Rozdział II: Trójkąciki i inne wielokąty

Chłop i najmita. Dwóch osiłków, których połączył tajemniczy almanach. Oraz fakt, że są ścigani.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Mmniech spierdalają... - odmruczał cicho Varas gdzieś spomiędzy jej cycków. Nie zamierzał na razie nic robić. Zaraz się stąd zwiną, wymoczki niedoruchane, dowódca na nich fuknie i dołączą do oddziału, więc lepiej przeczekać, niż ryzykować.
Tak, zdecydowanie, przeczekanie było racjonalne.
Bardzo.

Najemnik lekko tylko stęknął, kiedy chwyciła go za włosy. Chyba więcej sprawiła mu tym zadowolenia niż przestrogi. Zauważyła, że i jego oddech był nieco przyspieszony, a ciepłe powietrze z jego nozdrzy muskało ją przyjemnie, rozchodząc się po dekolcie.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Istotnie najmita miał rację. Minęła dłuższa chwila, gdy oddychał zapachem jej ciała, jednak w końcu usłyszeli "Idziemy matoły!". Czyżby to ten z halabardą ich pogonił? Jak widać wyżsi stażem koledzy dowodzili na patrolu. Ci dość niechętnie ruszyli, chociaż jeszcze kilka razy odwrócili się, by spojrzeć na plecy dziewczyny.
Swoją drogą ciekawe, że teraz patrole straży w Labiryncie liczyły aż pięć osób. Czy spodziewali się problemów? A może szykowali się właśnie do łapanki? Wiadomo, że wtedy im więcej ludzi na miejscu tym lepiej. Allyn miał poszukiwać informacji na posterunku, może to właśnie tego dotyczyło?
Yvette odczekała kilka uderzeń serca, aż odważyła się spojrzeć przez ramię za mężczyznami. Na szczęście już żadnego nie mieli w zasięgu swojego wzroku, chociaż w oddali dalej słyszeli rozmowy ociągającej się trójki.
- Nie za wygodnie Ci?
Chociaż starała się zachować obojętny ton głosu, to i tak ten jej nieco drżał. Z resztą tak samo jak ciało dziewczyny, które mimowolnie reagowało na bliskość Varasa.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Naćpany kobietą najemnik odchylił głowę do tyłu i westchnął głęboko. Potrzebował sekundy, by wrócić do siebie. Kiedy jednak na nią spojrzał, na jego twarzy gościł już beztroski uśmieszek.
- Wczułem się w rolę - odparł. - Ty też byłaś świetna, robiłaś to już kiedyś?
- No żartuję - dodał, widząc jej minę. - Dobra, wielebna, złaź już ze mnie.

Cała ta sytuacja najwyraźniej ożywiła go i wprawiła w dobry humor.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Obrzuciła go takim spojrzeniem, że Allyn na jego miejscu uciekałby już gdzie pieprz rośnie. Ale on nie był Allynem, a ona nie uważała go za członka rodziny. Tym bardziej nie tępego.
- Mówiłam Ci już wcześniej, że nie byłam grzeczną dziewczynką w poprzednim życiu.
Zeszła z niego ostrożnie, by zaraz zacząć poprawiać ubranie. I chociaż dostała wyraźnych rumieńców, to jednak gdzieś w kącikach jej ust tańczył delikatny uśmieszek.
- Chociaż jak mam być szczera, to Ty również zdawałeś się wiedzieć co robisz. Rozumiem często masz przyjemność korzystać z TAKICH umiejętności?
Ledwie to powiedziała, a już miała ochotę uderzyć się otwartą ręką w czoło. No naprawdę, co się z nią ostatnio działo! Ona taka nie była. Odkąd złożyła śluby Illanie postanowiła, że dawne życie zostawi za sobą. Czemu więc teraz zachowywała się... tak?
Splatając włosy w ciasny warkocz spojrzała na niego kątem oka. I z jakiegoś powodu czuła się jak skończona idiotka.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Być może dlatego, że kiedy Yvette z niego zeszła, najemnik bynajmniej nie spieszył się, by się poderwać ze skrzynek. Leżał na nich dalej, rozwalony niczym król na włościach, i z łobuzerskim uśmieszkiem obserwował, jak dziewczyna związuje włosy.

- Zmieniasz moje mniemanie o kapłaństwie - rzucił tylko po chwili.

Dopiero potem zaczął niespiesznie schodzić ze stosu skrzyń. Stosu, który zapewne długo pozostanie w jego pamięci.

Ciekawe, czy taka Brunhilda również by się na to zdobyła, aby ochronić jego dupsko przed aresztowaniem..? Coś mu mówiło, że niekoniecznie.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Tym razem koszulę zapięła pod samą szyję, a po założeniu płaszcza narzuciła również kaptur na głowę. Wyglądało to tak, jakby miała zamiar się schować, byle tylko nie patrzył na nią... tak. A jednocześnie w jakiś dziwny sposób sprawiało to, że czuła się dziwnie zadowolona. Po namyśle stwierdziła jednak, że noszenie kaptura w pogodny dzień jest jeszcze dziwniejsze, więc zaraz go ściągnęła. Kobiety serio były jakieś dziwne.
- A co? Myślałeś, że jedyne co robimy to pomagamy bezdomnym, tańczymy w słonecznym tanie i modlimy się do Iselii? - Zaśmiała się pod nosem. - Dalej jesteśmy ludźmi, z takimi samymi słabościami i potrzebami jak wszyscy.
Czy ona właśnie powiedziała, że "miała potrzeby"? Noż cholera jasna, Yvette, ogarnij się w końcu! Jak najemnik wcześniej, tak teraz ona wymierzyła sobie mentalny policzek na opamiętanie się. Co prawda każdy wiedział, że Illana nie narzuciła na swe wyznawczynie życia w celibacie, chociaż większość z kobiet świadomie rezygnowała z tej części dawnych uciech. Wiązało się to jednak najczęściej z traumatycznymi przeżyciami, przez które w owej świątyni się znalazły.
Yvette wychyliła się zza muru obserwując ulicę, z której tu przyszli. A trzeba przyznać, że w tej pozycji inne jej walory były bardzo dobrze widoczne. Obserwowała zarówno stronę, w którą odeszli strażnicy, jak również przeciwległy koniec drogi.
- Nikogo już nie widzę, chyba możemy ruszać dalej - rzuciła cicho dalej skupiona na obserwacji i nasłuchiwaniu.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Nie odpowiedział. Pokręcił za to głową, kiedy go nie widziała. Co za... kobieta. Ale... póki co nie musi jeszcze wiedzieć, że mu zaimponowała.

Wychylił się razem z nią, tuż za jej plecami.
- No to jazda - rzucił. - Lecimy.

Szybkim krokiem przemierzali kolejną i jeszcze kolejną uliczkę, kierując się na Szafranową, kiedy Varas nagle przystanął.
- Kurwa - stwierdził zaskoczony i zaczął się rozglądać, jakby faktycznie szukał gdzieś damy lekkich obyczajów.
- Ja kojarzę... To ta ulica - stwierdził w końcu, wgapiony w ściany i zwieszające się pod różnymi kątami charakterystyczne połacie dachowe po lewej stronie. Niedaleko kiwał się leniwie szyld knajpy z flamingiem, a oni stali właśnie koło rzeźnika "Mięso i nie tylko".
Machnął jej ręką, żeby zawrócili.
- Tędy poszliśmy z noclegowni w drugą stronę. I dom był na końcu po prawej, za takim dużym straganem. - Jego wielka łapa z wyciągniętym paluchem opisywała przestrzeń, latając w powietrzu Yvette przed nosem. Faktycznie, na drugim końcu uliczki zieleniło się materiałowe zadaszenie, mogące sygnalizować obecność kupieckiego stoiska.

- Kręcą się tu te szare pizdy, a mieszkańcy mogą nas kojarzyć. Znaczy mnie. - Poprawił się. - Dlatego miejmy oczy dookoła głowy.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Po deklaracji Varasa, obojgu zaczęło się wydawać, że wszyscy się w nich wpatrują. Para robotników spiesząca ulicą... czy nie patrzyli się za długo? A ten dłubiący w nosie żebrak? Czy ta przekupka naprawdę tak chciała, by kupili jej ciastka z rzepy, czy chciała się im lepiej przypatrzyć? Jakaś kobieta, drapiąca się nerwowo po czole i włosach... wszy czy działanie narkotyku Szarych Sieci?
Nic więc dziwnego, że przejście kilkudziesięciu metrów do celu, zajęło im sporo czasu. Starając się nie podskakiwać na widok każdego cienia, często przytulając się, gdy ktoś się im przypatrywał - w końcu straż szukała dwóch mężczyzn, prawda? - upewniając się, że nikt ich nie śledzi, stanęli przed "zielonym, zarośniętym domem".
W rzeczy samej był zielony, zarośnięty, pachnący... dziwnie. Zapach kojarzył się z... pleśnią? A może serem? Nie, chyba jednak grzybami. Ciężko było powiedzieć. Jeśli materiałowe zadaszenie oznaczało obecność kupca, to akurat tego dnia musiał zrobić sobie wolne. Uwagę Yvette i Varasa przyciągnęło jednak coś innego: wydrapany - najwyraźniej farby były za drogie - na ścianie domu napis: "KuRwa z Tak'Szat". Drewniane okiennice chroniły okna, drzwi zaś wydawały się być zamknięte. Na lewo od domku, ogrodzony niskim, popękanym murkiem, był ogród.
Do Varasa wróciło wspomnienie, jak razem z Rodim przeszli przez mur - no dobrze, musiał podsadzić Rodiego. A może to Rodi podsadzał jego? W każdy razie wylądowali na trawie... tam było dziwne źródło światła, jakiś kamień dający blady blask, podobny do księżycowego. W tym świetle widzieli kilka stert... czegoś. I do jednej z nich wsadzili księgę. Tak, tak to było.
I w tym momencie jakiś ptak, cholera wie, czy gołąb, wrona czy czungukolak złocisty narobił Varasowi na ramię. Chyba znak od bogów, że powinni się pospieszyć. No dobrze. Szybko teraz. Czy ta staruszka w oknie nie przypatrywała się im zbyt długo? Teraz zniknęła, ale czy to dlatego, że się znudziła, czy kazała komuś wezwać straż? Co teraz? Pukać do drzwi? Przeskakiwać przez mur? Był środek dnia, chociaż w zasięgu wzroku nikogo nie było. Chyba.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Kurrwa pierdolona jego mać - soczyste zaklęcie wydobyło się spomiędzy zaciśniętych zębów Varasa, kiedy dostrzegł "niespodziankę".
Starł gówno ręką i wytarł ją w spodnie. Świeżo prane...
No cóż, chociaż tyle dobrego, że nie dostał w łeb.

