Iskra, która rozpaliła płomień
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Od kiedy Navina zdjęła kaptur w drodze na szczyt, młody mag miał trudności z oderwaniem od niej oczu. A potem ten żywokoral na skórze który pokazała kiedy ratowała Kleivona...! Cóż za niesamowita kobieta! Pirrel rzadko dawał się ponieść pobudkom emocjonalnym -- uważał je za poniżej swojej godności -- ale nie mógł już dłużej zaprzeczać, że sama obecność orczycy pobudzała i elektryzowała jego ciało. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego. No, może trochę kiedy planował następne posunięcia w swojej politycznej grze między różnymi siłami w Dzielnicy Wysokiej i wpływał na tory, którymi zmierzała polityka Nimnaros. Tak, to uczucie było trochę podobne do sprawowania władzy.
- Ja się znam! - Oznajmił, trochę zbyt ochoczo. Przełknął ślinę i spróbował znowu, na siłę obojętniejszym tonem: - Możemy ją razem zneutralizować.
Dopiero po chwili przypomniał sobie, że nie wiedzą do końca jak ta pułapka działa i czy się nie aktywuje kiedy wejdą tam we dwoje. Ale już było za późno: wolałby teraz zginąć niż się wycofać i stracić twarz przed Naviną.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
- Mam wrażenie, że już gdzieś je widziałem... w jakichś starych księgach historycznych. Do pierona, trzeba było lepiej wypytać Kleivona. - Urwał na chwilę, bo w jego głowie pojawiła się idea. - Może oznacza tę dziwną energię, którą czujemy jak tu stajemy? - To powiedziawszy, wszedł na kafelek.
Pirrel tymczasem przeżywał agonię, rozdarty między wrodzonym tchórzostwem w obliczu fizycznego niebezpieczeństwa a chęcią zaimponowania Navinie. Uśmiechał się jednak do niej szeroko, zachwycony że dziewczyna tak dobrze na niego reaguje. Miejsce na plecach, gdzie Navina go dotknęła, zdawało się promieniować przyjemnym ciepłem. Nie umknęło jego uwagi, że orczyca nie miała problemu z kontaktem fizycznym. Ach... czyżby... czyżby czuła to samo co on? Z jednej strony nie śmiał się oswajać z tym myślą, była jakby z innej planety; z drugiej, oczywiście, dlaczego miałaby nie być? Był przecież młodym, bystrym i potężnym magiem. Wiele wartym! Na pewno wartym takiej Naviny! I jeszcze był wpływowy w Nimnaros! I dobrze gotował! Przecież jasne i oczywiste jest, że orczyca już do niego wzdychała! ...ale co jeśli nie? Przecież była naprawdę wspaniała, na pewno mogła przebierać w mężczyznach. I z tego co czytał, orczyce rzadko wiążą się na dłużej z przedstawicielami innych gatunków, uznając ich za zbyt słabych kandydatów na stałych partnerów. Może wolałaby takiego barbarzyńcę giganta z długą brodą? Co jeśli źle odczytywał sygnały? Wielu ludzi z jakiegoś powodu reagowało na niego źle - na przykład Deża. Co jeśli Navina też tak naprawdę myślała o nim jak o robaku? I tylko się wygłupi jeśli da po sobie poznać, jak mu dobrze, kiedy go dotyka? O co to to nie, nie będzie z niego robić głupka. Ale może jednak warto się trochę wygłupić, jeśli stawką jest więcej takiego dotyku - i zupełnie innego, o którym ledwo śmiał myśleć...?
Takie myśli huczały w głowie Pirrela, kiedy wchodził za Naviną do korytarza. Ta część która nie została zupełnie ogarnięta pożarem uczuć, rozglądała się za czymkolwiek, co mogłoby pozwolić im się rozeznać w okolicy. Jeśli nie znajdzie nic wartego uwagi gołym okiem, przejdzie w Drugą Uwagę i spróbuje przeanalizować aury magiczne. (Czy romantyczne zaangażowanie odbija się jakoś w aurze? Czy byłoby fair podglądać taką aurę Naviny? myślał gorączkowo)
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Tymczasem Pirrel z Naviną wchodzili do korytarza. Kiedy ich stopy naciskały posadzkę, stojący na kaflach mogli odczuć delikatne skoki energii. Druty nie wysuwały się, chociaż napięcie aż czuło się w powietrzu. Pot spływający po karku Pirrela był tego najlepszym dowodem.
