Maska - Odcinek Drugi
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Nie był mistrzem powożenia, jednak nocne ulice Nimnaros o tej porze nie stanowiły wyzwania - bezpańskie psy, szczury i kloszardzi stanowili jedyne elementy krajobrazu. Każde z nich lękało się wyjść przed rozpędzony powóz.
Zajechali pod Dom Urody. Lambert odwrócił się przez ramię.
- Wyrzucisz go, Jon? A potem możesz mi w końcu zdradzić, dokąd powinniśmy się udać, by zająć się strażnikami? - zapytał. Miał ogromną nadzieję, że konsekwentne unikanie tematu Cristiny sprawi, że Sarya także o tym zapomni. Coś jednak podpowiadało mu, że będzie zupełnie inaczej.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
- Nasz przyjaciel Rydz odstawiony - powiedział, wróciwszy, wielce zadowolony z siebie.
- Lambercie, kieruj się proszę do swojej skrytki w południowej dzielnicy biedoty, tej zabitej dechami szopy, której pilnuje ci gildia żebraków. Ktoś musiał im o niej powiedzieć, bo tam zdecydowali się zrobić rewizję. Ciekawe jak ją z tobą połączyli?
Nie było go jeszcze, gdy Sarya wypytywała o Cristinę, ale wyczuł ciężką atmosferę, więc odwrócił się do okna i smętnie popatrywał na budzące się po katastrofie Nimnaros.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Nie mógł jednak dłużej udawać, że nie słyszał pytania Saryi. Choć łudził się, że sprawa rozejdzie się po kościach, niefortunnie dobrane przez Jona słownictwo wzmogło czujność kobiety.
- Nie poszło tak gładko, jak mogliśmy sobie życzyć. Typ, który siedział z twoją koleżanką, Saryo, okazał się kultystą Kryttisa. Wnioskuję tak po jego żywym zainteresowaniu skradzioną maską oraz po nietypowym tatuażu, który nosił na przedramieniu. - Westchnął. - Nosił, jak pewnie zwróciłaś uwagę, w czasie przeszłym. Sprawy wymknęły się spod kontroli, a my zmuszeni byliśmy się go pozbyć.
Wtedy Lambert spostrzegł, że Jon wraca do powozu.
- Niestety, choć udało nam się go unieszkodliwić, nie zrobiliśmy tego w porę - powiedział głośno, by mieć pewność, że towarzysz go usłyszy. - Cristina stała się jego ofiarą, na szczęście ostatnią. Bardzo mi przykro.
Lambert wzdrygnął się, słysząc, gdzie skierowali się strażnicy. Choć nie było tam nic, co mogło połączyć go ze sprawą kradzieży, sam fakt, że strażnicy postanowili odwiedzić miejsce, z którym był związany, napawał go niepokojem.
- Kurwa mać - mruknął, po czym szarpnął za lejce, zmuszając konie do jazdy.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Dobrze więc - powiedział, rozmasowując skroń. Kac czekał tuż za rogiem. - Możesz wysiąść, Saryo, jeśli uważasz, że tak będzie lepiej. Nie pozwól nam się zatrzymywać.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Zębami wyciągnął korek z butelki i wypluł go na bruk. Nie sądził, żeby był jeszcze konieczny.
Przylgnął ustami do szyjki i pociągnął solidny łyk. Doskonale wiedział, że jutro będzie ledwie żywy. Gdyby jednak pozwolił sobie zejść z rauszu teraz, byłby ledwie żywy już tej nocy - a świat od kilku godzin dawał mu znać, że ma jeszcze kilka zadań dla żywej wersji Lamberta.
Osuszył butelkę do połowy i na ślepo podał ją przez okienko, licząc, że Jon zajmie się naczyniem, nie roniąc ani kropli.
- Nie polecam, abyś ty tego próbowała, Saryo. Mogłabyś na powrót odczuć palącą potrzebę opuszczenia nas w trybie natychmiastowym. - Ze wszystkich trunków, jakie dziś wypili, ten należał do najgorszych.
Kluczyli uliczkami Labiryntu. Podczas gdy Złota Dzielnica o tej porze była już wyludniona, terytoria biedoty żyły w najlepsze. Mijali ogniska, przy których grzali się brudni kloszardzi. Mijali żebraków. Mijali rudery, które już dawno powinny się zawalić, a jednak dochodziły z nich przywodzące na myśl hieny śmiechy. Ludzie wyciągali ręce w stronę powozu. Krzyczeli za nimi - w językach, które znali i takich, które słyszeli po raz pierwszy. Wyzwiska przeplatały się z prośbami, prośby przechodziły w groźby, groźby zlewały się z wróżbami.
Nagle coś huknęło, a wóz niebezpiecznie przechylił się ku prawej stronie. Jon z radością zarejestrował fakt, że Sarya naparła na jego ramię, łapiąc równowagę na siedzeniu.
Lambert wychylił się przez ramię i spostrzegł, że prawe koło pękło po wjechaniu w dużą dziurę w bruku. Westchnął, gratulując sobie decyzji o wcześniejszym napiciu się. Na trzeźwo nie sprostałby kolejnemu problemowi.
- Resztę drogi musimy przejść pieszo - rzucił w stronę oddzielającej go od pozostałych ścianki. - Koło rozsypało się jak marzenia tutejszych o lepszym jutrze.
Zeskoczył na ulicę. Wylądował w czymś mokrym. Nie spojrzał w dół - dopóki nie wiedział, mógł myśleć, że to kałuża.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
A dzisiaj życie miało smak podłego bimbru, którego ilość nie pozwalała nawet o nim zapomnieć. Jon westchnął ciężko i wytelepał się z wozu, by pomóc Saryi wysiąść.
- Uroczo - podsumował, gdy rozejrzał się po okolicy. - Lambercie, czy mogę cię zapytać, co zamierzamy zrobić ze strażnikami buszującymi po twoim magazynie? Sarya zwróciła nam słuszną uwagę. Nierozsądnie pokazywać im twarz.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Dokumentnie spierdolone - stwierdził, prostując się i otrzepując ręce. - Nic się tu nie poradzi.
Spojrzał na Jona. Ze smutkiem spostrzegł, że koszula tamtego jest cała mokra. Choć nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, rozlany bimber jawił się Lambertowi jako zupełnie inna sprawa. Westchnął i pokręcił głową.
- Tędy - stwierdził, wskazując ręką. - Tędy dotrzemy na miejsce. - Ruszył. Sarya i Jon dostrzegli, że zatacza się lekko.
Męty wypełzły ze swoich siedliszcz. Obdartusy wychylały głowy z powybijanych okien, wyściubiali nosy z ciemnych bocznych uliczek. Ktoś przemknął za plecami Saryi, kto inny gwizdnął przeciągle. Labirynt stał się jaskinią lwa, do której właśnie wkroczyła zwierzyna.
- Jeśli Jon ma rację, ta dwójka właśnie buszuje po moich włościach. - Przytknął rękę do ust, tłumiąc czknięcie. - Planuję uprzejmie zapytać, co to ma znaczyć. Jeśli chodzi o was, to rzeczywiście lepiej, byście pozostali wtedy w bezpiecznej odległości.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
- Pewnie, obije im mordy i po krzyku - Gdy to mówił, przypomniał sobie, że już próbował swoich sił z jednym i nie dał rady, a raczej dał radę przeżyć i uciec, więc nie był pewien, jak miałby sobie poradzić z dwoma. I w sumie po co ich bić?
- Wiecie co - powiedział ze zmarszczonym czołem. - Pójdę i powiem, że gdzieś na komendzie dowiedziałem się gdzie są i postanowiłem sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy. Może mi coś powiedzą.
Miał wrażenie, jakby już gdzieś słyszał ten plan. Stwierdził, że to echa jego geniuszu rezonują mu w głowie.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Jon rozumiał to doskonale - Labirynt był miejscem, które nastręczało straży najwięcej problemów. Nie żyli tutaj przestępcy rangi Greska, wyrafinowani złodzieje od wielkich skoków i skrytobójcy wysoko postawionych urzędników, nic z tych rzeczy. Labirynt był domem ludzi, którzy mordercami stawali się w przypływie chwili, poirytowani czyimś spojrzeniem, naćpani, szaleni lub głodni. Za broń nie służyły im zdobione sztylety - tu walczono kostkami brukowymi, sztachetami i gołymi pięściami. Bywało, że strażnicy mający patrolować ten rewir, płacili innym za przejęcie ich zmiany.
Uliczki Labiryntu były kręte i nieprzeniknione. Nie było jednak ślepych dróg - były takie, w których można oślepnąć. Nie było dróg bez wyjścia - były takie, z których nie dało się wyjść o własnych siłach.
W końcu jednak skręcili w ciemną bramę. Sarya omal nadepnęła na śpiącego na szmatach bezdomnego, leżącego w wejściu. Mężczyzna chrapnął i potarł się po nosie - wtedy kobieta dostrzegła, że brak mu dłoni.
- Jesteśmy - powiedział Lambert, gdy wyszli na podwórze.
Saryi przemknęło przez myśl, że jeśli mężczyzna z kikutem był opiekunem tego miejsca, wszystko się zgadzało - ewidentnie brakowało tu ręki ogrodnika. Podwórze porastały chwasty i krzewy, sięgające niemal do piersi. Nad nie wybijało się kilka drzew.
Lambert oparł się plecami o ścianę budynku. Wskazał ręką na gąszcz przed nimi.
- Szopa jest na środku, pomiędzy tymi dwoma drzewkami. Liście zasłaniają. - Wskazał ręką. - Z Saryą zaczekamy na klatce schodowej. Gdyby coś się działo, gwizdnij czy coś.
Jon przedarł się przez krzaki. Po raz kolejny tej nocy klął w duchu na wszystko, co tylko dotykało jego butów. Był pewny, że doszorowanie ich zajmie komuś długie godziny.
Strażnik zastanawiał się, czy zastanie tu jeszcze tamtych dwóch. Jeśli skierowali się do szopy niezwłocznie, mieli nad nimi dobre kilka godzin przewagi. Jon przypuszczał jednak, że przeszukanie magazynu Lamberta mogło zająć im nawet całą noc.
Zorientował się, że z szopy nie dobiegają żadne dźwięki. Pewnie już po wszystkim, pomyślał. Wtedy spostrzegł, że drewniane drzwi są uchylone, ciemność zionęła przez szparę.
Pchnął je, ale odbiły się od czegoś na podłodze. Uchylił je więc na tyle, na ile było to możliwe i wkroczył w ciemność.
Potknął się od razu i upadł - wypity tego dnia alkohol odcisnął piętno także na jego koordynacji. Gdy leżał na podłodze, w delikatnym blasku księżyca wpadającym przez uchylone drzwi zauważył, o co się potknął. Leżał twarzą w twarz z Joelem.
Rozpoznał go nawet mimo pustych oczodołów i głębokich cięć na policzkach.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Jednak tym razem była to inna liga.
Wrzasnął głośno aż zatrzęsły się zatęchłe deski szopy. Zerwał się na nogi i przez chwilę panicznie przebiegał wzrokiem w ciemności, jednak niewiele zawuażył.
Sarya z Lambertem nie czekali na drugi sygnał i zaalarmowani krzykiem, gdy tylko spojrzeli na siebie postanowili interweniować. Zastali Jona, który już uspokajał oddech i poprawiał włosy wyuczonymi ruchami, ale ręce wciąż delikatnie mu się trzęsły. Można być niewzruszonym arystokratą, czy strażnikiem, który widział wiele. Ale ciężko to robić na raz. I Jon nie był gotowy na ten widok. Starał się jednak jak najszybciej pozbierać.
- Lambert - warknął. - Światło, proszę. Zorganizuj mi proszę coś, czym możemy tu poświecić. Saryo, rozejrzyj się proszę, czy nikt nas nie obserwuje. Zrób to dyskretnie. I błagam was, nie dotykajcie niczego, co tu jest.
Westchnął ciężko. Nie tak to sobie wyobrażał. Zachwiał się lekko na nogach. Szok, alkohol i zmęczenie odbijały się na jego twarzy długimi cieniami.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Joel leżał w kałuży krwi - własnej, sądząc po obrażeniach. Wydłubane oczy i krwawe pręgi na policzkach były zaledwie początkiem - napastnik pionowym cięciem otworzył mu brzuch. Wnętrzności wylewały się spod płaszcza.
Jon wzdrygnął się, zdając sobie sprawę, że także jego ubrania są teraz ubabrane tym, co wypłynęło ze strażnika. Cofnął się odruchowo, aż oparł się o jedną z licznych skrzyń. Wyczuł coś pod palcami. Była to koperta, z pieczęcią opatrzoną zdobioną literą K. Jon widział już dziś taki inicjał - dostrzegł go na przedramieniu dryblasa, który towarzyszył Cristinie.
- Do kurwy nędzy - warknął Lambert, rozglądając się. - Gorzej być, kurwa, nie mogło.
- Mogło - rozległ się od drzwi głos Saryi. - Krzyki Jona postawiły na nogi połowę kamienicy. Póki co tylko gapią się z okien, ale nie minie chwila, a będą na podwórzu.
- Zmywamy się stąd.
Lambert zgasił lampę. Spowiła ich ciemność.
KONIEC ODCINKA DRUGIEGO
Serdecznie dziękuję, Panowie, za wspaniałą zabawę. Ogromne dzięki także dla Heinreicha za gościnny występ. :)
Zanim otworzę temat z trzecim odcinkiem, potrzebowałbym od Was deklaracji na temat tego, dokąd chcielibyście zmierzać - żebym mógł odpowiednio przygotować wątki.
Jon, wyślę Ci potem treść listu na PW, zrobisz z nim co uznasz za słuszne.
Wątki, jakie wg mnie nadają się do eksploracji w odcinku trzecim:
- Straż węszy - co z Billym? Ile wie straż?
- Kto jest obecnie połączony z Maską?
- Cristina i Flatter - jaki jest ich udział w tym, gdzie podziewa się Vincent?
- Kult Kryttisa na karku - czy zabicie dryblasa ujdzie płazem?
- Jak wykorzystać maskę? Użyć, sprzedać?
Byłoby super, gdybyście napisali mi wasze top 3 zagadnień, w kolejności od "najbardziej mnie interesuje" do "najmniej mnie interesuje" - na podstawie średniej naszej trójki zbuduję kolejny odcinek.
Oczywiście jeśli chcecie coś uszczegółowić w swoich odpowiedziach, np. "Sarya chciałaby zgłębić ten temat, idąc do Domu Urody" albo "Jon chciałby przeszukać akta straży" to też jest to mile widziane.
-
Jon
- Posty: 69
- Rejestracja: 06 maja 2022, 16:16
Odpowiadając:
- Jon chce iść na straż ugasić pożar, żeby nikt nie połączył tego z nimi, więc po pierwsze będzie chciał przetargać te ciała gdzieś z dala od lambertowej szopy, to w końcu nic dziwnego, że w slumsach ktoś umiera. Przy okazji poszpera po aktach po słowach kluczach "kult" i "kryttis". W jakim stanie jest archiwum możemy się domyślać, więc nie wiemy co wyszpera.
- Flatter go nie obchodzi, stwierdzając, że mają większe problemy niż poprzedni chciwiec pokroju Lamberta,
- Jon będzie naciskał, żeby maskę sprzedać lub zacząć jej aktywnie używać, bo tracimy przewagę i kult nas dojedzie, a więc przy okazji dowiedzieć kto jest połączony z maską i jak uniknąć uszczerbku zdrowia od kultystów
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Sarya na pewno będzie się chciała dowiedzieć z kim się maska łączy, ciekawość ją zżera.
- Na pewno obawia się kultystów Kryttisa i jest za tym, by wykryć ich i wyeliminować uderzeniem uprzedzającym. Nie dość, że jej no-kill policy ma granice, to jeszcze liczy, ze może od nich udałoby się dowiedzieć coś o Masce.
- Martwi ją jaki wpływ Maska ma na Lamberta, ale nie chce już jej sprzedać, bojąc się, że wpadnie w łapy kultystów Kryttisa. Chce rozwikłać jej tajemnicę i może przy okazji pojawi się okazja by ją ukraść lub zniszczyć tak, by Lambert się nie dowiedział, ale to nie jest priorytet.
- (To może być offscreen) Na pewno zadba o Ryda i o to by Dom Urody w ramach rekompensaty za odniesione obrażenia i zniszczony powóz zatrudnił go.
- (To zależy od Heina i chyba jest kwestią na przyszłość, nie na najbliższy rozdział) Będzie chciała utrzymywać kontakty z Alffiem i jego księgozbiorem.
- Flatter ją stosunkowo mało interesuje w tej chwili.
- Przy wszystkich nielegalnych sprawach, stara się zachować anonimowość, by nikt nie połączył jej imienia i twarzy z przestępstwami i trupami.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości