Kto otworzy skrzynkę Chiusów?

Drobne, krótkie przygody w Calivanie - idealne, by poznać świat, rozgrzać postać czy popisać bez zobowiązań.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
Spoiler:
Wczesne przedpołudnie, wiatr przynosi obietnicę ostatnich względnie ciepłych dni. Nie zapowiada się na mrozy, ale bliskość gór i lasów wymaga okazania naturze pewnej dozy respektu, nawet w tej, bądź co bądź ciepłej strefie klimatycznej.
Przez otwarte okna karczmy położonej w pobliżu traktu w kierunku lokalnych kopalni wydobujących rudy miedzi wydobywa się zapach potrawki z dziczyzny i jagód przygotowywanej na wieczorny powrót górników. Osoba obeznana ze światem wykryła by nuty przypraw stosowanych na północy przez krasnoludzkie gospodynie. I była by to teza słuszna - w istocie potrawkę przygotowywała krasnoludzica zbliżająca się do wieku średniego - właścicielka przybytku.

Tę spokojną atmosferę przerywa donośny głos ze słyszalnym, północnym akcentem nie dający się zignorować należący do gospodyni:
- Puchaaa! Napraw okiennice w pokoju gościnnym bo jak dziś tego nie zrobisz to pójdziesz po głodnemu do wyrka!
Kołyszącym się krokiem z wnętrza karczmy wychodzi przywoływany Pucha, ubrany w lnianą koszulę wciśniętą w skórzane portki do których przywiązany ma pas z narzędziami:
- Już, już - odpowiada równie donośnym, choć znacznie niższym głosem krasnolud wiedząc, że z matką nie ma żartów a wizja głodowania cały dzień wydaje się być koszmarem. Groźby matki, bo to do matki Puchy należał głos zapowiadający ewentualną głodówkę, były o tyle uzasadnione, że miał to zrobić już przed trzema dniami, ale zajmował się konserwacją narzędzi, które przez wieczne podróże wymagały dość dokładnej pielęgnacji.

Być może zrobił by to wcześniej ale spieszno mu było do szlaku i chciał być gotowy na potencjalną przygodę. Niestety pora roku raczej nie sprzyja spotykaniu wędrowców, zwłaszcza w tym regionie.
- No cóż... Czasem trzeba - mruknął Pucha od zawsze naturalnie niechętny wspinaniu się na wysokości i udawszy się wpierw do składziku po drabinę, podszedł pod okno, które łatwo można było zlokalizować po skrzypiącym dźwięku okiennicy poruszanej przez wiatr.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Tego dnia nie było zbyt wielu gości. Od czasu Upadku karczmy pozamiejskie ogólnie nie radziły sobie najlepiej, ale ta miała naprawdę dobrą renomę, jak i zabezpieczenia. Runy wyryte na drzwiach z pewnością chroniły przed nocnymi atakami sankrycznych stworów, ale także zdradzały tożsamość właścicieli nie gorzej niż roznoszące się po okolicy zapachy krasnoludzkich przypraw.

Wędrujący w burym płaszczu, ciemnowłosy mężczyzna wciągnął w nozdrza aromat i uśmiechnął się szerzej.
Przyspieszył kroku, by wkrótce stanąć przed wejściem do budynku.
- Yy... Otwarte? - zagadnął, widząc młodego krasnoluda na drabinie.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
Pucha nieco zaskoczony obecnością gościa o tej porze zachybotał się na drabinie ale jakoś zachował równowagę choć i bez tego miał już zawroty głowy. Korzystając z okazji zszedł z drabiny otrzepując przy tym masywnymi dłońmi kurz z nogawek i pobieżnie przyjrzał się górującemu nad nim młodzianowi.
- Otwarte, a jakże! Dla dobrych dusz o każdej porze dnia i nocy, serdecznie zapraszamy! - wykrzyknął uradowany Pucha. Można mieć wątpliwości czy tak cieszyła go wizja ugoszczenia kolejnego gościa czy też możliwość przełożenia naprawienia okiennicy. Jak to zwykle bywa prawda najpewniej leży po środku.
Pozwalając sobie na nieco spoufalający gest położył dłoń na ramieniu Daronu chcąc wskazać drogę:
- Proszę ze mną, Pucha jestem - przywitał się Pucha chcąc poprowadzić gościa do wnętrza budynku. Zbliżając się wyczuł zielną woń.
- Jeśli liczysz na jadło niestety będziesz musiał poczekać aż matka skończy warzyć ale chleba i trunków u nas nie zabraknie - poinformował młodzieńca uśmiechając się szeroko i charakterystycznym chodem nawykłym do dużej ilości ekwipunku podszedł w kierunku gospody by uchylić ciężkie drzwi wątłemu z jego perspektywy młodzieńcowi.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Aa, dzięki, miło mi - podróżnik uśmiechnął się, lekko zmieszany wylewnością Puchy. Krasnoludy są takie gościnne.
- Jestem Daron, z Nimnaros - przedstawił się. - I sądząc po zapachach, to chyba z przyjemnością poczekam na to jadło.

Dał się wprowadzić do środka.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Niezmiernie mnie to cieszy. Nie pożałujesz - pewnym tonem rzekł Pucha pełny wiary w kulinarne zdolności gospodyni.
Po wejściu do budynku oczom Darona ukazała się bardzo solidna, niskawa ale bez wątpienia wystarczająca do rozprostowania się i być może nawet podskoczenia izba. Wystrój był dość prosty - ściany niewątpliwie były kolejnym potwierdzeniem tego, kim byli budowniczy tego przybytku. Duże, dobrze obrobione kamloty nie kryły się ukazując trwałość w całej swej istocie, każdemu kto wstąpił.
Pomieszczenie było dość dobrze oświetlone, tam, gdzie światło dostające się oknami nie dostarczało paliły się dość ładnie zrobione lampy.
Paleniska widać nie było, budynek ogrzewany był autorskim systemem zdaje się miedzianych rur stworzony przez męża gospodyni.

Pucha usiaidł przy jednej z drewnianych zdobionych ław z ciemnego i ciężkiego drewna bliżej niezidentyfikowanego drzewa liściastego dłonią wskazując na miejsce po drugiej stronie ławy i poprawiając niezbyt poukładaną brodę spojrzał na Darona.
Sama ława miała wiele metalowych wzmocnień, być może to kwestia nadmiernej dbałości o wytrzymałość mebla krasnoludów, może miały jakieś niestandardowe zastosowanie a może po prostu ciężko się było ich twórcom powstrzymać przed wzmocnieniem każdego możliwego miejsca zdobionymi okuciami.
- Zanim dostarczą nam napitku, powiedz Daronie z Nimnaros, dokąd zmierzasz i ile u nas będziesz gościł? - z twarzy krasnoluda nie znikał delikatny, przyjazny uśmiech.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Ło, jak tu... ciekawie - Daron rozejrzał się po wnętrzu. Było na tyle niskie, a on na tyle wysoki, że o skakanie by się tutaj jednak nie pokusił. Poza tym, urzekały go metalowe okucia i zdobienia, po których z ciekawością przesuwał palcami, kiedy już usiadł przy wskazanej ławie.
- Dzięki, Pucha, bardzoś uprzejmy - pokazał swoje białe ząbki w uśmiechu. - Nie chciałem przeszkadzać w pracy... ale z chęcią się stuknę kieliszkiem albo dwoma. Co mamy do picia?

A zaraz potem wstał znowu i zaczął zdejmować podróżny płaszcz.
Oczom krasnoluda ukazał się mężczyzna strzelisty, choć nie za tęgiej budowy. Nie można jednak było powiedzieć, że był chudy, bo pierś lekko odznaczała mu się pod koszulą, a na ramionach krągliły się niezbyt pokaźne, ale za to proporcjonalne mięśnie.
Przerzucił płaszcz przez oparcie ławy i podwinął rękawy koszuli, odsłaniając długie, dość żylaste przedramiona.

Poprawił kołnierz, którego krój, choć prosty, zdradzał, że nie jest to tania, robotnicza koszula. Była biała i czysta, a zamiast lnianego sznurowania miała eleganckie guziki - ale nie tylko to świadczyło o jego bogatszym stanie. Dużo większą uwagę zwracał łańcuszek na szyi - chyba nawet z samego srebra. Ewidentnie coś na nim wisiało - jakiś amulet? - lecz to było już skryte pod koszulą.

Trudno było zgadnąć jego profesję. Strój miał dobrej klasy, ale praktyczny, roboczy. Broni nie posiadał, poza kijem, którym się podpierał. Nie pasował ani na arystokratę, ani na najmitę. Na wojownika był za szczupły, ale na maga zbyt wysportowany.

Daron usiadł wygodnie i rozłożył swe długie ramię wzdłuż oparcia ławy. Uśmiechnął się, patrząc na krasnoluda.
- Jak dobrze usiąść - westchnął. - Właściwie to ja właśnie do was zmierzam. Mam pewien drobny interes, jeśli można tak to nazwać. Czy... zastałem może pana... Marfalona?

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Co do picia, co do picia... - powtórzył Pucha ni to przyjacielsko przedrzeźniając ni to się zastanawiając.
- Do picia miód pitny! Przynajmniej tą porą, dzień jeszcze młody nie ma co się upijać - wysunął propozycję. Odmówienie wymagałoby nie lada asertywności, bynajmniej nie z powodu arbitralnego tonu a zwyczajnej krasnoludziej charyzmy.
- No chyba, że nie w smak Ci takie słodkości, Daronie to jakieś ziołowe nalewki znajdziemy - dodał po chwili namysłu Pucha.

Pomimo głośnego stylu bycia Pucha był typem obserwatora. Choć niuanse w ubiorze gościa umykały jego uwadze to w myślach stwierdził, że materiały przydałyby się grubsze, a guziki aż proszą się o podmiankę na metalowe. Nie był jednak krytyczny wobec ubioru, doceniał schludność. Bardziej niż schludność doceniał natomiast rękodzieło. Starannie wykonany łańcuszek wywołał w jego oku błysk, ale nie dał tego po sobie poznać.
W międzyczasie gospodyni zaczęłą krzątać się w okolicy schodów prowadzących ze spiżarni by przyjrzeć się gościowi ale nie chcąc być zbyt nachalna powróciła do kuchni ukrytej za rogiem.

Słysząc, że to do jego rodziny zmierzał nowopoznany człowiek, Pucha uniósł brwi w geście zdziwienia.
- Pana Marfalona nie ma i za szybko nie wróci, to znaczy jeśli nie zamierzasz z nami pozostać na parę nocy. Kopalnia, sam rozumiesz - retorycznie zapytał krasnolud wpatrując się w przybysza z zaciekawieniem.
- Maszyneria wymaga dostrojenia, śpi na miejscu - dodał nieco mniej enigmatycznie na wypadek, gdyby przybysz jednak nie zrozumiał tego, co zdawało się być tak jasne, skoro znał imię jego ojca.
- A z czym przychodzisz? Może ja mogę jakoś dopomóc? - zaoferował swoją pomoc chcąc odkryć co też sprowadzało tego eleganckiego jegomościa do jego rodziny. Chciał już wyjść z tego stanu nieznośnej konsternacji.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Daron znów pokazał zęby w charakterystycznym uśmiechu.
- No i miodzio. Dawno już go nie piłem.

Odwrócił głowę, słysząc krzątaninę przy schodach, ale nie zobaczył już gospodyni. Za to Pucha zobaczył, że gość ma na karku tatuaż. Wyglądał jak skrzydło albo ogon, zaś reszta ptaka najwyraźniej ginęła gdzieś pod jego czarnymi, któtkimi włosami.
Cóż za nietypowy człowiek. Czy kiedyś chodził z ogoloną głową?

- Kurde, szkoda. - Widać było, że jego rozczarowanie na wieść o nieobecności pana Marfalona jest autentyczne. - A daleko ta kopalnia? Zaraz wszystko powiem, tylko najpierw przepłuczmy gardełka - puścił oko do Puchy, wyraźnie ciekawy smaku krasnoludzkiego miodu.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
Na hasło "miód pitny" Jodryga, matka Puchy i właścicielka tego przybytku niemal od razu pojawiła się niosąc dwa żłobione metalowe kielichy. Umiejscowienie kuchni nie było przypadkowe. WIecznie ciekawska krasnoludzica zawsze chciała wiedzieć kto i o czym rozmawia w jej lokalu. Jej pojawienie się pozwoliło również Daronowi zaspokoić swoją ciekawość co do tożsamości osoby krzątającej się na zapleczu.
Jodryga była, jak na kobietę z północy przystało, odrobinę pulchna. Jej gęste blond włosy związane były w dwa warkocze sięgające prawie do talii, każdy u nasady grubości liny okrętowej. Jasna, gładka twarz zdradzała, że nie jest w wieku Puchy ale ciężko było powiedzieć jaki konkretnie element wyglądu o tym mówił. Być może oczy, zawsze ciekawe ale sugerujące, że wiele istot w jej wieku widziało już tyle, że gotowe jest się ustatkować albo nawet odejść.

- Kielich miodu dla przybysza i kielich dla gospodarza - powiedziała kładąc ciężkie naczynia w których powoli poruszał się gęsty miód o ciemnobursztynowej barwie i lekko korzennym zapachu.
- Kopalnia nie leży daleko, dość powiedzieć, że górnicy bywają u nas często po pracce. Raptem szósta część godziny żwawym tempem. - zdradziła odległość od kopalni Jodryga.
- Ale nie liczyła bym na dostanie się do Marfalona bez przepustki. O ile w ogóle zastaniesz go w warsztacie, przybyszu. A teraz wybacz, muszę wrócić do kuchni bo roboty mam w bród. - nieco ostudziła zapał młodzieńca krasnoludzica poprawiając fartuch założony na zielono-białą suknię.
- Jeśli czegoś Wam będzie potrzeba, wołajcie - poinformowała nim zniknęła równie szybko, jak się pojawiła.

Pucha potakując zgodził się z matką patrząc na reakcję Darona na tę szybką interakcję z jego matką. Wiedział, że nie potrzebowała żadnych odpowiedzi bo Jodryga bez wątpienia zamierzała słuchać każdego słowa bezpiecznie ukryta w swojej spiżarni.
- A zatem, Daronie... Twoje zdrowie - rzekł unosząc kielich w kierunku przybysza i czekając na ten sam gest z jego strony.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dziękuję..! - Daron zdążył ledwie tyle z siebie wydusić, zaskoczony, że kobieta wszystko słyszała. Miał jeszcze coś dodać, ale ona już znikała za ścianą.

Odwrócił się do Puchy.
- No to zdrowie, tak. I Twoje również, i tej zacnej pani! - Chwycił swój kielich i przyjrzawszy mu się chwilę (cóż za ciekawe zdobienia!) upił elegancko niewielką część napitku.
- Wyśmienity. Kto to był? - zapytał ciszej.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Właścicielka tego lokalu, pani Marfalonowa, pani matka Puchy, Jordyga - wyjaśnił krasnolud swojemu towarzyszowi chwilę po wypiciu drobnej części miodu z kielicha. Nie obniżył głosu, najwyraźniej nie uważał za zasadne by próbować coś ukrywać przed tą, jak określił to Daron, zacną panią.

- Tak więc, wybacz mą ciekawskość ale w jakiej sprawie przybywasz tak pilnie, że gotów jesteś iść do kopalni by tylko zobaczyć mego pana papę? - zapytał Pucha uśmiechnięty jeszcze szerzej po skosztowaniu słodkości. Od dziecka był słodką dziurką, cudem nie roztył się jak wieprzyk. To najpewniej zasługa dobrych genów i wielu lat podróży i wrodzonej niechęci do bycia pozostawania w jednym miejscu. Krasnolud nigdy nie był chętny siedzeniu w miejscu. Z tego powodu miał nawyk ciągłego rozprostowywania kości i strzelania stawami. Tak też było w tym momencie, gdy postanowił tuż po zadaniu pytania pokręcić głową czując zestalałe mięśnie karku.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Aa, to wy rodzina wszyscy - zrozumiał w końcu Daron. - Już zatem tłumaczę. Pan szanowny Marfalon otóż swego czasu zaprzyjaźnił się z nimnarejskim uzdrowicielem o imieniu Vaussein-Qur. Było to lat kilka temu, ze dwa może? Robili wtedy interesy, pamiętasz coś takiego? Chyba o zioła się rozchodziło. No i ja mam przyjemność być asystentem tegóż uzdrowiciela, a on moim mistrzem. Uczy mnie trochu magii, leczenia... samoobrony i kyido. Bo to przybysz z Eldrionu jest.

Uśmiechnięty wskazał na swój kij, którego okucia na obu końcach wskazywały jasno, że nie jest to tylko i wyłącznie kij podróżny do podpierania się w drodze. Kyido było sztuką walki kijem, bardzo popularną na wschodzie i południu. Brunet wyglądał na dumnego ze swojego kija. A krasnolud dostrzegł, że nie była to robota byle jaka, tylko dokładna i... chyba nawet nasycona jakąś magią.

Daron oparł kostur z powrotem o ławę i odwrócił się do Puchy.
- No i mam problem, mianowicie znalazłem pewną skrzynkę, której nie potrafię otworzyć. Vaussein-Qur powiedział, że to Chiuska robota jest, i polecił mi wybrać się do was, mówiąc, że na pewno będziecie wiedzieli, jak taki zamek otworzyć.
Upił kolejny łyk miodu, po czym sięgnął do swojej torby podróżnej.
- Pozwól, że ci pokażę. Tylko trzeba z tym uważać, bo... powiedzmy, że okoliczności, w jakich to znalazłem, nie należały do najprzyjemniejszych. To chyba własność jakiejś sekty i może być przeklęta, albo skażona.

Na stół trafiło puzdereczko wielkości dłoni, całe pokryte runami i metalowymi okuciami. Było wykonane z jadeitu, obsydianu i jakiegoś stopu metali.
- Część z tych elementów jest ruchoma - wyjaśnił przybysz, naciskając na blaszki, które zaczęły się przesuwać w niewielkich prowadnicach. - Ale próbowałem już wszystkich kombinacji i nic. A żadnego innego zamka nie ma. Nie wiem nawet, która z tych ścianek to wieko, ani gdzie się to otwiera.

Kiedy krasnolud dostał skrzynkę do ręki, zobaczył, że faktycznie składała się ona z wielu elementów, ale nie widać było łączeń ani sposobu konstrukcji - to wyglądało po prostu jakby rozmaite kamienne i metalowe kształty zostały w siebie wpasowane niczym zagadka logiczna tak, że zatrzasnęły się w postać skrzynki. I coś w niej grzechotało.
- I co o tym myślisz? - zapytał Daron, drapiąc się po swojej gęstej, lecz krótko ostrzyżonej brodzie i obserwując, jak Pucha obraca w dłoniach artefakt. Jego ręka znów powędrowała w stronę kielicha z miodem.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Vaussein-Qur powiadasz. Cóż... Nie jestem pewny czy coś mnie to imię mówi - odpowiedział zamyślony Pucha ale momentalnie wzruszył ramionami zakładając, że najpewniej nie powracając do przyglądania się pudłu.
- Nie dziwota, ostatnimi czasy rzadko bywam w maminej gospodzie, taki ze mnie obieżyświat - zaszczerzył się w odpowiedzi krasnolud spod zmierzwionego wąsa lekko zwilżonego czy raczej zlepionego miodem, co zdecydował się otrzeć wierzchem dłoni po uprzednim ostrożnym odłożeniu skrzynki na stół.

- Powiadasz więc, żeś mag, cyrulik i to bitny. Człowiek wielu talentów z Ciebie, Daronie - uśmiechnął się z nie lada uznaniem Pucha
- Ponadto przynosisz jakieś czarowne pudło. Powiem Ci tyle: Bez wątpienia jest to robota Chiusów. Ręczę za to własną brodą. I to szalenie dobra robota, dość stara w dodatku jeśli mnie przeczucie nie myli. Żaden ze mnie runolog ale tak mnie coś mówi w brzuchu - skwitował krasnolud wskazując palcem runy wzdłuż jednego ze zdobionych pierścieni. W istocie z brzucha Puchy wydobyło się ciche burknięcie, choć mogła być to wina miodu służącego za nieco przyciężkawy aperitif.

- Jeśli to sekciarska właność to raczej u świętoszkowatych szukać by pomocy trzeba- z lekkim skrzywieniem na myśl o stanie kapłańskim dodał Pucha po czym kontynuował.
- A z nimi to nigdy nie wiadomo czy jakiś natchniony ktoś tam kiedyś coś tam - mruknął gubiąc wątek chcąc wyrazić krytykę względem sakralizacji rzeczy w jego odczuciu niesakralnych. Oczywiście tego typu słownictwo nie było w jego standardowym rejestrze toteż Daron musiał się domyślić, że w istocie rozchodziło się o to, że Pucha obawiał się o to, czy skrzynka pozostałaby w jego rękach po przedstawieniu jej kapłaństwu bo zwyczajnie takim krasnoludom nie ufał. Wygłosiwszy tę uwagę z lekkim respektem Pucha przyglądał się pudełku z oddali. Zza rogu zdaje się ucichły matczyne krzątania, świadczące o przyciągnięciu uwagi gospodyni.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Uczę się różnych rzeczy - uśmiechnął się skromnie Daron. - Nie mówię, że umiem. Ciebie na pewno też podróże wiele nauczyły, co nie? Gdzież to bywałeś?
Spontaniczne, proste zwroty przenikały się z wyuczonymi, mądrymi. Ten chłopak był pełen sprzeczności.

Przyglądał się, jak krasnolud bada pudełko.
- Do kapłanów nie szedłem, bo by mi to niechybnie skonfiskowali - zgodził się, nazywając rzecz wprost. - Ale myślisz, że zamek jest magiczny? Czy w jaki sposób to się otwiera?

Zerknął w stronę spiżarni, czy nie wychyla się stamtąd żadna ciekawska twarz. A potem zanurzył nos w kielichu, uważając jednak, by miodem nie pobrudzić sobie zarostu jak Pucha. Jego wąs był jednak zdecydowanie mniej bujny, więc nie stanowił aż takiego problemu.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Wszędzie i nigdzie. Bywałem wszędzie i nigdzie - w tej chwili Pucha przerwał biorąc ostatni łyk miodu pozwalając sobie kontynuować chwilę później by gość nie czuł się ciągnięty za język.
- Głównie podróżowałem od wioski do wioski, od karczmy do karczmy. Tu podkułem konia, tu wykułem patelnię, w wolnej chwili przygrywam na flecie, zaśpiewam co nieco. Czasem zwiążę się z jakąś kupiecką karawaną. Różnie to bywa, mnogość ciekawych dusz ale nie wiem czy jest o czym opowiadać - skromnie skwitował.

- Myślę, że nie wiem, Daronie. Jeśli prosisz mnie o pomoc mogę to pudło parokrotnie pieprznąć młotem ale nie sądzę by coś to dało. - odpowiedział na zapytanie o otwarcie skrzynki z żartobliwą propozycją. - Tu trzeba raczej jakiegoś uczonego i to dość obeznanego w rzeczach mi nieznanych. Ale gdzie takiego znaleźć... - dodał nie chąc pozostawiać młodzieńca z niczym.
- A pociotek pana ojca, jak mu tam było... - przerwała Jordyga, chcąc pomóc w łamigłówce gościowi bez cienia zażenowania podsłuchiwaniem.
- Wuja Kenefar? Ten stary pierdziel? - żachnął się Pucha na myśl o egzaltowanym szaleńcze mieszkającym w pustelni w pobliżu Ragsbergu.
- Toż to były kapłan Khnanha! Jeno nieco... odbiegający od tego co zwyczajne - odparła matka Puchy zbliżając się do stołu odbijając zarzut syna sprawnym eufemizmem.
- Były, otóż to! Słyszałaś kiedyś, pani matko, żeby wypieprzyć, za przeproszeniem, kapłana w rok po święceniach? - Pucha się poddenerwował, jego niechęć do osób mocno religijnych bez wątpienia wpływała na jego odbiór wujka.
- Nie wiemy co się stało, Pucho. Może odkrył jakiś spisek, jest wszak niezwykle religijny, jak mógłby czynić coś niegodnego - północny akcent matki był coraz wyraźniejszy w miarę podkręconej emocjonalności dysputy rodzinnej.
- Równie dobrze to on mógłby czynić coś niegodnego! Toż to nie jest normalny krasnolud, tyle Ci powiem, pani matko! - odparł Pucha, kłótnia zdawała się nie mieć końca. Widać kontrowersyjny wuj musiał być jednostką znacznie mniej standardową niż i tak niestandardowa, jak na krasnoludów rodzinka Puchy.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Eeerr... - Daron zdecydował się wtrącić w tę dyskusję, mając nadzieję, że przekieruje ją na nieco inne tory. - Możecie mi opowiedzieć więcej o tym, czym się zajmował ten wujek? Co takiego robił, że... odbiegał od normalności? - postanowił dyplomatycznie użyć słów zastosowanych przez matkę Puchy.
- Przy okazji, pyszny miodek - wyszczerzył do niej zęby. I zaraz zasłonił je kielichem.
Naprawdę był pyszny.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Opowiada jakieś niestworzone historie o powolnych ruchach płyt pod Calivanem, które odkrył przed nim Knanh. To by nawet nie był problem ale plecie takie bzdury na każdy temat, jakiegokolwiek mu nie przedstawisz. - odpowiedział Pucha starając się uspokoić ton, by nie przestraszyć gościa.
- Prawdą jest, że plecie głupoty ale na mechanice to się zna. A z tymi płytami to się idealnie składa, tu macie wszak jakie płytki. - odpowiedziała prostolinijnie gospodyni wskazując na skrzynkę kwitując swego syna i jego krytykę szalonego już-nie-kapłana co pozostawiło Puchę z wyrazem niedowierzania na twarzy.
- Eeee... - odpowiedział Pucha, a raczej rozdziawił gębę nie wiedząc co mówić dalej
- Zabrakło języka w gębie, co? - zapytała Puchy rozbawiona Jordyga.

- Winieneś poszukać Kenefara, zapewniam że jeśli on Ci nie pomoże to próżno szukać pomocy wśród mego ludu. A za pochwałę miodu dziękuję. - odpowiedziała gospodyni Daronowi z uśmiechem, który wręcz rozświetlał swoją dobrocią tę przyniską dla tego rosłego człowieka izbę.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Daron w zamyśleniu przesuwał jedną z płytek na skrzynce, w tę i z powrotem.
Spojrzał na Puchę, po czym przeniósł wzrok na stojącą nad nimi kobietę.
- No dobrze, a... pan szanowny Marfalon nie poradzi? Może jednak zajdę do niego najpierw do kopalni?

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Pewno poradzi - jednym głosem skwitowali matka i syn.
- Jeśli uzna, że jest w ogóle sens wychodzić do nieznajomego. No chyba, że pana szanownego Marfalona z mistrzem Twoim łączyła go taka znajomość, że oderwie się od pracy. To wtedy wyjdzie. - kontynuował Pucha przyglądając się skrzynce.
- Vaussein-Qur... Powinien z grzeczności do mistrza raczyć wyjść, nie sposób nie zapomnieć tego imienia - dodała Jordyga na temat swojego męża spoglądając na swojego syna.

- Pójdę z Tobą, bom ciekawy co to nam przyniosłeś, Daronie - powiedział wnet Pucha zrywając się na równe nogi lekko poruszając przy tym masywną ławą. Poza ciekawością motywowała go oczywiście możliwość ucieczki, albo przynajmniej przełożenia naprawiania skrzypiącej okiennicy na wysokości.
Mówiąc to podszedł do wieszaka na którym miał mnogość skórzanych pasków i ubrań oraz jakiś podłużny futerał. Tuż obok wieszaka, który można by określić, a jakże, masywnym i porządnie obkutym, leżał również pas do którego przytwierdzone było kilka futerałów.
- Miód na nasz koszt, Daronie - zaoferowała Jordyga młodzieńcowi, być może chętna usłyszeć czym prędzej co kryje się w tajemniczej, bardzo ładnej w jej odczuciu, skrzyneczce. Ciekawość ta była na tyle duża, że zamierzała nawet odpuścić synowi nienaprawioną okiennicę.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dobra, spróbujmy. Udamy się do tej kopalni - zadecydował Daron, kładąc dłonie na blacie stołu. - Dziękuję wam z całego serca za tak miłe przyjęcie - uśmiechnął się do gospodyni. - A twoja kompania, Pucho, będzie dla mnie zaszczytem - dodał w stronę krasnoluda.

- Skąd takie imię właściwie, mogę zapytać? - rzekł jeszcze, wstając i sięgając po swój płaszcz.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Gdy był ma... - zaczęła rozbawiona czymś matka pytanego krasnoluda.
- ...ły puszka spadła mi na głowę. Lepsze to niż mój kuzyn Głaz. - uciął temat Pucha najwyraźniej woląc by nie przedstawiano nikomu tej historii dość sprawnie maskując przy tym emocje pod burzą włosów i brody i co jasna, gromkiego krasnoludzkiego śmiechu.

- Komu w drogę, temu kopa! - zakrzyknął gromko mądrość. W tej samej chwili otworzył szeroko ciężkie drzwi do karczmy, jak gdyby były z lichej sosny. Ewidentnie spieszno mu było do kopalni, a może do przygody. Nigdy nie był zapalonym górnikiem. Lecz tego Daron z pewnością nie wiedział, choć mógł się domyślać. Dotychczasowe historie jak i miejsce zamieszkania dość mocno sugerowały, że Pucha i jego matka nie byli najbardziej standardowymi z krasnoludów.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Alchemik zaśmiał się również, lecz zrozumiał aluzję. Postanowił nie drążyć tematu. Chwycił swój kij w dłoń, wrzucił skrzynkę do torby i już był gotowy do drogi.
- Yy... Bardzo mi miło, że mogłem panią poznać i jeszcze raz dziękuję za miód - skłonił się nisko Jordydze. - Mam szczerą nadzieję, że jak wrócimy, to załapiemy się na trochę strawy, bo te zapachy... zapowiadają coś naprawdę boskiego!

Ruszył za Puchą nie spiesząc się, bo wiedział, że ze swoimi długimi nogami bez problemu go dogoni.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
Po chwili wędrówki, gdy tylko Daron go dogonił, co nastąpiło szybko nie tylko przez wzrost ale konieczność dopasowania wszelkich sprzączek na jednym z wielu pasków i poprawieniu całego osprzętu Pucha szczerząc się spojrzał na towarzysza.
- Dojdziemy za niedługo, a teraz powiedz mie Daronie. Jesteś muzykalny? - zapytał Pucha sugestywnie klepiąc się po flecie. W istocie, dobrze opakowany skórzany futerał zawierał największy skarb Puchy - flet otrzymany od przybysza zza morza, który sprawił, że młody wówczas krasnolud dorastający w muzykialnym środowisku jakim była rodzinna karczma, zapragnął tworzyć muzykę a nie tylko ją odbierać. I choć filigranowy w jego rękach instrument zdawał się nie pasować do przysadzistej budowy, trzeba przyznać, że lata praktyki uczyniły z Puchy nienajgorszego grajka, czym chętnie zabawiał towarzyszy swych podróży.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Daron spojrzał zaskoczony na instrument krasnoluda. Nie dość, że Pucha mu towarzyszył, to jeszcze będzie mu przygrywał w czasie wędrówki? Cóż za niebywały dzień. I cóż za niebywały człowiek.
- Ja... - zaczął, zastanawiając się, jak to ubrać w słowa. - Znaczy, ja osobiście niezbyt, ale jak ktoś inny gra, to bardzo lubię - wyszczerzył zęby. - To co mi zagrasz?

I choć miał ochotę zadać nowo poznanemu koledze jeszcze dużo pytań, nie zamierzał powstrzymywać go przed pochwaleniem się swoimi umiejętnościami.

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Mhmmm... pomyślmy. Znasz może jakieś morskie przyśpiewki? - zastanawiał się Pucha nie wiedząc co zagrać zakładając, że mieszkaniec nadmorskiego miasta raczej nie zna przyśpiewek górników. Pokierował zapytanie w tym kierunku, ponieważ chciał dodać sobie wigoru na początku tej dość krótkiej wędrówki.

Po chwili namysłu zagrał dość znaną wśród marynarzy melodię po czym zaintonował jakąś tylko sobie znaną wariację tej szanty. Od razu po zaśpiewaniu jej powrócił do przygrywania na flecie w oczekiwaniu na inwencję Darona.

Jeśli znudzi Ci się mundur
wstąp do gospody wojaku.
Choćbyś zachlać chciał na umór
lepiej nie śpij w krzaku.


W przeciwnym wypadku zamierzał z czasem przygrywać melodie bardziej skomplikowane, ładniejsze bez śpiewu i lepiej prezentujące nietypowy, morsko-wietrzny dźwięk fletu.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Daron nawet się nie zorientował, kiedy zaczęli iść w rytm melodii.
- Mmm... nie znam, ja do portu raczej rzadko zachodzę - stwierdził, zgodnie zresztą z prawdą. - Znam jedną taką eldriońską, mistrzu sobie czasem podśpiewuje... ale to chyba nie ten klimat...

Słuchał piszczących nutek, jednocześnie rozglądając się po okolicy. Wiedział, że w górach przy Nimnaros są kopalnie, ale nigdy nie czuł potrzeby, aby tam zachodzić. Odwiedził z ciekawości jedynie te najbliższe, tuż przy eldriońskich taborach. Te dalsze pozostawały dla niego zagadką. Lubił poznawać świat i cieszył się, że ma ku temu okazję.

- Świetnie ci to idzie - pochwalił kompana. - Sam się nauczyłeś?

Awatar użytkownika
Pucha
Posty: 64
Rejestracja: 11 lis 2022, 12:20
- Nauczysz mnie jej kiedyś. - pewnym tonem zapowiedział Pucha, jak gdyby nie brał pod uwagę możliwości odmowy. W jego głowie pieśni służyły do dzielenia się, trzymanie jej dla siebie było po prostu świętokradztwem. Jak widać warstwa sakralna u Puchy była przesunięta. Gdyby tylko Etteus nie był takim smutasem, być może mógłby skusić Puchę. Niestety musiał obejść się smakiem.

- Podstawowe dźwięki pokazał mi jegomość, który sprezentował mi ten instrument, gdy byłem bajtlem. A resztę wykombinowałem sam - odpowiedział radośnie Pucha wykorzystując okazję by schować flet do futerału, jak gdyby chilowo zadowolony umuzykalnieniem dnia.

Byli już w połowie drogi i droga jak i wyraźne koleiny po wozach wskazywały na częstą obecność górników i wozów na tej trasie.
- Patrz Daronie, bazalt - wskazał Pucha skinienem brody, które zaniknęło w gęstym zaroście. Informacja ta miała wyjawić Daronowi, że kopalnie są już niedaleko, bo świadczy on o obecności złota.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1072
Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Ich droga robiła się coraz bardziej pagórkowata, poprzebijana wystającymi tu i tam skarpami, wzgórzami i osuwiskami. Alchemik przyjrzał się wskazanym przez krasnoluda skałom. Podszedł do jednego z odstających kamulców i dotknął go.
- Faktycznie - odrzekł. - To chyba znaczy, że jesteśmy już niedal...

Urwał, bo jego palce natknęły się na coś dziwnego. Jakby... Śluz?
- Co to jest? - zapytał, skrobiąc to opuszkami palców. Maź była lepka, ale już nieco zastygła.

Odsunął się, by zobaczyć, że śluzu jest więcej. Coś, co tu szło, otarło się o ten kamień, zostawiając na nim dziwną substancję.

Młodzieniec wymienił zaniepokojone spojrzenie z krasnoludem. A kiedy powędrował wzrokiem dalej, w stronę, w którą musiało udać się to coś, dostrzegł, że na jasnej skale, poprzetykanej gdzieniegdzie kępkami pożółkłej trawy, wybija się jakiś bardzo ciemny kształt.