Mag nie dostrzegał niczego specjalnego. Przeszli najwęższą część korytarza, w której znajdowała się pułapka, zeszli dwoma schodkami niżej i znaleźli się w niewielkiej kwadratowej salce z okrągłym, kamiennym stolikiem na środku. Tutaj było już cholernie ciemno, bo światło z roziskrzonej komnaty centralnej ledwo tu dochodziło, i znowu potrzebowali pochodni.
To, co jednak widzieli wyraźnie, to drzwi. Drewniane, stare i zbutwiałe, ale wciąż widać było na nich eleganckie, choć w większości pokryte pajęczyną, rzeźbienia.
Było ich trzy. Po jednych na każdej ze ścian. Co ciekawe, tylko jedne z tych drzwi miały normalny rozmiar. Te na wprost. Boczne, po prawej i lewej, były mniejsze i zaczynały się na wysokości około pół metra nad podłogą. W ciemności nie mogli zidentyfikować żadnych detali ani symboli.
Pirrel, który zanurzył się na chwilę w drugą uwagę, dostrzegł jednak, że stół, czy może cokół, który znajdował się na środku sali, był ewidentnie połączony z energią pułapki. Widział wyraźnie buzującą w niej moc, nawet mimo tego, że większość z niej spłynęła teraz do stojących po drugiej stronie korytarza Serywena i Fristrona.
Za drzwiami po prawej widział obiekt wielkiej mocy. Z pewnością magiczny. Za drzwiami po lewej widział drobne linie eteru, przypominające te, które rozświetlały się w aktywowanej komnacie głównej. Chyba dalsze części mechanizmu. Natomiast za drzwiami na wprost nie widział nic. Pustkę, i to taką schodzącą w dół. A im dalej sięgał tam drugą uwagą, tym bardziej eter barwił się śmiercią. Wciąż jednak były to bardzo niewielkie ilości.
Naturalnie zerknął też na aurę Naviny.
/której opis zostawiam Tobie, Dahlien xp
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Na cokole widniał symbol krzyża z kółkiem w środku. Ten sam, który widzieli na ścianach pułapki, z których wysuwały się metalowe pręty. Ten sam, na którym teraz stali Serywen z Fristronem. Jedyną różnicą było to, że kółko na cokole było nie wklęsłe, a wypukłe. I zrobione z jakiegoś innego materiału, chyba metalu.
Drzwi na wprost były przy krawędziach udekorowane podobnie, jak te, przez które tu weszli. Jednak zamiast symbolu odwróconego H, w ich centralnym miejscu znajdował się symbol ognia w pentagramie. Na uwagę zasługiwała też mosiężna klamka - przypominała wypukły pięciokąt z wyrzeźbionymi liniami biegnącymi od jego środka do wszystkich wierzchołków. Była umiejscowiona w środku drzwi, tuż pod symbolem. Metal był aż poczerniały od brudu lub starości.
Z kolei drzwiczki po lewej, jak i drzwiczki po prawej, były całe zapisane ozdobnymi hieroglifami. Całkiem wyszukane, jak na prymitywne minotaury. Ani Pirrel, ani Navina nie potrafili odczytać tego języka.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Wieści od Naviny były co prawda skierowane do hyusa, ale mag również na nie zareagował.
- Może należałoby przestawić tarczę na symbol ognia? - pomyślał głośno. - Tylko chyba nie powinniśmy ryzykować schodzenia z kafli. Czort wie czy wtedy nie nadziejemy orczycy i mojego asystenta na jakiś pręt. Serywenie, jesteś w stanie jakoś zdalnie obracać pokrętłem na odległość?
Tymczasem Pirrel popadł na chwilę w letarg, podziwiając aurę Naviny. Te płomienie - toż to bez wątpienia romantyczność! Chłopak wręcz zarumienił się, widząc jak bezwstydna musiała być jej żądza. Cóż teraz począć? Należało podjąć jakieś kroki...
Jej wołanie przypomniało mu jednak, gdzie jest i co robi.
- Za tymi drzwiami po prawo jest jakiś potężny magiczny przedmiot - powiedział do orczycy, podchodząc do nich. Już wcześniej odnotował, co wydaje się ją interesować najbardziej. Napisy były dla niego niezrozumiałe, ale spróbował je jakoś dopasować do swojej wiedzy z historii magii - czy kojarzą mu się z jakimś pismem, czy jest może w stanie wydedukować z nich jakieś znaczenie?
