Domek Aryi - w sąsiedztwie Placu Bubeusza
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
T'jarth błyskawicznie zniknął w piwnicy i wyszedł wynosząc jajka. I mięso. I mleko. I konfitury.
- Te są bardzo dobre! - powiedział, omal nie wypuszczając słoiki.
Zaraz przystąpił do robienia śniadania, co w jego przypadku oznaczało posmarowanie kawałka mięsa dżemem, nalania mleka do szklanki i próbie zrobienia jajka na miękko.
- Chcesz coś, czy już jadłaś? - zapytał, smarując więcej dżemu na kawałku szynki. - Tak, plan brzmi dobrze. Dobrze, że masz wtyki w Domu Urody. Powinni ci powiedzieć, co trzeba. Co ten Rivlish mógł jej zrobić?! Całą noc się nad tym zastanawiałem. To znaczy kiedy nie spałem. Bardzo wygodne łóżko, tak na marginesie.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Naprawdę go lubiła, jednak wcześniejszego jego wyzłośliwienie się przy "pokazywaniu języka" oraz wyjątkowo trudna noc sprawiły, że przeszedł jej cały apetyt.
- Nie, dzięki. Rzadko kiedy jem śniadanie tak wcześnie. Na razie kawa mi wystarczy. Chcesz trochę? - spytała nalewając sobie do naprawdę dużego kubka ciemnego płynu, lecz zaraz dodała tam też cukier i mleko. Jeśli chłopak sobie zażyczy to i on dostanie. Sporo zaparzyła.
- Już niedługo się dowiemy. Tylko nie wiem czy wrócę tej samej nocy do domu, bo jeśli powiem, że szukam tam schronienia nie zdziwię się, jak zaproponują mi nocleg. Na szczęście opiekunka domu dba o dziewczyny, kiedyś już mi pomogła. - Chociaż wolała nie wspominać ucieczki przed ojcem. - Może i dobrze, że ta noc nie była lekka, to przynajmniej wyglądam bardziej wiarygodnie. - Uśmiechnęła się lekko i pociągnęła łyk kawy z wyraźnym namaszczeniem. O tak... Tego jej było potrzeba.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- O tak, bardzo chętnie kawy - powiedział. - Wspaniały napój! Energie w płynie!
Chyba nie potrzebował więcej energii, chociaż nigdy nie zaszkodzi. Zaraz jednak spoważniał.
- Pomogli ci? Miałaś problemy z jakimś mężczyzną? - powiedział. - Twój... partner? Chłopak?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Bała się nieco, czy jak T'jarth wypije swoją kawę to da radę z nim wytrzymać. Już teraz był taki rozentuzjazmowany... Dobrze, że mu ją nieco rozcieńczyła.
- Nie miałam żadnego partnera, bo nie liczę tego gdy będąc młodsza od Ciebie chodziłam za rękę z chłopakiem z sąsiedztwa. Potem się przeprowadził i straciliśmy kontakt. - W sumie ciekawe jak mu się żyło, bo za dziecka byli dobrymi przyjaciółmi.
- Mój ojciec... Pewnego razu wypił więcej niż zwykle. Wrócił do domu w paskudnym humorze, chyba przegrał większość kolejek w Szulerni w porcie. Szczerze dziwię się, że jeszcze nikt stamtąd nie przyszedł do mnie ściągać długi. Ale tego wieczoru... - Zamilkła na chwilę, po czym objęła się ramionami i skuliła na krześle. - W Domu Urody schowali mnie i opatrzyli. Zostałam tam kilka dni póki nie zeszły sińce, przynajmniej te najbardziej widoczne. Bałam się wrócić do domu, ale nigdzie go nie było. Już w ogóle nie wrócił, bo niedługo po tym jak zaczęłam go szukać trafiłam tylko na zwłoki w portowej uliczce.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Bardzo przykro mi to słyszeć - powiedział T'jarth i, tak jak ona zrobiła to poprzedniej nocy, przytulił ją. - Moja rodzicielka stwierdziła, że nie zasługuję na kolejną szansę i powinni pozwolić mi umrzeć, na szczęście została przegłosowana. Można więc powiedzieć, że obojgu nam się nie układało najlepiej z rodziną.
