Rozdział II: Trójkąciki i inne wielokąty

Chłop i najmita. Dwóch osiłków, których połączył tajemniczy almanach. Oraz fakt, że są ścigani.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Odwróciła się, owszem, lecz na jej twarzy nie było widać zdziwienia. Przez dłuższy moment patrzyła się mu w oczy jakby zastanawiając się ile powinna powiedzieć, aż w końcu odstawiła na moment buteleczkę.
- No cóż... chyba faktycznie to już najwyższy czas, by się przyznać?
Uśmiech, jakim go obdarzyła był zimny. Tak samo jak wzrok kobiety. Wcześniej pełen ciepła, empatii oraz chęci pomocy teraz wydawał się przepełniony chęcią zemsty. Dobrze, że dziś ubrała dwuczęściowy strój złożony ze spódnicy oraz wpasowanej w nią koszuli, łatwiej jej się było rozebrać. A raczej odsłonić większą część ciała bez konieczności ściągania wszystkiego.
Tak oto po chwili stała przed najemnikiem bez górnej części odzieży. I bynajmniej nie to powinno zdziwić najbardziej Varasa a ilość blizn na jej tułowiu. Sądził, że dużo ich ma na rękach i nogach? Tam była ich zaledwie garstka.
- Już wcześniej wam mówiłam, że żadna z nas nie rodzi się kapłanką. Jak sądzisz, ile krwi można upuszczać człowiekowi, żeby cały czas krwawiąc dalej żył? W jakich odstępach tworzyć nacięcia, jak mocno dociskać ostrze? Lepiej powiesić go wtedy na haku pod sufitem za ręce czy jednak do góry nogami? Czy oblewanie go lodowatą wodą zwiększy krwawienie, czy może jednak je zmniejszy przez obkurczenie naczyń krwionośnych od temperatury? Ja już znam odpowiedzi na te pytania. Zapytałeś wcześniej czym zasłużyliście sobie na moją pomoc. Szare Sieci są mi dużo winne, a ja zamierzam odebrać ten dług.
Chociaż była od niego o wiele niższa, mięśniami nie miała co dorównywać mężczyźnie, tak jednak teraz zdawała się być twardsza od tysiąca wojowników razem wziętych. Może jednak Calisha miała rację tak ją określając?

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Dopiero po chwili do Varasa dotarło, że ma otwartą gębę. Zamknął ją i zamrugał lekko oczami, aby dojść do siebie po tym podwójnym szoku.
- Oni.. ci to zrobili? - wykrztusił, nie kryjąc wzburzenia. Jakim zwyrolem trzeba być, żeby tak zmasakrować piękne dziewczę? - Dlaczego? - zapytał, szczerze tego nie pojmując.

Nie doceniał tej dziewczyny. Oj, zdecydowanie nie doceniał. No i musiał przyznać, że nie każda miałaby odwagę na taki gest sam na sam z obcym mężczyzną.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Przekrzywiła lekko głowę na nowo uśmiechając się do niego psotnie.
- Ślinisz się.
W jej oczach lśniło rozbawienie. Na próżno było szukać u niej wstydu, ale przecież z drugiej strony była uzdrowicielką. Ludzkie ciało nie miało przed nią tajemnic i już niejednego chłopa nago widziała. No i bądźmy szczerzy, ale kapłanki podczas swoich obrządków ku czci Najświetlejszej też nie nosiły skafandrów zapinanych pod samą szyję. Ich zwiewne sukienki często więcej odsłaniały niż zakrywały.
- W dawnym życiu... można powiedzieć, że nie byłam najgrzeczniejszą dziewczynką. Żyłam na ulicy, a przez swoją budowę ciała... - Tu powiodła ręką od ramienia, przez tors, po boku i na biodrze kończąc. - ... łatwo było mi wejść tam, gdzie wielu nie dawało rady. Byłam całkiem dobrą złodziejką, wiesz? Chociaż zamiast włamów wolałam wsunąć dłoń do kieszeni spacerowiczów. To było szybsze. No i pewnego razu obrałam za cel kobietę, która na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniała. Jak się okazało jednak była jedną z nich. Okazała się wredną suką swoją drogą. Sadystyczną. Trzymała mnie w piwnicy jak zwierzątko do pastwienia się.
Odwróciła wzrok, bo wiedziała, że w jej oczach odbijało się teraz zbyt wiele emocji.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Najemnik, targany mieszaniną przeróżnych uczuć, patrzył, jak paskudne szramy przebiegają przez ciało kapłanki, oplatając i podkreślając jego krągłości. Było to szpecące, ale jednocześnie miało w sobie coś... hipnotyzującego.
- Aa, więc takie ziółko z ciebie - pokiwał głową, kiedy opowiedziała o złodziejstwie. Wiele rzeczy zaczęło mieć sens. Przez chwilę sprawiał wrażenie, jakby... miał się uśmiechnąć? Powaga sytuacji jednak go od tego powstrzymała.
- To musiał być koszmar. Nie wyglądają na płytkie ani gładko cięte. - Podniósł rękę, jakby zamierzając jej dotknąć, ale w porę się zreflektował i ją cofnął.

- I jak się uwolniłaś? - Zmienił trochę tor myśli. - Calisha? I potem kapłaństwo?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Calisha mówi, że między innymi dlatego odstaję od innych kapłanek. Że wyrobiłam sobie zbyt twardą skórę, i przez to nie potrafię odpuścić. Sądzisz, że jest twarda?
Posłała mu dwuznaczne spojrzenie, a potem odwróciła się plecami do mężczyzny. Jej plecy... na nich miała istną pajęczynę blizn, które nachodziły na siebie i przecinały w wielu miejscach. Ubrała się z powrotem śmiejąc dźwięcznie. Gdyby nie miała tych szram na całym ciele naprawdę mogła być atrakcyjną dziewczyną.
- No już, koniec pokazu. Chociaż przyznam, że podjudzanie Cię jest świetną zabawą.
Miała jednak zadanie, które należało wykonać. Chwyciła butelkę z olejkami i kontynuowała ich podgrzewanie.
- Nie uwolniłam się. Raczej... Zużyłam. A zepsute zabawki się wyrzuca. - Przez moment kręciła buteleczką, żeby ciecz w środku równomiernie złapała temperaturę. - Kapłanki znalazły mnie w ściekach. To, że nadal żyję możesz nazwać cudem Iselii, bo obiektywnie patrząc nie powinnam. Zostałam już w świątyni. Kapłaństwo wcale nie jest takie złe, jak niektórym się wydaje. Calisha wzięła mnie pod opiekę i nauczyła wszystkiego. Stała się dla mnie matką, której nigdy nie miałam. To ona pokazała mi również, że pomimo moich ewidentnych braków predyspozycji do pełni kapłaństwa dalej mogę być użyteczna. Jestem ukrytym mieczem Illany. No... w sumie to raczej sztyletem. Szukam, zbieram, wykradam, a czasami przyspieszam niektórym zmierzch ich życia.
Spojrzała przez ramię na Varasa by sprawdzić, czy dalej patrzył jej na ręce, czy jednak w końcu się rozebrał. Olejek był już ciepły, więc dając mężczyznie jeszcze chwilę ona zaczęła zapalać rozstawione w równych odstępach od siebie świeczniki. Zdecydowanie stworzył się swoisty klimacik połączony z tańcem kolorych światełek i cieni.
- No już, siadaj tam. Wpadłam na Brunhildę idąc na spotkanie z Białą Opiekunką. Słyszałam jak domagałeś się masażu przy kąpieli. Możemy połączyć miłe z pożytecznym.
Podpuszczała go. Zdecydowanie. Ten jej wyzywający uśmieszek jasno to potwierdzał.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Eh, nic się w tej świątyni nie ukryje... Zresztą, czego innego się spodziewał? Baby to straszne plotkary, a tu jest ich aż w nadmiarze.

Westchnął. Yvette nie była Brunhildą. I choć miała śliczną buźkę, wydawała mu się zimną, głęboko skrzywdzoną suką. Potraktowaną jak zabawka... a teraz on poczuł się potraktowany jak zabawka. I choć współpraca z nią w zakresie zarzynania psychopatycznych narkomanów wyglądała na coraz bardziej sensowną, o tyle personalnie... no cóż, delikatnie mówiąc, nie iskrzyło.

- Relaks na zimnym kamieniu - mruknął, siadając na ołtarzu. - Marzyłem o tym.
Ściągnął koszulę, odsłaniając swój sportowo wyrzeźbiony tors. Niedbale złożył ubranie kilka razy i odrzucił obok siebie. - Dobra, jedziesz z tym. Co mam robić, położyć się tu? Skrzyżować nogi? Szpagat?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Dostrzegła zmianę w nastawieniu mężczyzny niemalże od razu. Na początku posłała mu szczerze zaskoczona spojrzenie, jakby w ogóle się tego nie spodziewała. A już myślała, że zaczęli łapać jakąś nić porozumienia... Stała tak teraz zatrzymana w połkroku. I wyraźnie pierwszy raz nie wiedziała co z nim zrobić.
- Ty serio mnie z jakiegoś powodu nie znosisz, prawda?
Już nie patrzyła mu w oczy. Ba! Wręcz unikała spojrzenia najemnika. Wyglądała na zawstydzoną, gdy po obnażeniu się przed nim teraz on traktował ją... Tak.
W końcu jednak jakby się otrząsnęła. Nie pierwszy raz spotykała się z rozczarowaniem. Przeżyła już gorsze rzeczy. Na nowo odbudowała mur wokół siebie, którym chroniła swoje skrzywdzone wnętrze. Podeszła do niego, jednak ciężko było już coś wyczytać z jej oczu.
Nie odpowiedziała mu. Czuła, że jakby dała się wciągnąć w tę dyskusję zaczęłaby się bronić w tylko jeden znany sobie sposób - atakiem słownym. Naprawdę zaczęła żałować, że otworzyła się przed tym idiotą! Głupia pomyślała, że skoro mają walczyć ramię w ramię, to dobrze by sobie nieco zaufali nawzajem. Szczególnie, że długo kazała mu czekać, aż uzyskał odpowiedzi na większość swoich pytań.
Wdrapała się na ołtarz klęcząc na nim za plecami Varasa i nalała nieco olejku na swoje dłonie. Nie zamierzała teraz spoglądać na niego, więc zaczęła pokrywanie go wonnymi smarowidłami z miejsca, gdzie nie mógł widzieć jej miny. Przyłożyła swoje drobne słonie do napiętego ciała mężczyzny. Były drobne, przyjemnie ciepłe, ale też zaskakujaco silne. Powolnymi ruchami przesuwała je wzdłuż przebiegu mięśni grzbietu, ugniatała ramiona. W miejscach, gdzie wyczuła wzmożone napięcie dociskała swe palce masując konkretne partie zestresowanych tkanek. I nie ważne jak bardzo najemnika odrzucało od Yvette to musiał jednak przyznać, że wiedziała co robi. I nawet nie była wredna, bo mogłaby go tak docisnąć, że zawyłby z bólu jak przy kastracji bez znieczulenia.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Co? Nie, dlaczego? - zapytał Varas, najwyraźniej nie łącząc jakichś faktów tak, jak ona to zrobiła. Wzruszył ramionami.

A potem zaczęła go smarować.
- Mmmm - zamruczał jak kot. - O cholera, umiesz w to.

Poczuła, jak jego ewidentnie spięte plecy stopniowo miękną i poddają się coraz bardziej jej uciskowi.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Bo ilekroć rozmawiamy mam wrażenie, że masz mnie za większą sukę niż faktycznie jestem.
Powiedziała to takim tonem jakby mówiła o pogodzie.
Gdy już plecy miał nasmarowanie i przyjemnie nagrzane od masażu przeniosła się z czynnościami na jego ramiona. Jeszcze raz ugniatała jego barki, by następnie rozpracować napięcie w przejściu mięśni i ścięgien na jego ręce. Przesuwała swoje własne dłonie po ramieniu Varasa, rozcierała okolicę łokcia, a na przedramieniu dociskała te mięśnie, które zawsze się napinały podczas walki czy chwytania za broń.
- Mogłabym podejrzewać, że to blizny tak cię ode mnie odrzucają, ale dopiero teraz ci je pokazałam. Aż taka jestem odrażająca?
Pochyliła się nieco, żeby teraz rozmasować mu też nadgarstek i dłoń.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Masz charakterek - odparł z lekkim uśmiechem. - Ale nie myśl sobie, że jednym masażem, nawet tak zajebistym, okręcisz sobie mnie wokół palca.

Choć sądząc po jego przymrużonych w błogości oczach, wcale na to nie wyglądało.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Oj to zdecydowanie, mam pazurki i potrafię ich używać.
Mimowolnie uśmiechnęła się z przekorą. Kiedy jego ramię było już naoliwione kolejny raz przemasowala mu przelotem barki i zajęła się drugim ramieniem.
- Gdzieś cię najbardziej boli lub ciągnie?
Nieco mocniej nacisnęła mu na zgrubienie na ramieniu. Bicki miał spore, ale również bardzo napięte. A to było niezdrowe.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Drgnął lekko, ale zaraz znowu się rozluźnił.
Była względem niego bardzo szczera i bezpośrednia. Musiał to docenić.
- Najbardziej, to mnie boli, że nie mam tu nad niczym kontroli - też zdobył się na chwilę szczerości. - Tak jak... Budzisz się nagle w innym świecie, w którym to już nie ty ustalasz reguły, kumasz?

Westchnął znowu głębiej.
- A ciągnie, to chyba gdzieś tu - podniósł nieco prawy łokieć i pomasował się po boku pod pachą. - Od wczoraj, jak biorę zamach.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Niespiesznie, bardzo powoli skinęła głową, co mógł zobaczyć kątem oka.
- Nie dziwię się. Najpierw bez wspomnień ostatnich godzin budzicie się obok trupa, o którego zabicie obwiniają was, a potem jesteście atakowani przez bandę ćpunów o zdolnościach przekraczających ludzkie możliwości. Na domiar złego, gdy ranni szukacie ratunku w świątyni jakaś przemądrzała kapłanka rozstawia was po kątach. Przepraszam, że nie wyjaśniłam Wam wszystkiego na samym początku. Chciałam najpierw ustabilizować Rodiego, a potem... Potem Calisha stwierdziła, że opowie Wam osobiście w jakim gównie się znaleźliście.
Przeprosiny ze strony Yvette, nawet gdy znało się raptem pół doby, nawet jemu powinny wydać się czymś rzadko spotykanym.
Gdy pokazał jej bolesne miejsce zmarszczyła brwi. Włączył jej się tryb uzdrowicielki, bo zaraz zeszła z kamiennej płyty i stanęła przed nim przyglądając się torsu mężczyzny.
- Nie wygląda jakbyś coś sobie naderwał...
Stwierdziła bardziej do siebie niż do niego. Nalała zaraz kolejną dozę ciepłego olejku na dłonie, roztarła go jeszcze dla pewności i dotknęła go tym razem na klatce piersiowej. Sprawdzała przebieg mięśni piersiowych od samego mostka aż do charakterystycznych "zębów" po bokach tułowia. Sunęła palcami ostrożnie, acz jednocześnie pewnie. W końcu nie znajdując żadnego większego uszczerbku na zdrowiu Varasa już mocniej rozcierała spięte tkanki.
- Przechodzi?
Podniosła głowę ku górze, żeby na niego spojrzeć akurat w momencie, gdy
chmury odsłoniły słońce i kolorowe plamki światła spadły na nią odbijając się od ciemnych tęczówek dziewczyny.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas uśmiechał się błogo, jak naćpany. Yvette w jego oczach mieniła się jak anielica, która właśnie zstąpiła z obłoków, by uchylić mu raju.
Czy tak miały zadziałać te maści?
- Masz... szczęście, że ci tej buźki nie poharatała - wymruczał, zostawiając ją w niepewności, czy w ogóle cokolwiek go bolało. Ale czuła pod palcami, że napięcie było, i że przechodzi.

- Gdybym ci nie ufał, nie byłoby mnie tu. Nie kłopocz się tym już - rzekł. - I tak jestem w lepszej sytuacji, bo mogę zawalczyć o swoje stare życie... a Ty ciała już sobie raczej nie wrócisz...

Ziewnął niespodziewanie.
- Kuurwa, jakie to jest dobre - rozciągnął się, aż mu strzyknęło w karku. - Tylko serio, czemu tu nie ma żadnej poduszki..?
Zaczął się rozglądać za siebie i rozkładać koszulkę, najwyraźniej zamierzając się na niej położyć.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
I wtedy otworzyły się drzwi do komnaty i weszła Calisha, niosąc w jednej ręce malutki, szklany słoiczek, a w drugiej szkatułkę z różnaego drewna.
- I jak, panie Varmandijrze? - zapytała, patrząc na niego. - Przyjemnie zrelaksowany? Czyżby Yvette nawet masaż zrobiła? Albo przypadł jej pan bardzo do gustu, albo wręcz przeciwnie, postanowiła pana ukarać.
Kapłanka uśmiechnęła się do Yvette, w sposób, który Varas by uznał za żartobliwy, ale przecież tacy starzy i dostojni ludzie nie żartowali, prawda?
- Proszę się napić tego - powiedziała, podając mu słoiczek. Był lekko ciepło, a w środku bulgotała pomarańczowawa ciesz. Zapach był ostry, nieprzyjemny, kontrastujący mocno z uspokojającymi woniami maści Yvette. - Sugeruję jeden długi łyk. A potem proszę się położyć jak najwygodniej. Jakie ma pan doświadczenie z środkami halucynogennymi? Jeśli niezbyt wielkie, to szybko zacznie działać.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Pan Varmadijr zamrugał i przetarł oczy. Co, kto? Ah, Calisha. Już miało mu lekko podskoczyć ciśnienie, że wbiła tu bez zaproszenia i przerwała mu tę przyjemność, kiedy w porę przypomniał sobie, że to rytuał w świątyni, a nie Dom Urody.
- Ta... bardzo dobra masażerka z niej - zgodził się. - Tylko kamień zimny. - Nie byłby sobą, gdyby do tej słodyczy nie dosadził nutki kiepskiej jakości gorzkości. - Jak mam się relaksować, to jakieś poduszki by się przydały.

Zerknął na płyn, który wciśnięto mu do ręki.
- Co... Halucyco.. co? - zapytał, marszcząc nos po przestawieniu mieszanki do twarzy. Spojrzał raz jeszcze na Opiekunkę.
"Nad czym się tak zastanawiasz, jakbyś miał jakikolwiek wybór?" - zganił się w myślach i od razu wychylił całą zawartość słoiczka.

- Wasze zdrówko - wręczył Calishy puste naczynie.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Pokręciła lekko głową z rozbawieniem widząc jak wielki silny mężczyzna zaczyna zachowywać się jak drapany za uchem kociak. A niby starał się stwarzać wrażenie takiego groźnego. Dokończyła nakładać olejek na tors najemnika akurat w chwili, kiedy przyszła Calisha.
- Z największą przyjemnością usłużnie robię co w mojej mocy, by wydobyć z tej specjalnej mieszanki ziół jak najlepsze działanie, droga Siostro.
Dygnęła lekko przed Białą Opiekunką. Jak większość mieszkańców świątyni darzyła Calishę niemym uwielbieniem, tak Yvette nie zmieniała się zbytnio w jej towarzystwie. Starsza z kobiet też zdawała się pozwalać sobie na nieco więcej.
Varas doprawdy był marudnym człowiekiem. Tak mu się tej poduszki chciało? Chociaż z drugiej strony, jeśli wrócą do niego te niezbyt przyjemne wspomnienia może lepiej zabezpieczyć mężczyźnie głowę. Nie miała zbytnio ochoty robić mu okłady na rosnącego guza. Po umyciu rąk znalazła jakieś czyste tkaniny i składając je w równą kosteczkę, a następnie otaczając czymś co wyglądało jak białe prześcieradło stworzyła prowizoryczną poduszkę.
- Lepiej się już połóż. Ten specyfik nieźle kopie.
Nacisnęła lekko na ramię Varasa zachęcając go do przyjęcia wskazanej pozycji. Dla pewności stanęła też tuż przy jego głowie. Tak w razie czego, jakby pojawiła się konieczność przytrzymania najemnika.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dziękuję ci, droga Siostro - rzekł najemnik, kiedy podała mu prowizoryczną poduszkę. W jego ustach zabrzmiało to kuriozalnie, że aż sam się uśmiechnął.

- Daj spokój, nie takie kopy już przeżyłem - mruknął hojracko, choć nie miał pojęcia, co go czeka. Mimo tych słów, posłusznie się położył. Skrzywił się lekko czując, jak zimny kamień chciwie wyciągał ciepło z jego rozgrzanych pleców. Jeśli miałyby go zapytać o zdanie, to to był zdecydowanie najsłabszy punkt tego programu.

- I co, mam tak po prostu leżeć? - zapytał, złożywszy ręce na brzuchu. Zaczął kręcić kciukami młynka. - Żadnych tańców wokół? Ani nawet śpiewów..?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Calisha dalej się uśmiechała, gdy odbierała słoiczek i odkładała go, razem z drewnianym pojemnikiem, na bok.
- Tańców się zachciewa, panie Varmadijrze? - zapytała. - Jeśli Yvette albo Brunhildą będą miały ochotę później dla pana zatańczyć, to nie będę stała na przeszkodzie. Jeśli zaś wszystko pójdzie dobrze, to nawet, w podzięce za waszą pomoc, sięgnę do świątynnej kasy i opłacę wam wejście do Domu Urody. Ponoć pracująca tam Andurianka ślicznie tańczy. Tymczasem jednak rozwiążmy najbardziej palące problemy. /indent]
Calisha spojrzała na Yvette.
- Jednak będę bardzo wdzięczna, gdybyś zaczęła masować skronie i czoło naszego gościa - powiedziała. - A co do zimna kamienia... specyfik za chwilę zacznie działać, więc powinien przestać odczuwać pan jakikolwiek dyskomfort.
I rzeczywiście, nie upłynęło wiele uderzeń serca, a Varasowi zaczęło się robić tak przyjemnie, tak błogo, tak... fioletowo.
- Zrelaksuj się, panie Varmadijrze - powiedziała Calisha. - Zrelaksuj się i zamknij oczy. Yvette, poprowadzisz pana? Sądzę, że możemy zacząć od jego ostatniego wspomnienia, które udało się odzyskać. Które to jest, panie Varmadijrze?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zgodnie ze wskazówką Calishy położyła dłonie na środku czoła Varasa i delikatnie zaczęła okrężnymi ruchami rozmasowywać mięśnie na jego głowie. Przechodziła powoli coraz bliżej skroni, aż przy nich została kontynuując zabieg. Pochyliła się również tak, by jej usta znalazły się tuż przy uchu najemnika. Spokojnie mógł poczuć jej oddech na policzku.
- Przypomnij sobie... Gdzie jesteś Varasie? Co widzisz? Co słyszysz? Co czujesz?
Spokojnie mógł czuć ciepło promieniujące z jej ciała. Dźwięczną nutę jej głosu. Pojedyncze nieposłuszne włosy łaskoczące go w policzek. Mieniące się kolorami tęczy odblaski słońca tańczyły na jego zamkniętych powiekach.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Teraz dopiero zrozumiał, czemu kamień. W miarę jak zmieniała mu się percepcja, czuł coraz intensywniej pulsujące ciepło wtartych weń egzotycznych olejków. Było mu wręcz gorąco, a kamień stanowił przyjemne ochłodzenie. Czuł się jakby leżał na kamieniach anduriańskiej plaży, grzany przez jakieś niewidzialne słońce, tyle, że zarówno od góry, jak i od dołu.
- Czuję... światło - stwierdził, trochę jakby sam do siebie, zaskoczony tą obserwacją. Otworzył oczy i uderzyła w nie feeria barw z kolorowej kopuły. Wszystko mieniło się i błyszczało nieziemsko, tak mocno, że wręcz bolało swoją intensywnością. Najemnik aż się skrzywił i zmrużył oczy, w końcu decydując się je zamknąć całkiem. Przez ten moment Yvette mogła zobaczyć jego nienaturalnie powiększone źrenice. Narkotyk już działał.
Stęknął niespokojnie, ruszając głową, jakby chciał znaleźć wygodniejszą pozycję.
- Czuję... twoje paluchy - wymamrotał. Głos miał jednak coraz cichszy i coraz bardziej lunatyczny. - Weź, nie... - Niespodziewanie uniósł dłoń do głowy i złapał kapłankę w nadgarstku. I zastygł tak, jakby zafascynowany nowym bodźcem - dotykiem jej ciepłej, gładkiej skóry.
- Marica..? - wyszeptał. - Czemu... ty tutaj?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Rzadko pomagała Calishy przy wyciąganiu wspomnień. A szkoda, bo z tego co widziała była to całkiem niezła zabawa. Musiała przyznać sama przed sobą, że chyba też ma w sobie nieco z sadystki, bo wyjątkowo podobał jej się widok bezbronnego Varasa przed nią.
Musiała jednak przyznać, że ją kolejny raz zaskoczył. Złapana za nadgarstek na chwilę zastygła w bezruchu, jednak zaraz otrząsnęła się i kontynuowała masowanie go po skroniach. Mogła być i Maricą.
- Gdzie jesteśmy Varasie? Nie poznaję tego miejsca.
Zaczęła żałować, że nie ma pod ręką żadnego skalpela czy innego ostrza. Ręka najemnika była dwa razy większa o jej własnej i zapewne gdyby tylko chciał, to spokojnie mógłby zmiażdżyć jej nadgarstek. A pod wpływem narkotyku mógł zrobić wszystko.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Ty... wróciłaś... - Varas zwolnił uścisk i zaczął dla odmiany delikatnie głaskać jej dłoń, jak jakiś skarb.
Zatrzymał się, kiedy zapytała go o miejsce. Niemal czuła, jak jego skołowany rozumek powoli przetwarza informacje. Nagle znowu chwycił jej dłoń, tym razem ciut mocniej.
- Kurwa, nie wiem, srać na to miejsce - obruszył się. - Chodź tu. - Przyciągnął jej rękę bliżej swojej twarzy, tak, że jej palce przesunęły się po kędzierzawej brodzie i spoczęły gdzieś przy nasadzie szyi.

Drugą ręką zaczął ją głaskać po wierzchu dłoni, jednocześnie pierwszą trzymając ją mocno blisko siebie.
- Przyszłaś mi wybaczyć? - zapytał, przekrzywiając głowę tak, że nosem dotknął jej nadgarstka. Zaczął ją gładzić tym nosem, jednocześnie jakby szukając jej zapachu.

Calisha obserwowała to wszystko z marsowym wyrazem twarzy. Najwyraźniej za sprawą Yvette w mężczyźnie odżyły zupełnie nie te wspomnienia, co trzeba.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zmieszana nie wiedziała na ile może sobie pozwolić. Obiecała Varasowi, że w razie czego obroni i jego i Rodiego. Że nie da zrobić im krzywdy. Czy to było już nadużyciem ze strony kapłanek? Jej wewnętrzną walkę było widać na twarzy dziewczyny, gdy spojrzała na Białą Opiekunkę. W końcu jednak podjęła decyzję i jedynie Isellia wiedziała ile to będzie ich wszystkich kosztować.
- Przecież nie mogłabym się na Ciebie wiecznie gniewać.
Powiedziała to głosem tak delikatnym, jak chyba jeszcze nigdy. Wolną ręką odgarnęła sobie włosy za ucho i złożyła na jego czole czuły pocałunek przytrzymując przez chwilę wargi na skórze mężczyzny. Po chwili uniosła głowę, żeby spojrzeć na niego wyraźnie skonsternowana.
- Nie sądzisz, że to już najwyższy czas się pogodzić? Chcę żebyś żył z lekkim sercem.
Zamiast masować zaczęła go delikatnie głaskać po włosach na głowie. Jeśli w ten sposób mogła przynieść ukojenie jego duszy to chciała pomóc mężczyźnie. Nawet jeśli potem ją znienawidzi za wkraczanie w zbyt intymne wspomnienia.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Marica, ja... - wzruszony, całował jej rękę. - Zawsze będę cię kochać - wyznał, a pod powiekami zaszkliły mu się łzy. Jego oddech był jakby szybszy i głębszy.
Nagle spiął się cały i w próbie wstania, przekręcenia się na bok, pociągnął nią mocniej, chcąc przycisnąć do siebie, sięgał rękoma wyżej, pragnąc złapać ją za szyję, objąć w talii...
Szukał ustami jej ciała, jej ust, kierowany nagłą falą namiętności, jaka przetoczyła się przez niego niby huragan.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spodziewała się wiele. Ale tego ni cholera. Jedynie wyćwiczone reakcje jej ciała sprawiły, iż ciągnięta przez mężczyznę zdołała pokrzyżować mu plan. Przekręciła się w taki sposób, że zmuszona została nie do wejścia na niego, a by usiąść tuż przy jego boku. Siłą nie dorównywała najemnikowi, więc tak jak chciał zmusił ją do pochylenia się. Jednak zamiast ucałować ją jak zamierzał, trafił na jej policzek. Gorący. Cały zaróżowiony. I jak tu teraz miała cokolwiek zrobić?
Myśl dziewczyno, myśl! Udowodnij, że masz coś w tej swojej makówce!
- Varas! Ktoś może nas obserwować! Rozejrzyj się chociaż!
O wiele łatwiej byłoby mu dać po prostu w twarz, żeby się ogarnął, jednak wtedy odniosłaby efekt całkowicie przeciwny do tego, jaki chcieli osiągnąć. Z drugiej strony jednak musiała przyznać, że silne dłonie mężczyzny na jej ciele nie przeszkadzały jej aż tak bardzo, jak pierwotnie się tego spodziewała.
- Nie mam dużo czas, a naprawdę chcę Ci pomóc, Najdroższy. - Aż cała się spięła mówiąc te słowa. To było takie dziwne! Ścisnęła za to mocniej jego rękę wbijając mu lekko paznokcie w skórę. Odrobina bólu powinna lekko uporządkować myśli mężczyzny. Przynajmniej miała taką nadzieję. - Przyszedłeś tu z zadaniem, prawda? Żeby pomóc swojemu przyjacielowi. Mogę Cię poprowadzić.
Czy pamiętał jeszcze cokolwiek poza Maricą?

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
On jednak zdawał się nie przejmować niepowodzeniami. Przekręcił się na bok tak, aby mieć większe pole do manewru i tym razem bez żadnych problemów chwycił ją i przycisnął do siebie. Znów odwróciła głowę, więc kolejne pocałunki posypały się na policzek i ucho, które potem zaczął lizać i pieścić wargami. Jedną ręką przeczesywał, czy też bardziej rozczochrywał jej włosy, a drugą błądził gdzieś po plecach. Nawet nie wiedziała kiedy, ręka ta znalazła się pod jej zwiewną bluzką.
- W dupie to mam - skonstatował jej uwagi o innych ludziach i obserwatorach.

Zatrzymał się dopiero na wzmiankę o przyjacielu. Przestał ją tarmosić, ale się nie odkleił. Kapłanka czuła, jak buzująca w nim krew uspokaja się. Sekundy mijały w ciszy, gdy jego rozum przetwarzał kolejne, zaskakujące informacje. Chyba udało się odwrócić jego myśli.
- Komu? - zapytał w końcu, a jego uścisk wyraźnie zelżał.