Czarna Dłoń
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Za to kiedy przeniósł wzrok na miejsce, gdzie siedział z Gorgiem, dostrzegł, że obaj mężczyźni znowu są razem i idą w jego kierunku, zawzięcie o czymś rozmawiając. Czy też raczej Savor prowadził wzburzony monolog, a Gorg cierpliwie słuchał.
- Kurwa, zasrane mutanty! - emocjonował się, nie mogąc pogodzić się z wynikiem walk. - Przez tego zapchlonego zwierza całą tygodniówkę mi diabli wzięli! Rozumiesz to?!
Na twarzy miał jeszcze resztki niedbale otartej strużki krwi, jaka musiała pociec mu z nosa. Również poobcierane knykcie prawej dłoni świadczyły o tym, że nie siedział grzecznie na miejscu w czasie całej tej zadymy.
- Idziemy stąd, do kurwy! - rzucił tylko Dashrilowi na przywitanie.
Szermierz już miał za nimi podążyć, zastanawiając się, czy to jest dobry moment na zadawanie pytań, kiedy ktoś uprzejmie zastąpił mu drogę.
Człowiek nienagannie ostrzyżony i ogolony, pod płaszczem skrywający białą, czystą koszulę.
- Szanowny pan wybaczy, że nachodzę, mam wiadomość od szefa. - Ukłonił się. - Pan Vansen wie o pańskim przybyciu. Będzie oczekiwał na wizytę jutro w godzinach wieczornych.
Posłaniec uśmiechnął się lekko, starając się wyglądać przyjaźnie, choć z oczu, schowanych pod ciężkimi brwiami, wcale mu najlepiej nie patrzyło.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Jutro wieczorem? Naprawdę, nie mam ochoty na marnowanie kolejnego dnia - powiedział.
Uśmiech na ustach mężczyzny nawet nie drgnął.
- Pan Vansen powiedział, że spotka się z panem jutro wieczorem - powtórzył.
- Mam nadzieję, że pan Vansen zdaje sobie sprawę, że nie jestem tu dla przyjemności, ale w sprawie łączących nas interesów. I wszystko to sprawia, że pan Vansen wygląda bardzo podejrzanie...
Dashril westchnął i machnął ręką. Kłócenie się z najmitą Calvina nie miało sensu. Odesłał mężczyznę... po czym ruszył za nim.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Mógł teraz przyspieszyć, przeciskając się między ludźmi, albo iść w tempie innych powracających, licząc, że kiedy tylko wyjdą z Labiryntu, odszuka i dogoni posłańca na zdecydowanie szerszej Złotej Alei.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Co za kontrast! Z jednej strony Nimnaros jako dogorywające miasto duchów, a z drugiej strony tłum areny czy Labiryntu. Jak zawsze miasto kontrastów, nawet jeśli z innych przyczyn niż niegdyś.
W końcu przebił się przez tłum i rozejrzał po Złotej Alei, poszukując swojego celu.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- No, tu jesteś! - usłyszał nagle znajomy głos. Savor podszedł do niego, próbując zwrócić na siebie jego uwagę. - Potrzebuję się napić, idziesz ze mną? Gorg już mi wymięka, stary nudziarz...
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Zaraz wrócę! - rzucił i przyspieszył kroku, kierując się za człowiekiem Vansena.
Tym razem nie było czasu na podziwianie okolicy i zastanawianie się nad zmianami, które dotknęły Nimnaros. Był tylko jego cel i potrzeba jednoczesnego śledzenia jak i starania się pozostać niezauważonym.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Wiesz, gdzie będę - rzucił tylko, wyraźnie niezadowolony, że nikt nie chce z nim pić.
Dashril pospieszył za posłańcem. Wśród płotów ogrodu łatwo było go śledzić. Kiedy znaleźli się na powrót w dzielnicy portowej, mężczyzna skierował się w jedną z bocznych uliczek, by za chwilę zatrzymać się przy drugim z lewej domu. Nie wyglądał okazale, choć nie był też zapuszczoną ruderą.
Posłaniec zastukał stanowczo, ale nie za głośno. Nie rozglądał się na boki, kompletnie nieświadomy tego, że jest obserwowany.
Drzwi otworzyły się i ukazały się w nich pokaźne piersi. Dopiero potem wyłoniła się reszta kobiety. Jej szeroki dekolt i odsłonięte ramiona raczej nie pozostawiały wątpliwości, jakie mieli plany na dzisiaj.
- Jestem, żabciu - rzucił gość na przywitanie.
- Czekałam... Jak było? - Czarnowłosa kobieta uśmiechała się, zalotnie przylegając do framugi drzwi. Dashril pomyślał, że niebrzydka, ale z twarzy kompletnie nie była w jego typie.
- Wszystko pochytane - odparł posłaniec, biorąc ją w ramiona. - Nikt nas już dziś nie powinien niepokoić, kochanie...
Oddała się bez najmniejszego oporu, wpatrzona w jego oczy.
- Mówisz..? - zapytała, dotykając jego policzka. - To całuj...
Całował namiętnie, bez pamięci, a ona wiotczała w jego ramionach.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Godzina była już późno, a dzień obfitował w wydarzenia, więc nie pozostawało nic innego niż udać się na spoczynek. Nie miał zamiaru skończyć z poderżniętym podczas snu gardłem, więc skierował kroki w stronę dawnego głównego rynku Nimnaros. O ile pamiętam z opowieści Savora i własnych informacji, był to teren lojalistów, którzy stanowili pozostałości po wyższej klasie mieszkańców miasta.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Jego utkwiony w Dashrilu wzrok nie zdradzał wrogości, ale pozostawał czujny. Przejście przez bramę ignorując go raczej nie wchodziło w grę.
- Kim jesteś i co cię tu sprowadza? - zapytał.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Nazywam się Kereth, proszę pana - powiedział. - Przybywam z Archipelagu w interesach. Chciałbym spędzić noc w jakimś spokojnym i bezpiecznym miejscu, a powiedziano mi, że ta dzielnica do takich należy.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Odsunął się, umożliwiając szermierzowi przejście.
- Wiem, jak to teraz wygląda w porcie - rzekł niemal przepraszająco. - Nie mamy kontroli nad tamtą częścią miasta, ale z kolei tutaj nic nie powinno ci grozić - uśmiechnął się ledwie zauważalnie.
Pierwsze, co rzucało się w oczy tuż za Bramą, to wielka katedra z potężnymi, smukłymi wieżami i rozetowym witrażem nad wrotami. W nocy nie mógł widzieć jej pełnej krasy, ale i tak robiła wrażenie. Na schodach przed wejściem siedzieli jacyś ludzie. Owinięci płaszczami sprawiali wrażenie bezdomnych, ale coś się nie zgadzało - stroje mieli zbyt bogate i zadbane jak na ludzi żyjących na ulicach.
Domy dzielnicy wysokiej również wyglądały zupełnie inaczej niż w porcie. Kamieniczki były czyste, a w oknach gdzieniegdzie nawet kwitły kwiaty. Uliczne latarnie płonęły ciepłym światłem, zwiększając poczucie kontroli i bezpieczeństwa.
Już stąd mógł zobaczyć niewielki placyk za katedrą, przy którym wystawne budynki z podcieniami chwaliły się szerokimi szyldami. Gdzieś tam na pewno znajdzie odpowiednią dla siebie gospodę.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Była jednak czysta, wygodna, jadło było dobre i Dashril, gdy obudził się, stwierdził, że nikt go nie okradł. Chwilę zajęło mu przygotowanie się do wyjścia, po czym udał się z powrotem do szulerni Calvina.
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Z Calvinem był umówiony dopiero wieczorem, miał zatem cały dzień do spotkania. Mógł wykorzystać ten czas na dowiedzenie się czegoś na mieście i lepsze przygotowanie. Mógł też pospacerować i pozwiedzać. Rozmiar zmian w mieście niesamowicie go zdumiewał, a nie zobaczył jeszcze wszystkiego.
Zastanowił się.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
-
Halom
- Posty: 69
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
Ruszył powoli przed siebie, swe kroki skierował ku kontuarowi. Wtem, zapewne usłyszawszy kroki na drewnianej podłodze, wysunęła się zza niego brodata, głowa. Jej właściciel kucał i był zajęty czymś leżącym na podłodze. Czym, tego Dashril nie widział.
Mężczyzna podniósł się z kolan i ukazał całą sylwetkę. Był wysoki i dobrze zbudowany, choć pod koszulą kołysał się widoczny zarys brzucha. Jego twarz stężała, a czujne oczy obrzuciły Dashrila badawczym spojrzeniem.
- Jeszcze zamknięte - rzucił sucho Horissten zwany Hortem, karczmarz "Złamanego Żebra".
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Zamknięte? - zapytał, podchodząc. - Pamiętam jeszcze czasy, gdy drzwi tu były otwarte o każdej porze dnia i nocy i zawsze można było usłyszeć gwar głosów.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Dawno cię tu nie było, co? - zapytał, nie będąc jednak zainteresowanym usłyszeniem odpowiedzi. - Nie pamiętam cię - stwierdził wprost i do bólu szczerze, uważnie przyglądając się przybyszowi. - Task'shamt?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Dawno - pokiwał głową. - Owszem jestem z Archipelagu. Tam spędzałem ostatnie lata. Teraz jestem w Nimnaros po raz pierwszy odkąd... odkąd wszystko oszalało. Wy chyba, w waszym zawodzie, najlepiej widzicie różnicę między wtedy, a teraz, prawda?
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Cały czas przyłażą tu różne szumowiny, i wtedy, i teraz... Mniej płacą, to prawda, to się chyba najbardziej zmieniło - westchnął. - Od dawna już nie zamawiam najdroższych win, zrezygnowałem też z wielu dań z górnej półki. Nikt ich nie kupował, zresztą pojawiły się problemy z dostawcami takiej egzotyki, jak na przykład szafran czy... orzeszki Pinja.
Uśmiechnął się.
- Przeszedłem na bardziej tradycyjną, lokalną kuchnię. Rzepa, buraki, ziemniaki... Tanie zupy ze skwarkami. To teraz najwięcej schodzi.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Pewnie za to by został wyrzucony ze Stowarzyszenia Smakoszy Task'shamt (zresztą przestał płacić składki członkowskie jakieś dziesięć lat temu), ale musiał przyznać, że potrawy wspomniane przez Horsta brzmiały całkiem interesująco. Teraz był najedzony po śniadanie - a zresztą i karczma ponoć była nieczynna - ale musiał wpaść tu na posiłek, jeśli czas pozwoli.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Jak widać - odparł i już wyglądało na to, że zakończył swoją wypowiedź, kiedy dodał:
- Najpierw, jak była cała ta, wiadomo, fala uchodźców, no i rewolucja, to wszystko stało na głowie. Potem długo nic, bo ludzie się bali dziwów i bandytów, a teraz, jak się jako tako unormowało, to znów coraz odważniej podróżują, więc i przybysze się częściej pojawiają. Jeżdżą odbudowywać handel, relacje, dyplomacje, ale i zwyczajnie, odwiedzić krewnych, świątynie, zrobić jakiś biznes, czy poczytać biblioteki.
Przerwał pucowanie stolika i spojrzał na swojego gościa.
- A ty, czemu przyjechałeś? - zapytał, może nieco zbyt bezpośrednio, niż oczekiwałaby tego kurtuazja.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Po chwili milczenia, znów zwrócił się w stronę Horsta.
- Wspomniałeś rewolucję? - zapytał. - Doszły nas oczywiście pogłoski o walkach w Nimnaros, ewakuowaliśmy faktorię i ambasadę, ale nigdy nie dowiedziałem się, jak to tu wtedy wyglądało.
Spojrzał pytająco na karczmarza. Oczywiście wiedział sporo o tamtych wydarzeniach, między innymi z listów Calvina, ale chętnie by usłyszał perspektywę jeszcze jakiegoś miejscowego.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Jak dla mnie to banda brudasów wyczuła moment, kiedy straż stała się zbyt słaba i skłócona, by dopilnować prawa, więc wszyscy zaczęli je łamać i nie było szans nad tym zapanować. Dość powiedzieć, że część samej straży dołączyła się do szabrowników. Takie akcje nigdy nie kończą się wesoło, wepchnęło nas to w burdel i anarchię na długie miesiące. Do dziś w porcie rządzi mafia. A ja straciłem wielu najlepszych klientów, nikt nie chciał zostawiać kasy na takie luksusy jak karczma. Trzeba było strasznie spuścić ceny, dostawy żarcia całkowicie ustały. W pewnej chwili sam sprzedawałem alkohol w zamian za jedzenie dla siebie. A potem jeszcze ten pożar... No, ale jakoś przeżyliśmy, nie ma co do tego gówna wracać. I tak mam szczęście, że moja karczma stoi w jedynej sensownej dzielnicy w tym mieście...
Wrócił za ladę i rzucił szmatą gdzieś w kąt na zapleczu.
- Zaschło mi w ryju od tego gadania. Stawiam po kuflu słabego - mruknął i na blacie zatańczyły dwie szklanki. - Ale tylko pod warunkiem, że ty mi też coś piśniesz o sytuacji na Archipelagu - uśmiechnął się łebsko, nalewając piwo. Najwyraźniej zupełnie nie brał pod uwagę faktu, że jego gość mógłby odmówić takiej szczodrości, albo zwyczajnie nie mieć ochoty na napitek.
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Nie zamierzał obrażać sympatycznego karczmarza odmową, zwłaszcza, że nie miał nic przeciwko przepłukaniu gardła. Pociągnął krótki łyk, posmakował płyn na języki, skrzywił się odrobinę i wziął głębszy łyk.
- Dobre - powiedział, chociaż osobiście wolał wino, a piwa pijał mniej gorzkie, z owocowym posmakiem. Wiedział jednak, że pomijając kwestie praktyczne, wielu na kontynencie gardziło takimi napojami, uznając je za "niemęskie".
- Archipelagu też zmiany nie ominęły, a w obecnych czasach zmiany rzadko są na lepsze - powiedział. - Ledwie sytuacja się ustabilizowała bo wojnie domowej, a tu nastąpiło Przebudzenie. Chociaż ludzie zaczynali się robić podejrzliwi wobec świątyni, to fakt, że kapłanki okazały się być w dużej mierze odporne na chaos wywołanu Przebudzeniem, sprawił, że wielu znów zwróciło się ku świątyni. A kupcy... potraciliśmy tyle rynków zbytu, partnerów handlowych i faktorii, że wiele znakomitych rodzin zbankrutowało niemal z dnia na dzień. To pociągnęło za sobą zwolnienia, likwidację stanowisk i podejmowanie się desperackich wypraw, z których większość nie wróciła...
Dashril wzruszył ramionami i napił się więcej piwa. Im więcej się go piło, tym bardziej smakowało. Ale czy nie było tak z większością alkoholi?
- Ale to było zaraz po Przebudzeniu - dodał. - Teraz sytuacja się nieco ustabilizowała. Powstają nowe rynki, nowe okazje. Te rodziny, które przetrwały, straciły sporo środków, ale znacząco przerzedziła się też konkurencja. Liczymy, że jesteśmy gotowi powrócić na utracone tereny, na nowo odbudować wymianę handlową i zaprowadzić nieco ładu w te dziwne czasy.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- No - odparł niezbyt elokwentnie. - Spodziewałem się, że wrócicie do gry, ale nie, że aż tak szybko.
Nachylił się konspiracyjnie.
- Wiesz na pewno, że tutaj nie wszyscy ucieszą się z powodu rosnących wpływów Świątyni - mruknął cicho. - Mi tam nic do tego, ale jeśli mogę coś doradzić, uważajcie z tym "zaprowadzaniem ładu".
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Tym nie ma się co martwić - powiedział. - Co by nie mówić o Świątyni Wężowej Pani, to nigdy specjalnie nie interesowało jej Nimnaros i kontynent. Świątynia trzyma się głównie Archipelagu.
Uniósł kufe do ust i, z pewnym zaskoczeniem, stwierdził, że jest w większości pusty. Musiało mu się bardziej chcieć pić, niż sądził.
- Nie zamierzamy nic nikomu narzucać - powiedział. - To nie nasza metoda. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje i tak dalej, a handel buduje mosty najlepiej. Liczymy, że Nimnaros znów będzie naszym dobrym i zaufanym partnerem, ale... - Dashril westchnął. - ciężko nawet powiedzieć, kto tu teraz rządzi i z kim negocjować. Nie żeby to było moje zadanie. Ja po prostu rozgląda się za okazjami i badam sytuację.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- To prawda, właściwie mamy teraz trzy odrębne dowództwa - zgodził się, słysząc wątpliwość Dashrila. - Cóż mogę powiedzieć... Jeśli zależy ci na dawnym porządku, udaj się do Wieży Płomienia, pogadać z kimś z Rady Pięciu. Oni wciąż uważają się za prawowitych władców miasta, mimo, że nie mają żadnej kontroli nad większością dzielnic. Gdybyś chciał robić biznesy, to teraz cały handel morski jest w rękach Nieugiętych. Dawna placówka Unii Handlowej została przerobiona na koszary Herla, tam znajdziesz tamtejszą władzę. Natomiast gdyby z jakichś przyczyn zależało ci na wiedzy religijnej, sankrze, czy odleglejszej sytuacji na Wschodzie, powinieneś iść prosto do Świątyni Illany. Wydaje mi się też, że to właśnie kapłanki są tymi, które najbardziej pragną pokoju i zjednoczenia.
//Hort w tym poście taki 100% rasowy NPC xD
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Fechtmistrz spojrzał badawczo na Horsta. Postanowił odrobinę zaryzykować.
- Słyszałem coś, że podróżny szukający w Nimnaros rozrywek, może miło spędzić czas w domu gry niejakiego Calvina Vansena. Prawda to? Słyszeliście o kimś takim? - zapytał.
-
Bubeusz
- Posty: 1072
- Rejestracja: 13 cze 2021, 20:00
- Proszę, jaka zamorska sława z tego Calvina - uśmiechnął się z przekąsem. - A może słyszałeś to już tutaj, w Nimnaros?
-
Denadareth
- Posty: 1146
- Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
To, bynajmniej, nie było kłamstwem.
- Parę spokojnych godzin z kartami to o wiele lepszy sposób na zabicie wolnego czasu - przyznał. - Dlatego tak interesuje mnie przybytek Calvina.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości