Rozdział II: Trójkąciki i inne wielokąty

Chłop i najmita. Dwóch osiłków, których połączył tajemniczy almanach. Oraz fakt, że są ścigani.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Oho, ktoś mu zamierza życie układać? Czy to była groźba?
- Bo co? - odpalił Varas, stając jeszcze bliżej Allyna i celując w niego brodą.
- Jak myślisz, czy gdybym chciał, to te twoje śmieszne groźby by mnie powstrzymały?
I tym eleganckim, retorycznym pytaniem zakończył swoją nieco i tak przydługą dyskusję ze strażnikiem. Zmarnowany czas.

Kiedy znaleźli się w sali z Yvette, Varas wyglądał jak dawniej - gburowato i obojętnie, z rękoma w kieszeniach. Nie posłał kapłance żadnego uśmiechu na przywitanie. Prychnął tylko do siebie, kiedy dostał polecenie zaczekania tu.
A niech sobie gadają. Tajemnice za plecami.
Miał to głęboko w piździe.
Bez trudu odnalazł swoją szabelkę, chwycił ją i zaczął czyścić, od czasu do czasu tylko zerkając spod byka na szeptającą parkę.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Widząc napiętą sytuację pomiędzy Varasem a Allynem dziewczyna uniosła brew. Czy naprawdę wszyscy mężczyźni musieli stawiać ogony na sztorc i oznaczać w ten sposób terytorium jak pawie? Kiedyś usłyszała, że te piękne ptaki właśnie tak robiły. A oni? Dwie kupy chodzącego mięcha, które wyraźnie miało problemy z myśleniem. Była już tym zmęczona.
Dała się odprowadzić na bok Strażnikowi, jednak kiedy ten podzielił się już z nią swoimi obawami ona zamiast docenić rycerskość blondyna złapała się pod boczki. I bynajmniej nie była cicha.
- Allynie... Po pierwsze nie rozpowiadaj o tym, co się działo podczas rytuału. Jeśli nie jesteś pewien jak działał napar to wierz mi, po powrocie mogę Cię nim tak nafaszerować, że będziesz uciekał na mój widok. Po drugie Varas z Rodim chyba już wystarczająco nasłuchali się oskarżeń z dupy wziętych, nie sądzisz? Mamy razem współpracować, więc każdy z was niech wsadzi głowę do beczki z zimną wodą, jeśli tego potrzebujecie. Tak się rwiecie do walki? Podejrzewam, że ciężko będzie jej uniknąć, więc chociaż poczekajcie z tym do czasu, aż nie będzie stał przed wami ktoś z Szarych sieci, dobrze? Poza tym...
Kobieta wyciągnęła jeden z noży, aż jego ostrze błysnęło w słońcu wpadającym przez okno. Zaraz tez spojrzała na strażnika wkurwionym wzrokiem.
- ...zapominasz Allynie, że ja też potrafię być niebezpieczna. I na pewno nie pozwoliłabym na nic, czego bym nie chciała. Jeśli więc naprzykrzałeś się naszemu gościowi za coś, nad czym nie miał żadnej kontroli, to módl się do Illany, żebym była zbyt zmęczona po powrocie, by przemówić ci do rozsądku. Zajmij się swoim zdaniem, my zrobimy to samo.
Blondyn słysząc ostatnie zdanie wyraźnie skulił się w sobie. Wyglądał jak zbity szczeniak, który nie wiedział za co go ukarano. Przecież tylko martwił się o bezpieczeństwo Yvette! A ta? Zachowywała się jak prychająca kotka. Wyraźnie niepocieszony posłał najemnikowi wrogie spojrzenie, po czym poszedł w swoją stronę.
Wzdychając ciężko dziewczyna schowała nóż, po czym spojrzała na Varasa. Pięknie. Znów zamienił się w buca. Tego jej brakowało do pełni szczęścia.
- Jeśli wszystko już masz naprawdę powinniśmy ruszać.
Patrzyła na niego może nieco za długo, niż powinna. I zrobiła coś, co wcześniej raczej się jej nie zdarzało podczas słownych starć z najemnikiem - odwróciła wzrok speszona.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Cześć Yvette - rzekł w końcu, chowając broń do pochwy. Starał się brzmieć obojętnie jak zwykle, ale nie z nią te numery. Wyczuła delikatną zmianę w tonacji. Czyżby i na niego ostatnie wydarzenia jakoś wpłynęły?

