Motyw muzyczny: Cheese
Był wieczór, słońce chyliło się ku zachodowi, ludzie powoli rozchodzili się do domów kończąc codzienne prace, sklepy zamykały się, a kramy zwijały. Gruby klapnął swym rozłożystym dupskiem na murek, a ten chrupnął pod jego ciężarem. Gruby był zadowolony. Przez cały dzień pomagał na budowie drużynie wyjątkowo chwackich robotników, którzy poczęstowali go wódką. Na obiadokolację za swoją całą dniówkę kupił sobie w karczmie schab, placki, ogórki kiszone, ser, bochen chleba, a miła pani karczmarka polała mu więcej mleka niż powinna, śmiejąc się, że taki chłop a zamiast zamówić browar to żłopie mleko. Gruby był szczęśliwy. Ale byłby jeszcze szczęśliwszy, gdyby stać go było na więcej. Burczało w brzuszku biednemu grubaskowi, a ten chętnie zjadłby nie jeden bochen chleba, a dwa, nie kawałek sera, a cały krąg. Skąd jednak wziąć pieniądze na takie luksusy?
- Pisk, pisk. - powiedział złoty szczur.
- Co kurwa pisk, pisk. - odpowiedział Gruby.
Chwila. Złoty szczur? Tak, złoty szczur. Ork wytężył swe kaprawe oczka. No ni chybi szczur i się coś mu błyszczy złotego w łapkach. Albo cały jest złoty? Co do cholery. Gryzoń widząc że został dostrzeżony, dał dzidę w powracających do domów ludzi, zgrabnie kryjąc się między ich nogami.
- O kurwa. Złoty szczur.
Potwierdził jeszcze sam sobie Gruby, po czym stoczył się z murku. Gdy opadł na bruk ten zadrżał niby ktoś walnął w niego kafarem. Spaślun ruszył biegiem za stworzeniem, roztrącając każdego kto stanął mu na drodze swoimi szerokimi łapskami. Mimo głosów sprzeciwu i oburzenia pędził za celem. Złoty szczur, tudzież szczur ze złotem, to zależy od tego jaki kto ma wzrok w ciemnościach, nagle podbiegł do jednego z budynków i wcisnął się przez małą dziurę do środka, zapewne wślizgując się w tamtejszą piwnicę. Gruby stanął przed budynkiem - mieszkalnym, sklepem? Jeszcze nie wiedział, bo trafił do zaułka na jego tyłach. Jego mózg zaczął pracować - jak wejść do środka? Czy wchodzić do środka? Czy to naprawdę był złoty szczur? W tej uliczce było zdecydowanie mniej ludzi, ale ork tak czy siak rozejrzał się. Czy miał omamy? Czy ktoś też widział gryzonia?