Re: Rezydencja Alffiego
: 29 wrz 2022, 13:39
Otworzyli drzwi na korytarz, jednak już zza progiem ktoś na nich czekał. Nie był to jednak jeden ze służących. Elojze ciężko pracowała teraz w salonie, podczas gdy Eugumir szykował się do nocnego gotowania. Choć wcześniej kobieta przyniosła posiłki i napitki dla dziewczyn w pokoju gościnnym, teraz nie miała najzwyczajniej w świecie czasu obsłużyć gości. Więc któż to stał przed nimi?
Na sobie miał fioletową flanelową koszulę, pięknie wykonaną z "napuszonymi" rękawami sięgającymi do łokcia. Tam już były spięte srebrzystą wstęgą, która pozwalały na stworzenie przylegającego materiału do przedramion. Mankiety wykonane były ze sfałdowanej wewnętrznej strony koszuli. Na wspomnianą koszulę nałożoną miał złocistą kamizelkę zapinaną na mostku sznurkami o tym samym kolorze, którego kołnierz był utwardzany i wystawał odrobinę do góry. Koszula i kamizelka przypięta była skórzanym paskiem ze srebrną klamrą, trzymając w sobie także spodnie o kolorze srebrno-złocistym, przeplatający się między sobą poziomymi paskami. Na stopach miał czerwony buty z wystającym czubkiem, wyjątkowo szerokie i przerobione do jego aparycji. Na koniec na głowie miał niezwykle elegancki spiczasty kapelusz z fioletowo-czerwonym pióropuszem wdzięcznie przytwierdzony do nakrycia głowy. Innymi słowy był to strój godny arystokraty! Doprawdy Alffie potrafił dobierać stroje w niespodziewanej kompozycji zupełnie jak jego muzyka oraz osobowość. Tak oto przedstawiał się przed nimi.
Trochę mniejszy niż Lis Aryanny, na dywanie przed drzwiami stał na dwóch łapkach właśnie to niezwykłe zwierzę. Spojrzało się na obie dziewczyny zatrważająco rozumnym spojrzeniem, zawieszając dłużej wzrok na Lokim. Ten zaś także wpatrywał się w nową istotę przed nim. Zarówno Lis jak i ubrane zwierzę patrzyli na siebie jak zahipnotyzowani. Kiedy w końcu przestali Borsuk UKŁONIŁ się przed Aryą i Saryą. W swojej rączce pod pachą trzymał obitą skórą księgę oraz zapieczętowany list. Następnie skierował się w kierunku pracowni, bardzo niezręcznie idąc przez korytarz na swoich przerobionych bucikach i zaprezentował gest, zapraszający je do środka.
Na sobie miał fioletową flanelową koszulę, pięknie wykonaną z "napuszonymi" rękawami sięgającymi do łokcia. Tam już były spięte srebrzystą wstęgą, która pozwalały na stworzenie przylegającego materiału do przedramion. Mankiety wykonane były ze sfałdowanej wewnętrznej strony koszuli. Na wspomnianą koszulę nałożoną miał złocistą kamizelkę zapinaną na mostku sznurkami o tym samym kolorze, którego kołnierz był utwardzany i wystawał odrobinę do góry. Koszula i kamizelka przypięta była skórzanym paskiem ze srebrną klamrą, trzymając w sobie także spodnie o kolorze srebrno-złocistym, przeplatający się między sobą poziomymi paskami. Na stopach miał czerwony buty z wystającym czubkiem, wyjątkowo szerokie i przerobione do jego aparycji. Na koniec na głowie miał niezwykle elegancki spiczasty kapelusz z fioletowo-czerwonym pióropuszem wdzięcznie przytwierdzony do nakrycia głowy. Innymi słowy był to strój godny arystokraty! Doprawdy Alffie potrafił dobierać stroje w niespodziewanej kompozycji zupełnie jak jego muzyka oraz osobowość. Tak oto przedstawiał się przed nimi.
Spoiler:


