Rozdział II: Trójkąciki i inne wielokąty

Chłop i najmita. Dwóch osiłków, których połączył tajemniczy almanach. Oraz fakt, że są ścigani.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Jego mięśnie zaczęły napinać się i rozluźniać. Wyczuła, że ręka wojownika lekko drży, jakby rwała się do działania, ale coś ją hamowało.
Nagle coś puknęło. To jego stopa, w okutym bucie, uderzyła o posadzkę ołtarza.
- Tam są - zawyrokował nagle, głosem pewnym niczym kapitan. - Co się tam odpierdala? Co tu się?! - Emocjonował się, aż jego głowa skakała po poduszce. Yvette była bardzo przewidująca...
- Ty pasz, jak spierniczają - zaśmiał się nagle, a do dziewczyny dotarło, że było w tym śmiechu coś bełkotliwego... Tak, to ewidentnie upojenie alkoholowe. - Pa na nich, jakie pizdy, wizisz to? I kuwa dobrze! Niech wiedzą, kto tu kur... król na zielni! - zacisnął pięść w tryumfalnym, choć lekko chwiejnym geście. Sylaby coraz mocniej zlewały się w ciąg mamrotania, lecz nagle flow się urwał, a on jakby otrzeźwiał. I znowu szybszy oddech, i znowu większe napięcie.

- Co? Jak to umiera? Jak to nie żyje?
Chwila ciszy. Kapłanki mogły się już zacząć zastanawiać, czy się nie wtrącić, kiedy w końcu padło sakramentalne słowo.
- Jaka znowu księga? Chuj z księgą, spierdalamy stąd. Rodi, do starej kurwy! Zostaw to gówno, na pewno jest psze...klęte! Ludzie. Ludzie się zaraz, o, już biegną. Pomyślą, że to my go zzabiliśmy... Dla tej durnej gziąszki. Toć mówię...
Bełkotał, machając głową co rusz to na prawo, na lewo. Przez chwilę nie dało się go zrozumieć.
- Po prostu idźmy stąd... Schować? Zie ty chzesz to schować?
Cisza, jakby się zawiesił. Ale za chwilę podjął dalej.
- A w dupę se schowaj najlepiej. Nichdzie tego nie zzabierasz. A wywal to do ścieków. Wyjeb do ścieków, mówię.
Caslisha musiała w tym momencie wstrzymać oddech.
- Nikt naz nie może z tym zobatszyć...
Nagle spiął się cały, chwytając rękę Yvette boleśnie mocno.
- O kurwa, to oni..!