- Tam za murem - szepnął do Yvette, dyskretnie pokazując obdrapaną ścianę kciukiem. - Sugeruję wejść drzwiami, żeby nie budzić podejrzeń. Wykażesz się, złodziejko?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Uśmiechnęła się lekko złośliwie widząc prezent, który Varas dostał dzięki życzliwości Aleidy. Pramatka, Pani Natury miała dość przewrotne poczucie humoru. Piąteczka, bogini!
Za to gdy nazwał ją złodziejką bynajmniej się nie ucieszyła.
- Daruj sobie, nie jest to coś, z czego jestem dumna.
Mruknęła pod nosem, jednak faktycznie podeszła do drzwi. Wpierw oczywiście rozejrzała się jeszcze i jeśli nikt ich nie obserwował zaczęła działać. Żeby nie wykazać się największym błędem ludzkości sprawdziła, czy drzwi może nie są otwarte. Jeśli szczęście im nie dopisze wyjmie wytrychy, żeby popisać się swymi umiejętnościami przed Varasem. Ciekawe, bo jak na razie całą robotę ona odwalała.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Drzwi nie były otwarte. Sam zamek nie stawiał dużego kłopotu, chociaż chyba musiał być stary bo wytrychy w otworze zgrzytały głośno przy każdym ruchu. Napinacz jednak gładko wszedł i sprawnymi dłońmi Yvette ustawiała zapadki zamka w odpowiedniej pozycji. Już niedługo...
Kolejny zgrzyt.
Zamarła przy drzwiach.
I wtedy Varas zobaczył trzech mężczyzn skręcających w ulicę, w której był z Yvette. Było tylko kwestią czasu, aż ich zauważą, a dziewczyna klecząca przy zamku wyglądała dość podejrzanie...
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Jakieś typy tu idą - ostrzegł ją. - Wyglądaj naturalnie, do siebie wchodzimy - rzucił, biorąc się pod boki i przytupując ze zniecierpliwieniem nogą.
- Mówiłem ci, że ten zamek się rozpada w cholerę - dodał głośniej. - Trzeba go wymienić przy najbliższej okazji.

Starał się nie patrzeć w ich stronę, żeby nie dawać im okazji do skojarzenia jego twarzy z rozklejonymi po mieście wizerunkami. Skupił się na obserwowaniu wysiłków Yvette, mężczyzn zaś obrzucił tylko obojętnym, przelotnym spojrzeniem, takim, jakim obdarza się nieznanych przechodniów.
I przy okazji zwrócił uwagę na ich ekwipunek, ruchy oraz oczy. Naćpani? Zainteresowani nimi? Zajęci sobą? Czy i jak są uzbrojeni? Dużo informacji do wyłapania, jak na szybkie, przelotne spojrzenie.

- Jak będę szedł do kowala, to poproszę go o młot, się to rozwali w ciul i zamontujemy nowy zamek - powiedział do Yvette i brzmiał naprawdę przekonująco. - Wszystko zardzewiało. Tak to jest, jak się wraca po latach... - westchnął poirytowany.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Zaklęła cicho pod nosem. Świetnie. A mogli przeskoczyć przez mur.
- Ty mówiłeś mi? Czy mam Ci przypomnieć kochanie kto w tym związku jest mężczyzną? Znowu to samo, niby taki duży a ze wszystkim kobieta musi mu pomagać...
Starała się brzmieć naturalnie, chociaż serce waliło jej jak oszalałe. Właśnie dlatego wolała kradzieże kieszonkowe od włamów!
Pokręciła jeszcze w tym zamku, w duchu prosząc opiekuńcze bóstwa o wstawiennictwo.
- Wymieńmy po prostu te drzwi. Z resztą kilka mebli też mamy do wymiany, łóżko chociażby.
Niech te walone drzwi się w końcu otworzą!

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Drzwi się otworzyły.
Odrobinę. I zatrzymały na zardzewiałym, założonym łańcuchu.
Aleida może i była z nimi, ale Ferros nie.
Mężczyźni zwolnili, przyglądając się sytuacji ale szli dalej. Varas zauważył u jednego nóż, nic więcej.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varasowi również skoczyło ciśnienie.
- I masz rację, daj mi to babo, bo do jutra nie wejdziemy - warknął w końcu i podszedł bliżej, starając się zasłonić swoimi szerokimi plecami niezręczną sytuację. - Odsuń się.

Przymierzył się barkiem i szarpnął za klamkę. Udając, że siłuje się z kluczem, w rzeczywistości badał wytrzymałość łańcucha i drzwi, napierając na nie coraz bardziej całym swoim ciężarem. A potem zaczął uderzać o nie barkiem, aby rozerwać łańcuch, jednocześnie dla pozoru zgrzytając klamką.
- Się zacięło pieruństwo... - wysapał. Dobra, bez pierdolenia się. Wziął nieco większy zamach i uderzył z całej siły.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Założyła ręce na piersi przybierając poirytowaną minę. Jak typowa wkurzająca chłopów baba. Uniosła jeszcze brew przyglądając się poczynaniom swego "mężulka".
- Ale Ty zdajesz sobie sprawę, że na budowlance to Ty się znasz jak eunuch na robieniu dzieci, prawda Skarbie? Mogę się założyć, że po tym Twoim machaniu klamką szybciej drzwi będziemy musieli naprawić.
Ostentacyjnie oparła czoło na dłoni kręcąc głową załamana. Wtem niby przypadkiem kątem oka zauważyła zbliżających się mężczyzn.
- Przepraszam bardzo panów. Nie wiecie może kto w okolicy zajmuje się naprawą drzwi lub zamków? Najlepiej jakiś stolarz, co by kilka dodatkowych mebli też wykonał. Mój mąż w końcu przyznał damie rację, że musi wziąć sprawy w swoje ręce i odświeżyć nasze rozpadające się gniazdko.
Chociaż w duchu ucieszyła się, że łańcuch w końcu puścił pod naporem Varasa.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dobra, nie gdacz już, poszło - burknął Varas. - Zostaw, ludzi nagabujesz, ja wiem kto, szwagier nam zrobi - mruknął gdzieś w bok, z jednej strony nie chcąc odwrócić się do facetów twarzą, a z drugiej nie zamierzając też krzyczeć bezpośrednio do środka budynku.

Wyglądał na opuszczony, ale po prawdzie to nie mieli pojęcia, co zastaną w środku. Niemniej jednak, aby zachować dalsze pozory, musiał wejść, jak do siebie. Więc wszedł, rozglądając się jednak uważnie. Miał nadzieję, że Yvette zaraz do niego dołączy i zamknie te przeklęte drzwi od środka. Jego ręka odruchowo sięgnęła do kieszeni, w której miał fiolkę ze świetlistą wodą Illany.

Jeśli Szare Sieci zwietrzyły tę lokalizację, to też mogą być gdzieś w środku...

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Musiała przyznać, że podobało jej się takie dogryzanie najemnikowi. Naprawdę. Było w tym coś takiego... oczyszczającego. W końcu mogła zaprzestać ciągłych prób wpasowania się w klasztorne ramy i po prostu być sobą. On i tak miał ją w końcu za sukę.
- Szwagier nam zrobi, oczywiście. I pewnie znowu ja będę musiała załatwiać, prawda? Kolejny raz wszystko na mnie zwalasz.
Wywróciła oczami, po czym westchnęła i otrzepała spodnie, nieco przykurzone od wcześniejszego klęczenia przy zamku.
- Chodź, od razu sprawdzimy stan mebli. Najlepiej zacznijmy od łóżka...
Zachichotała, lecz szybko zreflektowała się, że jeszcze nie są sami. Zaraz też odwróciła się jeszcze raz do mężczyzn, by z przecudownym uśmiechem bladolicej niewiasty pomachać do nich. Jej oczy mówiły "wybaczcie, że byliście świadkiem tej kłótni". No kto by nie chciał brać ją przed ołtarz? Idealny materiał na żonę!
Weszła zaraz za Varasem, by zgodnie z jego przewidywaniem zamknąć drzwi. Cichutko.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas odetchnął ciężko, kiedy w końcu zostali sami.
- Ja pierdolę... - Nie był zbyt dobry w opisywaniu wewnętrznych przeżyć, więc ograniczył się do prastarej zasady, że nic lepiej nie wyrazi silnych emocji niż wulgaryzmy.
- Dobra, teraz szsz... - mruknął, ściszając głos i powoli wyciągając swoją szabelkę. Dopiero tak uzbrojony, w jednej ręce trzymając oręż, a w drugiej butelkę ze świętą wodą, odważył się opuścić przedsionek i zapuścić wgłąb budynku.
Upewnił się, że kapłanka podąża tuż za nim.
- Znajdźmy wyjście na ogród.

Kierował się, jak podejrzewał, wzdłuż ściany, która graniczyła z ogrodem. W ostateczności wylezą przez okno.
Kiedy szedł, Yvette mogła dostrzec, że jest wyjątkowo ostrożny, spięty i przykulony.
- Łańcuch był założony od wewnątrz - mruknął cicho. - Więc ktoś, kto to zrobił, musi siedzieć w środku...

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Dom nie był duży. Drzwi na prawo od maleńkiego przedpokoiku prowadziły do pokoju, który był jednym wielkim gruzowiskiem, z dachem niemal zawalonym. Drzwi na wprost do salonu z kominkiem i dalszych drzwi prowadzących do kuchni i... właśnie do ogrodu. W salonie było też małe łóżko, dla dziecka, a na podłodze trochę zabawek. Drzwi na lewo chyba prowadziły do...
- Alrin, biegnij po straż! - rozległ się kobiecy głos i z drzwi na lewo od Varasa wypadła kobieta.
Nic w niej nie rzucało się oczy - miała może około czterdziestu lat, urodę przeciętną, ubrana była w szarą sukienkę zabrudzoną ziemią i trawą. To znaczy w oczy rzucała się jedna rzecz - pogrzebacz, którym wymachiwała.
Spoiler:
Widząc dwoje intruzów, zatrzymała się na moment.
- Mój syn pobiegł przez ogród po straż - zaczęła, drżącym głosem. - Lepiej wynoście się stąd jak najsz...
Jej wzrok uważniej skupił się na Varasie.
- Tak! Wiedziałam, że rozpoznałam twój głos! - warknęła, a jej twarz wykrzywiła furia. - Włamujesz się w nocy do mojego domu! Niszczysz moje dzieło! Straszysz moje dziecko! A teraz... WRACASZ?!
Zapominając o strachu wymierzyła potężny cios pogrzebaczem.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Najemnika z początku zamurowało. Z szeroko otwartymi oczyma wpatrywał się w kobietę jak w ducha. Nie... nie mógł walczyć z kobietą. Z samotną matką. Niewinną. Słusznie broniącą swojego terytorium. Cholera jasna, co się robi w takich sytuacjach?!

Pogrzebacz skutecznie wyrwał go z zadumy. Varas w tym momencie podziękował bogom, że miał szablę w dłoni - odruchowo wystawił ją przed siebie, parując jej cios. Choć uderzenie napędzane furią było niezwykle silne jak na niewojującą kobietę, wciąż było niezwykle słabe dla wojującego - i tak potężnego jak on - mężczyzny.

- Pani się uspokoi, my nic złego - gubił się w słowach, próbując jakoś wybrnąć z ambarasu. Nie wyprowadzał żadnych własnych ciosów, jedynie blokował ewentualne ataki.
Zaraz, gdzie diabeł nie może...
- Yv, pogadaj z panią, ja muszę na ogród. Nie mamy czasu!

Istotnie, nie mieli czasu. Jeśli dziecko pobiegło po straże, od wielkiego rabanu i afery dzieliły ich tylko minuty. Zależy jeszcze, w jakim jest wieku. Sądząc po kobiecie, może mieć nawet i 20 lat. Ale wtedy chyba broniłby matki w domu, a nie uciekał po pomoc? Bardziej prawdopodobne było, że jest małym bachorem, tym bardziej, że widzieli gdzieś zabawki. A więc, na szczęście, zaalarmowanie straży zajmie mu trochę więcej czasu.

A może... A może nawet Varas zdąży go złapać, zanim wdrapie się na murek? Kierowany tą myślą, ruszył z impetem w stronę wyjścia na ogród, odpychając tak pogrzebacz, jak i stojącą mu na drodze mieszkankę tego miejsca.
- Przepraszam, to ważne...
Odwrócił się jeszcze, by zbić ewentualną kontrę w plecy. - Wynagrodzimy to jakoś! - obiecał, zanim w pełni rzucił się do drzwi ogrodowych.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Kobieta zrozumiała swój błąd. Niepotrzebnie powiedziała, którędy uciekł jej syn. Teraz słowa Varasa wyraźnie oznaczały, że biegnie do ogrody, zapewne by go zabić. Rozwścieczona matka zamieniła się w rozwścieczoną matkę, pewną że właśnie waży się życie jej jedynego dziecka.
Nim Yvette zdąrzyła otworzyć usta, by uspokoić kobietę, te wyprowadziła, jak Varas się spodziewał, cios w plecy najemnika. Zablokował go bez problemu...
I wtedy między nim a kobietą zaiskrzyło. Dosłownie. Gdy szabla zetknęła się z pogrzebaczem, z lewej dłoni właścicielki domu wystrzeliło małe wyładowanie energetyczne, uderzyło w pogrzebacz, błyskawicznie - znów, dosłownie - popełzło nim w górę, przeskoczyło na szablę Varasa, popełzło nią w dół - to wszystko w ciągu zaledwie półtorej uderzenia serca. Gdy dotarło do jelca, przeskoczyło na nadgarstek mężczyzny, rażąc go nieprzyjemnym wyładowaniem, które sprawiło, że ręka - od dłoni aż po "bicek", z którego był tak dumny - zdrętwiała, a szabla upadła na podłogę.
- Wynoście się wy hlugash mordercy! Jebani ravessi wandale i ujmalto! - krzyczała kobieta.
Kolejnym cios trafiła Varasa w bok - kolejne bolesne wyładowanie - i wznosła pogrzebacz do jeszcze następnego uderzenia.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
To się kuźwa porobiło. Przynajmniej tamci mężczyźni im odpuścili, ale teraz musieli się mierzyć z innym problemem. Prawdziwą właścicielką mieszkania, która... Znała magię?
Yvette jednak uznała, że ważniejsze od pomocy najemnikowi jest powstrzymanie chłopaka. W końcu Varas jest duży, poradzi sobie. Prawda? Kiedy on się bawił z kobietą dziewczyna wyminęła go i pognała do ogrodu. Tam chciała wypatrzeć chłopaka i w zależności gdzie był albo go złapać, albo ściągnąć z muru. I zasłonić usta dłonią, chwilowo, jeśli tej chciałby zacząć krzyczeć.
- Poczekaj, proszę. Naprawdę nie chcemy was skrzywdzić. Ten idiota zostawił po prostu w waszym ogrodzie bardzo ważną rzecz. Tylko na niej nam zależy. Proszę...
Wykorzystywała wszystkie swoje kapłańskie umiejętności przyjmowania łagodnego tonu głosu, delikatnego uśmiechu oraz spojrzenia anielicy.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Varas tymczasem aż zgiął się wpół od kolejnego ciosu.
Znowu niespodzianki... Nienawidził magii z całego swojego walecznego serca. Ludzie, zamiast ciężką pracą nad sobą, woleli iść na łatwiznę i zdobywać nieuczciwą przewagę. Gardził tym.

- O ty kurwo... - wycedził, tym razem z trudem unikając kolejnego ciosu pogrzebaczem. Najwyraźniej użycie magii wystarczyło, by całkowicie zmienić jego nastawienie do kobiety.

Czas przejść do ofensywy. Odrętwiała ręka sprawiała mu koszmarny dyskomfort, a jeszcze czuł, jak paraliżujące skurcze rozchodzą się po jego boku. Jeszcze kilka ciosów i całkiem go poskłada. Nie mógł na to pozwolić. Dlatego ruszył do przodu, chcąc powstrzymać wiedźmę wszelkimi dostępnymi sposobami. Nie miał szabelki, ale wciąż miał masę i gabaryty.
I nogi, z których jedna właśnie uniosła się, aby kopnąć babę w brzuch.
Zamierzał ją ogłuszyć, a przynajmniej odtrącić dalej, aby zyskać nieco przestrzeni.
Jak długo będzie działać ten cholerny paraliż..?!

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Varas zablokował lewym przedrameniem kolejny cios pogrzebacza. Bolało, cholernie bolało... ale tym razem nie było wyładowania. Wystrzelała się? Cholera wie, jak ta magia działa. Paraliż w ręce najemnika również zaczął szybko schodzić, ustępując nieprzyjemnemu mrowieniu. Varas uchylił się przed kolejnym uderzeniem i kopnął. Trafiona kobieta poleciała do tyłu, uderzając o wiszącą na ścianie półkę, rozbijając stojący tam wazon i upadając na podłogę w deszczu ostrych odłamków. Wyjęczała coś słabo.
"Arlin, uciekaj."
Arlin uciekł. Gdy Yvette wpadła do ogrodu nie zobaczyła już dzieciaka, ale usłyszała jedynie szybko oddalające się kroki za murem. Chłopak nie krzyczał jednak o pomoc, gnając przed siebie w ciszy. Owszem, matka kazała mu iść po straż, ale czemu nie wołał sąsiadów o pomoc? Przechodniów? Yvette przypomniała sobie napis wyskrobany na domu.
Nie, ta "KuRwa z Tak'szat" chyba nie była popularna wśród sąsiadów.
Ile zajęłoby chłopakowi znalezienie strażników? Kilka minut? Może kilkanaście. Zaczęło się odliczanie.
Kapłanka rozejrzała się po ogrodzie. Były tu... kopce? Sięgające Yvette do uda, śmierdzące czymś jakby grzybem, kopce jakiejś brązowoszarej masy, wyglądającej na twardą. Nic innego, co mogłoby by użyte jako kryjówka na księgę... ale te kopce również nie wyglądały jakby dało się w nich coś schować.
Potrzebowała pomocy Varasa.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Pogrzebacz w ręku zdesperowanej matki okazał się być groźniejszy, niż Varas początkowo zakładał. Argh, będzie siniak... Ale najważniejsze, że czarownica chyba wyeliminowana. Zostawił ją tak, mogąc mieć tylko nadzieję, że nie zabił. Pobiegł do Yvette do ogrodu, skręcając się lekko od tego uporczywego mrowienia, jakby był niepełnosprawny. Całe szczęście już przechodziło.

Wpadł jak szatan na sam środek ogrodu, rozglądając się wszędzie dookoła. Chwilę mu zajęło skojarzenie faktów. Więc to nie były góry śmieci..? Przypomniał sobie dokładnie miejsce, w którym Rodi się zrzygał. Już było wysprzątane.

A potem on... Po prostu podszedł tu, w to miejsce. I wsadził księgę głęboko w tę stertę. Varas zdziwił się, jak sprawnie pracuje mu pamięć. A jeszcze tak niedawno kompletnie nic z tego nie pamiętał.
- Tutaj - rzucił się do dziwnej, grzybowej masy i bez zastanowienia wcisnął w nią ręce. Zaczął rozgrzebywać kopiec.
- Gdzie młody? Uciekł? - dopytał w międzyczasie kapłankę. - Kurwa.

I gdzie jest to cholerstwo?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Widząc jak Varas wsadził rękę w konkretną górę śmierdzącego gnoju ona szybko oberwała dwa kawałki płaszcza. Aż serce ją zabolało, tyle z nim miała wspomnień. Owinęła dłonie, by nie dotykać skórą bezpośredniego kupy i szybko przykucnęła przy mężczyźnie.
- Nie było go tu jak przyszłam. Jeśli znajdzie tamtych strażników mamy przejebane... - Mógł się zdziwić, że aż tak przeklęła. Widać zaczynała się martwić.
Spojrzała na niego kątem oka.
- Co z kobietą?
Miała nadzieję, że nie zrobił niewinnej osobie krzywdy. Nie zrobiłby tego... Prawda?