się problemy z dostawcami takiej egzotyki, jak na przykład szafran czy... orzeszki Pinja.
Uśmiechnął się.
- Przeszedłem na bardziej tradycyjną, lokalną kuchnię. Rzepa, buraki, ziemniaki... Tanie zupy ze skwarkami. To teraz najwięcej schodzi.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- A przyjezdni dalej ciągną do Nimnaros? - zapytał Dashril. - Czy tylko miejscowi tu przychodzą?
Pewnie za to by został wyrzucony ze Stowarzyszenia Smakoszy Task'shamt (zresztą przestał płacić składki członkowskie jakieś dziesięć lat temu), ale musiał przyznać, że potrawy wspomniane przez Horsta brzmiały całkiem interesująco. Teraz był najedzony po śniadanie - a zresztą i karczma ponoć była nieczynna - ale musiał wpaść tu na posiłek, jeśli czas pozwoli.
Pewnie za to by został wyrzucony ze Stowarzyszenia Smakoszy Task'shamt (zresztą przestał płacić składki członkowskie jakieś dziesięć lat temu), ale musiał przyznać, że potrawy wspomniane przez Horsta brzmiały całkiem interesująco. Teraz był najedzony po śniadanie - a zresztą i karczma ponoć była nieczynna - ale musiał wpaść tu na posiłek, jeśli czas pozwoli.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Hort wzruszył ramionami.
- Jak widać - odparł i już wyglądało na to, że zakończył swoją wypowiedź, kiedy dodał:
- Najpierw, jak była cała ta, wiadomo, fala uchodźców, no i rewolucja, to wszystko stało na głowie. Potem długo nic, bo ludzie się bali dziwów i bandytów, a teraz, jak się jako tako unormowało, to znów coraz odważniej podróżują, więc i przybysze się częściej pojawiają. Jeżdżą odbudowywać handel, relacje, dyplomacje, ale i zwyczajnie, odwiedzić krewnych, świątynie, zrobić jakiś biznes, czy poczytać biblioteki.
Przerwał pucowanie stolika i spojrzał na swojego gościa.
- A ty, czemu przyjechałeś? - zapytał, może nieco zbyt bezpośrednio, niż oczekiwałaby tego kurtuazja.
- Jak widać - odparł i już wyglądało na to, że zakończył swoją wypowiedź, kiedy dodał:
- Najpierw, jak była cała ta, wiadomo, fala uchodźców, no i rewolucja, to wszystko stało na głowie. Potem długo nic, bo ludzie się bali dziwów i bandytów, a teraz, jak się jako tako unormowało, to znów coraz odważniej podróżują, więc i przybysze się częściej pojawiają. Jeżdżą odbudowywać handel, relacje, dyplomacje, ale i zwyczajnie, odwiedzić krewnych, świątynie, zrobić jakiś biznes, czy poczytać biblioteki.
Przerwał pucowanie stolika i spojrzał na swojego gościa.
- A ty, czemu przyjechałeś? - zapytał, może nieco zbyt bezpośrednio, niż oczekiwałaby tego kurtuazja.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Interesy - odparł Dashril, po czym uśmiechnął się lekko. - Czy nie to, mówią o nas, wyspiarzach? Że zawsze mamy interes i zysk na oku? Z tym ostatnim jednak ciężko ostatnimy czasy, dlatego mam nadzieję, że ten handel ruszy jak najszybciej.
Po chwili milczenia, znów zwrócił się w stronę Horsta.
- Wspomniałeś rewolucję? - zapytał. - Doszły nas oczywiście pogłoski o walkach w Nimnaros, ewakuowaliśmy faktorię i ambasadę, ale nigdy nie dowiedziałem się, jak to tu wtedy wyglądało.
Spojrzał pytająco na karczmarza. Oczywiście wiedział sporo o tamtych wydarzeniach, między innymi z listów Calvina, ale chętnie by usłyszał perspektywę jeszcze jakiegoś miejscowego.
Po chwili milczenia, znów zwrócił się w stronę Horsta.
- Wspomniałeś rewolucję? - zapytał. - Doszły nas oczywiście pogłoski o walkach w Nimnaros, ewakuowaliśmy faktorię i ambasadę, ale nigdy nie dowiedziałem się, jak to tu wtedy wyglądało.
Spojrzał pytająco na karczmarza. Oczywiście wiedział sporo o tamtych wydarzeniach, między innymi z listów Calvina, ale chętnie by usłyszał perspektywę jeszcze jakiegoś miejscowego.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Hort przewrócił oczami.
- Jak dla mnie to banda brudasów wyczuła moment, kiedy straż stała się zbyt słaba i skłócona, by dopilnować prawa, więc wszyscy zaczęli je łamać i nie było szans nad tym zapanować. Dość powiedzieć, że część samej straży dołączyła się do szabrowników. Takie akcje nigdy nie kończą się wesoło, wepchnęło nas to w burdel i anarchię na długie miesiące. Do dziś w porcie rządzi mafia. A ja straciłem wielu najlepszych klientów, nikt nie chciał zostawiać kasy na takie luksusy jak karczma. Trzeba było strasznie spuścić ceny, dostawy żarcia całkowicie ustały. W pewnej chwili sam sprzedawałem alkohol w zamian za jedzenie dla siebie. A potem jeszcze ten pożar... No, ale jakoś przeżyliśmy, nie ma co do tego gówna wracać. I tak mam szczęście, że moja karczma stoi w jedynej sensownej dzielnicy w tym mieście...
Wrócił za ladę i rzucił szmatą gdzieś w kąt na zapleczu.
- Zaschło mi w ryju od tego gadania. Stawiam po kuflu słabego - mruknął i na blacie zatańczyły dwie szklanki. - Ale tylko pod warunkiem, że ty mi też coś piśniesz o sytuacji na Archipelagu - uśmiechnął się łebsko, nalewając piwo. Najwyraźniej zupełnie nie brał pod uwagę faktu, że jego gość mógłby odmówić takiej szczodrości, albo zwyczajnie nie mieć ochoty na napitek.
- Jak dla mnie to banda brudasów wyczuła moment, kiedy straż stała się zbyt słaba i skłócona, by dopilnować prawa, więc wszyscy zaczęli je łamać i nie było szans nad tym zapanować. Dość powiedzieć, że część samej straży dołączyła się do szabrowników. Takie akcje nigdy nie kończą się wesoło, wepchnęło nas to w burdel i anarchię na długie miesiące. Do dziś w porcie rządzi mafia. A ja straciłem wielu najlepszych klientów, nikt nie chciał zostawiać kasy na takie luksusy jak karczma. Trzeba było strasznie spuścić ceny, dostawy żarcia całkowicie ustały. W pewnej chwili sam sprzedawałem alkohol w zamian za jedzenie dla siebie. A potem jeszcze ten pożar... No, ale jakoś przeżyliśmy, nie ma co do tego gówna wracać. I tak mam szczęście, że moja karczma stoi w jedynej sensownej dzielnicy w tym mieście...
Wrócił za ladę i rzucił szmatą gdzieś w kąt na zapleczu.
- Zaschło mi w ryju od tego gadania. Stawiam po kuflu słabego - mruknął i na blacie zatańczyły dwie szklanki. - Ale tylko pod warunkiem, że ty mi też coś piśniesz o sytuacji na Archipelagu - uśmiechnął się łebsko, nalewając piwo. Najwyraźniej zupełnie nie brał pod uwagę faktu, że jego gość mógłby odmówić takiej szczodrości, albo zwyczajnie nie mieć ochoty na napitek.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Na Archipelagu? - zapytał Dashril, przyjmując napitek.
Nie zamierzał obrażać sympatycznego karczmarza odmową, zwłaszcza, że nie miał nic przeciwko przepłukaniu gardła. Pociągnął krótki łyk, posmakował płyn na języki, skrzywił się odrobinę i wziął głębszy łyk.
- Dobre - powiedział, chociaż osobiście wolał wino, a piwa pijał mniej gorzkie, z owocowym posmakiem. Wiedział jednak, że pomijając kwestie praktyczne, wielu na kontynencie gardziło takimi napojami, uznając je za "niemęskie".
- Archipelagu też zmiany nie ominęły, a w obecnych czasach zmiany rzadko są na lepsze - powiedział. - Ledwie sytuacja się ustabilizowała bo wojnie domowej, a tu nastąpiło Przebudzenie. Chociaż ludzie zaczynali się robić podejrzliwi wobec świątyni, to fakt, że kapłanki okazały się być w dużej mierze odporne na chaos wywołanu Przebudzeniem, sprawił, że wielu znów zwróciło się ku świątyni. A kupcy... potraciliśmy tyle rynków zbytu, partnerów handlowych i faktorii, że wiele znakomitych rodzin zbankrutowało niemal z dnia na dzień. To pociągnęło za sobą zwolnienia, likwidację stanowisk i podejmowanie się desperackich wypraw, z których większość nie wróciła...
Dashril wzruszył ramionami i napił się więcej piwa. Im więcej się go piło, tym bardziej smakowało. Ale czy nie było tak z większością alkoholi?
- Ale to było zaraz po Przebudzeniu - dodał. - Teraz sytuacja się nieco ustabilizowała. Powstają nowe rynki, nowe okazje. Te rodziny, które przetrwały, straciły sporo środków, ale znacząco przerzedziła się też konkurencja. Liczymy, że jesteśmy gotowi powrócić na utracone tereny, na nowo odbudować wymianę handlową i zaprowadzić nieco ładu w te dziwne czasy.
Nie zamierzał obrażać sympatycznego karczmarza odmową, zwłaszcza, że nie miał nic przeciwko przepłukaniu gardła. Pociągnął krótki łyk, posmakował płyn na języki, skrzywił się odrobinę i wziął głębszy łyk.
- Dobre - powiedział, chociaż osobiście wolał wino, a piwa pijał mniej gorzkie, z owocowym posmakiem. Wiedział jednak, że pomijając kwestie praktyczne, wielu na kontynencie gardziło takimi napojami, uznając je za "niemęskie".
- Archipelagu też zmiany nie ominęły, a w obecnych czasach zmiany rzadko są na lepsze - powiedział. - Ledwie sytuacja się ustabilizowała bo wojnie domowej, a tu nastąpiło Przebudzenie. Chociaż ludzie zaczynali się robić podejrzliwi wobec świątyni, to fakt, że kapłanki okazały się być w dużej mierze odporne na chaos wywołanu Przebudzeniem, sprawił, że wielu znów zwróciło się ku świątyni. A kupcy... potraciliśmy tyle rynków zbytu, partnerów handlowych i faktorii, że wiele znakomitych rodzin zbankrutowało niemal z dnia na dzień. To pociągnęło za sobą zwolnienia, likwidację stanowisk i podejmowanie się desperackich wypraw, z których większość nie wróciła...
Dashril wzruszył ramionami i napił się więcej piwa. Im więcej się go piło, tym bardziej smakowało. Ale czy nie było tak z większością alkoholi?
- Ale to było zaraz po Przebudzeniu - dodał. - Teraz sytuacja się nieco ustabilizowała. Powstają nowe rynki, nowe okazje. Te rodziny, które przetrwały, straciły sporo środków, ale znacząco przerzedziła się też konkurencja. Liczymy, że jesteśmy gotowi powrócić na utracone tereny, na nowo odbudować wymianę handlową i zaprowadzić nieco ładu w te dziwne czasy.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Zanim skończył opowiadać, Hort już nalewał sobie drugi kufel.
- No - odparł niezbyt elokwentnie. - Spodziewałem się, że wrócicie do gry, ale nie, że aż tak szybko.
Nachylił się konspiracyjnie.
- Wiesz na pewno, że tutaj nie wszyscy ucieszą się z powodu rosnących wpływów Świątyni - mruknął cicho. - Mi tam nic do tego, ale jeśli mogę coś doradzić, uważajcie z tym "zaprowadzaniem ładu".
- No - odparł niezbyt elokwentnie. - Spodziewałem się, że wrócicie do gry, ale nie, że aż tak szybko.
Nachylił się konspiracyjnie.
- Wiesz na pewno, że tutaj nie wszyscy ucieszą się z powodu rosnących wpływów Świątyni - mruknął cicho. - Mi tam nic do tego, ale jeśli mogę coś doradzić, uważajcie z tym "zaprowadzaniem ładu".
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril uśmiechnął się lekko.
- Tym nie ma się co martwić - powiedział. - Co by nie mówić o Świątyni Wężowej Pani, to nigdy specjalnie nie interesowało jej Nimnaros i kontynent. Świątynia trzyma się głównie Archipelagu.
Uniósł kufe do ust i, z pewnym zaskoczeniem, stwierdził, że jest w większości pusty. Musiało mu się bardziej chcieć pić, niż sądził.
- Nie zamierzamy nic nikomu narzucać - powiedział. - To nie nasza metoda. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje i tak dalej, a handel buduje mosty najlepiej. Liczymy, że Nimnaros znów będzie naszym dobrym i zaufanym partnerem, ale... - Dashril westchnął. - ciężko nawet powiedzieć, kto tu teraz rządzi i z kim negocjować. Nie żeby to było moje zadanie. Ja po prostu rozgląda się za okazjami i badam sytuację.
- Tym nie ma się co martwić - powiedział. - Co by nie mówić o Świątyni Wężowej Pani, to nigdy specjalnie nie interesowało jej Nimnaros i kontynent. Świątynia trzyma się głównie Archipelagu.
Uniósł kufe do ust i, z pewnym zaskoczeniem, stwierdził, że jest w większości pusty. Musiało mu się bardziej chcieć pić, niż sądził.
- Nie zamierzamy nic nikomu narzucać - powiedział. - To nie nasza metoda. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje i tak dalej, a handel buduje mosty najlepiej. Liczymy, że Nimnaros znów będzie naszym dobrym i zaufanym partnerem, ale... - Dashril westchnął. - ciężko nawet powiedzieć, kto tu teraz rządzi i z kim negocjować. Nie żeby to było moje zadanie. Ja po prostu rozgląda się za okazjami i badam sytuację.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Cieszę się - Hort wyraźnie się rozluźnił. - Bo różne rzeczy gadają.
- To prawda, właściwie mamy teraz trzy odrębne dowództwa - zgodził się, słysząc wątpliwość Dashrila. - Cóż mogę powiedzieć... Jeśli zależy ci na dawnym porządku, udaj się do Wieży Płomienia, pogadać z kimś z Rady Pięciu. Oni wciąż uważają się za prawowitych władców miasta, mimo, że nie mają żadnej kontroli nad większością dzielnic. Gdybyś chciał robić biznesy, to teraz cały handel morski jest w rękach Nieugiętych. Dawna placówka Unii Handlowej została przerobiona na koszary Herla, tam znajdziesz tamtejszą władzę. Natomiast gdyby z jakichś przyczyn zależało ci na wiedzy religijnej, sankrze, czy odleglejszej sytuacji na Wschodzie, powinieneś iść prosto do Świątyni Illany. Wydaje mi się też, że to właśnie kapłanki są tymi, które najbardziej pragną pokoju i zjednoczenia.
//Hort w tym poście taki 100% rasowy NPC xD
- To prawda, właściwie mamy teraz trzy odrębne dowództwa - zgodził się, słysząc wątpliwość Dashrila. - Cóż mogę powiedzieć... Jeśli zależy ci na dawnym porządku, udaj się do Wieży Płomienia, pogadać z kimś z Rady Pięciu. Oni wciąż uważają się za prawowitych władców miasta, mimo, że nie mają żadnej kontroli nad większością dzielnic. Gdybyś chciał robić biznesy, to teraz cały handel morski jest w rękach Nieugiętych. Dawna placówka Unii Handlowej została przerobiona na koszary Herla, tam znajdziesz tamtejszą władzę. Natomiast gdyby z jakichś przyczyn zależało ci na wiedzy religijnej, sankrze, czy odleglejszej sytuacji na Wschodzie, powinieneś iść prosto do Świątyni Illany. Wydaje mi się też, że to właśnie kapłanki są tymi, które najbardziej pragną pokoju i zjednoczenia.
//Hort w tym poście taki 100% rasowy NPC xD
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dashril spojrzał ostro na Horsta, ale zaraz zmusił się do uśmiechu. Nie, do kapłanek Illany na pewno nie zamierzał się wybierać. Wciąż zbyt dobrze pamiętał, jak Illana wykorzystała porządnego w gruncie rzeczy Depsetha w próbie zdobycia Kości Spełnienia i zapoczątkowała w ten sposób łańcuch wydarzeń, który o mały włos nie wtrącił Archipelagu Task'shamt w długie miesiące jeśli nie lata wojny domowej. Z drugiej strony, musiał przyznać, że gdyby nie ich wyprawa po Kość, działania i zdrada Czerwonych Kapłanów i Xahriusa być może nie wyszłyby na jaw dopóki nie byłoby już za późno.
Fechtmistrz spojrzał badawczo na Horsta. Postanowił odrobinę zaryzykować.
- Słyszałem coś, że podróżny szukający w Nimnaros rozrywek, może miło spędzić czas w domu gry niejakiego Calvina Vansena. Prawda to? Słyszeliście o kimś takim? - zapytał.
Fechtmistrz spojrzał badawczo na Horsta. Postanowił odrobinę zaryzykować.
- Słyszałem coś, że podróżny szukający w Nimnaros rozrywek, może miło spędzić czas w domu gry niejakiego Calvina Vansena. Prawda to? Słyszeliście o kimś takim? - zapytał.
Veni, rescripsi, discessi
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Słysząc to nazwisko, karczmarz wyprostował się czujnie.
- Proszę, jaka zamorska sława z tego Calvina - uśmiechnął się z przekąsem. - A może słyszałeś to już tutaj, w Nimnaros?
- Proszę, jaka zamorska sława z tego Calvina - uśmiechnął się z przekąsem. - A może słyszałeś to już tutaj, w Nimnaros?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tutaj, tutaj - uśmiechnął się Dashril. - Póki co, jeśli chodzi o rozrywki, widziałem tylko walkę na arenie, ale to widowisko szybko zamieniło się w chaotyczne zamieszki... a nie jest to rodzaj rozrywki, który mi najbardziej odpowiada.
To, bynajmniej, nie było kłamstwem.
- Parę spokojnych godzin z kartami to o wiele lepszy sposób na zabicie wolnego czasu - przyznał. - Dlatego tak interesuje mnie przybytek Calvina.
To, bynajmniej, nie było kłamstwem.
- Parę spokojnych godzin z kartami to o wiele lepszy sposób na zabicie wolnego czasu - przyznał. - Dlatego tak interesuje mnie przybytek Calvina.
Veni, rescripsi, discessi
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości