Rezydencja Alffiego

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Podczas jej odpoczynku w salonie nie działo się zbyt wiele. Ogień przyjemnie trzaskał w kominku, światło słonecznie muskało pomieszczenie zza wychylonych zasłon, które wciąż były częściowo zerwane u góry. Loki trzymał się blisko niej mniej więcej w zasięgu ręki, siedząc grzecznie bez marudzenia. Jedyne na co sobie pozwalał to rozglądanie się po okolicy szczególnie jak zobaczył jakiegoś owada, jednak nie odchodził od fotela choć widać, że chciał pogonić za robactwem. Zza korytarza słychać było stłumione dźwięki zwierząt oraz głos Elojze, która najwyraźniej się nimi zajmowała. Podobno pokoje ze zwierzętami są na tym piętrze do zwiedzenia, mogła w wolnej chwili zobaczyć o co z tym chodzi. Prócz tego można było usłyszeć gwar przed rezydencją. Okno było wyjątkowo uchylone, przez co dało się coś usłyszeć. Jacyś ludzie chcieli dostać szczegóły dotyczące koncertu, a przynajmniej tak można było to zrozumieć z donośnych wypowiedzi Eugumira. Do dźwięków z zewnątrz zaliczały się także melodie różnych instrumentów z tyłu budynku.
Nagle dało się usłyszeć głośny krzyk Elojze wraz z dźwiękiem gwałtownie otwieranych drzwi. Zanim Aria mogła bardziej dociec co jest przyczyną takiego zachowania do salonu weszła... młoda czarna puma ze specyficznie wystającymi łopatkami na plecach, wyglądajcymi jak 4 zawinięte, pokryte futrem zwoje. Stworzenie miało krystalicznie czyste złote oczy i rozglądało się po pomieszczeniu z entuzjazmem oraz zainteresowaniem. Loki widząc to stanął natychmiast w dynamicznej pozie i znieruchomiał obserwując z wielką ostrożnością stworzenie.
Puma przeszła się po salonie wąchając wszystko na swojej drodze i kiedy zauważyła Liska oraz Aryie przekręciła główkę na bok i z bardzo dużym zainteresowaniem patrzyła się na tą dwójkę. Aż wskoczyła na stolik tak by się im bliżej przyjrzeć. Było niewiele większe od Lokiego. Prócz specyficznych kształtach na plecach, stworzenie miało bardzo uwidocznione mięśnie wystające na całym ciałku, długi puchaty ogon zestaw 16 siwych wąsików oraz szerokie niskie uszy. Wielki Kot patrzył się na Pół-elkę jak na coś czego jeszcze nigdy nie widział. Nie wiedział czy ona była do zabawy, do walki czy może dawała jedzenie jak Elojze. Więc póki co czekała na jej pierwszy ruch.
W między czasie zza progu wybiegła służąca, wyglądająca w sporym nieładzie z makijażem oraz ubraniami jakby szykowała się na prędce. Rozejrzała się raptownie po salonie i kiedy dostrzegła wielkiego kota oraz dziewczynę, zamurowało ją. Wyglądała na przerażoną i ewidentnie nie wiedziała jak sie zachować by nie spłoszyć zwierzęcia.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Chwila minęła, a wokół fotela na ziemi pojawiało się powoli coraz to więcej zmiętych kartek papieru. Nawet mimo świadomości jaką pieśń chciała tym razem stworzyć, to jednak znalezienie odpowiednich słów też chwilę czasu zajmowało. I nie zawsze te początkowe pomysły były najlepsze. Oddanie się swojej pasji jednak pomogło. Nie poradziła sobie ze swoimi uczuciami, jednak nazwanie ich pomogło je uporządkować. Zawsze to jakiś start.
Widząc niecodzienne zachowanie swojego Przewodnika zrobiła sobie jednak krótką przerwę i pogłaskała go po główce.
- W porządku Loki, jestem cała. Możesz się bawić. - Pozwoliła sobie na delikatny uśmiech. Jej oczy, szmaragdowe zwierciadło duszy, były już w lepszym stanie. Wróciła do nich naturalna delikatność dziewczyny, zaś sama bardka też nabrała na nowo większej swobody ruchu.
Uświadomiła sobie jedną rzecz, chyba było zbyt wcześnie dla Aldonzo. Jeśli jej przypuszczenia okażą się prawdziwe, to był on raczej kimś, kto dopiero w nocy zaczynał w pełni żyć. Dlatego pozwoliła sobie na odpoczynek, wsłuchując się w codzienne dźwięki rezydencji. Niesamowite jak różnym miejsce była ona w świetle słońca i księżyca.
Wtem do salonu weszła istota, na którą bynajmniej nie czekała. Drapieżnik? Owszem. Tylko ten miał normalny zgryz. Z jakiegoś dziwnego powodu ta myśl sprawiła, że na twarzy bardki pojawił się uśmiech. Nawał stresu, którego doświadczała, musiał skrzywić jej reakcje na zagrożenie. Powolnym, nieśpiesznym ruchem odłożyła niemalże skończony utwór, a drugą rękę położyła na grzbiecie Lisa.
- Spokojnie Loki.
Dzika bestia była czymś bardziej znanym dziewczynie, niż bliżej niezidentyfikowany potwór, którego spotkała w nocy. Teraz, patrząc na wielkiego kota wiedziała jak postępować. Widząc przerażoną minę Elojzy posłała jej uspokajające spojrzenie i skinęła głową, by się nie martwiła. W końcu co najgorszego może się wydarzyć? Wczoraj prawie zginęła. Czy może być coś gorszego od śmierci? To doświadczenie sprawiło, że teraz o dziwo się nie bała.
