Strona 1 z 1

Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 27 wrz 2022, 13:52
autor: Denadareth
Informacje o wątku:
Spoiler:
Wśród zalesionych wzgórz, mniej więcej w połowie drogi między Nimnaros a Harnyl, nieco na północ od szlaku, wyrasta kamienna wieża. Zbudował ją, około 700 EAs czarnoksiężnik Motariv. W efekcie jego eksperymentów z czarną magią Knieja Esganar, i tak niezbyt bezpieczna, zaroiła się od jeszcze większej liczby upiornych stworzeń. Wszyscy zadawali sobie pytanie, kto położy kres jego rządom? Czyż nie pojawią się jacyś dzielni poszukiwacze przygód?
Nie pojawili się, ale w okolicę zabłądził Denadareth, upolował i zjadł jeden z obrzydliwych tworów maga, dostał roztroju żołądka, odwiedział czarnoksiężnika chcąc złożyć reklamację, zirytował się, gdy został zaatakowany i ostatecznie spopielił Motariva. Następnie odszedł.
Parę lat później pojawiła się tu grupa krasnoludzkich przedsiębiorców. Zajęli wieżę i przerobili ją na karczmę. Leżała ona nieco poza utartymi szlakami, jednak była ufortyfikowana, a że Esganar było pełne bestii, to coraz więcej osób podróżując w stronę Nimnaros zaczęło nadkładać drogi, by bezpiecznie spędzić czas za murami gospody, nazwanej "Kamiennym Azylem."
Cała rodzina krasnoludów zniknęła w chaosie, który nastąpił po Upadku. Wieża, uznana za przeklętą, stała opuszczona aż do 3 ES, gdy kobieta o imieniu Urta wprowadziła się i na nowo otworzyła gospodę.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 27 wrz 2022, 13:52
autor: Denadareth
Padało. Lało wręcz. Ciężkie krople atakowały grupę podróżnych. Czy kierowali się do Kamiennego Azylu? A może w wyniku kiepskiej pogody zeszli ze szlaku? Podróżnych było troje. Czarodziejka Faenala, bard Karv i druid Coranion. Nie znali się wcześniej, każde podróżowało w swoich celach, ale los sprawił, że Kamienny Azyl był przystankiem - lub celem - każdego z nich. A że podróż w troje jest bezpieczniejsza niż samemu, gdy spotkali się na ścieżce zmierzającej do gospody, postanowili podróżować dalej razem... tym bardziej, że w oddali słychać było wycie wilków... i wrzaski innych, gorszych stworzeń.
Może te stworzenia byłyby lepszymi towarzyszami podróży niż sam Coranion, który umilał im całą drogę swymi mądrościami typu: "Czy szyszkę obchodzi to, że musi znaleźć się w ogniu by wypuścić nasiona?", "Jeśli drzewo spada na samotnego podróżnego w lesie, to czy śmierć jego i drzewa jest prawdziwa?", "Dlaczego wiewiórka wspina się po drzewie w górę, skoro tam ma gniazdo orzeł?", "Jednorożec może skoczyć dalej niż szczur, ale może też trafić rogiem w pień drzewa, nabić się i utknąć, bezradnie obserwując zbliżającego się drapieżnika". Faenala podejrzewała, że próbuje jej zaimponować. Karv sądził, że druid był po prostu naćpany. Dobrze, że gdy deszcz zaczął walić mocniej, naprawdę mocno, cała trójka okryła się szczelniej płaszczami i nawet Coranion przestał gadać.
Gdy wydawało się, że utoną w kroplach wody, w końcu ujrzeli oświetloną wieżę o czterech kondygnacjach. Parter był szeroki i jego większość stanowiła główna sala gospody. Drugie i trzecie piętro stanowiły pokoje dla gości przybytku, zaś najwyższe piętro to były pokoje samej Urty. Za pierścieniem murów otaczających wieżę były także zniszczone zabudowanie dawnej, poświęconej Kryttisowi, kaplicy Motariva, obecnie wykorzystywanej jako magazyn oraz zabudowania stajni, nad którymi spała służba Kamiennego Azylu.
Drzwi otworzyły się już po chwili pukania, a ze środka buchnęło ciepło, światło, śmiech i zapach alkoholu i przypraw a wędrowcom ukazała się twarz ślicznej dziewczyny, albinoski o bladej skórze, jasnych włosach i krwistoczerwonych oczach.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 02 paź 2022, 10:59
autor: Dahlien
Padało tak mocno, że pomimo podróżnego płaszcza i tak była w większości mokra. Dodać do tego ogólną ciemność w momencie spotkania się z innymi wędrowcami na szlaku do Kamiennego Azylu wyglądała niemal jak duch. Tak, ich zaskoczone miny w pierwszym momencie były naprawdę ciekawe.
Podróż z mężczyznami okazała się na tyle uciążliwa, że nie odezwała się do nich nawet słowem. Gadatliwy druid nadrabiał za to jakby za ich całą trójkę. Boże też miał jakieś zadatki na barda? Kobieta jego mądrości kwitowała uprzejmym uśmiechem.
Po dotarciu na miejsce ściągnęła z siebie przemoczony płaszcz wzdychając cicho. Tak cicho, że praktycznie nie dało się wychwycić dźwięku z jej ust. Zaraz też poczuła na sobie spojrzenia większości osób przebywających w karczmie, jednak już zdążyła się do tego przyzwyczaić. Śnieżnobiała skóra w połączeniu ze srebrnymi włosami stanowiła rzadki widok. Do tego oczy w kolorze błękitu wcale nie dodawały aparycji elfki cieplejszych barw. Nawet usta miała stosunkowo blade.
Co ciekawe okazało się, że kobieta, która ich przywitała była do niej trochę podobna, jednak mimo zbliżonej cery i fryzury nie można by było ich ze sobą pomylić. Faenala była... wyjątkowa.
Elfka dalej się nie odezwała, jednak na widok kobiety uśmiechnęła się uprzejmie i przykładając dłoń na wysokość lewej piersi skłoniła lekko głowę w geście powitania. Chyba musiała być wyjątkowo nieśmiała. Teraz zaś jedyne o czym marzyła to gorący ziołowy napar i ciepło ognia, by wysuszyć nieco ubrania i pozbyć się tego uczucia odrętwiałych palców.
Czekała aż jej towarzysze się przywitają i pójdą w końcu do stolika.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 07 paź 2022, 13:21
autor: Karv
Gdy tylko przekroczyli próg, na przyprószoną kilkudniowym zarostem twarz barda wlał się szeroki uśmiech. Ostatnie dni zmęczyły go i sponiewierały do tego stopnia, że gdyby miał odszukać najlepszy epitet dla swojego samopoczucia, stawiałby na wymięte.

Teraz jednak sytuacja miała się zmienić. Znalazł się bowiem w miejscu, w którym czuł się jak ryba w wodzie. Jak smok w legowisku. Jak chłop z rozstrojem żołądka w wychodku. Był w karczmie - miejscu, do którego pasował jak ulał i które samym swoim jestestwem napełniało bardowe serce ciepłem.

- Dlaczego zamawiam alkohol, choć wiem, że jutro będę tego żałował? - Szturchnął Coraniona w bok i machnął na karczmarza, od progu prosząc o trzy kufle piwa.

A potem stanął jak wryty, bowiem przyglądając się karczmie na sposób szkatułkowy, zachwycając się najpierw jej ogólną formą, przechodząc przez szerokie kategorie pokroju strawy, napitku i ciepła, w końcu dotarł do tego, co wymykało się ogólnej definicji karczmy. Każdy przybytek miał coś, co go wyróżniało. Karv bywał w miejscach z wybitnymi miodami, znał zajazd, który słynął z rytych ostrzami na blatach złotych rad dla kolejnych klientów. Pamiętał też miejsce, w którym grajek z uciętym językiem wybekiwał piosenki, nie mogąc ich śpiewać.

Kamienny Azyl miał swojego anioła.

Karv ściągnął kaptur i schylił się głęboko przed albinoską, zamiatając dłonią podłogę.

- Czyż nie jest biel najdoskonalszym z kolorów, jako że łączy w sobie wszystkie pozostałe? Biel twej buzi, o pani, czyni natomiast ją najdoskonalszą z buź wszelkich. Bard, Karv zwany Węglikiem, kłaniam się uniżenie.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 13 paź 2022, 7:50
autor: Denadareth
Albinoska uśmiechnęła się ślicznie do Karva, uśmiechem, który takiemu bywalcowi jak on wyraźnie powiedział jedno: tego typu komplementy słyszała regularnie chociaż i tak był wdzięczna, że nie należał - przynajmniej póki co - do bardziej wulgarnych gości.
- Zapraszam podróżni! Witajcie w Kamiennym Azylu - zawołała, gestem prosząc ich do środka. - Niestety, Węgliku, miejsca kominku już nie ma, ale jeszcze parę wolnych stolików mamy. Przynajmniej nam pan nie spłonie.
Dowcip nie był może najwyższych lotów, ale przynajmniej się starała.
Kamienny Azyl był niemal pełen. Biorąc pod uwagę, że było to bez wątpienia najbardziej bezpieczne miejsce do spędzenia nocy w promieniu paru dni drogi, nie dziwiło to aż tak.
Oprócz bladoskórej anielicy między stolikami uwijała się kolejna dziewka, drobna, ciemnowłosa i ciemnooka. Razem - biała i ciemna - stanowiły prześliczny kontrast. O wiele mniej atrakcyjny był widok kolejnego pracownika oberży - pomarszczonej góry mięśni o ciemnobrązowej skórze.
Ogr, a jeśli Ogr pracował w karczmie to albo był Rufusem VIII, którym ten nie był, albo robił za wykidajłę. Biorąc jednak pod uwagę wycia, które dało się słyszeć po drodze, ochrona potężnego humanoida i kamiennych murów na pewno działała na wielu gości uspokajająco.
A gości było sporo.
Przy podłużnym stole w rogu wielkiej sali, niedaleko schodów, siedziało trzech ubranych na biało mężczyzn. Jeden starszy, siwowłosy, ale mocno zbudowany i dwóch młodszych, równie silnych. Chociaż nie wydawali się być uzbrojeni, symbole na ich płaszczach jasno mówiły, że byli nawykli do wojaczki - byli to Lyannici. Jeden z młodszych rycerzy, wąsaty blondyn właśnie siłował się na rękę z czwartą osobą siedzącą przy ich stoliku - krasnoludem, nie - krasnoludzicą o poważnej twarzy i spiralnym tatuażu na policzku. Pojedynek był zacięty.
Dwa okrągłe stoliki najbliżej kominka również były zajęte, każdy przez tylko jedną osobę. Ten bliżej drzwi prowadzących do... chyba wychodka był zajmowany przez drobnego, gładko ogolonego mężczyznę o dość bladej cerze i wzroku zatopionym w kuflu. Przy drugim stoliku siedział wysoki, szczupły mężczyzna o krótkiej, brązowej bródce ubrany w dość podniszczone podróżne ubranie.
Niedaleko niego. przy kolejnym podłużnym stole siedziało dwóćh mężczyzn i kobieta. Ubrani w dość podniszczone ubrania z dobrze wykonanych, chociaż dość prymitywnie wyglądających skór zwierzęcych. Obaj mężczyźni byli dość zarośnięci, a i kobieta wyglądała na taką, która za często nad swoją fryzurą nie przysiadała. Nerwowo rozglądali się dookoła i ich dłonie zawsze było blisko długich noży, które położyli na stolę. Gdy tylko Faenala, Karv i Coranion weszli do przybytku, cała trójka odwróciła się natychmiast w ich stronę.
Podobnie zareagowało dwóch mężczyzn siedzących niemal dokładnie pośrodku sali. Jeden, o poparzonej twarzy, mimo że nie wyglądał na starego, miał już siwe włosy. Drugi, czarnowłosy wąsacz, był jednym z najwyższych mężczyzn, jakich Faenala i Karv widzieli, niemal tak wysokim jak ogr. Wstał on na widok trójki nowoprzybyłych i, z pewnym wahaniem uniósł rękę w stronę Coraniona.
Druid również wpatrywał się w mężczyznę nieco niepewnie. W końcu wzruszył ramionami.
- Iskry lecą, gdzie rzuci je wola wiatru i ognia - powiedział do Faenali po czym podszedł do wysokiego. Podali sobie ręce, po czym Coranion usiadł z nim przy stoliku.
Naniosę to do tematu lore, ale w skrócie:
Spoiler:

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 14 paź 2022, 10:23
autor: Karv
Karv nie stracił animuszu. Wykorzystał, że wszystkie oczy wpatrują się w niego i pozostałych przybyłych, by po raz kolejny tego wieczoru schylić się do samej ziemii w dworskim ukłonie.

- Dziękujemy za poświęcenie uwagi naszemu przybyciu! - krzyknął, prostując się i wskazując gestem najpierw jedno, a potem drugie ze swoich towarzyszy. - Azyl, jesteście niesamowici! - Kilka razy klasnął w dłonie, oklaskując gości, po czym spojrzeniem poszukał albinoskiej karczmarki. Ze wszystkich zgromadzonych, ona najbardziej przypadła mu do gustu.

- Wspaniały dowcip, Śnieżynko - powiedział, opierając się o ścianę przy niej. - Ten o węgielkach w kominku. Uświetnisz mój wieczór kilkoma kolejnymi?

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 17 paź 2022, 19:22
autor: Dahlien
Faena spotkała już wielu mężczyzn i słyszała niezliczone rozmowy, które prowadzili z jej matką. Nigdy jednak żadnej nie próbował jej poderwać w tak bezpośredni i tak marny sposób, jak właśnie zrobił to bard w stosunku do kelnerki. Może na tym właśnie polegała różnica między elfami i innymi rasami? Na twarzy czarodziejki wykwitł jednak pobłażliwy uśmiech, kiedy klepnęła Karva delikatnie w plecy. Kręciła przy tym rozbawiona głową dając mu wyraźnie do zrozumienia co myśli o jego rozmowie z kobietą.
Na zaproszenie albinoski z kolei przyłożyła dłoń do serca i skłoniła się lekko w geście pozdrowienia. Jej oczy się śmiały, jakby srebrnowłosa dalej była rozbawiona pokazem Węglika. Ten sam gest poczyniła w kierunku pozostałej dwójki pracowników oraz do karczmarza.
Dziwnie się czuła, gdy większość (o ile nie wszystkie) spojrzenia tutejszych gości zwróciły się w jej stronę. Och, ileż emocji od nich wyczuła! Tego hamowanego napięcia, u niektórych strachu, u niektórych pożądania. Gdzieś tam przemknęła ciekawość, a zaraz za nią pogarda. Zdecydowanie więcej było jednak w jej mniemaniu tych, których wolała jednak na razie nie uwalniać spod wodzy ludzkiej samokontroli.
Szturchnęła barda lekko pokazując głową na wolny stolik idąc w jego kierunku. Na pożegnanie Coraniona obdarzyła go uśmiechem, na który druid nie miał co liczyć podczas ulewy. Tutaj jednak, gdy już ściągnęła kaptur jej oczy błyszczały niczym gwiazdy. Nieprzeniknione. Jednocześnie bliskie i nieosiągalne. Siedząc już na krześle powiodła właśnie takim spojrzeniem jeszcze raz po wnętrzu Azylu śledząc aury gości, pracowników i samego pomieszczenia. Była również ciekawa, czy znajdzie się tu jakiś duszek, który może dotrzyma jej towarzystwa. Już dawno się przekonała, że zmarli bywali bardziej rozmowni od żywych. Plus oni nie potrzebowali słyszeć jej głosu, by się dogadać.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 18 paź 2022, 8:45
autor: Denadareth
"Śnieżynka" na chwilę się zawahała, po czym uśmiechnęła się do Karva. Nie był to uśmiech zalotny, nie do końca, ale nie był to też wyćwiczony uśmiech szukającej napiwków kelnerki. W każdym bądź razie był to śliczny uśmiech.
- Zajmij miejsce, proszę, a zaraz przybędę by ci jeszcze jakimś żartem zarzucić - powiedziała, omiatając spojrzeniem wolne stoliki i już jej nie było.
Gdy Karv zawołał w stronę klienteli Azylu, wszyscy spojrzeli w jego stronę. Potem spojrzenia skierowały się ku, nieco bardziej egzotycznie wyglądającej, Faenali. Elfka przywykła do rozmaitych spojrzeń, ale mimo tego, że nie była specjalnie próżną osobą, to i tak zdziwiła się, jak mało klienci przybytku poświęcili jej uwagi i jak szybko wrócili do swoich spraw, potraw, trunków i rozmów. Jedynie dwóch mężczyzn zajmujących samotnie stoliki przy kominku patrzyło na nią dłużej. Brodacz jakby zaraz się skulił i odwrócił wzrok, a chuchro uśmiechnął się dość pożądliwie, zanim znów nie wbił wzroku w kufel.
Do Faenali:
Spoiler:
Do obojga:
Spoiler:

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 21 paź 2022, 8:58
autor: Karv
Spoiler:
Karv, wyraźnie ukontentowany obietnicą Śnieżynki o rychłym poświęceniu mu uwagi, ruszył dziarsko do stolika wskazanego przez elfkę. Ułożył swoje tobołki na ziemi, opierając skrzętnie zabezpieczoną przed deszczem gitarę o dębową nogę. Potem odsunął krzesło dla towarzyszki i samemu usiadł, wyciągając się radośnie na krześle.

- Wybacz wścibstwo, Feanelo, ale nie umknęło mojej uwadze, że masz przy sobie flet. Mało co w podróży doskwierało mi bardziej niż dojmująca cisza. Zgodzisz się uświetnić ten wieczór jakąś przygrywką, gdy już się posilimy?

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 21 paź 2022, 10:10
autor: Dahlien
Elfka z niejakim zaskoczeniem, lecz mile połechtana usiadła na krześle, gdy bard je jej odsunął. Swój kostur oparła o swojące obok wolne krzesło. Zabawni byli Ci mężczyźni, gdy próbowali zachowywać się szarmancko. Kiedy podobne gesty stanowiły jednak niewymuszone zachowania były dla niej piękne. Stanowiły niejaką czystość emocjonalną, której pragnęła widzieć więcej na świecie. Dlatego też teraz posłała bardowi delikatny uśmiech i skinęła głową w formie podziękowania.
Wtem uniosła otwartą dłoń ku górze i naraz pojawił się w powietrzu niewielki błękitny płomień. Na początku niepozorny, potem zdawał się radośnie tańczyć na dłoni kobiety, aż przeleciał w stronę Karva. Ten mógł poczuć jak otacza go gorące powietrze, skóra przyjemnie się ociepla. Przez moment zaczął nawet lekko parować, gdy pozostałości deszczu wyparowywały z jego ubrań i włosów. Jak tylko mężczyzna się osuszył to samo zrobiła z sobą. Po skończonym zadaniu płomyczek jeszcze przez chwilę poskakał w powietrzu, by potem zniknąć jakby nigdy nie istniał.
To nie był jednak koniec pokazu sztuki magicznej, bo ta zaczęła pisać. W powietrzu, a tam gdzie wcześniej znajdował się jej palec pozostawały ogniste litery. Również te płomienie miały niespotykany błękitny odcień. "Czy wiesz coś o tym miejscu?"
Zaraz też pokiwała głową na wspomnienie o flecie, który położyła na stole. Był to prosty drewniany instrument, delikatnie zdobiony motywem winorośli. Jak na zawołanie jednak zaburczało jej w brzuchu, na którym położyła dłoń chcąc wygłuszyć zawstydzający dźwięk. Marzyła również o czymś ciepłym do picia. Wzrokiem zaczęła szukać kelnerki by sprawdzić, czy może zaraz by do nich nie podeszła.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 21 paź 2022, 10:33
autor: Denadareth
Faenala wybrała stoil najbliżej stolików z mężczyznami, którzy jej się najintensywniej przypatrywali, gdy weszła. Tym razem obaj - zarówno brodacz, jak i chłystek - najwyraźniej speszeni jej bliską obecnością, starali się omijać ją wzrokiem.
Zaraz jednak pojawiła się śliczna albinoska i obdarzając oboje uśmiechem, zjawiła się przy nich.
- Witam raz jeszcze w Kamiennym Azylu - powiedziała. - Nazywam się Melvaa i będę was dzisiaj obsługiwała. Na co mają państwo ochotę? Mamy wyśmienity wybór mięs, zwłaszcza dziczyzny i królików, warzymy własne piwo i bimber, a nasze placki słyną od Nimnaros do Qwaroth. Alkohol może być podany zarówno lekko schłodzony, jak i możemy zaproponować grzańce, mamy też duży wybór ziołowych herbat. Rozumiem, że będziecie brali pokój?
Spojrzała znacząco na okno, o które, jedna za drugą, uderzały krople ulewy.
Następnie wyciągnęła sztylet i wbiła Karvowi w serce, przekręcając ostrze. A raczej zrobiła coś jeszcze gorszego, gdyż rzekła:
- Zaraz będziecie mieli okazję rozkoszować się występem Gartona, naszego barda - powiedziała. - Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 21 paź 2022, 16:32
autor: Karv
Nawet jeśli Karv zdziwił się magicznym pokazem towarzyszki, nie dał tego po sobie poznać. Znał magów, znał elfy - samemu będąc mieszańcem - wiedział więc doskonale, że najlepsze, co można zrobić, to akceptować i nie roztrząsać. Od domniemania powodów są pieśni albo sale sądowe, a nie spragniony strawy i ciepłych ud umysł zmęczonego wędrowca.

Skinął głową, dziękując za ogrzanie. Potem, odczytując pytanie, pokręcił nią i wzruszył ramionami, nieświadomie godząc się na konwencję kontynuowania rozmowy bez słów.

I już, już był gotów zerwać złożone chwilę wcześniej śluby milczenia, by zagadnąć Śnieżynkę, by powiedzieć jej, że na świecie nie masz drugiego płatka śniegu pięknego jak ona, gdy ta poinformowała go o lokalnym bardzie.

Graton, Garton... Bard mielił tę myśl w głowie, starając się przypomnieć sobie, czy słyszał o kimś takim. Nie. Nic mu nie świtało. Próżna część jego osoby podsunęła myśl, której chwycił się kurczowo - skoro o nim nie słyszał, to dlatego, że musiał nie być wartym rozgłosu. A jeśli nie jest wart rozgłosu, to niezawodnie musi być kiepski w swoim fachu. Nie stanowi więc konkurencji.

Karv uznał, że najlepszym, co może zrobić, jest czekanie. Dać tamtemu wyjść i zagrać. A potem, od niechcenia, wstać, chwycić instrument i pokazać zebranym, cóż znaczy talent. Pokazać Śnieżyce, co mogą zdziałać sprawny język i gotowe do działania wargi.

Teraz jednak musiał czekać.

Zaczął od razu. Czekał, aż jego towarzyszka złoży zamówienie, bacznie przyglądając się przy tym kelnerce - był ciekaw jej reakcji na magię.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 25 paź 2022, 19:53
autor: Dahlien
Przekręciła lekko głowę w bok zdziwiona zachowaniem barda. To było dość niespotykane, by ci najbardziej wygadani z natury siedzieli w ciszy. Czy zmęczenie dało mu się tak we znaki? Wątpiła w to, skoro dosłownie przed chwilą była świadkiem jego nieudolnych prób zaimponowania kelnerce. Uśmiechnęła się delikatnie, niejako z pobłażaniem, jednak już nie dopytywała go o nic.
Zaraz też przeniosła swoje spojrzenie na albinoskę słuchając z uwagę jej prezentacji oferowanych dań. O tak... była głodna, a o gorącej herbacie marzyła od dłuższego czasu. Zaraz też uniosła dłoń do góry, by dać kolejny krótki przekaz. Tym razem płomienie ułożyły się w słowa "Placek z warzywami i herbata z pokrzywy". Ta forma komunikacji była dość wygodna, gdyż nie wymagała od niej wcześniejszego przygotowania kałamarza i pergaminu, jednak nie nadawała się do prowadzenia rozległych opowieści. Tak i teraz ograniczyła się do minimum, jednak by zmiękczyć swą prośbę posłała kelnerce ciepły uśmiech. Dobrze, że Karv darował jej już swoje wywody o tym jak to rozpaliła w tym oto Węgliku żar miłości, czy inne wyświechtane frazesy. Samo wyobrażenie sobie tej sytuacji wystarczyło, by zachichotała unosząc lekko dłoń ku ustom. To znaczy zapewne to by zrobiła, jakby jakikolwiek dźwięk mógłby opuścić jej usta. A jednak, zachowywała się niby mim niezdolny to wykrzesania chociażby odrobiny śmiechu.
By zadowolić swą ciekawość zrobiła też jeszcze jedną rzecz. Skoro Melvaa sama do nich podeszła to aż się prosiło, żeby przyjrzeć się jej dokładniej! Elfka kolejny raz zwróciła swe oczy na rzeczy ukryte przed wzrokiem wielu, by wczytać się w aurę kobiety. Wypuściła również delikatną sondę, by wyczuć jakimi emocjami była w tym momencie przepełniona kobieta. Chciała wyczuć co też w duszy gra Śnieżynce.
pytanie do MG

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 26 paź 2022, 8:20
autor: Denadareth
Pokaz Faenali zrobił spore wrażenie, i to nie tylko na albinosce. Stanęła jak wryta, wpatrując się w płomieniste litery, po czym wzięła się w garść, znów przywołała na twarz uśmiech i zaczęła notować. Wśród innych bywalców karczmy Lyanici zignorowali pokaz magii całkowicie, podobnie jak dwóch mężczyzn zajętych rozmową z Coranionem.
Tymczasem troje klientów w ubraniach ze skór zwierzęcych zaczęły gwałtownie szeptać między sobą, rzucając elfce zaintrygowane spojrzenia, ogr-wykidajło spojrzał na nią groźnie, po czym wrócił do dłubania w nosie w sposób, który miał chyba być cwaniacki i niezauważony, brodacz siedzący przy kominku skulił się na widok magii, a siedzący przy stoliku obok drobny mężczyzna bardzo, ale to bardzo starał się nie patrzeć na Faenalę.
- Placek z warzywami i herbata, tak jest! - powiedziała Melvaa, zwracając się do Faenali, po czym przenosząc wzrok na Karva. - A dla pana Węglika?
Do obojga:
Spoiler:
Do Faenali:
Spoiler:

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 28 paź 2022, 9:11
autor: Karv
Karv zamówił królika oraz grzane wino. Potem konspiracyjnie nachylił się przez stół w stronę barmanki.
- Czy mogłabyś, droga Śnieżynko, podzielić się ze mną trzema słowami bliskimi twojemu sercu? - zapytał.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 28 paź 2022, 15:05
autor: Denadareth
Melvaa na chwilę zawahała się. Kuchnia i zamówienia wzywały, ale... Uśmiech na jej twarzy został zastąpiony wyrazem namysłu.
- Azyl. Puszczyk - powiedziała powoli. - Śnieżynka.
Przez chwilę przypatrywała się Karvovi.
- Dlaczego pytasz? - zapytała, chowając notes z zapisanymi zamówieniami, po czym patrząc na Faenalę. - Napitki przyniosę za niedługo, na jedzenie nie trzeba będzie czekać dużo dłużej.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 29 paź 2022, 0:57
autor: Karv
- Och, zupełnie bez powodu. - Karv puścił Śnieżynce oko.

Poczekał, aż kelnerka odejdzie. Chwilę śledził ją spojrzeniem, po czym przyniósł wzrok na towarzyszkę.

- Od dawna tak masz? - zapytał. - Smutna sprawa.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 31 paź 2022, 11:58
autor: Dahlien
Elfka, żeby nieco uspokoić kelnerkę uśmiechnęła się do niej ciepło. Nie chciała, by kobieta się jej bała. To wzbudziło w niej jednak pewną ciekawość... dlaczego się bała? Czyż magia nie była czymś powszechnym w Calivanie? Owszem, nie wszyscy mogli nią władać, ale zdecydowana większość istot potrafiła opanować przynajmniej podstawy.
Intrygujący była również również reakcja reszty gości Azylu. Na tyle, że wrodzona ciekawość elfki wzięła nad nią górę. Ponownie zerknęła po mężczyznach przez Drugą Uwagę. Tym, którzy zaczęli między sobą szeptać po ujrzeniu jej płomieni posłała kolejny uprzejmy uśmiech i skinęła głową jakby na znak, że domyśla się, iż zaczęli rozmawiać o niej. Po zbadaniu jednak ich aury odwróciła się, by się z powrotem do barda. Ostatnim czego w tym momencie chciała to być zaczepioną, zanim będzie miała okazję napić się wywaru z pokrzywy.
Na pytanie Węglika czy dawno już zmaga się ze swoją przypadłością tylko wzruszyła ramionami, po czym machnęła ręką. Miało to znaczyć, że nie ważne ile czasu już się męczyła nauczyła się z tym żyć. Było to uciążliwe, owszem, ale dawała radę. Zaraz też wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki w psotnym uśmiechu. Palcem wskazała na barda, potem ukradkiem na śnieżynkę, a na koniec narysowała w powietrzu serduszko. Nie płomieniami, ale samym ruchem rąk. Przekrzywiła też głowę na bok, niby zaintrygowane dziecko po zadaniu pytania.
Była jednak jeszcze jedna osoba, którą ją interesowała w Azylu. Ten mężczyzna, który uparcie unikał jej spojrzenia. Skierowała na niego ukradkiem wzrok. Czemu tam bardzo chciał stać się niewidoczny po ujrzeniu jej małej magii? Chciała zbadać również jego aurę.

Re: Dziwny Wieczór w Kamiennym Azylu

: 01 lis 2022, 12:16
autor: Denadareth
Kelnerka spojrzała na Karva, nieco zaskoczona i - być może - zawiedziona, że nie kontynuował tematu, ale delikatnie dygnęła i zniknęła, kierując się w stronę kuchni.
Faenala z racji dziedzictwa i ścieżki jaką obrała w życiu doskonale radziła sobie ze wchodzeniem w Drugą Uwagę. Często robiła to niemal instynktownie. Teraz jednak... nie przyszło jej to łatwo. Gdyby chciała to wytłumaczyć komuś, kto nie włada magią, musiałaby powiedzieć, że patrzenie w Drugiej Uwadze przypominało zerkanie przez przydymione szkło. Do tego... do tego pojawił się w jej głowie dziwny ucisk, ucisk, który szybko przeszedł w dół.
Mimo to, rozglądało się dookoła.
Mężczyzna unikający jej spojrzenia miał aurę ruchliwą, niepewną, słabą, ale z drobnymi, drobniutkimi ognikami pojawiającymi się na chwilę i zaraz znikającymi, świadczącymi o najmarniejszym, ale jednak istniejącym, talencie magicznym. Siedzący stolik obok brodacz był zupełnie inny. Jego aura była idealnie szara i idealnie - no, niemal idealnie - pokrywała się z jego ciałem, co świadczyło o kimś, kto bardzo dobrze panuje nad nią, starając się nic nie ujawniać.
Dla porównania szepczący na widok Faenali ludzie byli całkowicie niemagiczny, ale ich aura, chociaż równie ruchliwa była mocna, silna, gwałtowna i jakby żarłoczna. Niebezpieczna. Na uśmiech elfki zareagowali jednak również uśmiechami. Ani miłymi, ani groźnymi.
Ucisk na głowę elfki stał się silniejszy. Bolało, naprawdę bolało.

Do Faenali:
Spoiler: