Re: Rozdział II: Trójkąciki i inne wielokąty
: 06 lut 2023, 21:08
Jak tylko podeszli wystarczająco blisko, by kapłanka mogła przyjrzeć się strażnikom i ich nastawieniu już wiedziała, że to nie będzie łatwe. Najgorsze było jednak to, iż od jej "przedstawienia" zależało zdrowie i życie jej towarzyszy. Chociaż nie, nie tylko. Jeśli nie zdobędzie księgi to kto wie, jakie potworności czekają mieszkańców miasta?
Pozwoliła przejąć pałeczkę Vasco, jednak ten wyraźnie stracił chwilowo pewność siebie. No tak. Nie tylko on potrafił nieźle kręcić. Niemniej już sobie obiecała, że przy pierwszej okazji wciśnie mu w odbyt największą lewatywę, jaką będzie miała pod ręką. Eustachia?!
- Ekhem... - odchrząknęła niby chcąc zwrócić na siebie uwagę. I chociaż lico miała iście anielskie, jej oczy w tym momencie ciskały gromy. Stała tam, wyprostowana z dumnie uniesioną głową. Może wzrostem nie dorównywała stojącym przed nimi strażnikom, to jednak w jakiś sposób zdawało się, że patrzyła na nich z góry.
- Panowie wybaczą, że przerywam tę jakże interesującą rozmowę. Poza tym KOCHANIE... - tu spojrzała na Vasco unosząc do góry jedną brew. - Trzy Smoki, tak? A mi się wydawało, że mówiłeś, iż już zaprzestałeś grywać w karty? Czyli gdy wychodziłeś wieczorami tak spędzałeś czas?
Jej głos zimny, jednak w końcu westchnęła ciężko kręcąc głową.
- No dobrze, mniejsza z tym. Potem możecie się rozliczyć, ale obecnie jesteśmy umówieni na spotkanie z Szanowną Lin. Raczę podejrzewać, że gdy dowie się, iż jej goście spóźnili się na wizytę przez zbyt długie rozmowy tuż pod jej domem gotowa jest stanowczo wyrazić swoje niezadowolenie z tego powodu. Oczywiście jeśli wiecie co mam na myśli.
Spojrzała przeciągle po strażnikach. Wzrokiem zganiła również Vasco za rzekome rozmowy ze znajomym, gdy mieli już inne plany i zobowiązania.
- Na co jeszcze czekamy? Wpuśćcie nas!
Czemu nikt jej nie zapraszał na bale? Toć była niczym urodzona arystokratka!
Poza tym chciała to załatwić możliwie jak najszybciej i wrócić do Varasa.