Skręcił się na bok i podkurczył nogi, nieświadomie uderzając ją kolanem. Jego druga ręka w afekcie wpijała się paznokciami w kamień. Dobrze, że miał krótkie, bo by sobie z pewnością je połamał. I w takiej dziwnej pozycji, z twarzą schowaną pod pachą, zamilkł, a one nie wiedziały, co się stało. Tylko sporadyczne posapywania i charczenia świadczyły o tym, że dalej jest w procesie.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Yvette wyraźnie widziała, że Calisha uspokoiła się i odetchnęła z ulgą, gdy Varas w końcu zaczął przeżywać właściwe wspomnienie i w końcu zabrał ręce od dziewczyny. Młoda kapłanka dostrzegła także, przez ułamek sekundy, jak Siostra Światła chowa do rękawa wyciągnięty z niego sztylet o wąskim ostrzu.
Nie chciała się odezwać, by nie wyrywać Varasa z transu, ale w spojrzeniu, którym obrzuciła Yvette widać było dumę i uznanie.
Uczucie to zniknęło, zastąpione koncentracją, gdy próbowała zrozumieć pijacki bełkot najemnika, a później paniką, gdy wspomniał o wywaleniu księgi do ścieku.
Na koniec zaś wyprostowała się jak struna, rzucając Yvette spojrzenie, którego znaczenie było jasne - "Niech dalej mówi!". Chociaż naćpany Varas nie dorównywał największym bardom starożytności, ale osiągnął efekt podobny do nich - jego słuchacze nie mogli doczekać się dalszego ciągu.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Nareszcie się udało. Chyba? Słowa Varasa zdawały się wskazywać, że zaczął cofać się wystarczająco daleko. Do momentu, kiedy pili razem z Rodim. A potem... walczyli, tak. To chyba był moment, kiedy zdecydowali się ochronić Enko. No cóż, nie wyszło im. Facet zmarł, ale... TAK! Wzięli almanach! Kobieta zaciskała rękę na dłoni najemnika z podekscytowania.
Słysząc o ściekach wyprostowała się gwałtownie i zaraz spojrzała na Calishę. W końcu mieli punkt zaczepia! Wiedziała gdzie zacząć poszukiwania. O ironio, tak jak niegdyś to ją kapłanki znalazły w ściekach, tak teraz ona sama będzie musiała tam wrócić. Jednak jeżeli dzięki temu będą mogli pokonać Szare Sieci zrobi co do niej należy.
Teraz jednak musiała uspokoić Varasa. Zrobił to, czego od niego wymagały, prawda? Na nowo przeniosła wzrok na Białą Opiekunkę i ze zdziwieniem stwierdziła, że ta oczekiwała ciągu dalszego opowieści. Czy naprawdę potrzebowały więcej? Wyraźnie walczyła z sobą, bo chciała wybudzać mężczyznę. Ale Calisha na pewno wiedziała co robi. Prawda? Już miała do niego przemówić, gdy... oberwała. Dziad jeden ją kopnął! Całkowicie nieprzygotowana na ten cios zgięła się w pół wypuszczając niemal całe powietrze z płuc. Aż łzy naszły jej do oczu. Niech no poczeka tylko jak się obudzi... już ona mu się odpłaci. Nie mogła jednak gniewać się na najemnika, gdy był w takim stanie.
Uspokoiwszy oddech przysunęła się znów bliżej do niego.
- Dokładnie tak, mój drogi. Ale idź na przód. Co się stało dalej? Czy widziałeś jeszcze księgę? Kto was znalazł?
Było jej szkoda Varasa. Naprawdę chciała już mu dać odpocząć. Czy nie przysporzyły mu już wystarczającej ilości bólu? Położyła mu dłoń na policzku, żeby czuł, że nie jest w tym sam.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas ciężko wypuszczał powietrze. Na dźwięk jej głosu jednak odrobinę się rozluźnił. Jego ręce znowu spoczęły swobodnie na kamieniu. Przez chwilę leżał tak w ciszy, ale ona wiedziała, że usłyszał jej pytania.
- Jakiś typ - rzekł w końcu, dziwnie spokojnie. - Uratował nas... Chce to czytadło. Daj mu, Rodi i zapomn... czemu nie? Nie ma czasu, zaraz będą kolejni! Wszyscy... Na chuj robić problemy?

Choć nadal nie miało to za wiele ze spójnej opowieści, kapłanki musiały zauważyć, że już nie sepleni jak potłuczony. Jedną ręką zakrył twarz i zaczął masować się po czole.
- Zaraz tu będą. Wszyscy chcą tą jebaną księgę, rozumiesz to? Nie rozumie... Rodi, co z Tobą? Jaki biznes znowu... Jakie na przyszłość? - W jego głosie wyraźnie zabrzmiała irytacja. - Że też mnie... z farmerem... Może po prostu dlatego, że jesteś tępym idiotą?! - Wypalił nagle z pełną siłą. Jego dłonie znów zacisnęły się w pięści, lecz po chwili opadły bezwładnie. - Pierdolę to... Ja się do ciebie nie... Teraz to serio obiłbym ci mordę, wiesz? Gdyby nie to, że chcą to zrobić wszyscy inni dookoła. Wiem, że nie możemy się teraz kłócić... A ty co się wtrącasz? Co ty w ogóle jesteś? Kim, znaczy?

Cisza. Wzdychnięcie. Mężczyzna przekręcił się na brzuch tak, że ręka opadła mu luźno wzdłuż ołtarza. Z twarzą przy poduszce trudniej go było zrozumieć, ale nadal mówił wystarczająco głośno i wyraźnie.
- Mówi, że Szafranowa 41.. I że na hasło... Grajbóg. Grajbóg? Co to za durne..? Zanieść księgę... Dobra, dobra, przemyślimy to. Nie znamy typa... Uratował nas, ale... To nie o nas chodzi, tylko o tą pierdoloną książkę. I wiesz, co ci powiem? ... no to może posłuchasz, jak nie wiesz? Kurwa, Rodi - Varas aż się opluł. Nie zwrócił jednak na to uwagi. - To ja tu chronię twoją dupę, rozumiesz?! To nas zgubi, rozumiesz? Zaufaj mi, po prostu oddajmy mu ją... Eh, ty i te twoje hokus kurwa pokus. Magii się zachciało... Rodi, jesteś farmerem, czaisz to? I to takim, na którego teraz poluje jakaś banda popierdoleńców. I co, może rzucisz w nich kulą ognia?

Całe szczęście, że kapłanki miały dużo cierpliwości.
- Jakie studia skończyłeś? Przerzucania gnoju? ...odpierdol się od mojej fryzury! - wierzgnął się na stole, a potem podparł ręką i podniósł, jakby zamierzał wstać.

Yvette odruchowo położyła mu dłoń na ramieniu, aby go powstrzymać.
- Nie, nie będę... Rodi... Rodi nie chce... Oj, żebyś się kurwa nie zdziwił. Nie, nie włazisz tu. Nie wejdziesz tu z tą księgą. Zoostaw mnie - odtrącił rękę kapłanki, przy okazji otwierając oczy.

I się zawiesił, z szeroko otwartymi oczyma patrząc na nią, jakby ją widział pierwszy raz w życiu. Wciąż miał powiększone źrenice, ale już mniej niż na początku.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Chrzanić to wszystko. Calisha mogła być na nią potem zła, ale miała dość patrzenia jak jej pacjent się tak męczy. Bądź co bądź czuła się za tę dwójkę odpowiedzialna, kiedy przebywali pod dachem świątyni. I chociaż Varas na początku był tępym chujem, tak teraz powoli zaczynali się dogadywać. Nie zamierzała tego zniszczyć.
Dlatego też teraz, gdy najemnik otworzył oczy, ona zakryła mu je dłonią. Niech jeszcze nie wraca tak gwałtownie do rzeczywistości. Niech wyjście z transu będzie dla niego łagodniejsze. Trwała tak przez moment zbierając myśli.
- Dobrze. Bardzo dobrze, Varasie. Już możesz odpuścić. Zostaw to wszystko. Wróć do teraźniejszości.
Mówiła cicho, praktycznie pochylając się nad jego twarzą. Czuł ciepło jej dłoni na swej twarzy oraz na własnej ręce.
- Wróć Varasie. Czy pamiętasz gdzie jesteś?
Czasami niektórzy pacjenci w tym momencie zasypiali głębokim snem wyczerpani. Zastanawiała się jak będzie w przypadku mężczyzny.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Uniesiony na łokciu Varas przekręcił się i opadł z powrotem brzuchem na kamienną płytę, zapadając się twarzą w poduszkę. Odetchnął głęboko, a jego ręka znów zawisła bezwładnie na krawędzi ołtarza.
- No kurwa, że wiem - wymamrotał, choć po tonie jego głosu można było wnioskować, że wciąż jest jeszcze w połowie nieobecny. - Po tym kamieniu będą mnie tydzień gnaty boleć.

Oddech mu się powoli wyrównywał.
- Rodi... - mruknął znienacka. - Ja ciebie przepra... aa... - potężne ziewnięcie. - ...aaszam... - dokończył już niemal szeptem.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem. Tak, to był ten gburowaty zrzęda, który co rusz wbijał jej szpile. Odetchnęła z ulgą, gdy najemnik oswabadzał się spod wpływu narkotyku. I wydawało jej się, że też niewiele pamięta, skoro nie jest wzburzony wizjami, które przed chwilą go nachodziły.
Przesunęła jeszcze lekko dłonią po jego włosach. Widząc jak mężczyzna usypia wyswobodziła dłoń z jego ręki i spojrzała na Białą Opiekunką.
- Pozwól Siostro, że poproszę Cię, byś pomówiła z Allynem o zebranych informacjach. Nim wyruszę potrzebowałabym wszelkich dostępnych danych o tym miejscu. Co znajduje się w pobliżu, jakich ludzi można tam najczęściej spotkać. - Spojrzała przez ramię na Varasa. - Zostanę z nim tu póki się nie obudzi.
Poczekała aż Calisha opuści pomieszczenie, po czym wyciągnęła z zamkniętej do tej pory szafy ciepły koc. Wcześniej go nie przygotowała, bo przecież najemnik i tak dostał napadów gorąca. Teraz jednak, kiedy napar tracił swoje działanie nad mężczyzną chciała mu zapewnić względnie najwyższy komfort, jaki mogła. Ostrożnie okryła plecy Varasa, a potem wahając się tylko chwilę usiadła na kamiennej płycie i... położyła sobie głowę mężczyzny na kolanach. Dopraszał się poduszki, to teraz dostał jedną z najlepszych, jakie mogła mogła mu zaoferować.
To było dość nietypowe dla niej. Zazwyczaj po takich akcjach zostawiłaby go innym młodszym kapłankom, żeby doglądały go po przebudzeniu i przetransportowały do łóżka. A jednak w przypadku tej dwójki podchodziła do wszystkiego zaskakująco personalnie. Na nowo położyła dłoń na głowie mężczyzny, by zaraz zarumienić się tak, że przywodziła na myśl świeżo dojrzałe jabłuszko. To co jej zrobił w którymś momencie... Nie była pewna, czy wolała, by o wszystkim zapomniał, czy wręcz przeciwnie. Uniosła głowę ku górze wpatrzona w mozaikową kopułę.
W którymś momencie zaczęła nucić. Melodia była powolna, spokojna. Melancholijna. Delikatna. I jak Biała Opiekunka powiedziała wcześniej, po uzdrowieniu jego ciała chciała chociaż trochę uzdrowić również serce oraz duszę mężczyzny. Bo chociaż ten nigdy się do tego nie przyzna, tak Yvette dostrzegła ile blizn je pokrywa.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Yvette i śpiący Varas zupełnie stracili poczucie czasu. W końcu jednak otworzyły się drzwi i do sali weszła Calisha, a za nią Allyn. Ten zamarł jak rażony gromem, widząc głowę Varasa spoczywającą na "poduszce". Calisha tymczasem podeszła do pary.
- Koniec odpoczynku, pora wstawać - powiedziała stanowczo. - Mamy dużo roboty, a czas ucieka. To co zrobiłaś... będziemy musiały o tym porozmawiać. Najpierw jednak zajmijmy się sprawami nie cierpiącymi zwłoki.
Obrzuciła dziewczynę zawiedzionym spojrzeniem, po czym przyklęknęła, chwyciła Varasa za ramię i lekko potrząsnęła.
- Panie Varmadijrze, pobudka - powiedziała.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
W odpowiedzi usłyszała jakieś niezrozumiałe mamrotanie i Varas odwrócił się od niej, jeszcze bardziej wtulając głowę w kolana Yvette.

I wtedy zaczęło do niego docierać, na czym śpi.
Uniósł głowę i spojrzał na swoją poduszkę.
- S..so..?
Podniósł się na łokcie i powędrował zaspanym spojrzeniem wyżej i wyżej, aż zatrzymało się na twarzy Yvette. W jego oczach było jedno wielkie zdziwienie i nieogarnianie.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Młoda kapłanka była nad wyraz poważna. Gdy Varas na nią spojrzał mógł zauważyć, że jej wzrok wbity był w Calishę. I o ile nie było w nim wyraźnego sprzeciwu, tak jednak mięśnie dziewczyny były napięte. Widział, że kiedy on sobie w najlepsze spał one musiały mieć jakieś mocne spięcie. Czyżby się pokłóciły? O niego? Cholera je wie.
Niezaprzeczalny był jednak fakt, że leżał jej na kolanach, a ta trzymała rękę na głowie najemnika.
Nie odezwała się jeszcze ani słowem i bynajmniej nie wyglądało, jakby miała zamiar to zrobić. Na razie czekała, chociaż wyraźnie spodziewała się jakiejś kary za swoje zachowanie. Wiedziała, że odkrycie bezpośredniej lokacji almanachu było sprawą priorytetową, a jednak przerwała rytuał. Stwierdziła, iż woli wykazać się niesubordynacją w stosunku do swojej najwyższej przełożonej, byle oszczędzić Varasowi przykrości.
I jak nic będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami tego czynu.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Spojrzenie Varasa powoli powędrowało za wzrokiem Yvette, aż w końcu natrafiło na twarz Calishy.
"O kurwa".
Mężczyzna szybko oderwał się od dziewczyny i usiadł na krawędzi kamienia. Koc opadł mu z ramion, ale on nawet nie zwrócił na to uwagi.
- Dobry.. dzień? - wycharknął zalepionym jeszcze od snu głosem, jednocześnie kątem oka dostrzegając Allyna.
"Ja pierdolę, on też tu jest."

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Twarz Calishy była jak z kamienia, gdy wpatrywała się w Yvette, ale przenosząc wzrok na Varasa kapłanka pozwoliła sobie na delikatny, starannie odmierzony uśmiech.
- Panie Varmadijrze - zaczęła - przepraszam, że pana budzę, ale czas ucieka. Yvette obudziła pana - tu Siostra Światła rzuciła ponure spojrzenie młodej dziewczynie - nim wyznał nam pan lokalizację ukrycia woluminu. Czy pamięta pan coś więcej ze swojego transu? Ostatnie co słyszeliśmy, to że miał pan pójśc na ulicę Szafranową. Kazałam Allynowi sprawdzić to miejsce, ale okazuje się, że to tam znaleziono zwłoki wyspiarza i to stamtąd uciekliście przed strażnikami.
Allyn skinął krótko głową, nadal cały czerwony i gromiący Varasa pełnnym oburzenia wzrokiem. Calisha tymczasem nachyliła się bliżej, a w jej głos wdarła się nutka niecierpliwości.
- Wiem jednak że tam księgi nie ma - powiedziała. Spojrzała na Yvette, a jej spojrzenie było jak stal. - Podczas gdy wy... odpoczywaliście tutaj, wprowadziłam w trans Rodiego. Zdołałam sprawić, że zaprowadził mnie... nieco dalej.
Tym razem wbiła wzrok w Varasa.
- Według od miejsca, gdzie doszło do walki poszliście "najmniej zasyfioną ulicą", aż dotarliście do "zielonego, zarośniętego domu, który tak jebał grzybami", że Rodi zaczął zwracać pokarm. Wtedy ty wziąłeś księgę i... i co? Gdzie ją schowałeś? Pamiętasz to miejsce?
Biała Opiekunka wyprostowała się i, z pewnym wysiłkiem, odetchnęła spokojniej.
- Według Allyna Szare Sieci się przegrupowują - powiedziała. - Podczas gdy pan Varmadijr spał, na pewno posunęły się dalej w rytuale mającym namierzyć wolumin. Powoli kończy się nam czas. I jeśli pan, panie Varmadijrze, nie chce spędzić reszty życia, podskakując na widok każdego cienia, to naprawdę, naprawdę mam nadzieję, że pamięta pan coś więcej.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Pan Varmadijr otwierał oczy coraz szerzej, a jego wyuczona czujność najemnika szybko wrowadzała zaspany umysł na wysokie obroty.
"Jebać to", pomyślał sobie jeszcze w kontekście czerwieniącego się z nadmiaru różnych emocji Allyna, jakby ta sprawa wydawała się priorytetowa do ogarnięcia.
I już mógł się w pełni skupić na Calishy.
- A no pewnie, kuurde, jak on się shaftował - odrzekł, mając w głowie całą scenę. - Rodi stał tam jak kołek, więc wziąłem mu tę księgę i wsadziłem w największą stertę najbardziej śmierdzących śmieci.
- No żeby nikt jej nie szukał - dodał, widząc minę Calishy. - I już pogodzeni, wróciliśmy na ten strych w kimę.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Słysząc słowa Białej Opiekunki Yvette z kolei zacisnęła pięści. Nie podobało jej się to. Bardzo jej się nie podobało.
- Wprowadziłaś, Wielebna Siostro, Rodiego w trans? Mimo, że kilka godzin temu poddany był ciężkiej operacji i stracił naprawdę wiele krwi?
Jej głos ciął niczym skalpel i wręcz siłą powstrzymywała się, żeby trzymać język na wodzy. Kto by się spodziewał, że zacznie całą sobą bronić tej dwójki uciekinierów? Wstała z ołtarza i wygładziwszy zagięcia na spódnicy powiodła spojrzeniem po Siostrze Słońca i strażniku. I bynajmniej nie była usłużna.
- Wierzę, że teraz już jesteś usatysfakcjonowana z posiadanych informacji, Siostro. - Schyliła niby w pokorze głowę, jednak cała jej postawa mówiła, że nie ma w tym nawet grama szczerości. - Niemniej jeśli jeszcze raz ktokolwiek tknie moich pacjentów bez pozwolenia zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby za to zapłacił.
Jeśli podała ten sam specyfik Rodiemu, który już zmagał się z wielkim poczuciem winy za odebranie komuś życia Yvette wręcz bała się pomyśleć co ten musiał teraz przeżywać. Niech Isellia się nad nim zlituje i ześle dla farmera błogosławieństwo zapomnienia.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Wściekłość Yvette nie zrobiła na Calishy większego wrażenia.
- Tak, chciałam oszczędzić tego Rodiemu - powiedziała. - I dlatego wolałam przeprowadzić trans na kimś, kto jest w lepszym stanie. Skoro jednak przerwałaś go, zanim poznaliśmy najważniejszą informację, musiałam skorzystać z planu B.
Biała Opiekunka westchnęła i wyprostowała się.
- Będziemy musiały porozmawiać, Yvette - powiedziała, zmęczonym głosem. - Póki co jednak, musicie zdobyć księgę. Panie Varmadijrze, przygotowałam panu trochę ubrań. Mamy zawsze trochę pod ręką dla uchodźców, mam nadzieję, że znajdzie pan coś na pana rozmiar. Zostawiłam tam też pana szablę. Allyn, zaprowadzisz pana?
Młody strażnik wyprostował się jak struna, obrzucił Varasa jeszcze bardziej morderczym spojrzeniem, po czym przełknął ślinę.
- Tak, Siostro - powiedział.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Czujne oczy Varasa przeskakiwały z Calishy na Yvette i z powrotem.
Średnio pamiętając przebieg rutuału, nie rozumiał jeszcze wszystkiego, ale widział bardzo wyraźnie jedno. Yvette ich broniła, nawet kosztem swojej własnej pozycji i relacji z Opiekunką.
I trzymała jego głowę na kolanach, gdy spał.
"Kurwa, co tu się odpierdoliło.." - pomyślał, patrząc teraz jeszcze na minę Allyna, na zewnątrz jednak zachował pełną obojętność.
Niespiesznie pogmerał między zwojami koca, aby wygrzebać stamtąd swoją zmiętą, ściemniałą od olejków koszulkę, na której leżał i zaczął ją ubierać.
- Wolałbym swoje stare ciuchy - stwierdził trochę w przestrzeń. - I przy okazji zajrzeć do Rodiego.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Rzuciła szybkim spojrzeniem na Varasa, lecz prędko wróciła do mierzenia wzrokiem Calishy. Biała Opiekunka może wydawała się być taka dobra i czuła, jednak Yvette znała jej drugą stronę. Ona nie zawaha się iść po trupach byle osiągnąć swój cel. A było nim najczęściej "większe dobro". Nie bała się ponosić niezbędnych ofiar, jak to kiedyś podziewała młodej kapłance.
- Twoje stare ubrania miały zostać zabrane do prania, gdy się wcześniej przebrałeś. Jeśli już wyschły to powinieneś je znaleźć właśnie obok łóżka Rodiego.
Oj ona też chciała do niego pójść. Sprawdzić w jakim jest stanie i upewnić się, że nie doznał żadnych krzywd, których nie dałoby rady odczynić. Teraz jednak musiała martwić się o siebie i o to, co Calisha jej zrobi za jawne nieposłuszeństwo. Dziwiła ją tylko reakcja Allyna, bo tej akurat zupełnie nie rozumiała.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Głos Calishy znów był spokojny, pozbawiony emocji.
- Jak powiedziała Yvette, ubranie jest w praniu - powiedziała. - Jeśli zaś chodzi o Rodiego - tu objęła oboje wzrokiem - obawiam się, że trans go dość zmęczył i teraz śpi. Nie powinno mu się przeszkadzać... więcej niż jest to konieczne. Mam nadzieję, że gdy wrócicie, to będzie już miał więcej sił.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas wstał.
- Rozumiem.
Obdarzył jeszcze Yvette ostatnim spojrzeniem, nieco zbyt długim, ale mówiącym wyraźnie: "dzięki. Bądź silna", po czym wyszedł za Allynem z komnaty.

- Prowadź do Rodiego - rzucił, jak tylko drzwi się za nimi zamknęły.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Odwzajemniła spojrzenie Varasa i na koniec posłała mu jeszcze delikatny uśmiech. Ten o dziwo jednak należał do najbardziej szczerych, jakie ten widział w jej wydaniu. I jakiś taki... speszony? Nie, musiało mu się wydawać. Ona i speszony uśmieszek? Jakoś do tej pory była zimną suką, więc czemu miałoby się to nagle zmienić?
Jak tylko drzwi się zamknęły za mężczyznami znów przybrała poważny wyraz twarzy i spojrzała na Calishę. Wyglądała nieco jak zbuntowany szczeniak - rozzłoszczona i zbuntowana, ale dalej lojalna. Bo chociaż przedłużała w czasie wykonanie poleceń swej przełożonej i tak je w końcu wykonywała.
- Nie popieram sposobu w jaki działasz, Siostro. Ci ludzie naprawdę wiele przeszli i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. A mimo to nie masz żadnych skrupułów, żeby podawać narkotyk na wpół przytomnemu mężczyźnie, byle tylko postawić na swoim.
Uniosła butnie brodę do góry. Czekała na swoją reprymendę... i być może karę.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Allyn zawahał się. Widać było, że nie chce się do Varasa nawet odzywać, ale w końcu się zmusił.
- Słyszałeś Białą Opiekunkę - powiedział. - Rodi śpi. Na pewno chcesz ryzykować, że go obudzisz? Jeśli to się stanie, to nie wiem, która z nich rozszarpie cię pierwsza. Ale skoro tak... proszę za mną.
I, unikając wzroku najemnika, zaczął iść korytarzem.
* * *
Calisha usiadła na ołtarzu i milczała przez długą chwilę.
- Nie lubię się powtarzać - powiedziała. - Nie chciałam podawać Rodiemu. Nie zrobiłabym tego, gdybyś nie wybudziła Varmadijra na chwilę zanim uzyskaliśmy niezbędne informacje. W ten sposób nie dość, że naraziliśmy jego rannego towarzysza, a przypomnę, że celem tego eksperymentu było oszczędzenie Rodiemu tego przeżycia... to jeszcze zmitrężyliśmy czas. Każda minuta zwłoki jest minutą działającą na korzyść Szarych Sieci. Jeśli odzyskają księgę to Varmadijr i Rodi będą martwi.
Westchnęła ciężko.
- Rozumiem, że masz dobre, łagodne serce - powiedziała. - Kocham to w tobie. Ale czy naprawdę będziesz się czuła lepiej, jeśli przez to, że oszczędziłaś Varmadijrowi nieco dyskomfortu, nasi przeciwnicy wygrają i ich cienie rozszarpią obu naszych pacjentów? Będziesz wtedy dumna z siebie?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Idąc za Allynem, Varas uśmiechnął się pod nosem. Spodziewał się większego oporu, a posłuszeństwo chłopaka było dla niego naprawdę miłym prezentem. W razie czego jednak kontrolował, gdzie idą - sam pamiętał bowiem dobrze drogę, ale niech Allyn się wykaże.

Chciał tylko zobaczyć Rodiego. Upewnić się, że wszystko z nim dobrze. Nie będzie go budził, zobaczy tylko, że śpi i jest spokojny... i tak jego życie było w rękach kapłanek, a Vaussein został porwany. Nie mógłby nic więcej zrobić.

Zamierzał też zabrać swoje ubrania, nawet jeśli były jeszcze trochę mokre - na ciele wysychają najszybciej. A potem ruszyć tam, gdzie kazała Allynowi go zaprowadzić Calisha. Zobaczy te jej ubrania, może znajdzie się tam coś godnego. I odbierze szablę.

- Nic nie zaszło, możesz zluzować - mruknął z nienacka, idąc za blondynem korytarzem.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Calisha wiedziała, gdzie uderzyć, żeby najmocniej zabolało. Butność Yvette ustąpiła miejsca zwątpieniu, gdy odwracała wzrok. Nie znaczyło to, że przyznała Opiekunce rację. Dalej uważała, że wszystko można było załatwić inaczej.
- Sama mówiłaś, że jeśli odzyskają księgę lub dowiedzą się o jej lokalizacji ta dwójka przestanie im być potrzebna. Że to dlatego potrzebują Varasa i Rodiego, by ich do niej doprowadzili.
A może to ona coś pokręciła? Nieważne. Prawda była taka, że szukała jakiegoś usprawiedliwienia dla swojego czynu. Tym bardziej nie pomagał fakt, że Calisha widziała jak mężczyzna zaczął ją zasypywać pocałunkami. I chociaż nie widział w niej jej, to jednak na dziewczynie powyższe doświadczenie odbiło się w widoczny sposób. Ona była młoda i głupia, ale Biała Opiekunka nie takie rzeczy widywała.
- Wiemy już, gdzie jest. Pójdę tam i ją odzyskam. Wyruszę od razu. Jestem szybka, z resztą wiesz o tym. Poradzę sobie sama, nie ma potrzeby by Varas szedł ze mną. Będziesz zadowolona mając ją już w swoich rękach, prawda? Przecież na tym najbardziej Ci zależy, Calisho.
Skoro Szare Sieci były już na tropie księgi niewykluczone, że kogoś z nich tam spotka. Znali twarz najemnika, ale jej się nie spodziewali. W końcu jak ktoś, kto dawno powinien umrzeć, mógł teraz chcieć pokrzyżować im plany?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Allyn musiał chyba być jakiś niesamowitym iluzjonistą, bo gdy Varas wspomniał, że "nic nie zaszło", strażnik w jakiś tajemniczy sposób musiał wyciągnąć niewidzialny kij i wsadzić sobie do tyłka, bo tylko jeszcze bardziej się wyprostował i zaczął iść jeszcze bardziej sztywno.
- Jestem pewien, że kapłanki wiedzą co robią - powiedział wpatrzony sztywno przed siebie. - Chociaż z tego co powiedziała Biała Opiekunka, to masz szczęście, że ona też tam była, gdy zacząłeś obłapiać Yvette! Gdybyś ją...
Westchnął i, z najwyższym trudem, się uspokoił. Następnie doszedł do drzwi pokoju, w którym zostawili Rodiego i otworzył je bez słowa. Ze środka doszedł odgłos mocnego chrapania.
* * *
Tym razem Calisha nawet nie skomentowała zarzutów Yvette, tylko popatrzyła na nią ze smutkiem i pokręciła lekko głową.
- Pójdziesz z Varmadijrem - powiedziała. To nie było pytanie, ani propozycja, tylko stwierdzenie faktu. - Nie wiadomo, kiedy przypomni mu się coś, co może mieć kluczowe znaczenie. Do tego jest w całkiem dobrej kondycji i jego miecz może ci się przydać. - Calisha wzięła Yvette za rękę. - Nie wybaczyłabym sobie, gdyby coś ci się stało.
Zamilkła na chwilę i gdy Yvette już zaczynała myśleć, że rozmowa dobiegła końca, Biała Opiekunka znów się odezwała.
- Nie jestem już młoda - powiedziała. - Miałam... miałam nadzieję, że gdy nadejdzie mój czas, to mnie zastąpisz jako Biała Opiekunka. Najpierw jednak twój... charakter... sprawił, że inne kapłanki mogą mieć... wątpliwości, jeśli chodzi o awansowanie cię na Siostrę Światła, a teraz... a teraz widzę, że masz na to nieco zbyt łagodne i miękkie serce.
Spojrzała na podopieczną i znów sie uśmiechnęła, ciepło.
- Wiem, że czasem zachowuję się jak straszna i nieczuła suka. Nie zrozum mnie źle, kocham twoje dobre serce i to absolutnie nie jest wada - powiedziała. - Ale chyba nauczyłam cię, że czasem trzeba być nie tylko tarczą Iselii, ale też jej mieczem? Czasem zwlekanie i gra w defensywnie sprawia tylko, że więcej osób cierpi. Wiesz, że to jest powiedzenie wszystkich okrutników, tyranów i fanatyków, ale czasem "cel uświęca środki"... jeśli oczywiście sam cel jest szczytny. I nie chodzi tu o bezsensowne i okrutne poświęcanie innych, ale czasem musi być ktoś, kto podejmie trudne decyzje, gdy inni się wzbraniają. I kimś takim w naszej świątyni jest właśnie Biała Opiekunka.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varasa zamurowało.
- Ty, młody - szczeknął z dużą dozą niespodziewanego wzburzenia. - Jakie obłapiać? Jakie kurwa obłapiać? Ćpałeś coś? - zapytał, gotowy wręcz tu i teraz dać strażnikowi w mordę.

Najemnik stanął przy drzwiach i je z powrotem zamknął. Nie zamierzał dopuścić do tego, by Rodiego obudziła ich dyskusja. A najwyraźniej było coś do przedyskutowania.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Czuła się jak skończona suka, kiedy tak jawnie chciała walczyć ze swoją przybraną matką, a ona zamiast ją należycie upomnieć zamiast tego okazywała jej miłość i zrozumienie. Przygryzła wargę walcząc z mieszanymi emocjami. W końcu jednak stłumiła swoje własne ego, wetchnęła i spuściła głowę. Dała za wygraną. Mimo to jednak w duchu wcale nie żałowała swojego czynu. Obiecała, że ochroni tę dwójkę, więc zamierzała właśnie to robić.
- Zdaję sobie sprawę ze swojego braku predyspozycji, Siostro. Nie posiadam kompetencji potrzebnych do bycia kapłanką w pełnym znaczeniu tego słowa. Wiesz to również ty jak i każda z naszych sióstr. Również Adeptki tak mówią, gdy sądzę, że nie słyszę ich rozmów. Nie twierdź proszę takich niedorzeczności. To zbyt okrutne, nawet jak na ciebie.
Ona była dobra w tym, co robiła przez całe życie. Balansowaniu pomiędzy światłem i mrokiem. Bo chociaż Illana zesłała na nią promień swej łaski, tak dziewczyna poczuła wtedy co kryło się w jej wnętrzu. Im większe blask na nią spadał, tym większy cień powstawał za jego sprawą.
- Będę twoim mieczem Calisho. Byłam nim w momencie, kiedy postawiłaś mnie na nogi po odnalezieniu w kanałach. Nie zdradzę sprawy, za którą walczysz. Jestem to dłużna tobie i całej świątyni. Mogę nie zgadzać się z twoimi metodami, jednak zrobię co w mojej mocy, żeby twoje plany się ziściły. Wiesz o tym.
Uklęknęła przed swą zwierzchniczką pochylając pokornie głowę. Czekała na karę, której spodziewała się po okazaniu nieposłuszeństwa.