Domek Aryi - w sąsiedztwie Placu Bubeusza

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Rivlish kiwał lekko głową, słuchając Aryi.
- Tak, tak - powiedział, trochę niecierpliwie. - Ale ja muszę być przy tym, gdy ją znajdziemy. Muszę ją zobaczyć i zrozumieć... - znów pokręcił głową. - Nie wiem, co jest lepsze. Możemy poczekać aż wrócę do sił i razem się udać do tego Domu Urody, albo ty możesz tam pójść podczas gdy ja tu zostanę. Nie wiem, czy tak wiele osób mnie szuka. Póki co chyba tylko ta, która mnie pchnęła nożem, wie, że jestem w mieście. Nie wiem, czy będzie się chciała podzielić tą informację, by nie...
Zawahał się na chwilę. Owszem, komu miałby zaufać jak nie Aryi, która uratowała mu życie? Ale gdy to zrobiła, nie wiedziała, ile pieniędzy może dostać za jego głowę. Trudno. I tak był na jej łasce.
- Jest za mnie nagroda - powiedział cicho. - Za moją głowę. Ta kobieta... jeśli rozpowie, że mnie widziała, to w najlepszym razie, ktoś jej odpali jakieś resztki nagrody, a w najgorszym zabiją mnie, ją i wezmę wszystkie pieniądze. Może więc będzie szukała mnie sama, najwyżej z jakimiś rzezimieszkami, takimi jak ci, których chciała wykorzystać przeciwko mnie wtedy.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Wysłuchała go uważnie. Właśnie podzielił się z nią pewną bardzo ważną informacją. Szkoda, że wcześniej tego nie wiedziała. Ale w sumie czy coś by to zmieniło? Raczej nie.
- Zaraz wrócę...
Skoro znów stracił tyle krwi na chwilę zostawiła mężczyznę po tym co powiedział i poszła do kuchni. Yadley zostawił jej słoiczek z lekarstwem, który ponoć miał przyspieszyć produkcję krwi w organizmie? Czy to było w ogóle możliwe? Nie wiedziała, jednak cyrulik nigdy jej nie okłamał i nie zawiódł, tak więc zawierzyła mu po raz kolejny. Przygotowała napar na swego gościa, po czym wróciła do niego z parującym napojem.
- Wróćmy najpierw do tematu Twojego zdrowia. Wypij to i serio, obiecaj mi, że postarasz się już nie otwierać tych ran. Przy czym mam na myśli i tę... - Wskazała na jego tors. - ...i te. - Przytknęła palec do jego polika w miejscu, gdzie wcześniej sam się zadrapał. - Nie chodzi mi tylko o kwestię opatrunków, ale po prostu się o Ciebie martwię. Wydajesz się być zagubiony... Jeśli będziesz się z czymś mierzył mogę Cię wysłuchać. Doradzę jak tylko będę w stanie. Ale nie zadawaj sobie więcej bólu, dobrze?
Nie wiedziała jak z nim rozmawiać. Czy z przestraszonym chłopcem, czy też dorosłym mężczyzną, który stracił poczucie rzeczywistości? Mimo jego aparycji bardziej prezentował się jej jak niedoświadczony nastolatek, który dopiero uczy się życia i gra na czas, by ukryć przed innymi braki w swojej wiedzy.
- To może opowiedz mi coś o tej kobiecie? Zraniłeś ją kiedyś i chcesz przeprosić. Pamiętasz jak wygląda lub jak ma na imię? Jak się poznaliście? - Nie chciała się do tego przyznać, lecz była naprawdę ciekawa.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Chyba prawem ustanowionym przez bogów było to, że żadne lekarstwo nie może dobrze smakować, ale znów Rivlish wypił lek bez najmniejszego skrzywienia się.
- Ten atak paniki był... niepotrzebny - powiedział powoli. - Ale... - Westchnął głęboko. - Nie wiesz, jak doceniam to, że jesteś gotowa mnie wysłuchać. Nigdy wcześniej nie byłem w tak dziwnej sytuacji, ale... nie zrozumiałabyś, dlaczego tak zareagowałem.
Uniósł natychmiast rękę w przepraszającym geście.
- Nie chcę brzmieć protekcjonalnie ani na siłę tajemniczo - powiedział. - Po prostu... nie znam odpowiednich słów, by to wyjaśnić, ale... - Kolejne westchnięcie i, być może po to by zmienić temat, w końcu znów się odezwał. - Ta kobieta nazywa się Ethalia. Ethalia Arn'quert. Jest... a może była... moją siostrą.
Tu Rivlish uśmiechnął się delikatnie.
- Jak wygląda? Trochę jak ja, tylko odjąć parę kilogramów, dodać parę centymetrów, znów odjąć zarost i znów dodać parę krzywizn na ciele - powiedział. - Wystarczy rzut oka, by rozpoznać, że jesteśmy rodzeństwem. - Rivlish odwrócił wzrok. - Jestem ci bardzo wdzięczny za całą pomoc i wiem, że nie robisz tego dla pieniędzy, ale obiecuję ci, że ci wszystko wynagrodzę. Ale muszę cię prosić o jedno. Nie pytaj mnie, co jej zrobiłem. Najpierw muszę ją zobaczyć.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Ucieszyła się, że mężczyzna się już nieco uspokoił. Wcześniej chyba nie do końca jej ufał, ale nie dziwiła mu się. Widzieli się może raz, zamienili raptem kilka słów, a teraz wylądował u niej praktycznie bezbronny. Ona też nie czułaby się pewnie na jego miejscu.
- Mówiłam już, nie będę Cię zmuszać do zwierzania się. Każdy ma jakieś tajemnice i szanuję to. Może kiedyś przyjdzie moment, że sam z siebie będziesz chciał się nimi ze mną podzielić. - Nie mogła się powstrzymać. Mimo dorosłego wieku Rivlisha ona widziała w nim więcej dziecka, więc tak też go potraktowała - czochrając mu czuprynę.
- Nie jestem zbyt oczytana, więc może faktycznie dobrze sądzisz, że wielu rzeczy bym nie zrozumiała. Jestem raczej prostą dziewczyną, co z resztą widać po tym jak żyję. Ale by nie było, potrafię czytać i pisać! No i grać, ale muzyka... ona płynie z serca, więc jeśli ktoś ma ją w sobie zawsze znajdzie sposób, by dzielić się nią ze światem.
Chociażby jej brak znajomości kultury Archipelagu już pokazywał, że świat jest dla niej zagadką. Miała w sobie jednak bardzo dużo ciekawości. Teraz już nic jej w Nimnaros nie trzymało, więc gdyby nawiązała kiedyś znajomość z kimś godnym zaufania i została zaproszona na wybranie się w podróż... Ciężko byłoby jej wtedy odmówić.
- Ethalia... ładne imię. Takie dźwięczne, silne. - Pokiwała głową z wyraźnym zadowoleniem, a potem skupiła się na opisie arystokraty. Co też musiało się wydarzyć w ich historii, że ten z szanowanego barona zmienił się w uciekiniera, a ona trafiła do zamtuza? Miała nadzieję, że pomoc tej dwójce nie sprowadzi na nią większych kłopotów.
- Swoją drogą skoro jest wystawiony za Tobą list gończy to co zrobiłeś według tej "oficjalnej wersji", że poszukuje Cię również straż? - Wolała zdobyć tę wiedzę, skoro mundurowi co jakiś czas patrolowali jej sąsiedztwo.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Rivlish nie pokazał tego po sobie, ale przykro mu się zrobiło, że w pewnej kwestii okłamał Aryę. Była dla niego taka miła... ale wyjaśnienie dlaczego dostał szału i paniki, zdradziłoby jej zbyt wiele z jego tajemnic. Reszta tego, co jej powiedział, była prawdą, ale niespecjalnie czuł się lepiej z tego powodu.
- List gończy? - To co powiedziała oderwało go od robienia sobie wyrzutów sumienia. - Musiałem się źle wyrazić. Kiedy powiedziałem, że jest nagroda za moją głowę, nie miałem na myśli tego, że szuka mnie straż, ale to, że moja ciotka rozgłosiła w półświatku, że obsypie koralowymi monetami tego, kto dostarczy jej moją głowę lub dowód mojej śmierci. Ta wieść najwyraźniej dotarła do Nimnaros szybciej niż się spodziewałem i ta niedoszła zabójczyni o niej usłyszała. Pewnie ułatwiłoby to polowanie na mnie, gdyby zaangażowała do tego jeszcze straż miejską, ale moja rodzina zawsze wolała rozwiązywać tego typu problemy na dwa sposoby: albo oficjalnie, pojedynkiem albo sztyletem lub trucizną w zaułku. Poza tym, Federacja od czasu Upadku Sancraala nie ma za dużych wpływów w Nimnaros.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Podrapała się po głowie wyraźnie zmieszana. Polityka była dla niej niczym magia - wiedziała, że istnieje, ale w ogóle jej nie rozumiała. Było w niej zbyt wiele zawiłości i fałszu, dlatego kiedyś zdecydowała, że nawet nie będzie próbować się w niej zagłębiać.
- Hmm... brzmi jak stereotypowe niesnaski dobrego domu, który co by się nie działo chce zachować dobrą twarz. Czasami cieszę się, że mimo wszystko urodziłam się w biednej rodzinie. Takie życie uczy, że pełen skarbiec nie jest wyznacznikiem szczęścia.
By nie było, takie myśli nachodziły ją stosunkowo rzadko. Mimo wszystko przydałoby się zreperować dach, wymienić okno, zbić luźne deski w płocie dookoła domku, a już szczytem marzeń było wymienić regały w piwnicy, które dźwigały jej pyszne skarby. Bo jak widać monetami człowiek się nie naje, zaś wypełniona spiżarka była równie cenna co skrzynia pełna skarbów.
- Przyznam szczerze, że wchodzisz już w trudne dla mnie tematy. Nigdy nie rozumiałam tych zawiłości politycznych, walk frakcji i wyścigu szczurów po jak największą władzę. Pewnie nie nadawałabym się na szlachciankę przez to. - Zaśmiała się, lecz jej uśmiech był może nawet nieco smutny? Perspektywa jej w wielkim bogatym domu, w drogich sukniach i z prywatnym kucharzem przez moment bardzo się dziewczynie spodobała, ale tak naprawdę nie miała co na to liczyć.
- Odpocznij teraz, a ja zajmę się domem. Muszę trochę posprzątać. - Co prawda nie wiedziała jak wyszoruje tę plamę krwi z dywanu, ale nie zamierzała wyrzucać go wcześniejszej próby uratowania tego jakże istotnego elementu wystroju.
***
Dni upływały im stosunkowo spokojnie. Rivlish dochodził do siebie w pokoju gościnnym, a kiedy rana na torsie zaczęła się już lepiej zasklepiać jego gospodyni zgodziła się, żeby zaczął wstawać i przychodzić do głównej izby na posiłki. Aryi udało się wyczyścić wszelkie ślady bytności krwawych plam na dywanie i parkiecie, przy okazji zrobiła gruntowne porządki całego domu włącznie z myciem okiem. Ku uciesze mężczyzny raz udało jej się załatwić całego kurczaka! Upierała się, że dorosły mężczyzna do wyzdrowienia potrzebuje mięsa i nie przyjmując żadnych odmów ze strony arystokraty nakazała mu zjedzenie go (oczywiście nie całego naraz, bo sama też go skubnęła). Nie przyznała mu się jednak, że na ten posiłek wydała większość zebranych wcześniej datków, jednak chwilowo zdrowie jej gościa postawiła na pierwszym miejscu na liście priorytetów.
Żeby mężczyzna się zbytnio nie nudził podczas rekonwalescencji Arya zgodziła się pożyczyć mu nieco książek ze swojej kolekcji. Nie miała ich dużo, lecz znalazł się tam tomik poezji, opowieść o poszukiwaczach przygód zwiedzających najdziksze zakątki Calivanu (pełno tam było stworzeń jak smoki czy syreny) oraz coś, co każdego mężczyznę raczej by odrzuciło na starcie - romans. Ostatnia książka pióra nimnarejskiego autora była o parze kochanków, którzy na pierwszy rzut oka wcale się nie lubili, jednak pokonywali razem rozmaite trudności stopniowo zbliżając się do siebie. Nie miała jednak dobrego zakończenia, bo w ostatnim rozdziale kobieta została brutalnie zabita na oczach ukochanego, a ten nie mogąc już bez niej żyć rzucił się z klifu w morskie głębiny trzymając ciało swej lubej w ramionach w ostatnim geście przytulenia. Jak już wspomniano - żaden szanujący się mężczyzna w życiu nie przyznałby się do przeczytania tego.
Trzeciego dnia jednak, kiedy byli już dobrą godzinę czasu calivańskiego po śniadaniu, do ich drzwi zapukał zdyszany Kieran. Jeszcze przed otwarcie drzwi Arya bezgłośnie pokazała Rivlishowi, żeby ten się schował w pokoju, jednak chłopiec nie stanowił dla niego zagrożenia. Przynosił o wiele gorsze wieści.
- Strażnicy idą! Chodzą od domu do domu i szukają... jego. - Głową pokazał drzwi, za którymi chował się arystokrata. Zapewne gdy to usłyszał znów ogarnął go strach, a nawet jeśli nie to Aryę na pewno.
- Dzięki za ostrzeżenie. A teraz biegnij do domu. Kiedy strażnicy się tu kręcą to nigdy nie jest bezpiecznie. - Zamknęła drzwi upewniwszy się wpierw, że dzieciak pobiegł do matki. Był oczami oraz uszami tej okolicy i na szczęście zawsze ją informował w ważniejszych kwestiach.
Bardka otworzyła drzwi od pokoju gościnnego i nim arystokrata zdążył jakkolwiek zareagować przeszła obok niego zbierając jego ubrania i inne rzeczy osobiste.
- Chodź, musisz się schować. - Na końcu korytarzyka w podłodze znajdował się właz do piwnicy. Gdy go otworzyła czym prędzej zagoniła mężczyznę, żeby zaczął schodzić po drabinie, a jak już był na dole rzuciła mu jego rzeczy. - Co by się nie działo - nie wychodź. Nic nie mów. Nie mogą Cię znaleźć. Zaufam mi, nie pozwolę by Cię znaleźli.
Takiej jej jeszcze nie widział. W oczach dziewczyny błyszczała bojowa iskra, a ona sama zaczęła się nagle wydawać o wiele bardziej stanowcza niż dotychczas. Spojrzała w kierunku drzwi, by potem jeszcze raz zwrócić twarz w jego stronę. Kiedy uśmiechnęła się do mężczyzny pokrzepiająco zdawała się mówić "nie dam Cię skrzywdzić", a potem zamknęła za nim właz, narzuciła tam mniejszy dywanik i postawiła kosz na pranie z łazienki.
Po chwili ukryty w piwnicy Rivlish usłyszał łupanie do drzwi oraz głosy trzech mężczyzn wyraźnie niezadowolonych z przydzielonego im zadania. Nie widział jednak zbyt wiele, bo pod podłogą nie było żadnego źródła światła. Nim Arya zamknęła właz zdążył się tylko zorientować, że znajduje się w dość dużej przestrzeni. Piwnica powierzchnią odpowiadała całemu domowi, lecz tu na dole strop (tudzież podłogę z głównego poziomu) wsparto na wielu pionowych belkach. Pod ścianą stały regały ze słoikami. Niektóre były puste, lecz przynajmniej połowa skrywała w sobie jakieś przetwory. Pod przeciwległą ścianą stały beczki i gdyby je otworzył znalazł by kiszoną kapustę oraz zakonserwowane w soli mięsiwa, chociaż tych ostatnich było naprawdę niewiele. Teraz jedna nie miał zbytnio głowy do zachwycania się zapasami. Gdy wzrok mu się już przyzwyczaił do ciemności zauważył, że pomiędzy szparami desek nad jego głową jest w stanie wyłapać niewyraźny obraz rudych włosów dziewczyny, kiedy otwierała drzwi.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Strażnicy? Ale jak to?! Przecież ciotka Rivlisha by się nie posunęła do czegoś takiego? Zabójcy - jasne? Ale angażowanie straży miejskiej? Z drugiej strony straż w Nimnaros była znana ze swej korupcji, więc może postanowili zapolować na niego "po godzinach"? A może to jego braciszek-idiota postanowił w ten sposób uratować mu życie?
Dobrze, że wróciły mu w większości siły i był w stanie szybko zejść na dół i się ukryć. Teraz dopiero był zdany na łaskę Aryi i nie mógł zrobić nic innego tylko patrzeć i słuchać.
Nie sądził, by miała go wydać, ale to też zależało, jakie kłamstwa nagadają jej ci strażnicy. Co jeśli powiedzą jej, że jest seryjnym mordercą? Czy dalej będzie go kryć? Jedno Rivlish sobie przysiągł. Jeśli Arya go zdradzi, to się zemści. Zanim go znajdą, porozbija wszystkie jej słoiki z konfiturami!
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Arya otworzyła drzwi i wtem do środka wparowało dwóch mężczyzn nawet na nią nie patrząc i zaczęli przeszukiwać dom. Trzeci w nich podrapał się po głowie, splunął z odrazą na bruk i dopiero spojrzał na dziewczynę. Widać było, że w ogóle nie chciał tu być.
- Porucznik Jagark Grechten. Pani wybaczy, ale szukamy bardzo niebezpiecznego człowieka. Wysoki, śniada skóra, brązowe oczy, znoszone drogie ciuchy. Widziała go panienka? - Podczas, kiedy on dokonywał niezbędnych wyjaśnień jego ludzie robili jej bałagan w świeżo wysprzątanym domku. Teraz nawet nie musiała udawać złości.
- Po pierwsze to, z całym szacunkiem, ściągajcie buciory przed wejściem! Nasprzątałam się, a wy w jednej chwili mi tu błota nanieśliscie! Po drugie nie mam pojęcia o kim mówicie. - Widać uwaga o ich braku manier zupełnie nie obeszła strażników. Jeden co najwyżej rzucił jej pogardliwe spojrzenie i wszedł do jej sypialni. Na to już ona sobie pozwalać nie będzie! Pobiegła za nim, co porucznik wykorzystał, żeby również wejść do środka.
- Przestańcie natychmiast! Chcę zobaczyć nakaz przeszukania domu.
Mężczyźni spojrzeli po sobie, aż w końcu Grechten posłał jej nieprzyjemne spojrzenie.
- Jesteśmy tu w celu pojmania przestępcy, nie potrzebujemy nakazów. - Jego słowa utwierdziły ją w przekonaniu, że owszem, potrzebowali.
- Proszę powiedzieć gdzie była Pani przez ostatnie dni? - Wyraźnie próbował ją zagadać, kiedy jego ludzie wyrzucali z szaf osobiste rzeczy dziewczyny oraz stare ubrania jej ojca. Na widok męskich strojów wymienili między sobą podejrzliwe spojrzenia. - Do kogo należą te rzeczy?
Sfrustrowana zaczęła zbierać połatane koszule i skryła je w ramionach niczym skarb. Bardzo stary, zmizerniały skarb. Zaraz potem zadarła wysoko brodę. Nie zamierzała dać się tak traktować.
- Jak każdy mieszkaniec miasta - w Nimnaros. Jestem bardką, zarabiam śpiewając na Złotej Ulicy lub karczmach. Ostatnie dni spędziłam w domu, żeby dać odpocząć gardłu. Może chcecie Panowie kupić do domu ręcznie tkane serwety lub obrusy? Zaręczam, że specjalnie dla Was sprzedam je za krocie. - Nawet nie zamierzała udawać szacunku do nich, skoro i oni jej go w żaden sposób nie okazywali. Wtem strażnik, który dotychczas przeszukiwał pokój jej ojca cmoknął z oburzeniem i podszedł do niej.
- Słuchaj no dziewko! Jeśli będziesz nam utrudniać pracę równie dobrze możemy Cię zamknąć! A wiesz co się dzieje, kiedy taka... kształtna osóbka znajduje się u nas na dołku? Nie wiesz? To ja Ci chętnie powiem. Na pewno zgarniesz całą naszą uwag...
PLASK!
Rivlish mógł usłyszeć dość jednoznaczny dźwięk - Arya w końcu nie wytrzymała i spoliczkowała drania. Gdyby mógł ją zobaczyć to pewnie ze zdziwieniem by stwierdził, że jej policzki kolorem dorównały włosom z oburzenia. Kto jak kto, ale arystokrata już się dowiedział, że nie należy drażnić bardki w ten sposób.
- Ty suko...! - ŁUP.
Tym razem jednak wraz z uderzeniem dało się słyszeć stłumione stęknięcie bólu, kiedy strażnik złapał bardkę za szyję i siłą typową dla napakowanych mięśniaków zderzył jej ciało ze ścianą korytarza. Znajdowali się teraz dokładnie nad skrytym Rivlishem.
- Szeregowy, wystarczy tego. - Głos porucznika bynajmniej nie wskazywał, żeby przejął się losem dziewczyny, a po prostu nie chciał przeciągać tego spotkania. Kiedy Arya znów mogła normalnie oddychać słychać było delikatne rzężenie w jej gardle. Skurczybyk mógł jej zrobić krzywdę!
Nim jednak mężczyźni znów się odezwali bardka stanęła na nowo wyprostowana i z zadartą brodą spojrzała na nich z wyższością.
- Nazywam się Aryanna Janon. Córka zmarłego sierżanta Ethelreda Janona, ale na pewno to wiedzie, skoro już przyszliście do mojego domu. - Ostatnich słów nie wymówiła, ona je praktycznie wysyczała. - Rzeczy, które właśnie przetrząsacie należały do niego. A może już coś wiadomo w sprawie śledztwa, które mieliście przedsięwziąć w tej sprawie? Niejaki Valees przyjmował ode mnie zeznania i zapewniał, że się tym zajmiecie. Wiem, że służy pod porucznikiem Heinreichem. A może powinnam się przejść na Wasz posterunek i zapytać o to bezpośrednio Kapitana Carandara? Na pewno chętnie posłucha o tym, jak jego ludzie w nosie mają morderstwo jednego z nich?
Słysząc, że dziewczyna powołała się na największego choleryka w straży, z którym nikt nie zamierzał zadzierać, jego prawą rękę i samego kapitana mina im zrzedła.
- To dom tego pijaka Janona? - Szeregowy splunął z odrazą, jednak zaraz skulił się od ciosu w żebra swojego przełożonego, czego w ogóle się nie spodziewał.
- Więcej szacunku. Wydalony ze służby czy nie, to dalej jeden z nas. Poza tym zmarł raptem miesiąc temu, więc okażcie Pani trochę więcej zrozumienia. - Porucznik Jagark widocznie się opamiętał i teraz już wyraźnie zakłopotany spojrzał po bałaganie, jakiego narobili. - Wybacz nam panienko. Te młokosy zbytnio się podekscytowały perspektywą osadzenia swojego pierwszego przestępcy. Już ja im wleję oleju do głowy i nauczę manier. Śledztwo... wciąż próbujemy ustalić kto dopuścił się zbrodni na Pani ojcu, jednak nie jest to łatwe zadanie.
Po chwilowym zawahaniu w jego głowie Arya wiedziała, że nawet nie zaczęli szukać poszlak. Chciała wierzyć, że podejdą do sprawy bardziej poważniej, jednak po prawdzie nie spodziewała się niczego innego ze strony rzekomych obrońców miasta. Grechten skinął ręką na swoich ludzi, że opuszczają mieszkanie, co Ci uczynili bez słowa sprzeciwu. Jedynie ten, który wcześniej wyraźnie nie mógł się doczekać zabrania Aryi razem z nimi i osadzenia jej w celi podczas przesłuchania jeden na jeden posłał jej dwuznaczne spojrzenie. Naprawdę miała nadzieję, że nie spotka go nigdy podczas nocnego patrolu straży...
Przed wyjściem porucznik jeszcze raz spojrzał na bardkę i westchnął.
- Jeszcze raz przepraszam za to najście, jednak jeśli spotka Pani tego mężczyznę proszę nas o tym natychmiast powiadomić. On nie ma skrupułów w tym co robi, jest zawodowym kłamcą i oszustem. Nie dość, że ukradł naprawdę ważne kosztowności, to niemalże zaszlachtował kilkoro ludzi w drodze do Nimnaros. Chodzą słuchy, że już dotarł do miasta i stanowi duże zagrożenie na jego mieszkańców. Proszę na siebie uważać. - Na odchodne stanął na baczność i stuknął butami salutując jej w geście szacunku dla rodziny zmarłego strażnika. Z lekkim ociąganiem, jednak towarzyszący mu szeregowi zrobili to samo.
Arya patrzyła jeszcze za nimi chwilę, a gdy zniknęli za rogiem w końcu zamknęła drzwi na wszystkie spusty i ściągnęła kosz i dywan z klapy. Ledwo ją uchyliła, a odeszła z powrotem do głównej izby i usiadła na kanapie wyraźnie roztrzęsiona. Adrenalina zaczęła z niej schodzić i jak nic będzie miała paskudnego siniaka na szyi. Nawet się nie spostrzegła, jak zaczęła cicho łkać po całym zdarzeniu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Wtedy otworzył się właz i wyszedł z niego Rivlish, wciąż trzymając w ręku słoik konfitury, który planował użyć jako broni, jeśli strażnicy posuną się dalej.
- Wszystko w porządku? - zapytał, po czy aż pokręcił głową na swoją głupotę. - Nie, oczywiście, że nie jest w porządku. Bardzo przepraszam, Aryo. Nie miałem pojęcia, że narażam cię na takie ryzyko. Nie wiem dlaczego ci strażnicy mnie szukają. Przysięgam, że nikogo nie zabiłem... ostatnio.
Westchnął ciężko, zbliżył się jeszcze o parę kroków do niej, ale bał się podejść bliżej.
- Przykro mi też z powodu twojego ojca. Nie wiedziałem, że został zamordowany - powiedział cicho. - Wiem... wiem, jak to jest stracić ojca. - Na chwilę się zawahał, zanim znów przemówił, kłamiąc i mówiąc prawdę jednocześnie: - Mój zginął na wojnie, wprawdzie dwadzieścia lat temu, ale i tak pamiętam to, jakby to było wczoraj.
Chciał wyciągnąć do niej rękę, ale nie wiedział, czy od niego nie ucieknie, jeśli spróbuje ją objąć, więc wyciągnął ku niej jedynie słoik z konfiturami.
- Dziękuję ci za pomoc, której mi udzieliłaś, ale chyba będzie bezpieczniej dla ciebie, jeśli nasze ścieżki się rozejdą.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Przez chwilę dziewczyna się do niczego nie nadawała. Strażnicy rozdrapali dalej świeżą ranę i chociaż ojciec Aryi nie należał do najlepszych, to jednak innego nie miała. A teraz nie miała już nawet jego.
- Nie, w porządku. Nic mi nie jest. - Wytarła policzki z łez i poklepała je lekko. Nie mogła być beksą. Spojrzała na niego zaczerwienionymi oczami z lekkim uśmiechem, chociaż nieco wymuszonym.
- Ciężko mi się o tym rozmawia. Mój ojciec... No cóż, nie mam z nim za dużo dobrych wspomnień, jednak czasami naprawdę próbował. Innego nie miałam. - Teraz została już całkiem sama żyjąc w podniszczonym domu ledwo wiążąc koniec z końcem pociechę znajdując tylko w muzyce, marzeniach i książkach.
- Nigdzie nie idziesz. Jak wtedy niby miałabym uszyć dla Ciebie nowe ubrania? Sam słyszałeś, że znają Twój opis. Musimy Cię nieco odmienić, żebyś mógł nieco bezpieczniej chodzić po mieście. - Wstała i zaczęła szukać nici, nożyczek oraz beli materiału. Tej ostatniej oczywiście nie miała, więc chwyciła i tak porozrzucane ubrania ojca, wzięła nieużywaną narzutę i prześcieradła. To musiało im wystarczyć.
- Rozbieraj się, muszę zdjąć z Ciebie miarę i zaraz ustalimy w czym Ci będzie najlepiej - zadecydowała z miarą krawiecką w rękach. Musiała rzucić się w grupie w wir pracy, żeby nie myśleć.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Rivlish również miał skomplikowane relacje ze swymi rodzicami, ale tym razem wolał z tym nie wyskakiwać.
- Jesteś pewna? Ryzykujesz bardzo, pozwalając mi zostać - powiedział, ale dawno już nauczył się, że gdy Arya podjęła decyzję, to trzymała się jej.
Zaczął się rozbierać, robiąc to całkowicie mechanicznie, nie okazując żadnego skrępowania. Zresztą i tak już widziała go prawie nagiego, gdy zajmowała się jego opatrunkami.
- To jesteś także krawcową? - zapytał. - Kobieta tysiąca talentów.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na mężczyznę i złapała się pod boczki w wyraźnie bojowym nastroju.
- Jesteś monotematyczny z tym swoim "przepraszam, przeze mnie jesteś w niebezpieczeństwie". Już to słyszałam. Ja Ci z kolei mówiłam, że potrafię sobie poradzić. Z resztą słyszałeś przed chwilą. - Owszem, czasami była uparta jak osioł jak już podjęła jakąś decyzję.
- To babcia mnie wychowała. Przewidziała, że będę mieć ciężko w życiu z takim ojcem, więc póki żyła nauczyła mnie najwięcej jak mogła. Nie szyję zawodowo, ale całkiem dobrze mi to wychodzi.
Podeszła do niego i zaczęła mierzyć długość rąk, obwód kołnierzyka, torsu, bioder i tak dalej.
- Zdecydowałam, że pomogę Ci znaleźć siostrę i zostanę z Tobą do tego czasu. Rodzina... Może nie być idealna, ale innej nie będziemy mieć, więc trzeba o nią dbać - powiedziała zamyślona zapisując jego wymiary.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tak, innej nie będziemy mieć - powtórzył Rivlish, zasępiwszy się. - Twoja babcia musiała być wspaniałą kobietą.
Chcąc oderwać i swoje i jej myśli od tego, co się wydarzyło, odezwał się po chwili:
- Ten romans, który mi pożyczyłaś - zaczął. - Podobał ci się? Uważam, że był dobrze napisany, ale ciekawi mnie twoje podejście do podobnych historii. Czy uważasz, że stanowiłyby dobre tło dla jakiejś pieśni?
Oczywiście Rivlish miał swój powód, by o to pytać...
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego zdziwiona, lecz po chwili skojarzyła o którą powieść mu chodzi.
- Ach, ten? Cóż... Inspiracje można znaleźć we wszystkim. Jeśli zaś chodzi o samą fabułę to sądzę, z jak najbardziej. Ludzie są nieszczęśliwi z różnych powodów i podczas takiej lektury mogą czasem utożsamiać się z bohaterami. Nieszczęśliwa miłość, odrzucenie, samotność czy przelotne romanse bez głębokich uczuć... To dzieje się cały czas. Ale ja wolę jednak śpiewać coś, co podniesie ludzi na duchu.
Niby tak mówiła, a jednak posiadała tę książkę.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tak, taki kocioł uczuć z powodu miłości! - powiedział Rivlish krecąc głową, po czym zmarszczył brwi. - A skąd bierzesz inspiracje do pieśni, które piszesz? Bo piszesz też własne, prawda?
Powoli przeszedł do tego, co go najbardziej interesowało.
- A wydarzenia rzeczywiste? Historyczne, mniej lub bardziej znane? - zapytał. - Co sądzisz, o wykorzystywaniu ich jako kanwę dla pieśni?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Rozłożyła stare koszule ojca na stole w głównym pomieszczeniu i zaczęła zaznaczać, gdzie trzeba nanieść poprawki.
- Chyba z życia przede wszystkim właśnie. Z tego co aktualnie czuje. Ostatnio piszę pieśń o kobietach. Takich silnych, które dużo przeszły w życiu, ale zamiast się załamać to dalej walczą. Nie poddają się. Nie jest to może forma opowieści z doświadczeń, a sposób ma wmówienie sobie, że nie ma co się poddawać. Przynajmniej dla mnie. - Jeśli zaś dzięki tej pieśni pomoże jakiejś innej kobiecie będzie się bardzo cieszyć.
- Jak już wspomniałam nie należę do tych wykształconych, musisz mi wybaczyć. Jestem samoukiem, ale bardzo lubię słuchać różnych opowieści. Jeśli jakaś mnie zainspiruje, to oczywiście, że mogę potem napisać pieśń na jej temat .
Ciach ciach, zaczęła ciąć materiał.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- A sądzisz, że znajomość całkowitej i pełnej prawdy o jakimś wydarzeniu, ułatwiłaby czy utrudniła napisanie dobrej pieśni na ten temat? - zapytał Rivlish, nachylając się nad pracującą Aryą.
Będąc wciąż bez przyodziewku.
- To jest problem z niektórymi wspaniałymi legendami - powiedział, nie dając jej czasu na odpowiedź. - Czasem jak poznasz kryjącą się za nimi prawdę, to nagle przestają być takie cudowne. Słynny pojedynek między księciem Sarbionem a hrabią Loghallem o prześliczną Saryettę? To była tak naprawda bójka dwóch skłoconych gospodarzy i ich parobków o wyjątkowo mlekodajną krowę. A zaginiona metropolia Al'thaloss, pełna lewitujących budowli z marmuru, zniszczona przez zazdrosne smoki? Zupełnie zwyczajna wioska rybacka, która opustoszała, gdy zmiana prądów morskich sprawiła, że ryby które najczęściej łowili zniknęły.
Rivlish nakręcał się, opowiadając z pasją, której jeszcze u niego nie słyszała.
- Ale inne wydarzenia... ach, jestem pewien, że były jeszcze wspanialsze niż najwspanialsze z legend opowiadanych na ich temat. Mowy Eriny i Ariny tuż przed bitwą, która zapoczątkowała Task'shamt. Desperacka obrona Przełęczy Kości przez lady Nariam. Rytuał odesłania Azarhola-Yzirhala, przeprowadzony przez sae'miri...
Mężczyzna potrząsnał głową, jakby budząc się ze snu.
- Sądzisz, że gdybyś doskonale poznała takie wydarzenia, pomogłoby ci to napisać pieśń... czy tylko wywołałoby to rozczarowanie?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Na chwilę zaprzestała pracy słuchając go z zainteresowaniem. Gdyby nie mieli tyle na głowie, a ich serca nie byłyby tak osłabione przez egzystencjalny ból, to pewnie mogliby przesiedzieć cały wieczór dyskutując na takie tematy.
- To dość trudne pytanie. Jeśli i mnie chodzi zawsze wolałam książki od rzeczywistości. Historie, które mimo najgorszego toku wydarzeń miały szczęśliwe zakończenie. W życiu raczej rzadko się to zdarza. Jakbym miała swoją ukochaną legendę, która podtrzymywała by mnie na duchu w trudnych chwilach to nie chciałabym, żeby ktoś niszczył to wyobrażenie. Tak samo jak swoje opowieści ubarwiam, chociaż nie jakoś bardzo.
Spojrzała na niego pochylonego nad stołem i... Zarumieniła się.
- Możesz się na razie ubrać... - Oho, bardka się speszyła!
- Co innego jednak legendy, a kłamstwa używane tylko po to, żeby kłamać. Mój ojciec był... Cóż, mistrzem w tej dziedzinie. Kłamał w najdrobniejszych kwestiach. Rozumiem jeśli ktoś nie może powiedzieć prawdy, jednak on... Nadużywał tego. Chyba dlatego tak ciężko mi jest czasami z mężczyznami.
Westchnęła i podrapała się po głowie. Znów zeszła na trudne tematy.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Rivlish zdawał się w ogóle nie zauważać tego, że speszył Aryę. Widocznie zmartwiło go to, co powiedziała. Najpewniej wspomnienie o jej zamordowanym ojcu, bo przecież nie to, co powiedziała o legendach, prawda? Szybko ubrał się w swoje dawne ubrania.
- Ja... ja chyba nie mogę sie powstrzymać - powiedział. - Gdy słyszę o jakimś interesujacym wydarzeniu, to muszę wiedzieć, jak było naprawdę. To jak... swędzenie, które nie ustanie, dopóki się nie podrapiesz... a potem wraca gorsze.
- Ciężko z mężczyznami? - powiedział, myślami najwyraźniej gdzieś indziej. - Och, jestem pewien, że kobieta o twojej mądrości na pewno potrafiłaby znaleźć porządnego mężczyznę, a z twoimi umiejętnościami, urodą i talentami, nie wspominając o posiadaniu właśnego domu, bez trudu przekonałabyś go do założenia rodziny.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Pokręciła głową gwałtownie, nie zrozumiał jej.
- Nie o to mi chodzi. Są legendy, które powinny nimi pozostać, ale historia zasługuje, żeby być też zapamiętana taka, jaka faktycznie była. Kiedyś przeczytałam słowa, że "to zwycięzcy opowiadają jak było". Nie zgadzam się z tym. Nie ma nic złego w tworzeniu historii opartej na faktach, lecz powinny być osoby, które znają prawdziwy bieg zdarzeń i go nauczają.
Potem zaś wybuchną śmiechem i pomachała ręką przed twarzą, jakby odganiała natrętną muchę.
- Szczerze podziękuję. Na razie nie zamierzam zakładać rodziny. Może kiedyś, ale na razie chce spełniać swoje marzenia... A przynajmniej próbować to zrobić. I tak jak wspomniałam co innego dla mnie przyjaźnić się z kimś, w co innego zaufać komuś na tyle, żeby się w pełni przed nim otworzyć. Nie miałam dobrego wzorca, a ostatnie czego chce, to żeby historia mojego dotychczasowego życia się powtórzyła.
Wróciła do zszywania ubrań.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Terz przyszła kolej na Rivlisha, by się zamyślił, niepewny, czy dobrze rozumiem Aryę.
- Legendy? Historia? - zapytał, całkiem poważnie. - A jaka między nimi jest różnica? Że jedno jest prawdą, a drugie częściową prawdą? Czy gdybyśmy dysponowali pełną wiedzą na temat historii, to legendy byłyby w ogóle potrzebne?
Ale przynajmniej otrząsnął się z transu na tyle, by odniść się do kolejnych słów Aryi.
- Spełniać marzenia? - zapytał. - A jakie to są marzenia? I dlaczego posiadania męża miałoby stanąć im na przeszkodzie? Czy nie powinno się wybierać takiego, który by je dzielił?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zamyśliła się na chwilę nim mu odpowiedziała.
- Moje marzenie... Chyba takiej jak każdej dziewczyny. Być szczęśliwą. Chciałabym wyremontować dom, nie bać się wychodzić po zmierzchu. Kiedyś marzyłam by wyjechać w podróż i zwiedzić nowe miejsca, ale samej bym się za bardzo bała.
Potem już skupiła się na szyciu. Stwierdziła, że trochę za dużo prywatnych rzeczy już mu powiedziała, samej niewiele wiedząc o Rivlishu.
Gdy mężczyzna stał już w całkiem nowym stroju (typowe odzienie nimnarejskiego mieszkańca) Arya spojrzała na niego krytycznie.
- Dobra, czas na fryzurę. Jak chcesz, żebym Cię ostrzygła?
Wyczyściła nożyczki i przygotowała stołek do cięcia.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tak, koniecznie musisz podróżować! Świt jest zbyt wielki i ciekawy, by być tylko w jednym mieście, nawet jeśli tak interesującym jak Nimnaros - powiedział z entuzjazjem Rivlish. - Jasne, o wiele bezpieczniej podróżować z kimś, ale jestem pewien, że na pewno znalazłabyś chętną temu osobę. Jestem pewien, że to marzenie jest często spotykanie.
Na chwilę zmarszczył brwi, jakby nie rozumiejąc jej pytania.
- Ach, no tak - powiedział szybko. - Ostrzyc w celu zmiany fryzury. - Wzruszył ramionami, po czym przejechał palcami po opadających do ramion włosach. - Najlepiej tak, bym jak najmniej przypominał siebie. Wąsa trzeba się pozbyć, pewnie skrócić baki... ogólnie połowy włosów można się pozbyć.
Veni, rescripsi, discessi