Wstał ze stołka, na którym był przycupnął. Spojrzał na nią wzrokiem czujnym, ale serdecznym.
- Ja jestem gotowy, ale... idziemy sami? Żadnych strażników, na tak ważną misję? - Wyczuła tutaj dobrze skrywaną, ale jednak celowo wychylającą się nutkę złośliwości.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Och, oczywiście, że wychwyciła zmianę w tonie mężczyzny. Nie była głupia. Ale jednocześnie z jakiegoś powodu zanim znów na niego spojrzała przez dłuższą chwilę upewniała się, czy dobrze zapięła pas przytrzymujący jej podręczne rzeczy. Dwa razy.
- Daj już spokój, proszę. Allyn... Chyba nie wie jak zareagować po prostu. Jest tu by zapewnić bezpieczeństwo i najwyraźniej uznał, że musi się wykazać. To dobry chłopak z tylko nieco nadgorliwy.
Z roztargnieniem odsunęła luźne pasemko za ucho.
- Idziemy we dwójkę, więc niestety jesteś na mnie skazany jeszcze przez chwilę.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Jo tam, bezpieczeństwo - prychnął Varas. - Leci na ciebie, i to jak popierdolony - stwierdził, patrząc jej w oczy z nutką rozbawienia i ciekawością, jak na to zareaguje. Najemnik nigdy nie należał do przesadnie taktownych, a teraz, kiedy Allyn tak bardzo wmieszał się w jego prywatę, nie czuł już żadnych skrupułów w tym temacie.
Zresztą... na pewno wiedziała, nie jest głupia.

Szli przez miasto, zmierzając prosto do Labiryntu. Od świątyni nie mieli zresztą daleko.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Mimowolnie parsknęła śmiechem. Nie zdążyła się powstrzymać.
- Zawsze jesteś taki bezpośredni?
Szli bocznymi uliczkami unikając miejsc, w których o tej porze kręciło się najwięcej ludzi. Pora im nie sprzyjała, bo o tej porze miasto żyło swoim normalnym tokiem.
- Allyn jest... może nie jak brat, ale widzę w nim bardziej członka rodziny. Zna moją historię, przez co jest mocno nadopiekuńczy. Widział mnie, kiedy kapłanki mnie znalazły. - Spojrzała na niego, po czym obciągnęła rękaw, który podczas spaceru podwinął się zbyt wysoko. - To nie był przyjemny widok.
Pomijając już fakt, że ona sama nie trzymała się wtedy zbyt dobrze.
W pewnym momencie usłyszała głośniejszą rozmowę. Ktoś nadchodził z naprzeciwka, a ona odruchowo zareagowała. Wyciągnęła rękę w bok blokując drogę Varasowi, po czym popchnęła go pod ścianę, żeby skryli się w cieniu. Zaraz jednak się rozluźniła, gdy usłyszeli rozmowę o wątpliwej jakości warzyw i ujrzeli zmierzających w kierunku Złotej Ulicy kupców. Każdy z nich niósł skrzynie, bynajmniej nie byli zainteresowani ich dwójką.
- Co on Ci w sumie nagadał, zanim przyszłam?
Spytała go ciszej niż wcześniej. Mimo wszystko wolała poczekać, aż tamci przejdą dalej. Im mniej osób zobaczy Varasa tym lepiej. W końcu dalej był poszukiwany.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Aha, członka rodziny - mruknął Varas. - To ja na razie widzę tylko członka. I to takiego z tych raczej tęp...
W tym momencie pacnęła go w brzuch i popchnęła na ścianę.
Skryci w cieniu przeczekali moment grozy.
- Serio będziemy tak skakać w rynsztok przy każdej mijanej osobie? - burknął, zamiast jej podziękować za troskę. - Więcej tym uwagi ściągamy niż jak byśmy szli normalnie. Poza tym tu się straż lojalsów raczej nie zapuszcza, a świątynni chyba są po naszej stronie, co?

- No, albo przynajmniej po twojej - nie mógł tego nie dodać.

Zakładał, że skutecznie odwrócił jej uwagę od zadanego pytania.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Nie spojrzała na niego podczas przemowy, jaką ją zaszczycił. Pilnowała terenu, rozglądając się i nasłuchując. Dopiero mając pewność, że nikt już nie wyjdzie z naprzeciwka nieco się rozluźniła. Głową dała mu znak, że mogą iść dalej i samą ruszyła przodem.
- Jeśli uważasz, że dzielimy się sekretami ze wszystkimi znajdującymi się na terenie świątyni to jesteś w błędzie. Sam z resztą pomyśl, każdy może tu przyjść, nie wspominając o przyświątynnym sierocińcu. Pamiętasz, że straż wyznaczyła za ciebie nagrodę? Kilka godzin przed waszym przybyciem tutaj pokazywali wasze twarze każdemu kto się nawinął i wypytywali o was. Wolałabym uniknąć niepotrzebnego starcia, bo jakiś dobroduszny obywatel postanowi wskazać straży groźnego przestępcę.
Przez moment nie była pewna, czy powinna dodać coś jeszcze, ale w końcu się przemogła.
- Z resztą niewiele osób jest świadomych jakie misje wykonuję dla Calishy, więc to nie tak, że widząc mnie w takim stroju nikt by nas nie zaczepiał.
Kierowali się na południe w kierunku miejsca, gdzie ziemie Ocalonych graniczyły z Labiryntem.
- Więc? Czemu wyglądałeś, jakbyś chciał skoczyć Allynowi do gardła?
Niestety dla niego, nie zapomniała.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- A boli go dupa o ten rytuał - odburknął. Przez chwilę milczał, nie patrząc na nią. - Chociaż po prawdzie to Calisha mu we łbie coś namotała.. Tak to kurwa jest, jak się o wszystkim zaraz pierdoli każdemu, kto się nawinie.

Ten wybuch był chyba skierowany nie tylko na Calishę. Brunhilda też klepała na prawo i lewo. Chyba miał poczucie, że nic w tej świątyni nie przejdzie bez echa.

- A ty mi tu o sekretach świątyni. Dobre.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Na chwilę przystanęła otwierając oczy ze zdziwienia na jego słowa. Przez moment widział, że stara się go nie osądzać po pozorach, ale odruchowo była w gotowości do obrony Siostry Słońca.
- Varasie... Co Allyn Ci dokładnie powiedział? Co takiego miał usłyszeć od Białej Opiekunki?
Patrzyła tak na niego uważnie, co z boku musiało być naprawdę komiczne. W końcu czubkiem głowy ledwie sięgała mu do ramienia, o różnicy w posturze nawet nie wspominając.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Ja nie jestem taki jak wy - odparł twardo. - Nie rozpowiadam bzdur.
Ruszył dalej przed siebie, nawet się na nią nie obejrzawszy.

Czy był taki stanowczy, bo naprawdę w to wierzył? A może po prostu sam siebie potrzebował przekonać? Całe szczęście jego autorefleksja nie sięgała aż takich wyżyn, by się nad tym teraz zastanawiać.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
O nie. Nadepnął jej na odcisk i to dość mocno. Przyspieszyła kroku, żeby zagrodzić mu drogę i skrzyżowała ręce na torsie, przez co siłą rzeczy jej piersi nieco się uniosły. Z resztą ich właścicielka też.
- Skoro już nadstawiam za ciebie karku to nie sądzisz, że z łaski swojej mógłbyś być ze mną szczery? Bo nie wiem czy zauważyłeś, ale ja z tobą jestem.
Wkurzyła się, jak nic.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Nie potrzebuję niczyjego karku - odwarknął odruchowo, lecz najwyraźniej to, że oskarżyła go o nieszczerość, podziałało, bo niespodziewanie chwycił ją z obu stron za ramiona i spojrzał prosto w twarz.
- Tak bardzo chcesz wiedzieć? Proszę bardzo, nagadała mu, że się zacząłem do ciebie dobierać i że cię zmacałem. Zadowolona?

Puścił ją, nie kryjąc irytacji.
- Nie wiem, co te baby mają w głowach, najpierw organizują rytuał z masażami, a potem: "ło bogowie, zmacał ją!" - Jego wzburzony głos toczył się coraz dalej wgłąb ulicy.
- Ty mnie, jak już - dodał kwitująco i wznowił marsz.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Wkurwiał ją. Już miała mu powiedzieć co sądzi o jego niewdzięczności, gdy poczuła jego ręce na własnych ramionach. I od razu sobie przypomniała jak to było czuć je wcześniej. Siłą woli zmusiła się jednak, żeby jej twarz niczego nie zdradziła, tylko oczy dziewczyny jakoś tak zalśniły.
- Bo tak było - rzekła, jakby to była najnormalniejsza rzecz w świecie.
Zaraz jednak się zreflektowała, że on tego przecież najwyraźniej nie pamiętał. Z resztą podejrzewała, że tak będzie. Dziwił ją jednak fakt, że Allyn się dowiedział. Widocznie musiał się uparcie dopytywać Calishy i robić te szczenięce oczka. Westchnęła ciężko na samą myśl.
Szła przez chwilę obok niego w milczeniu zastanawiając się, jak najlepiej mu to wytłumaczyć.
- Napar, który wypiłeś ma dość narkotyczne działanie. Otumania. Sprawia, że widzisz rzeczy z przeszłości. Na początku rytuału cofnąłeś się bardziej, niż chciałyśmy. Przypomniałeś sobie jakąś kobietę, chyba jest dla ciebie ważna. Nie dotykałeś czy nie całowałeś mnie, tylko ją. Czułeś pod palcami ciało, owszem, jednak te gesty były przeznaczone dla niej.
O dziwo jak to mówiła czuła dziwny... żal? I bynajmniej nie spojrzała na niego ani razu podczas tej przemowy.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Tym razem to on zatrzymał się wpół kroku. Nie widziała jego twarzy, na której namalowało się ogromne... zaskoczenie? Rozczarowanie? Żal? Rozgoryczenie? Wszystko na raz.

To było mocne uderzenie.
Nawet na takiego gruboskórnego gbura, jak on. Przez chwilę nie wiedział, co ze sobą zrobić.
Kiedy ruszył szybkim krokiem w stronę stosu leżących przy jakimś domu skrzynek, w sumie nadal nie wiedział, co robi. A kiedy skrzynki rozlatywały się jak zabawki pod ciosami jego wielkich pięści, też jeszcze nie wiedział co robi. Wśród latających wiórów i odłamków desek nie słyszał ich trzasków, bo zagłuszał je jego własny, dziki, przepełniony niewyrażonymi emocjami krzyk.
Dopiero kiedy zmasakrował całą paletę, zaczęło do niego powoli docierać, że to było głupie i nieodpowiedzialne.

Ludzie wychylali się z okien, patrząc, co się dzieje.

- Zmyliłem tropy. Śmigamy stąd - rzucił do kapłanki krótko, pokrwawioną na knykciach ręką wskazując jej boczną, jeszcze cieńszą przecznicę.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spodziewała się wielu rzeczy, jednak na pewno nie tego. Na początku myślała, że chce po prostu usiąść i przetrawić wiadomość, którą usłyszał, jednak gdy zaczął krzyczeć i niszczyć drewniane palety przestraszyła się nie na żarty. Pierwszy raz nie wiedziała co zrobić.
Dopiero gdy ten się opamiętał potrząsnęła głową, po czym pobiegła za nim. Uciekali dłuższą chwilę, aż okolica całkiem się zmieniła. Dopiero wtedy na niego spojrzała, gdy przystanęli pod jakimś murem by złapać oddech.
- Pokaż...
Nie czekając na jego reakcje chwyciła go za zakrwawioną dłoń. Nie zrobił sobie większej krzywdy, jednak i tak dobrze byłoby to odkazić. Wyciągnęła z torby buteleczkę ze spirytusem.
- Uważaj, zapiecze.
Wylała mu nieco cieczy na rany. Paliło jak cholera, jednak przynajmniej nie wda się mu w to żadne zakażenie. Zaraz wymieniła buteleczkę na bandaż i zaczęła opatrywać mu dłoń.
- Przykro mi, że ta wiadomość była dla ciebie aż takim rozczarowaniem. Jeśli cię to uspoki nie zrobiłeś nic poza próbami zjedzenia mi ucha i przeliczeniu żeber.
Wyraźnie była dotknięta tak gwałtowną reakcją Varasa.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Wy i te wasze... pierdolone rytuały... - dyszał jeszcze Varas, zupełnie ignorując jej wysiłki, by zadbać o jego rękę.

Zaśmiał się nagle krótko. Zjedzenia ucha? Więc o tym mówił Allyn. Widać Calisha nie oszczędziła mu żadnych szczegółów.

- Wybacz mi, ale nie czuję się winny. Ani trochę - rzekł już całkiem spokojnie. - Czuję się wkurwiony.

Spojrzał na bandażowaną dłoń, jakby dopiero co zdał sobie z tego sprawę.
- Co ty robisz, toć nic mi nie jest. - Rzucił, lecz nie cofnął ręki. - Ruszajmy, mamy misję do zrobienia.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
W końcu i ona nie wytrzymała. Spojrzała na niego wzrokiem stanowiącym mieszankę złości, wstydu i żalu.
- Pan raczy wybaczyć, że robimy co w naszej mocy by Wam pomóc. Współczuję, że trafiła ci się taka niekompetentna partnerka, z którą musisz się użerać. Tym bardziej jest mi przykro, że zamiast jakiejś lepszej asysty przy tym jebanym rytuale byłeś skazany na mnie. Rozumiem, traumatyczne przeżycie. Ale umyjesz ręce i pozbędziesz się tego obrzydzenia, wierz mi.
O czym ona gadała? Chyba do końca ją pogrzało, ale Varasowi mogło zacząć się wydawać, że ta żałuje, iż tak mu się nie podobało.
Dalej wyraźnie wzburzona wyciągnęła z torby jeszcze jedną buteleczkę i wcisnęła mu ją w ręce.
- To woda pobłogosławiona mocą Illany. Pilnuj jej, bo mamy tylko po jednej na głowę.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas zapatrzył się w błyszczącą buteleczkę, która znalazła się w jego świeżo obandażowanej ręce. Obracał ją w palcach, a słoneczne światło Illany odbijało się w niej i rzucało migotliwe bliki na jego twarz, szkląc się w jego oczach.

I chyba wreszcie coś do niego dotarło.
- Yvette - rzekł cicho, znowu chwytając ją wolną ręką za ramię. Dopiero teraz podniósł wzrok na nią. I nie było w nim gniewu.
- Tu kurwa nie chodzi o to... - wulgaryzm mówiony takim delikatnym tonem zabrzmiał wręcz groteskowo. - Tamta chwila była... cudowna. Tylko że, pomijając już fakt, że zrobiłem z siebie idiotę przy Allynie i źle myślałem o Calishy, ja... Przeżyłem przepiękny sen, w którym... Marica...

Nie wiedziała, czy to światło z buteleczki, czy jego oczy wilgotnieją. Nie dokończył. Zamiast tego odwrócił się od niej, puszczając jej rękę.
- Czuję się kurewsko oszukany...

Rzadko kiedy ktokolwiek mógł usłyszeć, jak Varasowi łamie się potężny zazwyczaj głos. Yvette miała właśnie tę wyjątkową okazję.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego przeciągle. A potem westchnęła ciężko, po czym uśmiechnęła się łagodnie.
- To były sny Varasie. Najlepiej będzie, jeśli tak właśnie do tego podejdziesz. Wspomnienia, których kiedyś faktycznie doświadczyłeś.
Patrzyła mu w oczy, jednak poza tym delikatnym ciepłem jej wzrok był też jakiś taki smutny.
- Ani Calisha ani Allyn nie powinni w ogóle o tym rozmawiać. Tak jak powiedziałeś wcześniej nie ma w tym twojej winy. Jakiejkolwiek. Jeśli już wszystko spoczywa na mnie, bo to ja miałam kierować cię przez wspomnienia. Pomyślałam jednak, że jeśli po przebudzeniu będziesz miał chociaż ulotne wspomnienia rozmowy z tą Maricą, możesz być chocia trochę szczęśliwszy. Wyglądałeś, jakby była dla ciebie bardzo ważna. Przepraszam, faktycznie posunęłam się za daleko.
Objęła się ramionami odwracając głowę. Tak jak on miał teraz chwilę słabości, tak samo dziewczyna zdawała się być inna niż do tej pory. W końcu jednak otrząsnęła się nieco. W porządku, przecież nic się nie stało. To nie tak, że miała na cokolwiek nadzieję. Pogodziła się z faktem, że gdy ktokolwiek na nią patrzył, ta widziała w obcych spojrzeniach niedowierzanie, czasem strach, zawsze litość. Nigdy nic wiecej. Ona już na zawsze pozostanie "dziewczyną z bliznami", tak jakby tylko one definiowały ją jako osobę. Powinna się już do tego przyzwyczaić.
Upychając wszystkie te niepotrzebne uczucia na samym dnie serca podeszła do mężczyzny i położyła mu dłoń na plecach. Nie mówiła nic. Po prostu dawała mu znać, że nie jest sam.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Zbierał się w sobie. Minęła dłuższa chwila, po której odwrócił się do niej powoli i objął ramieniem, przyciskając do piersi. Westchnął ciężko. Jego dłoń rytmicznie przesuwała się po jej plecach. Potrzebował teraz tej bliskości, tak bardzo, że przebiła się przez wszystkie jego blokady.
- I byłem szczęśliwszy - potwierdził po chwili cicho.

Dopiero potem jego ręka zastygła w miejscu.
"Co się kurwa z Tobą dzieje?" - najemnik sprzedał sobie mentalny, orzeźwiający policzek. Znowu czary jakie, czy co?

Odsunął ją od siebie, by kolejny raz spojrzeć jej w oczy. Poznała w nich starego, dobrego buca.
- Ale nie będę niczyją gierką ani zabawką, nawet w kurwa najszczytniejszym celu. Zrozumiano? Robię to, bo chcę. A teraz mam zajebistą ochotę skopać parę naćpanych tyłków, więc do roboty!

Mimo wszelkich chęci, nie mógł jednak stłumić w sobie wrażenia, że stojąca przed nim kobieta z dnia na dzień stała się najbliższą mu osobą, jaką tu miał, w Nimnaros.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zamrugała zdziwiona, gdy ją objął, by następnie przysłonić sobą cały świat. Na początku nie zareagowała, jednak czując jego rękę na swoich plecach powoli go objęła. Nie wiedziała co myśleć o tej sytuacji. O relacji, która zaczynała się między nimi tworzyć. Były momenty, gdy chciała kopnąć go w jaja za bycie chamem. Z drugiej strony zastanawiała się jakim uczuciem byłoby pozwolić mu wtedy pocałować się tak, jak planował. To znaczy nie ją, upomniała się w myślach. Tu nigdy nie chodziło o nią. I zapewne nigdy nie będzie. Dlatego teraz zamknęła na chwilę oczy wciągając w nozdrza zapach jego skory. Nie nosił koszuli pod marynarką, więc teraz czuła ciepło męskiego ciała. I podobało jej się to.
Wtem wyczuła jak się napina, a ręką na plecach kapłanki się zatrzymuje. A spojrzenie, jakim ja obdarzył sprawiło, że poczuła się jak najtańsza kurwa. Przypomniała sobie jak musiał ją widzieć.
- Jak sobie życzysz...
Jednocześnie chciała wyć, płakać i zapaść się ze wstydu pod ziemię. Jakże on ją irytował! Mówił, że nie pozwoli się traktować jak zabawkę, a sam jej to robił. Gdy odwrócił się do niej plecami zacisnęła pięści sfrustrowana.
- Jak chcemy dojść do tego domu, o którym rzekomo wspomniał Rodi musimy najpierw dotrzeć do miejsca, gdzie walczyliście z Szarymi Sieciami. Stamtąd mam nadzieję, że coś sobie przy okazji przypomnisz.
Do tego celu podróży drogę znała akurat bardzo dobrze, więc wyminęła najemnika i poszła przodem. Chociaż patrzył na nią od tyłu musiał mieć świadomość jak bardzo jest spięta, a krok wydłużyła nerwowo.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Ruszył za nią długimi krokami, bez trudu się z nią zrównując.
- Idźmy od razu do tej szopy na Szafranowej, będzie bliżej - powiedział.
Obserwował ją kątem oka, ale nic nie powiedział.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Skinęła głową słysząc jego słowa. No cóż, to w końcu on schował księgę, więc lepiej wiedział jak powinni iść. Skorygowała trasę skręcając na skrzyżowaniu.
Była wściekła. Na siebie i na niego. Na Calishe, że kazała jej prowadzić go przez rytuał. Na Allyna, który wtykał nos w nieswoje sprawy. Ale jednak najbardziej na samą siebie, bo zaczęła sobie wyobrażać więcej, niż powinna. Była skończona idiotką! Przecież życie powinno już ją nauczyć, że nigdy nic dobrego na nią nie czekało. Widać udzielił jej się wieczny optymizm innych kapłanek, ale teraz boleśnie spadła na ziemię.
W tej złości zdawała się nie słyszeć, że gdzieś niedaleko rozmawiało ze sobą kilku mężczyzn. Mówili coś o... pościgu po nocnej warcie? Cholera. Strażnicy. A ona pędziła przed siebie pochłonięta własnymi myślami. Mało profesjonalne zachowanie.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Tym razem to ona poczuła, jak silne łapsko ją hamuje, po czym ciągnie pod ścianę. Skulili się koło siebie za jakąś większą beczką.

- Strażnicy? Tutaj? - zdziwił się najemnik, wyglądając jednym okiem na ulicę. Spróbował ich policzyć oraz ocenić zamiary. Którędy zamierzali iść? I przede wszystkim - o czym rozmawiali?

W sumie byli już blisko miejsca z księgą. Obecność stróżów prawa nie była więc taka zła - w końcu na pewno utrudniała też Szarym Sieciom, a w razie bitki, dołączyliby po dobrej stronie.
Chyba.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Już miała na niego warknąć za ciągnięcie ją w mało delikatny sposób, kiedy zrozumiała powód takiego zachowania. Wybrał jednak na tyle niewielkie miejsce do schowania się, że siłą rzeczy musiała dociskać plecy do torsu najemnika.
Zza zakrętu wyszła dwójka chłopa. Jeden wysoki i umięśniony, ale do postury Varasa sporo mu brakowało. Trzymał w ręce halabardę, jednak zamiast dumnie prezentować broń podpierał się na niej jak na lasce. Ewidentnie nie chciał tu być. Drugi niższy, szczuplejszy. Przy pasie przypięty miał miecz, zaś na plecach przewieszoną kuszę.
- Nienawidzę Labiryntu, Frank. Serio. To skaza na wizerunku naszego miasta. Równie dobrze możnaby puścić całą dzielnicę z dymem i pozbyć się plęgnącego tu robactwa - rzekł ten z halabarda.
- Nie pierdol. Przynajmniej jest na kogo zwalić winę jak za bardzo zabalujesz. A przecież trzeba gdzieś odreagować, nie? Tu zawsze znajdzie się ktoś do obicia ryja.
Taaa... Właśnie mieli przed sobą kwiat nimnarejskiej straży. Oddani sprawie i służbie obywatelom. Na szczęście z dwójką w razie czego sobie poradz...
- Ej, zaczekajcie gołąbeczki!
Zza rogu wyszła kolejna trójka mundurowych, z czego jeden z nich przyklejał coś na mur.
- To ostatni list gończy. Ale mówię Wam, że ten Torgas czy chuj wie kto, raczej nie jest aż takim półgłówkiem, żeby od razu wracać na miejsce morderstwa. Z resztą co to za imię, Varmacyc? Varmapic? Jebany imigrant.
Najemnik poczuł, jak dziewczyna nieco zadrżała. Bała się? Nie... To raczej nie to. Z piątką strażników jednak nie byliby w stanie rozprawić się w taki sposób, żeby nie ściągnąć na siebie zbędnej uwagi.
- Kurwa... - Tak intensywnie myślała jak uniknąć walki, że niemal słuchać było pracujące jej w głowie trybiki. - Właśnie, kurwa! Chodź ze mną. Tylko powoli, naturalnie.
Póki zbrojni byli stosunkowo daleko ich pojawienie się na ulicy nie będzie niczym niezwykłym. Dziewczyna jednak chwyciła Varasa za rękę, jej krok zrobił się nagle bardziej koci i... pociągnęła go do bocznej uliczki, która jak na złość okazała się być ślepym zaułkiem.
- Usiądź. Nie możemy pozwolić, żeby cię poznali. Jeśli teraz wdamy się z nimi w walkę Szare Sieci od razu będą wiedziały, że tu jesteśmy. - Wskazała mu głową przewrócona skrzynie w rogu alejki, a sama... Rozpuściła włosy, rozpięła górny guzik koszuli i poluzowała zapięcie swoich spodni. Gdy znów na niego spojrzała widział w jej oczach determinację, lecz również zażenowanie.
Coraz głośniejsze kroki i odgłosy rozmów jasno świadczyły, że za chwilę będą tu strażnicy.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Choć Varas sam siebie znał dość dobrze, teraz byli w drużynie. Nie wiedział, na ile Yvette da sobie radę w rozmaitych sytuacjach, ani czy jest wystarczająco szybka, żeby uciec w ewentualnym pościgu, dlatego postanowił zaufać jej planowi. Jakikolwiek on nie był.

Z każdą jednak chwilą jej plan robił się coraz dziwniejszy. Kiedy do najemnika dotarło, o co chodzi, nie krył zdziwienia. Miał szeroko otwarte oczy, lecz posłusznie podszedł do sterty skrzyń i rozwalił się na nich, jak stary marynarz. Oparł ramiona szeroko na przyległych skrzyniach, a jedną nogę zwiesił luźno na dół.

- Ale serio? - zapytał, choć kątem oka zauważyła, że jego chytre oczka z ciekawością obserwowały, ile guzików zostanie odpiętych. Najwyraźniej nie będzie miał problemu z wczuciem się w tę rolę.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na niego przeciągle i z każdym uderzeniem jej serca policzki dziewczyny coraz bardziej się zaróżowiały. Kto by pomyślał, że w świątynnych murach można znaleźć taką kapłankę?
- Współpracuj. I co by się nie działo NIE ODZYWAJ SIĘ.
Wiedziała, że najemnik ma krótki lont, a skoro strażnicy już tak po nim cisnęli ni