Rezydencja Alffiego

Każdy temat to osobne miejsce. Wątki spontanicznie przenikają się, łączą i rozdzielają.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Obrazek
Niewielka rezydencja należąca do Aldonzo Ludwig Fernando Ferrenza Inenomur Esposito. Otoczona żelaznym ogrodzeniem, architektura całego budynku składa się ze zdobionych sporych pomieszczeń ze strzelistymi oknami oraz wieżami. Dach został ozdobiony charakterystycznymi dachówkami, gdzie każda ich sekcja składa się z innego koloru. Dworek jest dwu piętrowy, gdzie parter podzielony jest na salon, kolekcje oraz pokoje zabaw, zaś drugie piętro składa się z pracowni, biblioteki oraz sypialniami. Po drugiej stronie budynku podwórko było zajęte przez licznych kuglarzy, artystów oraz iluzjonistów, którzy są niejako pod ochroną gospodarza. Jest tam też sporej wielkości scena teatralna.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Przemierzając uliczki Nimnaros bardka dawno nie była tak zestresowana. Nie chodziło już, że niedawno ją napadnięto, czego ślady dalej nosiła na szyi (aktualnie schowane pod apaszką). Nie... Tym razem sprawa była poważniejsza. Musiała użyć wszystkich swoich talentów i wdzięku, czego nigdy do tej pory nie robiła. Chciała pokazać temu bogaczowi, że warto sponsorować jej rozwój. Ciekawe tylko czy i on tak pomyśli...?
Przeszła przez bramę rezydenci, a jej serce waliło tak intensywnie, jakby miało wyrwać się z jej piersi. Wzięła jeszcze jeden głęboki oddech na uspokojenie, odmówiła w myślach prośbę o wstawiennictwo do opiekuńczych bogiń i zapukała do drzwi. Przez moment nie było niczego ani nikogo słyszeć, a w głowie dziewczyny pojawiła się myśl, że to ostatnia szansa, by odwrócić się na pięcie i wrócić do domu. Bo szczerze, kto by chciał brać pod swoje skrzydła sierotę bez grosza przy duszy, która nie odebrała żadnej porządnej szkoły?
Już, już miała odwrócić się i wrócić wrócić do domu, kiedy drzwi się otworzyły. O tak, Sarya ją uprzedzała, że zarówno gospodarz tego domu jak i jego służba lubują się w... Nietypowym makijażu, lecz Arya i tak że zdziwieniem spojrzała na stojąca przed nią dziewczynę. Zaraz się jednak zreflektowała i odchrząknęła.
- Dzień dobry. Nazywam się Aryanna Janon, byłam umówiona na spotkanie z Panem Esposito w sprawie ewentualnego sponsoratu. - Wtem przypomniała sobie o liście polecającym. - Przyniosłam ze sobą rekomendacje.
Wręczyła służce kopertę, a kiedy została zaproszona do środka zaczęła się rozglądać dookoła z zainteresowaniem. Miała poczekać w holu, więc stała w tym samym miejscu, gdzie zostawiła ją Elajza. Tak się denerwowała, że miała wrażenie, iż bicie jej serca słychać w całej rezydencji
List polecający od Saryi

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Zostawiona w holu Arya czekała na przybycie kogokolwiek, jednak zanim ktoś po nią przyszedł przez dłuższą chwilę była pozostawiona samej sobie. Mimo słabego oświetlenia dostrzegła że ściany pokryte są kolorowymi kafelkami sięgającymi do poziomu klatki piersiowej, a resztę ściany pokrywała brązowa wykładzina. Podłoga był wyrobiona z bukowych paneli i ozdobiona czerwonym dywanem z beżowymi frędzlami. Korytarz zdawał się prowadzić do 4 widocznych drzwi po bokach oraz do schodów na samym końcu. Tuż przy wejściu można było znaleźć wolne wieszaki oraz niewielkie szafki przeznaczone na przechowywanie tudzież wymianę obuwia. Prócz tego z sufitu zdawał się zwisać dziwnie uformowany żyrandol, który wyglądał niczym trapez do akrobacji, jakie można czasem dostrzec w występach cyrkowych. Zapachy jakie się tu unosiły były pomieszaniem woni z kuchni z delikatnym zapachem sierści jak u zwierząt.
W końcu jednak Elojze powróciła do dziewczyny. Pomimo mocnego makijażu oraz fikuśnego stroju niczym jak u akrobaty, wyglądała na zmęczoną, a wyraz jej twarzy odznaczało pewne skonfundowanie. Podeszła do gościa i ukłoniła się jej nisko.
- Mój pan oznajmia, że jest zajęty. Zalecił jednak by potraktować panią jako mile widzianego gościa na dziś wieczór. Zwróci się do pani jak będzie tylko dostępny. Proszę za mną, przedstawię Ci twój pokój. Jeśli jest pani głodna lub spragniona, proszę śmiało mówić. Będę na parterze. - Oznajmiła jej prowadząc ją do pomieszczenia na drugim piętrze, gdzie znajdowały się kolejne 4 drzwi, jednak tu każdy posiadał inny kolor. Były tu czerwone, zielone, białe oraz czarne, a Arya dostała pokój za białymi.
Pomieszczenie było sypialną gościną. Niebieski dywan i ściany o fiołkowej tapecie. Niewielkie okrągłe okno z ciemnymi zasłonami. Pojedyncze sporej wielkości łóżko ze schludną pościelą oraz zasłanianym baldachimem. Szafka nocna z lustrem, w rogu toaletka. Pojedynczy stół z miską z owocami i 2 krzesłami. Szafa na wszelkie ubrania lub przybory. Typowe zaopatrzenie takiego pomieszczenia. Jednak była jedna rzecz, która była wyraźnie poza normą. Pod jedną ze ścian na podłodze leżał rozłożony kocyk oraz coś co wyglądało jak klatka na zwierzęta. W środku znajdowała się jakaś kartka, a sama klatka była otwarta.
Niedługo po zauważeniu tego coś poruszyło się na łóżku i spod pościeli wyskoczyło jakieś zwierzę.
Miało rudą sierść, pomijając czarne skarpetki oraz białą apaszkę z sierści. Intensywne żółte oczy lekko lśniące w świetle padającym zza okna oraz długą puchatą kitę, która teraz stanęła w górze, naprężona nerwowo na widok dziewczyny. Był to lis, znacznie mniejszy od tych, których spotkać można w lesie. Być może był młody, być może to był jakiś inny gatunek. Nie wiadomo to było dla Aryi. Wiadomym było jednak, że to zwykle dzikie zwierze stało właśnie przed nią, wpatrzone w nią. Całe jego ciało było spięte i zesztywniałe, gotowe w każdej chwili uciec. Z jakiegoś powodu w jego oczach nie było widać żadnych śladów agresji lub dzikości.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Ale... Ale jak to? Upewniła się, że nie będzie ani za szybko ani za późno. Sarya ją zapowiedziała konkretnie zaznaczając bardce o jakiej porze powinna się zjawić. A teraz "Pan był zajęty"? Była zaskoczona, a to i tak mało powiedziane. Tym bardziej nie planowała zostawać tutaj aż do wieczora. Zależało jej jednak na tym sponsoracie, więc chyba nie miała wyjścia.
- Rozumiem, oczywiście zaczekam. Domyślam się, że Pan Esposito musi mieć zapewne sporo na głowie. - Właściwie to czym on się zajmował? Sarya jej chyba tego w końcu nie powiedziała.
Posłusznie dała się zaprowadzić służce na piętro, przy okazji podziwiając dom. Tak... Jego właściciel zdecydowanie miał ekstrawagancki gust, jednak o dziwo wszystko do siebie pasowało. Tak jakby jakimś niesamowitym sposobem potrafił znaleźć harmonię w tym chaosie.
Kiedy została sama w pokoju była w kropce. Naprawdę powinna tutaj siedzieć i czekać na mężczyznę? Dalej martwiła się tym spotkaniem, a jednak miała jeszcze trochę czasu jak okazuje, żeby stanąć z nim twarzą w twarz. Teraz dotarła do niej też ironia całej sytuacji - właśnie wylądowała w gościnnej sypialni mężczyzny, którego nawet na oczy nie widziała.
A propo oczu... Kiedy dostrzegła klatkę zmarszczyła brwi ze zdziwieniem. Już, już miała do niej podejść, kiedy uwagę dziewczyny przykuł jednak ruch na łóżku. Czy ona dobrze widziała? Naprawdę?!
- Och...! - Mimowolnie się uśmiechnęła. Zwierzę było naprawdę przepiękne, a jego puchata kita... Oj tak, musiała być niesamowicie miękka w dotyku. Zapomniała całkiem o kartce w klatce. - No witaj przystojniaku.
Często opuszczała miasto, żeby odpocząć na chwilę od kamiennych murów. Jej elfia krew śpiewała, gdy bosymi stopami spacerowała po lesie. To nie pierwszy raz, kiedy widziała lisa. Dziwi ją jednak fakt, że był w miejscu takim jak to.
Powoli, bardzo ostrożnie postąpiła kilka kroków w jego stronę. Nie chciała go przestraszyć.
- Co tutaj robisz maleńki? To Twój dom? - Nie podziewała się usłyszeć odpowiedzi, jednak już dawno się przekonała, że zwierzęta w jakiś sposób są w stanie wiele zrozumieć. Mówiła więc delikatnym, dźwięcznym głosem, żeby malec się nie bał. Gdy była stosunkowo blisko, ale dalej dając mu jednak bezpośrednią przestrzeń osobista, przykucnęła na podłodze i wysunęła rękę w jego kierunku. Nie nachalnie, a żeby mógł poznać jej zapach i samemu zdecydować, czy chce do niej podejść. Naprawdę był przepiękny.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Lis obserwował jej każdy ruch, a jego uszy reagowały na każdy dźwięk z jej strony. Pierwszą jego reakcją było odskoczenie do tyłu i obniżenie poziomu ciała bliżej podłogi. Mimo iż jego oczy nadal miały w sobie pewne dziwne poczucie błogości, jego całe ciało przemawiało, że czuję on obawę. Dopiero po dłuższej chwili nienachalnego zachowania w jego kierunku zwierzę podniosło się i zaczęło ostrożnie stąpać w jej stronę. Każdy krok był wymierzony, ostrożny i pełny swego rodzaju gracji. Gdy już znalazł się przed nią na odległość ręki obwąchał jej palce oraz wierzch dłoni. Wydawałoby się, że czegoś szukał i najwyraźniej tego nie znalazł bo po tym odsunął się na dwa kroki i usiadł, wpatrując się w nią oczekująco. Jego ogon owinął się wokół jego łapek.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Czekała cierpliwie aż zwierzątko przyzwyczai się do jej towarzystwa, a gdy dotknęło noskiem dłoń dziewczyny serce bardki ogarnęło błogie szczęście. On był naprawdę wspaniały! Już, już myślała, że da radę zanurzyć palce w jego zapewne miękkim futerku, gdy niestety odsunął się.
- Mi też jest miło Cię poznać. -
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. On cos wyraźnie chciał od niej... Tylko co? - Jesteś głodny Panie Lisie? Poczekaj, zaraz coś znajdziemy.
Podniosła się z podłogi i rozejrzała po pokoju. Całe szczęście na stoliku zostawiono misę z owocami. Zaraz... Które były ulubionymi lisów? Wzięła trochę malin i niewielkie jabłko, po czym równie delikatnymi ruchami cofnęła się z powrotem do dzikuska.
- Niestety nie wiem, które lubisz najbardziej, ale Twoi kuzyni preferują zwykle takie przekąski. Może być? - Odgryzła kawałek jabłka i wraz z malinami na dłoni znów wyciągnęła rękę w stronę zwierzęcia. Miała nadzieję, że tym kupi jego przychylność.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy dziewczyna wstała Lis odsunął się na krok, lekko zaniżając się do podłogi, nie wiedząc, co ona zamierza. Dopiero gdy z powrotem usiadła na podłodze trzymając coś w dłoniach, zwierzę podniosło się na pełne łapy i z powrotem zaczęło się zbliżać w identyczny sposób co poprzednio. Gdy tylko poczuł zapach owoców, zmieszał się, kręcąc nieco komicznie noskiem. Przez moment stał jak osłupiały, by ostatecznie ostrożnie zjeść z jej ręki kawałek maliny. Przeżuł ją w ustach więcej razy niż było to konieczne, nie odrywając od niej wzroku. Gdy tylko przełknął zawartość w pysku, prędko pochylił się by zjeść je wszystkie, tym razem nie marnując czasu na przeżuwanie. Wcinał te owocki wciągając je jak odkurzacz, a gdy już ich zabrakło to wylizał wszelkie pozostałe soki na jej dłoni. Następnie wyprostował się, a jego źrenice stały się wąskie niczym kot gotowy by skoczyć na ofiarę. Trwało to zaledwie chwilę, bo jego wzrok szybko wrócił do uspokojonego tonu, a sam Lis ponownie powąchał ją ignorując jabłko, by w końcu otrzeć się o jej ramię. Zaczął krążyć wokół niej obwąchując ją, podgryzając koszulę oraz włosy. Był teraz ciekawski.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Westchnęła w duchu uspokojona, kiedy lis zaczął zjadać poczęstunek od niej. Zachowywał się nieco... Inaczej, niż była przyzwyczajona. Nie mogła też zrozumieć dlaczego Pan domu sprowadził tutaj dzikie zwierzę? Klatka pod ścianą była najlepszym dowodem, że obecność lisa nie była przypadkiem.
- Smaczne, prawda? Czyli jednak wolisz maliny, dobrze wiedzieć. - Zaśmiała się cichutko. Nawet jeśli Pan Aldonzo nie weźmie ją pod swoją protekcję spotkanie z lisem już jej wystarczyło, żeby była szczęśliwa.
Wtem malec zaczął ją obchodzić i wtykać nos wszędzie gdzie dosięgnął. Był uroczy, przywodził jej na myśl młodego szczeniaczka!
- Hola hola mój drogi, tam nie wolno! - Zaśmiała się i odgrodziła mu ręką drogę, gdy chciał wejść jej po kolanach i dosięgnąć włosów. Wolała, żeby nie popsuł jej fryzury. Będąc na obcym terenie nie chciała odsłaniać swoich uszu, a bez tego by się nie obeszło, gdyby musiała układać włosy na nowo.
- Skąd ty się tutaj wziąłeś, co maleńki? - Spojrzała na jego z rozczuleniem w oczach. Ostrożnie, bardzo delikatnie, spróbowała go pogłaskać.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Niewykluczonym jest, że Lis chciałby odpowiedzieć na jej pytania. Gdy je słyszał jego uszy nastawiały się w jej stronę, a słysząc ostatnie nawet przekręcił na bok łepek zupełnie jakby z wielką uwagą rozważał na jej pytaniem. Być może gdyby potrafili przemówić w tym samym języku otrzymałaby jasną odpowiedź, jednak niestety, Arya nie potrafiła po lisiemu.
Gdy dłoń zaczęła zbliżać się w jego stronę, odsunął się i z powrotem spojrzał jej się w oczy. Cicho zapiszczał(lisy wydają wysoki, często piskliwe dźwięki) jakby w wyrazie buntu. Najwyraźniej nie była jeszcze na tyle godna by go bardziej głaskać, choć z całą pewnością zaczął czuć się pewniej w jej towarzystwie. Zaczął krążyć po całym pokoju patrząc i co chwila zerkając na nią, przyzwyczajając się do jej towarzystwa. Dużo kręcił się i wąchał szafę oraz ewidetnie omijał miejsce, gdzie była klatka. Co jakiś czas też ją zaczepiał, jeśli na chwilę nie zwracała na niego uwagi.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Doprawdy ciekawe stworzonko. Było kochane i urocze, ale Arya uwielbiała wszystko co puchate o ile nie miało więcej jak czterech nóg. Bo takie pająki wprawiały ją w małe ataki paniki. Nikt, ale to nikt nie wmówi jej, że można lubić pająki!
- Jeszcze dasz mi się pogłaskać wstydziochu, zobaczysz. - Zaśmiała się cicho i wstała z ziemi. Cieszyła się, że stworzonko już lepiej się czuło. Wcześniej ewidentnie zestresowany lis teraz wydawał się stosunkowo uspokojony. I chyba ją polubił, skoro stał się taki atencyjny?
Wtem przypomniała sobie o kartce w klatce. Cóż... Skoro malec się już tak nie stresował ona wzięła notkę, zgarnęła jeszcze trochę malin z miseczki ze stolika i usiadła na łóżku. Przekupstwo smakołykami zawsze dawało dobre efekty, a ona była ciekawa co też za informację ktoś tu zostawił. Bo chyba mogła przeczytać, prawda?

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Lis gdy tylko zorientował się, że Arya ma znowu smakołyki w ręku przestał interesować się zapachami z szafy i zbliżył się by podjeść, tudzież kraść wszystkie malinki dziewczyny. Myślał, że jest sprytny, jednak nie zdawał sobie sprawę, że to miała być pułapka na większe zaufanie wobec czerwono-włosej. Prędzej czy później wpadnie w sidła jej głaskania oraz pieszczot.
Łóżko było bardzo wygodne. Materac musiał być wysokiej jakości, bo miękkość można by porównać do siedzenia na chmurce. Pościel wykonana z bawełny była przyjemna w dotyku, a czystość tego wszystkiego była wyjątkowo miłą odmianą. Zupełnie jak nowe. Siedząc na nim, dziewczynie od razu było przyjemniej, aż lekko senna się zrobiła.
Liścik z klatki bardziej przypominał krótką notkę. Była zapisana tanim atramentem, lekko rozmazującym się na krawędziach. Brzmiała ona następująco:
Nakarm. Zabaw. Nazwij. Zdobądź zaufanie i niech zaśnie przy tobie. Kto nie ma delikatności do zwierząt, nie ma prawa mieć delikatności do sztuki.
W między czasie Lis upodobał sobie jej ciżemkę tudzież buta i najwyraźniej chciał sobie go zabrać, przerywając sobie kradzież malinek.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Mimowolnie uśmiechnęła się szeroko, gdy znów poczuła na swej dłoni mokry pyszczek liska. Był naprawdę kochany! Trochę łobuz, ale jakoś nie miała serca się na niego gniewać.
Potem przeczytała notatkę, która okazała się dziwnym liścikiem. Czy.. czy ten cały Alffie właśnie ją testował? Aż uniosła brwi ze zdziwienia, po czym wzruszyła barkami i odłożyła karteczkę. Faktycznie był ekscentryczny. Dobrze jednak wiedzieć, że miał duże serce do zwierząt i miał świadomość, iż trzeba do nich podchodzić z łagodnością. To znaczyło, że malec nie miał tutaj chyba aż tak źle.
- Mam cię nazwać, co? - Spojrzała z rozczuleniem na swojego towarzysza i przekrzywiła głową. O ile śpiewanie i pisanie własnych pieśni nie było dla niej problemem, tak z imionami zawsze miała na bakier.
Malec ewidentnie chciał się też bawić. No cóż, trzewików nie mogła mi oddać, ale miała jedną część garderoby, której brak nie będzie aż tak uciążliwy. Ściągnęła więc z szyi apaszkę, by następnie pomachać nią przed pyszkiem stworzonka.
- Może... Pax? Podoba ci się? Jest proste ale mocne. - Zaczęła na zmianę zabierać i podsuwać Paxowi apaszkę, ledwo tłumiąc ziewnięcie. To łóżko było takie wygodne...! Niby ostatnio sporo odpoczywała, ale nagromadzony w niej stres i tak sprawiał, że szybciej się męczyła. Szczególnie ciężkie były noce, gdy nachodziły ją duchy przeszłości.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Lisek dostając nowy obiekt przed sobą, cofnął się jednak znacznie mniej niż wcześniej. Powąchał ostrożnie apaszkę, a gdy ta zaczęła nią machać chwycił ją zębami i zaczął siłować się z nią, by zabrać wydając przy tym wysokie piski. Ogon latał mu w tą i z powrotem. Najwyraźniej podobała mu się tak interakcja. Nie trwało to jednak długo bo apaszka nie wytrzymała zapasów i rozerwała się w połowie. Nie zważając na to Lis zadowolony wziął urwany zwitek materiału i szamotał się z nim zabierając go ze sobą do kąta, jakby właśnie wygrał skarb i nie zamierzał oddać. Zachowywał się jak mieszanina psa z kotem.
Słysząc nadane mu imię podniósł łepek, spoglądając na nią. Jego źrenice na chwile zawężyły się, po czym parsknął i skupił się dalej na zdobytej, urwanej apaszce. Najwyraźniej nie przypasowało mu to imię.
Gdy już znudziła się mu podniszczona zdobycz, zaczął znowu kręcić się wokół szafy, patrząc na niej wyczekująco. Najwyraźniej w środku było coś co go interesowało. Gdy Arya zajrzałaby w końcu do środka znalazłaby tam 3 przedmioty: Szmacianą Piłkę, Woreczek o intensywnym zapachu(suszone kuleczki mięsne) oraz grzebyk z ostrymi końcówkami, które zdecydowanie były za ostre dla ludzkich włosów, ale dla sierści...

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Z zadowoleniem patrzyła jak malec bawi się w przeciąganie. Jak będzie tak trenował to jak nic wyrośnie na silnego samczyka. Bo... On był jeszcze młody, prawda? Wtem jednak apaszką się porwała, w serce Aryi na chwilę stanęło.
- Och nie...! - Spojrzała z przestrachem na kawałek materiału w swojej ręce i drugi, w pyszczku lisa, który z wyraźnym zadowoleniem wziął go sobie do swojego kącika. - No ładnie... Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny maluchu i chociaż dobrze się bawiłeś.
No nie mogła, nie umiała się na niego gniewać. Pozwoliła mi się bawić porwaną apaszką, a sama podeszła do toaletki z lustrem sprawdzając stan swojej szyi. Krwiak po podduszanie ustąpił miejsca lekkiemu sińcowi, ale nie trzeba było mieć żadnych niesamowitych zdolności, żeby go zauważyć.
- Eh... Chyba będę musiała go ukryć pod włosami. - Potem spojrzała na lisa. - Chociaż w ramach przeprosin mógłbyś mi pomóc! Jakbyś położył mi się na ramionach to jestem pewna, że nie byłoby go widać spod twojego ogona.
Wytknęła lisowi konsekwencje jego zabawy, po czym westchnęła. Chyba nie była normalna, skoro tyle rozmawiała że zwierzakiem.
Widząc, że ten czuje jakieś ciekawe zapachy z szafy otworzyła mu ją, po czym widząc zabawki zaśmiała się cicho.
- Niech zgadnę, że to suszone mięsko tak Cię ciągnęło? - Wzięła nowoznalezione rzeczy i na powrót usiadła na łóżku, by wyciągnąć na rękę nieco smakołyków. O tak, to zdecydowanie bardziej mu podpasuje niż maliny.
- Mówił ci już ktoś, że jesteś bardzo wybredny jak na lisa? Pax ci się nie podoba, no dobrze... - Wysunęła dłoń z mięskiem do właściciela tej cudownej kity. - To może... Ratan? Podoba Ci się Ratan?
Jak pierwsze kawałki mięsa zniknęły jej z ręki kolejny położyła sobie na kolanach. Chciała, żeby zaznajomił się z jej dotykiem.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Oj prawdą było, że smakołyki wielką moc miały. Na tyle dużą by kompletnie zauroczyć stworzenie, którego kita aż drżała z podekscytowania po zjedzeniu pierwszego kawałka. Mlaskał zadowolony przeżuwając suszone mięsko, a kiedy zobaczył, jak Arya kładzie następny na swoich nogach to bez zawahania oparł swoje przednie łapki na jej kolanach i zaczął sięgać po kolejny łakoć. Wyglądał na bardzo zadowolonego, a ogon latał mu energicznie niczym u psa.
Słysząc kolejne imię, ponownie spojrzał się jej niczym prosto w oczy. Zdawałoby się, że zastanawia się nad wagą tego imienia, że smakuje je niczym przysmak, który miał teraz w pyszczku. Przekręcił łepek kręcąc noskiem to w lewo to w prawo. Aż w końcu wydał on werdykt i... wypluł z niezadowoleniem przeżute jedzenie obok na łóżko. Najwyraźniej mu się nie spodobało i było to bardzo widoczne po nim. Choć po wypluciu szybko zjadł wyplute jedzenie z powrotem, bo mimo wszystko miał na to jedzonko ogromny apetyt. Nadal opierał się na jej kolankach.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Pokręciła z rozbawieniem głową na zachowanie zwierzątka. Był dość nietypowy, ale może było to spowodowane tym, że w domu przebywał od niedawna? Takie wrażenie sprawiał.
Gdy wszedł na jej kolana i bynajmniej sam nie uciekał od niej uznała, że to chyba ten moment, żeby znów spróbować go pogłaskać. Dla bezpieczeństwa położyła mu jeszcze jeden kawałek smakołyka i gdy był zajęty jedzeniem bardzo delikatnie pogłaskała go po grzbiecie. Czule i ostrożnie, a jeśli tylko się da będzie kontynuowała te pieszczotę.
- Co, też Ci się nie podoba? No patrzcie pana, niełatwo Cię zadowolić. - Mimo wszystko znów się uśmiechnęła, a w jej oczach błyszczały te drobinki, które miała przed całą sprawą z Rivlishem - było w nich czyste dobro, ufność i delikatność. - Jesteś psotny i wybredny. Czytałam kiedyś taką powieść... Był bogiem kłamstw, płatał ciągle innym figle tak jak ty mi teraz. Co powiesz na Loki? Chcesz być nazwany po bohaterze z książki?
Żeby nie uciekał dała mu jeszcze jedną kulkę mięsną.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy został pogłaskany, a Arya powiedziała po raz 3 kolejny pomysł na imię, Lisek zadrżał i raz jeszcze spojrzał się w jej oczy. Wcześniej jego źrenicy zmieniały się gdy mówiła nowe imię, ale teraz jego oczy były niezmienne i spokojne. Stał tak nieruchomo niemalże nie zwracając uwagi na delikatne pieszczoty, a kawałek kulki zastygła mu nieruchomo w pyszczku. Przez chwilę zdawał się być oszołomiony, wręcz sparaliżowany. I wtedy odezwał się.
- Arf arf! - Brzmiało to jak połączenie szczęknięcia psa z piskliwym szczebiotem jakiegoś ptaka. Tak jeszcze nigdy w tej krótkiej znajomości się nie odezwał wcześniej. Najwyraźniej to imię mu przypasowało, gdyż niedługo po swoim odezwie skoczył prosto na Arye, przewalając ją plecami na łóżko. Następnie począł ją wąchać od góry do dołu, a gdy noskiem dotarł do szyi, zaczął lizać ją po sincach, które się tam znajdowały. Wyglądało też na to, że przestał się przejmować jakimś dystansem przed nią, bo pozwolił sobie usiąść na jej brzuchu. Ten Loki był jednak łapserdak.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
-C...co?! - Powalona przez Lokiego przez moment zdziwiona nie wiedziała jak zareagować a potem... Zaczęła się śmiać.
- N..nie! Czekaj! To łaskocze! - Z oczu pociekły jej łzy rozbawienia, gdy zimny mokry nosek ją dotykał. I jeszcze ten języczek! Z jednej strony cieszyła się z zachowania zwierzaka, ale z drugiej... To naprawdę łaskotało!
Dopiero kiedy lisek usiadł na jej brzuchu dając dziewczynie chwilę na odpoczynek uspokoiła w końcu oddech i wycierając oczy z łez spojrzała na niego rozbawiona.
- To chyba znaczy, że ci się spodobało, co Loki? - Pogłaskała go tym razem po główce, a skoro już nie uciekał... Zaryzykowała. Przysunęla go do siebie delikatnie, podrapała za uszkiem i czule ucałowała go w czubek łepka.
- To imię pasuje idealnie, patrzcie tylko jaki z Ciebie łobuz. I pewnie niedługo się okaże, że jeszcze do tego łamacz damskich serc, co? - Był naprawdę uroczy. Gładziła go delikatnie leżąc na łóżku, a włosy miała rozrzucone po poduszkach. I wtedy sobie przypomniała jak wygodny to był materac... Aż znów lekko ziewnęła.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Loki już wcale się nie opierał. Z zadowolonym pyszczkiem dawał się przytulać, drapać, głaskać i pozwalać na wszelkie rodzaju pieszczoty. Choć na wszystko nie pozwalał co jakiś czas potrafił nieszkodliwie ją podgryźć, obkręcić się na całym łóżku, szarpnąć za bluzkę lub zacząć lizać ją po twarzy jak za bardzo się przystawiała. Ale to nie było zachowanie dzikiego, złapanego zwierzęcia. To były zachowania kogoś kto bawił się z przyjaciółką. To były gesty zaufania. I tak. Futerko miał niezwykle miękkie o ogonie już lepiej nie wspominać, bo było cudowne w dotyku.
Tak też bawili się na łóżku i Arya nawet nie poczuła, kiedy zmorzył ją sen. Wygoda łóżka oraz komfort jaki dał jej Loki sprawił, że choć na chwilę mogła poczuć ulgę od wszelkich przykrości ostatnich dni. I ta chwila wystarczyła.
Sen był krótki i niezbyt konkretny. Jakieś zapachy. Przesuwający się szybko czerwony kolor. Jakiś twardy obiekt w dotyku, jak kamień. Trochę zimny, może to podłoga. Do tego było coś jeszcze. Cichy tren. Melodia, której nigdy nie słyszała...
Otworzyła oczy. W pokoju było ciemno, zza okna jedyne co napływało to światło jednego z księżyców, które delikatnie muskało kawałek pomieszczenia. Musiała zasnąć przynajmniej na parę godzin, a mimo to ma wrażenia jakby była tu ledwie chwilę.
Rozejrzała się i dostrzegła Lokiego w drzwiach wejściowych. Machnął parę razy ogonem patrząc się na nią, po czym wybiegł na korytarz.
Zdawał się pobiec na dolne piętro, z którego to napływała właśnie jakaś melodia. Melodia z jej snu. To było pianino. Miała okazje może raz w życiu usłyszeć pianino, ze względu na koszt tego wielkiego i pięknego instrumentu, jednak nie miała wątpliwości.
Ktoś grał na dole.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Mimo dziwnego snu pierwszy raz od dawna spała snem odświeżającym. Takim głębokim, po którym człowiek budzi się wypoczęty. Pamiętała jeszcze, że Loki się do niej przytulał, a ona sama zanurzała palce w tym jego cudownie miękkim ogonie.
W końcu jednak się obudziła i nieco zaspana usiadła na łóżku. Ale... Gdzie ona była?! Naraz otworzyła szerzej oczy wyraźnie nie potrafiąc skojarzyć obcego pokoju. I dopiero gdy dostrzegła Lokiego wróciły do niej wspomnienia sprzed kilku godzin. No ładnie... Miała się spotkać z Panem Esposito, a zamiast tego zasnęła w jego pokoju gościnnym. Była ledwie sierotą z biednej dzielnicy, a czekała na siebie czekać arystokracie. Jak nic ją wyklnie, a potem wyrzuci za drzwi! Noc... Ona nie była bezpiecznym czasem, żeby wracać do domu. Ostatnio się o tym przekonała.
Wtem zdała sobie sprawę, że
z niewiadomych przyczyn drzwi od pokoju są otwarte, a lis wyraźnie planuje wyruszyć na zwierzanie rezydencji.
- Loki, czekaj! - Zawołała głośnym szeptem, ale zwierzę już pognało na dół. Nie miała innego wyboru jak jeszcze nieco zaspana wstać i ruszyć jego śladem. Zapomniała o braku apaszki. Teraz liczyła się bardziej ta cudowna melodia, która zdawała się rezonować z jej sercem. Ona... Ta muzyka ją wzywała. Ostrożnie zeszła na dół dając prowadzić się melodii ze swych snów.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Podążając za Lokim, Arya dotarła do salonu. Lisek wślizgnął się tam pomiędzy uchylone drzwi i to właśnie stamtąd wydobywała się melodia. Wkroczywszy do pomieszczenia dostrzegła, że salon składał się z wysokiego, zdobionego kominka ogrzewającego i oświetlającego pokój. Ściany pokryte były freskami przedstawiających przeróżnych ludzi w kuriozalnych i dramatycznych pozach, niczym na przedstawieniu w operze. Światło bijące od ognia odbijało się od krawędzi fresków, tworząc iluzje poruszania się aktorów za pomocą gry cieni. Wielkie i wysokie okno przy jednej ze ścian było starannie przysłonięte czarnymi zasłonami. Podłoga w większości była ozdobiona brązowo-czerwonym dywanem z nie zrozumiałymi wzorami na sobie. Do wyposażenia salonu należałoby by wymienić: 3 szerokie sofy ułożone wokół dużego drewnianego, niewielkiego stolika; stolik z popielniczką, kieliszkami oraz pełną butelką zapieczętowanego w wosku wina; skromna zamknięta gablota z książkami oraz drobną biżuterią; pojedynczy ułożony przy stoliku fotel pokryty różnokolorowymi łatkami na całej swojej powierzchni; parę zamkniętych, drewnianych szafek, gdzie z jednej wystawały drobne kawałki materiału.
Na końcu salonu było też pianino, a przed nim na niewielkim stołku siedziała odwrócona tyłem postać. Pokryta białą niczym śnieg warstwą podkładu z długimi niczym szpony paznokciami. Ubrana w luźną, białą koszulę oraz czarne eleganckie stopnie. Związane z tyłu blond włosy. Grał utwór. Jego palce sunęły po klawiaturze, delikatnie przesuwając się z klawisza na klawisz, uderzając w nie z gracją i harmonią. Jego ruchy choć pierwotnie wydawać się mogły chaotyczne, to muzyka wydobywająca się ze ukrytych pod bukowym drewnem strun instrumentu rozbrzmiewała całe pomieszczenie. Melancholijna, wszechobecna, muzyczna opowieść o upływającym przez palce marzeniach, sypkich jak sen.
Loki beztrosko wszedł na środek pokoju zbliżając się w stronę kominka i kładąc się obok, tak by poczuć jego ciepło.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Weszła do pokoju niczym zahipnotyzowana. Ta melodia... Miała w sobie coś magicznego, a jednocześnie była tak prawdziwa, że aż bolesna. Obserwując grającego mężczyznę czuła, jak przez jej ciało przebiega fala skrajnych emocji, zaczynając od zachwytu, przez tęsknotę, aż po skrajny smutek. To była melodia jej duszy, którą on jakimś cudem bym w stanie odtworzyć. Nawet nie zauważyła, kiedy zamknęła oczy i zaczęła śpiewać.
- Ten grat kupiła mama mi od aktorki z dawnych lat. Choć nie stroił to wciąż chciałam na nim grać. Bo gdy grałam znikał ból, a z bólem znikał świat i znowu łatwiej było nam się śmiać.
On chyba musiał zauważyć ja już wcześniej, bo ani na moment nie stracisz rytmu, nie zgubił melodii. A ona dalej śpiewała.
-To co stare i złamane wciąż mieć może piękny głos, nawet jeśli nikt go więcej nie chcę znać.
Ostatnio to ona tak się czuła. Rozstrojona i złamana. To był naprawdę trudny okres w jej życiu.
- Choć było mu klawiszy brak, pomimo zdartych strun grał dla nas aż do ostatniego dnia. A gdy go zabierali nam przez łzy życzyłam mu, by ktoś mógł go docenić tak jak ja.
Muzyka była dla niej wszystkim. Kiedy Rivlish uszkodził jej gardło bała się, że straci ją na zawsze. Straci sposób, który pozwalał jej chociaż na chwilę zapomnieć o bólu, którego doświadczała wciąż i wciąż.
- Przez wiele lat nie mogłam znaleźć go, lecz dziś muzyka odnalazła dom. Dziś widzę mój fortepian, gdy budzę się co dnia, jak czeka żeby go docenił świat
Będąc tutaj, w tej rezydencji zaczęła mieć nadzieję. Coś jej mówiło, że gdy znajdzie sponsora będzie już tylko łatwiej. Przynajmniej część tego cierpienia w końcu zniknie. Bała się tego, a jednocześnie tak bardzo pragnęła. Och.. jak ona bardzo potrzebowała pomocy.
- To co stare i złamane wciąż mieć może piękny głos, gdy się znajdzie ktoś kto chce o niego dbać. Niech to będzie powtarzane, żeby świat zrozumiał to, że ten nasz stary biały grat ciągle mógł nam coś pięknego dać. Ciągle mogę coś pięknego dać...
Ona jeszcze coś pięknego światu mogła dać. Gdy skończyła się piosenka dalej jeszcze miała zamknięte oczy chłonąc rezonującą z jej sercem melodię. I nawet nie wiedziała, że po jej policzkach zaczęły spływać łzy.

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 461
Rejestracja: 28 lut 2022, 15:12
Gdy skończyła śpiewać w pomieszczeniu na drobny moment nastała grobowa cisza. Nie słychać było trzaskającego ognia w kominku, nie docierały nigdzie dźwięki zaciekawionego Lokiego, zamarła muzyka grana na fortepianie. Czas zdawał się także zatrzymać na drobny moment, jakby świat pozwolił odetchnąć po jej śpiewie, nie chcąc rujnować harmonii, jaką nią wywołała. Dopiero gdy blady muzyk powoli odwrócił się za siebie i spojrzał na nią, świat z powrotem wziął oddech. Wraz z jego zielonymi oczyma, czas ruszył dalej.
Arlekin z nadzwyczaj specyficznym makijażem na twarzy, wykonał gest dłonią i niczym jak na zawołanie, Loki podbiegł do niego. Kucnął przy nim, przejeżdżając pojedynczo przez jego grzbiet, na co zwierzę zadrżało w nietypowy sposób, a następnie pobiegło z powrotem do kominka, gdzie było mu najmilej. Gospodarz uniósł dłoń do góry, w której uczepiło się parę lisich kłaków. Rozsypał je na dywan pocierającymi ruchami dłoni. Jego wzrok powrócił do dziewczyny, w którą wpatrywał się z mrożącą krew w żyłach przenikliwością.
- Jest zadowolony ze swojego imienia. Ja, jestem zadowolony z twojej prezentacji. Jesteś przyjęta. Uznaj pokój jak i Lisa jako dowód twojego przyjęcia. - Jego głos rozchodził się po pokoju niczym upadająca kropla wody w pieczarze. Jego głos był surowy, starty w swej barwie, lecz mimo to znajdowała się w nim specyficzna dźwięczność. Kolejny kontrast na jego liście.
Zbliżył się w jej stronę. Jego wzrok nie przestawał wpajać się w jej oblicze, jednak nie patrzył na jej ciało ani na kształty. Spoglądał głębiej, niemalże daleko za nią, obserwując rzeczy o których nie sposób opisać słowami.
- Aldonzo. Ludwik. Fernando. Ferrenza. Inenomur. Esposito. - Rzekł z każdym krokiem, do momentu w którym nie znalazł się na odległość wyciągnięcia ręki do Aryi. Poruszał się w nieco sztywny, wręcz niekomfortowy sposób, siląc się na jakąkolwiek płynność w ruchu. Wyglądało to tak, jakby wręcz sprawiało mu to trudność.
- Aryanna Janon. Twoje imię jest niczym dwa oddzielne światy. Nie pasujące, a zarazem zgrywające się w sobie nie sztampowej harmoni. Poza wzorem lecz według pięcolinii. Dlaczego?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 932
Rejestracja: 26 lut 2022, 22:09
Cisza aż dźwięczała jej w uszach, jednak stanowiła idealną ramę dla wcześniejszego utworu. Nie była pewna dlaczego go wybrała, jednak... Czuła się tak, jakby nie miała żadnego wyboru. Ta melodia sięgnęła wprost do serca bardki wyciągając na wierz wszystkie jej głęboko skrywane uczucia. Teraz, kiedy pieśń dobiegła już końca czuła się obnażona.
Kiedy otworzyła w końcu oczy, zadrżała. Pierwszy raz ktoś patrzył na nią w taki sposób. Obserwowała bez słowa, gdy ten przywołał do siebie lisa (jak mu się to w ogóle udało?!). Nie była świadoma, że wstrzymała oddech.
Wtem jej gospodarz w końcu przemówił, a jej serce ruszyło galopem. Więc jednak miała rację, to był test. Nie rozumiała jak mógł to wszystko zaaranżować, jednak teraz nie miało to znaczenia. Nie mogła myśleć trzeźwo, kiedy te zielone oczy wręcz wwiercały się w jej duszę. Aż dotarły do niej jego słowa. Zamrugała zaskoczona.
- P... pokój? - O ile Loki był naprawdę cudownym stworzeniem i samą radością było móc go czasem odwiedzić na drobne pieszczoty, tak nie spodziewała się pokoju. Czy on chciał, żeby tutaj została?
Jak tylko mężczyzna zaczął się do niej zbliżać ta znów zadrżała. Poczuła się niczym zwierzę w potrzasku świadoma, że nawet gdyby chciała to nie miała dokąd uciec. Czy naprawdę powinna tu przychodzić? Czy Sarya mogła polecić jej kogoś, kto mógłby ją skrzywdzić? Bo teraz