Karczma "Pod Złamanym Żebrem" - Dzielnica Centralna

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Po tym co powiedział mimowolnie kiwnęła głową. Faktycznie, chyba go nie doceniła. Znał się na magii, słyszał o wilkołactwie potencjalnie więcej niż chłopi z legend. Zna jakiegoś. Jeśli ktoś przeżył podobne rzeczy nie mogła patrzeć na niego z góry.
- Mówisz są mniej i bardziej estetyczne krwiożercze bestie?
Założyła nogę na nogę i zgarnęła włosy za ucho, żeby lepiej widzieć karty na ręce.
- A ty wrzeszczałeś z przerażenia w głowie przed chwilą?
Uśmiechnęła się przekornie. Tak... Podobał jej się jego strach sprzed chwili, budził w niej instynkt łowcy. Drapieżcy, który zwęszył ofiarę.
- Coś sądzę, że gdyby ktoś dałby radę mnie w takim lochu zamknąć to nie wystarczyłoby wyjście księżyca z pełni, żeby mnie wypuścili. Nie... Nie ufam nikomu na tyle.
Bardziej prawdopodobne, że zaczęliby jej używać jako narzędzia, a tego naprawdę by nie zdzierżyła. Nie ten charakter.
Dobrała jeszcze jedną kartę, a potem uśmiechnęła się z zadowoleniem.
- To jak Kel? Dobierasz czy pasujesz?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Och, oczywiście - powiedział zaskoczony. - Jedne wyglądają nawet bez przemiany jak spory niedźwiedź, mają jeszcze więcej włosów i mniej ogłady, a inne...
Dłonią zaznaczył kształty - bardzo atrakcyjne kształty - Yrene.
Zaraz jednak udał obruszenie.
- Proszę nie zadawać takiego pytania! - zaprotestował. - Jeszcze poczuję, że moja męskość została poddana w wątpliwość i będę próbował się nią wykazać tudzież popisać, a w historii świata nic dobrego nie wyniknęło z tego, że jakiś facet postanowił popisać lub wykazać się swoją męskością. A co do drugiego pytania... oczywiście, że dobieram.
Albo miała najbardziej szczerą twarz na świecie, albo przesadzała z radością na widok kart. Musiała blefować. Wziął karty, spojrzał, wyłożył Rzemieślnika, kartę bez znaczenia w obecnym układzie. Co on chował?
Hmm, zaskakujące było, ale czuł się... rozluźniony w jej towarzystwie. Może to działał alkohol, ale nie bał się. Wręcz doskonale się bawił.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zaśmiała się, kolejny raz podczas gry z nim. Rzadko się zdarzało, by bawiła się tak dobrze jak dzisiaj.
- Rozumiem, że tym opisem nawiązujesz do swojego znajomego?
Specjalnie nie skomentowała wskazania jej krągłości. Nie chciała psuć faktu jak dobrze im się rozmawiało przez jakieś kiepskie próby zalotów. Dała mu jasno do zrozumienia, że nie ma co liczyć na odwiedziny jej łoża. Chociaż wątpiła, żeby próbował tego po poznaniu jej tożsamości.
- No już dobrze, dobrze. Przepraszam. Ale miałeś naprawdę... Zabójczą minę.
Wbijanie mu szpili sprawiało kobiecie naprawdę wiele przyjemności. Nie mogła sobie odmówić takich nieszkodliwych złośliwości.
- Pytałeś wcześniej czy żaden z tutejszych magów lub uzdrowicieli mi nie mógł pomóc z tą klątwą. Odpowiedź... Będzie trochę żenująca. Bałam się komuś o tym jeszcze powiedzieć.
Lepiej żeby docenił jej szczerość, bo właśnie odsłoniła przed nim chyba jedyną słabość, której mógł się u niej doszukać. I to nawet bez wygranej partii.
Do swoich kart dołożyła Potwora. W tym samym kolorze co Damę i Króla.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Nawet znajomy to nieco za duże słowo, ale tak, o nim myślałem. Obecne towarzystwo bardziej mi odpowiada.
Zmarszczył brwi, widząc jej karty. Nie mogła mieć TEGO układu, no po prostu nie mogła. Prawdopodobieństwo, statystyka... nie mogła.
- Nie dziwię ci się, że im nie powiedziałaś - przyznał. - Ryzykowne, bardzo ryzykowne. A poleganie na ludziach rzadko się dobrze kończy. Ale w takim razie... co planujesz z tym fantem zrobić?
Sięgnął i dobrał ostatnią kartę.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Tylko nie obrośnij w piórka za bardzo... Też miło spędzam czas.
Jakby na potwierdzenie swoich słów uniosła szklankę z whisky w niemym toaście za to jakże doborowe towarzystwo. Na policzkach kobiety pojawiły się też rumieńce świadczące o tym, że alkohol wchodzi jej aż za dobrze.
Widząc zaś jego niepewność na twarzy ona sama, kolejny raz z resztą, uśmiechnęła się przebiegle.
- Co się dzieje, Kel? Wyglądasz na zmartwionego.
Skoro nie położył żadnej nowej karty i ona tego nie uczyniła. Dobrała ostatnią figurę w tym rozdaniu, lecz nawet na nią nie spojrzała. Cały czas patrzyła mu prowokacyjnie w oczy, jakby oczekiwała, że tym razem to on odpuści kolejkę i spasuje.
- Wiesz... jeśli przegrasz to nikomu o tym nie powiem. Przynajmniej nie od razu.
Odsłoniła zęby w uśmiechu i znowu dopiła swoją porcję bursztynowego trunku do końca. Ile ona już wypiła tego wieczoru? Dobrze, że siedziała, bo raczej jakby wstała to świat by zawirował.
- Nie mam bladego pojęcia co zrobić. Pytając kogokolwiek o sposoby na zdjęcie klątwy mimowolnie sugeruję, że to mnie ona dotyczy. Jeśli ktoś będzie potrafił dostrzegać aury jak Ty to już w ogóle nie mam co liczyć na jakiekolwiek fory. Nie ma znaczenia, czy jestem wilkołakiem wegetarianinem, w ogóle istnieje coś takiego?, czy krwiożerczą bestią - ludzie i tak szybko mnie zaklasyfikują pod wielki znak "zagrożenie". A ostatnie czego chcę, to żeby jakiś przykoksany bufon założył mi obrożę na szyję i zmusił do posłuszeństwa. Nie wiem. Myślałam o dorwaniu się do jakichś ksiąg, ale brak mi pomysłu jakbym miała dostać takowe w swoje ręce.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Tym razem Verath się zaśmiał.
- To gra w dużej mierze losowa - przypomniał. - Nie ma wstydu w przegranej. Ale jeszcze nie przegrałem.
Wzruszył ramionami.
- Tak, chyba rozumiem twoje stanowisko - powiedział. - Ale możesz... bo ja wiem, kupić księgi? Ukraść? Albo zrobić coś bardziej drastycznego, na przykład pójść do biblioteki. Macie tu biblioteki, prawda? Wiem, że to nie Qwaroth, ale Nimnaros było chyba kiedyś uznawane za ośrodek kultury i nauki? Ale tak, musisz uważać nim się komuś wygadasz... chociaż nie sądzę, by było łatwo cię utrzymać, z obrożą czy bez.
Spojrzał Yrene w oczy.
- Sprawdzam - powiedział i odsłonił karty.
Trójka Bohaterów. Najwyższa karta poza układem, Smok.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Na przypomnienie o charakterze gry tylko niewinnie wzruszyła ramionami. Szkoda, nie dał się sprowokować.
- Skąd mam wiedzieć? Nie jestem Nimnarejką z krwi i kości. Poza tym wbrew pozorom przebywam tu na tyle krótko, że nie udało mi się jeszcze dowiedzieć wszystkiego co potrzebuję. Na razie musiałam się skupić na noclegu i zreperowaniu budżetu, więc wykonywałam sporo zleceń w ostatnim czasie. Słyszałam jednak przelotem, że po Upadku ciężko o książki. Na pewno w Wieży Białego Płomienia się jakieś uchowały, w prywatnych kolekcjach i bogowie wiedzą gdzie jeszcze. Ale ogromną ich część została albo rozkradziona albo zniszczona.
Tym bardziej obawiała się pójść do magów z prośbą o pomoc. Jeśli nie będzie tam żadnego zepsutego do szpiku kości to połowa sukcesu, ale raczej niechętnie mogą dzielić się z nią wiedzą w dzisiejszych czasach. No i wracamy do stwierdzenia, że nie ma nic za darmo.
Kiedy sprawdził karty ona odsłoniła swoje i teraz Verath mógł odetchnąć. Mimo silnych kart jakie pokazała wcześniej nic do siebie nie pasowało.
- I jak? Szybko się uczę, prawda?
Była... Wstawiona. To nie był dobry stan, kiedy siedziała tu z obcym facetem wyraźnie zainteresowanym jej wdziękami. Dobrze, że dalej w bucie miała swój nóż. Chociaż sądziła, że ten się już i tak wystarczająco przestraszył, żeby czegoś próbować.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath odetchnął z ulgą, pokręcił głową i roześmiał się.
- No, napędziłaś mi stracha - powiedział. - Uczysz się, uczysz.
Tym razem on wziął karty i zaczął szybko tasować. Potem zaczął je rozdawać. Smok, Bohater i Rycerz, niestety każde w innym kolorze. Wyłożył do przody Rycerza.
- Dobrze, moje pytanie będzie proste - powiedział. - Co planujesz zrobić w obecnej sytuacji ze swoim stanem? - Nagle zachichotał. - O rany, zabrzmiało prawie jakbyś była w ciąży, a ja byłbym ojcem.
Chyba też był wstawiony. Nie przeszkodziło mu to jednak by dolać im obojgu więcej whisky. Rano będzie miał solidnego kaca... ale co tam. Nieczęsto miał okazję pić dobrą whisky i w dobrym towarzystwie.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uniosła zdziwiona brew do góry.
- Naprawdę to jest twoje pytanie w ramach wygranej? W końcu i tak ciągle o tym rozmawiamy. Możesz je zmienić jeśli chcesz.
Oparła się plecami o ścianę. Jakoś ciężko jej było siedzieć prosto bez solidnej podpory.
- W pierwszej kolejności myślałam o Świątyni Illany. Słyszałam, że tamtejsze wysokie kapłanki potrafią ściągać z ludzi klątwy, więc może szczęście mi dopisze. Chociaż nie spodziewam się cudów, bo jak już wiemy jest ona sprzedajną kurwą.
Trzy piwa, wino, pół butelki whisky. O ile żołądek miała mocny, to głową chyba osiągnęła swój limit. Kiedy nalał jej kolejną porcję alkoholu spojrzała na szklankę niczym na grzechotnika.
- Możesz dokończyć butelkę jeśli masz ochotę. Mi chyba wystarczy.
Wykorzystała ostatnie resztki inteligencji życiowej, by powiedzieć to zdanie. Z drugiej strony jeśli będzie ją namawiał to raczej nie odmówi i po dwóch następnych kolejkach zaśnie jak kamień. Zdecydowanie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Zawahał się.
- No dobrze - powiedział. - I doceniam. Moje następne pytanie jest proste: czy wolałabyś się w pełni pozbyć klątwy czy mieć nad nią całkowitą kontrolę. Przez całkowitą, mam na myśli, że kontrolujesz się w tej formie i że pełnie są ci niestraszne.
Patrzył chwilę na Yrene... po czy przelał zawartość jej szklanki do swojej.
- Mówiłem, że mama mnie nauczyła, że "nie" u kobiet znaczy "nie" - powtórzył kłamstwo. - Ale butelki nie wykończę, ta szklanka to ostatnie co dam radę w siebie wlać. Twoje zdrowie. Mam nadzieję, że w tej rundzie się odbijesz.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Mówisz, że mimo wszystko dżentelmen z Ciebie jest w jakimś stopniu? W sumie większość kobiet tym zdobędziesz, więc może i dobrze.
Machnęła ręką jakby od niechcenia. Potem zaś się poważnie zastanowiła nad jego pytaniem. Wyraźnie ja tym zaskoczył.
- Nigdy nie myślałam w ten sposób, cały czas szukam sposobu, żeby pozbyć się klątwy na dobre. Owszem, jest parę benefitów, które wraz z nią zyskałam, ale nie są tego warte na dłuższą metę. Jeżeli znajdę sposób by znów być zwykłym człowiekiem to do tego celu dążę. Jeśli będzie to jednak niemożliwe... W tym gorszym przypadku chciałabym to kontrolować. Nie chcę być zagrożeniem gdziekolwiek nie pójdę.
Wzrok miała już nieco senny i ogarniało ją pijackie zmęczenie. Mimo to wzięła karty do ręki żeby grać dalej.
- Też mam taką nadzieję, bo sama do Ciebie jedno pytanie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- No patrz, a ja myślałem, że głównie lecą na dupków - uśmiechnął się. - Chyba muszę się zastanowić nad swoim życiem. Rada przyjęta.
Zmierzył Yrene urażonym spojrzeniem.
- Tylko jedno pytanie? - zapytał. - A ja myślałem, że jestem dość interesujący na przynajmniej dwa pytania. Moja męska duma doznała właśnie śmiertelnej rany!
Mrugnął do dziewczyny i spojrzał raz jeszcze na swoje karty.
- Dobieram - powiedział, biorąc dwie karty.
Kiepsko, kiepsko. Położył kolejnego Rycerza na podłodze. Może ją skłoni do spasowania, bo jego ręka była tragiczna.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Na dupków lecą tylko te niesztampowe. Albo masochistki.
Była naprawdę szczerze zdziwiona, że ta znajomość jej w ogóle nie przeszkadzała. Szuler jej nie odrzucał, nie denerwował jakoś specjalnie, a wręcz był w stanie wyzwolić jej tak dawno zapomniany śmiech rozbawienia. Nie wpadł w panikę, kiedy podzieliła się z nim swoim sekretem, a wręcz kontynuował wspólną grę. Może gdyby następnego ranka nie wytrzeźwiała, to byłaby w stanie się z nim zaprzyjaźnić?
- To jedno pytanie w tym momencie się dla mnie liczy bardziej niż pozostałe. A że wątpię, bym miała siły na więcej partii to będzie na dziś moim ostatnim.
"Na dziś". Chyba już podświadomie dopuszczała perspektywę ponownego spotkania.
Dobrała, by zaraz położyć przed sobą Maga, któremu z uczy leciały iskry.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath przez chwilę wyglądał na nie do końca pewnego siebie. Podniósł wzrok i wpatrywał się w Yrene przez dłuższą chwilę. Otworzył usta, by coś powiedzieć... ale je zamknął i znów skupił się na kartach.
Dobrał po raz trzeci i ostatni. Spojrzał na żałosnego Pastuszka goniącego uciekającą owcę.
Westchnął ciężko i złożył karty.
- No dobrze - powiedział. - Zadaj swoje pytanie. Skoro masz tylko jedno, to bardzo ciekawi mnie jaki złowrogi sekret chcesz ode mnie wyciągnąć.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego, ale jej oczy... Były na wpół przymknięte. Opierając się o ścianę już w pół spała odlatując do krainy snów.
- Chce wiedzieć jak naprawdę masz na imię...
A jak już je usłyszy zaśnie na siedząco. Tej nocy nici z polowania, alkohol ją zmógł.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Westchnął ciężko.
- Wolałbym, żebyś tego pytania nie zadawała - powiedział. - Problem w tym... jak dyskretna potrafisz być?
Zaraz uniósł rękę, uprzedzając jej protest.
- Tak, wiem, żyjesz z tajemnicą od roku, potrafisz być bardzo dyskretna - powiedział. - Ale jak się obchodzisz z cudzymi tajemnicami?
Nie dodał, że problemem jest to, że nie wiem, czy może jej zaufać. Znając jego imię mogłaby go wydać... i pewnie zainkasować solidną sumę za to. Z drugiej strony... lubił ją i chciał jej zaufać. A czy byłby lepszy moment na zdradzenie jej imienia, niż teraz gdy była tak pijana, że może by nie pamiętała jego odpowiedzi?
Pojawiał się jednak jeszcze jeden problem...
- Nie wiem, czy nie jesteś zbyt pijana i zmęczona na rozmowy o filozofii - zaczął poważnie. - Ale co rozumiesz przez "naprawdę na imię"? Które imię jest moim prawdziwym? Te, które zostało mi nadane przy narodzinach? Te, z którym przeżyłem największy kawałek życie? To, które ja uznaję za prawdziwe? Jeśli to ostatnie, to uznaję "Kel" za prawdziwe, bo sam je sobie wybrałem, gdy pozbyłem się bagażu przeszłości... ale czy taka odpowiedź cię zadowala?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego o dziwo w miarę trzeźwo, mimo swojego pijackiego zmęczenia. Nie skomentowała faktu, że podejrzewał ją o rozpowiadanie sekretów, czy po prostu brak chęci do podzielenia się tą kwestią. Kto jak kto, ona doskonale rozumiała co to znaczy nie chcieć się do czegoś przyznać.
- W przeciągu ostatniego roku nie rozmawiałam z nikim tak długo jak dzisiejszego wieczoru z Tobą, więc ciężko żebym poznała czyjeś tajemnice. Tym bardziej ciężko, żebym je rozpowiadała.
Niby od niechcenia wzruszyła ramionami, jednak tak naprawdę między wierszami przyznała, że stroniła od ludzi. Fakt, że tego wieczora wypiła w jego towarzystwie więcej niż powinna też o czymś świadczył. Niemal równie wiele jak wyjawienie mu swej przypadłości.
- W takim razie, o dziwo, miło mi Cię poznać, Kel.
Ostatnie zdanie mówiła coraz ciszej i ciszej. A w końcu zasnęła, zaś jej głowa opadła do boku. Odpuściła, nie pytała go o coś, czego nie chciał jej wyznać. A może po prostu nie miała już na to siły? Odpłynęła.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath poczuł ukłucie winy. Nie żeby ją całkowicie okłamał, powiedział raczej to, co chciał by było prawdą... ale mimo wszystko, nie myślał o sobie jako o Kelu. Jeszcze nie.
Może jej kiedyś powie prawdę. Może.
Pojawiał się problem, co zrobić z nią teraz. Jakkolwiek ryzykowny był to ruch, nie mógł po prostu jej tak zostawić. Chwycił jej ciało, podniósł i położył na łożku. Kolejna chwila wahania i ściągnął jej buty.
Nie odważył się na więcej, zamiast tego przykrył ją kocem i wyszedł z pokoju - wcześniej uderzając o framugę.
Też był pijany. Lekko chwiejąc się poszedł do swojego pokoju. Również zdjął jedynie buty, rzucił się na łóżko, ale długo nie mógł zasnąć.
Pokój za bardzo się kręcił.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Obudziła się tak skacowana, że bardziej nie można. Otworzywszy oczy każdy najmniejszy przebłysk światła ranił jej wrażliwe źrenice, a wszelkie dźwięki powyżej normy (w sumie to wszystkie, bez wyjątku) potęgowały okropny ból głowy. Z cichym stęknięciem dźwignęła się z łóżka i rozejrzała po pokoju. Czy ona nie miała być na polowaniu...? Wystarczyło przelotne spojrzenie na niedopitą butelkę whisky, by wszystko jej się przypomniało, a pusty żołądek i tak prawie wykręcił się na drugą stronę.
- Niech to wszystko szlag jasny trafi...
Ze zdziwieniem zauważyła, że nie ma butów. Kiedy je ściągnęła? Nie miała pojęcia, jednak założenie teraz ciężkich, skórzanych i z wysokimi cholewami naraciczników graniczyło z cudem. Ta sprzedajna kurwa, tj. szczęście, jednak nie opuściła jej do końca, bo o dziwo dała sobie radę.
Zejście po schodach zaś... ona się z nich prawie stoczyła, kurczowo trzymając za poręcz. Hort stojący przy barze i wycierający szklanki spojrzał na nią z wyraźnym rozbawieniem, ale też nutką podejrzliwości.
- No, no, no! Widzę, że mój mały specjał dobrze Cię poskładał. To jak, opłacało się wyciągnąć go z najgłębszych odmętów spiżarni?
Rzuciła mu mrożące krew w żyłach spojrzenie. A przynajmniej taki był plan, lecz wyszło co najmniej komicznie, kiedy na dźwięk odkładanego szkła aż cicho jęknęła. Nie odezwała się, dopóki nie usiadła przy stole, tym najbliższym kontuaru. W takim stanie nawet nie próbowała siadać na wysokich krzesłach barowych.
- Jeśli pytasz, czy mam jakieś pikantne szczegóły do podzielenia się z Tobą i zaspokojenia chorych fantazji to nie, do niczego nie doszło. A czy się opłaciło... - Na moment zamyśliła się, po czym na jej usta wpełzł łagodny uśmiech. Rzadko można go było widzieć na twarzy kobiety. - ...sądzę, że tak. To był naprawdę przyjemny wieczór.
Karczmarz o nic więcej nie pytał, wyraźnie z siebie zadowolony. Chociaż go nie prosiła, to postawił przed nią wysoką szklankę z sokiem, który pachniał całkiem jak jakaś kiszonka.
- Wypij. Musisz się doprowadzić do porządku, żeby wieczorem iść na łowy. W końcu sporo mi wisisz, skoro łaskawie zgodziłem się zlecić Ci dostawę dziczyzny.
Skubany za dobrze się bawił patrząc na stan kobiety. Tym bardziej, że po części to jego wina! Zostawił ją z kwaśną miksturą, samemu wracając na ladę.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tak... Yrene... właśnie tak... tak dobrze... - wymruczał Verath, przekręcając się w łóżku i próbując objąć poduszkę.
Potem się obudził i nagle przestało być dobrze. Mówiąc szczerze zrobiło się całkiem niedobrze. Dobrze, że miał pokój z balią wody, oczywiście nienagrzanej, ale wylanie sobie na głowę nieco wody i szybkie, bardzo szybkie przemycie się, pomogło... nieco.
Zwłaszcza, że - niech diabli higienę - wypił sporo tej wody, by zagasić pragnienie chociażby częściowo.
Yrene. To, że mu się śniła, to nie było nic dziwnego. Bardziej zaskoczyło go, że dalej o niej myślał. Pomimo... albo raczej dlatego, że nie wylądowali w łóżku.
No i dlatego, że była likantropem, a tych znał zdecydowanie mniej niż kobiet, które odmówiły mu swych wdzięków. Miał nadzieję, że ją znów zobaczy. Szybko przebrał się w swój jeden strój, który miał na zmianę i zszedł na dół.
Była tam.
- Poproszę... poproszę to, co pani pije - powiedział do karczmarza poprzez suche gardło, przysiadając się do Yrene. Spojrzał na dziewczynę. - Hej. Jak się czujesz?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Kiedy główny powód jej wczorajszego spicia się uraczył ich swoją obecnością warknęła na niego. Dosłownie!
- Jakby mnie ktoś przeżuł, a potem wyrzygał. To Twoja wina.
Nawet nie podniosła głowy, żeby na jego spojrzeć. Zamiast tego oparła czoło na rękach, które z kolei łokciami leżały na blacie. Faktycznie wyglądała okropnie. A Karczmarz? On wyglądał wyjątkowo radośnie, kiedy stawiał przed mężczyzną tego samego kwasiora.
- Powinnam nadziać cię dupskiem na pal i postawić na środku rynku w formie przestrogi dla innych za to co zrobiłeś. Sama w życiu bym tej whisky nie wypiła.
Prezentowała sobą dość marny obrazek. Aż dziw bierze, że zwykły alkohol (a raczej jego wymieszanie) mógł tak poskładać wilkołaka.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Istniał jakiś mechanizm, który sprawiał, że ludziom - a przynajmniej Verathowi - robiło się często lepiej, gdy widzieli, że innym jest borzej. Chociaż w gardle było sucho, a w głowie ciężko, uśmiechnął się do Yrene.
- Nieźle wyglądasz. Śliczna jak zawsze - powiedział. - Chociaż nie wiem, czy masz siły by nawlekać mnie na pal. To dość wyczerpujące i brudne zajęcie. A przynajmniej tak słyszałem.
Verath skrzywił się, gdy napił się kwaśnego napoju, zawahał się, po czym wypił więcej. Spojrzał na Yrene nieco niepewnie.
- Co powiesz... chciałabyś... spędzić dzisiaj razem trochę czasu? - zapytał w końcu. - Może pokażesz mi miasto? Nie poznałem go jeszcze. Chyba, że musisz pracować czy coś - dodał szybko.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Podniosła na niego w końcu spojrzenie i widać było, że jej oczy są nie dość, że przekrwione, to miała straszne wory pod nimi.
- Wiem jak wyglądam.
Tym krótkim stwierdzeniem chciała mu przypomnieć, że nie lubi przymilania się. Widać zapomniał o tym od wczoraj.
- Oj na to siłę znajdę zawsze, jeśli faktycznie zasłużysz.
Spojrzała na swoją porcję kwasiora i wypiła ją na raz nawet się nie krzywiąc. Gorsze rzeczy w ustach miała.
Pytanie Veratha z kolei zaskoczyło ją całkowicie. Naprawdę chciał się trzymać razem gdy już wiedział kim jest? Życie mu niemiłe? Ten chwilowy szok jasno odbił się na twarzy kobiety. Jak widać dawno nikt jej tego nie zaproponował... posiadając taką wiedzę jak on. Zanim mi odpowiedziała minęła chwila.
- W sumie trochę świeżego powietrza mi się przyda... Ale nie znam aż tak dobrze miasta, więc pewnie w którymś momencie oboje będziemy zwiedzać. Grunt to żeby nie wchodzić do Labiryntu bez broni, więc weź coś z sobą.
Podniosła rękę patrząc na Horta, a ten już jakby przygotował się wcześniej postawił przed nią talerz z jedzeniem. Było dość proste, lecz w tych czasach liczyło się wszystko. Jajecznica, tłuste przeznaczone kawałki jakiegoś mięsa i chleb. I kolejna porcja kwasiora.
- Ty też chcesz? - Zapytał maga Karczmarz, podczas gdy Yrene z wilczym zapałem zabrała się do jedzenia. Jak widać nawet kac nie był w stanie odebrać jej apetytu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Oj tam - Verath machnął ręką. - Ty nie potrafiłabyś nie wyglądać ładnie. - Przypominając sobie, jak Yrene nie lubi podlizywania się, zaraz się poprawił: - A dokładniej, nie potrafiłabyś mi się nie podobać. Subtelna różnica!
I chociaż wyglądało, że czuje się lepiej od niej, gdy spojrzał na jedzenie i poczuł jego zapach, nagle poczuł się słabo i zrobił niewyraźną minę. Szybko napił się kwasowego napoju.
- Nie... - powiedział, oddychając głęboko. - Chyba za jedzenie podziękuję na razie.
Wziął jeszcze kilka oddechów, nim opanował sensacje żołądkowe.
- Wspaniale - powiedział, siląc się na uśmiech. - To pozwiedzamy razem. A Labirynt... hmm, najwyraźniej każde miasto musi mieć taką dzielnicę.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Stęknęła wyraźnie niezadowolona tym co mówił. Serio? Wystarczyła jedna noc, żeby zapomniał o wszystkim co mu wczoraj mówiła?
- Nie pogrążaj się.
Co jak co, ale jeśli będzie próbował z nią flirtować, do tego w takim stanie, to mimo ogólnej sympatii ich znajomość może się szybko skończyć.
Karczmarz z kolei widząc reakcję maga roześmiał się głos o rozbawiony, za nic mając ich ból głowy. Nie miał serca dziad jeden... Wrócił do swoich spraw, a Yrene odprowadziła go morderczym wzrokiem trzymając się za głowę. Może jednak nie będzie się aż tak starać na polowaniu, skoro Hort był tak wredny?
Przez chwilę kontynuowała jedzenie w ciszy, a gdy został już tylko napój spojrzała znów na Veratha. Długo i przenikliwie.
- Jeśli naprawdę chcesz razem wyjść muszę iść się przygotować. Umyć sie, wziąć kilka noży więcej i tak dalej.
Dawała mu ostatnią szansę, żeby mógł się z godnością wycofać ze swojego pomysłu. Kto w końcu chciałby się zadać z wilkołakiem?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Słowa Yrene sprawiły, że Verath znów się uśmiechnął.
- O tak - powiedział. - Kąpiel zdecydowanie byłaby mile widziana.
Położył monetę na kontuarze.
- Panie gospodarzu! - zawołał. - Proszę wysłać kogoś, kto by zagrzał wodę do balii dla nas. Oczywiście - dodał szybko - dwóch balii, nie jednej.
Potem spojrzał na Yrene.
- To za pół godziny tutaj, na dole? - zaproponował.
Veni, rescripsi, discessi