Zaraz uśmiechnął się do niej.
- A to chodzenie za rękę też jest częścią bycia w związku? Jeśli chcesz, to możemy robić razem - powiedział. Zaraz znów spoważniał. - Jeśli te kobiety z Domu Urody tak dobrze się tobą zaopiekowały, to bez względu na to, co zaszło między Ethalią a Rivlishem, cieszę się, że znalazła tam azyl i opiekę - powiedział.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Mieliśmy przekichane, ale daliśmy radę. - Uśmiechnęła się krzywo, po czym westchnęła i oparła głowę na jego ramieniu. To było... Przyjemne. Nie była pewna, czy to kwestia ciała Rivlisha i to dlatego kobiety miały do niego słabość, czy po prostu polubiła tak T'jartha, że nie przeszkadzał jej ten gest. Nie obraziłaby się, gdyby robił tak częściej.
.
- Nie będziemy chodzić za rękę. - Zaśmiała się urywanie. - Dzieci czasami się w ten sposób bawią, że udają związki, chociaż rzadko. Chłopcy częściej walczą patykami jak mieczami, a dziewczynki bawią się lalkami.
Zaczęła się zastanawiać, czy T'jarth miał czas być po prostu dzieckiem, czy został tak brutalnie rzucony w świat ze swoją misją. Chyba będzie musiała go nieco porozpieszczać.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
W końcu T'jarth cofnął się, wypuszczając Aryę z objęć.
- Tak, kojarzę niektóre z tych zwyczajów - powiedział. - Rivlish od małego bawił się drewnianymi mieczykami, szybko też dostał tępy miecz ćwiczebny. Był w tym dobry, więc sprawiało mu to radość, więc ćwiczył dalej, więc był jeszcze lepszy. Ale lalki? Czego uczy zabawa lalkami? Jaki jest tego cel?
Lekko przekrzywił głowę, przyglądając się Aryi.
- A ty jakie lalki miałaś? Jak się nimi bawiłaś? Czy już jako dziecko chciałaś grać i śpiewać? - zasypał ją gradem pytań. - I ile w ogóle masz lat? Nie jesteś chyba stara... ale dzieckiem nie jesteś, prawda?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Przez to, że uczyła swego gościa zwyczajów ludzi zaczęła zastanawiać się nad rzeczami, o których nigdy nie myślała. Faktycznie to społeczeństwo już od najmłodszych lat wsadzało dzieci w ramy swych zwyczajów.
- Walka na miecze ma chyba służyć właśnie przygotowaniu chłopców do walki. Wyłapanie, który z nich ma talent tak jak Rivlish do fechtunku. Lalki dla dziewczynek to coś jak przygotowanie do robi matki i pani domu w późniejszym etapie życia. Dba się o nie, kołysze w ramionach i tak dalej. I tak, ja śpiewałam od małego. Babcia się śmiała, że szybciej zaczęłam nucić melodie niż mówić, chociaż równie dobrze mogła żartować.
Na pytanie o jej zabawkę Arya uśmiechnęła się szeroko. Pamiętała tę maskotkę.
- Ja miałam wielkiego misia. Był prawie tak duży jak ja, ale i tak nosiłam go ze sobą wszędzie. Stanowił wtedy moją tarczę i obrońcę. Przeganiałam nim inne dzieci, jeśli chciały mnie zaczepiać. - A czasami chowała się za nim w kącie pokoju udając, że nie istnieje, kiedy jej rodziciel miał zły humor.
- I teraz lekcja dla Ciebie o zwyczajach ludzkich. Nie powinno się pytać kobiet o wiek. Nie pytaj nawet czemu, bo nie powiem Ci. Po prostu tak się przyjęło, a taka dama może się obruszyć, przy czym narobisz sobie problemów w relacjach z nią. A ja mam 22 lata. W ludzkich standardach to taki młody dorosły, a w elfickich... Nie mam bladego pojęcia. Podejrzewam, że przez krew mojej matki mogę żyć dłużej od przeciętnego człowieka, ale też nie wiem ile.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- A czego uczy posiadanie lalki niedźwiedzia? Przecież niedźwiedzie są niebezpieczne i gdyby dziecko nauczyłoby się, że one są milusińskie i kiedyś podbiegło do takiego, to skończyłoby jako posiłek - powiedział T'jarth. - Bardzo kiepski sposób nauki.
