Nabrzeże - morska granica miasta

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Obrazek

Idąc dzielnicą portową na południe prędzej czy później brukowa kostka ustępuje miejsca ubitej ziemi, a murowane domostwa ustępują miejsca prostym drewnianym chatom. W niewielkiej zatoczce jak się zdaje żyli kiedyś rybacy zajmujący się połowami. Odkąd ludzie Herla kontrolowali każdą próbę handlu w Dzielnicy Portowej jakakolwiek praca tutaj stała się oznaką wyraźnego buntu wobec samozwańczego przywódcy tej części miasta. Obecnie chaty podupadły i jedynie najbardziej zdesperowani decydują się znaleźć tutaj schronienie. W wodzie unoszą się na wpół zniszczone łodzie, czasem jakaś stara sieć rybacka.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Yrene i Verath przyszli od strony slumsów.


Opuściwszy portowe slumsy nogi zaniosły ich w okolice molo. Tutaj zdawałoby się mieli najbardziej rześkie powietrze w porównaniu z całą resztą dzielnicy portowej. Wiatr jeszcze nie zdążył się wymieszać z miejskim smrodem, ludzkimi szczynami i ogólną stęchlizną.
Przez ostatni odcinek drogi szli w milczeniu, każde pogrążone w swoich myślach. Gdy podeszli do molo kobieta przezornie nie wchodziła na nie, bo jakby nie spojrzeć deski nie były dawno wymieniane, zaś morskie fale bynajmniej ich nie oszczędzały. Jakoś nie miała ochoty na drugą kąpiel dzisiejszego poranka.
Wtem stało się coś, czego chyba żadne z nich się nie spodziewało.
- Przepraszam za wcześniej.
Nie patrzyła na niego, wzrok miała utkwiony w rozciągającym się przed nimi horyzoncie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Przepraszasz? - zapytał Verath. - Sekunda, muszę wezwać kronikarza, by zapisał tę wiekopomną chwilę ku pamięci potomnych.
Westchnął morskim powietrzem, gdy tylko weszli na molo.
- Wiesz, że tu, w Nimnaros, po raz pierwszy zobaczyłem morze? - powiedział, zamyślony. - Nie myślałaś kiedyś, by po prostu wsiąść na statek i odpłynąć, daleko, zostawiając za sobą wszystkie problemy? - Zaraz potrząsnął głowę. - Nie, oczywiście, że nie, przepraszam. Na statku nie uciekniesz od księżyca.
Zamilkł na chwilę, zapatrzony w horyzont.
- Tak, pojebana rodzinka - powiedział. - Nie wszyscy. Część rodzeństwa była w miarę w porządku, a nawet ojciec...
Urwał nim powiedział coś więcej. Uśmiechnął się zaraz i spojrzał na Yrene.
- Twoje komplementy sprawią, że zaraz się zapłonię jak dziewica - powiedział. - Ale dziękuję. Klucz do posiadania ładnych oczu, gdy się człowiek wścieka, to nie wytrzeszczać ich, gdy próbuje się łypać na irytującą osobę. Nie żebyś ty wytrzeszczała swoje, bogowie brońcie!
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Niemalże od razu pożałowała swoich słów. Tego jej tylko brakowało, żeby facet jej to teraz wypominał.
- Pohamuj wodze fantazji Kel. Spokojnie. Więcej tego nie usłyszysz.
Spojrzała na niego kątem oka, jednak na jej twarzy zagościł niemrawy uśmieszek. Nie gniewał się, to dobrze. Gdyby tak szybko od niej uciekł... po prostu byłaby szkoda.
- Od księżyca nie ucieknę nie ważne gdzie bym była. Nawet jeśli jego światło do mnie nie dociera i tak się przemienię. Już to sprawdziłam. Problem ze statkiem polega na tym, że to inni nie mieliby jak uciec ode mnie. Chcę czy nie, przemieszczam się po lądzie.
Nie dopytywała już o jego rodzinę. Widocznie było to bardziej skomplikowane niż początkowo podejrzewała, a ostatnie co chciała to rozdrapywać stare rany. Ani u siebie, ani u niego.
Zaraz też przewróciła oczami. A ten znowu swoje.
- Nie poddajesz się łatwo, co? - Dała mu sójkę w bok zaczepnie, jednak tym razem stosunkowo delikatnie. Potem zaś spojrzała na morze dziwnie nostalgicznie. - Ale serio. Nie przyzwyczajaj się do mnie. To nie jest dobry pomysł. Gdy będzie mniej jak tydzień czasu do najbliższej pełni odejdę stąd i raczej prędko nie wrócę.
Nawet jeżeli szybko wracała do zdrowia to czasem po przemianie potrzebowała więcej czasu na dojścia do siebie. Nie tylko fizyczne, ale też psychiczne. Poza tym jeśli nie znajdzie w Nimnaros żadnych wskazówek co do zdjęcia klątwy będzie zmuszona udać się gdzie indziej.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- A w ogóle to ile do najbliższej pełni? - zapytał. - Domyślam się, że astronomowie nie śledzą tego z równą uwagą co ty.
Verath podszedł i usiadł na plaży.
- Zapominasz z kim rozmawiasz - powiedział. - Większości kobiet nie widuję więcej po jednej spędzonej nocy. Więc mamy już wręcz długotrwały związek. Nawet kłócimy się jak stare małżeństwo. Mam zacząć szukać domku z białym płotem? Myślałaś o imionach dla dzieci? Może Azorek lub Reksio dla chłopca, a Luna dla dziewczynki? Nie, nie Luna. Sola może? Chociaż chyba to taka ryba, prawda?
Podniósł kamyk i rzucił mocno. Odbił się raz od powierzchni i zniknął w wodzie.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zamyśliła się przeliczając w głowie parę rzeczy.
- Trochę ponad dwa tygodnie. Więc w przeciągu kilkunastu dni ruszę dalej w drogę.
Dokąd? Nie miała pojęcia. Spojrzała na mężczyznę siedzącego na piasku. Był dziwny. Serio. Ale mimo wszystko była wdzięczna, że mogli spędzić nieco czasu razem.
Wtem uśmiechnęła się półgębkiem.
- Jak mamy mieć tyle dzieci, to obawiam się, że nie starczy dla Ciebie miejsca w tym domu. Ale spoko. Zawsze można postawić jakąś budę w ogrodzie i dla odmiany to Ty dostaniesz obróżkę. I by nikt Cię nie porwał przypniemy do niej łańcuch.
Pominęła już kwestię tego, że żeby te dzieci powstały nie mogłaby być wiatropylna. W sumie ciekawe jak teraz wyglądało to w kwestii wilkołactwa? Verath jednak uparcie ciągle pchał jej się do łóżka. Jak grochem o ścianę, serio.
Usiadła obok niego na piasku tak, że praktycznie stykali się ramionami.
- Jakie były najgłupsze rzeczy, o które się kiedykolwiek założyłeś? Bo już wiem, że nie grasz tylko na pieniądze.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Mmm, obroża i łańcuch? - zapytał z uśmiechem. - Skąd wiesz, że nie lubię takich zabaw? Wysyłasz sprzeczne sygnały, moja droga.
Westchnął, słysząc pytanie Yrene i zamyślił się.
Nie, oczywiście, że nie opowie jej o tym zakładzie. O tamtym też nie. Hmm...
- Ciekawe, ale jeden z moich głupszych zakładów również dotyczył wilkołaka, tego od ojca. Znasz papryczki chili? Założyliśmy się, kto się wkradnie do kuchni, gdy był przygotowywany krwisty stek dla tego bydlaka i natrze jego posiłek mieszanką papryczek i chrzanu.
Verath podrapał się po brodzie.
- Hmm, teraz jak o tym myślę, chyba przestaję się dziwić, że nas nie lubił - powiedział. - Jeśli go następnym razem zobaczę, co mam nadzieję nigdy nie nastąpi, przeproszę go za to. A potem znów, by przypomnieć mu stare, dobre czasy, wepchnę jego głowę do paleniska.
- A ty co zrobiłaś najgłupszego? Z własnej woli, oczywiście.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zaśmiała się głośno.
- Jedyne sygnały jakie Ci wysyłam to takie, żebyś trzymał fantazje na wodzy mój drogi. Bo mimo, iż dobrze się nam rozmawia, to jednak w dalszym ciągu jestem gotowa Cię pogryźć jak przegniesz.
Nabrała nieco piasku do ręki i patrzyła jak przesypuje się jej między palcami. Niby mogła go pochwycić, a i tak jej uciekał. Skąd ona to znała...
- Czyli mówisz, że mimo przygody z paleniskiem dalej się skurczybyk trzyma dobrze?
To też była dla niej ważna informacja. Jak widać jej aktualny stan mógł sprawić, że była bardziej odporna niż do tej pory sądziła. No ale unikając wszelkich niebezpieczeństw i okazji do walki nie miała okazji się o tym przekonać w praktyce.
- Papryczki? W sensie te cholernie ostre? Obiło mi się o uszy, ale nie, nigdy ich nie próbowała. - Uśmiechnęła się przewrotnie. - Czyżbyś właśnie sobie uświadomił, że jednak możliwe jest, żeby Cię nie lubić?
- Najgłupsze na co się godziłam to udawanie kogoś kim nie jestem - powiedziała w końcu. - Matka chciała mieć córkę, która bez słowa sprzeciwu zrobi wszystko co się jej powie. Lalkę do prezentowania koleżankom. A że nie pochodzę z wpływowej rodziny chciała mnie w takową wswatać. Póki byłam mała nie pomyślałam nawet, żeby się sprzeciwić. Im starsza jednak byłam zaczęłam myśleć o tym, czego sama chcę. Tak więc w ciągu dnia chodziłam w sukienkach z falbankami, a w nocy polowałam. Ojciec był myśliwym. - Dodała na koniec, żeby mu nieco rozjaśnić swoją sytuację.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Nie dam głowy, czy odzyskał wzrok w jednym oku. No i o ile wiem, to jest jeszcze bardziej brutalny niż kiedykolwiek. Wygląda na to, że podpalenie kogoś nie poprawia mu manier. Kto by pomyślał? - powiedział Verath. - Ale poza tym to chyba dobrze się ma.
Nie lubił myśleć o Klydasie. Nadal się go bał. Nie tak jak ojca, ale... Verath zrobił to, co zawsze zrobił, gdy nie chciał o czymś myśleć. Roześmiał się i przestał o tym myśleć.
- Jedyne, do czego się przyznaję, to to że tylko dupki i sadystyczni mordercy mnie nie lubią - powiedział. - Co znowu zabiera nas do tematu, który już poruszaliśmy: fakt, że mnie lubisz, a oboje wiemy, że szalejesz za mną, już udowadnia, że żaden z ciebie potwór.
- Bycie kimś innym niż się jest... - Verath westchnął.
Tak, na ten temat coś wiedział i nie miał tak negatywnego zdania na ten temat, co Yrene. Nie miał jednak zamiaru się dzielić doświadczeniami w tej kwestii. Lubił Yrene i dobrze mu się rozmawiało, ale od pewnego czasu większość jego kontaktów międzyludzkich, poczynając od seksu, poprzez "przyjaźń" a na zwykłej rozmowie kończąc, dała się opisać jako "więcej brania niż dawania". Chciał się od niej dowiedzieć jak najwięcej, ale zamierzał własne - metaforyczne - karty trzymać przy orderach, jak to mawiał jego ojciec.
- Pieprzyć rodzinę, co nie? Nie da się z nimi nie zwariować. Lepiej sobie radzić samemu. - Puścił oko do Yrene. - Oczywiście dla Azorka, Reksia i Soli, dalej mnie drażni, że jest taka ryba, będę świetnym ojcem, nie bój się.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zerknęła na niego ukradkiem. Ciekawe czy planował jej tyle o sobie powiedzieć? Bo mimo braku szczegółów podejrzewała, że nie dzieli się często z innymi swoją historią. O ile to co jej mówił było prawdą. Chociaż... nie sądziła, żeby kłamał akurat w tej sprawie.
- Wmawiaj sobie dalej, że darzę Cię sympatią, wmawiaj. Już się nauczyłam, że słyszysz tylko to co chcesz, więc po co mam się wysilać?
Niemniej, cholera jasna, faktycznie zaczynała go lubić. A przynajmniej rozmowę z nim. I pluła sobie za to w twarz. W końcu jednak westchnęła i położyła się na piasku patrząc w błękitne niebo. Kilka chmurek właśnie przelatywało nad nimi, gdzieś krzyczały mewy, a jeszcze dalej mogli usłyszeć budzące się miasto.
- Jeśli dzieci ze mną będziesz miał to tylko w swoich snach. Chyba zapominasz skąd się one biorą.
Uświadomiła sobie też jeszcze jedną rzecz. On wolał być sam. Ona była, bo musiała.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Jakoś nikt mi nigdy nie powiedział skąd się biorą - odparł. - Słyszałem coś o bocianach... może to były wiwerny? Nie jestem pewny. Jedno chyba przynosiło dzieci, drugie je brało w szpony i zabierało.
"Albo znajduje się je na ulicach i w sierocińcach" - pomyślał gorzko. Nic nie powiedział, tylko położył się też na piasku.
- Chyba w końcu będę musiał dać ubranie do praczki - powiedział, licząc w myślach, kiedy jego rzeczy były solidnie prane.
Hmm, może dobrze mu się rozmawiało, bo wiedział, że ona zniknie z jego życia niedługo? Skoro intymne spotkania wolał niezobowiązujące, to chyba nic dziwnego, że znajomości traktował podobnie. Jakoś łatwiej było mu się przed nią otworzyć w ten sposób.
- Ach, całkiem przyjemnie w ten sposób sobie leżeć - powiedział. - Chociaż domyślam się, że niedługo ludzie zaczną łazić i zepsują romantyczny nastrój tej wspaniałej chwili.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Już chciała się kąśliwie odezwać, że skoro nie wie takich rzeczy to go chyba rodzice nie kochali. Na szczęście jednak w porę ugryzła się w język. Powiedział jej wystarczająco by wiedziała, że na ten temat nie powinna sobie żartować.
- Nie wiem czy wiesz, ale Hort na jedną wartą polecenia. Z tego co mówił często odsyła do niej swoich klientów, bo sam korzysta z jej usług. Dzięki temu jak z nim zagadasz i dostaniesz plakietkę to zgodnie z ich umową ta praczka nie zedrze z Ciebie tyle miedziaków co zazwyczaj.
Sama swoje ubrania już odświeżyła. A były w okropnym stanie.
- Właśnie, będę musiała iść na polowanie. W końcu dzięki Tobie Hort zgodził się dać mi zlecenie na dziczyznę.
Kompletnie o tym zapomniała.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Dziękuję, skorzystam - powiedział.
Przez chwilę leżał po prostu na piasku, dopóki nagle nie zdał sobie sprawy, że powoli jego świadomość zaczyna odpływać. Był bardziej zmęczony, niż sądził, i zdecydowanie bardziej rozluźniony. Było mu... całkiem przyjemnie. By pozostać na jawie, zmusił się, by mówić dalej.
- Ach, tak, polowanie - stłumił ziewnięcie. - Zdarzyło mi się polować, ale nie jest to jakaś wielka przyjemność. Nudne to, brudne, męczące, frustrujące i jeszcze trzeba być cicho. No i szczęście nie gra tak dużej roli, jakby chciał.
Ciekawe, czy to to ostatnie najbardziej go irytowało czy raczej potrzeba zachowania ciszy.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego, tym razem już jawnie. Czy on... zasypiał? Mimowolnie uśmiechnęła się i przeniosła wzrok na morze. Nie przyznała się, lecz ona również je tutaj pierwszy raz zobaczyła. Ten ogrom wody jednocześnie ją zachwycał i przytłaczał. Ten wszechobecny żywioł, z którym człowiek nie mógł wygrać, a jedynie korzystać z jego dobrodziejstw, kiedy natura na to pozwalała.
- Bo zabijanie, nie ważne w jakim celu i jakiej formie, nie powinno sprawiać przyjemności.
I tyle. Nie mówiła już nic więcej, by nie zagłuszać szumu fal. Działał na nią uspokajająco, kojąco. Na Veratha z kolei chyba usypiająco. Ją kac już całkiem opuścił, ale on jak widać dalej potrzebował odpoczynku. Siedziała więc w ciszy dając mu zregenerować siły zatopiona we własnych myślach.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath z nią nie polemizował. Yrene mówiła - chyba - głównie o zabijaniu zwierząt. Tu mógł się zgodzić. Jeśli chodzi jednak o zabijanie ludzi... Owszem, zgadzał się, że zabijanie nie powinno sprawiać przyjemności... ale jakoś chyba wolał kogoś kto lubi zabijać, jakkolwiek skrzywione by to nie było, niż kogoś takiego jak Mawr i ludzie z jego otoczenia - kogoś, dla kogo zabijanie jest po prostu takim samym narzędziem jak uśmiech i przekupstwo. Kogoś, dla kogo życie ludzkie ma wartość, owszem, ale tylko dlatego, że trzeba komuś zapłacić, by innego kogoś tego życia pozbawić.
Temat zepsuł nieco leniwą atmosferę, a zaczynający łazić i coraz głośniejsi ludzie dokończyli dzieła zniszczenia. Verath podniósł się i otrzepał się.
- To dokąd teraz? - zapytał.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Tak. Zaczęło robić się tłoczno. Aż za bardzo. Podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała przez ramię na ludzi, którzy zaczęli się pojawiać. A niby patrząc po stanie okolicy można by było podejrzewać, że raczej niewiele osób tu zagląda. Eh, no nic na to nie poradzą. Wstała więc i zaczęła otrzepywać pośladki i uda z pozostałości piasku, który na pewno się na nich osadził.
W końcu po chwili namysłu odwróciła się do Veratha. I ten ze zdziwieniem mógł zauważyć, że straciła na tej swojej zimnej pewności siebie, gdy na niego patrzyła.
- Myślałam, żeby pójść do świątyni Illany. Słońce już wstalo, więc kapłanki również powinny.
Odwróciła wzrok. Nie lubiła się tak czuć. A jeżeli mężczyzna pamiętał ich wczorajszą rozmowę mógł się również domyśleć celu, jaki miała kobieta. I widać bała się pójść tam sama. O ile "bała się" było tu odpowiednim określeniem...

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Hmm, świątyni Illany? - zapytał, wspominając ich rozmowę. - Jesteś pewna?
Zawahał się. To była jej decyzja, ale on, z zasady, nie ufał bogom i ich sługusom. Owszem, potężni od zawsze sterowali losem maluczkich, ale żeby tak chętnie tę władzę nad własnym losem komuś powierzać?
- No nic, niechaj tak będzie - powiedział. - Jak sobie wyobrażasz tę rozmowę?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Gdy chciał usłyszeć od niej potwierdzenie swojej decyzji kobieta niespiesznie, jakby zastanawiając się nad wagą swojej odpowiedzi skinęła twierdząco głową.
- Mam już dość nieowocnych poszukiwań. Kto może lepiej znać sposoby pozbywania się klątw niż Ci, którzy to praktykują?
Przynajmniej taką miała nadzieję. Ale faktycznie jednej rzeczy nie zaplanowała. Jak ma przekonać kapłanki, żeby dały jej się zobaczyć z tymi ważniejszymi, o większej wiedzy? Zmarszczyła czoło skonsternowana.
- Dobre pytanie, tego nie przemyślałam. Może dasz mi się ugryźć i powiemy, że to świeży przypadek? - Chociaż minę miała śmiertelnie poważną, to jednak jej oczy jasno mówiły, że by mu tego nie zrobiła. - Jak już zdążyłeś się przekonać słabo blefuję. Może... Może po prostu powiem prawdę licząc, że tak jak w kartach szczęście dopisze mi i tym razem? Skoro mam Ciebie u boku to liczę, że chociaż część Twojej zajebistości skapnie i na mnie.
Podlizywała mu się, czy szydziła? Nie mógł mieć pewności.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Verath pokręcił głową.
- Ugryźć mnie? - zapytał. - A nie mówiłem, że wysyłasz sprzeczne sygnały? Ale owszem, nie mam nic przeciwko takim zabawom... pod warunkiem, że zrobisz to w tej postaci.
Zaraz jednak spoważniał.
- Mówienie prawdy? Nuuuda - powiedział. - Ale skoro nalegasz... moja zajebistość będzie z tobą... jak również wsparcie moralne.
Nie dodał, że jego dar - o którym zresztą nie wiedziała, chociaż cholera wie, ile się domyślała - nie potrafił wpłynąć na decyzje ludzi. Wolna wola nadal jednak pokonywała czysty przypadek.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego i... o dziwo się uśmiechnęła kącikiem ust. Chyba zaczynała powoli przyzwyczajać się do tych wcale nieśmiesznych żartów mężczyzny. Nawet już jej tak nie irytowały.
- Nie ja wysyłam sprzeczne sygnały, tylko Ty ciągle śnisz na jawie. Obudzisz się wreszcie?
Uniosła ręce do góry przeciągając się i wypinając pierś do przodu. Była tak cholernie spięta... Chciała osiągnąć swój cel, jednak droga do niego spędzała jej już wielokrotnie sen z powiek.
Spojrzała na niego, a skoro zgodził się jej towarzyszyć skinęła głową w niemym podziękowaniu. Naprawdę nie chciała tam iść sama. Pytanie tylko, czy dobrze robiła? Czy mogła zaufać mężczyźnie, który nie podzielił się z nią nawet swoim umieniem? Z drugiej strony co niby mogła stracić poza własnym życiem, skoro nic innego nie miała?
Chwyciła go za rękę pomagając podnieść się Verathowi z piasku, po czym ruszyli dalej, tym razem w kierunku miejsca, które czciło słońce.

Verath i Yrene opuszczają lokację. Ciąg dalszy -> Świątynia Illany

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości