Rezydencja Alffiego

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Otworzyli drzwi na korytarz, jednak już zza progiem ktoś na nich czekał. Nie był to jednak jeden ze służących. Elojze ciężko pracowała teraz w salonie, podczas gdy Eugumir szykował się do nocnego gotowania. Choć wcześniej kobieta przyniosła posiłki i napitki dla dziewczyn w pokoju gościnnym, teraz nie miała najzwyczajniej w świecie czasu obsłużyć gości. Więc któż to stał przed nimi?

Na sobie miał fioletową flanelową koszulę, pięknie wykonaną z "napuszonymi" rękawami sięgającymi do łokcia. Tam już były spięte srebrzystą wstęgą, która pozwalały na stworzenie przylegającego materiału do przedramion. Mankiety wykonane były ze sfałdowanej wewnętrznej strony koszuli. Na wspomnianą koszulę nałożoną miał złocistą kamizelkę zapinaną na mostku sznurkami o tym samym kolorze, którego kołnierz był utwardzany i wystawał odrobinę do góry. Koszula i kamizelka przypięta była skórzanym paskiem ze srebrną klamrą, trzymając w sobie także spodnie o kolorze srebrno-złocistym, przeplatający się między sobą poziomymi paskami. Na stopach miał czerwony buty z wystającym czubkiem, wyjątkowo szerokie i przerobione do jego aparycji. Na koniec na głowie miał niezwykle elegancki spiczasty kapelusz z fioletowo-czerwonym pióropuszem wdzięcznie przytwierdzony do nakrycia głowy. Innymi słowy był to strój godny arystokraty! Doprawdy Alffie potrafił dobierać stroje w niespodziewanej kompozycji zupełnie jak jego muzyka oraz osobowość. Tak oto przedstawiał się przed nimi.
Spoiler:
Trochę mniejszy niż Lis Aryanny, na dywanie przed drzwiami stał na dwóch łapkach właśnie to niezwykłe zwierzę. Spojrzało się na obie dziewczyny zatrważająco rozumnym spojrzeniem, zawieszając dłużej wzrok na Lokim. Ten zaś także wpatrywał się w nową istotę przed nim. Zarówno Lis jak i ubrane zwierzę patrzyli na siebie jak zahipnotyzowani. Kiedy w końcu przestali Borsuk UKŁONIŁ się przed Aryą i Saryą. W swojej rączce pod pachą trzymał obitą skórą księgę oraz zapieczętowany list. Następnie skierował się w kierunku pracowni, bardzo niezręcznie idąc przez korytarz na swoich przerobionych bucikach i zaprezentował gest, zapraszający je do środka.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Och, oczywiście, że w ciebie wierzę, kochana - Sarya uśmiechnęła się do Aryi. - Ale nie mówi, że nie chcesz posłuchać, jak pan Esposito się zachwyca nad tobą. Jeśli powiesz mi, że nie ma w tobie ani za grosz próżności to się załamię.
Nagle Sarya zatrzymała się w miejscu. Zamrugała. Owszem, spodziewała się tu dziwnych rzeczy... ale nie tego. Spojrzała na koleżankę.
- Aryano droga - powiedziała powoli. - Zanim powiem, że nie powinnam była tyle pić, mogłabyś mi powiedzieć, czy widzisz to, co ja?
Gestem wskazała na stworzonko.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Spojrzała na Saryę, po czym się na moment zamyśliła. W sumie... to był dobry moment, żeby dowiedzieć się co Aldonzo myśli na jej temat. O ile powiedziałby prawdę? Z drugiej strony czy miała jakiekolwiek podstawy sądzić, że wcześniej ją w jakikolwiek sposób okłamał? On po prostu mówił zagadkami. Półprawdami. I wszelkie zostawione niedopowiedzenia działały na jego przewagę.
- No w sumie... Może i bym chciała. Ale wątpię, żeby jak to sama nazwałaś zachwycał się nade mną.
Kolejny raz spłonęła rumieńce, po czym westchnęła. Dobrze, że w międzyczasie przebrała się już w normalną suknię, by nie musiała się przed nikim wstydzić. Oczywiście musiała Saryi zagrozić wszystkimi znanymi sobie okropnościami, żeby nie wchodziła za parawan by pomóc jej z zapięciami. No przecież potrafiła się sama ubrać! Włosy zaś zapewne ku zdziwieniu koleżanki związała w wysokiego ciasnego kuca. Przez to, że pofalowały się od naturalnego wysychania miały teraz większą objętość niż zazwyczaj. Zostawiła również dwa pasemka po dwóch stronach twarzy dodatkowo podkręcając je na palcu. I czego Sarya by nie powiedziała, ona nigdy się nie przyzna, że wystroiła się dla faceta. W życiu. Jak już to dla samej siebie. Co ważniejsze jednak, jej lekko szpiczaste uszy były całkiem odsłonięte, czego kurtyzana jeszcze w przypadku bardki nie widziała. To znaczy nie kiedy zamierzały spotkać się z kimś innym.
Po wyjściu na korytarz obie stanęły jak wryte. Arya zwróciła przede wszystkim uwagę jak zwierzęta patrzyły na siebie. Był moment, gdy wcześniej widziała coś podobnego. W bibliotece, kiedy dowiedziała się czegoś o Przewodnikach. Wtedy Loki patrzył dokładnie w ten sam sposób na stworzenie oddelegowane do towarzystwa drugiej uczennicy. I teraz wiedziała już, że to nie był przypadek. Nie znaczyło to jednak, że nie była zdziwiona faktem ubrania borsuka. Esposito naprawdę był... ekscentryczny.
Spojrzała niepewnie na Saryę, a potem znów na zwierzątko.
- Jeśli pytasz mnie o chodzącego na dwóch łapkach borsuka, do tego ubranego w wymyślne stroje... to chyba faktycznie coś było nie tak z tym winem.
Tak tylko dla pewności przetarła oczy, czy nie ma zwidów. Ale nie, stworzenie dalej tam było wyraźnie zniecierpliwione brakiem reakcji ze strony kobiet. Loki też podbiegł kilka kroków do przodu, by potem obejrzeć się na nie i szczeknąć na swój lisi sposób.
- Wydaje mi się, że chyba powinnyśmy za nim pójść...
Powinna się już przyzwyczaić do dziwactw Aldonzo. Przecież widziała tutaj rzeczy, których nie doświadczyła nigdzie indziej. A jednak nie przestawał jej zaskakiwać. Wzięła więc głęboki wdech i modląc się w duchu, żeby dziś Alffie był już w lepszym stanie poszła przodem. Najwyżej zasłoni Saryę własnym ciałem, żeby ta miała możliwość uciec. Pytanie tylko, czy mimo zyskania tych kilku sekund przewagi byłaby w stanie to zrobić...? Ruszyły we dwie do pracowni Inenomura. Tylko czy wyjdą stamtąd w jednym kawałku?

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Borsuk zaprowadził was przez drzwi o czerwonym kolorze, prowadzące go gabinetu Alffiego i pracowni. Pomieszczenie nie miało okien i oświetlane było 4 lampami olejnymi wiszącymi na każdej ze ścian. Podłoga wykładana brzozowymi panelami. Ściany pokryte pstrokatą tapetą z kolorowymi ciapkami. Potężny stół na środku pokoju pełen materiałów rzemieślniczych, papierów, butelek z farbami i innymi specyfikami. Liczne gabloty i piedestały stojące pod ścianami, wszystkie przykryte cienkim, białym materiałem. Parę krzeseł surowej jakości. Warto jeszcze dodać charakterystyczny szyb-windę, która prawdopodobnie podłączona jest do kuchni sądząc po zapachach jakie z nich się wydobywały.

Elegancki zwierzaczek wszedł do środka kierując się w stronę wielkiego stołu. Upewnił się swoimi małymi paciorkowatymi oczkami czy wszyscy znaleźli się w pomieszczeniu. Rzucił przelotne spojrzenie Saryi, przyglądnął się bliżej Aryi, zerknął też na Lokiego, który zaczął to krążyć wokół stołu z zainteresowaniem. Widząc, że wszyscy są obecni kiwnął główką z zadowoleniem i odwrócił się w kierunku stołu. Spojrzał się w górę spoglądając na krawędź blatu. Odłożył na podłogę książkę oraz list przyklepując go łapką, jakby chciał powiedzieć kawałkowi papieru, że ma być grzeczny i zostać na swoim miejscu. Następnie zatarł swoje borsucze rączki, kucnął szykując się do skoku i wystrzelił w górę... na jakieś 30 centymetrów. Żeby było zabawniej zwierzę w czasie swojego krótkiego skoku straciło równowagę i wywaliło się pyszczkiem o podłogę, z rozłożonymi łapkami po bokach.

Szybko wstał z powrotem na swoje "nóżki", poprawiając ubranie na sobie gwałtownymi ruchami i spojrzał się zawstydzony na zebranych. Odchrząknął cichutko i wyraźnie zawstydzony podszedł do krzesełka, na które już dał radę wskoczyć, a potem z niego na stół. Choć nawet wtedy wydawało się, że zaraz miał spaść zwisając z krawędzi, jak się wyjątkowo niezręcznie wspinał w górę.
Będąc już na stoliku zaczął węszyć swoim noskiem krążąc po blacie, aż w końcu znalazł tam dwa zawinięte w chustki przedmioty. Podniósł każdy z nich po kolei by z zadowoloną miną na pyszczku zaprezentować zawiniątka dziewczynom, po jednej na łebka.
Wewnątrz znajdowały się maski karnawałowe, idealnie pasujące na ich wymiary oraz proporcje twarzy.
Arya
Sarya

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Mimo wszystkich dziwów w Rezydencji chodzący na dwóch łapkach borsuczy lokaj był chyba najbardziej niezwykłą istotą, jaką Arya tu spotkała. I gdyby nie licząc Lokiego może nawet najbardziej uroczą? Rudowłosa złapała się na tym, że idąc za stworzonkiem mimowolnie uśmiechała się szeroko. On wcale nie był gruby, ale przez futerko i bufiaste rękawy koszuli wyglądał na puchatego. Naprawdę, niesamowite!
Wchodząc do pracowni na moment wstrzymała powietrze, lecz nie dostrzegłszy nigdzie ich Gospodarza zaraz się rozluźniła. Nie było go tu... a jednak chciał by tu przyszły? Mimo usilnych prób zrozumienia go nie była w stanie tego uczynić. Korzystając jednak z okazji zaczęła rozglądać się dookoła z zainteresowaniem. On naprawdę sam to wszystko tworzył? Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem schodząc na brzozowe panele, takie samej jak w kuchni. Zdążyła się już przyzwyczaić do tego, że miękkie drewno delikatnie sprężynowało przy każdym jej kroku. Trochę tak jakby chodziła po swego rodzaju trampolinie.
Surowy wystrój faktycznie przywodził na myśl pracownię rzemieślnika. Czy on sam tworzył akcesoria sceniczne? Nie chciała tego przyznać, jednak znów była zaintrygowana. Rozbudzona ciekawość dziewczyny ciągnęła ją do zbadania zawartości regałów, jednak w tym momencie borsuk odłożył rzeczy na stół przyciągając na nowo jej uwagę.
- Och...!
Jak tylko się przewrócił rudowłosa postąpiła krok naprzód, żeby mu pomóc, ten już się podniósł. A jak na nią spojrzał! Mimo wszystko był słodki z tym swoim zawstydzeniem się. Tylko... jakim cudem zachowywał się niemalże jak człowiek? Czy to była jakaś hybryda? Słyszała o nich i nawet miała okazję poznać pewną Myszołaczkę mieszkającą w Nimnaros, ale ten borsuk zbyt wyglądał jak zwykłe, przebrane w ubranka zwierzę.
Widząc jednak, że stworzonko wręcza im zawiniątka jej zdziwienie sięgnęło zenitu.
- To dla nas?
Spojrzała na Saryę jakby chciała się upewnić, że druga kobieta jest równie zaskoczona jak bardka. Ale skoro dają to trzeba brać, prawda? Niepewnie przyjęła prezent, a kiedy wyciągnęła maskę... dosłownie oniemiała. Może nie była ona tak zdobiona jak ta Saryi, jednak to nawet dobrze. Arya nie lubiła przyciągać zbyt wiele uwagi po zakończonych występach. Z kolei czarnowłosa podczas bankietów dosłownie błyszczała. Ta maska jednak... Półelfka przeciągnęła palcami niemal czule po rozrysowanej pięciolinii z nutami. Te kolory idealnie podkreślały jej cerę. Czerwień komponowała się z włosami, czerń kontrastowała z jasną skórą, zaś złote dodatki sprawiały, że zieleń jej oczu błyszczała jeszcze bardziej.
I wtedy sobie przypomniała. Jego oczy złożone były ze złota tam gdzie była czerń, z turkusu tam gdzie była biel.
Teraz ona zyskała złotą ramę dla swojego szmaragdowego spojrzenia.
Przez chwilę stała bez słowa, jednak z miną wyrażają cały nagrom emocji... i założyła maskę. Pasowała idealnie, niczym jej druga twarz.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Och, uważaj! - Sarya powiedziała, przykucając przy borsuku, gdy upadł.
Zaraz zaskoczona wzieła podany jej pakunek i rozwinęła go.
- Śliczna - wyszeptała, unosząc ją i zakładając.
Pasowała idealnie.
- Trochę to upiorne, że pan Esposito zna tak dokładnie wymiary mojej twarzy i głowy - powiedziała, mocując maskę i odwracając się do Aryi.
Aryi maska również doskonale pasowała. Ciekawe czemu Sarya dostała bardziej ozdobną. Jakieś subtelne nawiązanie do jej profesji? W każdym bądź razie, miała nadzieję, że Arya nie poczuła się dotknięta. A chociaż Sarya bardziej widziała się w motywach pajęczych niż motylich, to ta maska wyjątkowo jej się spodobała.
- Chętnie bym go o to zapytała - powiedziała, rozglądając się dookoła. - Ale nigdzie go nie widzę. - Znów przyklęknęła przy borsuku. - Bo ty nie jesteś panem Esposito, prawda mój mały?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Borsuk poczuł się bardzo zadowolony, że obie panie założyły maskę. Aż założył rączki po bokach opierając je na swoim pasku!
Następnie wyjął z niewielkiej kieszonki w spodniach ciasteczko pachnące jak świeża trawa i zaczął zajadać przekąskę, intensywnie poruszając przy tym swoim noskiem, jakby chciał lepiej poczuć smak tego co je. Kiedy jednak Sarya pochyliła się do niego z zapytaniem stworzenie, spojrzało się na nią ze zdziwioną minką. Następnie popatrzyło się na ciastko. Potem na nią. Ciastko. Andurianka. Ciastko. Darrasha.
Dało się usłyszeć głośne westchnięcie ze strony stworzenia, po czym z wyraźną niechęcią włożył swoje niedojedzone ciastko do kieszeni. Wyciągnął łapkę w stronę Saryi i dotknął swoim małym paluszkiem w jej założoną maskę. Ciało dziewczyny gwałtownie zadrżało. Borsuk odwrócił się na pięcie niezgrabnie łapiąc równowagę i idąc do słoiczka z farbą. Jednak dla niej to było teraz mało istotne. Coś się stało. Coś było z nią nie tak. Jej ciało zesztywniało jakby ktoś ją trzymał mocno. Jej wzrok zaczął uchodzić w ciemność jakby ktoś pomału gasił światło. Jej głos nie mógł wyjść na zewnątrz, jakby ktoś złapał ją gwałtownie za gardło nie pozwalając przemówić.
Trwało to moment. Chwilę, może sekundę. Wszelkie te doznania zanikły tak szybko jak się pojawiły. Wszystko wróciło do normalności... pozornie. Bowiem czuła jak maska jakimś magicznym sposobem zszyła się z skórą jej twarzy, nie pozwalając się ściągnąć. Miała wrażenie, że czuje nitki, cieniutkie sznureczki, które wychodziły z jej ciała w nieokreśloną przestrzeń. Najwyraźniej szybko dane jej było przekonać się co jest źródłem tego wszystkiego bowiem usłyszała w umyśle głos, który nie należał do niej. Lekko ochrypły, melodyjny i... brzmiał zupełnie jakby pochodził od Borsuka przed nią!
~ A cóż to za piękny okaz wpadł w moją sieć? Czyżby groźna pajęczyca nagle stała się bezbronnym motylem? No cóż... skoro tak się złożyło to możemy porozmawiać, jak pragnęłaś Sarya Ef Darrasha. Nie potrzeby mówienia o naszej rozmowie pannie Aryannie. Ostatnim czego bym chciał to ją zaniepokoić. ~ - Rozległo się w jej głowie. Czuła, że pomimo tej rozmowy umysłowej może normalnie rozmawiać, widzieć, zachowywać się i ogólnie funkcjonować bez przypuszczenia, o telepatii. Choć uczucie sznureczków zostało...
W między czasie Arya została zachwycała się otrzymaną maską. Jej proste lecz wyrafinowane wykonanie dało się odczuć z każdej strony, a idealny rozmiar był aż przyjemny do noszenia. Zaprawdę zacnym było to prezentem, co musiał też zauważyć Loki ponieważ wskoczył na krzesło obok swojej pani i próbował powąchać co się zmieniło w dziewczynie. Próbował wręcz wspiąć się po niej byleby zrozumieć co ma na twarzy! Pan Borsuk też zwrócił uwagę jej, przynosząc przed nią niewielki kałamasz z atramentem oraz śliczne pióro do pisania, podobne do pióropusza Alffiego oraz zwierzątka.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya zesztywniała. Na cycki Norien, miała coś ostatnio pecha do magicznych masek. Do jej życiowych zasad powinno dojść "nie zakładam bliżej mi nieznanych masek".
I do tego telepata. Nienawidziła telepatii. Ale była służką Norien i Ferrosa. Umiała ukryć swoje myśle za ciężką mgłą. Tajemnice były jej życiem.
- Panie Esposito, panie Borsuku, czy z kim też teraz rozmawiam - odezwała się w myślach. Jej mentalny głos był spokojny, uprzejmy, ale zimny jak lód. - Prowadzi pan niebezpieczną grę. Nie wiem, jak z pana manierami i czy grzebał mi pan w głowie, jeśli jednak pan to zrobił, to powinien pan wiedzieć, co sądzę o mężczyznach, którzy narzucają mi swoją wolę i władzę i zmuszają mnie do czegokolwiek. Oraz to, co się z nimi wszystkimi stało.
Dotknęła raz jeszcze krawędzi maski, starając się uspokoić i nie wbijać paznokci w ciało szukając możliwości ich uchwycenia. Spokój. Nie pokazywać strachu.
- Słusznie obawia się pan o zaniepokojenie Aryany - powiedziała. - Póki co, ja jestem zaniepokojna, a jeśli ktoś niepokoi mnie, to niewielka jest szansa, że pozwolę mu zatrzymać . Tak więc, ponieważ jestem przekonana - sarkazm Saryi był odczuwalny nawet, a może zwłaszcza, telepatycznie - że ma pan jakieś dobre wytłumaczenie i usprawiedliwienie tego, co robi, to chętnie bym to teraz usłyszała.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Rudowłosa z kolei była całkowicie nieświadoma małego dramatu, który właśnie miał miejsce. Widząc żywą reakcję Lokiego przykucnęła przy krześle, żeby lisek mógł się jej lepiej przyjrzeć. Jego ciekawość była urocza! Kitą raz za razem przecinał powietrzem, aż jego ogon zaczął przypominać tańczący na wietrze płomień świecy.
- No już, już, spokojnie! Bo spadniesz!
Przytrzymała liska, żeby nie dajcie bogowie się nie poobijał. Ten zaś szybko skorzystał z okazji opierając się o jej tors przednimi łapkami. W kolejnej sekundzie już obwąchiwał ją po twarzy, na co dziewczyna roześmiała się dźwięcznie.
-Loki, łaskoczesz! - Jego nosek był mokry i zimny. Lis jednak wydawał się niezwykle ukontentowany wyglądu swojej pani. - Mówisz, że Ci się podoba, tak? Ładnie wyglądam?
Maska była idealna. Nie ograniczała jej pola widzenia oraz umożliwiała swobodne mówienie. Spokojnie mogłaby w niej śpiewać, gdyby miała mieć ją założoną podczas występów. Do tego od spodu wyłożona została przyjemnym delikatnym materiałem, który w żaden sposób nie podrażniał jej skóry. Dotknęła jej z delikatnym zamyślonym uśmiechem, lekko mrużąc oczy. Kto by się spodziewał, że da jej taki prezent?
Kiedy podszedł do niej borsuk dziewczyna głaskała Lokiego. Wyjątkowo atencyjnego. Zaraz jednak przeniosła spojrzenie na eleganckie stworzonko. Gdy uśmiechnęła się szeroko do niego wyglądała niczym rozkwitająca róża. Delikatna, piękna, szczęśliwa.
- Jesteś lokajem Pana Aldonzo, prawda? To prezent od niego? - Przekrzywiła lekko głowę, przez co ruda kitka opadła jej w całości na jedno ramię. Nie było w niej już tego napięcia, które Sarya dostrzegała wcześniej. - Dziękujemy, że je nam przekazałeś.
Żeby nie było, że rozpieszczała tylko Lokiego, położyła również borsukowi rękę na głowie głaszcząc go czule. Miała rację! Jego futerko też było mięciutkie! Chociaż nieco bardziej szorstkie w porównaniu do lisiego włosa. Kiedy otrzymała jednak kałamarz z piórem i papierem spojrzała na akcesoria ze zdziwieniem.
- Przepraszam Cię, ale nie rozumiem. Mam coś napisać?
Zamrugała skonsternowana. Stworzonko wyraźnie coś od niej chciało, lecz ona zbyt zaaferowana maską nie domyśliła się od razu. Jeżeli to miał był sposób Alffiego na przeprosiny za to co wydarzyło się ostatnio to cóż... udało mu się. Widać to było również gdy Arya odwróciła się do przyjaciółki (dalej klęczała przy stołku, na którym usiadł Loki). Jej oczy śmiały się, uśmiech był szczery, a sama dziewczyna wyraźnie rozluźniona.
- Te maski są niesamowite, nie uważasz Saryo? - Przyjrzała się koleżance, po czym jej uśmiech stał się jeszcze szerszy. - Przepięknie wyglądasz w swojej. Pasuje Ci!
Tak. Złoto idealnie podkreślało czarne włosy kobiety oraz jej śniadą skórę.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Sarya
~ Może być na tą chwilę Pan Borsuk, bo w końcu przez niego przemawiam ergo nim jestem.~ - Odezwał się męski głos w kobiecej głowie, a za każdym razem gdy dane jej było go usłyszeć, ubrane stworzonko zdawało się zerkać na nią zupełnie jakby to właśnie od niego pochodził ten głos.
~ Och... jesteś zaniepokojona? Ależ nie ma powodu do zmartwień panno Saryo ef Darrasha. Pani wspomnienia są jak najbardziej zamknięte za tą niezwykle ciężką kurtyną Pani umysłu. Jestem w stanie zaledwie usłyszeć to co chcesz mi przekazać i w drugą stronę. Choć przyznaję, ciekawym jestem co takiego mogła pani czynić z tymi wszystkimi mężczyznami. Brzmi ekscytująco. Może mogę zaoferować drobny poczęstunek na poprawę humoru? ~
Gdy tylko to powiedział, niewielka winda zamontowana na ścianie zaczęła się gwałtownie przemieszczać i po chwili na srebrnej tacy pojawiła się kolejna butelka wina z dwoma świeżymi kieliszkami. Prócz tego na tacy znajdowały się także koreczki serowe oraz drobno pokrojone, malutkie kanapeczki z pachnącego pieczywa wypełnione rozmaicie pokrojonymi warzywami. Pan Borsuk widząc przybyłą tacę pobiegł w kierunku windy, zabrał tacę i następnie wrócił z nią na stolik. Choć poruszał się niezgrabnie jakimś cudem udało mu się niczego nie wyrzucić na podłogę... prawie bo jeden koreczek spadł i Loki go pochłonął w locie. A to łobuz.
~ Tak więc wyjaśnienia? Wytłumaczenia? Usprawiedliwienie? Tego Pani pragnie? Cóż za frywolność, jednak skoro nalegasz to czemu by nie? Podoba się maska? Jest precyzyjnie wykonana tylko i wyłącznie na Pani lico. Zacząłem pracować na nią odkąd przybyłaś do mnie wraz z Jonem oraz Lambertem. Jak pewnie zdołałaś zauważyć jest to dość nietypowy egzemplarz. Pierwotnie miałem zamiar go użyć by przekonać cię do odebrania maski mojemu DROGIEMU przyjacielowi, jednak teraz nawet nie wiem czy w ogóle jeszcze ma ją w posiadaniu. Pewnie nie skoro ONI się tym zainteresowali. Ach jakaż to szkoda... jednak widzę, że moja kreacja znalazła zastosowanie w innych okolicznościach, zabawne doprawdy! ~ - Tu dało się usłyszeć w jej głowie donośny śmiech, który sprawiał, że aż sznurki połączone z Saryą zaczęły drżeć podekscytowane.
~ A jeśli o Aryanne chodzi... no cóż jeśli chcesz narzucić na nią swoją Wolę i Władzę, i Zmusić ją do opuszczenia Rezydencji, to ja oczywiście sprzeciwu nie podniosę. Choć uważam, że powinna opuścić to miejsce wtedy kiedy ona o tym zadecyduje, a nie ktoś inny. Choć może to być tylko moja opinia... A i proszę aż tak bardzo nie strofować się moimi nićmi. Są one zaledwie możliwością prywatnej rozmowy z panią, Saryo ef Darrasha. Nic więcej...~ - Po powiedzeniu tego sznureczki, które były podłączone do jej nadgarstka oraz przed ramienia gwałtownie napięły się, poruszając jej ręką i poprawiły lekko przekręconą maskę na jej twarzy.
Arya
Borsuk kiwał głową na wszystkie pytania Aryi. Nie wiadomo czy dlatego, że się z nią zgadzał czy może po prostu nie rozumiał jej słów bo był... no borsukiem. Jednak widać było, że starał się on zachowywać zupełnie jak człowiek, a nawet trzymać swego rodzaju etykietę odpowiadającą zasadom lokaja. Także to dobrze zgadła Rudowłosa.
Gdy postawiła mu rękę na głowie by go popieścić, stworzonko złapało się zawstydzone za swoje uszka próbując się jakby obronić przed pieszczotami, jednak nie miał szans z kimś kto był w stanie oswajać nawet tak ciężkie przypadki w postaci Księżniczki. Dlatego mimo początkowych protestów ostatecznie poddał się drapanku, a by podkreślić zdenerwowanie Borsuka, ten wyjął z kieszonki chusteczkę i przetarł swoje czółko, zmywając z niego nieistniejące kropelki potu.
Pieszczotą nastało zatrzymanie gdy niewielka winda zaczęła się poruszać. Wtedy też stworzonko pobiegło do niej i baaaardzo ostrożnie ściągnęło z niego tacę. Dał radę prawie bez utraty jej zawartości wrzucić ją na stół, a potem przy pomocy Lokiego(który go ugryzł w ogon ze złośliwości) wyskoczył wysoko w górę lądując twarzą na stole. Zupełnie jak za pierwszym razem gdy się przewrócił, szybko podniósł się na swoje butki, wziął tacę i zaprezentował obu panią. Nawet otworzył samemu wino i nalał po kieliszku!
Na koniec Pan Borsuk postanowił zabawić obie panie łapiąc 4 pędzelki leżące koło sprzętu malarskiego i... zaczął nimi żonglować ku uciesze swoich gości. Parę razy wypadło mu to z rączek, jednak nie wahał się próbować dalej i z każdą próbą szło mu coraz lepiej! Co za dzielny mały lokaj. Tymczasem Loki... bawił się jednym z chustek, które ściągnął z jednej z gablotek odsłaniając ją. Wewnątrz szklanych gablotek były 4 inne maski, każda z nich w podobnym motywie jednak reprezentujące inną charakterystykę. Jedna miała zieloniutkie listki oraz młode kwiaty. Druga zaś słoneczną charakterystykę, z akcentami maków oraz słoneczników. Trzecia pełna była żółto-czerwonych liści oraz ozdobień w kroplach deszczu. Ostatnia była pełna białego puchu i ozdobnych płatków śniegu. Wyglądały jakby ktoś poświęcił im masę czasu, chcąc dopracować każdy szczegół.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
- Miałabym powiedzieć co im uczyniłam? - odpowiedziała pytaniem. - I pozbawić się części tej aury tajemnicy? Och, nie, nie mogłabym. Kto wie, może kiedyś się pan przekona?
Wciąż kontrolowała sytuację, wciąż była w swoim żywiole, wciąż...
Nagle wszystko się zmieniło, gdy ruch "sznurka" sprawił, że Sarya poprawiła maskę.
Przeszedł ją zimny dreszcz, a serce zaczęło bić w przyspieszonym rytmie. Hiperwentylacja? Być może. Znów była TAM, znów ludzie jej... męża... używali jej ciała jak zabaweczki. Znów...
Odepchnęła uczucie w najgłębszy zakamarek umysłu. Była w tym dobra. Traumy i tajemnice, wypychane, wyrzucanie, ukrywanie - przed światem, a czasem i przed sobą samą.
Pierwszym odruchem jej ciała i woli byłaby walka przeciwko "sznurkom", ale go zdusiła w sobie. Kolejna rzecz, którą się nauczyła ze swoim mężem, a później udoskonaliła pod okiem Burzy Piaskowej oraz sług Norien i Ferrosa. Gdy coś pchało lub ciągnęło, nie należało walczyć tylko uginać się jak trzcina na wietrze, by zaraz powrócić do właściwej pozycji. Dlatego nie broniła się przed kontrolą Alffiego, wręcz przeciwnie, oddała władzę nad ciałem - nie po raz pierwszy oddając je mężczyźnie - i wycofując się do swego umysłu i duszy. Nie pozwoliła by w jej mentalnym "głosie" zabrzmiała nawet nutka nienawiści, którą teraz czuła do gospodarza rezydencji, gdy przemówiła:
- Nie zna mnie pan za dobrze, panie Esposito - powiedziała. - Nie zamierzam porywać pani Aryany. Jeśli zechce zostać tu, to wspaniale. Ale powinna podjąć tę decyzję znając wszystkie szczegóły, nie uważa pan? Chyba, że wie ona o pana zdolnościach i skłonnościach odbywania interesujących - bo ta jest taka bez wątpienia - pogawędek w czyimś umyśle, jednocześnie kontrolując ciało tej osoby?
I chociaż Sarya widziała i słyszała normalnie, mimo tego dziwnego, telepatycznego kontaktu, ledwie była w stanie skupić się na tym, co działo się dookoła niej. Doszły jej, a i tak jakby z oddali i przytłumione, słowa Aryi. Z pewnym wysiłkiem zdołała się uśmiechnąć - jak najbardziej naturalnie - i odpowiedzieć:
- Och, prześliczna maska - powiedziała. - Jak to miło ze strony pana Esposito. Chciałabym mu podziękować osobiście za taki wspaniały dar.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Dziwne było stworzonko z tego Borsuka. Patrzyła na niego, ale w ogóle nie mogła zrozumieć. To nie było zwykłe zwierzę, nawet jeśli miałoby być tak niezwykle inteligentne jak Loki. Dzikim stworzeniem również nie był, ale to było widać na pierwszy rzut oka. W jaki sposób mógł zachowywać się aż tak bardzo jak człowiek? Co innego przebrać zwierzaka w ubranka, a co innego powierzyć mu pracę lokaja, z którą sobie jeszcze będzie radził! Może to naprawdę był zwierzoczłek? Ale... jeśli tak, to dlaczego nic nie mówił? Stanowiło to kolejny element w Rezydencji, którego nie rozumiała. Nie było to normalne. Kolejny punkt na liście rzeczy, o które zapyta Aldonzo. Bo pewnym już było, że jeśli miała tutaj zostać, to najpóźniej na kolejnej lekcji musieli porozmawiać.
- Och!
Dźwięk windy z kuchni wprawił ją w zaskoczenie. Nie spodziewała się tego, ale z drugiej strony skoro zostały tu przyprowadzone, to kucharz również mógł wiedzieć gdzie się znajdowały. Już chciała sama pójść po tacę, kiedy uprzedził ją Borsuk.
- Może jednak ja to wezmę...?
Ledwo zaproponowała, ale jednak zwierzątko uniosło tacę. Borsuk! Z bijącym sercem odsunęła się robiąc mu wolną przestrzeń do postawienia jedzenia na stole, chociaż wyraźnie była blisko, gotowa do złapania go w razie potrzeby. Jak Alffiemu udało się tak wytrenować to stworzenie? Patrząc na otwiera wino oniemiała. Dosłownie. BORSUK. OTWORZYŁ. WINO. I jeszcze im go nalał do kieliszków!
Spojrzała niepewnie na lampki, potem na niego, a potem na Saryę. Dziewczyna od jakiegoś czasu była dziwnie milcząca, zupełnie jak nie ona. Czyżby w równym stopniu tak ją zszokował ich obecny lokaj? Sama bardka nie była pewna, czy powinna pić więcej wina. Jak wcześniej poradziły sobie z całą butelką we dwie, tak kolejne procenty zmieszane z jej krwią raczej nie przyniosą niczego dobrego. Poza tym ostatnio już i tak za dużo go piła. Zbyt często.
- Dziękujemy Ci bardzo. Wspaniale sobie poradziłeś ze swoim zadaniem.
Uśmiechnęła się do zwierzaka, a skoro tak niechętnie dawał się głaskać tym razem już go nie męczyła pieszczotami. Zamiast tego sięgnęła po jedną kanapeczkę i wgryzła się w nią chętnie. Miała słabość do świeżego pieczywa, szczególnie z chrupiącą skórką i miękkim środkiem. Do tego stopnia, że jak zatopiła zęby w leżącym na niej pomidorku nieco czerwonawego soku spłynęło jej z kącika ust. Szybko go zaraz wytarła ręką.
- Wiem, że już jadłyśmy Saryo, ale powinnaś ich spróbować. Eugumir naprawdę jest mistrzem w tym co robi! Muszę go kiedyś zapytać, czy sam wypieka chleb, bo jeśli tak, to pomiędzy lekcjami muzyki u Pana Esposito postaram sobie też załatwić korepetycję z gastronomii. Jak mi nie wyjdzie z karierą bardki, to zawsze mogę spróbować swoich sił jako kucharka.
Puściła oczko do czarnowłosej chcąc ją rozbawić. Zjadła patrząc na pokaz żonglerki, po czym zaklaskała w dłonie w ramach uznania dla ich lokaja.
- Brawo! Nawet nie śmiem podejrzewać jak się tego nauczyłeś.
No teraz już nie mogła go nie nagrodzić! Dalej z maską na twarzy pochyliła się nad Borsukiem i złożyła na jego główce krótki pocałunek. Naprawdę był niesamowity!
Kiedy Loki zaczął rozrabiać półelfka odwróciła się zwabiona dźwiękiem ściąganego materiału. Szybko też wstała ze swojego siedziska biegnąc do liska, żeby wziąć go na ręce. Tego jej tylko brakowało, żeby tutaj nabałaganił! Przecież Aldonzo by ją wtedy chyba wyrzucił z Rezydencji na dobre! W jej oczach widać było zdenerwowanie, gdy spojrzała wprost w złote ślepia rudzielca.
- Loki, tak nie można! W kuchni też wcześniej rozrabiałeś, ale tutaj ani mi się waż. To pracowania pana Esposito, nie możemu tu niczego zepsuć, rozumiesz? On byłby wtedy bardzo zły.
Pogroziła Przewodnikowi palcem przed pyszczkiem jak w kuchni, kiedy pozrzucał większość rzeczy z roboczego blatu i jeszcze porwał ścierkę. Naprawdę był łobuzem! A mimo to nie mogła go nie kochać.
Wtem w oczy rzuciły jej się maski. Były... piękne. Zjawiskowe. Niczym zahipnotyzowana podeszła do gabloty kładąc rękę na szkle. Chłonęła ich misterne wykonanie, szczegółowość oraz finezję.
- Mówiłam Ci, że Aldonzo przygotowuje bal z przedstawieniem, prawda? Wcześniej mogłam wysłuchać jeden z utworów, które napisał specjalnie na to wydarzenie. Nazywał się Wiosna. - Spojrzała na maskę utrzymaną w zieleni. To by się zgadzało. - Podczas ostatniej lekcji z instrumentami uczył mnie jak stworzyć dobry akompaniament. Nie rozumiałam po co mi to, skoro planowałam występować sama, ale jak teraz myślę... Powiedział wcześniej, że jak doszlifuje moje umiejętności, to raczej będę mogła tam wystąpić. Sądzisz, że on może mnie przygotowywać właśnie do tego spektaklu?
Ale przecież powiedział, że wezmą w nim udział Delfina oraz Leśny. Jego najlepsi uczniowie! Czy naprawdę mogła dołączyć do tak znakomitych artystów? Ona? Samouk z portowych slumsów? Mieszaniec elfiej półkrwi? I to po tak krótkim okresie nauki? Chwyciła mocniej swojego Przewodnika, żeby nie spadł jej z rąk, jednak myśli zajęte miała swoimi wątpliwościami. Jeżeli Alffie faktycznie planował obsadzić ją w jednej z tych ról, to która maska przypadłaby jej na scenie? Żeby dodać sobie nieco otuchy zatopiła palce w miękkim futerku Lisa. Loki zawsze potrafił sprawić, że czuła się bardziej komfortowo.
Nie usłyszawszy przez dłuższą chwilę odpowiedzi od przyjaciółki odwróciła się do niej w końcu. Coś było nie tak... Sarya rzadko kiedy była taka milcząca. Nie przy niej. Odstawiła Lokiego na ziemię, sama zaś podeszła do czarnowłosej, żeby chwycić ją za dłoń.
- Sar... wszystko dobrze?
Chociaż się uśmiechnęła, to jednak w jej oczach było coś.. złego. Czego nie powinno tam być. Coś, czego Arya zdecydowanie nie chciała oglądać w spojrzeniu swojej przyjaciółki. Nawet zapewnienie, że maska jej się tak bardzo podoba nie zwiodło kobiety. Znów zaś wspomniała, że chce porozmawiać osobiście z ich Gospodarzem i na to stwierdzenie bardka zmarszczyła brwi.
- No właśnie nie wiem czemu jeszcze nie przyszedł. Myślałam, że tu będzie. Szczególnie, że Borsuk nas tu zaprowadził.
Spojrzała w kierunku drzwi jakby się spodziewała, że za chwilę te się otworzą i wejdzie przez nie znany im już arlekin w swoim niecodziennym makijażu. A jednak te pozostały zamknięte.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
~ Ohohoho! Oczywiście, że panią nie znam. Jaka byłaby zabawa w tym wszystkim, gdyby wszystkie karty zostałoby wyłożone na stół? Gdzie znalazłby się ten cień tajemnicy, gdyby rzucić na wszystkie sprawy światło? Nie... tak jest znacznie lepiej.~ - Jego słowa nadal w dość charakterystyczny sposób zdawały się pochodzić od Borsuka, który co jakiś czas, bez względu na to co robił, rzucał jej wymowne spojrzenia.
~ Szczegóły to ona akurat już za dobrze zna, wątpię by była Pani w stanie powiedzieć coś Aryannie czego jeszcze o mnie nie wie. Dość dobrze poznała do czego jestem zdolny i nadal poznaje. Ty także z każdą wizytą odkrywasz coraz więcej o mnie. Czyż to nie fascynujące, odkrywać między sobą rąbek tajemnicy, kawałek po kawałku? ~ - Oznajmił z wyraźnie rezonującym zadowoleniem i kontynuował dalej.
~ W sumie... mam pewien pomysł. Poczekaj chwilę tylko zajmę czymś mojego najdroższego gościa...~

Nagle dało się usłyszeć głośny huk z dolnego piętra, a następnie znajomy Aryi ryk pewnej dzikiej, zarozumiałej bestyjki. Słychać także było spanikowany głos jednego ze służących w Rezydencji.

- Panno Janon! Księżniczka znowu szaleje, proszę czy mogłaby by Pani pomóc? Kompletnie nie chce się słuchać! - Krzyknęła Elojze na cały głos, tak że każdy mógł tego usłyszeć.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
W przypadku każdej innej osoby - osoby, wobec której nie poczuła tak zapiekłej nienawiści - Sarya skwitowałaby wywód na temat cieni i tajemnic pełnym aprobaty uśmiechem.
A więc i teraz tak zrobiła, wypychając nienawiść daleko.
- A więc Arya zna pana niecodzienne... umiejętności? - zapytała. - Interesujące. - Hmm, czy to dlatego zdawała się... bać Alffiego? Albo raczej: bać, że skrzywdzi on Saryę? - Jeszcze bardziej interesujące jest, że mi o tym nie powiedziała. A najbardziej, że pan postanowił się z nimi ujawnić przede mną, zamiast po prostu przyjąć na rozmowę w cztery oczy.
Zajęta tą sytuacją, Sarya widziała jak Borsuk otwiera wino, ale w ogóle na to nie zareagowała, jakby w Domu Urody borsuki codziennie usługiwały do stoły. Z najwyższym trudem też skupiła się na słowach koleżanki, ale nie mogła pozwolić, by ta zaczęła coś podejrzewać.
- Tak, oczywiście, że wszystko dobrze - uśmiechnęła się do Aryi. - Po prostu nieczęsto dostaję tego rodzaju kosztowne podarki - Sarya puknęła palcem w maskę - od mężczyzn, którzy niczego ode mnie nie oczekują.
Wzięła Aryę za dłoń i delikatnie ścisnęła.
- Bal z przedstawieniem? A tak, słyszałam coś o tym - powiedziała. - Prawdę mówiąc chyba mam dwa lub trzy zaproszenia na to wydarzenie w charakterze damy do towarzystwa. Skoro będziesz występowała, a jestem pewna, że pan Esposito do tego się szykuje, to na pewno też się pojawię.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Odetchnęła z ulgą kiedy czarnowłosa zaczęła z nią rozmawiać. Może była po prostu zmęczona? W końcu trochę już razem siedziały, wypiły wino, a Sarya przecież nie miała mocnej głowy do alkoholu.
- Jeżeli będę występować to musisz tam koniecznie przyjść! To byłby mój pierwszy występ przed taką publiką.
Wtem rozległ się ryk kapryśnej pumy i wołanie o pomoc. Księżniczka nie zrobiła krzywdy Elojze, prawda? Zielonooka wyprostowała się gwałtownie patrząc to na drzwi, to na drugą dziewczynę. Co miała zrobić? Pracownia wydawała się być względnie bezpiecznym miejscem, ale i tak nie chciała zostawiać Saryi samej w Rezydencji.
Potem zaś kolejny huk i okrzyk kobiety. W końcu Arya puściła dłoń koleżanki.
- Za chwilkę wrócę, dobrze? Poczekasz tu na mnie? Może przy okazji uda mi się znaleźć Pana Esposito, żebyś mogła z nim porozmawiać.
Spojrzała na nią jeszcze raz zmartwiona, po czym na chwilę przystanęła też przy borsuczym lokaju.
- Zaopiekujesz się nią dla mnie? To moja najdroższa przyjaciółka.
Ona już tak miała, że przemawiała do zwierząt. Od zawsze. Bo chociaż nie rozumiała ich odpowiedzi, tak za każdym razem powtarzała, że każde stworzenie jest bardziej inteligentne niż się ludziom wydaje. To chyba ta elfia część jej krwi.
Wychodząc z pracowni zastanawiała się jednak, czy naprawdę zobaczyła w oczach borsuka niewielki błysk zazdrości?

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy tylko drzwi gabinetu zamknęły się za Aryą, światło w pomieszczeniu zaczęło gwałtownie mrugać jakby wszystkie świece i lampy miały w jednej chwili solidarnie zgasnąć. Trwało to zaledwie chwilę nim wszystko powróciło do normy, a w między czasie Sarya mogła mieć wrażenie jakby ktoś przesuwał się wśród łopoczących cieni. Ciężko było jednak stwierdzić co mogło być źródłem tego jej przeczucia i czy w ogóle było ono słuszne, a nie wytworem jej wyobraźni(lub maski).

Pan Borsuk w tym czasie przeciągnął się szeroko i ociężale niczym starzec. Zerknął zmęczonym spojrzeniem na Saryę. Następnie truptając bez pośpiechu w swoich borsuczych butkach, podszedł do szafki z której wyjął spore cygaro, odpalił je na stojącej na stole świecy i usadowił się na niewielkiej poduszce(jaśku), który wyciągnął sobie spod jakiejś niedokończonej maski. Rozsiadł się na niej jak pan i władca kompletnie zmieniając swoje zachowanie z wcześniej. Popalał sobie cygaro niczym mafiozo runa leśnego patrząc się intensywnie na Sarye.

~No to teraz skoro zostaliśmy tu sami... Obecnie jestem uwieziony w tej formie którą możesz dostrzec przed sobą. Może to nie twarzą w twarz, ale pyszczek też ujdzie. To o czym my... ach tak. Moje "umiejętności". No cóż z dnia na dzień moja uczennica zdaje się odkrywać coraz więcej o moich talentach, ale też i ona sama o własnych? Czy wiedziałaś, że dzięki jej elfiej krwi ma ona wysokie predyspozycje do władania magią?! Któregoś wieczora była w stanie PODŚWIADOMIE zajrzeć własnymi oczami w świat magii. Nie tylko posiada dotyk do muzyki, ale też czułość do świata za kurtyną. Doprawdy z nocy na noc dowiaduję się coraz więcej... kanapeczki?~ - Powiedział przez umysł Saryi, a głos teraz był znacznie większej jakości i z całej pewnością źródło tej psychicznej rozmowy pochodziło od Borsuka, który to teraz wcinał jedną z kanapeczek na kacy w przerwach na buchy cygara.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Sarya chlubiła się umiejętnością zachowywania kamiennej twarzy i zimnej krwi w każdej sytuacji. Gadający, palący cygaro borsuk... to jednak było nieco za dużo. Otworzyła szeroko oczy i usta, tylko na chwilę, ale widocznie. Zaraz jednak wzięła się w garść, a gdy nie wiedziała na czym stoi to zawsze odzyskiwała rezon w ten sam sposób - przechodząc do ataku.
- Nie wiem, jakie zasady dobrych manier są w Dwustumilowym Lesie, czy skąd pan pochodzi, ale tu gospodarz najpierw pyta gościa, czy cygaro nie będzie przeszkadzało, potem proponuje gościowi zapalenie jednego, a dopiero potem samemu zapala - powiedziała. - Ale owszem, kanapeczkę bardzo chętnie.
Wgryzając się i żując, mogła grać na czas.
- Nie wiedziałam o jej talencie magicznym - przyznała. Prawdę o krwi Aryi poznała pewnego dnia, gdy w Domu Urody odchyliła włosy bardki, by wymasować jej kark, ale nigdy na ten temat nie rozmawiały. - Ale jestem pewna, że jest ona utalentowana w wielu dziedzinach. Jest pan jednak uwięziony w tym ciele? Jak mam to rozumieć? Dlaczego uwięziony?
Zwęziła oczy w szparki.
- I co pan chce zrobić z Aryą i jej "talentami"? - zapytała. - Jaki jest pana cel? I proszę mi nic nie mówić o filantropii i pomaganiu bliźnim.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Borsuk podrapał się powolnie po podbródku, co zapewne miało sprawić wrażenie zamyślonej miny, jednak zamiast tego wyszło dość urocze i niezręczne drapanie się po futerku. Lekko sfrustrowany faktem swojego wyglądu wziął kolejnego bucha z cygara na uspokojenie się. Pomogło.

~ Mogłaby się Pani zadziwić jak bardzo zwierzęta potrafią wpadać w nałóg. Ja nie jestem wyjątkiem i tytoń wielce pomaga kiedy jestem w tej... Postaci.~ - Powiedziawszy to zaprezentował gestem łapki swoje ciało, dając do zrozumienia że owa była o Panu Borsuku.

~Uwięziony, zaklinowany, zacięty. Nie ważne jak do tego doszło, fakt jest taki, że jestem taki, a nie inny. Nie jest to permanentny stan, myślę że już od jutra znowu stanę na swoje pokryte pantalonami nogi. Jeśli zaś chodzi o moje plany wobec Aryanny...~ - Tutaj przerwał by sięgnąć w stronę książki oraz zapieczętowanego listu, który leżał na jej okładce. Pieczęć wyglądała jak borsuk z tarczą i wagą na tle dwóch księżyców odbita na czerwonym wosku. Alffie(pan borsuk) sięgnął po księgę i otworzył na stronie, która zdawała się być jakimś spisem osób wraz z datami dotyczącymi "wydarzeń". Paluszkiem z przedniej łapki pokazał listę dotyczącą eventu o nazwie " Bal Przedświt".

~ Do tego potrzebuje Panny Janon. Ten bal jest wielce istotny dla mnie oraz dla wszystkich zgromadzonych na nim gości. Cała śmietanka Nimnaros wraz ze resztą Złotej Szlachty tam będzie Jednak by przyjęcie się udało potrzebowałem koniecznie 4 wybitnych artystów. W moim zasięgu miałem wielu lecz tylko trójka z nich wykazała wyjątkowy talent. Przybycie Aryanny odmieniło ten stan rzeczy. Jej talent jest czymś czego nie mam zamiaru zmarnować. Zamierzam doszlifować ten kryształ by lśnił ponad wszystkich i oślepiał tych, którzy starają się zwątpić. Będzie oświetlać swoją muzyką domostwa Nimnaros, a swoją sztuką odmieni losy wielu...~ - Głos w umyśle przemawiał do niej z wielką pasją, co dodatkowo było zaakcentowane donośnym gestykulacją Pana Borsuka. Gdy skończył swój długi wywód, przysunął na stole bliżej Saryi wspomniany wcześniej list. Było na nim zapisane jej imię w formie zaproszenia na bal.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1146
Rejestracja: 13 cze 2021, 21:00
Borsuk palący cygaro był zdecydowanie jedną z najdziwniejszych rzeczy, które ją spotkały w ostatnim... miesiącu? Roku? Z drugiej strony, nie był AŻ TAK dziwny i nie do uwierzenia. Miała już do czynienia z maską kultu Kryttisa, pozwalającą sięgać do czyjegoś umysłu. Magia była dziwna. Dlatego Andurianka powoli dochodziła do siebie, skupiając się na słowach... Alffiego?
- Tyle? - zapytała. - Potrzebuje jej pan do wzięcia udziału jako atrakcja balu?
To było do zniesienia.
- To dlaczego ona tak dziwnie się zachowuje? - zapytała. - Dlaczego mam wrażenie, że boi się pana? Dlaczego sądzę, że boi się, że pan zrobi coś mnie? Co jej pan zrobił? I proszę, żadnego gadania o "pielęgnowaniu talentu" i "uwalnianiu potencjału". Doceniam, że jej umiejętności rozkwitają pod pańskim okiem, ale interesuje mnie to, jak pan do tego prowadzi i czy w żaden sposób jej nie krzywdzi przy tym.
Sarya sięgnęła i wzięła podsunięte jej zaproszenie w dwa palce.
- Och, może być pan pewny, że nie przegapię tego wydarzenia - powiedziała.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Pan Borsuk spojrzał się intensywnie na Sarye. Wyglądało to trochę jakby trawił w sobie jej pytania starając się zrozumieć o co jej chodzi. Można by wręcz powiedzieć, że wyglądał na nieco skonfundowanego. Ostatecznie jednak otrząsnął się z tego amoku trzęsąc intensywnie głową, jakby próbował z siebie strząsnąć uporczywy dreszcz. Ponownie wstał ze swojego siedziska, wziął ostatni buch cygara i zgasił je by oszczędzić je sobie na później. Następnie poprawił swój przechylony kapelusz na głowie oraz naprostował swoje ubranka, szczególną uwagę zwracając na swoje okrycie szyi, które delikatnie pogniotło się. Gdy już przywrócił się do porządku zrobił krok bliżej w stronę Saryi, spoglądając w