Przyszedł czas jednak, by wrócić do aktualnej sytuacji.
- A więc na razie czekamy na południe, by odstawić naszą akcję? - zapytał.
[scaleimg]Możemy chyba time skipa zrobić.[/scaleimg]Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Pokręciła głową rozbawiona rozumowaniem sobowtórniaka.
- Jak już mówiła on nie był do opiekowania się nim, tylko to on chronił mnie. To był sposób, żebym jako dziecko myślała, że nie muszę się bać i mogła nieco pewniej poznawać świat. Wiesz... mając takie warunki dorastania nie garnęłam się do poznawania innych czy wędrowania po ulicach miasta. A tak przynajmniej nie bałam się już wyjść do ogrodu ze swoim wielkim pluszakiem.
Dopiła swoją kawę do końca i musiała przyznać, że nieco się rozbudziła. Byli też już w stanie usłyszeć za oknem pierwsze sygnały, że mieszkańcy Nimnaros również się obudzili i zaczęli swe codzienne zajęcia.
- To teraz ja się idę przygotować. Dasz radę pozmywać po jedzeniu? Zazwyczaj w tej misie ściągam zabrudzenia z talerzy i je myję, a w tej drugiej płuczę. Kiedy je wytrzesz możesz odłożyć do kredensu, żeby były pod ręką na kolejny użytek.
Skoro mieli przez jakiś czas pomieszkać razem to nie zamierzała uczyć chłopaka, że będzie go ze wszystkim wyręczać. Ba! Teraz to raczej on będzie pomagał Aryi w różnych pracach. O tak... już ona go wykorzysta, kiedy troskliwy kuzyn przyjedzie do niej w odwiedziny by sprawdzić jak się trzyma.
Po pokazaniu T'jarthowi wszystkiego poszła do łazienki wziąć długą gorącą kąpiel. Dobrze, że wcześniej nagrzała sobie wodę.
***
Kiedy słońce już osiągnęła swoje najwyższe położenie na niebie i teraz już tylko będzie chyliło się ku horyzontowi bardka była gotowa do wyjścia. Ubrała jedną ze swoich lepszych sukienek, a we włosach zaplotła sobie kilka cienkich warkoczyków do ozdoby. Jej poranna bladość ustąpiła zwykłym rumieńcom, jednak cienie pod oczami jeszcze jej pozostały. No cóż, jak już wcześniej wspomniała przydadzą się, by nadać jej bardziej wiarygodny wygląd.
T'jarth pod postacią Rivlisha wyszedł już jakiś czas temu, żeby mogli się spotkać na ulicy. Przy okazji mógł poobserwować nimnarejskie zwyczaje, bo o tej porze zaczynało budzić się drugie życie miasta. Ludzie najczęściej wykonali już swoje zadania i teraz skupiali się na odpoczynku, znalezieniu miejsca na obiad czy powrocie do domu. Właśnie tę porę Arya chciała wykorzystać do swego ulicznego występu.
Przystanęła jak zwykle pod murem jednego z budynków kładąc przed sobą małą szkatułkę na datki, po czym wzięła lutnię w ręce. Ostatnio dopracowywała swoją najnowszą piosenkę i teraz mając poprawiony tekst zaczęła śpiewać. To był ten utwór o dziewczynie wystarczająco silnej, żeby zmienić się w silną i piękną kobietę mimo cierpienia, którego musiała doświadczyć.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Był plan. To był dobry plan. Dość prosty, przynajmniej jeśli chodzi o część T'jartha.
Plan, który należało wykonać.
Plan, o którym T'jarth zapomniał, przysłuchując się piosence Aryi. Ta to miała głos! I umiejętności! Ech, jakie to było niesprawiedliwe, że mógł skopiować jej wygląd, a nie ten talent.
W końcu otrząsnął się. Pora było działać.
- Ty! - powiedział, podchodząc do niej. - Nie dopełniłaś naszej wczorajszej umowy! Miałaś mi śpiewać, kobieto! Zapłaciłem za to!
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Urwała piosenkę w połowie słysząc krzyk w swoim kierunku. Oczywiście poznała głos Rivlisha, jednak zostału w niej jakieś niekontrolowane odruchy, bo zacisnęła mocniej dłonie na lutni zasłaniając się nią nieco.
- P...powiedziałam już Panu, że nie zamierzam ani grać ani śpiewać dla kogoś, kto nie ma żadnych skrupułów, żeby krzywdzić innych! I to nie była zapłata, tylko datek dla ulicznego artysty. Zapłacić, to dopiero miałeś! - Skuliła nieco ramiona po sobie, lecz gdy chłopak zaczął iść w jej kierunku szybko schyliła się po swój kuferek i schowała go. Teraz według planu miał ją nieco poszarpać, zepsuć nieco ułożoną fryzurę i lekko naderwać sukienkę, by potem sama Arya mogła uciec.
Wiedziała, naprawdę wiedziała, że to był T'jarth. A mimo wszystko widok zdenerwowanego mężczyzny zestresował ją bardziej, niż się spodziewała. Chyba nawet nie będzie musiała za bardzo udawać w Domu Urody.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Za kogo ty się uważasz, lampucero jedna! - zawołał. Arya wspominała coś, że ma się uważać za jej pana i władcę, a będąc w ciele Rivlisha, bądź co bądź arystokraty, łatwo było wejść w odpowiedni stan umysłu. - Uważaj, jak się zwracasz do lepszych od ciebie, ulicznico jedna! Nie wyrzucam pieniędzy na darmo, więc oczekuję że oddasz albo mi je oddasz, z odszkodowaniem za straty moralne - T'jarth nie był pewien skąd zna ten zwrot, ale kiedyś i gdzieś go usłyszał i brzmiał jak coś, co można wykorzystać - albo zaraz zaciągnę cię do mojej piwnicy, gdzie będziesz mi grała i śpiewała! Nago, o!
Wziął się pod boki i tupnął nogą.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uniosła brew, bo o ile wizualnie faktycznie dobrze mu poszło nastraszenie jej, to jednak chyba bał się nią porządnie potrząsnąć.
A bez tego jak miała się zaprezentować jako uciekinierka? Poza tym "lampucera"? Skąd on znał takie słownictwo?!
A bez tego jak miała się zaprezentować jako uciekinierka? Poza tym "lampucera"? Skąd on znał takie słownictwo?!
- Nie interesuje mnie, czy jesteś Panie szlachcicem, czy zwykłym obłudnikiem, chociaż patrząc po reakcji personelu w Domie Urody podejrzewam jednak to drugie. - Uniosła butnie brodę do góry ewidentnie się nastawiając. No to już musiał zauważyć.
- Jedyną osobą, która może się znaleźć we włościach Jaśnie Pana, jesteś Ty sam. Proszę sobie darować, albo zawołam straże. - Wcześniej oczywiście oboje upewnili się, że w pobliżu nie ma żadnego patrolu. Nie żeby to była jakaś nowość, bo w sumie nigdy ich nie było, gdy faktycznie ktoś ich potrzebował. Ich sprzeczka jednak przyciągała coraz więcej spojrzeń zwykłych przechodniów.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Słuchaj no, czerwona wywłoko - powiedział i, z pewnym wahaniem, chwycił ją za ramie. - Marsz za mną i do garów oraz wychowywania dzieci!
Najwyraźniej z nerwów zaczęło mu się coś mieszać. Mimo to potrząsnął ją. Nawet prawie to poczuła. Chociaż szansa, że ktokolwiek zauważył, że jest potrząsana, była wyjątkowo niska.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Szok wywołany jego słowami sprawił, że na chwilę zapomniała, żeby się jakkolwiek bronić. Chłopak miał zdecydowanie zbyt dobre serce, a Arya była w szoku jak on sobie do tej pory radził. Trzeba go będzie nauczyć stanowczości.
- Pan raczy chyba żartować. Jestem bardką, a nie jakąś służką do wynajęcia. Jeśli potrafi Pan wyprać swoje śmierdzące onuce na wyprawie to na pewno poradzi sobie też z brudnym talerzem w domu.
Posłała mu bardzo, BARDZO sugestywne spojrzenie, żeby się postarał. Bo już jak Cię mogę szło mu całkiem całkiem, ale wiedziała, że stać go na więcej. Poza tym Arya przed TAKIM zagrożeniem nie uciekała. Żeby było wiarygodnie, naprawdę wiarygodnie, to... no cóż. Musiałby chociaż trochę przypominać jej ojca.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Zobaczyła panikę w oczach T'jartha. On naprawdę nie wiedział, jak ma być bardziej stanowczy i brutalny. Nie wiedział!
Ale Rivlish na pewno wiedział. Gdzieś tam, w jego głowie, nawet mimo niepełnego wchłonięcia, musiało tlić się jakieś nieprzyjemne... nieprzyjemnie użyteczne wspomnienie. Gdzieś...
Panika zniknęła z jego oczu, zastąpiona przez chłód i pogardę. Ręka zniknęła z ramienia Aryi i zamiast tego chwyciła ją za gardło, mocno.
- Zawrzyj gębę - wycedził, cicho, ale takim złowrogim tonem, że musiał przyciągnąć uwagę każdego, kto był w zasięgu - albo wsadzę ci sztylet w dupę tak daleko, że wyjdzie ustami, a potem chwycę za jego rękojeść i zaciągnę do piwnicy. A potem...
Chłód zniknął z jego oczu, zastąpiony wyrazem zdziwienia.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Już myślała, że nici z ich improwizowanej scenki, kiedy dostrzegła faktyczną zmianę w mężczyźnie. Zniknął gdzieś T'jarth, którego jeszcze zeszłego wieczoru karmiła słodkimi placuszkami.
Teraz już rozumiała dlaczego Ethalia tak zareagowała na widok Rivlisha. Zarówno jego wzrok jak i głos był niczym bicz, który uderzał szybko i boleśnie. A ręka... to nie były te dłonie, które rano przytuliły ją na pocieszenie. Teraz przypominały jej imadło, z którego musiała się wydostać!
Nieco uniesiona przez mężczyznę musiała stanąć na palcach, żeby złagodzić uścisk, lecz mimo to niemożliwym było wzięcie oddechu. Poczuła łzy napływające jej do oczu, a gdy próbowała coś powiedzieć z jej gardła wydobył się tylko cichy harkot. Złapała obiema dłońmi ramię Rivlisha próbując się uwolnić, przez co jej lutnia spadła na ziemię. Nie było to teraz ważne. Musiała walczyć! Uciec! Oddychać!
Dopiero kiedy T'jarth na nowo odzyskał kontrolę nad osobowością, którą wchłonął i nieco poluzował uścisk ona zdołała się wyrwać. Nie potrzebowali już kontynuować tego przedstawienia. Ba, nie musieli udawać. Była przerażona i czym prędzej pobiegła do Domu Urody.
Ciąg dalszy w Przybytku Przyjemności Publicznej
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Akcja (znów) wraca z Domu Urody.
Niestety, Arya i T'jarth nigdzie się nie umówili i po ponad godzinie biegania po mieście, Arya stwierdziła, że nie ma co liczyć, że przypadkiem na niego trafi. Wtedy przyszło jej do głowy, że może czekać w domu. Było to ryzykowne, biorąc pod uwagę możliwą wizytę strażników, ale nie tak ryzykowne jak chodzenie w ciele Rivlisha po mieście - zwłaszcza w świetle tego, co się dowiedziała. Owszem, mógł zmienić ciało, ale poprzedniego wieczora dokonał już dwóch przemian, więc pewnie był tym zmęczony.
I rzeczywiście przez okna domu Aryi widać było, że w środku paliło się światło. Arya już była gotowa tam wejść, gdy nagle usłyszała jakąś szamotaninę.
- Zostaw go! Zaraz straż tu będzie! - wołał jakiś głos. Już nie chłopiec, ale jeszcze nie mężczyzna.
- Pewnie nikt ich nie zawiadomił - to była jakaś dziewczynka.
- Mówię ci, że już tu idą!
- To chwytaj co możesz i uciekamy!
Arya spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła dwoje dzieci nachylających się nad czymś leżącym w zaułku... czy to wystawały nogi?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Dzieci... nie mogły być niebezpieczne. Teraz nie liczyły się przedmioty, bez nich dało radę się obejść. Ona coś o tym wiedziała, skoro żyła skromnie. Wycofała się nieco i zaczęła iść o wiele głośniej gwiżdżąc pod nosem. Planowała wypłoszyć dzieciaki tak, żeby jej nie zobaczyły. Tym bardziej martwiła się o jej Rivlisha. Oby to nie on tam leżał...
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Ktoś idzie! Chodu! - zawołał chłopak i on oraz towarzysząca mu dziewczyna wybiegli z zaułka i zniknęli w ciemnościach.
Arya, z pewną obawą zajrzała do zaułka... i znieruchomiała.
Rozpoznała osobę, która leżała tam z rozpłatanym gardłem. Krew była jeszcze świeża. To był strażnik z Domu Urody, ten który miał pójść i sprawdzić, czy Rivlish nie czai się wokół Aryi. Chyba to nie T'jarth go zabił, prawda? Jeśli tak, to kto? I co z Rivlishem, to znaczy T'jarthem?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Dostrzegłszy martwego mężczyznę zasłoniła ręką usta, żeby nie krzyknąć. Niech bogowie mają ją w opiece... wiedziała, że w ostatnim czasie zrobiła sporo niewłaściwych rzeczy, jednak nigdy nie chciała, żeby ktoś przez jej działania zginął. Jednak teraz... Ethalia mówiła, że mieli tylko się rozejrzeć, a nie z nim walczyć! Rozejrzała się jeszcze po ulicy upewniając się, że nie ma tu już nikogo innego. Nie wiedziała co nią kierowało. Pewnie adrenalina, która nie mogła krążyć w jej żyłach. Żeby trup nie przyciągał niepotrzebnej uwagi zaciągnęła go na sam koniec zaułka, żeby niemożliwym było go dostrzec bez świadomego wejścia do środka. Przynajmniej nogi nie będą mu już tak wystarać na ulicę.
Jednak w domu paliło się światło... czy to był T'jarth, czy jacyś włamywacze? Było to jednak mało prawdopodobne, bo w tej dzielnicy nikt bezpodstawnie tego nie próbował. W końcu port to dzielnica, gdzie mieszkali jedni z większych opryszków.
Otworzyła więc drzwi, tak zwyczajnie, najnormalniej w świecie. Udała lekkie zdziwienie widząc zapalone światło, bo nie mając pojęcia kogo może się tam spodziewać powiedziała jeszcze głośno.
- Dziwne... nie zostawiałam zapalonych świec...
Rozejrzała się dookoła szukając... teraz to już kogokolwiek.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Usłyszała ruch z pokoju gościnnego i wyłoniła się z niego sylwetka Rivlisha, odzianego tylko w szlafrok.
- Och, Arya! - powiedział, uśmiechając się. - Nie spodziewałem się, że przyjdziesz tak szybko. Nie miałaś zostać w Domu Uciech... to znaczy Urody, aż do rana? Zacząłem czytać ten romans po raz drugi, ale chyba musiałem trochę przysnąć. Nie wiem, czemu, bo przecież jest bardzo ciekawe. Zadziwiające, ale nie słyszałem o żadnym z mojej rasy, który by pisał książki, dziwne, prawda?
Podszedł do niej i zerknął na świecę.
- O do diaska, zapomniałem zgasić - powiedział. - Dobrze, że nic się nie spaliło. Wszystko w porządku? Zrobić ci coś do jedzenia? Zagrzać wody? Miałem naprawdę świetną kąpiel!
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego bardzo poważnie, po czym odetchnęła. Był cały i zdrowy. Na razie. Zgasiła szybko świece.
- Idą po Ciebie, znaczy po Rivlisha płatni zabójcy. Swoje zniknięcie z Domu Urody upozorowałam jakby ktoś mnie uprowadził, więc niestety musimy to znów zrzucić na jego barki. On zabił ukochanego Ethalii. To znaczy nie do końca, ale ona się zakochała w orku, a Rivlish sądził, że nie jest wart tego, żeby móc być ze szlachcianką, jego siostrą. Faktycznie nigdy nie skrzywdził żadnej kobiety i ona to potwierdziła, ale był... no cóż. Panem i władcą. Apodyktycznym potworem według niej. Okaleczył tego orka, a jego brat wybił jego całą rodzinę. Ethalia po wszystkim przeniosła się tu z ukochanym, ale ten w końcu zmarł. Nienawidzi Rivlisha, nie ugłaskasz jej. Ona chce tylko i wyłącznie jego śmierci i już poczyniła kroki w tym celu. Mają Ciebie, to znaczy jego, otruć. Wbić zatruty sztylet w plecy. Twoja rasa jest odporna na trucizny?
Zalała go potokiem informacji wpadając do zajmowanego przez niego pokoju i podając mu ubrania. Musieli szybko coś wymyślić!
- Za rogiem domu leży martwy strażnik z Domu Urody. Mieli tu przyjść na zwiady sprawdzić, czy będę mogła bezpiecznie wrócić, ale... on nie żyje T'jarth. Leży martwy w zaułku! - Spojrzała mu głęboko w oczy. Bała się.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Oczy Rivlisha zaczęły robić się coraz większe, w miarę jak Arya mówiła, aż w końcu stały się niemal tak duże jak oczy T'jartha w naturalnej postaci. Rivlish potworem? Zabił jej ukochanego, ale jednak nie zabił, ale jednak zabił? Zabójcy? Martwy strażnik?
- Zaraz, co? Jak? Po co? Dlaczego? - zaczął wyrzucać z siebie. - Kto... kto zabił tego strażnika? Czy to znaczy... że już tu są?
Zaraz się też skupił na sprawie kluczowej.
- Odporny na trucizny? W prawdziwej postaci nieco. Chyba. Nie wiem - powiedział. - W tej... nie bardziej niż wy. Co robimy?!
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Czyli znowu wszystko było na jej głowie. Po wręczeniu mu jego ubrań, co było chyba jednoznaczna z prośbą o ubranie się, ona przysiadła na łóżku w pokoju gościnnym.
- Szczerze nie wiem, jeśli ich nie ma to w każdej chwili mogą się tu zjawić. Chyba jedynym rozwiązaniem jest uśmiercenie Rivlisha, ale to by znaczyło, że musieliby to widzieć inni. A żebyś Ty mógł uciec trzeba pozbyć się ciała. Tylko gdzie... w porcie? Na molo? Gdybyś wpadł do wody można uznać, że ciało Rivlisha zabrał prąd, a Ty byś zmienił postać i uciekł. Ale jak... Jeśli ktoś nas zobaczy razem musisz się zachowywać jakbyś mnie gdzieś ciągnął, chciał porwać czy coś, żebyśmy zachowali pozory. Tylko jak uniknąć zatrucia? - Chwyciła się za głowę. Zgodziła się pomóc mu zdobyć informacje, ale na coś takiego się nie pisała! Najgorsze, że jedyny sposób uchronienia go przed byciem zranionym przez innych było to, że by to ona go "zabiła" na oczach tych morderców.
Wtem spojrzała na chłopaka uważnie.
- Zaraz... jeśli to nie Ty zabiłeś tego strażnika to kto? - Czy był tu ktoś jeszcze, kogo powinni się obawiać?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Nikogo nie zabijałem! - zawołał T'jarth. - A może ci zabójcy już tu są? I wzięli tego zabójcę za... bo ja wiem? Strażnika? Niewygodnego świadka? Konkurencję?
Po prawdzie T'jarth średnio orientował się o jakim strażniku mowa, więc nie miał zielonego pojęcia, kto mógł go zabić. Sądził, że jednak nie jest nadmiernym przykładem egocentryzmu, jeśli sądził, że to on - a przynajmniej Rivlish - był celem.
- Tak, tak - powiedział. - Rivlish musi zginąć. Ale... ale wolałbym tak, by nikt nie uciął mi głowy, by ją wykorzystać jako dowód.
Veni, rescripsi, discessi