Karczma "Pod Złamanym Żebrem" - Dzielnica Centralna

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Westchnęła. Oj doświadczeń to ona miała sporo.
- Zadaj to pytanie później, jak już przegram, to może powiem Ci nieco więcej. Ale oczywiście, że swoje przeżyłam. Ludzie nie gorzknieją sami z siebie.
Komplementu na temat jej urody nie skomentowała. Mężczyzna miał szczęście, że nie był nachalny, bo w przeciwnym razie już dawno wbiłaby mu swój nóż myśliwski między nogi sprawdzając tym samym, z jak grubego kawałka drewna wykonano krzesła.
- Dobieram.
Nie zamierzała się poddać na samym początku, co to to nie. Szczególnie, że wielkoduszny mężczyzna wyznaczył stawkę, której spokojnie mogła się podjąć. Na jej ręce trafiły kolejne figury, a ona oceniając ich przydatność zmarszczyła brwi. Myślała. I tylko dlatego, że dopiero uczyła się zasad czarodziej nie mógł mieć pewności, czy to co znalazło się na jej ręce jest dobre czy złe.
- Ale jestem zdziwiona, że tak łatwo odpuściłeś ogranie mnie na pieniądze. Musisz się albo nudzić, albo już zdobyłeś co chciałeś podczas tego wieczoru.
Jak widać jego wcześniejsze zapewnienia o honorze gracza przyjęła z przymrużeniem oka. Szczególnie, że jawnie przyznawał przed nią, iż często naciągał w ten sposób innych, lubiących dreszczyk emocji przy odrobinie hazardu. Pytanie w jaki sposób najczęściej oszukiwał?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath był jedynie odrobinę dotknięty. Przecież o tym honorze mówił poważnie. No, na wpół poważnie. Poza tym, ciężko było mu się gniewać, gdy podobał mu się jej cynizm.
- Wprawdzie to nie było pytanie, ale i tak odpowiem - powiedział lekko. - Parę powodów. Naprawdę nie lubię obskubywać żółtodziobów, tak samo jak nie odbieram dzieciakom cukierków i nie morduję staruszek dla miedziaków. Trzeba się chociaż trochę szanować. Po drugie, owszem, łup dzisiaj miałem całkiem niezły i nie mam noża na gardle. Po trzecie... - Uśmiechnął się lekko. - Rozważałem strategiczną przegraną, która możliwe, że otworzyłaby drogę do innego rodzaju przyjemności.
Jego uśmieszek i spojrzenie mówiły jasno, jakie rodzaju przyjemności miał na myśli. Dobrał na szybko karty i tylko dzięki wprawie nie westchnął. Żałość, żałość. Wyłożył do przodu Damę, kontynuując próbę przestraszenia Yrene i skłonienia do spasowania.
- Proszę mnie nie mordować - powiedział szybko. - Na razie ten plan odłożyłem na półkę. Jesteś... zbyt interesująca pod innymi względami.
Puścił do niej oko.
- O czym sądzę, że doskonale wiesz.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Parsknęła nieszczerym śmiechem, gdy chwalił się swoim kręgosłupem moralnym. Patrzcie Państwo, trafił jej się honorowy krętacz i partacz. Ona to miała szczęście.
- W takim razie powinnam być pod wrażeniem Twej łaskawości? Czy raczej docenić pobudki, którymi się kierujesz?
Mimo wszystko wyciągnęła swój nóż i niby od niechcenia położyła go na blacie.
- Masz szczęście, bo dobrze mi się z Tobą rozmawia. Albo to kwestia tego, że już nieco wypiłam? Mniejsza. Nie interesuje mnie to, czym się kierujesz, ale jeśli zaczniesz wyobrażać sobie więcej niż powinieneś ja dam ci lekcję kastracji z darmową demonstracją.
Jej wzrok, chociaż lekko zaćmiony przez błogosławiony stan podchmielenia, mógłby zabić. I żeby nieco zejść z tej napiętej atmosfery wyłożyła kolejne karty. Miała teraz po kolei cztery najniższe figury, jednak różnych kolorów.
- Interesująca powiadasz? Och, na pewno jestem. Ale co takiego zainteresowało akurat Ciebie?
Nie zamierzała pasować. Dobrała.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath roześmiał się cicho.
- Nie martw się, będę grzeczny - powiedział. - Chociaż nie, nie wyglądasz mi na kogoś, kto by się martwił.
Zerknął jeszcze raz na stół i westchnął. Odsłonił swoje karty.
Marna para.
- No nic, chyba muszę odpowiedzieć na pytanie, prawda? - odparł zbierając karty i tasując je na nowo. - Może nie na pierwszy rzut oka, ale jeśli się potrafi widzieć aury, to widać, jaka jesteś interesująca. Nie wiem, czy kiedykolwiek swoją postrzegałaś, ale... nie jest to coś, co się widzi często, a uwierz mi, z wieloma rodzajami magii się spotkałem.
Jeśli miał jej odpowiedzieć szczerze na takie pytanie, wolał to zrobić tu, w środku karczmy, na wypadek gdyby uznała za stosowne się go pozbyć. Oczywiście nadal nie wykluczał, że będzie musiał jej podciąć gardło w jakimś ciemnym zaułku - i dalej miał nadzieję, że nic takiego nie będzie miało miejsca - ale powoli zaczynał mieć wątpliwości, czy dałby jej radę.
Tym lepiej nie sprawdzać.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Pokręciła głową, a jej wzrok na nowo stał się bardziej zamyślony niż groźny.
- Nie ma ludzi, którzy się niczym nie martwią. Ja nie jestem wyjątkiem od tej reguły. Po prostu jestem w stanie poradzić sobie w dużej ilości sytuacji.
Kiedy odpowiedział jednak na jej pytanie, ta aż się wyprostowała na krześle. Aura? Magia? Jeżeli mówił, że dostrzegł w niej coś interesującego, niewidocznego na pierwszy rzut oka... Czy wiedział? Patrzyła na niego długo, przeciągle. A sam mężczyzna nie mógł nawet podejrzewać, jaka burza szalała w jej umyśle. Widać to było jedynie po srebrnych iskierkach w oczach kobiety.
- Czyli... Znasz się na magii. To co, czy w ramach wcześniejszego pytania powiesz jak ona wygląda? Moja aura.
Musiała wybadać ile wiedział. Jeśli odkrył co się z nią działo istniały dwie możliwości, jak dalej potoczy się to spotkanie. Albo wskaże ją innym biesiadnikom, którzy zapragną przepędzić kobietę z karczmy, albo... będzie musiała chwytać szansę, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o swojej przypadłości.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath zamyślił się chwilę, kręcąc nieco kuflem, w którym wirowała żałosna resztka piwa.
- Zwykle nic nie daję za darmo, może oprócz lekcji gry w karty - powiedział. - Ale pytania miały być odnośnie drugiej osoby, więc sądzę, że mógłbym w ramach jednego ci odpowiedzieć. Ale ty zamawiasz następną kolejkę.
Uśmiechnął się lekko i rozejrzał znacząco po siedzących w środku ludziach.
- Z ręką na sercu przysięgam, że to nie jest moja próba, by zwabić cię do pokoju, ale jesteś pewna, że chcesz, bym opisał ci ją tutaj? - zapytał. - Zazwyczaj staram się nie opowiadać o magii przy postronnych, bo nigdy nie wiadomo jak zareagują, ale nasza klientka, nasza pani...
Spojrzał na nią wyczekująco.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Logiczne, za darmo często nawet w twarz nie dostaniesz chociażbyś poprosił.
Nie dziwiła się temu. Ba! Nie spodziewała się po ludziach niczego innego, jak interesowności. Jeżeli chciało się coś dostać, najpierw należało ofiarować coś od siebie.
Powoli skinęła głową przyznając mu rację, po czym wstała od stołu zabierając swój kufel. A gdy wzięła swój nóż patrzyła mu ostrzegawczo w oczy.
- Oczywiście, że nie próbujesz. Wynajmuję tu jeden pokój, chodź.
Przeszła obok kontuaru do schodów prowadzących na piętro, gdzie mieściły się miejsca noclegowe dla podróżnych lub tych, którzy nie byli w stanie dość do domu o własnych siłach, a mieli jeszcze nieco monet.
- Hort, mógłbyś posłać do mojego pokoju butelkę czegoś mocniejszego i szkło do tego? Na mój rachunek.
Karczmarz spojrzał tylko na ich dwójkę ze zdziwieniem, ale nic nie skomentował. Skinąl głową, że rozumie.
Pokój był prosty. Łóżko, starannie pościelone. Biurko, na nim lampa oliwna i krzesło. Szafa w rogu. Na wieszaku wisiał ciężko skórzany płaszcz, pod ścianą oparta kusza. Na podłodze rozrzucone metalowe pułapki, w które mężczyzna baaardzo nie chciał wpaść.
Kobieta usiadła na łóżku i spojrzała na Veratha wyczekująco.
- Co takiego we mnie zobaczyłeś?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath podążył za Yrene. Nie byłby sobą, gdyby wchodząc za nią po schodach nie zwrócił uwagi na jej naprawdę nieźle ukształtowany tyłek.
- Huh - mruknął do siebie, gdy weszli do pokoju. - Jesteśmy sąsiadami przez ścianę. Aż dziw, że wcześniej na ciebie nie wpadłem.
Usiadł na podłodze, opierając się o ścianę, uważając na pułapki.
- Zakładasz je na noc, by nikt ci do pokoju nie wszedł? Niezła metoda na złodziejaszków - powiedział, wyciągając karty i tasując je znowu.
Położył talię przed nią.
- Przełóż - polecił, po czym odchylił się do tyłu i zamyślił. - Więc tak, dysponujesz magią, to pewne. I chyba nie mówię nic, czego byś nie wiedziała. Aura jest chłodna, stała, ostra i trzymana w żelaznej kontroli. No, dziewczyno, co ty robisz, żeby się odstresować? Mniejsza z tym. Fragmenty wszystkich czterech żywiołów.
Zamyślił się na chwilę. Sztylet miał pod ręką, jakby co.
- Jest też coś więcej - powiedział. - Dym albo cień, który cię otacza, oplata i wiąże. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Łączy się z tym miejscem... - tu wskazał na jej bok.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Niech się Verath cieszył, że nie miała dosłownych oczu z tyłu głowy. Ale owszem, tyłek miała zajebisty, tak jak inne krągłości.
- Pewnie dlatego, że i tak rzadko tu nocuję. Ale dobrze jest mieć miejsce, do którego można wrócić chociażby na chwilę.
Kiedy większość czasu spędzało się w lesie tym bardziej doceniała możliwość spania w miękkim łóżku, bez wbijających się wszędzie szyszek, igliwia i korzeni. O spaniu pod gołym niebem w deszczu nie wspominając.
- Złodziejaszków łapię sama, a to jest zapewnienie, że zwierzyna mi daleko nie ucieknie.
Skoro coś mogło sobie poradzić z wilkiem czy niedźwiedziem, to człowiekowi zada tym więcej obrażeń. Nie żeby kiedyś z tego korzystała.
Słuchając zaś jego opowieści o aurze nie była zdziwiona tym co słyszy. Brzmiało to... Prawdziwie. Kiedy wskazał jednak jej bok z obronnym odruchu napięła mięśnie i zasłoniła wrażliwe miejsce. Chwila minęła, nim się opanowała.
- Jeden błąd. Nie posiadam magii, tylko ona mnie. To powód, przez który jestem taką suką. A przynajmniej jeden z wielu.
Uśmiechnęła się krzywo.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Och, czyżby? - zapytał, znów zaczynając rozdawać karty. - To wiem, o co cię zapytam, gdy wygram rundę.
Rozdał karty, podniósł swoje i obejrzał je. Wysokie karty, ale żadnego ciekawego układu. No nic. Położył na stole Damę o kruczoczarnych włosach.
- To jest ten moment, w którym chyba powinienem powiedzieć, że jakiś artysta powinien twą urodę przenieść na obraz... albo chociaż na karty - powiedział, po czym rozejrzał się po pokoju. - Ale przyznam, zdecydowanie wygodniejszy niż spanie w lesie. Ja miastowy chłopak, ale sporo czasu spędziłam w drodze i na gościńcach, więc mniej więcej wiem, jak to jest.
Uśmiechnął się na widok różnego rodzaju wnyków.
- Widzę, że nie żartujesz - zauważył. - Jakiego rodzaju zwierzyna jest tu dookoła miasta? I czy wystarcza jej?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- O ile wygrasz.
Nie sądziła, żeby wygrała każdą rundę przeciwko wprawionemu oszustowi, ale już za długo była miła. Najwyższy czas znów pokazać, dlaczego ludzie jej nie lubili. Ona też, dzięki rozmowie o aurze przypomniała sobie, dlaczego trzymała wszystkich na dystans.
Wzięła swoje karty i tym razem powieka jej nie drgnęła. Mogło znaczyć to dosłownie wszystko, ale położyła przed sobą potwora w czerni.
- Skąd wiesz, czy nie jest mi bliżej do tego, niż damy? - Wyglądała na zamyśloną, co tego wieczoru często się jej zdarzało. Wtem chwyciła swój kufel z piwem i na raz opróżniła do końca zawartość, aż do tej pory blade poliki kobiety się zaróżowiły.
- Mówiłam, jestem łowczynią. Czemu miałabym żartować, skoro w czasach głodu i niedoboru wszelkiego pożywienia ta profesja jest jedną z bardziej pożądanych? Zwierzyna jest wszędzie, tylko trzeba umieć ją wytropić. Niedźwiedzie, dziki, ale też inne bardziej wymyślne stwory. W dużym mieście takim jak Nimnaros dalej są miejsca gotowe wyłożyć sporo złota na stół za dobrej jakości mięsiwo. Jedni umierają z głodu, a drudzy obżerają się udźcami.
Jej zdegustowane na twarzy wyraźnie mówiło, co myślała o takich ludziach.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Z kolei Verath zareagował jak gdyby powiedziała właśnie, że Słońce wstaje na wschodzie a zachodzi na zachodzie.
- Oczywiście - omal nie parsknął. - Zawsze będą ci, co mają i ci, którzy nie mają. Tak się świat toczy odkąd istnieje Koło Czasu. Dlatego serce mi się nie kraje, gdy z idiotów zdzieram ostatnie monety. Przy okazji, dobieram.
Wziął karty. Nawet mięsień mu drgnął na twarzy, ale już widział ten układ. Ale najpierw wyłożył do przodu Bohatera z uniesioną lancą. Niech myśli, że znów ją próbuje przestraszyć.
- Ty jako Potwór? - zastanowił się. - Taaak, nawet jestem skłonny to zobaczyć. Masz coś takiego w spojrzeniu... a może sugeruję się twoją aurą, bo to ciemne coś, co cię otacza nie wygląda zbyt przyjaźnie.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego jakoś tak... Dziwnie. Ale nie nieuprzejmie czy z pogardą. Może z zainteresowaniem?
- Też jesteś interesujący. Zazwyczaj mężczyźni, których spotykam albo usilnie pchają mi się do łóżka, albo popadają w niemy zachwyt i chcą się jak najlepiej zaprezentować. Jakby nie liczyć pierwszej kwestii to w końcu jesteś kimś, kto zachowuje się inaczej.
W tym momencie usłyszeli pukanie do drzwi i po krótkim zaproszeniu przez kobietę do środka weszła młoda dziewczyna z tacą w rękach, a na niej były dwie niskie ale szerokie szklanki oraz butelka z ciemnego szkła. Zabrała puste naczynia po ich piwie, ukłoniła się i wyszła.
- Obiecana kolejka. Nalejesz? - Uśmiechnęła się, bo rozpoznała co Hort im przysłał. Doprawdy, co też Karczmarz sobie wysłał dając im jedną z ostatnich butelek whisky? Albo naprawdę oczekiwał od niej porządnej zwierzyny (toć to cholerstwo jest w ciul drogie!), albo na swój sposób chciał "pomóc" Yrene w zapoznaniu się z mężczyzną.
Tym razem jednak widząc Damę i Rycerza kobieta nie wyglądała zbyt pewnie. Jeszcze nie umiała tak dobrze oszukiwać w kartach, więc chwilowo mogła być otwartą księga dla Veratha. Albo jednak nie? Podniosła na niego swoje na pozór obojętne spojrzenie i na stole znalazł się drugi Potwor.
- Normalnie kobieta za takie coś by się na Ciebie śmiertelnie obraziła, wiesz?
Ona wyglądała jednak na zadowoloną. Jakby to co powiedział w niczym jej nie ujmowało, a wręcz usłyszała to, czego oczekiwała. Chyba Verath zdobył u niej punkt.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Oj, nie zrozum mnie źle - powiedział Verath, uśmiechając się lekko. - Gdybyś zaproponowała pójście do łóżka, to na pewno bym nie odmówił. Ale skoro nie jesteś zainteresowana... - Wzruszył ramionami. Cóż, wcześniej ostrzegła go, by sobie za wiele nie wyobrażał, ale patrząc na nią, nie mógł nie wyobrażać sobie pewnych scen. Staral się jednak tego nie pokazywać po sobie. - Tyle już i tak muszę udawać, że nakładanie na to kolejnej warstwy byłoby taaakie męczące. Poza tym... nie wydajesz się osobą, która by ceniła facetów, którzy się przed tobą płaszczą.
Zauważył tik na twarzy Yrene, ale nie pokazał nic po sobie... zresztą karty miał dobre, naprawdę dobre. Położył je grzbietami do góry i rozlał alkohol.
- Whisky? Musisz mieć naprawdę chody u karczmarza... jak on się nazywał, przypomnij proszę - powiedział, unosząc szklankę i kręcąc nią lekko przed nosem. - No, jesteśmy bardziej niż kwita.
Pociągnął łyk i aż zamruczał.
- O rany, jak dawno już nie piłem dobrej whisky - powiedział, odstawiając szklankę.
Zaraz zmierzył Yrene uważnym spojrzeniem.
- To w takim razie chyba dobrze, że nie jesteś typową kobietą, prawda? Gdybyś się na mnie śmiertelnie obraziła, to na pewno bym żałował przerwanie jakże interesującej rozmowy i znajomości - powiedział. - Co zresztą tylko potwierdza to, co sugerowała twoja aura: że jesteś bardzo ciekawą osobą.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego przekrzywiając głowę. Dawno jej się tak dobrze z nikim nie rozmawiało. Stanowiło to miłą odmianę i zapewne jak już opuści Nimnaros czasem wróci do niego myślami. Ale jak już sam zauważył na więcej nie mógł liczyć.
- Mówisz Twój... zawód hazardzisty jest tak trudnym i niewdzięcznym, że już wystarczy udawania?
Rzuciła niby niezobowiązująco. Niby grali na pytania, ale jeśli będą się po prostu chcieli podzielić ze sobą niektórymi rzeczami, to kto im zabroni? Była również ciekawa co to za mag uprawiał hazard i bynajmniej nie wyglądał na jednego z uczonych tej całej wieży z białą iskierką. W sumie... powinna się tam w końcu wybrać i poszukać potrzebnych jej informacji.
- Gdybyś się przede mną płaszczył jak tamten laluś, który wszedł do karczmy waląc się w swój pusty czerep... wierz mi, że siłą musiałabym się powstrzymywać. Rozmawiamy tylko dlatego, że nie próbujesz mi się na siłę przypodobać.
Najgorsze co mogło być, to facet zbyt atencyjny. Przynoszący kwiatki,całujący rączki i ziemię, po której ta chodzi. No bez przesady. Jakby chciała mieć zwierzaka to by przygarnęła psa. Może to właśnie dlatego jeszcze za swojego starego życia odprawiła każdego, który starał się o jej rękę? Silna kobieta potrzebuje silnego partnera, a nie lizusa.
- Tak... Horristen ma czasami dość mylne pojęcie romansu. Nie żeby teraz miał rację, ale przynajmniej wyciągnął butelkę ze swoich zapasów, więc nie mam zamiaru narzekać. Ty też korzystaj.
O tak, potrafiła sporo załatwić. I mimo swojego charakteru jakimś cudem zdarzali się ludzie, którzy ją lubili. Doceniali pracę kobiety, owszem, ale traktowali ją jak równą sobie. Jak Hort. A że przy okazji korzystał na jej polowaniach, to oboje chodzili wyraźnie zadowoleni z tego dziwnego rodzaju sybiozy. Mimowolnie uśmiechnęła się do siebie biorąc szklankę z alkoholem.
- Z tego co powiedziałeś wcześniej według mojej aury jestem zimna, twarda i sukowata. Jeśli coś takiego jest dla Ciebie potencjalnie interesującą znajomością to chyba musisz być masochistą.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath uniósł brwi.
- Horst myśli, że zaciągnęłaś mnie tu w celach romansowych? - Z jakiegoś powodu parsknął śmiechem na tę myśl. - Oj, ale bądź miła wobec tamtego faceta! Tak się walnął w łeb, że aż piwo wszystkim postawił, a z tego co widziałem, Tobie też wino. A więc sama korzyść. Z uśmiechów szczęścia należy się cieszyć, bo szczęście to sprzedajna kurwa.
Ostatnie słowa, o dziwo, nie zabrzmiały jak obelga. Bardziej jakby mu się podobało, że tak szczęście i los działają.
Uśmiechnął się na pytanie Yrene. Nie, to nie było to, co powiedział, ale wolał, że wyciągnęła z tego taki wniosek, więc po prostu skinął głową.
- Udawanie potrafi być męczące - powiedział niezobowiązująco. - Wiem, wiem, gardzisz nim, ale... - Wzruszył ramionami. - Takie życie.
Następnie przyjrzał się dłużej Yrene, jednocześnie czekając na to, czy będzie grała czy spasuje.
- Może i jestem masochistą, kto wie? - powiedział. - A może uważam, że przyjemność jest warta odrobiny bólu? Poza tym tam, gdzie ty mówisz "suka", ja mówię "charakter".
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Mimowolnie też się uśmiechnęła.
- Może pomyślał to samo co ty - jak ja się odstresowuje. Zazwyczaj nie widział, żebym chociażby rozmawiała z kimś dłużej jak potrzeba i jeszcze bez zabijania go wzrokiem. Kto wie co mu w głowie siedzi?
Napiła się nieco, byle poczuć smak. Tak... Będzie się musiała naprawdę postarać na tym polowaniu dla Karczmarza. Zasługiwał na to.
- Wino jest dla salonowych piesków. Poza tym widziałeś go? Rozmawiał z siostrą, której nie było. No chyba, że ty swoim przenikliwym wzrokiem byłeś w stanie jakąś dostrzec.
Przez moment skupiła się na swoich kartach. Były... Marne. O ile już leżała jej para potworów na stole, tak resztą w ogóle do siebie nie pasowała. Mogła to ciągnąc, jednak chyba nie było sensu. Westchnęła i odłożyła odsłonięte karty na stół.
- Pasuję, ta sprzedajna kurwa jak widać ma już innego klienta.
Była przyjemnie rozluźniona. W końcu ktoś, kto nie chciał się jej przypodobać na siłę i chociaż jak każdy facet myślał głową wielkości ogórka, tak jakoś jej nie przeszkadzał. Tak... Jeśli istniało coś takiego jak zrządzenie losu (w co jednak wątpiła), to dobrze, że się spotkali. Chociażby tylko na ten jeden wieczór. Na jego dywagacje o bólu i przyjemności tylko wzruszyła ramionami. Tego pierwszego doświadczyła w życiu o wiele za dużo i chyba nigdy nie łączyło się to z drugą kwestią.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- No właśnie: jak się odstresowujesz? Bez urazy, ale wydajesz się być dość spięta... zawsze trzymająca się w ryzach - powiedział. - Czasem trzeba się rozluźnić, napić, zaszaleć. Po coś żyjemy.
Uśmiechnął się lekko, unosząc szkło z whisky.
- Oj, ja nie mam nic przeciwku odrobiny wina. Albo piwa. Albo whisky. Albo nalewek. Nie jestem wybredny, jeśli chodzi o alkohol - powiedział.
Nie tylko o alkohol, jeśli chodziło o kobiece towarzystwo to też nie wybrzydzał, chociaż ta była najwyższej klasy.
Był nieco rozczarowany jej spasowaniem. Trójka Bohaterów prawie na pewno była wyższa niż to, co ona miała w ręce i chciał ją ograć, ale cóż... dawno się nauczył, że zwycięstwo to zwycięstwo. Złożył swoje karty, nie pokazując ich i zaczął tasować na nowo... znów wchodząc w Drugą Uwagę.
Chciał widzieć jej aurę, gdy będzie odpowiadała na jego pytanie.
- No dobrze, moje pytanie jest oczywiste - powiedział. - Ewidentnie wiesz o tym, że masz tę dziwną magię wokół i wewnątrz siebie. Co to za moc?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego, po czym oparła brodę na ręce. Uśmiechała się groźnie, wręcz drapieżnie. Przywodziła na myśl kota bawiącego się z nieświadomą zagrożenia myszką.
- Poluję.
O ile nie była łowcą głów, tak czasem ludzie też bywali jej zwierzyną. Rzadko, ale jednak.
Mimo wszystko dostrzegła brak jego ekscytacji z wygranej i wtem sobie coś uświadomiła.
- Ach... No tak. Przecież mogła spróbować ograć Cię w Twojej własne na kłamstewka, prawda? Udawać, że jestem pewna swoich kart nawet jeśli były tragiczne.
Proste prawa natury były dla niej mniej skomplikowane. No ale nie oczekujmy zbyt wiele, to jej dopiero druga partjka.
Kiedy zadał jej swoje pytanie ta tylko westchnęła. Oczywiście, że o to zapytał. Wyraźnie walczyła z sobą, bo tego sekretu strzegła od długiego czasu. Jednak jeśli mogła zdobyć nieco informacji, to chyba warto zaryzykować? Bała się tylko, żeby po poznaniu wszystkich szczegółów mężczyzna nie wpadł w panikę.
W końcu odstawiła szklankę na stolik i wstała. Z niejakim oporem chwyciła rąbek koszuli, a im wyżej go podnosiła tym więcej jasnej skóry było widać. Brzuch miała umięśniony, skórę delikatną i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie podłużne blizny, dość masakryczne swoją drogą. Lewy bok kobiety w przeszłości musiała zostać dosłownie rozorany.
- Byłam łowczynią nim to się stało. Walczyłam, żeby uznano moje umiejętności niż ładną buźkę. Wtedy... Byłam inną osobą. Dużo mężczyzn składało mi propozycje zamążpójścia, ale każdego odrzuciłam. Tak jak i przybysza z daleka, lecz tego odmowa ubodła bardziej niż innych. "Jeszcze będziesz moją, zobaczysz. Nie dam Ci wyjścia", czy jaka tak. Spotkałam go potem podczas łowów. Nie był człowiekiem. Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Pamiętam ból, walkę... A potem nic. Obudziłam się rano, a zamiast jelit na wierzchu miałam te blizny. To klątwa, żeby uczynić mnie jemu podobną.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath uniósł lekko brwi i uśmiechnął się, gdy zaczęła unosić koszulę. Podobało mu się, dokąd to dąży. Wszelkie myśli tego typu wywietrzały mu z głowy, gdy zobaczył bliznę. To wokół tego koncentrowała się ta dziwna, druga aura Yrene.
- No, no, no - powiedział. - Chyba rozumiem twój uraz do męskiego rodzaju.
Zamyślił się chwilę. Owszem, każdy słyszał opowieści - a to, co Yrene powiedziała zgadzało się z nimi. Mężczyzna, który nie był człowiekiem, zranił ją, by podzielić się klątwą i uczynić taką jak ona? Ale nawet gdyby te wszystko tropy wręcz nie krzyczały: "likantrop", to Verath pewnie by się domyślił, jako że jego "ojciec" zatrudniał wilkołaka.
- Ah. Czy mam spodziewać się, że zaraz mnie wszamiesz? - zapytał, siląc się na spokojny ton. - Dałabyś mi przynajmniej dokończyć whisky, chyba że aż tak bardzo nie chcesz się nią dzielić, to wtedy nie ma problemu, oddam. Chociaż... nie, z twojej aury wynikało, że dość dobrze się kontrolujesz. Czyli jest szansa, że wyjdę stąd żywy, tak?
Odstawił delikatnie szklankę na bok. Jedna ręka blisko rękojeści sztyletu, druga wolna.
- Oczywiście to, że się kontrolujesz może oznaczać, że nie stracisz kontroli nad sobą, ale możesz uznać, że nie chcesz bym stąd wyszedł żywy, skoro znam twoją tajemnicę - powiedział. - Chciałbym ci tylko przypomnieć, że jeśli taki jest twój plan, to sztylet nie jest moją jedyną bronią. Sama zauważyłaś, że znam się na magii.
Magii, która była absolutnie bezużyteczna w przypadku nacierającego likantropa, ale nie zamierzał tego mówić na głos, nadrabiając miną. Blefować to on umiał. Zaraz jednak się uśmiechnął, by rozładować napięcie... które on głównie odczuwał.
- Ale byłoby mi bardzo przykro, gdyby nasza znajomość miała tego rodzaju koniec.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Rodzaj męski mógłby spokojnie nie istnieć.
Jej uśmiech był chłodno obojętny, jakby naprawdę miała to na myśli. Ba! Jakby mogła sama pomóc światu, żeby ten rzeczy osiągnąć.
Widząc reakcję mężczyzny w duchu odetchnęła uspokojona. Nie spanikował, nie wybiegł krzycząc jak mały chłopiec. Uroczo się bał.
Ostentacyjnie przejechała językiem po zębach patrząc na niego wygłodniale, po czym... Roześmiała się.
- Nie martw się, pod tym kątem w ogóle nie jesteś apetyczny. Z resztą i tak wolę tutejszą kuchnię niż surowiznę, od niej boli żołądek.
Była wyraźnie rozbawiona. Chociaż... Podobało jej się, jak Verath wszedł w rolę potencjalnej zwierzyny do upolowania.
- Tracę kontrolę jedynie podczas pełni, więc nie musisz się martwić. Zazwyczaj przez całą resztę czasu jestem taka jaką mnie widzisz. Poza tym sądzisz, że gdybym chciała cię zjeść to wpierw byśmy rozmawiali?
Opuściła ubranie, wróciła na łóżko i na raz wypiła swoją whisky. Jak nic niedługo się upije od tego mieszania alkoholi...
- Szukam sposobu, żeby pozbyć się tej klątwy. Powiedziałam ci, bo jesteś pierwszym, który sam to zobaczył.
Zaczęła się bawić szklanką. Humor wyraźnie się jej zepsuł.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Kto wie? - zapytał, siląc się na dowcip. - Jedna czy dwie kobiety uległy czarowi mych słów, więc może robię się od gadania bardziej atrakcyjny? Mogłabyś to uważać za rodzaj przyprawy. - Zaśmiał się. - Pochlebiam sobie, prawda?
Gadał dużo, od rzeczy, ale jego umysł był zajęty intensywnym liczeniem. Ile do pełni? W końcu odetchnął, stwierdzając, że na razie jest bezpieczny.
- Ponoć jest w mieście trochę magów - powiedział. - Żaden nie był w stanie pomóc? Jeśli nie to może w Qwaroth...
Urwał. On na pewno nie miał zamiaru wracać do tamtego miasta, ale może ona znalazłaby tam to, czego szuka?
- A poza pełnią... to jesteś po prostu zwyczajną... no, prawie zwyczajną dziewczyną? Czy potrafisz wymusić przemianę i kontrolować się w zmienionej formie?
Wilkołak jego "ojca" owszem, potrafił się kontrolować, ale biorąc pod uwagę, że Mawr używał go do zastraszania przeciwników i najbardziej brutalnych egzekucji, to gdy się kontrolował był jedynie jeszcze straszniejszy. Nie było to jednak coś, czym się chciał podzielić z Yrene.
Zamiast tego sięgnął, wyjął jej szklankę z ręki, nalał whisky i jej oddał.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Parsknęła urywanym śmiechem słuchając jego paplaniny. Sposób w jaki starał się ukryć strach i grać dalej odważnego samca, który niczego się nie lęka naprawdę był ciekawy.
- Owszem, chyba nawet aż za bardzo. A zbyt duże samouwielbienie bywa zgubne.
Słysząc nazwisko... kogoś jej oczy błysnęły uwagą. Tak, musi to zapamiętać. Popytać. Nie zamierzała całego życia spędzić w ten sposób, unikając przywiązania się do kogokolwiek, żeby nie stanowić dla niego zagrożenia.
- Nie wiem czy uwierzysz, ale kiedy ktoś się dowie o tym co ty teraz w moją stronę bardzo często kierowane są widły, kosy, miecze... Raz jakaś starowinka rzuciła we mnie bamboszem. Śmierdział.
Tymi żartami chciała go nieco uspokoić, bo naprawdę w ogóle nie planowała pożreć go żywcem.
- Dużo pytań jak na jedną wygraną. - Wytknęła mu jego własne zasady. - Jestem w stanie wymusić przemianę, ale kiedy nastąpi... Nie, nie panuje nad tym. Nie minął rok odkąd moje życie się tak popierniczyło. Nawet nie wiem czy bym była w stanie się tego nauczyć. Gdybym nie była taką zimna suką i nie trzymała wszystkich emocji na wodzy, to nawet nie miałabym po co wchodzić do miasta.
Uniosła brew, kiedy uzupełnił jej szklankę alkoholem. Nie umknął jej fakt, że sobie nie dolał.
- Jeśli chcesz mnie spić to nie radzę. Nie miałam jeszcze takiej sytuacji, żeby mi odwaliło po pijaku, ale po co kusić los, prawda?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Oj, kto nie ryzykuje ten w karty nie gra? Nie zostaje zjedzony? - zaśmiał się. - Nie pamiętam, jak szło to przysłowie, ale lubię kusić los. A może po prostu liczę, że gdy się ubzdryngolisz, to jeśli rzucisz się na mnie, to zamiast mnie trafić, wyrżniesz w ścianę, zamiast mnie.
Wziął do ręki swoją szklankę i stuknął w jej szkło.
- Za intrygujące tajemnice! - powiedział i napił się... może dla odwagi? - Czyli mówisz, że tłumy wieśniaków z widłami i pochodniami to rzeczywistość? Ja myślałem, że to się dzieje jedynie w opowieściach o szalonych naukowcach. Ale nie nazwałbym nie ulegania chęci mordowania wszystkich dookoła byciem zimną suką. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że raczej dobrze to o tobie świadczy.
Wziął do ręki talię i wyciągnął w jej stronę.
- Następna partyjka? Może teraz ty potasujesz?
Veni, rescripsi, discessi