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
W pomieszczeniu, w którym się znajdowali, nie widzieli jednak żadnych otworów w ścianach, z których, tak jak na korytarzu, mogłyby wysunąć się pręty pułapki.
Pirrel tymczasem przyglądał się hieroglifom na drzwiach. Kojarzyły mu się trochę z wczesnoanduriańskim, ale to pewnie przez sposób ich rycia w kamieniu. Nie umiał tego odczytać. Były jednak podobne, jak te, które tu widzieli i komentowali wcześniej z Fristronem. Pismo minotaurów. Być może starszy mag umiałby powiedzieć coś więcej?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Za nimi nie było korytarza. Była po prostu wnęka wykuta w ścianie. Dość przestronna, elegancko rzeźbiona i zdobiona dawno już uschłymi i obróconymi w pył... ziołami? Kwiatami? Trudno było rozpoznać przez te pajęczyny.
Złoty posążek, jaki znajdował się we wnęce na podeście, nie był jednak nawet zakurzony. Był czysty i błyszczący, jakby ledwie wczoraj ktoś przecierał go szmatką. Zobaczyła, że na pokrytej grubym kurzem i prochami powierzchni wnęki są ślady palców. Ktoś tu się przytrzymał ręką i zaburzył warstwę brudu. Widać też było smugi od zdejmowania i wkładania posążka.
Sama rzeźba zaś przedstawiała - cóż za zaskoczenie - minotaura w długim płaszczu, który zawijał się wokół jego nóg. Stwór miał duże, eksponujące głowę rogi, a między nimi błyszczało się dziwne, kanciaste, a do tego wysadzane klejnotami nakrycie głowy. Jeden z klejnotów, owalny rubin osadzony nisko, niemal na czole postaci, błyszczał się wyjątkowo silnie, jakby w jego wnętrzu unosiła się niewielka bańka światła. Orczyca dostrzegła jeszcze, że kwadratowy, schodkowy cokół, w którym osadzone były nogi stwora, także był częścią rzeźby, znacząco zwiększając jej wagę. Był w takim kształcie i rozmiarze, że bardzo elegancko wpasowałby się w geometrię centralnego podwyższenia, na którym zamierzała go umieścić.
Minotaur patrzył na Navinę spode łba, bardzo poważnym, wiekowym, ale i spokojnym wzrokiem. Na czarnym rynku musiał być warty spore sumy.
Kiedy jednak sięgnęła po statuetkę i jej palce dotknęły złota, odskoczyła jak poparzona. Coś strzyknęło, po czym dotknięte miejsce sypnęło wściekle dużą, pomarańczową iskrą. Posąg aż wibrował od magicznej energii. Nie nazwałaby tego bólem, ale... czuła, że raczej nie chciałaby doświadczać tego ponownie.
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Na szczęście miał po temu dobry pretekst: wydawało mu się, że akurat w kwestii odcyfrowania minotaurzych runów lepiej się będzie nadawał do tego ten stary pryk, więc mógł zająć jego miejsce na kafelku obok hyusa i go tu przysłać. Już miał usprawiedliwiać swój taktyczny odwrót orczycy, kiedy zobaczył, że ta sięga po statuetkę i uderza ją iskra. Instynkt wziął górę.
- Navina, nic ci nie jest?! - wykrzyknął przejęty, chwytając ją za ramię. Kiedy zorientował się, że jej dotyka, jeszcze bardziej spanikował i natychmiast wyrzucił rękę w górę, jakby jego też poraziła jakaś iskra. Stał tak przez chwilę w niedorzecznej pozycji, nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Na szybko uszył takie wyjaśnienie: - Wchodzę w Drugą Uwagę. Zobaczę co się dzieje z eterem przy tej statuetce! - I faktycznie to zrobił, modląc się żeby orczyca nie wiedziała, że taka dramatyczna gestykulacja nie jest do tego w ogóle potrzebna.
Tymczasem Fristron kiwał łagodnie głową, kiedy Serywen majaczył jakieś koszmarne bzdury na temat wyższości tych śmiesznych maszynek nad Sztuką. Oczywiście, ludzie (i kotopodobne) którzy zajmowali się takimi podrzędnymi dziedzinami bez wątpienia musieli znajdować jakieś usprawiedliwienia dla obranej przez nich ścieżki. Nie miał z tym problemu, tacy też są potrzebni, tak jak rzeźnicy czy sprzątaczki. Ucieszył się jednak, kiedy hyus znalazł zajęcie dla swoich ustrojstw zamiast dalej bredzić.
- Świetnie, Serywenie, świetnie - powiedział. - Myślę, że możesz już przestawić tarczę. Halooo! - zawołał wgłąb korytarza. - Spróbujcie za chwilkę włączyć ten przycisk jeszcze raz!
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Jedynie mag o znaczącej mocy mógł bezpiecznie dotykać tej statuetki, bowiem nie tworzyło się wtedy napięcie wynikające z różnicy potencjałów.
Wtem jednak pokrętło w drugiej sali zostało przekręcone. Kiedy strzałka przestała wskazywać literę H, drzwi na których była ona wymalowana, zasunęły się z powrotem, oddzielając Pirrela i Navinę od reszty ekipy kamienną płytą. Zostali sami. I zapadła dziwna, nieco roziskrzona unoszącą się w powietrzu magią, cisza.
A potem całe pomieszczenie zaczęło lekko drżeć, a Pirrel widział, jak strumienie eteru tracą intensywność, a energia jest jakby gdzieś zasysana. Kiedy wszystko ustało, zrobiło się dużo spokojniej, młody mag dostrzegł, że eter wyraźnie zelżał... I teraz to chyba nawet on mógłby sięgnąć po statuetkę.
*
Kiedy strzałka na kole wskazała symbol ognia, całe pomieszczenie nabrało jeszcze więcej mocy. Zaczęło drżeć od pulsującego eteru, a Fristrona i Serywena aż rozbolały głowy. Ręka tego drugiego zaczęła sypać iskrami od przeciążenia. Nie było wiadome, czy wytrzyma tak mocny napór energii. Ze studni, która łączyła ze sobą pomieszczenia dolne i górne, zaczęło świecić. Najpierw delikatnie, potem jednak coraz mocniej, aż w komnacie zrobiło się całkiem jasno.
Podejrzewali, że runy, jakimi wymalowana była tkwiąca tam żelazna kula, rozbłysły pełną mocą, nikt jednak nie ośmielił się tam nadstawiać głowy. Poza tym wciąż stali na kafelkach od pułapki. Światło padało na dysk w suficie i rozświetlało jego rzeźbienia.
Buzowanie raptownie ustało. Światła zgasły, a magia jakby zelżała. Mechanizm burczał jeszcze chwilę od rozgrzania, aż w końcu nastała absolutna cisza. Do Fristrona powoli zaczęło docierać, że chyba właśnie rozerwaliby kolejną duszę, jeśli tylko ktoś pozostawałby uwięziony w pułapce na dole. Gdyby dysk nie zasłaniał otworu, snop światła bijący pionowo w górę byłby zapewne dostrzegalny z Wieży w Nimnaros.
A może to było jakieś urządzenie do komunikacji? Wraz z kłębiącymi się nad nim chmurami, mógł nadawać naprawdę skomplikowane komunikaty.
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
Ale... serce nie sługa.
- Czekaj, ja spróbuję! - Powiedział, widząc w rozładowanej statuetce szansę na zabłyśnięcie przed Naviną. Orczyca nie musi wiedzieć, że to nie zasługa jego super mocy, tylko przełączenia pułapki w drugim pokoju.
Energicznym ruchem sięgnął więc po statuetkę.
***
- Ojojojoj... - zajęczał Fristron, kołysząc się lekko pod naporem eteru. - Ostatnio magia mnie uderzyła tak mocno, kiedy aktywowałem takie stary krąg magiczny... pół życia temu... - Mag prychnął sfrustrowany. - To ustrojstwo jest cokolwiek zbyt skomplikowane. Wydaje mi się, że teraz zużyliśmy siły, które wyssało z biednego Kleivona... Dobrze, że już tam nie wisi, bo by było po nim. Ale na co komu takie promienie?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Umieściwszy złotego minotaura na podeście, mógł obserwować, jak oczy figurki zaczynają świecić na biało. Coś kliknęło i tym razem nie odkliknęło z powrotem.
Poczuli zgrzytanie i lekkie wibracje, świadczące o tym, że zakręciły się jakieś mechanizmy pod ich stopami.
Cisza.
Navina, widząc, jak ogniskuje się na niej wzrok minotaura, szybko zeszła mu z drogi. I wtedy dwa białe promyki padły prosto na drzwi, które ich oddzielały od głównej komnaty. Dostrzegli, że były tam dwie dziurki i kanaliki, rozchodzące się w ozdobny sposób po całej powierzchni płyt. Światło rozlało się powoli po drzwiach, a wtedy zaczęły się one powoli rozsuwać.
Mimo tego, że pokrętło nie wskazywało już litery H.
*
Fristron i Serywen spostrzegli, że symbole na kafelkach, na których stali, przestały się świecić. A potem, spomiędzy rozsuwających się płyt ujrzeli Pirrela i Navinę i złotego minotaura na podeście między nimi.
/ przypomnienie, co jest na tarczy mechanizmu, kolejno:
kropla, odwrócone H, koło przecięte pionową linią, ogień i otwarte oko.
Przy Navinie i Pirrelu jest jeszcze jedna szafka i drzwi prowadzące gdzieś w dół.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Fristron
- Posty: 91
- Rejestracja: 09 maja 2022, 19:48
I wtedy Navina schwyciła jego głowę w uścisku, tak, że jego policzek znalazł się gdzieś przy orczej piersi. Młody mag zaczął hiperwentylować i gwałtownie kaszleć, nie zwracając w ogóle uwagi na uwłaczający gest czochrania po głowie. Kiedy Navina wreszcie go wypuściła, był cały czerwony na twarzy i oniemiały.
- Mój asystent ani chybi na to liczy! - zawołał wesoło Fristron, odpowiadając orczycy. Jego ton jednak był odrobinę zbyt napięty, by brzmiało to jak w pełni swobodny dowcip. - Myślę, że możemy już zejść z tych kafli... ale uważajcie, czy coś was nie spróbuje wtedy przedziurawić! - To powiedziawszy, mag zaczął ostrożnie schodzić z płytki, gotów wrócić na miejsce gdyby tylko pojawił się jakiś sygnał, że pułapka zaczyna działać ponownie.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Tarcza zatrzymała się na kropli.
Maszyna pozgrzytała, posyczała i... z otworów przy nieckach pociekły strużki... cieczy. Czarnej, gęstej, spływającej wolno i powoli, sekunda po sekundzie wypełniającej wszystkie pięć wnęk w rogach głównej komnaty.
Kiedy podeszli bliżej, ich obawy potwierdziły się. To nie była czerń. To była karmazynowa, mroczna czerwień. Zapach też się zgadzał. Krew.
Nie było jej wiele, zebrałoby się raptem po kieliszku na dnie każdej z niecek. Ale była. I mogli tylko zgadywać, do kogo pierwotnie należała. Kiedy Fristron opuścił kafel, ten się nie wysunął z podłogi. Pozostał dalej wduszony. I nic więcej się nie wydarzyło.
//dajcie znać, czy Serywen dalej kręci kołem, czy robicie jakieś interakcje. No i - tak dla przypomnienia:
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Ciecz , najwyraźniej zasilana jakoś od dołu eterem, zaczęła się świecić coraz mocniejszym, rubinowym blaskiem... I wybuchła czerwonym płomieniem, aż orczyca odruchowo osłoniła twarz ręką.
Płonęła jak olej, tylko, że na czerwono.
Serywen w tym czasie zdążył już przekręcić pokrętło na kolejny symbol. Przekreślone kółko.
I wtedy poczuli dziwny powiew, jakby od dołu. Energia ściągała w rogi pomieszczenia, krew w nieckach zaczęła się marszczyć od drgań, a w tej, w której Navina rozpaliła ogień, jego płomień wyszczuplał i wydłużył się tak mocno, że dotknął umieszczonego w sklepieniu rowku i wpełzł weń. Rowek zaczął powoli zapełniać się czerwoną, świecącą energią. Patrzyli, jak kolor niczym wąż wędruje po suficie, aż dotarł do głównego dysku w centrum komnaty. Wtedy krew się wypaliła i płomień zgasł.
Czerwone światło w rowku również zaczęło blednąć z każdą sekundą, aż w końcu zniknęło całkiem. Mieli teraz cztery niecki wypełnione krwią i jedną pustą.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