- Witaj. Też tutaj mieszkasz? - Ona już tak miała, że przemawiała do zwierząt. Z czułością w głosie, delikatnie. I tak jak przy poznawaniu się z Lokim, tak teraz również bardzo ostrożnie wyciągnęła otwartą dłoń do przodu, żeby wielki kot mógł zapoznać się z jej zapachem. Nigdy nie widziała takiego gatunku. Czy to jedno z tych zwierząt, które kolekcjonował Alffie? No cóż, po nocnych przeżyciach nic już ją chyba nie zdziwi.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Elojze zrozumiała przekaz dziewczyny, jednak ani trochę ja to nie uspokoiło. Nadal spoglądała na całe to zajście z przerażeniem i czekała na to co się stanie by wiedzieć co zrobić. Nie wyglądało na to, żeby umiała sobie radzić w takich sytuacjach być może dlatego, że rzadko kiedy coś takiego się zdarzało. Stanęła trochę głębiej w progu drzwi i czekała, gotów na rozwój akcji.
Stworzenie zaś z wielkim zainteresowaniem wpatrywało się w Arie, mierząc ją swoimi nietypowymi złotymi oczyma. Widząc przesuniętą w jego stronę dłoń przysunął się gwałtownie bliżej i powąchał ją, trącając ją swoim noskiem. Loki zdawał się z tego powodu wysoce niezadowolony, jednak słuchał się swojej pani starał się być spokojny. Mimo to jego lisi ogon nastroszył się jak u przestraszonego kota.
Wracając jednak do pumy. Po starannym zapoznaniu się z zapachem i głosem czerwono-włosej zwierzak wydał z siebie przeciągły zadowolony dźwięk przeciągając się na całym ciele. Zwoje na jego plecach wydały dźwięk "trzaśnięcia" i zaczęły rozwiązywać się niczym lina odkrywając na ich miejsce 4 pokryte sierścią macki wystające z jego pleców i zakończone na końcu płaską powierzchnią jak u kałamarnic. Na tych wypustkach widać było niewielkie, ostre, białe kolce wyglądające na dość niebezpieczne, lecz po chwili zniknęły niczym wciągnięte do środka "pazury" w strukturze macki.
Z wystawionymi mackami stworzenie skoczyła na kolana Aryanny omal nie zrzucając ich obu z fotela. Był znacznie cięższy niż wyglądał, jednak nie na tyle by zgniatał ją swoim cielskiem. Jego futro było niesamowicie gładkie w dotyku gdy dotykało się go wzdłuż włosia i bardzo szorstkie gdy dotykało się pod włos. Jego macki wirowały z boku na bok zachowując się jak kocie ogony i trochę imitując jego własny ogon. Puma ustawiła się w takiej pozie by patrzeć na Arie z odległości niespełna dłoni, wręcz z ekscytacją przyglądając się jej swoimi złoto-lustrzanymi oczkami. Całe stworzenie wydawało się być bardzo niezwykłe i wyglądało na powiązane z magicznymi stworzeniami tego świata.
Widząc jak jakieś inne stworzenie siada na jej pani, Loki zaczął piszczeć i warczeć nie mogąc powstrzymać już swoich naturalnych zachowań. Wyglądał na oburzony całą sytuacją i nie życzył sobie by ktoś inny tak traktował jego panią. Tylko on mógł ją zaczepiać i zrzucać ją(prawie) z fotela! Jednak jego ujadanie szybko znalazło koniec kiedy jedna z macek pumy owinęła się wokół niego błyskawicznie i uniosła do góry, wprawiając w Lokiego w kompletny szok i niedowierzanie. Nie wyglądało na to, by robiła mu tym krzywdę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Kim było to stworzonko, które ją odwiedziło? Mimo wszystko Elojze wcale się nie uspokoiła. Czyżby miała do czynienia z krwiożerczą bestią w postaci słodkiego kotka? No cóż, Alffie też zazwyczaj nie wygląda jak ktoś, kto może zmienić się w maszynę do zabijania.
Gdy puma dość entuzjastycznie zapoznawała się z jej zapachem sama bardka delikatnie zachichotała. Lekko, dźwięcznie. Mimo potencjalnego zagrożenia cała sytuacja zdawała się być dla niej odświeżająca. Zupełnie jakby w południe poszła do lasu chłonąć naturę. Teraz to przyroda sama do niej przyszła, żeby dać ukojenie jej, bądź co bądź, elfiej duszy. Pojawiające się macki z kolei zachwyciły ją. Magiczna fauna i flora była niesamowita, a chociaż uwielbiała rośliny, to jednak do zwierząt ją zawsze bardziej ciągnęło. Przez moment przyglądała się kolcom, lecz gdy te się schowały uświadomiła sobie jedną prawdę. Ta młoda puma chciała się po prostu bawić.
Wskoczenie na nią wprawiło jednak rudowłosą w szczere zaskoczenie.
- Hola hola! A gdzie Twoje maniery, co?
Zganiła kota delikatnie, a żeby dodać sobie nieco więcej respektu pogroziła jej palcem. Ale pojawił się też kolejny problem. Nie sądziła, że Loki będzie taki terytorialny. Było to na swój sposób urocze, jednak teraz sam był w opałach. Na to nie mogła nie zareagować.
- O nie, tak nie może być. Jeśli chcesz się bawić ze mną, a wierz mi, że wiele byś stracił nie robiąc tego, to natychmiast odstaw Lokiego. - Spojrzała na pumę poważnie. Przez moment mierzyła się z nią stanowczym spojrzeniem i bynajmniej nie zamierzała odpuścić. Nie było w niej strachu. Wielki Kot nie był dla niej bardziej przerażający od Aldonzo. Tym bardziej, że teraz miała też kogo bronić.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Puma spojrzała się na palec jakby była to kiełbaska do zjedzenia i nawet zbliżyła się by może ją skubnąć, jednak słysząc ton jej głosy zmieszał się. Cofnął pyszczek do tyłu jakby był niezadowolony z jej wypowiedzi i wycofał się na stół, nadal trzymając w mackach lisa. Stworzenie spojrzało się na złapaną ofiarę, potem na Aryie, znów na rudzielca, by wrócić wzrokiem na pół-elfiego rudzielca. W końcu jakby skonsternowany całą sytuacją, pomału pomalutku opuścił mackę w dół, upewniając się po dziewczynie czy o to jej chodziło, by ostatecznie uwolnić swoją zniewoloną zwierzynę. Gdy tylko Loki został oswobodzony natychmiast zerwał się w kierunku Aryi, wskakując jej na kolana i piszcząc protekcjonalnie jakby chciał powiedzieć: "Moja pani!". Zazdrość liska była widoczna jak na dłoni.

Puma patrzyła się machając z entuzjazmem mackami, chcąc upewnić się czy dobrze zrobiła. Potrzebowała jakiegoś zapewnienia, jakiegoś stymulatora, że tak miało być. Prócz tego nadal kipiała od niej ciekawość, ignorując trochę zachowania Lokiego.

W tym czasie Elojze nieco się uspokoiła i obserwowała całe zajście z dość zaskoczoną miną, jakby spodziewała się kompletnie innego rezultatu.
- Jeszcze nigdy nie widziałam by Księżniczka była tak skora do posłuchania się. Nawet Szanowny Gospodarz nie potrafi jej wytresować z powodu jej zawziętości. - Powiedziała cicho tak by wciąż usłyszała to Barska, a by nie spłoszyć za bardzo samą sobą dzikiego kota.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Jak tylko puma z niej zeszła sama dziewczyna podniosła się z fotela i wstała na równe nogi. Wolała mieć większą możliwość ruchu, skoro kot był taki ciężki. Nie miała pewności, czy da radę go podnieść. Widząc przeciągłą przekorę w kocich oczach bardka chwyciła się pod boczki.
- No już, odstaw go na ziemię.
Chyba pierwszy raz od dawna pokazała po sobie taką stanowczość. Można być czułym i delikatnym, a jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę. Aryanna właśnie tak postępowała z dziećmi z przyświątynnego sierocińca, kiedy czasami chodziła pomagać kapłankom. Maluchy były dokładnie takie same jak puma - sprawdzały na ile elastyczne są granice wytyczone przez dorosłych. Wystarczyło raz im popuścić, by nigdy więcej ich nie przestrzegały.
Jak tylko Loki został uwolniony ona chwyciła go na ręce. Biedny, musiał się bardzo przestraszyć. Głaskała go uspokajająco po główce całkowicie błędnie odczytując jego piski. Żeby mieć wolne ręce uniosła go jeszcze wyżej, żeby położył się na jej ramionach.
- No. - Uśmiechnęła się już o wiele łagodniej i przykucnęła przed pumą na nowo wyciągając do niej rękę. - Dobry kotek. Nie możesz tak porywać potencjalnych towarzyszy do zabawy.
Jeżeli i tym razem zwierzątko do niej podejdzie bardka pieszczotliwie pogłaszcze je po głowie. A jak będzie grzeczne, to nawet za uszkiem podrapie! Słysząc zaś słowa Elojze uniosła na nią zdziwiona spojrzenie.
- Naprawdę istnieje jakieś stworzenie, z którym Aldonzo sobie nie radzi? - Sama ta perspektywa niezmiernie jej się podobała. Zaraz jednak na nowo skupiła się na pumie. - Czyli masz na imię Księżniczka? Co tu dużo mówić, pasuje jak ulał. Ale wiesz... księżniczki powinny wykazywać się lepszymi manierami. Kto to widział tak uciekać? Martwiła się przez Ciebie, wiesz?

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Księżniczka może i nie rozumiała o co chodziło rudowłosej z uciekaniem, i zamartwianiem się, jednak zdecydowanie rozumiała, gdy ktoś ją chwalił. Słysząc frazę o dobrym kotku zaczęła skakać zadowolona na stoliku tak, że ryzykował kolejnym zniszczeniem jakby mało było zniszczonych stołów po ostatniej nocy. Puma przysunęła się bliżej do wystawionej ręki i zaczęła głośno mruczeć, aż stół zaczął się trząść od jej pomruków, a dłoń Aryi drżała przy dotyku jakby miała Parkinsona. Księżniczka nastawiała się i wyginała do pieszczot, w gdy tylko Arya odsuwała rękę, ta buntowała się uderzając macką o podłogę z oburzeniem, by pieścić ja dalej. Oj miała charakterek.

Loki zeskoczył z jej ramion na podłogę trzymając się tuż przy nogach swojej pani, krążąc i strosząc się jakby gotów w każdej chwili chronić Arie. Jednak jego ogon był podwinięty pod nim okazując, że dość przestraszył go poprzedni czyn Pumy i nie chciałby znów tego doświadczyć.

W między czasie Elojze weszła do środka i po cichu zaczęła zbliżać się do Bardki trzymając się blisko ściany. Gdy znalazła się w pobliżu kominka zza plecami dziewczyny, ostrożnie i pomału podeszła do niej, podając jej od tyłu jakieś pudełeczko.
- W środku są jej smakołyki. Ciastka z zająca. - Powiedziała cicho.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Siłą powstrzymała się, żeby nie westchnąć ciężko. No cóż. Dobrze, że Alffie był taki bogaty, bo meble musiał zmieniać naprawdę często. Głaszcząc pumę starała się nieco odsunąć, żeby zachęcić ją tym samym do zejścia ze stołu na ziemię. Szczególnie, że ta dość wyraźnie okazywała swoje niezadowolenie.
- Niesamowite jak takie drobne ciałko może mieć aż tyle siły. - Mimowolnie uśmiechnęła się czując jak pod jej dłonią wibruje... dosłownie wszystko.
Żeby nie być stronniczą wolną rękę położyła na grzbiecie swojego lisiego Przewodnika. Nie chciała, żeby się bał, czy był zazdrosny. W końcu to ten rudzielec jako pierwszy został jej przyjacielem i nikt nie byłby go w stanie zastąpić. Nie ważne czy była to młoda puma, czy niezwykle uprzejmy lokaj. To Loki zaskarbił sobie jej szczerą miłość.
Odwróciła na chwilę głowę w kierunku drugiej kobiety i podziękowała jej z uśmiechem, gdy udało się jej chwycić pudełko ze smaczkami. No tak, pyszne jedzonko zawsze pomagało zaskarbić sobie sympatię zwierząt.
- Dziękuję Ci Elojze. Czy mogłabyś przynieść mi też szczotkę do futra?
Zabawa zabawą, ale Księżniczka musiała się też czegoś nauczyć. Dziewczyna wstała, by następnie skierować się na kanapę. Cóż... jej jeszcze nie widziała zniszczonej. Z resztą Alffie musiał się liczyć z tym, że mając kolekcję takich niezwykłych zwierząt czasem na jakimś meblu pojawią się zadrapania.
- No dobrze moja droga... - zaczęła mówić do pumy. - ...lekcja pierwsza. Jeśli chcesz się z kimś zaprzyjaźnić, to nie możesz go zastraszać ani niczego wymuszać!
Położyła jeden smaczek na ziemi przed sobą. Oj, na pewno zaraz kociczka się na niego rzuci, a Arya dokładnie w tym miejscu ją pogłaszcze kilka razy. I jeśli rudowłosa dobrze podejrzewała stworzenie w kolejnym odruchu będzie chciało się dalej miziać wskakując na stół lub kanapę. To by tak do niej pasowało. Ale wtedy dziewczyna zdecydowanie wskaże jej to samo miejsce na ziemi przed sobą i nie pogłaszcze jej dopóki ta tam nie zejdzie. Oto zderzały się charaktery dwóch silnych kobiet.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Elojze nie zaprotestowała, co więcej wręcz z ulgą na twarzy szybko wymknęła się z salonu byleby znaleźć się poza zasięgiem macek kotecka. Najwyraźniej mieli z nią nielada problemów skoro się tak zachowywała.

W tym czasie Księżniczka przeniosła się z pieszczotami na sofę która to drapała swoimi pazurami z zadowoleniem. Gdy przestała czuć drapanie już chciała fuknąć i uderzyć mackami o okolice jednak powstrzymała się. Zaczęła węszyć intensywnie i gdy wyczuła obecność łakoci wydała z siebie przeciągłe zadowolone ryknięcie. Następnie według przewidywań Aryi, Puma zeskoczyła na podłogę by pochłonąć łakoć, a gdy tylko je zjadła od razu wskoczyła na stół. I wtedy na jej pyszczku pojawiło się oburzenie. Gdzie był jej przysmak? Gdzie były jej pieszczoty? Co to za nagła zmiana tonu i zachowania? Czyżby właśnie czuła dyskomfort? Księżniczka wydała z siebie niezadowolony pomruk uderzając łapami o stół, aż coś cicho trzasnęło. Jej macki drżały, przejawiając jej oburzenie. Patrzyła się na Czerwonowłosą oczekując natychmiastowej poprawy, twardo stając na swoim. Kiedy jednak po dłuższej chwili nie dostrzegła poprawy, Puma zmieszała się. Fuknęła pod nosem i wolna macką sięgnęła po łakoć, jakby chciała powiedzieć, że sama sobie poradzi i generalnie FOCH.

Jednak Loki postanowił pomóc swojej pani i odsunął przekąskę na nim, zanim macką je dorwała. A potem drugi raz. Zaraz po tym trzeci. Lisek wydawał się czerpać satysfakcję z takiego przekomarzania się.

W między czasie Elojze wróciła ze szczotką. Postawiła ją na szafce przy drzwiach bojąc się podejść bliżej.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Musiała przyznać, że bawiła się wyśmienicie. Po części zdecydowanie było to spowodowane nocnymi wydarzeniami. Gdyby nie one teraz pewnie bałaby się siły pumy i jej kaprysów. Mając jednak świadomość, że w rezydencji zapewne nie ma groźniejszego drapieżnika od ich Gospodarza Arya nie zamierzała dać się zastraszyć humorkom kociczki. Była ponad to.
Do tego bardka czerpała dziwną satysfakcję, że Aldonzo będzie musiał wyłożyć część swej fortuny na kolejne naprawy. Dobrze mu tak.
Widząc zachowanie pumy rudowłosa mimowolnie uśmiechnęła się w duchu. Czyli jednak miała rację do zachowań zwierzęcia i jej charakteru. No nic, jakoś sobie z tym poradzi.
- Księżniczko, nie można tak. - Powiedziała tym razem już łagodniej, samej kucając przed kanapą i klepiąc fragment dywanu tuż przy swoich stopach. - Chodź do mnie. Przecież wiem, że chcesz.
Żeby jeszcze bardziej ją zachęcić wzięła łakoć od Lokiego i teraz już na swojej wpół otwartej dłoni (żeby nie mogła jej zabrać macką) czekała aż ta do niej podejdzie. Owszem, było to dość nieroztropne, bo gdyby uderzyła ją taką macką pewnie na powierzchownej ranie by się nie skończyło. Ale i tak półelfka była gotowa zaryzykować. W końcu co niby miała do stracenia?
- Lepiej mieć przyjaciół niż służących.
Patrzyła wprost te złote oczy, tak waleczne i jednocześnie niezależne. Puma nie chciała się poddać. Ale przecież nie musiała tego robić. Wystarczy, że zaakceptowałaby Aryę.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Zwierzę wbijało oburzony wzrok na Aryanne. Jej macki wirowały wokół uderzając o okoliczne meble i podłogę uszkadzając je przy każdym uderzeniu. Nie podobało jej się nagle to wszystko. Chciała by było tak jak ona chce, a nie by ktoś jej mówił jak ma się zachowywać. Nawet zaczęła przejawiać po sobie zachowania agresji niemalże grożąc, że zaraz skoczy i zrobi komuś krzywdę. Nie zamierzała ustąpić.

Mijały jednak minuty i na pyszczku Pumy zaczęły pojawiać się wątpliwości. Jej wahanie było też dostrzegalne przez coraz to mniejsze uderzanie wokół mackami, jednak podczas tego wymachiwania ani razu nie uderzała Lokiego lub Aryi. Choć może Lisek był oszczędzony przez schowanie się za swoją panią. Księżniczka zmieszana tym wszystkim bardzo, ale to bardzo pomału zeszła ze stołu nie zeskakując tylko ostrożnie i zamaszyście kładąc łapę za łapą. Jej spojrzenie zawieszone było na zielonych oczach dziewczyny. Powolnie stąpała w jej kierunku, a jej macki opadły w dół trzymając się blisko ziemi. Pazury na jej łapach drapały o dywan gdy podnosiły się do góry. Nadal patrzyła się prosto na nią. Zbliżyła się na odległość wyciągniętej dłoni, gdzie zwolniła jeszcze bardziej. Jej ogon niepewnie poruszał się z boku na bok. Nie odrywała kontaktu wzrokowego. Na koniec gdy już była tuż przed nią sięgnęła po łakoć i wypatrywała reakcji Pół-elfki.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
W pomieszczeniu panował coraz większy bałagan. Rozerwane ozdobne poduszki z kanapy wysypywały pierze, dywan zyskał kilka dodatkowych dziur, a stół w końcu głośno trzasnął. To fragment blatu, zaraz przy najdalszym od bardki rogu, został wyłamany za sprawą silnego uderzenia złowieszczej macki. Trzeba było pumie przyznać, że chociaż była niewielkich rozmiarów, to jednak siły miała co niemiara. I chwała wszystkim opiekuńczym bóstwom, że chciała z nią współpracować, bo jedno takie uderzenie wystarczyło, żeby pozbawić ją życia lub chociaż trwale okaleczyć.
Widząc, że stworzonko powoli odpuszcza swoje wojownicze stanowisko Arya posłała mu kolejne czułe spojrzenie.
- Tak, właśnie tak.
Zachęcała krnąbrną samiczkę, żeby do niej podeszła. By widziała, że Aryanna nie jest jej przeciwnikiem ani wrogiem. Mówiła łagodnie, delikatnie. Wręcz czule. Cały czas utrzymywała z nią kontakt wzrokowy. O ile wcześniej miała bardzo stanowcze spojrzenie (gdy Loki był w tarapatach), tak teraz widać w nich było dobroć dziewczyny. Czy to tak przejawiała się cząstka jej elfiej natury? Któż wiedział. Jednak gdy kociczka w końcu dotarła do dziewczyny ta wręczyła jej przysmak. A potem podrapała pieszczotliwie za uszkiem.
- Widzisz? Nie musisz walczyć, żeby coś otrzymać. Czasem jeśli czegoś pragniesz wystarczy o to poprosić.
Głaskała ją przez dłuższą chwilę zgodnie z kierunkiem włosia. Masowała jej główkę tak jak kociaki lubią najbardziej i lekko ugniatała grzbiet. Doprawdy, jakie mięśnie posiadała! Nic dziwnego, że puma tyle ważyła.
- To co? Zostaniemy koleżankami?
Na koniec jeszcze pochyliła się nad stworzeniem i cmoknęła ją w pyszczek. Jeśli ta zaczęła się już nieco spokojniej zachowywać, to Arya pójdzie po zostawioną dla nich szczotkę do futerka. Nim jednak zaczęła na nowo zajmować się kotem wzięła na ręce Lokiego patrząc mu prosto w te jego kochane ślepka.
- Pobawimy się chwilę z Księżniczką, dobrze? Nie musisz się jednak martwić, to Ciebie kocham najmocniej.
Uśmiechnęła do Liska zatapiając na chwilę twarz w jego niesamowicie miękkim futerku. Widać było jak na dłoni, że bardzo przywiązała się do tego łobuza. Potem już jednak siadając przed kanapą, na ziemi razem z pumą zaczęła ją czesać. Dokładnie po główce, boczkach, grzbiecie. Nawet chwyciła jej mackę, również pokrytą futrem! Przy nich była jednak o wiele bardziej ostrożna pamiętając jakie kolce skrywają. Loki zaś wdrapał się na jej ramiona. Chciał być blisko swojej Pani. No i dzięki temu mógł z góry patrzeć na Księżniczkę.
To właśnie w takiej pozycji zastała je Elojze. I wtedy Aryi zrobiło się wstyd zdając sobie sprawę jak wygląda pomieszczenie.
- Elojze... ja przepraszam. Znowu tu tak nabałaganiłam.
Powiodła spojrzeniem po salonie. Naprawdę, podczas każdej wizyty dziewczyny w tym pokoju coś się psuło.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya wolała działać delikatnie i subtelnie, ale nawet w swej subtelności, potrafiła zamienić się w prawdziwy żywioł. Tłum przed rezydencją pana Esposito nie zniechęcił jej nawet na chwilę. Słodki uśmiech tu, złowrogie spojrzenie tam, łokieć tu i tu - zaczęła sobie torować drogę do bramy.
Gdy tam stanęła spojrzała na lokaja. Jak mu było? Euklides? Erystrates? Eurypides? Mniejsza z tym, ważniejsze było, czy to ten co kłamie, czy ten co mówi prawdę. A jeszcze ważniejsze było pytanie, ją wpuści.
- Nazywam się Sarya ef Darrasha - powiedziała dźwięcznym głosem. - Mam zaproszenie do pana Esposito. Proszę mnie wpuścić.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Przed wejściem do Rezydencji było pełno ludzi. Niektórzy z nich cudacznie ubrani, inni z instrumentami. Niektórzy mali, niektórzy wyżsi od Saryi o przynajmniej dwie głowy. Istny kalejdoskop osobowości. Każdy z nich próbował sforsować bramę prowadzącą do wnętrza domostwa, a powstrzymywał ich tylko jeden mężczyzna.
Eugumir był wyraźnie poirytowany całą sytuacją. Ubrany był w pstrokate spodnie z bufiastymi nogawkami, buty z o wiele za dużymi czubkami, jego tors zaś obleczony był w białą koszulę z rękawami szerokimi co najmniej na pół łokcia! Na to założył kamizelkę w krwisto-białe wzory pionowych rombów. Na głowie miał czapkę z czterema pomponami zakończonymi małym dzwoneczkiem Nie mogło również zabraknąć makijaży charakterystycznego dla Gospodarza i jego pracowników - mocnego białego podkładu oraz intensywnie podkreślonych oczu. Eugumir tym razem kąciki ust podkreślił ku dołowi, by jego uśmiech wykrzywiał się w podkowę.
- Z największa przyjemnością wytłumaczę Wam to jeszcze raz. Pan Esposito ma bardzo dużo wolnego czasu. Codziennie niemalże umiera z nudów. Odwiedziny was wszystkich niezwykle go ucieszą.
Na potwierdzenie swego "entuzjazmu" zrobił piruet tuż przed nosem najbliżej stojących. Usłyszawszy jednak głos Andurianki spojrzał w tamtym kierunku i rozpoznawszy czarnowłosą przekrzywił głowę.
- Ach tak! Tak! Nasz znienawidzony gość! Ta, która nigdy nas nie odwiedziła w całkowitej samotności! Oczywiście, że nie możesz wejść. Nie masz w końcu zaproszenia!
Odgoniwszy natrętnych artystów niższego szczebla wpuścił kobietę, po czym zatrzasnął bramę niemalże nie przytrzaskując palców śmiałków chcących go powtrzymać.
- Na pewno nie zna panienka drogi, więc chętnie zaprowadzę. W końcu nie mam teraz nic do roboty. Rezydencja jest o tam! - Wskazał palcem za bramę w kierunku, z którego przyszła. - W środku na pewno nie znajdzie Pani mej siostry, Elojze. Z niej to wieczny leń, na pewno nic robi.
Ukłonił się dwornie i w ostatniej chwili przytrzymał bramę. Motłoch nie zamierzał odpuścić wyraźnie nie rozumiejąc przekazu arlekina.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Ależ dziękuję - Sarya skłoniła się lekko. - Bardzo jestem wdzięczna, poradzę sobie.
A więc to był ten co kłamie. Chociaż czy kłamstwo, tak oczywiste że nie można było w nie uwierzyć, nadal pozostawało kłamstwem? Ach, jakże głęboki i filozoficzne myśli nachodziły ją tego dnia. Przez chwilę Sarya zastanawiała się, jak odpowiedzieć służącemu, czy też w sposób przeciwny od zamierzonego, ale ostatecznie stwierdziła, że nie będzie udziwniać i będzie mówiła normalnie.
Weszła na teren rezydencji i skierowała się do głównych drzwi. Tam zapukała i natychmiast otworzyła drzwi i weszła do środka.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Gdy tylko czarnowłosa weszła do znanej już sobie rezydencji zobaczyła, jak z bocznych drzwi prowadzących do salonu dwie kobiety. Elojze tym razem wyglądała, jakby zabrakło jej czasu na przygotowanie się. Makijaż był niedokładny, ubiór zarzucony niedbale. Aryanna zaś miała na sobie prostą domową sukienkę, lekki szlafroczek, a włosy dziewczyny pofalowały się jakby pozwoliła im wyschnąć samoistnie.
Za bardką szły dwa stworzenia. Pierwszy z nich był małym rudym liskiem o złotych oczach, w czarnych skarpetkach na łapkach, z białym krawacikiem. Do tego jego ogon z samego wyglądu wręcz krzyczał, że jest niesamowicie mięciutki. Drugim zwierzęciem była młoda czarna puma. Nie wyglądała jednak całkiem zwyczajnie, bo na jej grzbiecie wystawały cztery wypustki. Jakby pod tym ciemnym futrem coś się kryło.
Pierwsza ich gościa zauważyła Elojze, jednak to Arya była szybsza.
- Sarya! Co Ty tutaj robisz?
Wszystko w dziewczynie mówiło, że nie spodziewała się zobaczyć znajomej twarzy. A jednak podbiegła do niej bardzo szybko i nim ta zdążyła chociaż się odezwać znalazła się w mocnym uścisku bardki. Zupełnie, jakby nie widziały się przez całe miesiące, a nie raptem kilka dni.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Coś w serduszku Saryi krzyknęły: "Lisek! Kotek! Puchate! Do głaskania!". Pod tym względem ciągle pozostała dziewczynką. Zachowała jednak kamienną minę, no, może nieco zaskoczoną na widok macek wyrastających z pantery.
Zaraz jednak skupiła wzrok na Aryi. Nie wyglądała na zabiedzoną, pobitą ani przestraszoną, chociaż fakt, że tak szybko podbiegła do Saryi, sprawił, że ta zrobiła się ostrożna.
Przytuliła ją mocno i, nachylając się, by pocałować rudą w policzek, wyszeptała:
- Wszystko w porządku? - zapytała, po czym odpowiedziała na głos: - Przyszłam cię odwiedzić, moja droga.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
O ile Loki (Lis) stał tam gdzie go zostawiła bardka tylko przekrzywiając głowę, tak puma widząc nową osobę podskoczyła w miejscu radośnie. Dla kota była to kolejna opcja zabawy szczególnie, że miała już wracać do swojego "kojca".
- Witaj panienko.
Wymalowana służka ukłoniła się jej grzecznie rozkładając szeroko ręce na boki.
Arya zaś widać, że tryskała radością. Nie znaczyło to, że wszystko było w porządku. Pod oczami miała cienie sugerujące, że mało śpi, a jej dłonie były nad wyraz wrażliwe. Na jej pytanie uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową. I nie skłamała, jak na razie dzisiaj było "w porządku". Nie licząc salonu. Tam był nieporządek.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę! Nie spodziewałam się Ciebie. Pan Esposito nic nie wspomniał, że miałaś dziś przyjść.
Gadu gadu, ale tu były ważniejsze rzeczy. Puma wyczerpała już swój poziom grzeczności i podeszła do niech wpychając Aryi głowę między łydki i wąchając nowo przybyła. Elojze na to znów napięła się jak struna obserwując kota.
Aryanna zaś widząc to szybko przyklęknęła i objęła pumę wokół szyi jedną ręką, a drugą głaskała po głowie.
- Księżniczko, to jest Sarya. To gość. Zapamiętaj, nie wolność jeść gości. - Kot spojrzał na nią i przekrzywił głowę. - Nie wolno iść też gryźć czy drapać! - Szybko dopowiedziała, po czym spojrzała na koleżankę.
- Wybacz, Księżniczka się dopiero uczy. A jak jej imię wskazuje nie jest zbyt podatna do okazywania łaskawego zachowania.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- No, przyznam, że nie spodziewałam się, że do tego, by stać się wybitną bardką, trzeba opanować umiejętność oswajania różnych bestii. Powiedz, że chociaż czynisz to śpiewem - odpowiedziała Sarya.
Mimo spokojnego tonu głosu, rzuciła nieco niepewne spojrzenia na Księżniczkę, zwłaszcza, gdy Arya wspomniała o jedzeniu gości. W końcu uśmiechnęła się nieco pewniej.
- Bardzo mi miło, Księżniczko. - powiedziała. - Może byśmy usiadły gdzieś? - zapytała, po czym spojrzała na Elojzę. - A gdzie się podziewa gospodarz domu?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się szeroko wyraźnie rozbawiona.
- Jest kilka dodatkowych korzyści w tym, że Pan Aldonzo zgodził się mnie osobiście nauczać.
Chwilę porozmawiała z Elojze, która zabrała pumę do tej części domu, w której mieściła się Kolekcja.
- Chodź, chodź! Pójdziemy do mojego pokoju, będzie nam najwygodniej. Potem Elojze przyniesie nam coś do picia i jedzenia.
Była tak radosna i szczęśliwa, że aż było to niespotykane. Złapała ją za dłoń prowadząc po schodach na drugie piętro. Było tam kilkoro drzwi w różnych kolorach, one zaś weszły do tych białych. Jej sypialnia była stosunkowo prosta. Niebieski dywan i ściany o fiołkowej tapecie. Niewielkie okrągłe okno z ciemnymi zasłonami. Pojedyncze sporej wielkości łóżko ze schludną pościelą oraz zasłanianym baldachimem. Szafka nocna z lustrem, w rogu toaletka. Pojedynczy stół z miską z owocami i 2 krzesłami. Szafa na wszelkie ubrania lub przybory.
Loki niemal od razu wskoczył na łóżko i odkręcił się kilka razy, pisnął i zamerdał ogonem.
- Pan Aldonzo jest zajętym człowiekiem. Często pracuje do późna i dopiero wieczorem może poświęcić trochę czasu innym sprawom. Przygotowuje bal, który ma się odbyć za około miesiąc czasu. Ale potem pewnie do nas zajdzie.
Przysiadła na skraju łóżka i zaczęła głaskać lisa po grzbiecie. Wyraźnie był zaciekawiony drugą kobietą.
- W ogóle mogłabyś podejrzewać wcześniej, że on sam zajmie się nauczaniem? Myślałam, że wyłoży pieniądze i znajdzie mi nauczyciela, ale okazało się, że sam gra na flecie, skrzypcach, fortepianie...
Była podekscytowana. Może aż nieco za bardzo.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya rozejrzała się po pokoju, zwracając między innymi uwagę na stan zaścielenia łóżka.
- Muszę przyznać, ładny pokój - powiedziała, siadając na krześle. - Widać, że zaimponowałaś panu Esposito. Rozumiem, że przyjął cię do nauki?
Spojrzała na lisa. Jaki on był słodki!
- Widzę, że pokazał ci już swoją kolekcję stworzeń? I nawet dał jedno swoje? - zapytała, po czym wzruszyła lekko ramionami. - Przyznaję, że nie wiedziałam... i nadal nie wiem... jak wygląda nauka w jego wykonaniu. Owszem, myślałam, że raczej kogoś wynajmnie do tego, ale nie jestem specjalnie zaskoczona. Jest on osobą o wielu talentach. Chociaż, przyznaję, że nie spodziewałam się, że jest tak wszechstronnie uzdolniony. Powiedz mi, przy tobie też chodzi w tym dziwnym makijażu?
Raz jeszcze powiodła wzrokiem po pomieszczeniu.
- Mam nadzieję, że jesteś tu dobrze traktowana? - zapytała, patrząc na Aryę z lekkim niepokojem. Ta była niesamowicie podekscytowana. - Ostrzegałam go w liście polecającym, by niczego z tobą nie próbował. Nie dawał ci żadnych środków, eliksirów, proszków..?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się tym razem już spokojniej. Głaskała Lokiego zamyślona.
- Na to wygląda, chociaż zupełnie nie rozumiem czym. Naprawdę nie wiem. Ale nie będę narzekać, bo dzięki niemu mogę się rozwijać. A lekcje z nim zdecydowanie należą do... niezapomnianych.
Loki widząc jej chwilową zmianę wspiął się na kolana bardki i polizał ją po policzku. Na to nie mogła się szczerze nie roześmiać.
- Chcesz go pogłaskać? Loki to najcudowniejsze stworzenie na świecie. To mój najlepszy przyjaciel tutaj. A jakie ma futerko mięciutkie!
Wtedy weszła do nich też Elojze. Na tacy miała butelkę z winem, dwa kieliszki oraz talerzyk z przekąskami. Znalazł się tam również imbryk z herbatą oraz filiżankami. Do jedzenia miały za to słodkie ciasteczka, kanapeczki, koreczki serowe i warzywne słupki. Postawiła je na stole życząc im miłej zabawy, po czym wyszła.
- On w ogóle nie chodzi bez makijażu, to znaczy takie mam wrażenie.
Nalała im herbaty, a sięgając po wino uniosła butelkę w jej kierunku w niemym pytaniu, czy też chce. Sama Arya ostatnio często je piła.
- Co? Jakie znowu proszki? - Zaśmiała się. Oj nie, Inenomur nie potrzebował takich rzeczy. On miał inne sposoby. - Mam dach nad głową i nie oszukujmy się, zapewnił mi o wiele lepsze warunki niż miałam u siebie. Jem dobrze. Tutejszy kucharz wręcz mnie rozpieszcza kulinarnie. A jaką kawę robi! Mam Lokiego, sama wiesz jak kocham zwierzęta. Nikt mnie też nie napastuje seksualnie, jeśli o to pytasz.
A jednak po jej minie widać było, że coś leży dziewczynie na sercu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya odprowadziła Elojzę spojrzeniem, po czym wzięła jeden koreczek. Chwilę się wahała. Coś w zachowaniu Aryi było... dziwne.
- Jeśli ciągle cię tu tak karmią, to niedługo będzie trzeba cię wtaczać na scenę - uśmiechnęła się do Aryi, przełykając kawałek sera.
Skinęła głową na zaproponowany kieliszek wina. Raczej Arya nie próbowałaby jej spić. No, chyba że dała sobie wyprać umysł przez tego Alffiego i stała się wspólniczką seryjnego mordercy. Ale na to póki co nie wyglądało. Mimo to...
Wyciągnęła z sakwy kawałek papieru i ołówek, napisała coś szybko i podała kartkę Aryi.
Spoiler:
Ostrożność bynajmniej nie sprawiła, że odrzuciła chęć pogłaskania Lokiego. Zeszła z krzesła, przyklęknęła na podłodze i wyciągnęła ostrożenie rękę w stronę lisa.
- Mam nadzieję, że niczego nie próbował - powiedziała. - Ale o ile wiem, rzadko którego artystę się przyjmuje w TAKI sposób, jeśli nie ma się ku temu jakichś ukrytych planów. A uwierz mi, wiem coś o mężczyznach mających plany wobec kobiety, którą zapraszają. W ogóle skąd on ma, w obecnych czasach, tyle pieniędzy? I co to za imię, Inenomur? Ciągle myślę o nim jako o panie Esposito, więc zapomniałam, że to jedno z jego imion. Czy też nazwisk?
Veni, rescripsi, discessi