Strona 3 z 3

Re: Maska Kryttisa

: 02 cze 2022, 15:42
autor: Jon
Jona ogarnęła panika.

Wóz zatrząsł mu się solidnie pod nogami, że sam prawie zleciał z kozła. Lambert postanowił zostać akrobatą i wywijał hołubce na dachu i po ścianach. We Flattera wstąpił istny demon i sypie iskrami wściekłości z oczu. Konie się wierzgają i nie chcą biec zgodnie.

A Jonowi odklejają się wąsy, i butelka pochwycona w ostatniej chwili wyślizguje się ze spoconych palców.

Wcisnął butelkę za pazuchę, poprawił oklapłe od deszczu wąsy, modląc się, żeby wytrzymały jeszcze parę chwił i już miał zatrzymywać powóz, już miał wstrzymywać konie, żeby dać się wyprzedzić i gdzieś skręcić, gdy to Flatter chyba zbyt skupiony w swej żądzy zemsty i chciwości na Jonie, nie zauważył przed sobą pozostawionych straganów warzywnych i bezceremonialnie, w pełnym impecie władował się w kapustę.

Może i straci trochę skarbów, ale sałaty i tak mu nie zabraknie.

A skoro już rękę z lejcami miał w górze to strzelił nimi po końskich grzbietach, zagwizdał i ryknął tylko:

- Wio!

Wciąż stojąc, wyciągnął do Lamberta rękę, aby pomóc mu wspiąć się na kozioł. Gdy obaj usiedli, Jon wyciągnął spod munduru uratowaną butelkę.

- Życzysz sobie coś na ogrzanie i dodanie sił? - zapytał, nie ukrywając radosnego uśmiechu.

Re: Maska Kryttisa

: 02 cze 2022, 16:07
autor: Karv
Uderzenie, które poczuła Sarya, nie było uderzeniem w sąsiedni powóz - było wpadnięciem z impetem w stragan. Z zewnątrz dobiegł przeciągły krzyk Flattera - krzyk, jaki nie przystoił dżentelmenowi o jego pozycji. Z drugiej jednak strony, krzyk całkowicie usprawiedliwiony. Mawiają, że przekleństwa łagodzą ból. Vincent, by oswoić ból na widok skręcającego w boczną uliczkę wozu z jego dobytkiem, będzie musiał kląć przez kolejne lata.
Casserze nie udało się utrzymać na drzwiach, jednak szczęśliwie runęła wprost w worki ziemniaków. Szybkie spojrzenie wystarczyło, by Sarya upewniła się, że kobiecie nie stało się nic poważnego. Syknęła za to z bólu, gdy podniosła się na nogi - wyglądało na to, że skręciła staw skokowy i solidnie się poobijała.
Tymczasem Flatter zeskoczył z kozła i zdenerwowany biegał wokół wozu. Złość w nim kipiała.
Wreszcie podbiegł do Cassery. Zanim Sarya zdążyła zareagować, przedsiębiorca popchnął kontuzjowaną kobietę tak, że ta runęła z powrotem pomiędzy warzywa.
- Ty głupia pizdo! - ryknął. - Zapłacisz za to! Miałaś jedno, jedno pierdolone zadanie. Nie pozwolić, by do tego doszło!
Sarya zrozumiała, że od początku źle oceniła rolę Cassery w tej relacji. Musiała wykorzystać swoje atuty, by przekonać Vincenta, że nada się do roli jego najbliższej ochroniarki. Być może udawanie pary od początku było ukratowane i miało służyć usprawiedliwieniu jej obecności?
Vincent schylił się po deskę ze zniszczonego straganu. Najwyraźniej uznał, że przemoc pozwoli mu szybciej wyładować złość.
Sarya wciąż miała możliwość, by temu zapobiec. Z drugiej strony, miała także świetną okazję, by niepostrzeżenie dać nogę.
***
Lambert otarł pot z czoła i wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Od kilku chwil siedział obok Jona, próbując złapać oddech. Mordercza walka o utrzymanie się nad brukiem kosztowała go wiele sił.
- Nie tak wyobrażałem sobie cichą akcję - przyznał. - Ale, jeśli mam być szczery, dawno nie bawiłem się tak dobrze. Nie sądziłem, że powozisz!

Re: Maska Kryttisa

: 02 cze 2022, 16:56
autor: Jon
- Ja też nie! - odparł Jon między jednym łykiem a drugim. - Obawiam się, że nie możemy wrócić po naszą drogą wspólniczkę, więc może podpowiesz, gdzie się zbieramy z tym wozem? Wiem, że był pomysł, by wziąć parę dodatkowych fantów, ale mamy cały powóz z końmi. Dokąd jaśnie pan sobie życzy?

Re: Maska Kryttisa

: 02 cze 2022, 17:39
autor: Karv
- Znam jedno miejsce w porcie. Właściciel magazynu ma u mnie dług wdzięczności. - Lambert uśmiechnął się w sposób, który kazał Jonowi zastanowić się, za co ta wdzięczność. - Pomoże ukryć wóz i nie będzie zadawał pytań.

Pogoda zdawała się obserwować poczynania złodziei. Gdy było już po wszystkim, nawet deszcz przestał padać. Przez chmury przebiły się promienie popołudniowego słońca.

- Ci dwaj strażnicy... Nie będziesz miał z nimi problemów? - zapytał Lambert, wyciągając zza pazuchy wymiętego skręta i paczkę zapałek. - Nie rozpoznali cię?

Re: Maska Kryttisa

: 03 cze 2022, 7:02
autor: Denadareth
"Cholerna lojalność" - pomyślała Sarya, wzdychając ciężko. Teraz żałowała, że w trosce o bezpieczeństwo towarzyszy, wywaliła kuszę z powozu. Zawsze byłby to jakiś sposób na powstrzymanie Flattera przed zrobieniem czegoś głupiego. Rozejrzała się szybko, ale nigdzie jej nie zauważyła, zresztą nie miałaby pewność, czy broń nie została uszkodzona.
No nic, trzeba było improwizować. Zwłaszcza, że zamiast kuszy zobaczyła coś... albo kogoś innego.
Joela, gramolącego się i chwiejnie wstającego z rynsztoka.
- Panie Flatter! Panie Flatter! - Ulotnienie się po cichu byłoby podejrzane, więc Sarya zareagowała wręcz przeciwnie. Złapała mężczyznę za rękę i, uważając, czy nie zamachnie się na nią, zawołała: - Oni uciekają! Tam jest ten strażnik! On był na wozie, może coś widział!
Sama chętnie by się dowiedziała, czy strażnik potrafiłby rozpoznać jej towarzyszy. Odwróciła się w stronę Joela.
- Straż! Straż! - zawołała. - Tutaj!

Skok - odcinek pierwszy

: 03 cze 2022, 7:54
autor: Karv
Joel kroczył niepewnie. Jedna ręką zawisła mu bezwładnie przy ciele, a Sarya dostrzegła, że bark jest niesymetrycznie niżej w stosunku do drugiego. Na czole strażnika pojawił się ogromny guz, wokół którego wykwitł dorodny siniak.

Vincent Flatter spojrzał ze zdziwieniem na Saryę, gdy jej ręka zacisnęła się na jego przegubie. W oczach wciąż miał nienawiść, ale z twarzy zniknęła żądza mordu.

Chrząknął. Opuścił rękę. Chwilę potem znów był już opanowanym dżentelmenem. I tylko pojękująca u jego stóp Cassera rujnowała ten obraz.

Joel zatrzymał się przy nich. Omiotl wzrokiem zniszczoną karetę i zrujnowany stragan, przyjrzał się zebranym.

- Przepytam świadków, zanim się rozejdą, sir. - Sarya dopiero teraz zauważyła, że na ulicy pojawili się zaciekawieni zdarzeniem gapie. - Gdy tylko się z tym uwiniemy, zajmę się rozmową z wami. Ale to może trochę potrwać. Bardzo proszę, byście zjawili się na posterunku za dwie godziny. Przyda wam się trochę czasu. - Spojrzał znacząco na Casserę, której udało się już podnieść i teraz stała, wsparta o szczątki straganu.

- Znajdziemy ich, sir. Mieli na sobie mundury. Z pewnością uda nam się dociec, jak weszli w ich posiadanie.

Choć wyglądało to karykaturalnie, na napuchniętej twarzy Joela pojawiła się determinacja. Na tyle silna, że przekonała nawet Vincenta, który w milczeniu skonałe głową.

Joel odszedł kawałek, by zająć się przesłuchaniem świadków.

Vincent przez chwilę przyglądał się Saryi.

- Będę pani oczekiwał na posterunku, pani Chatteblan. Być może widziała pani coś, co nam umknęło. - Przez chwilę Sarya czuła, że w tym zdaniu jest podtekst, że Vincent się domyśla, że wie. Zaraz dodał jednak: - Bardzo mi przykro, że to panią spotkało.


KONIEC ODCINKA PIERWSZEGO: SKOK

Serdeczne dzięki, Panowie, za udział w zabawie. Mam nadzieję, że Wam się podobało.

Chciałbym w środę rozpocząć odcinek drugi. Przedtem jednak musimy ustalić, co Wasze postaci robią poza kamerą.

Lambert i Jon odstawili wóz do magazynu w dokach i rozeszli się.

Spotkanie w kamienicy Greska jest umówione na południe kolejnego dnia.

Czy Jon będzie chciał pojawić się wcześniej na komendzie? A może bedzie po prostu pił?

Sarya pójdzie składać zeznania, żeby wybadać sprawę, czy też się gdzieś zaszyje? A może będzie chciała dowiedzieć się więcej o Casserze?

Dajcie mi znać na priv, co robicie w tym czasie, ustalimy, jakie przynosi to skutki i z czym wystartujemy w odcinek drugi. :)