WPROWADZENIE
Po Upadku ciężko o dobre warunki życia. Brakuje ubrań, brakuje jedzenia, brakuje człowieka w człowieku. A jednak są miejsca, które próbują funkcjonować tak jak do tej pory, chociaż zadanie mają utrudnione. Należą do nich Szulernia "Pod rzuconymi kośćmi" z Dzielnicy Portowej, Dom Urody "Pajęczyca" z Dzielnicy Centralnej, czy wszystkim dobrze znana Karczma "Pod złamanym żebrem" ze Złotej Ulicy. Łańcuch usługowy w Nimnaros jest od siebie ściśle zależny, przy czym zasada ta dotyczy praktycznie wszystkich w Calivanie. Wystarczy, że jedno pęknie ogniwo niewywiązujące się ze swych powinności, żeby dotknęło to wszystkich.
Coś się działo na szlaku handlowym między Nimnaros a miastem Nediran, położonym bardziej na południe od Wieży Białego Płomienia. To w jego okolicy znajdował się sad, w którym lokalnemu farmerowi udało się wyhodować jedną z najrzadszych odmian owoców uwielbianych przez niemal wszystkie wpływowe persony Calivanu.
Miodowe grusze były najsłodszymi spośród swego gatunku o miękkiej skórce, chrupiącym wnętrzu oraz soku, który ściekał po brodzie podczas jedzenia, tak go było dużo. Do wzrostu potrzebowały specyficznych warunków - krystalicznie czystej wody, ciepła i dużej ilości słońca w ciągu dnia, zaś chłodniejszego powietrza w nocy. Dzięki samotnym górom w Dolinie Toledain, w których źródło miała rzeka o spokojnym nurcie, udało się spełnić wszystkie wymagania. Nigdzie indziej, tylko tutaj. Grusze były rarytasem samym w sobie, jednak robiony z nich alkohol nie miał sobie równych. Stanowiły również składnik pożądany przez każdego szefa kuchni. W obecnych czasach tylko nielicznych było na nie stać, lecz przez ich spory deficyt po tym jak dojrzały żadna nie miała nawet szansy naturalnie zgnić na ziemi.
Zazwyczaj raz na dwa miesiące do Nimnaros docierały dostawy tych cudownych owoców. Ostatnio jednak żaden z tamtejszych kupców nie przybył do miasta i biorąc pod uwagę aktualne spóźnienie historia miała się powtórzyć. Żeby nie dopuścić do takiej sytuacji nimnarejscy przedsiębiorcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Tak oto zaraz po wzejściu słońca przy Południowej Bramie stanął powóz zaprzęgnięty w dwa konie, a na nim drewniane skrzynie (puste na razie). To właśnie nim Wy - ochotnicy skuszeni sporym wynagrodzeniem, mieliście udać się w podróż. Zadanie było względnie proste. Dotrzeć do Nediran, odebrać dostawę, wrócić i odebrać należny żołd. I kto wie, może nawet kilka miodowych grusz przypadnie Wam w udziale?