Pokręciła głową rozbawiona rozumowaniem sobowtórniaka.
- Jak już mówiła on nie był do opiekowania się nim, tylko to on chronił mnie. To był sposób, żebym jako dziecko myślała, że nie muszę się bać i mogła nieco pewniej poznawać świat. Wiesz... mając takie warunki dorastania nie garnęłam się do poznawania innych czy wędrowania po ulicach miasta. A tak przynajmniej nie bałam się już wyjść do ogrodu ze swoim wielkim pluszakiem.
Dopiła swoją kawę do końca i musiała przyznać, że nieco się rozbudziła. Byli też już w stanie usłyszeć za oknem pierwsze sygnały, że mieszkańcy Nimnaros również się obudzili i zaczęli swe codzienne zajęcia.
- To teraz ja się idę przygotować. Dasz radę pozmywać po jedzeniu? Zazwyczaj w tej misie ściągam zabrudzenia z talerzy i je myję, a w tej drugiej płuczę. Kiedy je wytrzesz możesz odłożyć do kredensu, żeby były pod ręką na kolejny użytek.
Skoro mieli przez jakiś czas pomieszkać razem to nie zamierzała uczyć chłopaka, że będzie go ze wszystkim wyręczać. Ba! Teraz to raczej on będzie pomagał Aryi w różnych pracach. O tak... już ona go wykorzysta, kiedy troskliwy kuzyn przyjedzie do niej w odwiedziny by sprawdzić jak się trzyma.
Po pokazaniu T'jarthowi wszystkiego poszła do łazienki wziąć długą gorącą kąpiel. Dobrze, że wcześniej nagrzała sobie wodę.
***
Kiedy słońce już osiągnęła swoje najwyższe położenie na niebie i teraz już tylko będzie chyliło się ku horyzontowi bardka była gotowa do wyjścia. Ubrała jedną ze swoich lepszych sukienek, a we włosach zaplotła sobie kilka cienkich warkoczyków do ozdoby. Jej poranna bladość ustąpiła zwykłym rumieńcom, jednak cienie pod oczami jeszcze jej pozostały. No cóż, jak już wcześniej wspomniała przydadzą się, by nadać jej bardziej wiarygodny wygląd.
T'jarth pod postacią Rivlisha wyszedł już jakiś czas temu, żeby mogli się spotkać na ulicy. Przy okazji mógł poobserwować nimnarejskie zwyczaje, bo o tej porze zaczynało budzić się drugie życie miasta. Ludzie najczęściej wykonali już swoje zadania i teraz skupiali się na odpoczynku, znalezieniu miejsca na obiad czy powrocie do domu. Właśnie tę porę Arya chciała wykorzystać do swego ulicznego występu.
Przystanęła jak zwykle pod murem jednego z budynków kładąc przed sobą małą szkatułkę na datki, po czym wzięła lutnię w ręce. Ostatnio dopracowywała swoją najnowszą piosenkę i teraz mając poprawiony tekst zaczęła śpiewać. To był
ten utwór o dziewczynie wystarczająco silnej, żeby zmienić się w silną i piękną kobietę mimo cierpienia, którego musiała doświadczyć.