Domek Aryi - w sąsiedztwie Placu Bubeusza

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Podekscytowanie chłopaka było zaraźliwe. Ale z drugiej strony dla sobowtórniaka rzeczy wydawały się proste - chcesz znaleźć to szukaj.
- Trochę się boję, bo ponoć jest dość ekscentryczny. Mogę mu się nie spodobać... - Sarya niby zachwycała się jej śpiewem, inni też ją chwalili, ale... Arystokraci zupełnie inaczej patrzyli na świat.
Wtem jednak zbladł, a ona się przestraszyła. Nim zdarzyła zapytać co się stało ten patrzył na jej szyję z poczuciem winy. Był taki troskliwy... Naprawdę zasługiwał na dobre życie.
- W porządku. Mam chrypkę i czasami łapie mnie jeszcze kaszel, jednak to przejdzie z czasem. A siniaka... - Raczej krwiaka. - ...zawsze mogę ukryć pod jakąś chustą.
Usiadła tym razem obok niego na łóżku, tak prewencyjnie, gdyby miał zasłabnąć. Spojrzała na niego tym razem z zaciekawieniem.
- Teraz skoro Sarya Cię poznała musimy ustalić wersję zeznań. Czy Tasin wróci do rodziców? Poza tym jestem ciekawa mojego nigdy niepoznanego kuzyna. Ile ma mieć lat, jak wyglądać, jak się do niego zwracać?
Tym razem to ona chciała odwrócić uwagę T'jartha.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
T'jarth najwyraźniej uwierzył w jej kłamstwa, bo uspokoił się wyraźnie.
- Jeszcze raz przepraszam - powiedział z oczami wbity w podłogę
Zaraz jednak pojaśniał.
- Tak, myślałem o tym! - powiedział. - Myślałem, że jednak mogę być twoim wujem. Starszym, mocno zbudowanym typem. Po pierwsze, jeśli będę od ciebie o jakieś dwadzieścia lat starszy, to nikt nie pomyśli sobie, że... no... wiesz... ja do ciebie. - Tak, bo starsi mężczyźni nigdy nie czuli pociągu do młodszych od siebie kobiet... - No i jeśli będę silny, to łatwiej mi będzie nas jakoś obronić albo chociażby jakąś fizyczną pracę znaleźć, jeśli nic innego nie będzie.
Zamyślił się.
- Musiałbym pójść do jakiegoś kamieniołomu, albo do doków, by popatrzyć na jakichś silnym pracowników fizycznych - zaczął planować. - Jakbym się przypatrzył kilku, mógłbym z każdego wziąć coś, zrobić z ich ciał jakąś średnią i w to wejść.
Ciekawe jak tacy robotnicy by przyjęli chłopaka, który z wielkim zainteresowaniem się gapi na ich ciała - najlepiej te bez koszulek - i łazi za nimi wpatrzony w nich...
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Poczochrała go po włosach dając mu jasno do zrozumienia, że nie ma co się martwić. Czuła się dobrze i chociaż momentami dalej miała dziwne uczucie w gardle, to jednak nie zagrażało to jej życiu.
- Wujem, tak...? Powiem szczerze, że poza ojcem i babką nie miałam rodziny. Znaczy owszem, na pewno jakaś tam może istnieć, ale raczej nikt nie chciał mieć kontaktu z zapijaczonym narkomanem. Gdyby nie ja to i babka zostawiłaby go na pastwę losu. - Kiedyś podsłuchała kłótnie, gdy się kłócili. Jej też na pewno było ciężko patrzyć jak rodzony syn się tak stoczył.
- Byłeś już w sumie takim starszym mężczyzną? Nie obraź się, ale... no... ja wiem, że Twoja rasa naśladuje ludzi. Po prostu martwię się, czy jak pójdziesz w takie skupisko to nie stanie Ci się krzywda. No i takie stare pryki też najczęściej są nieco zgorzkniali. Chyba. Ale najczęściej są.
Martwiła się o niego. Wiedziała, że niby istnieją mężczyźni dżentelmeni, ale z jej okropnym szczęściem w życiu nie miała możliwości zbyt wielu takich poznać. Częściej wpadała na skończone szuje, z którymi młoda dziewczyna nie chciała mieć nic wspólnego. Z resztą... T'jartha wolała najbardziej takiego jak teraz. Nastolatka, który najlepiej pasował do swojego charakteru.
- Martwię się też tą pracą fizyczną. Byłeś dwukrotnie raniony. Twoje ciało może to odczuć. No i sama przemiana Cię męczy. - Była nadopiekuńcza. Trochę, jakby nie chciała go wypuścić spod swoich skrzydeł. Jej nigdy nikt nie bronił, więc nawet nie brała tego pod uwagę. Z resztą ona była starsza, ona powinna dbać o niego. Miała mętlik w głowie, jakieś pozostałości wczorajszego stanu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Och, tak - powiedział. - Rivlish miał około czterdziestu lat, więc myślałem o kimś w takim wieku. Ale masz rację, póki co mogę mieć problem z wykonywaniem cięższych prac. Aż nie wiem, jaki zawód mógłbym wykonywać! Zazwyczaj uciekałem się do kradzieży, podszywania się i tak dalej. Plus sprzedawanie sekretów zazwyczaj się opłaca.
Słowa te wypowiadał zupełnie naturalnie i bezrefleksyjnie, jakby to nie było nic, czego miałby się wstydzić. Miał takie zdolności, więc z nich korzystał.
- Hmm, a może z silnym ciałem bym mógł do straży miejskiej wstąpić? - zapytał. - Mógłbym cię lepiej chronić i zawsze jest to okazja na poznanie jakiejś tajemnicy, albo chociażby na łapówkę. A jeśli nie to... to jaki inny zawód byś doradzała?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zamyśliła się. W sumie chłopak miał dobry pomysł i musiała mu to przyznać. To... mogło się nawet udać!
- Podobno nazwisko Janon już od pokoleń widniało jako jedno z ważniejszych wśród straży. Mój ojciec nim się stał... jaki był, to wzbudzał ogólny szacunek. Był twardy, owszem, ale sprawiedliwy. Pomagał tym, którzy tego potrzebowali. Podobno dlatego moja matka się w nim zakochała. Nie byłoby to aż tak dziwne, gdybyś się nagle pojawił i ubiegał o dołączenie do straży chociażby pod pretekstem poprowadzenia śledztwa co dokładnie się stało. Wtedy fakt, że mieszkasz u mnie również nie byłby dziwny.
Chwyciła podbródek palcem w zamyśleniu i pokiwała głową. To naprawdę miało sens! W sumie... gdzieś tam w środku nawet cieszyła się na taką wizję. Musieli tylko oboje wydobrzeć, on z rany postrzałowej i od sztyletu, a ona na gardle. Odzyskać siły. A potem... już wszystko będzie o wiele lepsze. Musiało być.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Następne trzy dni minęły spokojnie. Arya odzyskała głos, a T'jarth wprawdzie nie odzyskał pełni sił, ale zdrowiał szybko. Zaczął powoli wychodzić z domu i chodzić wśród ludzi, obserwując ich i dostrajając się do ich aur. Gdy wracał, Arya miała okazję obserwować jak się przemienia. Na początku próby były krótkie i zatrzymywane przez jego ranę, ale potem przybierał ciała, najczęściej wysokich, mocno zbudowanych mężczyzn i je poddawał drobnym zmianą, dodawał blizny, zmieniał rysy twarzy i kolor włosów. I znów, i na nowo.
Spiżarka Aryi pustoszała w zastraszającym tempie.
Oczywiście problemem mógł być brak jakiejkolwiek umiejętności szermierki po stronie T'jartha, ale wychodził z założenia, że w takich czasach straż raczej rekrutuje zbirów machających wściekle pałami i wymachującymi pięściami niż ekspertami od fechtunku.
Dużo czasu spędzał na rozmowach z Aryą, ucząc się jak najwięcej, zwłaszcza o życiu w Nimnaros. Odwiedzał to miasto już wcześniej, za rządów Bubeusza, przed Upadkiem i miał z nim związane dobre wspomnienia. Z tęsknotą wspominał niejaką Nethię, mówił coś o magu Drake'u i jakimś wampirze, jedzącym ludzkie palce. Miasto jednak bardzo się zmieniło i musiał na nowo poznać frakcje, które nim rządziły. Była to wiedza, która przydałaby mu się w straży, a pewnie i jego rasa była nią zainteresowana... o ile jakiś inny jej przedstawiciel już nie dostarczył tej wiedzy.
Tymczasem Arya...
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Tymczasem Arya skupiła się na pomocy sobowtórniakowi, opiece nad domem i co najważniejsze aktualnie, ćwiczeniom. Chłopak sporo jadł co w sumie było zrozumiałe patrząc pod kątem jego częstych przemian. Arya miała tylko nadzieję, że kiedy uda mu się już dobrać odpowiednie ciało straci też nieco na tym wilczym apetycie. Dobrze, że miała przydomowy ogródek i jabłonkę, jednak w życiu nie wystarczy im to, gdyby chcieli wyżywić się tylko na własnych zbiorach. Póki mieli warzywa i owoce bardka porobiła kolejne przetwory na następne dni. Oczywiście doceniała chęć pomocy T'jartha, ale gdy ten kolejny raz więcej wyjadał niż gotował w końcu oberwał z drewnianej łyżki po rękach i został oddelegowany z kuchni.
W końcu nastał jednak ten dzień, kiedy Sarya umówiła ją z potencjalnym sponsorem. Bardka była jej bardzo wdzięczna i za to i za list polecający, jednak jej wiara w siebie przez ostatni czas mocno podupadła. Bała się czy sobie poradzi i nawet liczne zapewnienia jej "wujka" nie mogły jej uspokoić. Szyja dziewczyny też się względnie zagoiła, jednak pozostały jej lekkie sińce. Tylko ktoś o wielkiej uwadze mógł dostrzec, że układają się w kształt dłoni, lecz profilaktycznie założyła też apaszkę.
- No dobra... Idę. Módl się za mnie do życzliwych bóstw, wujaszku. Może uda mi się przekonać tego Pana Esposito, żeby chciał mnie sponsorować.
Jak dawno nie miała takiej tremy! Uśmiechnęła się jeszcze by dodać sobie otuchy i opusciła dom.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość