Maska - Odcinek Drugi
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Informacja o strażnikach przybywających w jakiejś sprawie nie zrobiła na Jonie najmniejszego wrażenia. Słyszał to zdanie kilka razy dziennie, więc wypracował sobie tolerancję do tego stopnia, że podobne komunikaty, wpadając jednym uchem, wypadały drugim, bez żadnych szans, by zaczepić się czegokolwiek pomiędzy, więc nieustannie błędnie krążył wzrokiem od zwierzęcia do zwierzęcia, nie będąc w stanie niczego z tych obserwacji zapamiętać.
Pytanie Saryi zanotował mniej więcej w połowie i panicznie próbował zrozumieć o co chodzi i co go pyta, na szczęście albo sama sobie odpowiedziała, albo było to pytanie retoryczne. Jon błogosławił w duchu niesamowitą kobiecą umiejętność prowadzenia dialogu z mężczyznami, nie dając im dojść do słowa.
- Pomijając już oczywisty fakt, że pan Esposito nie ma żadnego obowiązku ich wpuszczać - podejrzewam, że nie ma też wielu innych obowiązków, które dotyczą zwykłych ludzi, dodał Jon w myślach. - To nawet jeśli są to nasi strażnicy, to nie powinni być w stanie nas poznać, a poza tym nadal podlegają pode mnie.
Jon głęboko wierzył, że moc pagonów jest mocniejsza niż pogańska siła wzroku. Lub zwykła spostrzegawczość. Tak, czy siak, jeszcze nigdy nie znalazł się w sytuacji, w której uśmiech i spokój nie mogły go uratować. Poza tymi, w których czasem trzeba było dać komuś w mordę.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
- Jestem łowcą talentów, Sarya Ef Darrasha. Przyjmuje do siebie te niedocenione i potrzebujące szlifierza nieporadne talenty, którym staram się pomóc rozwinąć skrzydła. Wśród zasłyszanych imion być może dane było Ci usłyszeć śpiew Łucji "Delfiniej" lub cudowne szmery kontrabasu z palców Danfura zwanego też "Leśnym"? - Powiedział, a słowa składał pomału, wyraźnie akcentując wymawiane imiona. Szczególnie jej.
Gdy Lambert zaczął prawić do niego o sekrecie oraz jego obszernej wiedzy, Alffie odwrócił wzrok od trzymanej fretki, skupiając się teraz na swoim częściej widzianym gościu. Jego zielone oczy rozszerzyły się nieco w zaintrygowaniu. Przez drobny moment stał on tak niczym zauroczony usłyszanymi słowami. Gdyby nie zaciekawione spojrzenie można by pomyśleć, że przemienił się w on w posąg.
Lekki uśmiech zagościł na jego twarzy, tworząc specyficzny grymas, tak bardzo charakterystyczny dla niego. Podszedł do przyszykowanej, niewielkiej sekcji pokoju i tam umieścił bezpiecznie fretkę. Miał zamiar już odpowiedzieć na pytanie Saryi i powiedzieć coś ważnego Lambertowi, jednak jego służka postanowiła się wtrącić mu przed zdanie. Zresztą nie bez powodu.
- Powiedz Eugumirowi by się tym zajął. Mają zakaz wstępu tutaj, tak długo jak przebywają tu moi goście. Zaś ty, moja Droga podaj nam do gabinetu przekąski. - Powiedział do niej, dając jej do zrozumienia, że nie chce słyszeć z jej strony żadnych stron sprzeciwu. Gdy już Elojze opuściła ich towarzystwo Alffie odwrócił się do zgromadzonych. Na jego ciele z powrotem zawitała sztywność jak na początku gdy przybyli.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Włóż tam głowę i wykrzyknij nazwę ulubionego trunku. - Poklepał towarzysza po ramieniu. - Może drzemie w tobie jakiś magiczny talent.
Potem Lambert sięgnął za pazuchę i wyjął stamtąd zawiniętą w materiał maskę. Sprawnie odpakował zawiniątko i podał przedmiot Alffiemu.
- Słyszałem, że nie ma w tym mieście większego specjalisty od masek niż ty, Alffie. Zachwyć nas, proszę, swoją specjalistyczną wiedzą.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Zamarł w bezruchu.
Jego ciało zesztywniałe niczym u nieboszczyka.
Jego spojrzenie skupione na przedmiocie.
Zdawałoby się, że czas na chwile załamał się dla gospodarza, który nie mogąc złapać własnych myśli, ni wspomnień pozwolił by nurt czasu przywrócił go na właściwe tory. Jego palce zadrżały wyłamując się z objęć paraliżu. Tuż za nimi powędrowały nadgarstki, obracając się krótkimi sztywnymi ruchami niczym wskazówka zegara. Gdy ramiona uwolniły się z niewładu, uniosły się wówczas do góry wisząc teraz stołem. Gdy wolność poruszania się ogarnęła go z powrotem w pełni, po całym jego ciele przeszedł pojedynczy, powolny i ekscytujący dreszcz. Pochylił się nad obiektem, wpatrując się w nie z niewypowiedzianą fascynacją i zainteresowaniem. Zatrważającą myślą mogłoby być, by Aldonzo mógł spojrzeć się na kogoś właśnie takim spojrzeniem. To by było niezdrowe, wręcz chore spoglądać na kogoś wzrokiem tak pełnym nieokreślonej rządzy. Och piękna zdobyczy...
- Gładko wykonana powierzchnia i z twardymi krawędziami, w tym miejscu wręcz naostrzona. Wyraźne ślady znoszenia bez jakichkolwiek oznak starości. Materiał za twardy na gips, zbyt surowy na porcelanę oraz zbyt subtelny na zwyczajną kość. Te oznaczenia przy oczach... stare znaki... wielkością nie mniejsze od pchły, a wciąż tak precyzyjnie wykonane. Te wykończenia na nieistniejącej twarzy...aaaaaach to musi być ona. - Jego głos łamał się i wyginał w miarę mówienia, a jego sztywne zachowanie i formalna mowa zaczęły pomału zanikać dając miejsce zupełnie nowego oblicza Alffiego dla jego gości.
- Przyszliście do mnie z maską kultu Krytissa, tak długo szukaną przez ich uczestników. Legendy jakie ją opiewają są wręcz niesłychane. Jedna z nich powiada, że podobno sam Bóg Śmierci wlał w nią część swojej czarnej jak miazma mocy. Druga prawi iż została ona stworzona by zniewolić jego wybrańców, którzy mają przeznaczone iść ścieżkami po śladach jego plugastwa. Jednak bardziej wiarygodnym jest teoria iż to sami kultyści przez całe lata przelewali w nią swą magię czyniąc nią narzędzie, którym jest teraz. Ciekawi jesteście co to takiego potrafi? - Spytał się ich szeptem, wcale nie oczekując z ich strony odpowiedzi, bo i tak miał zamiar im pokazać. Zachwycony grymas okalał jego twarz.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Maska nie wzbudziła w nim pozytywnych emocji. Ani trochę. Po plecach przebiegł mu nieprzyjemny dreszcz, który starał się zamaskować byciem już na lekkim rauszu, więc zachwiał się tylko kolejny raz.
Uważnie przyjrzał się swoim wspomnieniom, szukając drobnych ran i zadrapań, które mogły maski dotknąć. Prawdę mówiąc, był cały obtłuczony po urokach poprzednich dni, ale nie sądził, by obtarcia mogły go związać z klątwą. Ale co on mógł wiedzieć o pradawnych rytuałach?
- Nie licząc siniaków, to raczej nie - odparł Jon, nadając głosowi wesoły ton. - Czy jest jakiś, względnie bezpieczny, sposób by to sprawdzić?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Maska Kryttisa z pewnością była warta wszystkich pieniędzy i gdyby rzeczywiście zdecydowali się ją sprzedać i podzielić zyskiem, cała trójka wyszłaby na tym niezwykle korzystnie.
Lambertowi nie mieściło się jednak w głowie, by sprzedać przedmiot o tak niespotykanym działaniu. Oczyma wyobraźni widział już, jak za pomocą maski pociąga za sznurki, jak wpływa na przebieg najważniejszych spotkań w tym mieście.
- Mówisz, że można zinfiltrować umysł osoby związanej z maską rytuałem. To bardzo interesujące, Alffie. Byłem pewien, że nikt nie okaże się większą skarbnicą wiedzy niż ty. Czy może... Znasz przebieg tego rytuału zespolenia?
Na kilka chwil Gresk zapomniał zupełnie o strażnikach u drzwi i o tym, z czym z pewnością niedługo będą musieli się zmierzyć.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
- Myślę, że jedynym sposobem by to sprawdzić byłoby założenie maski Panie Jon. Jednak sądzę, że nikt z zebranych tu osób nie chce teraz tego sprawdzać wiedząc już co ona robi... - Powiedział do Jona, a następnie skierował spojrzenie na Sarye, która to przejawiała na sobie drobne oznaki dyskomfortu. Nie mogąc zaprzestać w swoim zachowaniu, a chcąc dać jej choć odrobinę komfortu odwrócił od niej wzrok, skupiając się znowu na masce głaszcząc ją delikatnie.
- Nie wywołuje upiorów i nie wskrzesza. Choć kto wie, gdyby dokonać wyrwania mocy z tego artefaktu... wtedy można by próbować, jednak nie posiadam takiej wiedzy ani możliwości. Niestety.
- Częściowo. Wiem, że należy rozciąć sobie dłoń o tą ostrą krawędź, a następnie pozwolić krwi spłynąć pierw do lewego, a potem do prawego otworu na oczy. Widzisz znaki jakie są w nich wyryte? To właśnie one muszą nasiąknąć krwią. Do tego potrzebne są jeszcze słowa rytuału, niestety nie są one mi znane. Choć kto wie... może by jakaś wskazówka znalazłaby się w mojej bibliotece?
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Z jednej strony chciał dowiedzieć się wiecej. Z drugiej - sposób bycia Alffiego zaczynał działać mu na nerwy, to ciągłe mówienie zagadkami, te niedopowiedzenia. Pierwsze kusiło, drugie budziło odrazę.
- Alffie - zmusił się, by podnieść wzrok na twarz gospodarza - wiemy, że maska działa. Że zakładając ją, można wniknąć w czyjś umysł. Maska jest obecnie z kimś połączona, ale chciałbym dobrze cię zrozumieć, upewnić się, że nic mi nie umyka.
Zamilkł na moment, by uporządkować myśli.
- Aby móc wniknąć w czyjś umysł, trzeba skaleczyć tego kogoś nad maską, zalać symbole jego krwią i wypowiedzieć słowa rytuału, których nie znasz, tak? - Już miał skończyć, gdy coś jeszcze przyszło mu do głowy. - A co z poprzednim zespolonym? Urok tak po prostu go puszcza?
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Znad własnych palców uważnie przyglądał się Lambertowi. Wyczuwał, że traci zainteresowanie towarzyszami i zapędza się w gorączkowych pytaniach. Jon był ciekawy na kim Lambert chciałby przeprowadzić ów rytuał, ale postanowił zostawić sobie to pytanie na później. Może sprawa sama się wyjaśni.
Choć jedno pytanie tłukło mu się o czaszkę: w jaki sposób Lambert zamierza pozyskać tyle krwi zainteresowane, żeby pozostało to niezauważone? Czy może wizja na tyle odkleiła mu umysł, że nie zależy mu już dłuzej na utrzymaniu wszystkiego w tajemnicy?
Spuścić z kogoś krew, to nie trzasnąć draba pałą w łeb, myślał intensywnie.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Otrzymywanie wskazowek od slug Alffiego, kiedy nie wie sie, ktory klamie, a ktory mowi prawde, sprawilo, ze Jon juz nigdy nie zaufa mezczyznie w makijazu.
Dotarcie do drzwi wyjsciowych zajelo mu okolo kwadransa, w ktorym zdazyl minac wejscie do gabinetu kilkutrotnie, w dodatku z roznych stron. Na szczescie drzwi byly zamkniete i jedynie wprawne ucho moglo wylapac kroki w te i we wte, jak u kogos w naglacej potrzebie pod zajetym ustepem.
Otwierajac drzwi przypominal sobie, co Sarya kazala mu powiedziec i czego sie dowiedziec, wiec przekladajac to na zolnierska mowe wypalil po prostu:
- Wypierdalac.
I chlasnal drzwiami.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Po drugiej stronie progu znajdował się Joel. Jonowi przebiegło przez myśl, że wygląda, jakby przyszedł na przesłuchanie, by zasilić gabinet osobliwości Alffiego. Ze spuchniętą twarzą i jedną ręką na temblaku podskakiwał teraz na jednej nodze. Stopę drugiej trzymał w zdrowe ręce i jęczał z bólu - musiał odruchowo włożyć nogę w szparę w drzwiach, nie pozwalając na ich zatrzaśnięcie. Biedaczyna, nie spodziewał się, z jaką pasją Jon będzie chciał spełnić prośbę Saryi.
Ich spojrzenia się spotkały.
Joel wyprostował się, zmrużył oczy.
Zza jego pleców wyłonił się Billy - wyglądał znacznie lepiej niż towarzysz, jednak także na jego twarzy widać było oznaki zmęczenia. Sińce pod oczami sugerowały nieprzespaną noc. Wymięte koszule i szczeciny na twarzach potwierdzały, że od spotkania przy powozie Flattera strażnikom nie było dane odwiedzić swoich domów.
- Do diabla, porucznik - zdziwił się Billy. - Co pan tu robi?
- Przekonamy się. - Z twarzy Joela biła zawziętość. - Jeśli pan pozwoli... - przekroczył próg i wyciągnął w stronę Jona zwitek papieru opatrzony pieczęcią straży.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
- Myślę, że tylko jedna osoba na raz może zostać połączona. Myślę, że połączenie nowej osoby zmusza do rozłączenia z poprzednią. Myślę...ale to nie oznacza, że mam pewność. Przypuszczam, że może istnieć jakaś formuła, także rytualna specjalnie pod odłączenie ofiary od maski. Bo w końcu maska łączy się z daną osobą przez jego własną dusze, co chyba nie jest nigdy lekką sprawą.
Jeśli zaś chodzi o sam zbiór ksiąg to podzielony był on na 4 kategorie posiadając zarówno książki z okładkami, bez okładek w formie złączonych nitką kartek oraz duuużo zwoi. Kategorie które są to: Zwierzęta i "Potwory"; Sztuka i Poezja; Legendy i Tabu; Szepty
- Śmiało, może coś znajdziecie. Proponuje szukać pod Szeptem i Tabu, tam mój zbiór jest wyjątkowo... ciekawy. Jeśli chcecie jakąś pożyczyć to nie krępujcie się, tylko dajcie mi znać wcześniej. Szczególnie ty Lambercie, oddałbyś mi kiedyś tą książkę o rodzie Straysów którą..."pożyczyłeś". I spokojnie. Jest stąd zabawna forma ucieczki... jeśli będzie potrzeba oczywiście.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Po lekturę sięgał rzadko. Głównie wtedy gdy...
- Szczególnie ty, Lambercie, oddałbyś mi kiedyś tę książkę o rodzie Straysów którą... pożyczyłeś.
... zawarte w książce mogły pozwolić mu zebrać informacje niezbędne do udanego skoku. Lektura o Straysach pozwoliła mu łatwo wkupić się w łaski pani domu, od lat wypatrującej kogoś, kto okaże jej dość zainteresowania. Także i tym razem wizyta w bibliotece mogła okazać się pomocna.
- Wybacz, Alffie, na śmierć o tym zapomniałem - powiedział, starając się odgonić wspomnienie, jak wrzuca książkę do beczki na odpady pod rezydencją Straysów. - Oddam przy najbliższej okazji.
Spojrzał na gospodarza i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że maska pozostaje wciąż w jego rękach. Poczuł zazdrość. Uspokoił się szybko.
Podszedł do Alffiego i przez chwilę patrzył, jak tamten obraca artefakt w rękach. Starał się, by po jego twarzy nie dało się wyczytać, ale kosztuje go ta chwila uprzejmego wyczekiwania.
- Sądzisz, że dalsze oględziny pozwolą ci odkryć w niej coś jeszcze? - zapytał, próbując zabrzmieć nonszalancko.
Tymczasem Sarya zatrzymała się przy woluminie, na którego grzbiecie ozdobnymi literami zapisano tytuł - Zakazane Kulty.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Na papierek nawet nie spojrzał. Świstek upadł na ziemię po krótkim szybowaniu.
- Czy ja mam, kurwa, wadę wymowy? - zapytał Jon, przymykając oko z bólu. - Nie, pan nie pozwoli.
Złapał Joela za kołnierz i przyciągnął do siebie.
- Czego wy się pałętacie we dwóch, głąby kapuściane? - syknął. - Polubiliście się za bardzo? Nudzicie się? Czy wy nie widzicie, że ja tu prowadzę dochodzenie?
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
- Tak... jest jeszcze jedna rzecz, którą mogę sprawdzić... - Powiedział na głos bardziej do siebie samego niż do stojącego koło niego blondyna.
Następnie rozsiadł się wygodnie na fotelu głowę opierając tak by spoglądała w sufit i z szerokim, zadowolonym uśmiechem założył maskę by przywitać się z obecnie połączoną osobą i być może mieć okazję by zajrzeć głębiej do samego siebie.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Świetna wiadomość - powiedział Billy. - Na komisariacie zjebali nas z góry do dołu...
- Słusznie zresztą - wtrącił Joel, przestając się uśmiechać.
- ... i kazali brać dupy w troki. Pomyśleliśmy, że sami zajmiemy się sprawą, żeby sprać złe wrażenie...
- ... i kilku frajerów, którzy zrobili z nas idiotów - odezwał się znów Joel, zaciskając pięści.
- Skoro jednak okazuje się - podjął Billy - że do sprawy przydzielono porucznika, nie pozostaje nam nic innego, jak oddać się pod twoje rozkazy, sir. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc w śledztwie. Udało nam się ustalić pewne fakty, ale pewnie o większości z nich już doskonale wiesz, sir. - Billy wyprężył się i Jon odniósł wrażenie, że tylko resztka zdrowego rozsądku powstrzymuje tamtego przed energicznym zasalutowaniem.
- Pierdolony Gresk. - Mruknął pod nosem Joel.
***
Ku uciesze Saryi, księga posiadała obszerny indeks. Wprawne dłonie gorączkowo przerzucały kartki, by dotrzeć do strony z informacjami o Kryttisie.
Z kronikarskiego obowiązku, zastrzegając przy tym, że brzydzi się i pogardza będącym słusznie zakazanym, autor musi nadmienić jeszcze o kulcie jednego z najparszywszych bogów, Kryttisa [...]
Wymienić należy także maskę, według podań będącą maską rzeczonego bóstwa. Najstarsze źródła informują, iż artefakt ten powstał na dalekim południu i pierwotnie miał zastosowanie wyłącznie rytualne. Wiedza o Masce Kryttisa została niemal zapomniana, gdy jego kult został oficjalnie uznany za zakazany. Przez dekady nikt o Masce nie słyszał. [...]
Zaczęto podejrzewać, że to właśnie Maska Kryttisa. Nigdy jednak nie stała się znów przedmiotem służącym oddawaniu czci bóstwu. Przedmiot zaczął być wykorzystywany w wielu innych celach - kochankowie mieli za jej pomocą doświadczać miłosnych uniesień, zespojeni w jednym umyśle, a wyjęci spod prawa korzystali z niej do swych manipulacji i matactw. Niepotwierdzone w wartościowych źródłach pogłoski, co do których autor zaznacza, że należy traktować je tylko jako zasłyszane plotki, sugerują także, że władca Eufer, zwany Szalonym, był pod wpływem Maski kontrolowanej przez jego zaufanego doradcę, Salazara.
Na tym kończyły się informacje poświęcone Kryttisowi i czymkolwiek z nim związanemu. Sarya przeczytała to wszystko, po czym wróciła do indeksu. Nie mogła się nie uśmiechnąć, znajdując tam imię Ferros, opatrzone odesłaniami do kilku stron księgi.
Tymczasem Lambert zbyt późno zdał sobie sprawę z tego, co zamierza Alffie. Gdy gospodarz usiadł w fotelu i założył maskę, Gresk mógł tylko rozpaczliwie wyciągnąć rękę w jego stronę.
***
Ceglany sufit, ceglana ściana. Odgłos rytmicznie kapiącej wody. Odór wilgoci.
Nie jesteś tu sam. W kącie kuli się mężczyzna, do którego czujesz szczerą nienawiść. Wiesz, że ciężar ostatnich dni to po części jego wina. Cieszysz się z jego cierpienia.
Wygląda źle, bardzo źle. Znacznie gorzej niż rano, gdy wprowadzono go tu po raz pierwszy. Na jego twarzy odbija się każdy z ponad pięćdziesięciu lat jego życia, siwe włosy sterczą w nieładzie. Na policzkach i brodzie widać kępki zarostu. Zakrwawiona koszula jest w strzępach.
- Znów tu jesteś? - odzywasz się. - Nie do ciebie mówię, przestań się gapić - rzucasz gniewnie do mężczyzny, który pokornie odwraca wzrok. - Czuję cię! Ale dość już, nadchodzi kres mojego szaleństwa. Twoje dni są policzone! Idą po was!...
***
Alffie otworzył oczy. Dyszał ciężko, targany spazmami ekscytacji. Nad nim stał Lambert, w ręce ściskając maskę. Wpatrywał się w minstrela lodowatym spojrzeniem.
- Nigdy więcej tego nie rób - powiedział, a chłodny brak emocji w tym zdaniu wyrażał więcej niż zdołałaby przekazać jakakolwiek emocja.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Jednak szybko się otrząsnął widząc dwa stukilowe worki nieoczekiwanego entuzjazmu.
- O tak, pierdolony Gresk - zgodził się chętnie Jon, czując jak doznaje olśnienia i tylko żelazna siła charakteru powstrzymała go przed chytrym uśmieszkiem i zacieraniem rąk.
- Panowie, tutaj mam wszystko pod kontrolą, ale - zaczął konspiracyjnym szeptem, wskazując palcem sufit. - Nie mogę być w dwóch miejscach na raz, spadacie mi z nieba.
Zdusił w sobie chichot.
- Mój informator dostarczył mi adres lokalizacji powiązanej z tym podejrzanym indywiduum - mówił, utrzymując na twarzy śmiertelną powagę i kiwając co chwilę głową, by dodać wagi słowom i podał strażnikom adres rudery po drugiej stronie miasta. - Sprawdźcie to dla mnie koniecznie, ale szczegółowo! Tam może być dosłownie wszystko! Nie omińcie jednej spruchniałej deski!
Była to zabita dechami chata, w której Lambert trzymał część swojego zapasu paju i trochę trunków na różne okazje. Jonowi było oczywiście szkoda alkoholu, ale chęć odegrania się na Lambercie była zbyt silna, chłopcy będą mieli czym się zająć, a później czym świętować przejęcie kontrabandy.
I tak świat wracał na właściwe tory.
Oczywiście nikt nie powiąże tego z samym Lambertem, bo raz, że dotarcie do właściciela szacownego lokum byłoby niemal niemożliwe, a dwa, że Gresk nie jest idiotą i nie figuruje nigdzie w papierach. Najprawdopodobniej płacił grosze za użytkowanie prowizorycznego magazynu.
- Złapmy drania! - wysyczał Jon, zaciskając pięść i poklepując strażników po plecach ,wypchnął ich za drzwi, które tym razem bardzo starannie zamknął na wszystkie skoble jakie udało mu się wypatrzeć.
Skierował swoje kroki na górę, będąc w wyśmienitym humorze. Życzył sobie teraz tylko lampkę, no może dwie, wina i żeby powrót zajął mu mniej czasu niż przyjście tutaj. Profilaktycznie postanowił nikogo nie pytać o drogę, bo, jak słusznie stwierdził, zgubić się, to on umie sam.
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy Gresk ściągnął z niego maskę jego twarz miała na sobie wyraz jakiego mężczyzna jeszcze nigdy u niego nie widział. Nie był to jego typowy szeroki uśmiech, nie było to oblicze fascynacji ani żadnego maniactwa. Był to szczery i pełny wyraz ulgi. Jego oddech był głęboki, oczy wpatrzone w sufit z których można było dostrzec ślady rozsądku, ciało pokrywające się krótkimi spazmami jak gdyby spotkała go przed chwilą jakaś nieludzka przyjemność.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Odpuścił dopiero, gdy jedno z dwójki sługów Alffiego zatrzasnęło za nimi bramę. Odetchnął i delikatnie pogłaskał wybrzuszenie pod płaszczem, jak gdyby potrzebował upewnić się, że maska jest tam bezpieczna.
- Skąd wiedzieli? - rzucił do Jona.
Najwidoczniej znów obudził się w nim instynkt złodzieja, przestępcy żyjącego na granicy prawa. W tej chwili wszystko, co Sarya wyczytała w księgach, schodziło na dalszy plan. Nawet jeśli oznaczało to także zepchnięcie do roli tła wzmianki o miłosnych uniesieniach.
Schadzka w obskurnej celi nie mieściła się na liście fetyszy Greska.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Kurwa, Jon - zaczął, po czym zreflektował się i posłał przepraszające spojrzenie Saryi. - Proszę wybaczyć. Na matkę Alffiego, Jon, co to za wzruszenie ramion? Podpadliśmy wczoraj jednej z najbogatszych osób w Nimnaros, a także sprawiliśmy, że co najmniej jeden strażnik ma prawo traktować tę sprawę personalnie. Niedługo potem, mimo zachowania najwyższych środków ostrożności, jacyś strażnicy nachodzą nas w miejscu, o wizytę w którym nawet ty jeszcze wczoraj byś mnie nie podejrzewał. Naprawdę uważasz, że to coś, nad czym można ot tak przejść do porządku dziennego?
Lubił Jona. Niech to licho, naprawdę go lubił i bardzo możliwe, że była to jedyna taka relacja w jego życiu. Dlatego robił, co mógł, by w jego głosie nie przebrzmiewał gniew. Rozczarowanie, owszem, może zaniepokojenie. Ale ostatnim, czego chciał, była kłótnia.
Może to czysta sympatia, a może lęk, że jeśli doszłoby do rękoczynów, Sarya byłaby świadkiem jego porażki.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Postanowił jednak potraktować sprawę na tyle poważnie, na ile pozwalało mu samopoczucie i trzeźwy umysł. Jon należał do ludzi, dla których trzeźwość umysłu nie stanowiła zwiększenia szans do podjęcia dobrej decyzji. Zazwyczaj było zupełnie odwrotnie. Chociaż będąc nietrzeźwym też nie słynął z właściwych wyborów. Jeden taki, właśnie obsobaczał go przy ludziach.
Zadane pytanie obrócił w głowie kilka razy, obejrzał z każdej strony, rozważył za oraz przeciw i ze śmiertelną powagą odpowiedział:
- Tak.
Uważając sprawę za zamkniętą, odwrócił się do Saryi.
- Jakieś plany na wieczór?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości