Iskra, która rozpaliła płomień
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Serywen dostrzegł jednak, że promienie eteru, dotychczas gładko sunące przez salę, teraz zadrgały i straciły pęd. Perfekcyjna, stabilna energetycznie konstrukcja (która swoją drogą budziła w nim podziw) nagle zachwiała się i... Dwa promienie zgasły. Pozbawiona jednego ramienia gwiazda stała się nagle dziwacznym trójkątem z jednym tylko punktem przecięcia linii.
Magiczne łańcuchy puściły, uwalniając wszystkie kończyny wiszącego mężczyzny - poza jedną ręką. I choć ciągle pęd eteru trzymał go w czymś na kształt lekkiej nieważkości, uwięziony zaczął osuwać się w dół, aż w końcu zawisł na tej ręce. Jego nogi znikały już aż po łydki w dziurze.
Eteryczna konstrukcja trzymała się na włosku. Skwierczało i szumiało, a z pozostałych ognisk zaczęły trzaskać co jakiś czas iskry. Biegnące w przestrzeni czerwone linie osłabły, choć wizualnie wzmocnił je snujący się po komnacie dym.
Facet zaczął nieudolnie szukać stopami oparcia. Majtał nimi, aż w końcu zahaczył jedną o krawędź dziury, a drugą o swój zaklinowany w niej kostur. Był jednak tak słaby i niestabilny, że wciąż nie wyglądało to na sytuację bezpieczną. Jednak z wyraźną ulgą zaczął coraz głębiej oddychać, jakby tajemnicza energia powoli uwalniała jego mięśnie od nieznośnego spięcia.
A potem coś głucho huknęło nad ich głowami.
*
Navina przekroczyła próg dokładnie w momencie, w którym siarczysty piorun przetoczył się po niebie. Burza była dokładnie nad nimi, a kłąb energii kierował chmury ku górze tak, że układały się w wysokiego cumulonimbusa, coraz bardziej przypominającego grzyb od wybuchu.
Nie była magiem, ale nawet i ona czuła, jak po jej ciele przechodzą subtelne dreszcze, a włosy zaczynają coraz bardziej sterczeć. Tu się definitywnie działo coś... intensywnego, ale na pierwszy rzut oka nie zobaczyła absolutnie nic. Ot, rozwalone ściany starej budowli, gdzieniegdzie porośnięte bluszczem i krzakami, kamienne posadzki przysypane ziemią i zwiędłymi liśćmi.
Jedyne, co przykuwało wzrok, to niewielkie zejście do piwnicy, ulokowane tuż przy jednej ze ścian. Było wyraźnie oczyszczone ze śmieci tak, żeby dało się zejść na dół. Na lekko zapiaszczonych płytach było wyraźnie widać miejsca, gdzie szurała czyjaś stopa. Ślady kręciły się głównie gdzieś przy ścianach, ale i ewidentnie prowadziły w dół schodów.
Zanim podążyli za orczycą, Fristron zatrzymał się, by przyjrzeć się bliżej wizerunkowi minotaura wyrytemu w tympanonie nad wejściem. Głowa miała bardzo symetryczne kształty, a uszy, rogi i broda wskazywały pięcioramienną gwiazdę. Zobaczył też symbol płomieni. A potem poczuł, jak ktoś kładzie mu ciężkie łapsko ramieniu.
- Zalecam najwyższą ostrożność - mruknął Szajbert, kiedy mag się do niego odwrócił. - Może jednak ja pójdę przodem. Ufacie jej? - zapytał jeszcze szeptem.
Pirrel nie słuchał tego gadania. Patrzył w górę, zafascynowany mieniącymi się wyładowaniami atmosferycznymi. Kłąb zaczął się zmieniać, wyraźnie tracąc na symetrii. Przez gęste chmury niespodziewanie zaczęło przebijać słońce, do całej scenerii domalowując jeszcze ledwie widoczną tęczę gdzieś ponad wzgórzami.
Coś ewidentnie zakłóciło tę kumulację energii. Czy to było wejście Naviny?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Bubu:
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Przyglądał się przez chwilę minotaurowi w tympanonie. Kiedy Szajbert położył mu rękę na ramieniu, skinieniem głowy wskazał, by żołnierz wyszedł naprzód.
- Słyszeliśmy o jeszcze jednym uczonym, który się tu wybierał... To nam poddało pomysł całej wyprawy - mag odpowiedział na dociekania Naviny, cały czas starannie balansując na granicy prawdy.
Orczyca wskazała niedawno odsłonięte winorośla, pod którymi ewidentnie coś było wyryte. Pojawiająca się po raz drugi figura gwiazdy pięcioramiennej przykuła jego uwagę. Spróbował odcyfrować symbol w kuli nad wyrytą w ścianie sylwetką człowieka. Wzbierało w nim przekonanie że umyka im coś ważnego.
Jakich kropek by nie połączył, kiedy Navina zaproponowała, by zeszli niżej, przytaknął. Było nie było, byli najprawdopodobniej na misji ratunkowej.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Kiedy Fristron zobaczył wyryty na ścianie symbol kuli otoczonej ogniami, zrozumiał. Znajdujący się w niej minotaurzy znak był co prawda nieco staroświecki (współcześnie nie dodaje się już kreseczki przy górnej belce), ale jego znaczenie musiało pozostać takie samo. Siła. Energia.
Wielka, skumulowana energia.
Szybko zrozumiał, z czym mają do czynienia. Ten mechanizm musiał wysysać moc z człowieka.
Jedna rzecz mu się jednak nie zgadzała.
Wybuchy tak silne, że aż rozwaliło eteroskop? Zwykła ludzka aura nie dałaby takiej mocy. Urządzenie musiało więc czerpać ją ze znacznie głębszych pokładów... czyżby rozrywało duszę..?
No i komu i na cholerę była potrzebna ta energia? Wyglądało na to, że nie znajdując dla siebie miejsca po prostu rozpraszała się po okolicy, powodując magiczne anomalie.
Pełen niepewności podążył za orczycą i idącym za nią Szajbertem w dół schodów.
(Wiecie jak wygląda piwnica, możecie się tam rozejrzeć, porozmawiać, ustalić plan, porozkminiać, cokolwiek).
*
Serywen zamachnął się, żeby z tej niezbyt wygodnej pozycji rzucić przywiązaną do kostura linę. Na starych, metalowych stopniach schodów ledwo zachował równowagę.
Uratowany mężczyzna niestety nie złapał podarunku. Ledwie ogarnął, żeby ruszyć zdrętwiałą ręką w kierunku rzuconego kija. Przedmiot wpadł do dziury.
I stuknęło.
Hyuss pociągnął linę nieco do góry i znów opuścił. Znowu stunęło. Kij ewidentnie uderzał o jakąś powierzchnię.
Więzień, który ciągle utrzymywał się na eterycznych kajdanach, ściskających jego prawy nadgarstek, poruszył się jakby żywiej, próbując spojrzeć na hyussa. Złapał oparcie na nodze i udało mu się obrócić tak, że się widzieli. Przez długą sekundę patrzył na kota.
- Gdzie.. Deża? - wykrztusił cicho i rozkaszlał się. - Dzie...wwczyna - dodał silniej.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
(Patrząc po linie, jak głęboka jest dziura, zanim kostur uderzy w to coś?)
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Ciemność - rzekł krótko.
Spróbował wyciągnąć rękę do wysuwającej się liny. Zahaczył o nią stopą, ale nie wiedział, co to miałoby zmienić.
- Nie utrzymam się - stwierdził. - Ledwo czuję swoje palce... Szukaj Deży, ona... była tu ze mną, pobiegła szukać przejścia na platformę...
Serywen tymczasem wyciągał linę z dziury i liczył jej długość. Do podłogi, w którą uderzył kij, było nie więcej jak dwa metry. Widząc analogię do dziury na wyższym piętrze, zaczął podejrzewać, że niżej jest po prostu kolejny poziom tej dziwnej budowli.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Idąc za orczycą i strażnikiem, półgłosem wytłumaczył Pirrelowi sytuację. Kiedy zatem dołączyli do reszty u dołu nagle kończących się schodów, obaj magowie mieli niewesołe miny. Tymczasem na skraju przepaści robił się już tłok.
- Ach, ty musisz być mechamagiem - powiedział Fristron, witając Serywena, który był bardzo zajęty jakąś linką. - Racardo nas przysłał w poszukiwaniu mistrza... Kleivona... - powiedział mag, wychylając się i wytężając wzrok, by ustalić czy mężczyzna którego ratował hyuss to zaginiony mag Rady.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Navina szybko oceniła sytuację. Spuszczanie się po linie brzegiem leja mogłoby mieć sens - dysponowali teraz taką ilością ludzi, że spokojnie mogliby utrzymać i wyciągnąć Kleivona razem z jego ratownikiem. Z drugiej strony widziała fragmenty platformy łączącej się z ognistymi czarami. Na pewno musi być jeszcze jakieś inne przejście, którym kapłani, rytualiści - czy ktokolwiek tu urzędował - schodzili na tę platformę, by zapalać ognie.
- Krąg.. relacji - wysapał tymczasem Kleivon, widząc coraz więcej stóp pojawiających się na schodach. Z rozmów wychwycił kilka słów: Racardo, magu... To rozpaliło w nim nadzieję. Spróbował im pomóc, dzieląc się wiedzą, jaką posiadł o swojej pułapce. - Relacja... ogień... To wysysa energię, musi mieć... czarne zab...barwienie - stękał, kołysząc się na jednej ręce nad dziurą.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
- Dobra. Z mojego doświadczenia wynika, że gdzieś tu powinno być pokrętło, albo dźwignia, albo przycisk, albo dysk, albo kula która będzie zmieniać kolory płomieni w czarach, ale tylko niektórych, i trzeba będzie nimi majtać wte i wewte aż osiągniemy czarne zabarwienie. Oho, widzę że Navina wie o czym mówię, najwyraźniej już poszła szukać właściwego ustrojstwa. - Mag ruszył śladem orczycy w powrotem na piętro wyżej. Widząc, że poszukiwaczka skarbów gmera we wszystkim, w czym dało się gmerać, Fristron nabrał bardziej kontemplacyjnego nastroju i zaczął studiować metalowy dysk na suficie.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Kiedy stanęła przed klęcznikami i zniżyła się na wysokość kolan, dostrzegła niewielką szparkę w tylnej ścianie każdej niecki. Była ona wyżłobiona pod ukosem i przypominała odcisk paznokcia. Macając to miejsce orczyca poczuła wyraźnie gładszą linię kamienia pod szparką. Również dół niecki miał odrobinę gładszą i ciemniejszą fakturę. To musiało świadczyć o tym, że kiedyś z tych szparek wypływała woda, która wygładziła powierzchnię. Woda gromadząca się w nieckach. Hmmm?
Jeśli chodzi o płyty w ścianie, nie udało jej się ich ruszyć. Nie było nigdzie włącznika.
Fristron przyglądał się tymczasem dyskowi w centralnej części sufitu. Widział wyraźnie wyżłobione rowki prowadzące z każdej niecki wzdłuż filarów i żeber sklepienia tak, że wszystkie zbiegały się w centralnym symbolu wygrawerowanym na dysku. Magowi wydawało się, że zna ten symbol. Drzwi, wrota? Wyjście? Ujście? Coś w tym stylu. Na pewno coś, co się otwiera. Biorąc pod uwagę lokalizację dysku i fakt, że cała ta struktura kanalizowała eter pionowo w górę, zaczął się zastanawiać, co by było, gdyby ten dysk się otworzył. Czy wielki promień eteru poszybowałby wtedy w gwiazdy? Czy magiczne ciśnienie panujące w komnacie zelżałoby? A może to jakiś zawór bezpieczeństwa?
Pamiętał o tym, że urządzenie to najprawdopodobniej chwyta ludzi i rozszczepia im dusze, generując ogromne wybuchy eteru. Choć po zgaszeniu jednej z czar cug wyraźnie zmalał, wciąż dało się czuć silny prąd magicznej mocy. Tylko po jaką cholerę komuś miała by być taka niestabilna ilość energii wysyłana w kosmos? Może oni podstawiali coś na górze, co przejmowało tę energię? Może ładowali tak kryształy? A może to była... jakaś wielka, eteryczna armata?
Aż potrząsnął głową. Absurdalne.
Serywen tymczasem rozpalił niewielki ogień pod jaśniejszym fragmentem ściany i od razu zauważył coś dziwnego. Języki ognia były wyraźnie przyciągane przez ścianę, lgnęły do niej i pełzały po niej, wnikając w kamień. Cokolwiek się działo, widział, że zaczęło zaskakiwać. Jaśniejszy fragment ściany zaczynał jakby delikatnie błyszczeć? A może tylko mu się wydawało?
- Ej, tu się coś dzieje - usłyszeli nagle głos Szajberta z dołu. - Kula - zawołał. Jeśli zajrzeli do studni lub zeszli na dół, mogli zobaczyć, jak na powierzchni wielkiej metalowej kuli zaczynają tlić się maleńkie, słabe światełka, niczym świętojańskie robaczki.
Kleivon tymczasem wisiał dalej na jednej ręce, z niepokojem rzucając wzrokiem po ścianach.
- Czarne... śmierć. Energia ś... śmierci - wymamrotał jeszcze.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Trawił właśnie te fakty i próbował sobie poukładać, czy Kleivon ich zachęca do wrzucenia eteru śmierci do pułapki czy wręcz przeciwnie, próbuje przed tym ostrzec. Historyk zawsze prowadził swoje wykłady plącząc się w faktach i datach, a wiszenie w środku magicznej pułapki nie poprawiło jego klarowności wypowiedzi. Mówił jednak coś o kręgu relacji i...
- Kleivon mówił coś o ogniu! - krzyknął przytomnie Pirrel, wybijając Fristrona z rozmyślań. Starszy mag podjął w ułamku sekundy decyzję, wyciągnął rękę w kierunku ogniska Serywena i złożył ją w pięść.
Proste zaklęcie ugaszenia ognia, wymagające po prostu zmiany kierunku przepływu ognistego eteru, tak, by przestało wchodzić w interakcję z materią... ale mimo to czarodziej musiał zmagać się z towarzyszącą mu niemocą, by dokonać tej bazowej manipulacji. Przez chwilę wyglądało to, jakby po prostu próbował wykonać dramatyczny gest ręką; jednak wreszcie poczuł, jak jego moc zaczyna działać i małe ognisko rozpalone przez Serywena gaśnie.
Czarodziej oddychał ciężko przez chwilę, po czym odezwał się cicho:
- Wybacz, ale nie wiem, czy to był dobry pomysł - te słowa skierował do Serywena, po czym trochę mocniejszym głosem zaczął mówić do całej grupy. - Wygląda na to, że pułapka reaguje na rytuały związane z żywiołami w tej komnacie. Kleivon mówił o kręgu relacji. To rodzaj magii nastawiony na taumaszyny i pułapki, oparty o eter wody i powietrza. Kiedy mówił o relacji i o ogniu, powiedział że "wysysają energię życiową" . Chyba powinniśmy być bardzo ostrożni z rytuałami wody, ognia i... powietrza? - rozejrzał się jeszcze raz po sali, zastanawiając, co w sali mogłoby odpowiadać za ten ostatni żywioł - zanim cokolwiek zrobimy. Z tego, co nam mówił, pomóc powinien eter śmierci... tylko jak go wywołać?
Fristron uśmiechnął się lekko, dostrzegając, że Pirrel zastygł bez ruchu. Młody mag miał dobry pomysł: wszedł w Drugą Uwagę, chcąc zaobserwować rodzaje eteru przepływające wokół nich. Sam mag zaczął wtedy dumać, miał bowiem jeszcze jeden pomysł. Woda gasi ogień, czyli go w pewnym sensie zabija... Spróbował sobie przypomnieć, czy czytał kiedyś w księgach o interakcji tego typu jako o powiązanej z eterem śmierci. I o sposobach czerpania tego eteru, nawet niezależnie od rytualnych ustrojstw.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Hmm... Brzmi jak idealny Krąg, żeby wyciągać z człowieka energię... a może nawet i duszę?
Jeśli więc mamy do czynienia z eterem zarówno ognia, jak i śmierci, to zneutralizować go może zarówno moc światła, jak i wody.
Fristron próbował sobie też przypomnieć słowa Kleivona. "To wysysa energię, musi mieć czarne zabarwienie". Czarna energia, energia księżyca, znana jest z tego, że wysysa, wyciąga, zabiera ze sobą... Może tam po prostu zabrakło spójnika "więc"? Mogliby sprawdzić to zabarwienie wchodząc w Drugą Uwagę.
Tymczasem, zamiast o tym rozmyślać, Pirrel już działał.
Będąc w Drugiej Uwadze, od razu dostrzegł coś bardzo niezwykłego. Dlaczego wcześniej na to nie wpadli?
Eter ognia, który wywołało rozpalone przez Serywena ognisko, został pochłonięty przez ścianę i krążył teraz przez budowlę w niezwykłym porządku. Młody mag zobaczył bardzo wyraźnie, jak koncentruje się dokładnie za jaśniejszym fragmentem ściany i zaczyna tam zataczać rozedrgane koło. Koło..?
A może zębatkę? Widok był nieco przyćmiony przez tę jasną powierzchnię. Ona się mieniła zupełnie tak, jakby sama była eteryczna...
I wtedy zrozumiał. To iluzja! Tak stara, że aż wyblakła, ale wciąż zasłaniająca to, co za nią. A za nią musiał kryć się jakiś mechanizm. Mechanizm, który zdawał się reagować na rozpalony przez Serywena ogień.
Kierując tam całą swą eteryczną uwagę dostrzegł więcej płomyków ognistego eteru, które wychodziły z "zębatki" i pulsując, płynęły do innych części komnaty. Skupiał wzrok tak mocno, że łzy naszły mu do odsłoniętych oczu, lecz nie potrafił już dostrzec końca tych ścieżek. Wszystko blakło z każdą mijającą sekundą, a eter rozpraszał się. Wszelkie efekty, jakie wywołał ogień, ustąpiły.
Już miał wychodzić z Drugiej Uwagi, kiedy dostrzegł jeszcze niezwykle gęsty eter śmierci kłębiący się we wszystkich narożnych nieckach.
Szajbert tymczasem, nieświadomy rewelacji jakie rysowały się przed oczami młodego maga, słuchał Naviny. Od czasu, kiedy czarodzieje rozpoczęli swoje dyskusje, orczyca wydała mu się jakaś taka bliższa.
- Nie widzę żadnych dźwigni... ale mógłbym przysiąc - tu popukał knykciami w płyty skrywające przejście - że kiedy rozpaliliście ogień, zaczęło się tu coś błyszczeć... Jakby H, tylko takie odwrócone.
Zajrzał w niecki i również dostrzegł ślady po jakiejś cieczy.
- Ta woda musiała ciec z tych otworów - wskazał na małą szparkę. - Dlaczego nie wlewali jej sami wiadrami albo czymś..?
Wzruszył ramionami.
Navina oceniła ilość wlewanej wody w nieckach jako bardzo małą. Do każdej z nich wlewało się nie więcej niż na kilka łyków. Ciemniejszy kolor kamienia faktycznie był jakiś podejrzany. Zwykła woda by tak tego nie zabarwiła. A może to nie była zwykła woda?
Nagle z dołu dobiegł ich stłumiony okrzyk Kleivona. Brzmiał jak... zaskoczenie? Przerażenie?
Tyle dobrego, że nie ból.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Pirrel zaczął się znowu ruszać, co oznaczało że wyszedł z Drugiej Uwagi. Pokrótce opowiedział Fristronowi i każdemu, komu chciało się słuchać jakiejś gadaniny o eterze, co widział.
-... moim zdaniem zatem to woda jest tu szczególnie niebezpieczna; wypełnione niecki mogą uwalniać skłębiony eter śmierci - zakończył przemowę Pirrel.
- Może i stąd czarne zabarwienie wody - powiedział Fristron, kiwając głową. - Ogień jest bezpieczny?
- Trudno powiedzieć, ale wyglądał obiecująco. Obracająca się zębatka może być odpowiedzialna za otwarcie się tajemnego przejścia, szczególnie że Szajbert widział jak coś się tam świeci. Tylko co może znaczyć "odwrócona litera H"?... - Młody czarodziej, ku swojemu zaskoczeniu, był całkiem podekscytowany rozwojem wypadków. Przyjemnie było też współpracować z Fristronem, kiedy był zaangażowany w to, co robił; Pirrelowi przypomniały się dawne czasy, kiedy jeszcze pobierał u niego nauki.
- Może się dowiemy, jak otworzymy przejście. I może znajdziemy tam Dezę. Hmr. - Odwrócił się do Serywena. - Panie mechamagu, przepraszam za zamieszanie - powiedział koncyliacyjnie autentycznie zakłopotany Fristron. - Ziemia brzmi ciekawie, ale nic związanego z nią ani z powietrzem nie widzę. Wygląda na to, że miał pan lepszy już na początku, tylko jakiś mag się niepotrzebnie wtryniał. Na jego usprawiedliwienie powiem tylko że to w obawie o życie wiszącego pod nami człowieka. Którego stan, swoją drogą, powinniśmy chyba sprawdzić zanim cokolwiek tu odpalimy ponownie. Navina! Co tam się dzieje?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Tam... tam się coś poruszyło - wyjąkał, kiedy zobaczył orczycę. - Zróbcie coś wreszcie, proszę!
- Boimy się ingerować w to urządzenie, dopóki wisisz nad tą dziurą - powiedział Szajbert. - Może jednak ktoś mógłby się tam spuścić na linie i cię jakoś zabezpieczyć?
- Fristron! - zawołał profesor. - Magia!
Szajbert spojrzał na orczycę. A potem pobiegł do góry do magów.
- Hej, przecież wyczarowaliście przeciwdeszczową osłonę. Nie dałoby rady wyczarować jakiejś osłony na tej dziurze?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Tymczasem Pirrel przyglądał się utworzonemu przez Serywena polu z pewnym uznaniem. Wyglądało na sensowne rozwiązanie problemu. - Bąbel był nie tyle osłoną, co eterycznym polem odpychającym deszcz... Nie utrzymałby niczego... - młody mag Przemian specjalizował się w zaklęciach odpierających. Mógłby chyba miejscowo wyczarować pole grawitacyjne dość silne, by zrównoważyć przyciąganie Naviny, ale musiałby wtedy użyć znacznej ilości eteru wody, zabarwionego w tym miejscu mocno energią śmierci. Biorąc pod uwagę, że takie działanie mogło uruchomić pułapkę i łatwo zrobić kuku profesorowi, wolał nie przesadzać z siłą zaklęcia. - Może jednak wzmocnić rozwiązania technologiczne. - Pieczołowicie czyszcząc więc eter z ładunku duchowego spróbował wpleść w ustawione przez mechamaga pole proste zaklęcie odpychające, które w zamyśle miało wziąć na siebie część ciężaru orczycy i profesora i zmniejszyć nacisk na niepewne, magiczne podłoże.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Wygląda... na stabilne - uznał, pukając w nią koniuszkami palców. - Dzięki!
Mieniąca się fioletem i zielenią krystaliczna konstrukcja przyciągała wzrok. Drżała i strzępiła się gdzieniegdzie co jakiś czas, rodząc pytanie w umysłach wielu zapewne osób: jak dużo i jak długo to wytrzyma?
- Dobra robota! Czemu na to wcześniej nie wpadliśmy? - Dziwił się Szajbert, spoglądając z podziwem, ale i niepewnością na hyussa. Właśnie przygotowywał sznur. Podał jeden jego koniec Navinie.
- Przezornego bóstwa strzegą - rzekł, uśmiechając się lekko. - Poza tym jak zaczniesz zjeżdżać w tym leju, to uderzysz w osłonę z większą siłą niż twoja zwykła waga. Dlatego sugeruję opuszczać się na linie powoli.
- Zaraz... tam chyba ktoś jest - wyjąkał przerażony Kleivon, patrząc w otchłań dziury. Teraz, kiedy światło przezroczystej konstrukcji oświetlało dziurę nieco bardziej, wyraźniej dostrzegał ruchy jaśniejszych plam, odbijających więcej światła. Mało, ale wystarczająco, by odróżnić, czy ma się do czynienia z biegającymi szczurami, zwierzętami, kręcącymi się mechanizmami... czy też ludźmi?
- Ha.. halo? - zapytał, lecz jego pytanie rozproszyło się w nasyconym eterem powietrzu, nie doczekując się żadnej odpowiedzi.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości