Strona 1 z 1

Rybny Rynek

: 26 wrz 2022, 17:18
autor: Denadareth
Obrazek

Oficjalnie handluje się tu złowionymi rybami, ale wszyscy wiedzą, że to tylko przykrywka. Z całą pewnością przychodzą tu Pogorzelcy i wymieniają znalezione w ruinach lub ukradzione kosztowności na wspomniane ryby i żywność. Dlatego pytając o towar, można się tu nieźle zdziwić, co kupcy trzymają na zapleczu. Należy jednak uważać, bo Lojaliści próbują odkupować znalezione tu artefakty - a Nieugięci robią Lojalistom zawsze pod górę, więc jeśli nabiorą podejrzeń, że jesteś od nich, to może cię to sporo kosztować.

Re: Rybny Rynek

: 26 wrz 2022, 17:21
autor: Denadareth
Yrene i Verath przychodzą z Karczmy...
- Hmm... - powiedział Verath, dotrzymując kroku Yrene. - Nie jestem typem nadmorskim i nie chcę myśleć, że uległem krzywdzącym stereotypom, ale spodziewałem się, że będzie tu bardziej śmierdziało rybami. W ogóle mogę z tobą iść w takie miejsca? Czy zaczniesz toczyć ślinę i się rzucać na stragany?
Rozejrzał się dookoła, unosząc lekko brew na mało przyjazne spojrzenia sprzedawców. Czy oni nie powinni zachwalać towaru? Ale jakiego towaru? Ryb za dużo na straganach nie było widać...
- Stwierdzam jednak, że to chyba ci nie grozi - skwitował. - Urocze miejsce. Byłaś tu wcześniej?

Re: Rybny Rynek

: 26 wrz 2022, 18:10
autor: Dahlien
Spojrzała na mężczyznę przelotnie, po czym rozejrzała się z uwagą po targu. Co ciekawe ludzie patrzyli tu na nich nie jak na potencjalnych kupców, a raczej intruzów.
- Toczyć ślinę to ja mogę na widok soczystego kawałka pieczonego mięsa, a nie ryb. Nie jadam ich zbyt często. Łatwiej upolować mi jelenia niż stać po kolana w rzece i próbować jakąś pochwycić. Tutaj szybciej mogę toczyć pianę z ust, jak mi ktoś na odcisk nadepnie.
Uśmiechnęła się krzywo samym koniuszkiem ust i wsadziła ręce do kieszeni. Trzeba było przyznać, że przyciągali sobą spojrzenia innych.
- Może nie tyle co na targu, ale nieopodal. Kilka uliczek dalej znajduje się pewna knajpa, która swoją drogą może Ci się bardzo spodobać. Kilka dni temu miałam stamtąd zlecenie na łowy. "Pod rzuconymi kośćmi" jest czymś między barem a domem hazardu, gdzie przychodzi sporo osób ze zbyt ciężkimi sakwami. Chociaż jak się możesz domyślić tam to raczej wieczorami się chodzi.
Starała się zachowywać w miarę neutralnie, żeby nie przyciągać zbyt dużo uwagi. A potem zdała sobie sprawę, że to chyba właśnie o to chodziło. Uznając, że jest wystarczająco ciepło nie wzięła płaszcza, a wysokie upięcie włosów odsłoniło więcej jasnej skóry niż zazwyczaj. Może to wcale nie Verath swoją mordą tak interesował tutejszych...?

Re: Rybny Rynek

: 26 wrz 2022, 21:35
autor: Denadareth
Verath również zaczynał mieć wrażenie, że spojrzenia rzucane w ich stronę są kierowane raczej ku Yrene... ale podwójnie go to cieszyło. Po pierwsze, dla skacowanego męskiego ego niewiele rzeczy działa lepiej niż pokazanie się z atrakcyjną babką. Po drugie, mniejsza była szansa, że go ktokolwiek zapamięta. Był to odruch z innego życia, ale Verath lubił nie rzucać się w oczy.
- "Pod Rzuconymi Kośćmi?" - zapytał. - Słyszałem o tym miejscu. To ta słynna szulernia Calvina Vansena? Miałem zamiar tam kiedyś się wybrać na parę partyjek kart i kości. Gracze muszą mieć tam niezły brzdęk w sakiewkach.
Sam Calvin zaś - jeśli wierzyć plotkom - były sprytnym kolesiem... ale raczej nie trafił jeszcze na szulera kalibru Veratha.
- Musimy się tam wybrać kiedyś! - powiedział. - Ale póki co, prowadź dalej. Powiem ci, że to najmniej żywy targ rybny, jaki widziałem.
Rzucił okiem na jeden ze straganów. Nie, nadal nie był głodny.

Re: Rybny Rynek

: 27 wrz 2022, 7:37
autor: Dahlien
Wkurzało ją to. Znowu otaczali mężczyźni myślący organem niewiele większym od ogórka. I by nie było, Verath też się do nich zaliczał. On po prostu był w stanie nad sobą panować. Niezadowolenie odbiło się na jej twarzy.
- Także dokładnie o tym miejscu mówię. O dziwo mimo swojej lokalizacji wydaje się być... Całkiem zadbana. Wiesz, że nawet arystokrata tam spokojnie zagra. Zaskakujące, że mimo Upadku ostało się jeszcze trochę takich miejsc. A dla ciebie może to być kraina złotem płynąca. Dosłownie. Nawet mi po wykonaniu zlecenia napiwek wręczyli, więc samemu Calvinowi musi się nieźle powodzić.
Rozejrzała się jeszcze raz po rynku.
- Na przyszłość... Jak będziesz potrzebował broni to tu poza rybami dostaniesz trochę metalu. Tylko nigdy nie pytaj skąd pochodzi.
To już powiedziała o wiele ciszej i ruszyła dalej przed siebie.

Re: Rybny Rynek

: 27 wrz 2022, 8:47
autor: Denadareth
- Szlachta grająca w karty? Miejsce w sam raz dla mnie - skwitował Verath, zapamiętując lokalizację.
Zaraz znów ruszył za Yrene.
- Broń? - zapytał, przybierając w przesadzony sposób obrażoną. - Czy ja wyglądam ci na kogoś, kto używa broni? Jestem najbardziej pokojowo nastawioną osobą na świecie, nienawykłą do wbijania żelaza w inne osoby. A ogólnie, to jak w Nimnaros z bezpieczeństwem? To znaczy - rozejrzał się po okolicy znacząco - domyślam się, że nie najlepiej, ale da się żyć bez chwytania za sztylet co drugi dzień? I co z tymi waszymi frakcjami? Naprawdę się zażynają na ulicach?

Re: Rybny Rynek

: 27 wrz 2022, 9:00
autor: Dahlien
- Mają tam też całkiem niezły alkohol.
Chociaż w ich stanie raczej nie miało to większego znaczenia. Z niej kac już w większości schodził, co zapewne było sprawką tego kim była. Ale Verath? Biedny słaby człowieczyna, pewnie go jeszcze przytrzyma.
Na jego zapewnienia o byciu niegroźnym spojrzała na mężczyznę i uniosła brew do góry. Ni cholera mu nie wierzyła.
- Tak? A kto wczoraj był gotowy wbić mi sztylet w... no właśnie, w co byś się zamierzał?
Ilekroć sobie nie przypominała jego przerażonej miny, tak za każdym razem sprawiało jej to dziwną satysfakcję.
- Nie mam pojęcia. Zapominasz, że sama tu jestem od niedawna. Strażnicy miejscy chodzą po ulicach, chociaż dość niechętnie zapuszczają się do niektórych dzielnic miasta. Podobno jakiś czas temu właśnie na ulicach portu doszło do jakiegoś starcia między nimi i tą... jak im było? Bandą Herla? Chyba tak się nazywali.
Nie żeby ją to jakoś bardzo interesowało, ale w karczmie słyszy się różne rzeczy.

Re: Rybny Rynek

: 27 wrz 2022, 9:33
autor: Denadareth
- Hmm, klin? Nienajgorszy pomysł - powiedział Verath. - Ale... nie, chodźmy dalej. Jesteśmy tu by zwiedzać, rozkoszować się... rybną aurą i tak dalej i tak dalej.
Spojrzał na chwilę na Yrene z twarzą całkowicie bez wyrazu. Dość makabryczny temat rozmów wybrała i zastanawiał się, jak odpowiedzieć.
- Próbowałbym wbić sztylet w oko - powiedział w końcu. - Wiem, mała szansa, ale przy odrobinie szczęścia... - Wzruszył ramionami. - A szczęście czasem się do mnie uśmiecha.
Zaraz uśmiechnął się szeroko.
- Tak jak uśmiechnęło się do mnie, gdy ciebie poznałem - powiedział z nieco kpiarskim ukłonem. - Zaraz, to skąd pochodzisz? - zapytał.

Re: Rybny Rynek

: 27 wrz 2022, 9:48
autor: Dahlien
Spojrzała na niego, po czym zaśmiała się pod nosem.
- Coś sądzę, że jeśli byś chodził ciągle wstawiony to nie dałbyś rady popisywać się tasowaniem kart jak wczoraj. Może daj sobie najpierw wytrzeźwieć do końca?
Nawet ona musiała przyznać, że miał zręczne palce. Dokładnie z tego powodu była w stanie przypuszczać, że nie zawahałby się sięgnąć po ostrze. Słysząc zaś jego odpowiedź zastanowiła się. Odeszli już spory kawałek, więc mogła sobie pozwolić na takie dywagacje.
- W oko? No cóż, ryzykowne. Szczególnie, że jak już wczoraj ustaliliśmy szczęście to przekupna kurwa, która często zmienia swoich klientów. Jakbym Cię zaatakowała celuj lepiej w gardło. Większa powierzchnia, będzie łatwiej.
Przyspieszyła kroku, żeby nie widział jej twarzy. Cholera jasna, po co mu to wszystko mówiła? Może... może jakimś dziwnym, niezrozumiałym cudem, zaczynała go lubić? To nie było dobre. Przed kolejną pełnią księżyca będzie musiała odejść, zerwać wszystkie znajomości i znaleźć nowe miejsce do życia. Jeżeli nic się nie pochrzani może kiedyś wróci do Nimnaros. Ale to byłaby daleka przyszłość. Po cholerę to sobie robiła?
- Stamtąd, skąd pochodzą wszystkie potwory. Spod łóżka.
Nie patrzyła na niego. Po prostu poszła dalej.

Verath i Yrena idą dalej. -> Slumsy Dzielnicy Portowej