Wielki Szczur czuwa - prolog
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Raz kozie śmierć... - Dziewczę sięgnęło do swojej sakiewki u pasa i wyciągnęła kulkę jakiegoś zielska oraz zapalniczkę. Była to ta sama mieszanka otumaniająca, którą wcześniej wręczyła goblinowi, tylko zrobiona dwa dni wcześniej. Świeża była mocniejsza, ale ta tutaj spokojnie powinna powalić niewielkie stworzenia, jakimi były szczury. Plus kolejny, że ich pyszczki znajdowały się blisko ziemi, więc na pewno szybko się nawdychają dymu. Powinien rozluźnić ich mięśnie, otumanić, a może nawet uśpić.
Szybko zapaliła ziołowego bobka, zdmuchnęła ogień zostawiając tylko żar i rzuciła w szczury. Ona była odporna na trucizny, Grubas był zbyt duży, by taka porcja go wzięła, a Keeganem już się nie przejmowała. Znaczy do czasu, póki Buhr nie wystawił na chwilę ryjka z jej torby i nie pisnął czegoś jej na ucho.
- Ej, dzieciaku! Ty zabrałeś jakąś biżuterię, nie? - Muszka dalej jej coś piszczała na ucho, a potem znów się schowała do torby. Wyraźnie bała się kotów. - Gruby, złap chłopaka! On zabrał do tej swojej torby jakąś bransoletę, to o niej muszą mówić ty. Może jak im ją oddamy to nas nie zmasakrują.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Ryknął tępo Gruby . I wtedy, jakby w odpowiedzi na jego okrzyk, rozpoczęła się ofensywa. Gryzonie ruszyły do ataku, wypełzając z kątów i dziur całymi chmarami, drepcząc żwawo ku trójce bohaterów. Koty też nie zostały w bezruchu i z głośnym okrzykiem starego dziada dochodzącym z ich strony:
- ODDAJCIE MOJE SKARBY! MÓJ AMULET!
Zeskoczyły w dół, gotowe do bitwy. Zapanował istny chaos, podłoga i ściany zaczęły się ruszać od chmary zwierzątek, a uszy trójki bohaterów przeszyły piski, miauczenie i wściekłe wrzaski tajemniczego starca stojącego za atakiem.
Dahlien na razie jako jedyna zdawała się mieć względny spokój. Ku niej ruszyło zdecydowanie mniej szczurów niż w kierunku Keegana i Grubego, tak jakby ją specjalnie omijały i były niechętne do ataku. Te, które się zbliżyły zostały porażone rzuconą przez nią dymną bombą - skołowane uciekały od oparów albo zasypiały w połowie biegu. Na beczkę nieopodal niziołki wskoczył jeden z czarnych kotów i przeszył ją spojrzeniem złotych oczu. Kiwnął głową w kierunku Grubego i Keegana, po czym wystawił pazury, drapiąc nimi w beczkę. Tak jakby chciał dać Dahlien jakiś sygnał. Żeby ratowała dwójkę? A może żeby pomogła reszcie zwierząt zwalczyć intruzów? Po czym prychnął i przeskoczył na wyższą szafkę, aby być dalej od gryzącego dymu. Nagle, obok Dahlien coś huknęło... ale o tym zaraz.
Keegan nieprzejmując się szczurami złapał za drabinę i podstawił ją pod dziurę nim dobiegły do niego pierwsze gryzonie. Zaczął się nawet wspinać, a szło mu to bardzo sprawnie, nawet mimo balastu. Jednak było zbyt wiele czynników zewnętrznych, które uniemożliwiły mu spokojną, ostrożną ucieczkę. Pierwszym z nich były szczury. Te wskoczyły mu na kostki i nogi, zaczęły go agresywnie podgryzać - może nie wyszarpywać kawały mięsa z nogi, ale ich małe pazurki oraz ostre ząbki dziobały go do krwi po łydkach. Drugim... jeden z kotów, który zeskoczył z góry, prosto na jego ramiona i zaczął go walić łapą po głowie z wystawionymi pazurami. A trzecim, jakże by inaczej, pewna wielka, spasła świnia.
Większość stworzeń, chyba sprowokowana uwagą Grubego odnośnie tego "co mogą zrobić" rzuciła się własnie na Grubego. Ten początkowo był zachwycony i ucieszony, że szczurki po nim chodzą, bo to takie urocze zwierzątka. Nie czuł za bardzo ich pazurów ani ząbków, bo miał skórę jak u słonia, ale w pewnym momencie jego śmiech zmienił się w cieniutki pisk. Złapał się za klejnoty ze łzami w małych oczkach i zarzuciło nim w bok, kiedy próbował pozbyć się szczurów ze swoich gaci. Wpadł przy tym na drabinę po której wspinał się Keegan i przewrócił ją, razem z wspinającym się chłopakiem. Zwierzęta rozpierzchły się.
Bum.
Drabina wywaliła się na bok - była zdatna do użytku, ale korzystanie z niej będzie bardziej ryzykowne. Keegan spadł z drabiny, szczęśliwie tylko lekko się obijając i nie tracąc ani łomu, ani worka. Kot i myszy zeskoczyły z niego gdy spadał, więc poza paroma zadrapaniami i ugryzieniami był w całkiem niezłej formie. Wylądował... tuż pod małymi nogami Dahlien, a jego nozdrza uderzył zapach otumaniającego dymu. Zaczęło mu się kręcić w głowie jeszcze bardziej.
Gruby leżał znowu na boku, obłażony przez szczury i jednego z kotów, chrumkając i kwicząc w panice. Machał rękami jak wiatrak, próbując zrzucić z siebie oponentów, ale na razie z mizernym skutkiem.
Podsumowując - Dahlien i Keegan są razem, na razie nieatakowani przez szczury. Nie łudźcie się jednak, nie potrwa to długo, bo zwierzątka przegrupowywały się już na beczkach i szafkach, gotowe do desantu "z powietrza". Keegan jest poobijany, pogryziony i otumaniony od dymnego specyfiku, jednak nadal może działać. Gruby jest obłażony przez większość gryzoni i jednego z kotów. Kot który wcześniej atakował Keegana, zniknął z waszego wzroku. Drugi, siedząc na szafie, obserwuje spokojnie sytuację, zerkając na zbierające się myszy bystrym wzrokiem.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Chłopak zakaszlał i zachwiał się. Choć jeszcze chwilę temu był pewien, że nic nie przekona go do oddania znalezionych chwilę temu skarbów, teraz zwątpił. Wydarzenia ostatnich kilkunastu sekund kazały mu się głęboko zastanowić, czy gra jest warta świeczki.
Gdy się wyprostował, poczuł w pełni piekący ból na łydkach i goleniach. Zbity podczas upadku brak także pulsował, ćmiąc nieprzyjemnie. Choć wiedział, że w życiu nikomu się do tego nie przyzna, fakty były jasne - przegrał walkę z bandą szczurów i jednym kotem. Żałosne.
- Myślisz, że naprawdę tego chcą? - zwrócił się do niziołki, machając jej przed nosem wyjętą z worka bransoletą. - Nie mogę im tego oddać. Zbyt długo żyję w biedzie. Ta bransoleta to moja jedyna szansa, żeby w końcu wyjść na prostą - stwierdził. W jego głosie pobrzmiewało coś dziwnego, jakby błaganie. Prośba, żeby niziołka zaprzeczyła, żeby powiedziała, że zna inny sposób na odmienienie swojego życia.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Na szczęście Keegan jak szybko postanowił wspiąć się do dziury w suficie, tak równie szybko zleciał na dół, praktycznie do jej stóp. Niziołka pochyliła się nad jego głową, zaś burza blond loków sprawiała, że twarz dziewczyny wyglądała niczym słońce. Takie... śmiejące się, nieco pobłażliwie, a nieco z czystego rozbawienia jego upadkiem.
- Czyli chodzi Ci tylko o pieniądze? Wystarczyło powiedzieć! Mogę Ci trochę dać. Co Ty na wymianę? Jak wyjdziemy stąd cali dostaniesz cały mieszek.
Skoro w końcu zobaczyła bransoletę przed sobą skupiła się na chwilę na niej. Znała magię. Ba! Dorastała w Puszczy Tinii - najbardziej magicznym miejscu na ziemi, gdzie eter wsiąkł w ziemie, rośliny i żyjące tam stworzenia. Była wyczulona na jej punkcie, więc może zdoła wyczuć, czy nie była jakaś specjalna?
- Poza tym same błyskotki nie zmienią życia. Jeśli gdzieś źle Ci się żyje masz dwa wyjścia. Albo odejść i znaleźć miejsce, gdzie jesteś sobą - ja tak zrobiłam, albo nauczysz się rzeczy, dzięki którym inni będą musieli Cię zaakceptować. Mogę Cię nieco podszkolić w tym co sama potrafię, o ile stąd wyjdziemy. Mam też znajomą z dość ciekawym hobby, które może Ci pomóc. I nie leżałabym na Twoim miejscu za długo, bo od mojego dymu zaśniesz jak tamte szczury. - Głową wskazała mu obezwładnione gryzonie.
- To jak? Chcesz działać z nami?
Może i była ekscentryczną dzikuską z wyraźnie zmienną osobowością, ale czy ktoś tak dbający o zwierzęta może być zły dla ludzi? Szczególnie, że przyznała się właśnie przed chłopakiem, iż opuściła swą rodzinną wioskę, bo nikt jej tam nie akceptował. Gdy on się tak zastanawiał dziewczyna przyglądała się, jak Gruby walczy z gryzoniami. Widać, że ledwo powstrzymywała chichot, gdy szczury gryzły go po jajach.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Chłopak poczuł jednocześnie złość na niesprawiedliwość tego świata oraz głęboki smutek. Smutek nad swoją dolą.
Zaraz jednak dotarło do niego znaczenie kolejnych słów niziołki. Czyżby stała przed nim postać, która może odmienić jego nędzny los?
- No... dobrze. Wchodzę w to, cokolwiek to jest - zgodził się niepewnie. Po czym podał dziewczynie bransoletę.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Keeganowi tymczasem zaczęło się jeszcze bardziej kręcić w głowie. Był to zapewne efekt otumaniającego, halucynogennego dymu, ale dostrzegł kątem oka coś na swoim ramieniu. To był szczur - jednak troszkę inny niż reszta. Miał małą białą bródkę, na głowie wianek z drobnych stokrotek i był zielonkawo-przezroczysty. Keegan widział wcześniej takie istoty. No dobra, może niekoniecznie gryzonia-pacyfiste, ale taki typ istot. Duch. Albo naprawdę halucynacja wywołana specyfikiem niziołki, trudno powiedzieć. Szczur spojrzał na bransoletę z zaaferowaniem i rzekł niezręcznym rymem, machając łapkami:
- Zabierz złoto, bransolety!
I uciekaj stąd, o rety!
Pijak zawsze wódki pragnie
Dasz ją - szybciej w kłopot wpadnie!
I... zniknął. Widział go tylko Keegan, Dahlien nie mogła dojrzeć ni halucynogennych zwidów, ni duchów. Może mara przekazała co miała do powiedzenia, a może poczuła, że to pora aby zniknęła, bowiem...
Koty i szczury przystąpiły do kolejnej ofensywy. Gruby leżał na podłodze zapieniony, odrapany i bez zmysłów, sądząc po tym jak miał nozdrza i usta zatkane szczurami, to pewnie odcięły mu dopływ powietrza. Leżał wielkim, tłustym bębnem zwanym dla niepoznaki brzuchem do góry. Zresztą, z niego i tak nie było żadnego pożytku. Keegan i Dahlien byli zdani na siebie.
Szczury zaczęły skakać z beczek i szafek ku dwójce bohaterów, jeśli duet szybko czegoś nie wymyśli to będzie cały w gryzoniach. Co do kotów - ten, który obserwował was jeszcze przed chwilą z szafy, nagle ruszył żwawo i... zaczął strącać słoiki z przetworami, tuż pod wasze nogi. Szkło chrupnęło pod waszymi stopami, a śliskie maliny i kiszone ogórki jęły się rozlewać po podłodze. Zwierzę bez wątpliwości chciało wam utrudnić poruszanie się.
Kot, który wcześniej atakował Grubego, razem z małym oddziałkiem myszy, czaił się na maselnicy, tuż obok przewróconej drabiny. Uważnie obserwował przeprowadzany na was desant i czekał, aż podejdziecie bliżej i wpadniecie w jego pułapkę chcąc uciec na górę.
A trzeci kot był daleko od was, w drugim końcu piwnicy. Widzieliście tylko jego złote oczy, ostrożnie oceniające sytuację, tak jakby zwierz był jakimś strategiem. Z kierunku każdego z trzech kotów dochodziły do was urągające godności wyzwiska wrzeszczane starczym, wściekłym głosem:
- NASZE SKARBY! KRADNĄ NASZE SKARBY! ODDAJCIE JE, SĄ MOJE! MOJE, MOJE, MOJE! WY WIERUTNE SZUBRAWCE, GAŁGANY, BARBARZYŃCY! GDY DOSTANĘ WASZE TRUPY TO ZROBIĘ Z NICH GNIAZDA DLA SZCZURÓW! BAKŁABYCHY WY!
Dym coraz bardziej rozchodził się po piwnicy. Możecie uciekać, atakować albo spróbować wziąć zwierzęta na przeczekanie. Te są bystre i widać, że szukają wysokich miejsc, ale wcześniej czy później oszałamiające opary powinny roznieść się po całej piwnicy. A może jest jeszcze jakaś inna ścieżka, którą można pójść aby wybrnąć z tej sytuacji?
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Co to za paskudztwo?! - krzyknął do Dahlien, po czym zakrył usta rękawem. - Zresztą, nieważne. Wypuść nas stąd! Musimy zniszczyć te rośliny! - Wskazał ręką w stronę dziury w podłodze. W obliczu przewróconej drabiny, zdawała się to jedyna rozsądna droga ucieczki.
Wtedy też dostrzegł kota, przycupniętego w okolicach dziury, obserwującego. W tym samym momencie jeden ze szczurów ugryzł chłopaka w płatek ucha. Choć nie bolało, raczej zaswędziało, było jak sygnał przypominający, że trafił na wojnę. A więc wojna...
Uniósł rękę, trzymającą łom, i zamachnął się. Choć zdarzało mu się wygrywać pojedynki w rzucaniu nożami do jabłek, nie mógł być pewien, czy tym razem trafi. Łom był zupełnie inaczej wyważony, znacznie cięższy i większy. Warto było jednak spróbować.
Sapnął, machnął ręką i otworzył dłoń. Łom zatoczył łuk pod sklepieniem, lecąc w stronę kota z drugiego końca piwnicy.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- To? Pacyfistyczny sposób, żeby poradzić sobie z gryzoniami ale nie zrobić im większej krzywdy. - Niziołka nie zamierzała ranić żadnej żywej istoty, jeśli mogła znaleźć jakiś inny sposób. Zabrała od niego bransoletę i żeby jej nie zajmowała dłoni po prostu ją sobie założyła. -Swoją drogą jestem Dahlien, a tamten ork to... Gruby. Po prostu Gruby. - W końcu się sobie nawet nie przedstawili.
O ile na szczury mieli już jakiś pomysł, tak zostały przecież jeszcze koty. Może faktycznie najwyższa pora pomyśleć o drodze ucieczki? Widziała dwie możliwości, ale którą wybrać? Niemniej by któraś była osiągalna trzeba było sobie jeszcze poradzić z mruczkami. Szybko się rozejrzała i dostrzegła skrzynki z narzędziami. Jak tylko uniosła rękę te się uniosły (drewno reagowało na jej magię), wysypały pod ścianą młotki, śrubokręty i inne duperele, a zaraz potem na drewnie pojawił się mięciutki meh. Stworzone na szybko dwa pojemniczki poszybowało do kota blisko spaślaka oraz do futrzaka pilnującego dziury. Dzikuska liczyła, że odezwie się w nich zew natury i tak jak nawet największe tygrysy chętnie wchodzą do kartonu, tak i one nie pogardzą naprędce zrobionym legowiskiem. A może i skusi się na nie również ten zrzucający słoiki? W końcu nie od dziś wiadomo, że koty zmieszczą się tam, gdzie pozornie nie miałyby szans wejść. Właśnie na to liczyła Dahlien.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Obydwa podejścia przyniosły pewne efekty. Oczy kota obserwującego was z oddali na chwilę zniknęły, gdy ten zmuszony był zrobić unik. Metalowy łom rąbnął o ścianę hałasując przy tym nieprzyjemnie i potoczył się po ziemi. Futrzakowi raczej nic się nie stało, ale musiał zeskoczyć na ziemię, bo słychać było jak prycha od otępiającego dymu.
