Była wyraźnie rozbawiona tym, że chyba zupełnie jej nie zrozumiał.
- Miałam na myśli, że nie musisz nic zmieniać poza tym, co chcesz osiągnąć. W sensie, że nie chciałam nigdy zmieniać koloru włosów, oczu czy pozbyć się jakichś pieprzyków. Ale dziękuję za propozycję. Co do włosów... czy ktoś kiedyś Cię czesał? Układanie fryzury, kiedy to ktoś dla Ciebie robi, jest bardzo przyjemnym doznaniem. To jakby subtelny masaż głowy połączony z delikatnymi pociągnięciami, które poprawiają krążenie w skórze głowy. Jeśli będziesz kiedyś chciał i dasz radę na jakąś godzinę wyhodować sobie dłuższe włosy to mogę Ci pokazać. - Ona osobiście uwielbiała, gdy będąc małą dziewczynką siadała na podłodze przed fotelem babki, a ta plotła jej rozmaite fryzury. Nawet teraz, gdyby zamknęła oczy to wspominając te dni mogła sobie wyobrazić duże ciepłe dłonie głaszczące ją po włosach.
- Hmmm... chyba przez krótki moment widziałam. Ale faktycznie jesteś o wiele drobniejszy od Rivlisha. Aż dziw bierze, że potraficie tak znacznie przybrać na masie! W sumie skoro potraficie zmieniać się w istoty człekokształtne, to w zwierzęta również?
Gdyby nie mógł jej gdzieś towarzyszyć jako człowiek mógł wtedy przybrać kształt jakieś psiaka, a może nawet ptaka i obserwować ją z góry? To by było przydatne, jakby miała się spotkać z Ethalią na świeżym powietrzu.
Kiedy T'jarth zaczął jej opowiadać o naturze spółkowania w jego rasie tym bardziej utwierdziła się w przekonaniu, że on nie będzie na nią patrzył pod kątem atrakcyjności.
- I właśnie dlatego nie widzę żadnego problemu w tym, gdybyś miał ze mną zamieszkać na jakiś czas. Chociaż... nie wiem jakby to było odebrane chociażby przez pana Yadleya, że ściągam tu kolejnego obcego faceta w niedługim czasie po śmierci ojca. Gdyby to nie był problem, to zamiast wybierać ciało dorosłego mężczyzny może chciałbyś wtedy zdecydować się na kogoś młodszego? - W końcu wizualnie Rivlish był od niej około dwa razy starszy!
- Tylko od razu zaznaczam - żadnych kradzieży. Jeśli będzie Ci czegoś brakowało to daj mi znać, załatwimy to. Ale nie powinieneś kraść w Nimnaros, czy w innych miastach. Nie mówię, że tutaj się to nie zdarza, ale jakby Cię złapali... po prostu nie chcę, żeby Ci się coś stało, jasne? - Poklepała go pogłowie w dość protekcjonalny sposób. Naprawdę widziała w nim po prostu niesfornego nastolatka, chociaż dalej w swoim ciele.
Zaraz jednak bardzo spoważniała. Z jednej strony martwiła się, co jego rasa robi z zebranymi informacjami, a z drugiej chciała mu pomóc ze wszystkim, z czym miałby się zmagać. Tylko czy w ten sposób nie sprowadzi krzywdy na innych?
- A próbowałeś może zdobyć jakąś wiedzę z bibliotek? W Wieży Płomienia jest podobno cały stos drogocennych ksiąg, chociaż dostać się tam zapewne będzie bardzo ciężko. Podejrzewam również, że powinny ostać się jakieś prywatne kolekcje w arystokratycznych domach. A właśnie... dlaczego nie chciałeś, żebym zabrała Cię do Świątyni Illany, kiedy zostałeś ranny?