Domek Aryi - w sąsiedztwie Placu Bubeusza
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uczucie na dłoni było... Dziwne. Jakby pod skórą chłopaka, niby worku mięsa, przesypywała się horda robaków. A przynajmniej tak jej się to skojarzyło.
- To taki dobry chłopiec... Chcieli go skrzywdzić. Biedny tak się wycierpiał... Ale ja już nie pozwolę, żeby ktoś krzywdził dzieci. Nigdy więcej. - Jeśli byli uważnymi słuchaczami mogli się już domyśleć co jej się stało. Nawał stresu otworzył stare rany, a gdy pojawiło się zagrożenie, że jej młody przyjaciel miałby cierpieć po prostu zobaczyła w nim siebie. Małą zmaltretowaną dziewczynkę, która musiała radzić sobie z niezbyt najlepszym przykładem ojca.
- Idę do kuchni zrobić to lekarstwo, za chwilkę wrócę. Leż sobie spokojnie - poprawila mu poduszkę oraz misia, za którym kiedyś sama się chowała. To ten miś był jej obrońcą, kiedy zabrakło jej babki.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
T'jarth poruszył się jeszcze bardziej niespokojnie na łóżku. Nie rozumiał zachowania Aryi, a co najważniejsze, nie rozumiał, czego nie rozumie. Coś mu w jej zachowaniu zgrzytało, ale nie wiedziałem co. Nie mógł jednak iść za nią, wciąż słaby i obolały.
Za Aryą poszła jednak Andurianka. Przez chwilę obserwowała, jak bardka przygotowuje lekarstwo.
- Dobrze się nim opiekujesz - powiedziała. - Z tego, co widziałam, powinien wydobrzeć.
Przez długą chwilę milczała.
Przez długą chwilę milczała.
- Byłam tam wtedy, pamiętasz? - zapytała. - Gdy do nas przyszłaś, po pomoc, po tym jak...
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zajęta przygotowaniem naparu dla T'jartha nie miała jak spojrzeć na Aryę, ale i tak się uśmiechnęła. Gest ten oczywiście nie obejmował oczu, które w dalszym ciągu były jakby nieobecne.
- Ależ oczywiście! To silny dzieciak. Zranili go w brzuch, a on zamiast martwić się o siebie troszczy się o mnie. Poczekajmy niech tylko podrośnie, a założę się, że będzie mógł przebierać w pannach! - Zaśmiała się na samo wyobrażenie. Ciekawe czy sobowtórniak do tego czasu nauczy się nieco o romansie między ludźmi?
Potem jednak Sarya zadała jej pytanie, na które w pierwszym momencie nie zareagowała. Zdawała się nie usłyszeć jej słów, ale zaraz przerwała wszystkie czynności. Zapatrzyła się w ścianę. Tak, przyszła już kiedyś do nich. Tego dnia, kiedy ją pobił. Nie była już mała. Ba! To było stosunkowo niedawno. A niedługo po tym wydarzeniu jej ojciec został zamordowany.
- Pamiętam...
Chociaż wolałaby nie pamiętać.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Już nie jest taki mały - stwierdziła Sarya, przyglądając się uważnie Aryi. - To jakiś twój krewny? Nie mówisz o nim, jakby był kimś zupełnie obcym.
Sarya położyła rękę na ramieniu Aryi.
- Nie jesteś teraz tak przestraszona jak wtedy byłaś - zaczęła - ale masz podobnie... nieobecne spojrzenie. Może usiądź, a ja mu pomogę? Jaki lek mu robisz?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
W końcu na nią spojrzała, po czym wzruszyła ramionami.
- Jest za młody by być dorosłym, więc jest dzieckiem. Poza tym jest sympatyczny, lubię go. - Dla niej to było takie proste. Nie wspomniała natomiast nic o ich relacji.
Stało się jednak coś dziwnego, kiedy Sarya ją dotknęła. Nigdy tego nie widziała u bardki, lecz dość szybkim ruchem chwyciła za nóż, którym siekała zioła. Zaraz też się od nie odsunęła kierując ostrze w jej stronę. Jej ręka drżała.
- Nie! Nie dotykaj nas. Tylko ja mogę się nim zająć. Tylko ja go nie skrzywdzę! - Chwyt miała niepewny i drżący, lecz jeśli Sarya myślała, że bardka się nie boi to teraz chyba zrozumiała jedno. Ona była cały czas przestraszona.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya musiała przyznać, że Arya ją zaskoczyła. Błąd, głupi błąd, nie należało tak się odsłaniać. Jej dłoń już się zaciskała na rękojeści sztyletu i musiała użyć całej swej siły woli, by rozluźnić uchwyt i unieść obie ręce, dłońmi w stronę rudowłosej.
- Spokojnie, Aryo - powiedziała, łagodnym, uspokajającym głosem, nie spuszczając oczy z bardki. - Spokojnie, Scarlet. Nikt nie chce mu zrobić krzywdy. Chcę ci tylko pomóc, musisz być bardzo zmęczona. Jestem tu po to, by pomóc, by cię chronić. Na pewno się nim zajmujesz wspaniale, nie wątpię w to. Odłóż ten nóż. On czeka na lek, prawda?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Nóż w jej ręce drżał, jednak przestraszone osoby były tym groźniejszym przeciwnikiem, że nie myślały o jakiejkolwiek technice. Były nieprzewidywalne. Arya teraz też taka była. Patrzyła uważnie na czarnowłosą, a kiedy ta uniosła dłonie bardka nieco się uspokoiła. Opuściła ostrze, by spojrzeć na zioła na desce. Kiedy uświadomiła sobie co właśnie zrobiła z przerażeniem w oczach rzuciła narzędzie na ziemię. Nie... Nie mogła tak! Nie mogła mieć więcej krwi na rękach! Zasłoniła dłonią usta, żeby zdusić szloch, po czym jeszcze bardziej odsunęła się od Andurianki.
- Ja... przepraszam. Nie chciałam... - Spojrzała na nią już nieco bardziej przytomnie. Nie wyglądała dobrze, jednak jej wzrok zdawał się mówić, że chwilo wróciła jej świadomość. Zostawiła przygotowywanie lekarstwa, żeby usiąść na kanapie w głównym pomieszczeniu i kryła twarz w dłoniach. - Masz rację, jestem bardzo zmęczona. Tak... psychicznie. I chyba nie spałam dwie noce z rzędu. Ale nie powinnam zostawiać T... Tasina.
Skuliła się na kanapie podciągając kolana pod brodę. Podarta spódnica sukni odsłaniała teraz więcej niż powinna, jednak rudowłosa zupełnie się tym nie przejęła. To prawda, teraz sobie przypomniała. Była taka zmęczona... Ale wtem coś sobie przypomniała.
-Ethalia... Nie mogę jeszcze odpuścić. Muszę się upewnić, że już nikt nas nie skrzywdzi...
Tak bardzo chciało się jej spać...
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya przez chwilę obserwowała Aryę, ale gdy ta odrzuciła nóż, Andurianka poczuła się pewniej. Empatia nie była jej wrodzoną cechą, ale szybko się jej nauczyła w swojej pracy. Usiadła obok Aryi i objęła ją. Tak jak Arya, ona też była zmęczona, bardzo zmęczona, ale póki co chyba w lepszym stanie psychicznym. Arya dręczona przez swojego ojca musiała przeżyć koszmar, gdy Rivlish ją porwał. Pewnie myślała sobie, że zrobi jej niewypowiedziane rzeczy. Ach, że też Sarya pozwoliła Ethalii wynająć zabójcę. Mogła sama kogoś wybrać... na przykład Lamberta Greska.
- Ćsss, spokojnie - powiedziała. - Jesteś na razie bezpieczna. Mogę tu trochę zostać. Odpocznij, zajmę się... - chciała powiedzieć "chłopcem", ale jakoś to jej nie pasowało na młodego mężczyznę, który wyglądał na szesnaście lat - twoim pacjentem. Jeśli Rivlish nawet przeżył, to jest tak ranny, że nawet ja bym sobie z nim poradziła. A Ethalia...
Sarya musiała zupełnie źle zrozumieć słowa Aryi.
- Ethalia sobie poradzi - powiedziała. - Rivlish jej nie znajdzie. A jak się sytuacja uspokoi, to spróbuję ją znaleźć. O ile... o ile ona nie opuści miasta.
Andurianka poprawiła się w ostatniej chwili. Opiekunka wspomniała, że Ethalia była bardzo rozżalona i zrozpaczona i Sarya zastanawiała się, czy ta nie spróbuje sobie samej zrobić krzywdy. Ale nie powinna zadręczać takimi myślami Aryi. Ona już dość wycierpiała.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na Saryę tymi smutnymi zmęczonymi oczami, w których nareszcie błyszczała jakakolwiek iskra świadomości. Już kiedyś ją taką widziała, lecz dziewczyna pierwszy raz w życiu sama chwyciła za broń. Wcześniej tylko uciekała. Ciężko było stwierdzić, czy ta zmiana wyszła jej na dobre, lecz skoro udało jej się uratować T'jartha... to chyba tak. Bogom niech będą dzięki, że Ethalia nie zatrudniła Lamberta Greska.
- Ja... po prostu nie wiem, czy już nic się nie wydarzy. Czy nikt tu nie przyjdzie. Rivlish nie żyje, a nawet jeśli to bardzo zależało mu na opuszczeniu miasta. Nie wiem tylko co z Ethalią. Ona... nie wydawała się złą osobą, ale miała w sobie bardzo dużo nienawiści i żalu, a to zmienia człowieka.
Mimowolnie oparła głowę na ramieniu czarnowłosej. Nie chciała spać. Miała jeszcze lekarstwo do zrobienia i zapewne T'jarth mógł zgłodnieć. Co to dla niego jedna miseczka owsianki? Nawet nie zauważyła, jak nieco odpłynęła. Słuchała jeszcze słów Saryi, jednak powieki same zaczęły jej opadać. Nie... miała jeszcze tyle do zrobienia. Tyle... spraw...
Zasnęła wyczerpana.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Gdy się obudziła, było już popołudnie. Przy kuchni stało umyte naczynie po leku, który przygotyoywała Arya, jak również rzucony przez nią nóż i kolejny talerz po owsiance. Sama Arya leżała na kanapie, przykryta kocami. Saryi nie było widu ani słychu. Poszła sobie? Została zaatakowana przez Ethalię? Coś innego ją wypłoszyło?
Arya się uspokoiła, gdy zajrzała do pokoju zajmowanego obecnie przez T'jartha. Sobowtórniak spał mocno. Obok niego na łóżku siedziała Sarya. Na kolanach trzymała zamknięty romans Aryi, a oczy miała zamknięte. Wyglądało na to, że spała i...
Nie otwierając oczu Sarya położyła palec na ustach, wstała bezszelestnie i wyszła z pokoju gościnnego, prowadząc Aryę z powrotem do kuchni.
Nie otwierając oczu Sarya położyła palec na ustach, wstała bezszelestnie i wyszła z pokoju gościnnego, prowadząc Aryę z powrotem do kuchni.
- Jak na takie chuchro mnóstwo je - powiedziała. - Owsianka chyba nie wyszła najlepsza, ale talentu kulinarnego to ja nie mam. Pospałaś coś? - Kurtyzana podniosła wyżej trzymaną przez siebie książkę. - Pozwoliłam sobie pożyczyć, żeby nie zasnąć. Ale omal mnie to zupełnie nie uśpiło.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Obudziła się gwałtownie, wyrwana ze snu przez pewność, że nie powinna tak czynić. Co też ją podkusiło, żeby zamknąć oczy?! Wstała szybko z kanapy rozglądając się dookoła. Ktoś buszował po jej domu. A tak... Sarya. Jeszcze kilka godzin temu była tutaj. Ale ona chyba nie... T'jarth! Przestraszona weszła do pokoju, lecz widząc zaistniałą scenę odetchnęła z ulgą. Nim im nie było.
Wracając z czarnowłosą do głównego pokoju Aryi było wstyd. Spojrzała na nią ze spuszczoną głową. Jak mogła ją podejrzewać, że zrobi cokolwiek złego? Jeszcze oskarżyła ją o bycie zabójczynią. Co też w tej rudej główce się urodziło? Widać jednak, że sen dobrze jej zrobił, bo znów zachowywała się jak stara dobra Arya. Tylko czy na długo...?
- O tak... obawiam się, że gdyby ze mną został to pewnie w ekspresowym tempie opróżniłby spiżarkę z zapasów. - Mimowolnie się uśmiechnęła, po czym jednak na powrót spoważniała.
- Ja... najmocniej Cię przepraszam. Ostatnie dni nie były... łatwe. - Mało powiedziane. Dowiedziała się o istnieniu mózgożernych potworów, została dwukrotnie przyduszona (ach Ci kochani nimnarejscy strażnicy, tacy oddani sprawie!), a potem sama mało nie zginęła. Finalnie jednak skończyła z krwią dwójki ludzi na rękach i masą wypowiedzianych kłamstw. Jej dusza była zazwyczaj nieskazitelna niczym kryształowy kielich, ale teraz... na jego powierzchni pojawiły się pęknięcia. Dalej utrzymywał w ryzach jej umysł, jednak z każdą sytuacją był coraz bardziej podatny na kolejne ataki.
- Bo to typ książki, którego nie czytają tak silne i pewne siebie kobiety, a te słabe, w celu dodania sobie odwagi. - Posłała kobiecie niepewny uśmiech. Czy się jej podlizywała? Zdecydowanie tak. Czy Sarya by to zauważyła? Bez żadnego cienia wątpienia!
- Dziękuję, że tu zostałaś i zaopiekowałaś się nim... nami. Ale też jesteś zmęczona. Podejrzewam, że jeszcze bardziej niż ja byłam. Jeśli chcesz możesz zająć mój pokój by odpocząć. Kolejny raz praktycznie ratujesz mi życie Saryo, aż nie wiem jak mogłabym się za to wszystko odwdzięczyć. Czy na razie może to być puszysta kołdra i miękkie łóżko?
Ona w tym czasie ugotuje coś dla swoich gości. Po tym wszystkim zasłużyli na chwilę rozpieszczenia. Z resztą... tak samo jak Arya.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Nie oceniaj siebie tak nisko - powiedziała Sarya. - Każdy, kto przeszedł to, przez co ty przeszłaś... Jesteś o wiele silniejsza niż się wydaje.
Spojrzenie Saryi powędrowało w stronę pokoju gościnnego.
- On zresztą też - powiedziała. - Gdy go karmiłam, zobaczyłem jego ranę, przy okazji: wspaniale opatrzona, i naprawdę szybko wraca do zdrowia. Trzeba będzie poinformować jego rodzinę, próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, ale niewiele się dowiedziałam. Chyba ufa tylko tobie.
Andurianka uśmiechnęła się na ofertę Aryi.
- Kuszące... - powiedziała, tłumiąc ziewnięcie, wywołane samą myślą o miękkim łóżku. - Chciałabym, ale muszę szukać Ethalii, dowiedzieć się, czy nie szuka kolejnego zabójcy do wynajęcia... ona nie wiem, że Rivlish prawdopodobnie nie żyje.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się lekko na jej słowa, jednak zabrakło w tym geście wesołości. Nie uważała siebie za silną osobę. Miała dużo ran na duszy, z którymi w dalszym ciągu sobie nie poradziła. Owszem, dobrze je ukrywała, jednak one magicznym sposobem nie znikały. Nie wiedziała jak sobie z nimi poradzić.
- Jak wspominam sytuację z rana to chyba nie potrafię się z Tobą zgodzić. Odkąd zostałam sama... Ciężko sobie z tym wszystkim poradzić, a granie na ulicy nie jest zbyt dochodowym zajęciem. Do tego teraz ta sprawa z Rivlishem...
Westchnęła, po czym spojrzała w kierunku pokoju gościnnego.
- Żadne z nas nie miało łatwo ze swoją rodziną. Chyba żyjemy w czasach, kiedy to słowo straciło na znaczeniu. Ale zajmę się nim póki nie będzie w stanie pójść w swoją stronę. - W tym ciele lub w innym.
- W takim razie usiąść na chwilę, przynajmniej zrobię nam obu kawy. Raczej nikogo nie znajdziesz, jeśli będziesz chodzić z zamkniętymi oczami. - Tym razem jej uśmiech, który posłała kobiecie był tym, który pamiętała. Szczery, wesoły, z odrobiną koleżeńskiej złośliwości. Wstawiła wodę w rondelku, a gdy ta esencja bogów się gotowała dodała więcej pokruszonych ziaren niż zazwyczaj... I nieco przypraw, żeby złagodzić smak powstającej siekiery.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Tym razem Sarya bezwolnie poddała się rudej i usiadła. Silna kobieta, czy nie, to gdy podtrzymująca ją adrenalina zaczęła schodzić, Sarya poczuła, że ledwie utrzymuje się na nogach. Tak, kawa była dobrym pomysłem.
- Rodzina... to pozwól, że dołączę do waszego klubu - powiedziała, skupiła się na rozmowie by nie zasnąć. - Pieprzyć rodzinę. A wiesz... skąd on pochodzi? Gdzie są jego strony?
Oczy zaczęły jej opadać.
- Nigdy nie zrozumiałem czemu grasz na ulicach - wymamrotała. - Taki talent. Talent, głos i uroda. No i jesteś taka miła. Nigdy nie odczułam, że uważasz się za lepszą ode mnie. A z twoimi umiejętnościami, mogłabyś bez problemu znaleźć sponsora. Mogę cię poznać z niektórymi z moim klientów, niektórzy wspierają także artystów. No i jest też taki pan Esposito... dziwak, owszem, ale sztukę sobie ceni...
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała przez ramię na czarnowłosą zamyślona. W sumie... Nikt nie uczy się posługiwać ostrzem, jeśli nie jest do tego zmuszony. Tak przynajmniej myślała bardka. Po tych zdarzeniach może i ona powinna? Żeby przestać być bezbronną niewiastą w opałach.
- Nie chciał dokładnie powiedzieć, ale z tego co udało mi się dowiedzieć nie ma w niej żadnego wsparcia. Czekaj... Jak to było? "Jedni rządzą, drudzy służą. Tak po prostu jest." Odniosłam wrażenie, że nie miał czasu być takim typowym dzieckiem. Na Illanę, musiałam go porządnie wystraszyć!
Kiedy kawa była już gotowa dodała do swojej kawy mleka i cukru. Jeśli Sarya też chciała, to jej porcja również została odprawiona. Postawiwszy kubki na stole bardka usiadła na krześle.
- Bo tak naprawdę nie odebrałam żadnej szkoły... Jestem samoukiem, o świecie wiem tyle co babka mi opowiedziała, a muzyka... Ona jakoś sama przyszła. Chcę się uczyć. Bardzo! Jednak to wszystko kosztuje, a ja nawet nie mogę wyremontować tego domu. Tak... Myślałam o sponsorze, ale źle reaguję na obcych mężczyzn, którzy poświęcają mi za dużo uwagi. Jednak... Chyba nie mam wyboru, jeśli chce coś zmienić w swoim życiu. - Westchnęła ciężko i upiła łyk kawy. Była okropnie mocna, jednak smaczna. - Możesz mi powiedzieć coś o tym... Panie Esposito?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Pieprzyć rodzinę - powtórzyła Sarya, pociągając łyk kawy. - Ugh, mocna, ale dobra. Co rodzina dla którejkolwiek z nas zrobiła? No, oprócz dania mi parunastu lat w luksusie, z własną stadniną i hodowlą wielbłądów, ale i tak... - machnęła ręką i znów napiła się kawy.
- Jak ja ci zazdroszczę - dodała. - To jest prawdziwy talent. Nie odkryłam jeszcze w sobie takiego. Nie bądź jednak taka skromna. Jestem pewna, że też mnóstwo ćwiczyłaś. Ale tak, zdecydowanie, jeśli masz okazję, by ktoś ci go doszlifował to możesz skorzystać.
Sarya zamyśliła się na chwilę.
- No cóż, większość z moich klientów prędzej czy później, by zaczęła się pchać do ciebie z łapami - przyznała. - Ale na przykład taki Jehus za często już nie może. Ale Alffie... to znaczy pan Esposito... to ciekawa postać. Inna - Sarya nachyliła się do przodu. - Spodziewam się, że nie wszystko w porządku z jego głową, ale cóż, bogaci nie są dziwni, ale ekscentryczni, prawda? A jest bogaty, ma willę, a w niej cudną bibliotekę i menażerię dziwnych stworzeń. Więc jakie ma znaczenie, że chodzi umalowany jak jakiś klown lub arlekin? I ani razu nie popatrzył na moje piersi, nogi i tyłek, a uwierz mi, byłam u niego w o wiele bardziej kusym stroju niż teraz mam na sobie.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Nie wiedziała, że Sarya była pierwotnie z wyższych sfer. Znaczy owszem, miała w swoich ruchach wielką grację arystokratki, ale jakoś ruda nie mogła spojrzeć na nią jak na Ethalię. Sarya... Ona budziła swoją osobą mimowolny szacunek i niejaki podziw w bardce.
- Ćwiczenia przez zabawę. Moja babka mawiała, że nim zaczęłam mówić to nuciłam piosenki, które mi wtedy śpiewała. Muzyka... Można nie posiadać nic, a ona i tak z Tobą jest. Gdybym nie mogła śpiewać nie byłabym już sobą. - Mimowolnie dotknęła dalej posiniaczonej szyi. Kiedy próbowała wydawać wyższe dźwięki bolała ja krtań, jednak nie sądziła, żeby to był trwały efekt.
Słuchając z kolei opowieści o potencjalnych sponsorach dziewczyna zamyśliła się. Chyba faktycznie wolałaby mieć dziwacznego ekscentryka za opiekuna niż mężczyznę, któremu większość krwi z mózgu odpłynęła w dolne części ciała.
- Mogłabyś mi dać jego adres? Spróbuję. Muszę spróbować. Podejrzewam, że mała rekomendacja też by nie zaszkodziła, skoro się znacie. Jak tylko znów będę reprezentatywna pójdę się z nim spotkać. Tylko nie wiem ile to potrwa. - Spróbowała zanucić jakąś prostą melodię, ale zaraz zaniosła się urywanym kaszlem. Żeby stłumić hałas zasłoniła dłonią, nie chciała obudzić chłopaka.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya przez chwilę wpatrywała się z zaciekawieniem w Aryę. A więc ta znajdowała spokój w muzyce? Sarya nie znalazła jeszcze czegoś takiego, co by przyniosło jej ukojenie. Może stąd brał się ten wewnętrzny niepokój, który przekuwała w swoje wieczorne rozrywki.
- Hmm, może powinnam była się bardziej zainteresować muzyką - powiedziała. Następnie jej wzrok powędrował na szyję Aryi. - Kto ci to zrobił? Rivlish? Dupek. Póki dzieciak śpi, zadbaj też o siebie.
Następnie Sarya podała bardce adres do Alffiego.
- Nie przestrasz się budynku, ani służących, preferują styl makijażu ich przełożonego - powiedziała. - Jeśli dasz mi kartkę, pióro i kałamarz, to napiszę liścić polecający.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się do niej lekko.
- Wydawało mi się, że Ty w tańcu chyba odnajdujesz radość. Jak kiedyś występowałaś podczas mojej gry naprawdę byłaś zjawiskowa. Chodzi mi, że nie tylko wyglądałaś pięknie, ale również zdawałaś się dobrze bawić.
Albo, nieskromnie mówiąc, to połączenie tańca z muzyką Aryi tak jej się podobało?
- Po tym jak Ethalia odmówiła tańca przed Rivlishem ja też to zrobiłam. Wkurzył się. Ale... To nie jest coś, czego się nie wyleczy. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Wstała i podała jej rzeczy, o które prosiła. Wtedy też zdała sobie sprawę jak tragicznie wygląda.
- Chyba będę musiała wziąć kąpiel... Najlepiej długą i gorącą.
Spojrzała krytycznie na swoje włosy i sukienkę. Szkoda, bo bardzo ją lubiła, a teraz pójdzie na śmieci.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya uśmiechnęła się leciutko.
- Tak, uwielbiam tańczyć - powiedziała. - Ale to zdecydowanie samo nie przyszło. To była dłuuuga i często uciążliwa nauka, zwłaszcza dla moich partnerów i nauczycieli. Ale teraz naprawdę kocham to robić - Uśmiechał stał się szerszy, rozmarzony. - Jak sytuacja się uspokoi, to musimy iść gdzieś na tańcie!
Najwyraźniej Sarya bardzo chciała odciągnąć uwagę Aryi od wszystkiego, co się stało.
- Też by mi się przydała kąpiel - powiedziała. - Idź, idź się wykąp. Bo jeszcze mocniej wystraszysz tego chłopaka. Posiedzę tu jeszcze, popilnuję go i porozkoszuję się kawą, a jak wyjdziesz z kąpieli to sobie pójdę. Chyba, że proponujesz wspólną kąpiela? - mrugnęła do Aryi, po czym się roześmiała. - Chociaż ten chłopak jest jak większość nastolatków, których znam, to w takim wypadku, by zaraz to wyczuł i... postawiłoby go to na nogi. Też jakaś forma kuracji.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Nie sądzę, żeby ciężko wyćwiczone umiejętności były czymś gorszym od talentu. Szczególnie, jeśli przynoszą Ci radość. - Wstała i przeciągnęła się, po czym już o wiele radośniej spojrzała na czarnowłosą. - Bardzo chętnie wybiorę się z Tobą potańczyć. Tak dawno tego nie robiłam. No wiesz... Od śmierci ojca.
Na moment spochmurniała, ale zaraz pokręciła głową. Nie mogła znów się zatracić w tych uczuciach. Już i tak wiele problemów narobiła.
- Nie miałabym nic przeciwko wspólnej kąpieli dopóki nie robiłabym tego z żadnym posiadaczem penisa. Masz szansę kiedyś mnie namówić. - Puściła do niej oko, po czym zaśmiała się. Tak... Takie przekomarzanie się było odświeżające niczym kąpiel. Ale o tak musiała się umyć. Zostawiła więc Saryę, a sama poszła doprowadzić się do porządku, póki T'jarth spał.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Zagrzanie wody, przygotowanie kąpieli, to wszystko trwały. Gdy Arya już zanurzyła się w kąpieli, zaczęła słyszeć delikatny szmer rozmów dobiegający z pokoju gościnnego. Najwyraźniej T'jarth się obudził. Cóż, teraz nie było potrzeby szybko wyskakiwać z wanny.
W końcu, już wykąpana i przebrana, poszła do sypialni zajmowanej przez T'jartha. Zauważyła zmartwione i nieco wystraszone spojrzenie, jakie jej rzucił, jakby niepewny, w jakim jest stanie. On sam wyglądał znacznie lepiej, odzyskał kolory i wyglądało, że będzie żył. I dobrze. Nie zrobiła tego, co zrobiła na darmo.
- Wygląda na to, że idzie ku dobremu - powedziała Sarya, wstając z krzesła i wychodząc z Aryą z pokoju. - Porozmawiałam z nim chwilę, próbowałam się dowiedzieć czegoś o rodzinie, ale chyba wciąż jest w szoku, bo strasznie nieskładne odpowiedzi mi dawał. No cóż, mam nadzieję, że jego stan się poprawi. Idę szukać Ethalii, postaram się też co jakiś czas sprawdzić, co u ciebie lub przysłać kogoś. No i jak sytuacja się uspokoi, musimy spędzić trochę czasu razem.
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Czuła się o wiele lepiej. Kąpiel nie tylko odwieżyła jej ciało, lecz również umysł. Obecnie ze zdrowo zarumienionymi od ciepłej wody policzkami, w prostej domowej sukienkę i z ręcznikiem na ramionach weszła do pokoju gościnnego. Widząc jakim wzrokiem obdarzył ją chłopak aż zabolało ją serce. Naprawdę musiała go wystraszyć.
- Dziękuję. Naprawdę, pomoc Twoja i innych z Domu Urody znowu mnie ratuje. Niedługo przyjdę do Was ze stosownym podziękowaniem. - Upiecze tyle ciasteczek, że dziewczyny przytyją!
Potem spojrzała na T'jartha i uśmiechnęła się niepewnie.
- Przepraszam Tasinie... - Było jej najzwyczajniej w świecie wstyd.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- To jak nam klienci odejdą, z powodu naszego roztycia się, będziemy wiedziały kogo pozwać - odpowiedziała Sarya. - Nie przejmuj się, odszkodowanie możemy odebrać w naturze. - Uśmiechnęła się niemalże zalotnie, podeszła bliżej. Nachyliła się i wyszeptała jej do ucha: - Oczywiście w twoich występach.
Cofnęła się i spojrzała na T'jartha.
- Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowie - powiedziała, zanim znów nie spojrzała na bardkę. - Czas na mnie. Dziękuję za kawę, uratowała mi życie. Do zobaczenia!
Gdy Sarya wyszła, T'jarth spróbował uśmiechnąć się do Aryi.
- Czuję się o wiele lepiej! - powiedział z nieco przesadnym entuzjazmem. - Dziękuję za pomoc. Uratowałaś mnie po raz drugi! Obiecuję, że trzeciego razu nie będzie.
Na sekundę przestał trajkotać, rozejrzał się nieco zaniepokojony, aż jego wzrok padł na misia-przytulankę.
- Dziękuję też za to! - powiedział. - Czułem... czułem się o wiele bezpieczniej!
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Kiedy czarnowłosa się do niej przysunęla bardka wyraźnie się speszyła i zarumieniła.
- Saryo...! - Spaliła takiego buraka jak jeszcze nigdy, po czym zaczęła uciekać przed nią wzrokiem. Czyżby... Czyżby Arya nie pogardziłaby również damskim towarzystwem? Tego jej nowa przyjaciółka na całe szczęście szybko nie będzie miała okazji się dowiedzieć.
Odprowadziła ją do drzwi, a kiedy została już sama ze swoim sobowtórniakiem przysiadła na stołku obok jego łóżka w pokoju gościnnym. Na przesadne próby ewentualnego uspokenia jej tym bardziej była zażenowana.
- W porządku, to... Relikt przeszłości. Nawet nie wiem gdzie go znalazłam. - Z zakłopotaniem odwróciła wzrok. - Przepraszam... Miałam Cię ochronić a zamiast tego znów ucierpiałeś. A potem jeszcze ja... Nic nie tłumaczy mojego zachowania. Przepraszam...
Najchętniej zapadłaby się pod ziemię.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
T'jarth uśmiechnął się już nieco pewniej.
- Nie masz za co przepraszać - zapewnił ją szybko. - Ocaliłaś mi życie i wspaniale się mną opiekowałaś. Po prostu... nie wiedziałem dokładnie, co się z tobą dzieje i jak mogę ci pomóc.
Niewiele pamiętał z poprzedniego wieczoru, od czasu oberwania bełtem, a to co pamiętał - Aryę zabijającą dwoje zabójców - było tak absurdalne, że oczywistym było, że mu się przywidziało i nie miał zamiaru o tym wspominać.
Powoli, bardzo ostrożnie podniósł się z łóżka.
Powoli, bardzo ostrożnie podniósł się z łóżka.
- Nie wiem, jak mam ci się odwdzięczyć - powiedział, po czym, nieco zakłopotany zapytał: - Kim była ta kobieta? Przedstawiła się, ale jej imię niewiele mi mówi. Twoja przyjaciółka?
Veni, rescripsi, discessi
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego niepewnie. Ona czas sprzed zaśnięcia pamiętała jak przez mgłę, gdy szok przysłonił jej zdrowy rozsądek. Wiedział