Szulernia „Pod Rzuconymi Kośćmi”
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Westchnął w duchu. Cóż więcej mógł zrobić. W koszarach przejął niewdzięczną funkcję łącznika pomiędzy szeregowymi a przełożonymi. Teraz miotał się więc pomiędzy tymi dwoma szczeblami, starając się balansować na tej rozgrzanej do czerwoności przez ognisty temperament Heinreicha linie.
Raz szło lepiej, raz gorzej. Teraz, musiał przyznać, poszło mimo wszystko lepiej. Dostał co prawda naganę, ale prośba kolegów z niższego szczebla została przekazana, ziarno zasiane, a tyrada nie trwała zbyt długo.
- Oczywiście, sir. Problem rozwiązany. - Więcej słów nie musiało paść. Nie powinno.
Gdy to powiedział, przed oczami stanął mu widok płonącego zakładu lichwiarza. Wspomnienie gryzącego nozdrza dymu było w nim jeszcze żywe. Był to chyba pierwszy raz, kiedy Valees poczuł odór płonącego ludzkiego ciała. Omal wtedy nie zwymiotował.
LIczyło się jednak to, że lichwiarz zniknął, a ślady zostały zatarte. Przypadkowe zaprószenie, wpisano w raportach. Śmierć w wyniku licznych poparzeń. Tragedia, ale całkowicie niezawiniona.
Niech tak zostanie.
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Wyjaśnienia w osobnym temacie: viewtopic.php?f=7&t=17&p=2086#p2086
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
„Tak? Ja tutaj jestem? W tej mordowni? O jaki piękny uroczy dzień. Wow! Panowie chyba się nie zgadzają. To tulipan? O! Jaki Ładny!"
Potem gdy przyszło do rozmowy zupełnie utraciła zainteresowanie tym tematem. Czekając na Calvina w końcu oparła swoje ręce na stole, prawie się na nim kładąc. Zaczęła się lekko bujać, szybko wyczuwając, że stół ma nierówne nogi. Było to coś, co w definitywny sposób zakłócało porządek tego świata, dlatego chwilę później można było zobaczyć Jael, która siedząc w kucki próbowała namierzyć, która noga u stołu jest za krótka. Przy okazji już się zastanawiała nad tym, co tam można podłożyć by osiągnąć ten perfekcyjny balans równego stołu.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
***
***
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
A jednak Valees nie zawsze się do tego stosował. Gdy przybył do miasta, wielokrotnie słyszał, że skończy w Labiryncie, jak inne przybłędy. Gdy udał się tam po raz pierwszy, zrozumiał, że oznaczałoby to śmierć. Heinreich pozwolił mu tego uniknąć, tym samym ratując mu życie.
- Straż dokłada starań, by główne arterie Labiryntu pozostawały drożne - odparł mechanicznie. Słyszał te słowa zbyt wiele razy. - Coś cię wiąże z tamtym rejonem?
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Mężczyzna skończył wiązać opatrunek na czole jednego z nieszczęsnych hazardzistów. Niby przypadkiem, ściągnął odrobinę zbyt mocno.
- Mawiają, że mordercy i złoczyńcy są po obu stronach barykady, ale jedni mają na to stosowne papiery - skwitował filozoficznie, co pewnie rozbawiło Herveta.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Wszystko co można było zrobić na złość TEJ osobie było rzeczą słuszną i nie należało z niej rezygnować. Możliwość zyskania dodatkowego sprzętu, jednocześnie pozbawiając ją u wroga brzmiała jak spełnienie marzeń. Zupełnie jakby jego głośno marudzenie wcześniej o marnym stanie sprzętu straży zostało wysłuchane. Oddanie jednak połowy już tak bardzo go nie ucieszyło. Co więcej bardzo mu się to nie podobało. Porucznik nie lubił się z nikim dzielić nie ważne czy służbowo, czy po cywilu.
Jednak musiał. Musiał bo nie miał pojęcia gdzie dokładnie będzie przewożony towar oraz co ważniejsze, nie dowiedziałby się o tym gdyby nie blondynek. No trudno, skoro już miał się czymś dzielić to lepiej z Calvinem niż inną szują.
- Oczywiście, że jestem zainteresowany. Zgarniamy po połowie, niech będzie, ale jak co lepszej jakości będzie to biorę ja. No... to powiedz gdzie i dokładnie kiedy mam ustawić chłopaków do zagarnięcia tej dostawy.
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
- Nie, a coś się stało?
Po chwili jednak się zreflektowała.
- A to?
Znów wdrapała się na krzesło, chwyciła dłońmi za krawędź stołu i lekko nim ruszyła ukazując wadę stołu.
- Rusza się – wyjaśniła, gdy stół chwilę potrajkotał – coś chciałeś powiedzieć?
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
***
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Valees nie zamierzał wspominać o dilerze, o którym rozmawiali z Heinreichem. Wiedział, że gdyby Calvin się na niego zawziął, straż nie miałaby czego sprzątać. Rozumiał jednak, że dla utrzymania dobrej relacji z właścicielem Szulerni, należy czasem nakarmić jego uszy istotnymi dla biznesu informacjami.
- Pana renoma póki co wystarcza jeszcze, by żeby trzymać ich na dystans, ale zataczają coraz węższe kręgi. Może warto byłoby przypomnieć im, gdzie ich miejsce. - Zawiesił głos. Obaj wiedzieli, jakiego rodzaju przypomnienie miejsca w szeregu ma na myśli.
Nagle Valees poczuł się dziwnie. Dotarło do niego, że odkąd wszedł do Szulerni, wziął udział w przypadkowej bójce, przystał na propozycję szantażu, a teraz zasugerował komuś pobicie lub nawet trwałe okaleczenie.
Czy naprawdę z tym wiązała się rolą strażnika miejskiego w Nimnaros?
Spojrzał ponad ramieniem Calvina i kilka metrów dalej dostrzegł swojego porucznika. Westchnął cicho, niemal bezgłośnie.
- To wszystko, proszę pana.
Poczekał, aż Calvin da znać, że z jego strony także rozmowa jest już skończona, po czym podszedł do przełożonego.
- Herr Heinreich, niedługo zaczynam zmianę. Czy powinienem udać się do mężczyzny, o którym dziś rozmawialiśmy?
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
- Skoro mogę wybierać, to ustalone. Sprawdzę jakiego tam chłopa mogę dorzucić na patrol. Piątak z pewnością się znajdzie. Mordy prawilne są to i poradzić sobie, poradzą. No. To ja idę się przygotować. Dalora kojarzę, złapie go jutro o tym możesz mieć pewność. Bywaj, nie daj się zabić. - Powiedział poprawiając się zza pasa. Następnie wstał, kiwnął Calvinowi wbijając w niego zimne spojrzenie, przez drobny moment świerzbiąc, by mu czegoś nie zrobić od tych wszystkich słów co musiał wydukać do niego, jednak koniec końców klepnął go w ramię i ruszył w stronę wyjścia. Musiał sprawdzić kogo tam jeszcze pod sobą miał od patroli i zdecydować kto pójdzie.
- No ty się do tego na pewno nadasz. Valdek olej teraz tego handlarza, sprawę mam dla ciebie. Bierz dupę w troki i za mną. - Wycharczał do niego i wyszedł z budynku na brudne ulice, zawszonej dzielnicy portowej.
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
- Wygląda ...nawet dobrze – przyznała, trochę nieszczerze.
Paves nie wyglądał na wygadanego rozmówce, wyglądała Calvina. Zastukała palcami o stół oglądając się za siebie, jako żywe srebro ciężko jej jednak było usiedzieć w jednym miejscu. Czekanie nigdy nie było mocną stroną Jael, ona wolała działać. Ostatecznie nie lubiła takich negocjacji, nie wybrałaby się tu jednak, gdyby nie obawiała się pojawienia jakiś gości u siebie w warsztacie gdyby tego nie zrobiła. Można było powiedzieć, że przyszła tu prewencyjnie. Zbyt dużo gości u siebie w domu, to duża szansa, że coś się zbije, stłucze – a nikt by tego nie chciał.
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
- Ale może jednak potrzebujesz czegoś bardziej indywidualnego, większy zasięg, inny rodzaj pocisków, pluteja, specjalne materiały albo mechanizm? Tu jednak trzeba by się potargować, rozumiesz, że takie zadanie przekroczyłoby wartość długu – no i wymagałoby więcej czasu, niektóre eksperymentalne rozwiązania potrzebują testowania.
W kwestii pochodzenia Jael obruszyła się jakby zaskoczona.
- Tak widać? No pewnie – przyznała po chwili – mówią mi, że jestem południowcem, ale szczerze mówiąc nie pamiętam półwyspu Anduria, może trochę pyłu i żaru. Bardziej Góry Wilcze, widziałam z dwóch stron. Raz z jednej strony gdy służyłam Torgasom, a potem z drugiej, gdy do nich strzelałam z balisty.
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
- Nie jest to tajemnica, wolność wywalczyłam sobie własnymi rękoma.
Z pod fałd białego lnu wyłoniło się przedramię, na którym był wytatuowany czarny znak.
- Tutaj to potępiają, ale na dalekim południu biorą jeszcze niewolników. Gdy miałam parę lat, Torgascy łowcy niewolników, napadli moją wioskę i wywieźli za zatokę piasku. Sprzedali nas w niewolę, mnie, matkę, siostrę, brata. Ja trafiłam do siedziby Torgaskiego handlarza, który trenował doskonałych służących. Dzień i noc jego Meharyjscy nadzorcy nie dawali nam spokoju, łamali ludzi, żeby mieć doskonałe narzędzia, niektórych – nieposłusznych - katowali na śmierć. Torgas musiał stać jednak nie po właściwej stronie, bo gdy miałam czternaście lat – obudziły nas w odgłosy kruszonych murów. Do dziś taki odgłos wydaje mi się niesamowicie piękny.
Wtedy jednak nie przeczuwałam po nim, tego co miał przynieść. Nadzorcy zamknęli nas jednak w celach, bojąc się że możemy uciec. Słusznie. Nie wiedzieli jednak, że mieli w szeregach dysydenta, który umożliwił nam drogę na wolność. Nie wiem do końca jak to się stało, może jeden z niewolników miał klucz, może ktoś nam otworzył te cele. Byłam wtedy smarkulą, w bunt pewnie byli zamieszani jacyś starsi niewolnicy. W każdym razie w pewnym momencie cele były otwarte, a potem szturmowaliśmy magazyn z bronią zabijając strażników. Zajęliśmy cały pałac, Torgasa jednak nie udało nam się dorwać. Patrzyliśmy jak najeźdźcy zajmują miasto, palili, gwałcili, rabowali. Niezbyt się nami przejmowali, zagrodzili nam drogę dopiero jak opuściliśmy miasto. Pozwolili nam pójść wolno lub zostać przy nich. Ja zostałam – pozostałam przy tych, których znałam, mówili, że łatwiej będzie nam się utrzymać, choć znów pod czyimś butem. Nie było jednak tak, źle. Choć najeźdźcy składali się z wielu grup, my trafiliśmy do bandy, która nazywała się „Spiż”. To głównie ich katapulty zasypały miasto kamieniami. Była to banda najemna, którą za opłatą najął lokalny watażka, by zaatakowała miasto. Od tej chwili stałam się członkiem „Spiżu”. Z początku byłam tam zwykłą ciurą obozową, ale panowie inżynierowie szybko odkryli się na moim talencie. Nauczyłam się tam obsługiwać machiny, konserwować, naprawiać, tworzyć. Spiż zaciągał się u tego kto dawał więcej, ale raczej lądowaliśmy naprzeciwko Torgasów, co sprawiało mi dużo przyjemności… Zrobiliśmy parę dobrych kampanii, kilka zniszczonych zamków, fortów. - zakończyła zadowolona.
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
***
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Chromy
- Posty: 16
- Rejestracja: 07 mar 2022, 23:42
- Dobrze, mniejsza o mnie, zanim przejdziemy do rzeczy, to może teraz ja trochę ciebie podpytam, powiedz mi coś o sobie. Co tutaj naprawdę robicie? Jak działa to miejsce?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości