Iskra, która rozpaliła płomień

Ktoś, kto chce przywrócić moc dawnych bogów, musi być szalony. Musi też mieć bardzo konkretny powód.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Pirrel właśnie się szykował do przemowy przypominającej że skoro odzyskali ciało Deży to chyba mogą już sobie iść z powrotem do ciepłych, wygodnych, pozbawionych morderczych pułapek komnat Dzielnicy Wysokiej. Kiedy jednak padło na niego spojrzenie orczycy, na chwilę zamarł i spalił buraka.
Od kiedy Navina zdjęła kaptur w drodze na szczyt, młody mag miał trudności z oderwaniem od niej oczu. A potem ten żywokoral na skórze który pokazała kiedy ratowała Kleivona...! Cóż za niesamowita kobieta! Pirrel rzadko dawał się ponieść pobudkom emocjonalnym -- uważał je za poniżej swojej godności -- ale nie mógł już dłużej zaprzeczać, że sama obecność orczycy pobudzała i elektryzowała jego ciało. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego. No, może trochę kiedy planował następne posunięcia w swojej politycznej grze między różnymi siłami w Dzielnicy Wysokiej i wpływał na tory, którymi zmierzała polityka Nimnaros. Tak, to uczucie było trochę podobne do sprawowania władzy.
- Ja się znam! - Oznajmił, trochę zbyt ochoczo. Przełknął ślinę i spróbował znowu, na siłę obojętniejszym tonem: - Możemy ją razem zneutralizować.
Dopiero po chwili przypomniał sobie, że nie wiedzą do końca jak ta pułapka działa i czy się nie aktywuje kiedy wejdą tam we dwoje. Ale już było za późno: wolałby teraz zginąć niż się wycofać i stracić twarz przed Naviną.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Orczyca z wyraźnym zadowoleniem uśmiechnęła się na słowa młodego. Dobrze, bardzo dobrze! Jeszcze będą z niego ludzie! Koteczek się boczył, Friston był za stary na uciekanie przed pułapkami, a chłopaka to i pod ramię może wziąć uciekając. Idealnie.
- No, to chyba postanowione! Panowie, z powrotem na kafelki proszę, a my się tym zajmiemy. - Poklepała Pirrela po plecach pokrzepiająco. - Nie martw się, jakby coś się pochrzaniło to Cię ochronię!
Trochę w tym prawdy było, szybciej rzuci go w powietrze z powrotem do głównego pomieszczenia niż pozwoli mi się nadziać na te kolce. Tak wiec jeśli Fris i Serywen zajmą na nowo miejsca na kaflach ona weźmie przyciśnie młodego do swojego tułowia (żeby stawali w tych samych miejscach w razie czego) i ruszą do korytarza.
- Dobra. Pirrel, tak? Rozejrzyj się swoim mądrym okiem i mów co robić. Ty jesteś mózgiem, ja resztą.
Ale by nie było ona też się zaczęła rozglądać, czy nie znajdzie jakiejś niemagicznej odpowiedzi na tę całą pułapkę.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Serywen zareagował z opóźnieniem.
- Tak, czułem to! - powiedział do Fristrona.
Szybko pospieszył na miejsce wskazane przez Navinę, chociażby po to, by znów poczuć tę przepływającą przez jego rękę falę. Dziwne uczucie, w zasadzie nieprzyjemne, ale nie mógł sie doczekać, aż znów to poczuje. Tym razem się skupił, próbując je zapamiętać i zrozumieć, by potem móc przeanalizować, co to było. - Ale z symbolami... ten "H" się pojawia wszędzie, musi być kluczem, ale nie znam ani alfabetu, ani kultury minotaurów na tyle, by to stwierdzić.
Zerknął niepewnie na Navinę. Nie podobało mu się nazywanie go Koteckiem, ale wolał by nie zginęła.
- Jesteś pewna, zapytał?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Fristron skinął głową i skierował się ku drugiemu kaflowi. Cały czas przyglądał się symbolowi H.
- Mam wrażenie, że już gdzieś je widziałem... w jakichś starych księgach historycznych. Do pierona, trzeba było lepiej wypytać Kleivona. - Urwał na chwilę, bo w jego głowie pojawiła się idea. - Może oznacza tę dziwną energię, którą czujemy jak tu stajemy? - To powiedziawszy, wszedł na kafelek.

Pirrel tymczasem przeżywał agonię, rozdarty między wrodzonym tchórzostwem w obliczu fizycznego niebezpieczeństwa a chęcią zaimponowania Navinie. Uśmiechał się jednak do niej szeroko, zachwycony że dziewczyna tak dobrze na niego reaguje. Miejsce na plecach, gdzie Navina go dotknęła, zdawało się promieniować przyjemnym ciepłem. Nie umknęło jego uwagi, że orczyca nie miała problemu z kontaktem fizycznym. Ach... czyżby... czyżby czuła to samo co on? Z jednej strony nie śmiał się oswajać z tym myślą, była jakby z innej planety; z drugiej, oczywiście, dlaczego miałaby nie być? Był przecież młodym, bystrym i potężnym magiem. Wiele wartym! Na pewno wartym takiej Naviny! I jeszcze był wpływowy w Nimnaros! I dobrze gotował! Przecież jasne i oczywiste jest, że orczyca już do niego wzdychała! ...ale co jeśli nie? Przecież była naprawdę wspaniała, na pewno mogła przebierać w mężczyznach. I z tego co czytał, orczyce rzadko wiążą się na dłużej z przedstawicielami innych gatunków, uznając ich za zbyt słabych kandydatów na stałych partnerów. Może wolałaby takiego barbarzyńcę giganta z długą brodą? Co jeśli źle odczytywał sygnały? Wielu ludzi z jakiegoś powodu reagowało na niego źle - na przykład Deża. Co jeśli Navina też tak naprawdę myślała o nim jak o robaku? I tylko się wygłupi jeśli da po sobie poznać, jak mu dobrze, kiedy go dotyka? O co to to nie, nie będzie z niego robić głupka. Ale może jednak warto się trochę wygłupić, jeśli stawką jest więcej takiego dotyku - i zupełnie innego, o którym ledwo śmiał myśleć...?

Takie myśli huczały w głowie Pirrela, kiedy wchodził za Naviną do korytarza. Ta część która nie została zupełnie ogarnięta pożarem uczuć, rozglądała się za czymkolwiek, co mogłoby pozwolić im się rozeznać w okolicy. Jeśli nie znajdzie nic wartego uwagi gołym okiem, przejdzie w Drugą Uwagę i spróbuje przeanalizować aury magiczne. (Czy romantyczne zaangażowanie odbija się jakoś w aurze? Czy byłoby fair podglądać taką aurę Naviny? myślał gorączkowo)

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Fristron patrzył na symbol odwróconego H i myślał. Ten symbol był narysowany na drzwiach, tak, że kiedy się rozsunęły, po jednej stronie zostało tylko kwadratowe C, a po drugiej jego lustrzane odbicie. Może tu chodzi o jakieś połączenie? O jakieś przyciąganie? Albo odpychanie? A może to po prostu symbol oznaczający drzwi? Tylko po co na drzwiach podpisywać "drzwi"? W sumie nie było klamki, więc może to nie takie oczywiste...

Tymczasem Pirrel z Naviną wchodzili do korytarza. Kiedy ich stopy naciskały posadzkę, stojący na kaflach mogli odczuć delikatne skoki energii. Druty nie wysuwały się, chociaż napięcie aż czuło się w powietrzu. Pot spływający po karku Pirrela był tego najlepszym dowodem.

Mag nie dostrzegał niczego specjalnego. Przeszli najwęższą część korytarza, w której znajdowała się pułapka, zeszli dwoma schodkami niżej i znaleźli się w niewielkiej kwadratowej salce z okrągłym, kamiennym stolikiem na środku. Tutaj było już cholernie ciemno, bo światło z roziskrzonej komnaty centralnej ledwo tu dochodziło, i znowu potrzebowali pochodni.
To, co jednak widzieli wyraźnie, to drzwi. Drewniane, stare i zbutwiałe, ale wciąż widać było na nich eleganckie, choć w większości pokryte pajęczyną, rzeźbienia.
Było ich trzy. Po jednych na każdej ze ścian. Co ciekawe, tylko jedne z tych drzwi miały normalny rozmiar. Te na wprost. Boczne, po prawej i lewej, były mniejsze i zaczynały się na wysokości około pół metra nad podłogą. W ciemności nie mogli zidentyfikować żadnych detali ani symboli.

Pirrel, który zanurzył się na chwilę w drugą uwagę, dostrzegł jednak, że stół, czy może cokół, który znajdował się na środku sali, był ewidentnie połączony z energią pułapki. Widział wyraźnie buzującą w niej moc, nawet mimo tego, że większość z niej spłynęła teraz do stojących po drugiej stronie korytarza Serywena i Fristrona.

Za drzwiami po prawej widział obiekt wielkiej mocy. Z pewnością magiczny. Za drzwiami po lewej widział drobne linie eteru, przypominające te, które rozświetlały się w aktywowanej komnacie głównej. Chyba dalsze części mechanizmu. Natomiast za drzwiami na wprost nie widział nic. Pustkę, i to taką schodzącą w dół. A im dalej sięgał tam drugą uwagą, tym bardziej eter barwił się śmiercią. Wciąż jednak były to bardzo niewielkie ilości.
Naturalnie zerknął też na aurę Naviny.

/której opis zostawiam Tobie, Dahlien xp

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Kiedy wraz z Pirrelem wchodziła do korytarza usłyszała za sobą nawoływanie Hyusa. Koteczek się o nią martwił? Uroczo. Jak wróci będzie musiała go znowu za uchem podrapać. Podobało jej się jak Futrzas ostrzył na nią pazurki, gdy się z nim droczyła.
- Nie martw się Panie Koteczku! Najwyżej poginiemy! A jak się nie uda tego osiągnąć to po powrocie stawiam Ci szklankę mleka! - Potem usłyszał już tylko jej śmiech. No cóż... szła właśnie prosto w śmiercionośną pułapkę. Nie było po niej widać żadnego napięcia, ale może właśnie takimi żartami rozładowywała swój stres? Serywen tego nie wiedział, zbyt krótko się znali. Ba! Oni się praktycznie nie znali.
Co do Pirrela zaś... przyprawiał ją o gęsią skórkę i bynajmniej powodem nie było jej zauroczenie do młokosa. Nie rozumiała o co mu chodzi, jednak ten wzrok chłopaka był... dziwny. No ale był młody. Pewno się bał, więc zrozumiałe. Pokazał jednak, że nawet w obliczu niebezpieczeństwa potrafi trzeźwo myśleć. Oby mógł to zrobić ponownie.
Kiedy przeszli przez pułapkę orczyca z zadowoleniem pomyślała, że wzięcie Pirrela było dobrym wyborem jeszcze z jednego powodu. Wcześniej gdy zeszli tutaj wręczyła mu pochodnię do trzymania i chłopak dalej ją dzierżył. Dzięki temu znajdując się w najnowszym pomieszczeniu widzieli lepiej, niż gdyby jej nie było. (o czym MG chyba zapomniał :P)
- No Pirrel... mów. Co mam rozwalić? - Ściągnęła z pleców topór gotowa na rozwałkę.
Jej aura z kolei oj owszem była ognista. Otaczał ją eter sypiący iskrami podekscytowania, jednak również ziemista energia wskazująca siłę ducha kobiety. Przeplatały się wokół siebie w skomplikowanym tańcu. Zdawać mu się mogło, że słyszał też dobiegające od niej ciche dudnienie. Niczym bęben, który wybijał równo rytm. Chłopcu mogło przypominać ono bicie serca, jednak nie miał pojęcia skąd się brało. Ani czy iskry z ognistego eteru były oznaką podniecenia na myśl o przygodzie, czy o nim.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Jestem hyusem a nie koteczkiem! - zaprotestował Serywen, ale nie mógł zaprzeczyć, że perspektywa szklanki mleka brzmiała bardzo kusząco.
Omal nie zamruczał.
Cóż, Navina potrafiła być irytująca ze swoim brakiem szacunku, ale nie mógł zaprzeczyć, że jest użyteczna. I całkiem miła. Ale głównie użyteczna. Byłoby głupio, gdyby zginęła. Wtedy musiałby ryzykować ktoś inny. Może nawet on.
- I jak? - zawołał, bojąc się ruszyć z płytki, na której stał. - Coś widać?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Istotnie, kiedy Pirrel poświecił tu i ówdzie pochodnią, mógł dostrzec wyraźniej symbole zdobiące pomieszczenie. (oszuści xd)

Na cokole widniał symbol krzyża z kółkiem w środku. Ten sam, który widzieli na ścianach pułapki, z których wysuwały się metalowe pręty. Ten sam, na którym teraz stali Serywen z Fristronem. Jedyną różnicą było to, że kółko na cokole było nie wklęsłe, a wypukłe. I zrobione z jakiegoś innego materiału, chyba metalu.

Drzwi na wprost były przy krawędziach udekorowane podobnie, jak te, przez które tu weszli. Jednak zamiast symbolu odwróconego H, w ich centralnym miejscu znajdował się symbol ognia w pentagramie. Na uwagę zasługiwała też mosiężna klamka - przypominała wypukły pięciokąt z wyrzeźbionymi liniami biegnącymi od jego środka do wszystkich wierzchołków. Była umiejscowiona w środku drzwi, tuż pod symbolem. Metal był aż poczerniały od brudu lub starości.

Z kolei drzwiczki po lewej, jak i drzwiczki po prawej, były całe zapisane ozdobnymi hieroglifami. Całkiem wyszukane, jak na prymitywne minotaury. Ani Pirrel, ani Navina nie potrafili odczytać tego języka.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zmarszczyła brwi. Ona nie była od myślenia, tylko od działania. Powinna stanowić wsparcie swoimi mięśniami, dlaczego więc głównie zajmowała się rozwiązywaniem zagadek? Zdusiła w sobie ciche westchnienie.
- Ej, Koteczku! Tu jest jakieś podwyższenie na środku. Jakiś cokół czy piedestał z symbolem. Takie kółko przekreślone dużym plusem. Albo krzyż z kołem w środku? Cholera wie. Jest wypukłe... Może powinnam to nacisnąć?! Wygląda jak kawał metalu w kamieniu.
Rozejrzała się dookoła po pomieszczeniu, zbadała drzwi.
- Mamy tu też przejścia dalej. Duże wrota i mniejsze drzwi. Nad tymi głównymi jest jakby płomień w pięcioramiennej gwieździe.
Chodziła dookoła, badała. W końcu jednak, skoro i tak to ona powinna brać na siebie względne niebezpieczeństwo bez ostrzegania kogokolwiek spróbowała wcisnąć krzyż z okręgiem na cokole. Może dzięki temu wyłączy pułapkę? Byłoby miło. Gdyby coś się jednak zaczęło walić im na głowę złapałaby szybko Pirrela i jak zapowiedziała postara się go osłonić. Chociażby i własnym ciałem.

Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
- Musi cię strasznie irytować to nazywanie "koteczkiem" - zagaił Serywena konwersacyjnym tonem Fristron. - Pamiętam jak onegdaj, to było jeszcze w czasach gdy zarządzałem w Gildii Magów, jedna czarodziejka uparcie zwracała się do mnie per "panie arcymagu", kiedy właściwa etykieta nakazywała "mistrzu" - tu w jego głosie pojawił się odcień dawnej urazy.- Niektórzy w ogóle nie mają manier. - Jak większość starszych osób na wysokiej pozycji, Fristron oczywiście uznawał ichwartość. Chyba że akurat mu przeszkadzały, tak jak niedawno, kiedy weszli do podziemi. Wtedy były głupim, bezsensownym i uciążliwym zwyczajem.

Wieści od Naviny były co prawda skierowane do hyusa, ale mag również na nie zareagował.
- Może należałoby przestawić tarczę na symbol ognia? - pomyślał głośno. - Tylko chyba nie powinniśmy ryzykować schodzenia z kafli. Czort wie czy wtedy nie nadziejemy orczycy i mojego asystenta na jakiś pręt. Serywenie, jesteś w stanie jakoś zdalnie obracać pokrętłem na odległość?

Tymczasem Pirrel popadł na chwilę w letarg, podziwiając aurę Naviny. Te płomienie - toż to bez wątpienia romantyczność! Chłopak wręcz zarumienił się, widząc jak bezwstydna musiała być jej żądza. Cóż teraz począć? Należało podjąć jakieś kroki...
Jej wołanie przypomniało mu jednak, gdzie jest i co robi.
- Za tymi drzwiami po prawo jest jakiś potężny magiczny przedmiot - powiedział do orczycy, podchodząc do nich. Już wcześniej odnotował, co wydaje się ją interesować najbardziej. Napisy były dla niego niezrozumiałe, ale spróbował je jakoś dopasować do swojej wiedzy z historii magii - czy kojarzą mu się z jakimś pismem, czy jest może w stanie wydedukować z nich jakieś znaczenie?

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Kliknęło, ale kiedy tylko zwolniła nacisk, odkliknęło się ponownie. Bez efektu. Navina miała wrażenie, że czegoś tu zabrakło.

W pomieszczeniu, w którym się znajdowali, nie widzieli jednak żadnych otworów w ścianach, z których, tak jak na korytarzu, mogłyby wysunąć się pręty pułapki.

Pirrel tymczasem przyglądał się hieroglifom na drzwiach. Kojarzyły mu się trochę z wczesnoanduriańskim, ale to pewnie przez sposób ich rycia w kamieniu. Nie umiał tego odczytać. Były jednak podobne, jak te, które tu widzieli i komentowali wcześniej z Fristronem. Pismo minotaurów. Być może starszy mag umiałby powiedzieć coś więcej?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Prawda? Widzę, że rozumiesz! - Serywen z entuzjazjem zgodził się z Fristrona, słuchając jego mrożącej krew w żyłach historii o byciu nazwanych złym tytułem. - Na pewno sobie wyobrażasz, jakie to musi być irytujące, gdy ludzie myślą, że jestem byle magiem! Jakby moja mechamagia to były jakieś chaotyczne, tanie sztuczki!
Chociaż społeczne interakcje nie stanowiły mocną stronę Serywena, to pewnie domyśliłby się, że właśnie chyba obraził rozmówcę, gdyby nie postawiony przed nim został problem do rozwiązania.
- Nie oczywiście, że nie mogę - powiedział. - Moja bransoleta generuje tylko pola siłowe... - Nagle urwał i nastroszył uszy. - Pola siłowe, które mogę skupić i użyć do wywarcia nacisku w odpowiednim punkcie, albo mogę chwycić jakiś obiekt między dwoma polami i przekręcić go... tak...
Błyskawicznie zdjął bransoletę i zaczął przy niej pracować, używając do tego obu rąk. Normalnie byłoby to czasochłonne działanie, tak by nie marnować energii kryształów... ale przecież tutaj nie musiał się tym przejmować, wykorzystując energię z aury tego miejsca.
- Gotowe! - powiedział z satysfakcją, ale wrodzona uczciwość kazała mu dodać: - Chyba. Mogę testować? Czekam na znak!
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Orczyca zdawała się zupełnie nie dostrzegać dziwnego zachowania Pirrela. Był człowiekiem, w dodatku młodym. Już dawno się przekonała, że ludzi reagowali całkiem nielogicznie będąc w sytuacji zagrożenia życia. A jeśli dobrze podejrzewała, to młodzik i starzec nie nawykli do przebywania w takich miejscach. No... w przypadku Fristona pewnie nie robił tego od wielu lat. Tym bardziej ona musiała wziąć na siebie największe niebezpieczeństwa. Od tej adrenaliny aż jej krew szybciej w żyłach krążyła! A jednak, lubiła ten dreszczyk emocji.
Gdy metaliczna płytka odskoczyła z powrotem do pierwotnego ustawienia kobieta uniosła jedną brew ku górze. Słysząc zaś co powiedział młody mag szybko dodała jeden do jednego.
- To jest jakiś przycisk. A skoro całe ruiny są powiązane z magią dam sobie palec uciąć, że jest wyłącznikiem wcześniejszej pułapki. Prawe drzwi mówisz?
Podeszła do nich przyglądając się. Szukała jakichś pułapek. Czegoś, co mogłoby byś wskazówką, że niemądrze jest wsadzać tu łapy. Jeśli niczego nie znajdzie otworzy drzwi. A jeśli potem uzna, że wejście do pomieszczenia też jest bezpieczne to pójdzie po ten magiczny przedmiot. Planowała postawić go na podeście.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Uniosła kolejną brew, kiedy okazało się, że drzwiczki... otwierają się. Tak po prostu. Bez recytowania żadnych zaklęć, kręcenia zębatkami ani naciskania płytkami.
Za nimi nie było korytarza. Była po prostu wnęka wykuta w ścianie. Dość przestronna, elegancko rzeźbiona i zdobiona dawno już uschłymi i obróconymi w pył... ziołami? Kwiatami? Trudno było rozpoznać przez te pajęczyny.

Złoty posążek, jaki znajdował się we wnęce na podeście, nie był jednak nawet zakurzony. Był czysty i błyszczący, jakby ledwie wczoraj ktoś przecierał go szmatką. Zobaczyła, że na pokrytej grubym kurzem i prochami powierzchni wnęki są ślady palców. Ktoś tu się przytrzymał ręką i zaburzył warstwę brudu. Widać też było smugi od zdejmowania i wkładania posążka.

Sama rzeźba zaś przedstawiała - cóż za zaskoczenie - minotaura w długim płaszczu, który zawijał się wokół jego nóg. Stwór miał duże, eksponujące głowę rogi, a między nimi błyszczało się dziwne, kanciaste, a do tego wysadzane klejnotami nakrycie głowy. Jeden z klejnotów, owalny rubin osadzony nisko, niemal na czole postaci, błyszczał się wyjątkowo silnie, jakby w jego wnętrzu unosiła się niewielka bańka światła. Orczyca dostrzegła jeszcze, że kwadratowy, schodkowy cokół, w którym osadzone były nogi stwora, także był częścią rzeźby, znacząco zwiększając jej wagę. Był w takim kształcie i rozmiarze, że bardzo elegancko wpasowałby się w geometrię centralnego podwyższenia, na którym zamierzała go umieścić.

Minotaur patrzył na Navinę spode łba, bardzo poważnym, wiekowym, ale i spokojnym wzrokiem. Na czarnym rynku musiał być warty spore sumy.

Kiedy jednak sięgnęła po statuetkę i jej palce dotknęły złota, odskoczyła jak poparzona. Coś strzyknęło, po czym dotknięte miejsce sypnęło wściekle dużą, pomarańczową iskrą. Posąg aż wibrował od magicznej energii. Nie nazwałaby tego bólem, ale... czuła, że raczej nie chciałaby doświadczać tego ponownie.

Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Pirrelowi zrzedła mina, kiedy Navina po prostu otworzyła drzwiczki którym się przyglądał. Czuł się jak ostatni bęcwał: siedzi i gapi się w jakieś napisy, próbując rozszyfrować tajemnicę drzwiczek, podczas gdy orczyca najzwyczajniej w świecie zaczęła działać i jej to wyszło. Na pewno teraz widziała, jaki był w istocie nieporadny i bezwartościowy. Nagle zapragnął znaleźć się jak najdalej, ukryć się, zniknąć z jej oczu.

Na szczęście miał po temu dobry pretekst: wydawało mu się, że akurat w kwestii odcyfrowania minotaurzych runów lepiej się będzie nadawał do tego ten stary pryk, więc mógł zająć jego miejsce na kafelku obok hyusa i go tu przysłać. Już miał usprawiedliwiać swój taktyczny odwrót orczycy, kiedy zobaczył, że ta sięga po statuetkę i uderza ją iskra. Instynkt wziął górę.

- Navina, nic ci nie jest?! - wykrzyknął przejęty, chwytając ją za ramię. Kiedy zorientował się, że jej dotyka, jeszcze bardziej spanikował i natychmiast wyrzucił rękę w górę, jakby jego też poraziła jakaś iskra. Stał tak przez chwilę w niedorzecznej pozycji, nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Na szybko uszył takie wyjaśnienie: - Wchodzę w Drugą Uwagę. Zobaczę co się dzieje z eterem przy tej statuetce! - I faktycznie to zrobił, modląc się żeby orczyca nie wiedziała, że taka dramatyczna gestykulacja nie jest do tego w ogóle potrzebna.

Tymczasem Fristron kiwał łagodnie głową, kiedy Serywen majaczył jakieś koszmarne bzdury na temat wyższości tych śmiesznych maszynek nad Sztuką. Oczywiście, ludzie (i kotopodobne) którzy zajmowali się takimi podrzędnymi dziedzinami bez wątpienia musieli znajdować jakieś usprawiedliwienia dla obranej przez nich ścieżki. Nie miał z tym problemu, tacy też są potrzebni, tak jak rzeźnicy czy sprzątaczki. Ucieszył się jednak, kiedy hyus znalazł zajęcie dla swoich ustrojstw zamiast dalej bredzić.

- Świetnie, Serywenie, świetnie - powiedział. - Myślę, że możesz już przestawić tarczę. Halooo! - zawołał wgłąb korytarza. - Spróbujcie za chwilkę włączyć ten przycisk jeszcze raz!

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Ach, to było to! Owszem, Serywen wolał pracować na spokojnie, w laboratorium, mając mnóstwo czasu do namysłu i rozważenia każdego ruchu, nie wspominając już o armii czeladników, których mogłyby rozrywać wybuchy, ale i tak był teraz w swoim żywiole. Subtelne manipulacje kamieniami eterycznymi, zmiany częstotliwości pola, modyfikacje istniejących wynalazków i to odwieczne pytanie: wybuchnie i urwie kończynę czy też nie?
W końcu był zadowolony i aktywował pole. Naparł na przełącznik z dwóch stron, dołu i góry, ściskając go między polami i zaczął przekręcać - zarówno dłoń jak i pola.
- Gotowe! Możecie próbować! - zawołał.
Zaczynał rozumieć zawód Naviny lepiej. To było prawie jak eksperymenty w laboratorium! Czy dana akcja przyniesie pozytywny skutek czy aktywuje pułapkę, która podziurawi jak sito? No i nawet jego obecni kompani pełnili rolę takich czeladników, którzy brali na siebie ryzyko! Prawie jak w domu!
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Orczyca zaklęła pod nosem tak, jak bynajmniej żadna z ludzkich miejskich kobiet zapewne by nie powiedziała. W życiu.
- Na cholerę ktoś to tak naładował...
Potarła obolałą rękę, po czym spojrzała na Pirrela. Tak się o nią zmartwił? Uroczy był. Ale już gorszych rzeczy w życiu doświadczyła. Podejrzewała też, że gdyby nie żywokoral na jej ciele mogła o wiele gorzej to odczuć.
Wtem usłyszała, że mężczyźni pozostali w poprzedniej komnacie coś krzyczeli. Chwila, czy oni chcieli otworzyć kolejne wrota? Nie kiedy oni jeszcze jednej sprawy nie dokończyli!
- Poczekajcie! - krzyknęła do Fristona i Kotecka. - Jeszcze nie wyłączyliśmy pułapki!
Nie wiedziała tylko czy to usłyszą. Zerknęła również na Pirrela czekając na informację co też on zobaczy.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Pirrel zobaczył, że strumienie eteru ognia buzują tajemnymi korytarzami za ścianą, a jeden z nich wybija dokładnie w miejscu złotej statuetki. Naładowany również energią śmierci, nabierał charakteru destruktywnej, złowrogiej, pochłaniającej energii.

Jedynie mag o znaczącej mocy mógł bezpiecznie dotykać tej statuetki, bowiem nie tworzyło się wtedy napięcie wynikające z różnicy potencjałów.

Wtem jednak pokrętło w drugiej sali zostało przekręcone. Kiedy strzałka przestała wskazywać literę H, drzwi na których była ona wymalowana, zasunęły się z powrotem, oddzielając Pirrela i Navinę od reszty ekipy kamienną płytą. Zostali sami. I zapadła dziwna, nieco roziskrzona unoszącą się w powietrzu magią, cisza.

A potem całe pomieszczenie zaczęło lekko drżeć, a Pirrel widział, jak strumienie eteru tracą intensywność, a energia jest jakby gdzieś zasysana. Kiedy wszystko ustało, zrobiło się dużo spokojniej, młody mag dostrzegł, że eter wyraźnie zelżał... I teraz to chyba nawet on mógłby sięgnąć po statuetkę.

*

Kiedy strzałka na kole wskazała symbol ognia, całe pomieszczenie nabrało jeszcze więcej mocy. Zaczęło drżeć od pulsującego eteru, a Fristrona i Serywena aż rozbolały głowy. Ręka tego drugiego zaczęła sypać iskrami od przeciążenia. Nie było wiadome, czy wytrzyma tak mocny napór energii. Ze studni, która łączyła ze sobą pomieszczenia dolne i górne, zaczęło świecić. Najpierw delikatnie, potem jednak coraz mocniej, aż w komnacie zrobiło się całkiem jasno.
Podejrzewali, że runy, jakimi wymalowana była tkwiąca tam żelazna kula, rozbłysły pełną mocą, nikt jednak nie ośmielił się tam nadstawiać głowy. Poza tym wciąż stali na kafelkach od pułapki. Światło padało na dysk w suficie i rozświetlało jego rzeźbienia.

Buzowanie raptownie ustało. Światła zgasły, a magia jakby zelżała. Mechanizm burczał jeszcze chwilę od rozgrzania, aż w końcu nastała absolutna cisza. Do Fristrona powoli zaczęło docierać, że chyba właśnie rozerwaliby kolejną duszę, jeśli tylko ktoś pozostawałby uwięziony w pułapce na dole. Gdyby dysk nie zasłaniał otworu, snop światła bijący pionowo w górę byłby zapewne dostrzegalny z Wieży w Nimnaros.
A może to było jakieś urządzenie do komunikacji? Wraz z kłębiącymi się nad nim chmurami, mógł nadawać naprawdę skomplikowane komunikaty.

Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Pirrel należał do tych, co raczej się zastanawiają długo. Planują każdy ruch. A kiedy mają już plan, że mucha nie siada, sprawdzają jeszcze raz czy wszystkie pionki są na planszy tam, gdzie trzeba. I dopiero wtedy coś robią.
Ale... serce nie sługa.

- Czekaj, ja spróbuję! - Powiedział, widząc w rozładowanej statuetce szansę na zabłyśnięcie przed Naviną. Orczyca nie musi wiedzieć, że to nie zasługa jego super mocy, tylko przełączenia pułapki w drugim pokoju.
Energicznym ruchem sięgnął więc po statuetkę.

***

- Ojojojoj... - zajęczał Fristron, kołysząc się lekko pod naporem eteru. - Ostatnio magia mnie uderzyła tak mocno, kiedy aktywowałem takie stary krąg magiczny... pół życia temu... - Mag prychnął sfrustrowany. - To ustrojstwo jest cokolwiek zbyt skomplikowane. Wydaje mi się, że teraz zużyliśmy siły, które wyssało z biednego Kleivona... Dobrze, że już tam nie wisi, bo by było po nim. Ale na co komu takie promienie?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Pierwszym odruchem Serywena było otworzenie części jego ręki, w której trzymał kamienie eteryczne. Chciał je wyciągnąć, by nie dopuścić do przeciążenia... z opóźnieniem zdając sobie sprawę, że przecież dzięki przesyconej eterem aurze miejsca, ręki obecnie nie zasilały żadne kamienie. A więc jeśli wybuchnie, to będzie po nim.
Co ciekawe, ta myśl spłynęła po nim jak woda po kaczce. Był przyzwyczajony do wszechobecnego ryzyka wybuchu. Mimo to, odetchnął jednak z ulgą, gdy poziom nasycenia eteru zaczął spadać.
Natychmiast spojrzał na drzwi, które oddzieliły go od Naviny i Pirrela.
- Orczyca? Magu Numer Dwa? - zawołał. Przecież nie oczekiwali, że zapamiętał ich imiona, prawda? - Jesteście tam?
Następnie spojrzał na Fristrona.
- Cóż, ciekawe co by było, gdyby było tam zmagazynowanej więcej energii... na przykład z całego staruszka - powiedział. - I owszem... po co komu takie urządzenie?
Oto były pytanie, prawda?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Statuetka dała się złapać. Pirrel poczuł co prawda silne mrowienie w palcach, ale kiedy tylko ściągnął ją z wnęki, zgasła i przestała kopać energią.

Umieściwszy złotego minotaura na podeście, mógł obserwować, jak oczy figurki zaczynają świecić na biało. Coś kliknęło i tym razem nie odkliknęło z powrotem.
Poczuli zgrzytanie i lekkie wibracje, świadczące o tym, że zakręciły się jakieś mechanizmy pod ich stopami.
Cisza.

Navina, widząc, jak ogniskuje się na niej wzrok minotaura, szybko zeszła mu z drogi. I wtedy dwa białe promyki padły prosto na drzwi, które ich oddzielały od głównej komnaty. Dostrzegli, że były tam dwie dziurki i kanaliki, rozchodzące się w ozdobny sposób po całej powierzchni płyt. Światło rozlało się powoli po drzwiach, a wtedy zaczęły się one powoli rozsuwać.

Mimo tego, że pokrętło nie wskazywało już litery H.

*

Fristron i Serywen spostrzegli, że symbole na kafelkach, na których stali, przestały się świecić. A potem, spomiędzy rozsuwających się płyt ujrzeli Pirrela i Navinę i złotego minotaura na podeście między nimi.

/ przypomnienie, co jest na tarczy mechanizmu, kolejno:
kropla, odwrócone H, koło przecięte pionową linią, ogień i otwarte oko.

Przy Navinie i Pirrelu jest jeszcze jedna szafka i drzwi prowadzące gdzieś w dół.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
To już wykraczało poza jej możliwości. Magia... na co ona komu? Wszystko komplikowała i sprawiała, że ludzie zaniedbywali swe ciała robiąc z nich słabowite worki pełne mięsa i krwi. Owszem, czasami była przydatna, jednak spokojnie dałoby radę żyć bez niej. Tak samo teraz, kiedy statuetka kopnęła ją energią z ust kobiety wytoczył się stos przekleństw. Aż Pirrel mógł się zdziwić.
Aktualnie jednak to ona spojrzała na młodego maga z uznaniem w oczach. Tak, udało mu się jej zaimponować, kiedy jakby nigdy nic przeniósł statuetkę na piedestał.
- Nooo... Brawo Pirrel.
Poklepała go po plecach z uznaniem, zaś gdy otworzyło się przed nimi przejście do pozostałej dwójki mężczyzn kobieta wyszczerzyła zęby do Frisrtona.
- Panie Magu! Ty to jednak serio możesz iść na emeryturę, bo Młody radzi się śpiewająco.
Zagarnęła Pirrela ramieniem przyciskając go do siebie, a wolną ręką poczochrała go po głowie. Zaraz jednak puściła go wolno, po czym spojrzała na Serywena.
- No hej Koteczku. Słyszałam, że się o nas martwiłeś. Już zdążyłeś się przyzwyczaić do swoich towarzyszy, co?
Uroczy był ten Hyuus. Niby taki niedostępny, ale jednak przejmował się ich losem. Jak nic po dotarciu do Nimnaros postawi mu kufel piwa.

Awatar użytkownika
Fristron
Posty: 91
Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Pirrelowi błysnęły wesoło oczy, kiedy jego plan się powiódł. Triumf! Zwycięstwo! Dobra nasza!
I wtedy Navina schwyciła jego głowę w uścisku, tak, że jego policzek znalazł się gdzieś przy orczej piersi. Młody mag zaczął hiperwentylować i gwałtownie kaszleć, nie zwracając w ogóle uwagi na uwłaczający gest czochrania po głowie. Kiedy Navina wreszcie go wypuściła, był cały czerwony na twarzy i oniemiały.

- Mój asystent ani chybi na to liczy! - zawołał wesoło Fristron, odpowiadając orczycy. Jego ton jednak był odrobinę zbyt napięty, by brzmiało to jak w pełni swobodny dowcip. - Myślę, że możemy już zejść z tych kafli... ale uważajcie, czy coś was nie spróbuje wtedy przedziurawić! - To powiedziawszy, mag zaczął ostrożnie schodzić z płytki, gotów wrócić na miejsce gdyby tylko pojawił się jakiś sygnał, że pułapka zaczyna działać ponownie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Serywen podrapał się po głowie. Uważał się za eksperta od pradawnych machin, zwłaszcza tych wykorzystując magię i mechamagię. Teraz jednak doznał bolesnego przebudzenia. W ogóle nie wiedział, co te symbole znaczą, co robią konkretne płytki.
A to zaczęło go frustrować. Nie miał jednak zamiaru przyznawać się, że czegoś nie rozumie. Był w końcu zdecydowanie najbardziej inteligentną osobą w tej kompanii, a to zobowiązywało. A najmądrzejszą rzeczą do zrobienia było zdobycie więcej informacji na temat działania machiny. Postanowił podejść do tego metodą eliminacji: eliminacji symboli, nie ludzi, chociaż nie wykluczał też takiego obrotu spraw.
- Posprawdzam różne opcje - rzucił w, nomen omen, eter, bardziej by pozwolić innym się przygotować. No bo przecież nie pytał ich o zgodę.
I zaczął przekręcać tarczę - z bezpiecznej odległości, oczywiście.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
I jak powiedział, tak poleciał.
Tarcza zatrzymała się na kropli.
Maszyna pozgrzytała, posyczała i... z otworów przy nieckach pociekły strużki... cieczy. Czarnej, gęstej, spływającej wolno i powoli, sekunda po sekundzie wypełniającej wszystkie pięć wnęk w rogach głównej komnaty.
Kiedy podeszli bliżej, ich obawy potwierdziły się. To nie była czerń. To była karmazynowa, mroczna czerwień. Zapach też się zgadzał. Krew.

Nie było jej wiele, zebrałoby się raptem po kieliszku na dnie każdej z niecek. Ale była. I mogli tylko zgadywać, do kogo pierwotnie należała. Kiedy Fristron opuścił kafel, ten się nie wysunął z podłogi. Pozostał dalej wduszony. I nic więcej się nie wydarzyło.

//dajcie znać, czy Serywen dalej kręci kołem, czy robicie jakieś interakcje. No i - tak dla przypomnienia:
Szkic sytuacyjny