Pozostałe dwa koty, ten który zrzucał słoiki i ten pilnujący drabiny podniosły głowy z niepokojem. Obracały wzrok to w kierunku mchowych legowisk, to w kierunku gdzie uderzył łom, wyraźnie rozproszone.
Zauważyliście, że szczury które was obsiadły, w momencie kiedy straciły uwagę swoich "nadzorców", również stały się mniej chętne do ataków. Te, które wskoczyły na Keegana i Dahlien postanowiły się ewakuować na podłogę - a tam stawały się jeszcze bardziej skołowane od dymu i zapachu kiszonych ogórków. Zapanował jeszcze większy chaos niż wcześniej (o ile to możliwe), szczury zaczęły biegać to tu, to tam, poddenerwowane sytuacją.
Głos wściekłego dziada na chwilę ucichł w pół zdania, tak jakby coś "przerwało połączenie".
Stoicie w kałuży pełnej wymieszanych konfitur malinowych i kiszonych ogórków, a pod waszymi stopami pełzają rozproszone szczury. Koty są rozproszone, ale nie minie wiele czasu nim znowu skupią się na was i odzyskają kontrolę nad swoimi podwładnymi. Chyba, że ostatecznie wybiorą miękkie, mchowe legowiska. Gruby leży na środku piwnicy i... chrapie? On śpi...? Tak czy siak, zwierzęta chyba uznały go za pokonanego, a samemu orkowi nic się chyba poważnego nie stało. Grubas wyglądał na ten typ bestii, która nawet jak się na nią zawali cały budynek, to nic jej nie będzie.
CHRRRRRRRRRRRRRRUP
Motyw muzyczny: One Hour Evacuation
Usłyszeliście głośne tarcie nad sobą, przy ścianie, którą wcześniej rzeczony spaślun rozwalił i ujrzeliście, jak nagle, naprzeciwko was, w miejscu gdzie znajdował się otwór zasklepiony roślinami przez Dahlien, zaczęły wykwitać dwa pęknięcia - jedno od góry, w kierunku podłogi piwnicy, a drugie po suficie piwnicy, zmierzające do dziury zrobionej przez tłuściocha. Ten dom, a przynajmniej piwnica, naprawdę może się zawalić. A wręcz patrząc z przerażeniem na to jak pęknięcie szybko się rozchodzi, zaczęliście mieć pewność, że tak właśnie się stanie. Keegan mógł nawet być trochę dumny, bo wyglądało to tak, jakby jego celny rzut łomem doprowadził do tej katastrofy.
Macie niewiele czasu i musicie szybko działać, jeśli chcecie się ewakuować. Gdzie jednak iść? Dołem, do drugiego budynku? Górą? Ukryć się po drugiej stronie i liczyć, że nic na was nie spadnie? Tyle wyborów...
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Koty! One są przekaźnikiem magii czarodzieja! Jeśli one nas nie widzą, to i on. To przez nie kontroluje szczury! Jeśli zajmiemy koty powinniśmy dać sobie radę.
Zabawne było to, że współpracowała z chłopcem, który w dalszym ciągu się jej nie przedstawił. Ewidentnie nie był dobrze wychowany.
Chcąc dokończyć dzieła z legowiskami za pomocą magii ostrożnie przysuwała je w kierunku kotów. Dodatkowo by je zachęcić do wejścia w środku pudełek pojawiła się kocimiętka. Jak teraz się nie skuszą na wejście do nich, to są jakieś dziwne. Serio! Dahlien nigdy nie sądziła, że na świecie istnieć może kotowaty, który by się temu oparł. Jak tylko koty wejdą do pudeł planowała winoroślami zamknąć je od góry (zostawiając otwory by powietrze krążyło) i zostawić je na podłodze. Wtedy otumaniający zwierzęta dym powinien dostać się do futrzaków, żeby i one ucięły sobie drzemkę.
Niezależnie od efektu tego planu tak czy siak musiała się stąd wydostać.
- Musimy stąd uciekać. Chodź młody! - krzyknęła do niego i zrobiła coś, czego ten raczej się nie spodziewał. Co? Wskoczyła orkowi na brzuch i ewidentnie zaczęła używać Grubego jak trampoliny, przez co za każdym razem podskakiwała coraz wyżej. W końcu chwyciła się krawędzi dziury i zwinnie podciągnęła do góry, żeby opuścić piwnicę. No, przynajmniej taki miała plan.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Zareagował dopiero, kiedy Dahlien wskoczyła na brzuch orka. Wtedy wydał z siebie dziwny dźwięk - ni to prychnięcie, ni to zachłyśnięcie się. Szybko zamaskował szok kolejnym wybuchem kaszlu. Nie musiał się zresztą przesadnie starać - dym wciąż gryzł go w płuca.
Spojrzał na szczury. Potem na koty. Potem na orka. Z całej tej zgrai, leżący od kilku minut w bezruchu ork wydawał się najmniej przerażający. Dlatego, samemu nie do końca wierząc w to, co robi, wdrapał się na cielsko Grubego i gdy niziołka złapała się krawędzi wyrwy w suficie, Keegan spróbował pójść w jej ślady. No to hop.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Dahlien i Keegan podbiegli szybko do Grubego, po czym zaczęli po nim skakać. Jak na trampolinie, odbijali się coraz wyżej i wyżej, a wkoło nagle rozległ się huk. To boczna ściana zaczęła się zawalać. A potem drugi huk. To Grubemu zaburczało w brzuchu od brutalnego masażu. W momencie, gdy po raz ostatni chłopak i niziołka odbili się od bebechu orka, ten otworzył oczy i zaczął się podnosić. A chwilę później gruchnęło.
Słyszeliście jak od strony wejścia osuwa się cały budynek, zasypując większą część piwnicy i Grubego. Część posiadłości, którą wcześniej wchodzili intruzi tąpnęła, unosząc tuman pyłu i kurzu do góry. Ten wpadł do oczu tak Keegana, jak i Dahlien, na chwilę przesłaniając im widok i boleśnie szczypiąc.
Duet znalazł się na parterze, po stronie, która się (jeszcze) nie zawaliła. Gdy już odzyskali wzrok, to zobaczyli, że tuż za nimi znajdowały się schody na piętro, kominek oraz rozległa komoda. Przed nimi - rumowisko powstałe po zawaleniu budynku. Kupa cegieł, kamienia oraz zniszczonego sprzętu prowadziła ku górze, trzeba się było na nią wdrapać. Widzieliście ciemniejące z każdą chwilą niebo, słońce niemal zaszło i jedynie jego ostatnie promienie oświetlały resztkę nieboskłonu. Był tylko jeden problem. A może nawet dwa.
Na schodach na piętro oraz na rumowisku stały dwa, gigantyczne szczury. Były wielkości rosłego mężczyzny, dwunożne, ze skudlonym futrem, kolcami na plecach, pazurami ostrymi jak żyletki oraz wielkimi zębami, które mogły pewnie przeciąć jednym kłapnięciem belkę stropową. Warczały niczym wściekłe psy, gotowe rzucić się na bohaterów w każdej chwili. Chłodne, zakurzone powietrze rozdarł krzyk starca:
- NASZE DZIEDZICTWO! NASZ DOM! ZNISZCZONY, DOBRA SKRADZIONE! NIE UJDZIECIE STĄD ŻYWI! ROZSZARPIEMY WAS, ZMIAŻDŻYMY! TYLE LAT STARAŃ, TYLE LAT! TAKA TRAGEDIA!
Głos z gniewu zaczął przechodzić w rozpacz i płaczliwość, tak jakby grożącemu powoli kończyły się już opcje i stawał zdesperowany...
Przed wami - szczur pilnujący rumowiska, które byłoby ucieczką z całego domostwa. Za wami - szczur pilnujący schodów, którymi można by się dostać na piętro (a z piętra potencjalnie przeskoczyć szczura na rumowisku lub znaleźć inną drogę ucieczki). Pod wami - zawalona piwnica. Sądząc po świńskich jęknięciach oraz ruchu na dole, Gruby jakoś się trzymał, a jako że nie słyszeliście rozpaczliwych miauków czy piśnięć, to reszta zwierzątek też chyba zdążyła na czas umknąć. Co dalej? Dahlien czuła od szczurów-gigantów słabą magię, ale nie czuła od nich zewu natury. Buhr intensywnie pociągał noskiem, próbując złapać zapach potwornych rodaków, ale widać było, że jest niepewny z czym ma do czynienia.
Z boku, przy rumowisku, znajdowało się parę przewróconych mebli, w tym nienaruszony, szeroki stół. Gdyby się za nimi skryć, można by jakoś przemknąć naokoło szczura... tylko ten patrzył się na bohaterów bardzo, BARDZO intensywnie i na pewno dojrzy taką próbę. Jako że szczury były dwunożne, to było nieco miejsca aby się pod nimi przeczołgać, hacząc czołem o ich jaja, ale to również była, bardzo, bardzo ryzykowna zagrywka.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Zawaliło się! To świetnie - myślał, uradowany. Pan Raubo z pewnością jest gdzieś w okolicy. Usłyszy o problemach przy jego robocie i przyjdzie tu tak szybko, na ile pozwoli mu jego wielki brzuch. I jakoś mnie stąd wyciągnie. Albo pan Lars! Przecież jego dom też mógł zostać uszkodzony.
Niech to licho - przemknęło mu przez myśl, gdy się prostował. Mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie im do głowy, że to zawalenie ma jakiś związek z moją pracą! Na pewno nie ma!
Odkaszlnął jeszcze raz i ostatni raz wytarł łzawiące oczy wierzchem dłoni. I wtedy go zobaczył. Olbrzymiego szczura, stojącego tuż przy schodach. Instynkt podpowiedział chłopakowi, że trzeba wiać co sił w nogach. Odwrócił się i... dostrzegł kolejnego. Równie wielkiego i równie przerażającego szczura.
Wtedy rozbrzmiał głos starca. I dla Keegana było to już zbyt wiele.
- Czego ty od nas chcesz?! Co ci zrobiliśmy?! - zaczął krzyczeć, patrząc po suficie i ścianach, jakby szukał rozmówcy. - Coś ci zabraliśmy? To weź sobie z powrotem!
Sięgnął do worka, który trzymał w ręce i wyjął z niego kilka skradzionych monet. Cisnął je w kierunku szczura przy stercie gruzu. Ale na tym nie poprzestał. Wyjął z worka swoje zapasowe portki i cisnął je w stronę drugiego ze szczurów. Zaraz potem w ślad za nimi poleciała czerwona apaszka, którą zwykł zakładać na specjalne okazje. A potem nadgryzione jabłko.
- Bierz sobie to wszystko, kimkolwiek jesteś i daj nam święty spokój!
Choć Dahlien nie znała chłopaka i nie mogła wiedzieć, co jest dla niego typowym zachowaniem, szaleństwo w jego oczach i dzikość ruchów mogły jej dać jasno do zrozumienia, że teraz nerwy wzięły górę. Keegan był bliski paniki - prawdopodobnie tylko ta dzika reakcja pozwoliła mu jeszcze nie zanieść się płaczem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
W sumie jej obecny towarzysz też był... specyficzny. Dahlien przekrzywiła głowę patrząc z zainteresowaniem co też dzieciak wyprawia. Wcześniej tak kurczowo ściskał swoją torbę, a teraz pozbywa się wszystkiego co tylko miał? A mówili, że to ona jest szalona. Położyła my na chwilę dłoń na ramieniu chcąc dodać mu nieco otuchy i uśmiechnęła się, chociaż oczy miała poważne.
- W porządku, nie martw się. Jak tylko będziesz miał okazję - uciekaj. - Miała plan, ale czy się uda? Chciała tu coś jeszcze zrobić, ale zapewnienie bezpieczeństwa temu dziecku też było ważne. - Jeśli dasz radę zawołaj straż.
Nie było też na co czekać. Szybkim ruchem wyciągnęła z sakiewki małe czarne nasionko i rzuciła je pod nogi szczura strzegącego osuwiska. Jeśli da radę go obezwładnić to Keegan powinien móc wydostać się z budynku. Dzięki niewielkiej ilości druidzkiej magii wyrosło pnącze, które natychmiast owinęło się wokół szczura niczym wąż dusiciel, zaś na wysokości pyska stworzenia wyrósł jaskrawo żółty kwiat. Nie minęła sekunda, a roślina niby żywa istota plunęła jakąś substancją tam, gdzie powinna znajdować się twarz szczurołaka. Dziewczyna nie chciała nikogo skrzywdzić, lecz musiała jakoś obezwładnić stwory. Co ważniejsze miała wrażenie, że to jacyś nieszczęśni ludzie zostali przeklęci, przez co przybrali postaci zwierząt. Esencja kwiatu powinna go w trybie błyskawicznym uśpić, przez co ten padnie na ziemię.
- Biegnij! - Jeśli plan się powiedzie lekko popchnie chłopca ku wyjściu, a sama uniesie rękę ze zdobioną bransoletą by drugi szczur ją zobaczył. - Jeśli tego chcesz to musisz mnie złapać!
Ruszyła biegiem w przeciwną stronę jak chłopiec, półkolem w stosunku do szczura przy schodach. Chciała skupić na sobie jego uwagę, więc chwyciła po drodze leżącą beleczkę i uderzała nią o wszystko po drodze powodując duży hałas. Szczury posiadały bardzo czuły słuch, może się dzięki temu wystarczająco rozproszy, by młody mógł uciec?
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Ale stało się coś... dziwacznego. Wszystkie przedmioty rzucone ku szczurowi, jakby się w nim zapadły i upadły na rumowisko lub na schody. Tak, jakby przeniknęły. Podobny "problem" napotkało pnącze, wyczarowane przez Dahlien - roślina próbowała się owinąć wokół celu, ale tylko przenikała przez stworzenie, szamocząc się w miejscu niczym wąż.
Po chwili, szczury zamigotały... i zniknęły. To była tylko iluzja. Najwyraźniej osoba, która serwowała wam dotychczasowe przygody nie miała już sił na coś bardziej spektakularnego. Po chwili się to zresztą potwierdziło. Krzykliwy głos starca nagle się urwał, tak jak poprzednio, kiedy stracił "połączenie" z kotami. Cisza trwała przez chwilę, po czym znowu wybuchł krzyk, pełen żalu i złości:
- CO NAM ZROBILIŚCIE!? CO NAM ZABRALIŚCIE!? NACHODZICIE NASZ DOM! NISZCZYCIE GO! KRADNIECIE NASZE SKARBY, CENNE SKARBY, RODOWE PAMIĄTKI MOJEJ UKOCHANEJ SIOSTRY, NASZE SKARBY, SKARBY! I PYTACIE CO NAM ZROBILIŚCIE!? WSZYSTKO STRACONE! CAŁY DOBYTEK! NIC NAM NIE ZOSTAŁO! NIC! NAWET DOM NAM ODEBRALIŚCIE! NIE DARUJEMY WAM TEGO! BĘDZIEMY WAS NAWIEDZAĆ, BĘDZIEMY MODLIĆ SIĘ DO WIELKIEGO SZCZURA ABY ZESŁAŁ NA WAS GŁÓD I CHOROBY! ŚMIERĆ I JĄTRZĄCE RANY! A GDY WRÓCĄ NAM SIŁY, ZMIENIMY WAS W SZCZURY!
Bezosobowy głos jęczał bezradnie, acz dało się wyczuć w nim, że groźba mogła nie być bezpodstawna - nie po tym z czym mieliście dzisiaj do czynienia. Keegan wbiegł na szczyt gruzowiska nie niepokojony przez żadne niebezpieczeństwa. Z góry mógł zauważyć, że rzeczywiście, całe zamieszanie musiało dotrzeć do mieszkańców dzielnicy. Ktoś próbował dojrzeć co się dzieje z okna, zaczęły też zbierać się okoliczne męty, żebracy i łajdacy, zainteresowani okazją na szybki szaber. Samo miejsce leżało na pograniczu z Labiryntem, niesławnymi slumsami, dlatego to właśnie tych hien można było spodziewać się najpierw. Jednak bez wątpienia za jakiś czas pojawi się też straż, to była tylko kwestia czasu. Jeśli Keegan rzeczywiście wyruszy na poszukiwania strażników, to pewnie przyspieszy proces ich przybycia, kończąc całą sprawę... w ten lub inny sposób.
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- No już! Przecież mówiłam, że oddam bransoletę. A gdzie niby i komu? Swoją drogą nieładnie tak zamieniać innych w szczury! Jeśli ktoś się takowym nie urodził nie będzie czuł miłości natury. Może wyjdziesz już z ukrycia i na spokojnie weźmiesz co chcesz? Z resztą tak naprawdę nic nie zabraliśmy. Przyszliśmy uratować szczurki.
Patrząc obiektywnie to w sumie powiedziała prawdę. Wszystko to, co Keegan i Razzuk zabrali już wróciło w ten czy inny sposób do domostwa. Aktualnie jeszcze tylko ona trzymała bransoletę na ręce, ale to też po to, żeby łatwiej jej było uciec z piwnicy.
- No gdzie jesteś? Na górze? - Tylko taka opcja została, bo na dole nikogo nie było, tutaj też chyba nie. Idąc tym tokiem myślenia blondyneczka poszła schodami na piętro.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Chłopak widywał duchy. Czasem jego wzrok potrafił wyłapać coś, czego nie widział nikt inny. Delikatny ruch, sugestię postaci przebijającej się przez osnowę rzeczywistości. Nigdy się z tym nie oswoił, nigdy nie opanował dreszczy i gęsiej skórki. A gdy raz zjawa przemówiła wprost do niego... Brr. Na samo wspomnienie zrobiło mu się zimno.
Nie, nie pozwoli, żeby coś jeszcze zaczęło się nim interesować. Czymkolwiek to jest. I choćby miało to kosztować cały zdobyty tu majątek.
- Nic tu nie ma! Roboty wyburzeniowe, proszę się rozejść na bezpieczną odległość! Grozi zawaleniem! - krzyknął do zbierającego się na ulicy tłumu, a potem zbiegł z gruzowiska z powrotem koło dziewczyny.
- No dobrze - powiedział, chyba po raz pierwszy samemu inicjując rozmowę - wizja bogactwa trochę przysłoniła mi oczy. Ale w tym domu jest coś więcej niż trochę złota. I wolałbym, żeby to tu zostało. Nie chciałbym, żeby za kilka tygodni okazało się, że przywarło mi do buta. Ty, zdaje się, znasz się trochę na magii - zawiesił na moment głos, by mogła potwierdzić. - Więc coś wymyślimy.
A potem ruszył za nią na piętro.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Bez żadnych problemów, duet wszedł na piętro. Na górze znajdował się korytarz wzdłuż którego znajdowały się osobne pokoje z otwartymi na oścież drzwiami - wszystkie oszabrowane z czegokolwiek cennego i pełne kurzu. Nie widzieliście tam żadnych więcej szczurów, jednak miały sporo miejsca gdzie mogły się ukryć. Posiadłość nie była duża, więc musiały to być pokoje wcześniejszych mieszkańców, którzy z jakiegoś powodu opuścili to miejsce.
Na końcu korytarza znajdował się jednak pokój inny niż wszystkie. Również był otwarty, ale z oddali widzieliście, że nie jest zaniedbany ani zapuszczony. Z jego środka dobiegało słabe światło. Skoro byliście już na piętrze i chcieliście rozwiązać całą sprawę, to wcześniej czy później do niego wejdziecie. A tam...
Pokój był częściowo zniszczony - brakowało ściany, która osunęła się po "wejściu" Grubego do budynku. Przez ogromną dziurę, widzieliście inne domostwa w dzielnicy oraz księżyc, powoli wdrapujący się na nieboskłon. Samo pomieszczenie, pomijając destrukcję wywołaną dzisiejszą wizytą, było bardzo zadbane. Odkurzone, wysprzątane, bez nieczystości. Wyglądało to na swego rodzaju gabinet, przy ścianie po lewej znajdowało się biurko, na nim kałamarz z zaschniętym atramentem, ale żadnych dokumentów. Tuż obok niego: biblioteczka. W niej głównie pozycje traktujące o naturze, różnych rodzajach roślin i zwierząt, ale też o ekonomii, rodach szlacheckich, też nieco książek typowo "do poczytania", o tytułach przygodowych. Wszystkie podniszczone przez ząb czasu, ale ułożone równiutko, niby od linijki. Na ścianach wisiały trzy obrazy: jednym była typowa martwa natura, drugi przedstawiał stateczne, starsze małżeństwo przywdziane w stroje szlachty - u ich boku stała dwójka dzieci, chłopczyk i dziewczynka, pewnie rodzeństwo. Trzecia rama zawierała zaś portret młodej, ciemnowłosej kobiety, niewyróżniającej się specjalnie, z podkrążonymi oczami i troszkę przy tuszy, ale z bardzo czarującym uśmiechem. Patrząc na nią widać było, że artysta chciał oddać dobrotliwość oraz poczciwość charakteru. Światło które widzieliście biło ze świec, palących się to tu, to tam, na biurku, na szafkach, przy biblioteczce. Ktoś musiał niedawno je zapalić. W kątach pokoju, pod ścianami, znajdowały się małe dziury, niby małe przejścia dla szczurów.
Jednak nie to było najdziwniejsze - Dahlien i Keegan mogli zwrócić uwagę na dwie inne rzeczy, każda chyba równie ważna.
Tuż na skraju miejsca, gdzie była zawalona ściana znajdowała się dziwna konstrukcja, coś na wzór kapliczki. To tam paliło się najwięcej świec. Na samym środku ołtarzyku stał przewrócony, drewniany talerz z którego wysypał się ser, suchego mięso, ziarno, bób i przepiórcze jaja. Na krawędzi zniszczonego piętra smutno zwisała haftowana, zielono-żółta chusta. Wkoło naczynia rozrzucone były kwiaty, czaszki małych zwierząt, drobne monety, gliniane naczynie z którego wylała się woda i różnokolorowe źdźbła traw. Widzieliście też bransoletę, identyczną z tą, którą trzymała na swoim nadgarstku Dahlien. Nad ołtarzykiem, od strony głębi pokoju, stał drewniany szczur z łapkami złożonymi w geście podziękowania - po drugiej stronie prawdopodobnie był drugi, ale spadł gdzieś do rumowiska. Wyglądało to tak, jakby co najmniej ćwiartka, a pewnie i więcej całego układu i ołtarzyku zostało zniszczone.
Dahlien rozpoznała tę strukturę. To było coś w rodzaju druidycznego totemu, kapliczki, struktury mającej dawać płodność i posłuszeństwo zwierząt, któremu było poświęcone. Postawienie czegoś takiego w środku miasta było bardzo niecodziennym zabiegiem, zazwyczaj podobne rzeczy widywano w głębiach lasów i druidycznych matecznikach. Zazwyczaj też były o wiele bardziej skromne niż to czego pozostałości mieliście tutaj. Musiał tu mieszkać jakiś druid, a ta kapliczka była przedłużeniem jego mocy oraz więzi. Czemu to znalazło się w domu jakiegoś arystokraty?
Keegan nie posiadał wiedzy Dahlien. Ale posiadał pewien inny dar, który sprawił, że widział więcej niż niziołka. Oto bowiem, tuż przy kapliczce ujrzał szczura-ducha w wianku i z białą bródką, tego samego, który ukazał mu się wcześniej. A po drugiej stronie, nieprzyjemnie blisko wejścia...
...stał mężczyzna równie przezroczysty co szczur. Starzec. Był o wiele wyższy od was, miał długą brodę, nieco podobną do tej szczurzej, pomarszczoną twarz i mocno podkrążone oczy. Jego oczy żarzyły się szmaragdową zielenią. Ubrany był jak arystokrata, szlachcic, obwieszony biżuterią i bogatą tkaniną. Na głowie jednak miał wianek ze stokrotek. Staruch zaciskał pięści i zgrzytał zębami, gapiąc się na was nienawistnie... ale i niepewnie. Nic nie mówił. Tylko patrzył.
Szczurek był jednak bardziej gadatliwy. Spojrzał na Keegana i zapiszczał rymem, tak jak poprzednio:
- Złoto, mirra, amulety!
Gdy je oddasz to niestety!
Żyć będziemy wciąż w niewoli!
Wyrwij nas z tej łże niedoli!
Złap bogactwa, umknij w puszczę!
Opuść chciwych ludzi tłuszczę!
Ród czy bracia, dwór czy bory!
Wygnaj z miasta nędzne zmory!
Po czym wbił spojrzenie w Keegana niemal tak intensywnie jak duch starca. W spojrzeniu zwierzątka jednak nie było wściekłości, a bardziej oczekiwanie. Duchy zdawały się nie widzieć nawzajem, a przynajmniej nie reagowały na siebie.
No i masz. Co teraz z tym ambarasem?
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Wtem jej uwagę przykuły obrazy w ostatnim pokoju. Podeszła do tego przedstawiającego rodzinę szlachciców i z szacunkiem położyła dłoń na ramię.
- Czy ten głos nie mówił przypadkiem, że bransoleta należała do jego siostry? Ale to był chyba podstarzały mężczyzna, a tu są dzieci... Jeśli by tu żył to dlaczego tylko jeden pokój miałby być tak dobrze zachowany? - Ciężko powiedzieć, czy słowa kierowała do Keegana, czy bardziej myślała na głos. Nie pasowało jej tu wiele szczegółów, jakby ciągle jej coś umykało. Frustrujący był fakt, że nie mogła ustalić, czymże to było. Przypatrzyła się jeszcze dokładniej, czy trzeci obraz przyjaznej kobiety nie był przypadkiem podobny do żony lub córki z poprzedniego malowidła.
Potem jednak skupiła się na kapliczce.
- Co robi tu druidyczna kapliczka ofiarna? - Zaczęła zbierać wszystkie porozrzucane rzeczy i układać je obok kapliczki, ale jeszcze nie na ich właściwych miejscach. Chwilę wpatrywała się również w drugą bransoletę. Z jednej strony chciała pójść za prądem magii natury, lecz z drugiej szczur, który ich tu przywiódł wyraźnie prosił o pomoc. Przecież dlatego się tutaj znalazła. Nie interesowały jej za bardzo bogactwa, drogocenne kamienie czy zapasy jedzenia. Przybyła tu jako Uzdrowicielka Natury.
- Młody... tutaj gdzieś powinna być druga taka drewniana figurka. Pomóż mi ją znaleźć. Luke! Buhr! Wy też szukajcie! - Z plątaniny blond włosów niziołki wyfrunął mały zielonkawy ptaszek, a bura myszka opuściła bezpieczne schronienie w torbie dziewczyny. Szybko zniknęły z ich pola widzenia najpewniej przeszukując te miejsca na zewnętrznym gruzowisku, do których oni sami by się nie dostali. Sama Dahlien również rozpoczęła swoje poszukiwania, lecz została na razie w pokoju. Sprawdzała głównie okolice podłogi, pod komodami, biurkiem i tam, gdzie mogłaby spaść figurka gdyby pozostała w budynku.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Poczekaj - odzewał się jednak po chwili. - Nie jesteśmy tu sami.
Potem w kilku zdaniach opowiedział jej, co widzi i sparafrazował wierszyk. Podbródkiem wskazał miejsca, gdzie znajdują się duchy.
- Czyli - zakończył - jeśli dobrze rozumiem, mamy zabrać stąd kosztowności i wywieźć je z miasta. Jakby... jakby pozostawiony majątek więził tu tego mężczyznę. Mam rację? - nagle zwrócił się bezpośrednio do szczura. - I czy mówisz w imieniu waszej dwójki?
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Dahlien kontynuowała obserwacje i zbierała rzeczy, które poprzewracały się z kapliczki. Mogła się domyślać co oznaczały pojedyncze elementy tego układu. Jedzenie było zwyczajowym podarkiem przy wszelkich rytuałach, kwiaty, woda i źdźbła traw były łącznikiem z naturą i symbolem przymierza, czaszki małych zwierząt symbolem mającym pokazać z jakimi zwierzętami druida łączy więź, ale też zapewniające pewną kontrolę przez więź z przodkami. Chusta mogła być elementem stricte ozdobnym, ale też obszyta była wewnątrz zielenią, a na zewnątrz złotem. Może i tu była skryta jakaś symbolika? Bransoleta musiała być czymś od druida, oznaczającego go jako patrona zwierząt. Była troszkę większa od tej, którą niziołka miała przy sobie.
Jedynym dziwnym elementem było złoto. Natura nie potrzebowała złota, to był znak cywilizacji, kontra do natury. Z punktu widzenia Dahlien, ten element został dodany nieumiejętnie i bez przemyślenia, ale z drugiej strony osoba kontrolująca gryzonie, potrafiąca tworzyć ich iluzje i potencjalnie zamieniać kogoś w szczura powinna bardzo biegle władać magią druidyczną.
Zwierzęta rozpoczęły przeszukiwanie, a tymczasem Keegan opowiedział niziołce co widzi. Kiedy chłopak odezwał się do ducha-szczura, zmora starca, która dotąd gapiła się niby sęp na intruzów, powiodła za nim wzrokiem. Szczur spojrzał to na Keegana, to na widmo sędziwego szlachcica, po czym znowu na Keegana, z przestrachem. Pokręcił łebkiem stanowczo i przyłożył pazur do pyszczka na znak, aby do niego nie mówić. Sam, tym razem już ciszej, z mniejszym przekonaniem i z większą trudnością składając rymy pisnął:
- Miasto nad lasy
Siostra nad braci
Na złoto łasy
Lecz to szczur tra...
Nagle głos piskliwego stworzenia przerwało wściekłe charknięcie. Starzec wymierzył palec w szczura, a jego oczy rozgorzały mocniej zielenią:
- Widzę cię. Teraz cię widzę. Odejdź, nie zrozumieliście mojego bólu i sami na siebie sprowadziliście ten los podstępami. Odejdź, maro.
Słowa wypowiadane przez starucha słyszała również Dahlien. Szczur-duch pisnął boleśnie i z cichym "pyk" rzeczywiście zniknął. Duch druida obrócił się teraz do Keegana. Podszedł do niego i stanął nad nim, zwieszając z góry łeb i niemal smagając go brodą po czubku głowy. Był naprawdę wysoki.
- Ty. Ty mnie widzisz. I widziałeś ducha tego szczura. Teraz rozumiem, przyprowadził was tutaj, abyście zniszczyli nasze sanktuarium. Już rozumiem. Oddacie nasz amulet. Naprawicie nasz dom. I zadbacie o to, aby więcej nie przychodzili tu obcy. Nie wiem jak, to wasza sprawa. Wtedy puszczę was wolno i nie będziecie narażeni na moją zemstę.
Duch starca nagle zaczął mówić spokojniej i konkretniej, tak jakby miał przebłysk rozumu. Wcześniej krzyczał jak opętany, teraz zwracał się do was stanowczo, ale bez wycia charakterystycznego dla zjaw z historii. Tak jakby zrozumiał co jest przyczyną waszego najścia i nie musiał was straszyć. Ciągle, to co mówił duch, słyszała też Dahlien.
Co dalej z tym ambarasem?
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
- Dużo wymagań, jak na trupa - odezwał się, gdy mężczyzna skończył mówić.
Stało się. Nagle. Decyzja zapadła. Chłopak nie wiedział, czy dobrze zrozumiał całą sytuację, czy konflikt starca ze szczurami wyglądał tak, jak sobie wyobraził, ale słowa same wyskoczyły z jego ust. Jakby umysł podświadomie wybrał, ale zapomniał o tym poinformować właściciela. Bywa i tak.
- Dahlien - zwrócił się do niziołki. - Widzisz go? Jest tu, przede mną. Cokolwiek chcesz zrobić, nie oddawaj mu bransolety. Coś mi mówi, że trafiliśmy w sam środek sporu czarodzieja z naturą. Niejedną noc spędziłem bez dachu nad głową i żaden czarodziej nie omieszkał dogrzać mnie wtedy zaklęciem. Zwierzęta to jednak co innego. Nieraz były obok, gdy było najgorzej. Pomóżmy szczurom przełamać tę klątwę.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Ucieszyła się, że chłopak doszedł do tych samych wniosków co ona. Ona również chciała uwolnić naturę spod władzy skażonej cywilizacją druidycznej magii.
- Pomożesz mi w końcu szukać? Musimy naprawić ten ołtarzy. Powinna tu gdzieś być druga figurka z drewna.
Nie wspomniała czemu chce to zrobić. Tak było bezpieczniej, bo gdyby przyznała się do chęci późniejszego zniszczenia rytualnej magii może duch im by w tym przeszkadzał. Póki co wyglądało to na razie, że chciała to uporządkować. Jakby nie patrzeć potrzebowali tego, żeby potem mogła rozplątać tutejszy eter, by magia zniewolenia ustąpiła.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Jednocześnie po raz pierwszy spróbował czegoś, czego nie robił nigdy do tej pory. Dotychczas uważał, że duchy po prostu mu się... przydarzają. Pojawiają się, kiedy mają na to ochotę, robią, co chcą i odchodzą. Chłopak stawiał się wyłącznie na pozycji obserwatora, przypadkowego widza, który ma okazję przyglądać się temu specyficznemu spektaklowi.
Teraz jednak było inaczej. Stał się postacią dramatu. Duchy zaangażowały go w swoją historię.
Czy był w stanie nawiązać z nimi kontakt z własnej woli?
Wbił wzrok w miejsce, w którym jeszcze chwilę znajdował się duch szczura. Zmrużył oczy. No, dalej, pojaw się. Wróć, duszku, zachęcał w duchu.
- Jeśli nie możesz się pojawić, przynajmniej przemów - odezwał się do pustki w tamtej części pokoju. - Gdzie znajdziemy to, czego szukamy?
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
Warknął starzec wściekle, po czym zamknął oczy, przyłożył sobie dłonie do czoła i zaczął mamrotać jakieś zaklęcie. Najwyraźniej sposób w jaki Keegan zignorował jego prośbę oraz to, że jasno przyznał, że nie ma zamiaru oddawać bransolety, przelało czarę goryczy. Nagle jednak, oczy zjawy przygasły i przestały świecić tak jasno jak wcześniej, a sama również zjawa zaczęła blednąć.
Starzec otrząsnął się, najwyraźniej sam zaskoczony, tym co się stało. Przestał inkantować, a jego postać znowu stała się bardziej wyraźna. Przez chwilę milczał, patrząc jak Keegan woła za duchem szczura, po czym powiedział:
- Nie odezwie się, bo się boi i wstydzi. I słusznie.
Jego głos znowu był nieco spokojniejszy, ale czuć w nim było nutkę desperacji. Na eterycznym czole zaczęła pulsować z nerwów żyła. Starzec najwyraźniej czuł, że zużył całą swoją moc i jedyne co mu pozostało, to słowa oraz resztka poczytalności, aby spróbować was przekonać. Zarówno Dahlien, jak i Keegan, usłyszeli co mówi, jasno i wyraźnie:
- Tak, tak, posłuchaj swojej przyjaciółki chłopcze i naprawcie ten ołtarz, a potem cały dom. W jednym masz rację - to spór z naturą. Jednak nie jestem... nie byłem czarodziejem. A druidem, tak jak twoja towarzyszka.
Przerwał na chwilę, zastanawiając się nad kolejnymi słowami. Przez chwilę wyglądał jakby znowu miał wybuchnąć, ale chyba udało mu się uspokoić trochę emocje, bo trzęsącym się głosem, starzec rzekł:
- Jeśli spędzasz noce tylko ze zwierzętami, bez dachu nad głową, to pewnie nie masz rodziny. Ale gdybyś miał wybór - spędzać niejedną noc nie ze szczurami, ani nawet nie w ciepłym domu ogrzanym przez maga, ale z ukochaną siostrą? Co byś wybrał? Naturę, magię czy miłość? Te...
Zazgrzytał zębami ze złością, a jego głos jeszcze bardziej zaczął się trząść:
- ...szczury... nie są przeklęte. To ich pokuta, za wyrządzone mi krzywdy. Za to, że samolubnie zmusiły mnie do wyboru - natura albo ród, a gdy wybrałem to drugie, to odebrały mi to co kochałem najbardziej. I nawet teraz, kiedy chronię je przed o wiele gorszym złem, one nadal knują i ściągają tutaj najmitów, aby zniszczyli moje miejsce spoczynku.
I tego było chyba już za wiele. Duch rozbłysł furią, a jego kształt zaczął się rozmywać. Znowu pomieszczenie przeszył jego krzyk:
- ZDRAJCY I SZUBRAWCY, KŁAMCY I ZŁODZIEJE! NISZCZĄ NASZ DOM, KRADNĄ SKARBY! PRZEKLNĘ WAS! PRZEKLNĘ! ODDAJCIE NASZE ZŁOTO, ODDAJCIE NASZ AMULET!
Kształt widma rozpłynął się tak, że nie mogliście w nim poznać już ludzkiego kształtu. Pełna furii mgła przecinana co chwila przez zielone rozbłyski zaczęła szaleć po pokoju, trzęsąc szafkami i biurkiem, zrzucając kałamarz i drapiąc książki. Wiatr omiótł całe pomieszczenie, znak złości istoty, która nie mogła zrobić nic więcej, jak tylko znowu wpaść w złość.
Dahlien usłyszała z dołu piśnięcie i świergot, przecinające się przez świst wiatru. Buhr i Luke odnaleźli najwyraźniej drewnianą figurkę, ale ta była za ciężka, aby mogły ją wnieść na górę. Zwierzątka potrzebowały pomocy w wyciągnięciu z zawaliska symbolu. Musiał znajdować się w rumowisku, które spadło w parter.
Samo wniesienie figurki nie będzie kłopotliwe. Dahlien może to zrobić z pomocą magii, Keegan zeskoczyć na dół i podrzucić ją na górę. Duch chociaż upierdliwy, to nie mógł wam pewnie już zrobić krzywdy - a i chyba czas na rozmowę z nim dobiegł końca, bo jedyne co leciało w waszą stronę, to pełne furii obelgi. To był czas na zebranie wszystkich ewentualnych poszlak oraz informacji i wybór - co z całą sprawą zrobić i jak zakończyć tę tajemniczą historię?
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Wtem usłyszała sygnał od swych zwierzęcych towarzyszy. Dokładnie na to czekała! Podbiegła do wyrwy w ścianie i wyciągnęła rękę w kierunku, gdzie popiskiwała bura mysz. Chwilę później w jej stronę pomknęła winorośl, która oplatała drewnianą figurkę. Teraz Dahlien już mogła naprawić ołtarz, ułożyła wszystko jak być powinno, zupełnie jakby jeszcze wczoraj duch mężczyzny go tutaj podtrzymał swą magią.
- Równowaga musi zostać przywrócona, a natura musi wrócić do natury - szepnęła cicho. W sercu jednocześnie miała smutek, lecz nie było w niej żadnych wątpliwości, że przy takim wyborze weźmie stronę zwierząt. Nie ważne, co też się wydarzyło. Rodzina się jej wyparła, nie miała dokąd wrócić. To wszelka roślinność i zwierzyna dotrzymywali jej towarzystwa.
Stanęła wyprostowana przed ołtarzem, w dalszym ciągu nie patrząc na Keegana. Zaraz też wyciągnęła z torby zapałki i odpaliła jedną.
- Sorenie, Panie Płomieni. Poprowadź ten ogień, by objął swą mocą symbole zniewolenia. Niech roztopi łańcuchy krępujące dzieci Aleidy. - Przystawiła zapałkę, żeby drewniane figurki mogły się zająć ogniem. Przelała do niego również nieco swej mocy, żeby wzmocnić eter płomieni. - Aleido, nasza Pramatko. Pomóż swej dziatwie uwolnić się spod okowów zniewolenia. Niech Ci, którzy zrodzili się z tej miłości znów ją odczują. - Przymknęła oczy skupiając się na wirach eteru. Odczuwała chaos, kolidujące ze sobą prądy, jednak delikatnie je nakierowując starała się naprowadzić je do względnego uporządkowania, odsunięcia od siebie tych najbardziej skrajnych.- Nitio, Pani Równowagi. Ześlij nam swą łaskę, pomóż odnaleźć harmonię tam, gdzie jej zabrakło. Niech rozgoryczone serca odnajdą wytchnienie, a istota eteru znów się dostroiła do spokoju świata. - Położyła obie bransolety blisko siebie, żeby wstawiennictwo nimnarejskich bóstw spłynęło również na dawno zmarłe rodzeństwo. - Iselio, Pani Słońca. Ulecz wszelkie rany, te na ciele i duszy. Przynieś ciepło tym, którzy go najbardziej potrzebują. Niech Twe światło wskaże drogę duszom, by na nowo dostąpili zaszczytu kroczenia w Twym blasku.
Podczas całego rytuału druidka była niezwykle skupiona na wirach eteru. Chciała rozplątać supły, udrożnić jego przepływ. Z zamysłem użyła kontrolowanego ognia jako przeciwstawnej siły do drewnianego ołtarzu zniewolenia.
- Zagrożenie zawsze występuje w naturze. Małe zwierzęta w każdej chwili mogą paść ofiarą drapieżników, na które też ktoś może polować. Zniewolenie jakiejkolwiek istoty nigdy nie będzie dopuszczalne, nawet pod przykrywką rzekomej ochrony. Złamałeś swe serce druidzie opuszczając lasy, gdzie było Twe miejsce. Wzburzenie linii losu zawsze ciągnie za sobą konsekwencje, które niestety odczułeś. Uwolnij swą duszę od tego miejsca. Odnajdź siostrę, byście razem mogli znaleźć ukojenie. Odpuść troski żywych, niech teraz oni się o nie martwią. I niech boski panteon ma Was w swej opiece, być może kiedyś znów się spotkamy.
Tchnęła ostatni raz swą własną moc do ołtarza, żeby ostatecznie roztrzaskać tworzącą go magię.
-
Karv
- Posty: 389
- Rejestracja: 27 lut 2022, 8:21
Gdy Dahlien wypowiadała kolejne słowa rytuału, Keegan zdał sobie sprawę, że on jeden wcale nie musi być tym, kto go zakłóci. Byli przecież jeszcze tamci... tamta zbieranina z ulicy, zwabiona tutaj prawdopodobnie wizją łatwego łupu i szybkiego łupu. Krzyknął co prawda, że mają się stąd zabierać, ale czy wygłodniali żebracy daliby się trzymać na dystans chudemu dzieciakowi? Szczerze wątpił.
Dlatego teraz ostrożnie, starając się niczego nie potrącić i nie narobić hałasu, przeszedł w kierunku schodów, którymi tu weszli i zajrzał na dół. Miał nadzieję nikogo i niczego tam nie zauważyć, jednak pełne porażek życie niejednokrotnie pokazało mu już, co myśli o jego nadziejach i oczekiwaniach.
-
Gruby
- Posty: 145
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:07
W pewnym momencie duch się uspokoił i przestał niszczyć wnętrze pokoju. Potulnie zawisł pod postacią chmury nad ołtarzem, po czym wraz z ostatnimi inkantacjami Dahlien, zaczął maleć. Mgła poczęła się rozwiewać, blask furii zanikać, zapadła cisza. Duch na pewno odchodził spokojnie, ale czy odchodził w spokoju? Ta niepewność była frustrująca i niestety miała pozostać bez odpowiedzi. W momencie, gdy po marze został tylko już mały, zielony obłoczek, dało się nagle usłyszeć ostatni, pojedynczy wściekły krzyk starca, stłumiony szczurzym piskiem, po czym z cichym "pyknięciem" zniknęły ostatnie ślady po władcy szczurów. Ogień na figurkach zgasł, bransolety przestały świecić. Zapanował spokój i cisza.
Dla przycupniętego przy schodach Keegana ten pokaz musiał być czymś fantastycznym... albo przerażającym. A to nie był koniec. Wraz z zakończeniem rytuału, tuż obok młodzika pojawił się duch szczura, tego samego, który wcześniej ujawnił się już dwa razy. Widział go i słyszał jedynie Keegan. Stworzenie zaśmiało się tryumfalnie, w jego głosie usłyszeć można było tryumf i ulgę:
- Wolny brat nasz, wolne szczury!
Zdjęte powrozy i sznury!
Dziękujemy dobrej pani
Która magią duchy gani
Dziękujemy Tobie także,
Jesteś cenny dla nas wszakże,
Widzisz duchy, mary, strzygi
Wielki Szczur się temu dziwi
I na służbę Ciebie woła
Jaką? Prostą dosyć zgoła
Towarzysza znajdę Tobie
Choć jużem od dawna w grobie
Będzie rozkaz - powie jasno
Pomóż mu zdobyć to miasto
Jeśli możesz - razem z małą
Która włada mocą... uch, niemałą.
Szczur zaczął się rozmywać w powietrzu z radosnym piskiem:
- Koniec rymów wy kapsztyle!
Będę szczurem - no i tyle!
Pi pi pi pi pi!
I zniknął całkiem. Teraz tak dla Dahlien, jak i dla Keegana zapadła cisza. O co chodziło z tym duchem szczura? Jaka tajemnica stała za tą całą draką? Czy miała to być nierozwiązana zagadka? Trudno orzec, jednak dwójka bohaterów mogła się cieszyć z siebie i swoich czynów. W końcu udało im się wygnać złą marę i przywrócić pokój temu... uch, zrujnowanemu domowi. To był chyba jednak czas, aby się zmywać. Keegan usłyszał ruch na dole. Sądząc po sapnięciach i chrząknięciach to Gruby właśnie się wybarłażał z piwnicy. A sądząc po krzykach i złowieszczych śmiechach - właśnie na dół wparowała grupka co najmniej paru szabrowników, która chciała skorzystać z destrukcji i zabrać to, co pozostało jeszcze cennego w domostwie.
To chyba był dobry moment by się zbierać. Co Dahlien i Keegan zamierzają zrobić na odchodne? I jakie mają plany po opuszczeniu tego miejsca i zostawieniu za sobą tajemnicy władcy szczurów?
Ekwipunek: ubrany tylko w pas, portki w biało-czerwone pasy, skórzane buty i z tkaninąna nadgarstkach. Za pasem sakwa i krótki nożyk. Pierś naga z obłym cycem.
-
Dahlien
- Posty: 932
- Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
- Niech Twe serce duchu odnajdzie spokój... - szepnęła, po czym otrzepała ubranie z pyłów i innych zabrudzeń. Miała wrażenie, że jej robota tutaj zakończona. Wszakże miała pomóc gryzoniowi wołającemu o pomoc, prawda? Nie ma co myśleć za dużo o rzeczach, na które już nie miała wpływu.
- No młody! To przedstawisz się w końcu? Wykonałeś kawał dobrej roboty! Dziękuję, że wróciłeś. - Uśmiechnęła się szeroko do chłopca, a nawet podeszła do niego i poczochrała po głowie. Śmieszne, że dalej nie poznała jego imienia. - Lepiej się stąd zbierajmy, nie wiadomo kto zaraz może się tu pojawić.
Na koniec przygody niziołka schowała do swojej torby dwie ozdobne bransolety. Planowała je zakopać w lesie na najpiękniejszej znanej sobie polanej pełnej kwiatów. Podejrzewała, że takie miejsce na symboliczny pochówek powinno się spodobać kobiecie z obrazu, a jeśli ona byłaby szczęśliwa to jej brat pewnie też. Dzięki takiemu czynowi chciała połączyć ich ze sobą na nowo, chociażby i po śmierci.
Następnie podeszła do regału z książkami i zaczęła zabierać co ciekawsze pozycje, między innymi te ze wzmiankami o praktycznym użyciu magii druidycznej oraz pokrewnych rodzajach. Skoro duch już z nich nie skorzysta może jej się przydadzą? Poza tym nie wiadomo jaki zniszczenia mogłaby czynić w nieodpowiednich rękach.
- Obiecałam Ci, że po tym wszystkim nieco Ci pomogę. Weź to. - Podała Keeganowi książkę o podstawach magii. Nawet bazowe informacje powinny być dla niego przydatne, lub chociaż nieco ułatwią życie. Dodatkowo w rękach chłopaka wylądował mieszek, w środku którego powinien znaleźć monety o różnych nominałach (z przewagą srebrnych i złotych) oraz małej i średnie klejnoty o wyjątkowo starannym szlifie - upominek od dobrej znajomej.
- Czasami na Złotej Ulicy jest stragan z ręcznie robioną biżuterią, ozdobnymi szkiełkami i innymi takimi. Dziewczyna, która tam sprzedaje ma na imię Crystal. Jak ją spotkasz powiedz, że jesteś z polecenia druidki Dahlien, żeby się czegoś nauczyć. Ona mieszka w Nimnaros, więc powinna Ci tu lepiej pomóc. Tylko uprzedzam, że jest baaaaardzo nieśmiała. - Nie wspomniała, że Crystal to dodatkowo mysia hybryda, która dorosłemu mężczyźnie sięga do kolan. Niech się sam przekona, a co!
- A w sumie... weź też to. - Wyciągnęła z torebki przy pasku średniej wielkości słoiczek. - To maść lecznicza na rany. Jak się zranisz nałóż to żeby odkazić i przyspieszyć gojenie. Chociaż nie życzę, żebyś musiał z niej korzystać.
Jak już sytuacja się uspokoiła napięcie z niziołki wyraźnie zeszło. W międzyczasie wróciły do niej zwierzaki - Buhr rozsiadł się wygodnie na ramieniu dziewczyny, a Luke czyścił sobie skrzydła dokładnie na czubki głowy Dahlien. Już bardziej rozluźniona uniosła ręce do góry i splotła dłonie za głową. Widać, że nic jej tu już nie trzymało i była gotowa ruszyć w dalszą podróż. Miała dość miasta, musiała otrząsnąć się z tego ludzkiego brudu, którego pełno było na ulicach. Potrzebowała oczyścić głowę w leśnych gęstwinach, popływać w strumieniu oraz pośpiewać z ptakami. Zanim odejdzie jednak planowała podejść do świątyni, dorwać jakichś wyżej postawionych kapłanów i opowiedzieć im o sytuacji ze szczurami, żeby byli świadomi grasującego po ich mieście Szczurzego Bożka.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości