Na sobie miał fioletową flanelową koszulę, pięknie wykonaną z "napuszonymi" rękawami sięgającymi do łokcia. Tam już były spięte srebrzystą wstęgą, która pozwalały na stworzenie przylegającego materiału do przedramion. Mankiety wykonane były ze sfałdowanej wewnętrznej strony koszuli. Na wspomnianą koszulę nałożoną miał złocistą kamizelkę zapinaną na mostku sznurkami o tym samym kolorze, którego kołnierz był utwardzany i wystawał odrobinę do góry. Koszula i kamizelka przypięta była skórzanym paskiem ze srebrną klamrą, trzymając w sobie także spodnie o kolorze srebrno-złocistym, przeplatający się między sobą poziomymi paskami. Na stopach miał czerwony buty z wystającym czubkiem, wyjątkowo szerokie i przerobione do jego aparycji. Na koniec na głowie miał niezwykle elegancki spiczasty kapelusz z fioletowo-czerwonym pióropuszem wdzięcznie przytwierdzony do nakrycia głowy. Innymi słowy był to strój godny arystokraty! Doprawdy Alffie potrafił dobierać stroje w niespodziewanej kompozycji zupełnie jak jego muzyka oraz osobowość. Tak oto przedstawiał się przed nimi.
Rezydencja Alffiego
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Na sobie miał fioletową flanelową koszulę, pięknie wykonaną z "napuszonymi" rękawami sięgającymi do łokcia. Tam już były spięte srebrzystą wstęgą, która pozwalały na stworzenie przylegającego materiału do przedramion. Mankiety wykonane były ze sfałdowanej wewnętrznej strony koszuli. Na wspomnianą koszulę nałożoną miał złocistą kamizelkę zapinaną na mostku sznurkami o tym samym kolorze, którego kołnierz był utwardzany i wystawał odrobinę do góry. Koszula i kamizelka przypięta była skórzanym paskiem ze srebrną klamrą, trzymając w sobie także spodnie o kolorze srebrno-złocistym, przeplatający się między sobą poziomymi paskami. Na stopach miał czerwony buty z wystającym czubkiem, wyjątkowo szerokie i przerobione do jego aparycji. Na koniec na głowie miał niezwykle elegancki spiczasty kapelusz z fioletowo-czerwonym pióropuszem wdzięcznie przytwierdzony do nakrycia głowy. Innymi słowy był to strój godny arystokraty! Doprawdy Alffie potrafił dobierać stroje w niespodziewanej kompozycji zupełnie jak jego muzyka oraz osobowość. Tak oto przedstawiał się przed nimi.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Elegancki zwierzaczek wszedł do środka kierując się w stronę wielkiego stołu. Upewnił się swoimi małymi paciorkowatymi oczkami czy wszyscy znaleźli się w pomieszczeniu. Rzucił przelotne spojrzenie Saryi, przyglądnął się bliżej Aryi, zerknął też na Lokiego, który zaczął to krążyć wokół stołu z zainteresowaniem. Widząc, że wszyscy są obecni kiwnął główką z zadowoleniem i odwrócił się w kierunku stołu. Spojrzał się w górę spoglądając na krawędź blatu. Odłożył na podłogę książkę oraz list przyklepując go łapką, jakby chciał powiedzieć kawałkowi papieru, że ma być grzeczny i zostać na swoim miejscu. Następnie zatarł swoje borsucze rączki, kucnął szykując się do skoku i wystrzelił w górę... na jakieś 30 centymetrów. Żeby było zabawniej zwierzę w czasie swojego krótkiego skoku straciło równowagę i wywaliło się pyszczkiem o podłogę, z rozłożonymi łapkami po bokach.
Szybko wstał z powrotem na swoje "nóżki", poprawiając ubranie na sobie gwałtownymi ruchami i spojrzał się zawstydzony na zebranych. Odchrząknął cichutko i wyraźnie zawstydzony podszedł do krzesełka, na które już dał radę wskoczyć, a potem z niego na stół. Choć nawet wtedy wydawało się, że zaraz miał spaść zwisając z krawędzi, jak się wyjątkowo niezręcznie wspinał w górę.
Będąc już na stoliku zaczął węszyć swoim noskiem krążąc po blacie, aż w końcu znalazł tam dwa zawinięte w chustki przedmioty. Podniósł każdy z nich po kolei by z zadowoloną miną na pyszczku zaprezentować zawiniątka dziewczynom, po jednej na łebka.
Wewnątrz znajdowały się maski karnawałowe, idealnie pasujące na ich wymiary oraz proporcje twarzy.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Następnie wyjął z niewielkiej kieszonki w spodniach ciasteczko pachnące jak świeża trawa i zaczął zajadać przekąskę, intensywnie poruszając przy tym swoim noskiem, jakby chciał lepiej poczuć smak tego co je. Kiedy jednak Sarya pochyliła się do niego z zapytaniem stworzenie, spojrzało się na nią ze zdziwioną minką. Następnie popatrzyło się na ciastko. Potem na nią. Ciastko. Andurianka. Ciastko. Darrasha.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
~ Och... jesteś zaniepokojona? Ależ nie ma powodu do zmartwień panno Saryo ef Darrasha. Pani wspomnienia są jak najbardziej zamknięte za tą niezwykle ciężką kurtyną Pani umysłu. Jestem w stanie zaledwie usłyszeć to co chcesz mi przekazać i w drugą stronę. Choć przyznaję, ciekawym jestem co takiego mogła pani czynić z tymi wszystkimi mężczyznami. Brzmi ekscytująco. Może mogę zaoferować drobny poczęstunek na poprawę humoru? ~
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
~ Szczegóły to ona akurat już za dobrze zna, wątpię by była Pani w stanie powiedzieć coś Aryannie czego jeszcze o mnie nie wie. Dość dobrze poznała do czego jestem zdolny i nadal poznaje. Ty także z każdą wizytą odkrywasz coraz więcej o mnie. Czyż to nie fascynujące, odkrywać między sobą rąbek tajemnicy, kawałek po kawałku? ~ - Oznajmił z wyraźnie rezonującym zadowoleniem i kontynuował dalej.
~ W sumie... mam pewien pomysł. Poczekaj chwilę tylko zajmę czymś mojego najdroższego gościa...~
Nagle dało się usłyszeć głośny huk z dolnego piętra, a następnie znajomy Aryi ryk pewnej dzikiej, zarozumiałej bestyjki. Słychać także było spanikowany głos jednego ze służących w Rezydencji.
- Panno Janon! Księżniczka znowu szaleje, proszę czy mogłaby by Pani pomóc? Kompletnie nie chce się słuchać! - Krzyknęła Elojze na cały głos, tak że każdy mógł tego usłyszeć.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Pan Borsuk w tym czasie przeciągnął się szeroko i ociężale niczym starzec. Zerknął zmęczonym spojrzeniem na Saryę. Następnie truptając bez pośpiechu w swoich borsuczych butkach, podszedł do szafki z której wyjął spore cygaro, odpalił je na stojącej na stole świecy i usadowił się na niewielkiej poduszce(jaśku), który wyciągnął sobie spod jakiejś niedokończonej maski. Rozsiadł się na niej jak pan i władca kompletnie zmieniając swoje zachowanie z wcześniej. Popalał sobie cygaro niczym mafiozo runa leśnego patrząc się intensywnie na Sarye.
~No to teraz skoro zostaliśmy tu sami... Obecnie jestem uwieziony w tej formie którą możesz dostrzec przed sobą. Może to nie twarzą w twarz, ale pyszczek też ujdzie. To o czym my... ach tak. Moje "umiejętności". No cóż z dnia na dzień moja uczennica zdaje się odkrywać coraz więcej o moich talentach, ale też i ona sama o własnych? Czy wiedziałaś, że dzięki jej elfiej krwi ma ona wysokie predyspozycje do władania magią?! Któregoś wieczora była w stanie PODŚWIADOMIE zajrzeć własnymi oczami w świat magii. Nie tylko posiada dotyk do muzyki, ale też czułość do świata za kurtyną. Doprawdy z nocy na noc dowiaduję się coraz więcej... kanapeczki?~ - Powiedział przez umysł Saryi, a głos teraz był znacznie większej jakości i z całej pewnością źródło tej psychicznej rozmowy pochodziło od Borsuka, który to teraz wcinał jedną z kanapeczek na kacy w przerwach na buchy cygara.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
~ Mogłaby się Pani zadziwić jak bardzo zwierzęta potrafią wpadać w nałóg. Ja nie jestem wyjątkiem i tytoń wielce pomaga kiedy jestem w tej... Postaci.~ - Powiedziawszy to zaprezentował gestem łapki swoje ciało, dając do zrozumienia że owa była o Panu Borsuku.
~Uwięziony, zaklinowany, zacięty. Nie ważne jak do tego doszło, fakt jest taki, że jestem taki, a nie inny. Nie jest to permanentny stan, myślę że już od jutra znowu stanę na swoje pokryte pantalonami nogi. Jeśli zaś chodzi o moje plany wobec Aryanny...~ - Tutaj przerwał by sięgnąć w stronę książki oraz zapieczętowanego listu, który leżał na jej okładce. Pieczęć wyglądała jak borsuk z tarczą i wagą na tle dwóch księżyców odbita na czerwonym wosku. Alffie(pan borsuk) sięgnął po księgę i otworzył na stronie, która zdawała się być jakimś spisem osób wraz z datami dotyczącymi "wydarzeń". Paluszkiem z przedniej łapki pokazał listę dotyczącą eventu o nazwie " Bal Przedświt".
~ Do tego potrzebuje Panny Janon. Ten bal jest wielce istotny dla mnie oraz dla wszystkich zgromadzonych na nim gości. Cała śmietanka Nimnaros wraz ze resztą Złotej Szlachty tam będzie Jednak by przyjęcie się udało potrzebowałem koniecznie 4 wybitnych artystów. W moim zasięgu miałem wielu lecz tylko trójka z nich wykazała wyjątkowy talent. Przybycie Aryanny odmieniło ten stan rzeczy. Jej talent jest czymś czego nie mam zamiaru zmarnować. Zamierzam doszlifować ten kryształ by lśnił ponad wszystkich i oślepiał tych, którzy starają się zwątpić. Będzie oświetlać swoją muzyką domostwa Nimnaros, a swoją sztuką odmieni losy wielu...~ - Głos w umyśle przemawiał do niej z wielką pasją, co dodatkowo było zaakcentowane donośnym gestykulacją Pana Borsuka. Gdy skończył swój długi wywód, przysunął na stole bliżej Saryi wspomniany wcześniej list. Było na nim zapisane jej imię w formie zaproszenia na bal.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
~Zapewne dlatego, że przez jej elfią krew dostrzegła we mnie oraz w rezydencji wiele szczegółów, które bez kontekstu mogą zaniepokoić. Nasza rozmowa jest chociażby taką, nieprawdaż? Jeszcze innym powodem może być fakt, że Panna Aryanna wzięła z mojej biblioteki Księgę Snów. W tej lekturze można się zatracić, szczególnie jeśli jest połączona więcej niż do jednej osoby. ~ - Głos w głowie dziewczyny zabrzmiał z nadzwyczaj dużą powagą, podobną do tego jak pierwszy raz Sarya zawitała w rezydencji i ponury głos gospodarza przywitał ich w korytarzu. Borsuk westchnął głośno, łącząc swoje łapki w okolice brzuszka, a jeden z jego palców drżał niemalże nerwowo.
Wtedy też Sarya poczuła, że żyłki i linki na jej ciele i szczególnie w okolicach maski zaczynały stawać sie coraz luźniejsze, co zdawało się osłabiać poczucie bycia w "sieci". Miała też wrażenie, że gdyby się teraz bardzo postarała mogłaby wyrwać ją siłą ze swojej twarzy, choć pewnie nie byłoby zbyt przyjemne.
~Najwyraźniej efekt mojego zaklinania zaczyna zanikać. Cóż, przynajmniej moja kreacja przydała się do czegoś pożytecznego, choć nie w tym celu w którym była zamierzona. Gdy tylko zaklęcie zniknie, może Pani zachować sobie maskę. Bez obaw jej działanie było jednorazowe i nie będę mógł znów z jej skorzystać, a sama w sobie maska powinna stanowić ładną ozdobę na Pani lico. Choć zrozumiem jak będziesz chciała ją zdeptać zaraz po, czyń jak uważasz, jest twoja. Jeśli jeszcze ma pani coś mi do powiedzenia to lepiej teraz, póki jeszcze jestem w stanie oferować jakąś słowną odpowiedź...~
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Nagle sznureczki na ciele Andurianki zaczęły się zrywać, jedna po drugiej dając jasno do zrozumienia, że zaklęcie dobiegło końca. Pan Borsuk doskonale zdając sobie sprawę z tego co się dzieję, podszedł do napełnionego i nie ruszonego kieliszka z winem. Wziął z niego drobny łyczek zaciągając zawartość długim języczkiem, wytarł chusteczką plamy na futerku z napoju i podszedł zapakować z powrotem swoją księgę. Na koniec odwrócił się do dziewczyny i wskazał na nią palcem swojej przedniej łapki.
~To już koniec naszej prywatnej rozmowy. Szkoda, rzadko kiedy ma się okazję porozmawiać z innym sługą nocy...~ - Usłyszała jeszcze Sarya nim ostatnie sznurki pękły i czar prysł.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Nastał środek nocy i Arya leżała już w swoim łożu śpiąc, bo trudach dzisiejszego dnia. I pewnie by spała dalej gdyby nie cichutkie stukanie rozbiegające się do jej drzwi.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Lisek zaś przebudzony ze snu w obliczu swojej pani, z leniwym spojrzeniem wystawił łepek poza krawędź łóżka by zobaczyć co ona porabia o tej porze. Nie widziało mu się wstawanie z łóżka, był dość zmęczony wszystkimi psotami, które dzisiaj sprawiał dziewczynie plus nabiegał się dość sporo przez sprawę z księżniczką. Tak więc Loki był pół-przytomny.
Z drżącym sercem otworzyła drzwi i dostrzegła w nich...Pana Borsuka.
Choć nadal był w swoim jakże wielce szykownym ubranku, to jednak widać było, że trochę przeszedł. Cały był potargany, piórko na jego przekrzywionym kapelutku się złamało, jego łapki były zabandażowane od pracy w salonie. Jego żabot był lekko podarty, a buciki w jednym miejscu miały dziurę odsłaniając borsukowy paluszek.
Pan Borsuk spojrzał się w górę na Arie. W jego małych oczkach widać było ogromne zmęczenie i może nawet oszołomienie. Wyglądał jakby nie wiedział co teraz zrobić. Jakby pukanie do drzwi było jego jedynym zadaniem i nie myślał o tym co będzie potem. Zaczął rozglądać się na boki, szukając nieistniejącego oparcia po czym odchrząknął ciężko i wykonał bardzo niezręczny ukłon powitalny. Następnie chciał poprawić swoje ubranko jednak na jego pyszczku objawił się szok i niedowierzanie, jakby nie mógł zrozumieć w jaki sposób jego piękny strój uległ takim zniszczeniom. Z drżącymi łapkami poprawił swój kapelutek, tylko po to by dostrzec zwisającą złamaną część piórka. To była dla Pana Borsuka za wiele.
Schował swój pyszczek i oczka we własnych łapkach. Zaszlochał cichutko. To musiał być dla niego naprawdę, naprawdę ciężki dzień/noc. Płakał tak cichutko przez moment po czym z opuszczonym pyszczkiem w dół wystawił łapki w stronę Aryi... niczym dziecko, które chciało pocieszenie na rączkach rodzica.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Heinreich
- Posty: 461
- Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy nastał ranek po Borsuku nie było już ani śladu. Pozostała jedynie po nim aksamitna chustka, na której ktoś napisał bardzo niezręcznym charakterem pisma słowo: Dziękuję.
Loki wydawał się z powrotem pełny energii bo zaczął zaczepiać Aryanne na wszelkie możliwe sposoby, ewidetnie chcąc się bawić lub znowu sprawiać liczne psoty. Słońce przyjemnie przebijało się przez okienko. Z dworu można było usłyszeć dźwięk trzepania dywanu, a z korytarza dobiegał cudowny aromat świeżo palonej kawy. Dało się jeszcze usłyszeć jakieś rytmiczne stuki, puki i kroki, odbywające się na dolnym piętrze. Brzmiało to trochę jak podskakiwanie kilku osób z miejsca na miejsce.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


