Strona 1 z 1
Remontowany dom pana Larsa
: 28 lut 2022, 20:10
autor: Karv
Keegan otarł pot z czoła, sapnął i po raz kolejny naparł na łom. Niesforna, stawiająca do tej pory opór deska tym razem odpuściła. Chłopak odrzucił ją na piętrzący się pod ścianą stos. Póki co wolał nie myśleć, że gdy skończy z rozbieraniem podłogi, będzie czekało go jeszcze wyjmowanie gwoździ. Pan Raubo wyraźnie powiedział, że jeśli jakiekolwiek materiały się zmarnują, potrąci chłopakowi z pensji.
A skoro mowa o panu Raubo, gdzie on się podziewa? Stary krasnolud, szef firmy remontowej, oddalił się przed godziną, obiecując, że znika tylko na chwilę - miał skoczyć po drugi łom, rzekomo pozostawiony na wozie. Keegan nie zdziwiłby się, gdyby jego aktualny szef wrócił dopiero wieczorem, gdy będzie już po robocie.
Nic to, pomyślał chłopak, wbijając łom pomiędzy kolejne deski. Dopóki nie spóźnia się z pensją, wszystko jest w porządku. Odrobina ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Keegan zaparł się po raz kolejny i… omal nie upadł. Deska odskoczyła z łatwością, która go zaskoczyła. Dopiero teraz zorientował się, że brakowało w niej gwoździ. Co, do licha? Poprzedni wykończeniowcy odwaliliby taką fuszerę?
Wiedziony nagłym przeczuciem, chłopak uklęknął przy krawędzi zrobionej w podłodze dziury. Przyłożył policzek do desek, by lepiej się przyjrzeć. Coś tam było, ukryte pod podłogą! Znalazł schowek!
Spojrzał na drzwi, by upewnić się, że pan Raubo nie wybierze akurat tego momentu na powrót. Albo, co gorsza, pan Lars - właściciel domu i ich zleceniodawca - nie zajrzy, by przyjrzeć się pracy. Chłopak upewnił się, że na zewnątrz panuje cisza. A potem sięgnął do dziury, starając się chwycić znalezisko.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 28 lut 2022, 22:56
autor: Bubeusz
Jego ręka trafiła na coś miękkiego. To był stary, zmurszały, pokryty zmiętymi pajęczynami materiał. Brud i smród już od wielu lat nie przerażały chłopaka, toteż pewnym ruchem ręki chwycił szmatę i wyciągnął z dziury.
Z zawiniątka wysunęła się zaśniedziała moneta i z brzękiem wpadła z powrotem do skrytki. Oczy Keegana rozszerzyły się do jej rozmiarów. To mieszek pełen złota! Wypadła jeszcze druga, a potem trzecia, która wylądowała już na deskach podłogi.
Złodziejaszek miał zamiar otworzyć worek, kiedy zorientował się, że coś jest nie tak. Jego zawartość poruszyła mu się w rękach. Przez materiał poczuł jak po dłoni tuptają mu małe łapki. W ułamku sekundy zorientował się, że coś łaskocze go w nadgarstek, ale nim zdążył zareagować, poczuł nagłe ukłucie bólu.
Odruchowo wyrzucił sakiewkę z rąk. Łapki, które tu i tam wysunęły się z licznych dziur, razem z workiem pomknęły z powrotem do dziury. Co ciekawe, po drodze chwyciły też monetę i zabrały ją ze sobą.
Keegan zobaczył, że z rozcięcia na nasadzie kciuka cieknie mu strużka krwi. Ząbki były małe, ale zdecydowanie ostre.
A potem usłyszał ciężkie kroki zbliżającego się krasnoluda.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 01 mar 2022, 9:17
autor: Karv
Chłopak odruchowo rzucił się w pogoń za uciekającym workiem. W środku było złoto! Gdyby tylko zdołał go dosięgnąć, mógłby inaczej ułożyć sobie życie. Wynająć pokoik, napełnić brzuch, może nawet pozwolić sobie na dzień czy dwa wytchnienia.
Wtedy usłyszał kroki krasnoluda. Przerażony, sięgnąl ręką jeszcze głębiej do dziury. Jeśli nie zdąży, jeśli pan Raubo dowie się o znalezisku, z pewnością przywłaszczy je dla siebie. Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak krasnoludy - czyż to nie jego dewiza? Na pewno zaraz powie, że towar znaleziony należy do właściciela łomu, którym podważono deski. I tyle by było z marzeń chłopaka.
Jeszcze kilka razy machnął rozpaczliwie wciśniętą do dziury dłonią, starając się złapać worek, lecz chwytał jedynie powietrze. W takiej właśnie pozycji, leżącego na deskach, z łomem odrzuconym metr dalej, grzebiącego w dziurze, zastał go stojący w drzwiach krasnolud.
Pan Raubo był gruby - nawet według standardów własnej rasy. Długa broda opadała mu na brzuch i wywijała się na nim tak, że gdyby zaplątał w nią książkę, z łatwością mógłby czytać ją podczas spacerów po mieście.
Stał teraz w drzwiach, trzymając się pod boki i z nieodgadnioną miną patrzył na chłopaka.
Keegan powoli wyjął rękę z dziury i przytknął krwawiący kciuk do ust. Rozejrzał się za łomem, jednak ten leżał zbyt daleko, by niepostrzeżenie po niego sięgnąć. Musiał znaleźć inną wymówkę.
- Jeden gwóźdź się poluzował… i chciałem go wyjąć… Pamiętam pana słowa, że miedź to nie morowe powietrze i nie jest za darmo! - zełgał, nie spuszczając wzroku z dziury, w której - mógłby przysiąc - dostrzegał delikatny ruch.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 01 mar 2022, 14:26
autor: Bubeusz
Dziadek, bo zdecydowanie tak możnaby powiedzieć o starym krasnoludzie, przewrócił oczami.
- Nie wiem, jak długo zamierzasz tu siedzieć, ale do jutra wszystkie deski mają być zerwane.
Rzucił drugi łom na podłogę, aż huknęło. Keegan był pewien, że zaraz potem usłyszał cichy szmer przestraszonych łapek, biegnących gdzieś pod deskami.
- Masz. Jest wygodniejszy, tym pójdzie ci lepiej - mruknął pan Raubo. - Ja muszę dziś dogadać z Larsem ten temat więźby dachowej. Zabieram Harmona, jego jęzor przyda mi się w negocjacjach. Jeśli okaże się, że dach też będziemy rozbierać, to jesteśmy tu ustawieni na najbliższy miesiąc. A może i dwa...
Wszedł po skrzypiących schodach na górę, żeby rzucić okiem na spróchniałe belki. Pajęczyny i ptasia sraka stanowiły tu wszechobecną dekorację. Gdzieś w łączeniu desek gruchał niewinnie gołąb, siedząc na jajkach.
Stary krasnolud splunął z wyraźnym niezadowoleniem. Postukał ręką tu i ówdzie, po czym zszedł na dół.
- Jak dostawa materiałów będzie się dalej opóźniać, to w wolnej chwili posprzątasz to piętro. Właśnie, muszę jeszcze pójść opierdoczyć tych patałachów... - dodał do siebie, opuszczając mieszkanie.
A potem beknął sobie zdrowo, myśląc, że nikt go już nie słyszy.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 02 mar 2022, 7:29
autor: Karv
Sam nie wiem, jak długo zamierzam tu dziś siedzieć, przeszło Keeganowi przez myśl, gdy rozbrzmiewały ostatnie akordy krasnoludzkiego beknięcia. Wszystko zależy od tego, czy stwór z worka okaże się miłośnikiem jabłek.
- Zaczekaj tu - mruknął w stronę dziury, podnosząc się z kolan. Przez chwilę nasłuchiwał w ciszy, a gdy upewnił się, że pan Raubo wraz z Harmonem nie stoją już pod drzwiami, co sił w nogach pognał na górę. Wspiął się na drabinę, którą na początku remontu przytargał tu z magazynu starego krasnoluda, tłumacząc, że to tylko na wszelki wypadek i wystawił głowę między dachowe belki. Skrzywił się, gdy jego nos znalazł się niebezpiecznie blisko gołębiego kupra. Lepszej skrytki nie mógł sobie jednak wymarzyć.
Po omacku sięgnął ręką, starając się nie spłoszyć ptaka. W końcu jego palce wyczuły dobrze znaną fakturę materiału.
Po chwili był już na dole, znów klęczał przy dziurze w podłodze, a obok niego leżał niewielki wór. Lub też - jak powiedziałby sam chłopak - cały jego dobytek.
Teraz nerwowo przeszukiwał zawartość worka, przerzucając znoszone koszule i podarte portki.
- Musi gdzieś tu być... no przecież gdzieś... Jest! - W geście zwycięstwa uniósł nad głowę nadgryzione jabłko. Zza służącego mu za pasek sznurka wyszarpnął pordzewiały kozik i odkroił kawałek. Potem zastanowił się chwilę i wrzucił sobie owoc do ust. Odkroił kolejny kawałek, a pozostałą ćwiartkę pieczołowicie ukrył z powrotem z resztą dobytku.
- No, chodź do pana, chodź - zaczął szeptać, wkładając do dziury otwartą dłoń z pachnącym apetycznie kawałkiem jabłka. - Pyszne jabłuszko, pyszniutkie. Luuubisz jabłuszka, chodź - powtarzał, starając się dojrzeć w podpodłogowej ciemności jakikolwiek ruch.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 02 mar 2022, 16:13
autor: Bubeusz
Odpowiedziała mu cisza. Zwierzę najwyraźniej zostało skutecznie spłoszone. Siedząc tak i czekając, dostrzegł jaśniejszy puncik w dziurze. Okazało się, że kilka złotych monet utknęło gdzieś w szczelinach na obrzeżach dziury.
Udało mu się je wyciągnąć. Trzy monety, dwie duże i złote, jedna jakaś mała i tak pordzewiała, że jej kolor był trudny do określenia.
W dzisiejszych czasach takie znalezisko było warte co najmniej tydzień dobrego jedzenia. A przecież tych pieniędzy musiał tu kiedyś być cały worek!
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 03 mar 2022, 8:35
autor: Karv
Oczy Keegana zaświeciły mocniej niż złoto, gdy wpatrywał się w znalezione monety. Odruchowo sięgnął do kieszeni, w której spoczywała bezpiecznie jego srebrna moneta, znaleziona przed laty na ulicy. Wówczas wziął to za dobrą kartę, za znak, że jego losy mogą się odmienić. Od tamtego wydarzenia minęły długie miesiące. Czyżby nadszedł czas, kiedy wróżba miała się spełnić?
Takie rozdanie może trafić się raz na całe życie. Nie było mowy, żeby chłopak teraz zrezygnował.
Ukrył znalezione monety w worku ze swoim dobytkiem, a następnie wrzucił wór do dziury w podłodze. Chwilę potem sam tam wskoczył. Wygiął się aż do bólu, próbując się położyć, nie zahaczając o belki, na których opierała się podłoga. Kichnął, gdy wzbity w powietrze piach zakręcił mu w nosie.
- No dobra, gdzie poszedłeś? - mruknął, a potem chwycił worek i uważając, by nie poranić się o wystające gwoździe, zaczął czołgać się w kierunku, w którym, jak mu się wydawało, uciekło stworzenie.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 05 mar 2022, 21:52
autor: Bubeusz
Miejsca nie było za dużo - Keegan ledwie mieścił się pod deskami. Byłoby mu dużo łatwiej, gdyby zorganizował sobie jakieś oświetlenie.
Czołgając się pod podłogą, wymacał jeszcze kilka monet. Chyba był na dobrej drodze. Zwały ziemi i gruzu obniżały się nieco, robiąc mu minimalnie więcej przestrzeni. Wkrótce dotarł do kamiennej ściany sąsiedniego domu. Wyglądało na to, że to koniec jego wędrówki, kiedy nagle...
Coś huknęło, trzasnęło i pękło. Wyglądało na to, że posypały się jakieś kamienie, z hukiem uderzając o deski. Keegan już myślał, że zginie tu żywcem pogrzebany - całe szczęście okazało się, że odgłosy dochodziły z innego miejsca - właśnie zza tej ściany.
Wtedy dostrzegł między kamieniami snop światła. Kiedy podpełzł bliżej, zidentyfikował dziurę, przez którą szczur przełaził do sąsiedniego domu. Była na tyle duża, że kot może i by się zmieścił, ale człowiek na pewno nie.
Kamienie jednak były stare i luźne, a zaprawa wykruszona. A on był specem od remontu.
Kiedy spojrzał przez tę dziurę do sąsiedniego domu, zobaczył w górze starą, ale elegancko wykończoną podłogę, z małym tylko wyjątkiem - na jednej krawędzi deski były roztrzaskane, a do środka wpadły kamienie. Światło sączyło się ostrymi snopami, doświetlając całą przestrzeń podpodłogową. Zobaczył szczurka siedzącego w przeciwległym kącie. A przy nim zobaczył swój worek. I pełno złota. Zobaczył dosłownie szczurze gniazdo usypane z monet, pereł i innych kosztowności.
I wreszcie, zobaczył bransoletę. Starą, obłoconą, zakurzoną, obsraną przez szczury, ale wyglądającą na niezwykle cenną - brylant był tak duży, że mimo brudu błyszczał w niej jak gwiazda. Ze środka bransolety wystawały dwa małe pyszczki i przyglądały się całej sytuacji z niepokojem.
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 07 mar 2022, 7:08
autor: Karv
Keegan jeszcze przez chwilę przyglądał się dziurze, po czym powoli pokiwał głową. Nie wygląda to źle, pomyślał z radością.
Starając się nie rozorać pleców o wystające gwoździe, rozpoczął karkołomny odwrót. W tej ciasnocie nie było mowy, by się odwrócić, dlatego chłopak czołgał się w tył, z nadzieją, że nie zrobi sobie większej krzywdy.
Kiedy na piach padło nieco światła, zrozumiał, że jest pod dziurą w podłodze pana Larsa. Wygramolił się na wierzch, ponasłuchiwał przez chwilę, po czym chwycił przyniesiony tu wcześniej przez krasnoluda łom i wrócił pod podłogę.
Nie była to pierwsza ściana, jaką miał zniszczyć. Naturalnie łom nie był do tego najlepszym narzędziem, a i leżąca pozycja nie ułatwiała sprawy. Uderzał raz za razem, każdorazowo robiąc krótką przerwę, by przekonać się, czy odgłosy jego poczynań nikogo nie zaalarmowały. Przypuszczał jednak, że nikogo dawno nie było w okolicy - inaczej z pewnością ten ktoś zaopiekowałby się już tą stertą skarbów.
Kamienie ustępowały jeden po drugim, upadając głucho na ziemię. W końcu otwór był już na tyle duży, że chłopak zdołał wcisnąć w niego ramiona. Najpierw przerzucił na drugą stronę worek, następnie łom. A potem zaparł się mocno, wierzgnął, sapnął, stęknął, syknął, znowu wierzgnął, odpoczął, pchnął raz jeszcze i przelazł przez dziurę.
Dopiero teraz dotarło do niego, że był tak zaoferowany skarbami, które tutaj na niego czekały, że całkowicie przestał przejmować się szczurem.
Chwycił łom w rękę, przykucnął i nasłuchiwał przez chwilę. Czy na pewno był tu sam? I czy szczurza rodzinka pozostawała na swoim miejscu?
Re: Remontowany dom pana Larsa
: 08 mar 2022, 0:27
autor: Bubeusz
Okazało się... że nie jest tu sam.
Ktoś chodził po drewnianej podłodze tuż nad jego głową.
Dwie postacie stukały delikatnie nóżkami i były ledwo słyszalne, a trzecia stąpała tak ciężko, że aż widział, jak uginają się pod nią skrzypiące boleśnie deski.
- I jak, gdzie wasz gryzoń? Potraficie go wytropić przy użyciu swoich sztuczek? - usłyszał czyjś głos.
Gryzoń tymczasem siedział tuż koło swoich młodych i potrząsał wąsami, nie bardzo wiedząc, co robić. Jedno przejście okupował duży człowiek z łomem, a tuż koło drugiego właśnie zwaliły się jakieś kamienie.
Stanął na tylne łapki. Zdawało się, że jest zdeterminowany, by bronić potomstwa przed wszelkim, nawet tak wielkim wrogiem, jakim w jego oczach z pewnością jawił się Keegan.
[ Karv przenosi się do Szczurzej Sesji
]