Strona 5 z 5
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 13 wrz 2022, 13:00
autor: Denadareth
Gdy Jon uniósł Ryda, by pokazać go Saryi, ta aż przyłożyła - z plaśnięciem sugerującym co sądziła o tej sytuacji - rękę do czoła. Zaraz jednak się otrząsnęła, gdy Ryd oberwał w głowę, a później wykonał lot nad kukułczym gniazdem i plasnął na ulicę u stóp Lamberta.
- Może by tak trochę łagodniej? - rzuciła w stronę Jona, podchodząc do leżącego. Rzadko okazywała poirytowanie, ale ten wieczór był długi, a Jon... był Jonem. - Już i tak nie wiem, jak mu odpłacić za ochronę i za wszystko co wycierpiał tego wieczora, a teraz jeszcze dokładacie do mojego długu wobec niego.
Pokręciła głową, uderzając Ryda delikatnie w policzki.
- Musimy go odstawić do jakiegoś uzdrowiciela. Albo przynajmniej gdzieś, gdzie będzie w miarębezpieczny. Już dość ucierpiał - powiedziała. - Podrzućmy go pod Dom Urody, tak poproszę by się nim zaopiekowali. Wprawdzie nasz woźnica jest wyłączony z użytku, ale z tego co wczoraj wieczorem widziałam, radzicie sobie z powożeniem całkiem nieźle. Może mi ktoś pomóc go zapakować do środka?
Sarya chwyciła Ryda za ramiona i spróbowała podnieść nieco.
- I jakie dalsze plany? Co planujecie zrobić z naszą dwójką znajomych? Nie lepiej by dalej gonili za fałszywymi tropami? Chyba nie byłoby dobrze, gdyby zobaczyli nas razem. Ach, no i musimy jeszcze pomówić o Christinie.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 9:37
autor: Karv
Lambert wrzucił Ryda do powozu, po czym samemu wdrapał się na kozła. Otworzył okienko oddzielające go od pasażerów, by mogli swobodnie rozmawiać.
Nie był mistrzem powożenia, jednak nocne ulice Nimnaros o tej porze nie stanowiły wyzwania - bezpańskie psy, szczury i kloszardzi stanowili jedyne elementy krajobrazu. Każde z nich lękało się wyjść przed rozpędzony powóz.
Zajechali pod Dom Urody. Lambert odwrócił się przez ramię.
- Wyrzucisz go, Jon? A potem możesz mi w końcu zdradzić, dokąd powinniśmy się udać, by zająć się strażnikami? - zapytał. Miał ogromną nadzieję, że konsekwentne unikanie tematu Cristiny sprawi, że Sarya także o tym zapomni. Coś jednak podpowiadało mu, że będzie zupełnie inaczej.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 9:54
autor: Denadareth
- Powiedz, że ja go przysyłam! - Sarya zawołała za Jonem, po czym spojrzała na Lamberta. - Najlepsza z nas jeśli chodzi o leczenie jest Thaelia... jeśli akurat nie śpi i się nim zajmie, to gdy Ryd się ocknie, pomyśli że jest w niebie.
Nie uśmiechnęła się jednak. Trochę szkoda, że Lambert siedział w koźle i mogła jedynie wzrokiem wiercić mu dziurę w potylicy, ale była pewna, że czuje na sobie jej spojrzenie.
- A więc Cassera vel Christina - odezwała się. - Nie wiem czemu, ale ze słów Jona bynajmniej nie odniosłam wrażenia, że spokojnie opuściliście przybytek, nie będąc rozpoznanymi. Bardzo mnie interesuje jak spotkanie, jeśli do niego doszło, się potoczyło... i jeszcze bardziej, jak się zakończyło.
Sarya zamilkła na chwilę, po czym dodała z naciskiem i tonem, którego Lambert u niej jeszcze nie słyszał.
- Bardzo mnie to interesuje.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 10:00
autor: Jon
Jon już podnosił nogę, by wykopać bezwładne ciało na chodnik, ale poczuł na sobie gromiący wzrok Saryi, więc posłał jej kolejny uśmiech i delikatnie podniósł woźnicę, by złożyć pod drzwiami niczym płatek róży i zgodnie z życzeniem, zostawił na nim naprędce zapisaną karteczkę z napisem "od Saryi, niech nie umrze, proszę". Przykleił mu ją na ślinę do czoła i zapukał.
- Nasz przyjaciel Rydz odstawiony - powiedział, wróciwszy, wielce zadowolony z siebie.
- Lambercie, kieruj się proszę do swojej skrytki w południowej dzielnicy biedoty, tej zabitej dechami szopy, której pilnuje ci gildia żebraków. Ktoś musiał im o niej powiedzieć, bo tam zdecydowali się zrobić rewizję. Ciekawe jak ją z tobą połączyli?
Nie było go jeszcze, gdy Sarya wypytywała o Cristinę, ale wyczuł ciężką atmosferę, więc odwrócił się do okna i smętnie popatrywał na budzące się po katastrofie Nimnaros.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 10:11
autor: Karv
Lambert przez chwilę patrzył w milczeniu, jak Jon taszczy nieprzytomnego Ryda po bruku, by zaraz zniknąć z nim za drzwiami przybytku. Prawdopodobnie miała to być najkrótsza wizyta szlachcica w tego typu miejscu.
Nie mógł jednak dłużej udawać, że nie słyszał pytania Saryi. Choć łudził się, że sprawa rozejdzie się po kościach, niefortunnie dobrane przez Jona słownictwo wzmogło czujność kobiety.
- Nie poszło tak gładko, jak mogliśmy sobie życzyć. Typ, który siedział z twoją koleżanką, Saryo, okazał się kultystą Kryttisa. Wnioskuję tak po jego żywym zainteresowaniu skradzioną maską oraz po nietypowym tatuażu, który nosił na przedramieniu. - Westchnął. - Nosił, jak pewnie zwróciłaś uwagę, w czasie przeszłym. Sprawy wymknęły się spod kontroli, a my zmuszeni byliśmy się go pozbyć.
Wtedy Lambert spostrzegł, że Jon wraca do powozu.
- Niestety, choć udało nam się go unieszkodliwić, nie zrobiliśmy tego w porę - powiedział głośno, by mieć pewność, że towarzysz go usłyszy. - Cristina stała się jego ofiarą, na szczęście ostatnią. Bardzo mi przykro.
Lambert wzdrygnął się, słysząc, gdzie skierowali się strażnicy. Choć nie było tam nic, co mogło połączyć go ze sprawą kradzieży, sam fakt, że strażnicy postanowili odwiedzić miejsce, z którym był związany, napawał go niepokojem.
- Kurwa mać - mruknął, po czym szarpnął za lejce, zmuszając konie do jazdy.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 11:36
autor: Denadareth
Sarya żałowała, że nie widzi twarzy Lamberta, nie widzi jego ust i oczu.
Czy uwierzyła mu? Na pewno uwierzyłaby bez zastrzeżeń, gdyby nie to, że tak usilnie starał się oddalić ten temat rozmowy i uniknąć jej pytań. Jeśli zdążył ją poznać chociaż odrobinę, to raczej nie bał się, że na wieść o śmierci Cristiny zacznie panikować i zawodzić. Mógł więc to powiedzieć od początku, bez zwłoki.
Czy podejrzewała go? Nie, a przynajmniej nie o to, że zabił Cristinę. Raczej, że wiedział, że kultysta Kryttisa ją zabije i nie uczynił nic, by ją ochronić. No nic. To było coś do rozważenia później. I chociaż Sarya odczuwała delikatny żal na myśl, że umarła kobieta, która kiedyś była częścią Domu Urody, to jednocześnie zdawała sobie sprawę, że dość upraszczało to ich sytuację.
- Kult Kryttisa, tak? - zapytała, zmieniając temat. - No cóż, chyba powinniśmy byli się spodziewać, że się zaangażują w tę sprawę. Wielu z nich jest nekromantami, prawda? Nie sądzę, że mieliście jakąś możliwość... bo ja wiem, zniszczenia zwłok tego typa lub chociaż zabrania głowy? No dobra, na pierwsze nie było czasu, a ucieczka z uciętą głową nie byłaby najlepszym pomysłem. Mam nadzieję jednak, że nie będą w stanie przesłuchać jego zwłok, czy co oni tam potrafią robić.
Jedna rzecz się uprościła, inna skomplikowała. Życie. Cóż, może kult Kryttisa nie miał w mieście nikogo, kto władał taką magią.
- No dobrze, no to teraz sprawa strażników - powiedziała. - Po co do nich jedziemy? Czy nie lepiej byłoby ich unikać? Rozumiem, że chcemy się dowiedzieć, skąd się dowiedzieli o nas i Esposito, ale... - wzruszyła ramionami. - Obstawiam, że Vincent zapłacił im na boku, chyba, że to ludzie od Kryttisa też wiedzieli, że ten dziwak jest ekspertem od masek. Cóż, dobrze byłoby upewnić się. Ale jak chcecie od nich wyciągnąć informację? I nie wiem, czy jestem wam tam potrzebna, a dalej utrzymuję, że lepiej, by nie byli w stanie powiązać mnie z wami.
Nagle do głowy przyszła jej pewna myśl.
- Mam nadzieję, że nie planujecie ich zabijać? - zapytała. - Zabijanie strażników zawsze przyciąga dość dużo uwagi.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 12:12
autor: Karv
Powóz zatrzymał się pośrodku niczego - w miejscu, które według map Nimnaros było już Labiryntem, ale według Lamberta było zaledwie Gąszczem Ulic, W Których Łatwo Coś Załatwić, Nie Zostając Załatwionym. Idealne miejsce, by wyjść z powozu i pójść w swoją stronę, nie budząc niczyich podejrzeń.
- Dobrze więc - powiedział, rozmasowując skroń. Kac czekał tuż za rogiem. - Możesz wysiąść, Saryo, jeśli uważasz, że tak będzie lepiej. Nie pozwól nam się zatrzymywać.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 14 wrz 2022, 13:12
autor: Denadareth
Sarya nie poruszyła się.
Owszem, nie był to jej styl załatwiania spraw. Zbyt otwarty i zbyt... głośny. Ale... strażnicy pojawili się u Alffiego, to po pierwsze. Jeśli napuścił ich Vincent, to już wiedzieli o jej udziale. Więc ukrywanie się nie miało sensu. Jeśli był w to zaangażowany kult Kryttisa i mieli informacje od Cristiny, to przebywanie samej było bardziej niebezpieczne niż bycie w towarzystwie.
Poza tym... jak raz oddzieliła się od Lamberta i Jona, skończyło się to śmiercią dwóch osób i zdemolowaniem karczmy, co również nie było szczytem zakonspirowanego działania. Sarya zawsze lepiej się czuła, gdy mogła kontrolować i wpływać na sprawy.
- Jadę z wami - powiedziała. - Ktoś musi mieć na was oko, prawda?
Przez chwilę przeszło jej przez myśl, że wszystkie wymienione przez siebie powody były dobre, ale... czy zgodziłaby się na to, gdyby nie była pijana?
To również było do rozważenia... później.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 8:43
autor: Karv
Lambert pokręcił głową. Z każdą chwilą miał coraz bardziej dość. W geście rozpaczy sięgnął pod zydel. Przez chwilę macał w ciemności, bojąc się, że źle ocenił Ryda, gdy nagle jego dłoń trafiła na dobrze znajomy kształt. Pozwolił sobie na lekki uśmiech.
Zębami wyciągnął korek z butelki i wypluł go na bruk. Nie sądził, żeby był jeszcze konieczny.
Przylgnął ustami do szyjki i pociągnął solidny łyk. Doskonale wiedział, że jutro będzie ledwie żywy. Gdyby jednak pozwolił sobie zejść z rauszu teraz, byłby ledwie żywy już tej nocy - a świat od kilku godzin dawał mu znać, że ma jeszcze kilka zadań dla żywej wersji Lamberta.
Osuszył butelkę do połowy i na ślepo podał ją przez okienko, licząc, że Jon zajmie się naczyniem, nie roniąc ani kropli.
- Nie polecam, abyś ty tego próbowała, Saryo. Mogłabyś na powrót odczuć palącą potrzebę opuszczenia nas w trybie natychmiastowym. - Ze wszystkich trunków, jakie dziś wypili, ten należał do najgorszych.
Kluczyli uliczkami Labiryntu. Podczas gdy Złota Dzielnica o tej porze była już wyludniona, terytoria biedoty żyły w najlepsze. Mijali ogniska, przy których grzali się brudni kloszardzi. Mijali żebraków. Mijali rudery, które już dawno powinny się zawalić, a jednak dochodziły z nich przywodzące na myśl hieny śmiechy. Ludzie wyciągali ręce w stronę powozu. Krzyczeli za nimi - w językach, które znali i takich, które słyszeli po raz pierwszy. Wyzwiska przeplatały się z prośbami, prośby przechodziły w groźby, groźby zlewały się z wróżbami.
Nagle coś huknęło, a wóz niebezpiecznie przechylił się ku prawej stronie. Jon z radością zarejestrował fakt, że Sarya naparła na jego ramię, łapiąc równowagę na siedzeniu.
Lambert wychylił się przez ramię i spostrzegł, że prawe koło pękło po wjechaniu w dużą dziurę w bruku. Westchnął, gratulując sobie decyzji o wcześniejszym napiciu się. Na trzeźwo nie sprostałby kolejnemu problemowi.
- Resztę drogi musimy przejść pieszo - rzucił w stronę oddzielającej go od pozostałych ścianki. - Koło rozsypało się jak marzenia tutejszych o lepszym jutrze.
Zeskoczył na ulicę. Wylądował w czymś mokrym. Nie spojrzał w dół - dopóki nie wiedział, mógł myśleć, że to kałuża.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 10:45
autor: Jon
Lambert się nie przeliczył. Jon sięgnął po butelkę, ale zanim przyłożył ją do ust, wóz wpadł w dziurę i Jon ponownie tego wieczoru rozlał większość płynu na siebie. W sekundę później wylał niemal całą resztę, gdy wpadła na niego Sarya. Gdy patrzył na smutne resztki, nawet dotyk kobiecego ciała go nie pocieszał. Było to szczęście w nieszczęściu, ale Jon nigdy nie był z tych co doceniają małe rzeczy i drobne przyjemności. Rzeczy powinny olbrzymie, a przyjemności wspaniałe, bo życie powinno mieć smak.
A dzisiaj życie miało smak podłego bimbru, którego ilość nie pozwalała nawet o nim zapomnieć. Jon westchnął ciężko i wytelepał się z wozu, by pomóc Saryi wysiąść.
- Uroczo - podsumował, gdy rozejrzał się po okolicy. - Lambercie, czy mogę cię zapytać, co zamierzamy zrobić ze strażnikami buszującymi po twoim magazynie? Sarya zwróciła nam słuszną uwagę. Nierozsądnie pokazywać im twarz.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 11:18
autor: Karv
Lambert kucał przy kole. Choć nigdy nie miał drygu do majsterkowania i trudnej rzemieślniczej pracy unikał jak ognia, jego wiedza pozostawała na wystarczającym poziomie, by zdiagnozować problem.
- Dokumentnie spierdolone - stwierdził, prostując się i otrzepując ręce. - Nic się tu nie poradzi.
Spojrzał na Jona. Ze smutkiem spostrzegł, że koszula tamtego jest cała mokra. Choć nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, rozlany bimber jawił się Lambertowi jako zupełnie inna sprawa. Westchnął i pokręcił głową.
- Tędy - stwierdził, wskazując ręką. - Tędy dotrzemy na miejsce. - Ruszył. Sarya i Jon dostrzegli, że zatacza się lekko.
Męty wypełzły ze swoich siedliszcz. Obdartusy wychylały głowy z powybijanych okien, wyściubiali nosy z ciemnych bocznych uliczek. Ktoś przemknął za plecami Saryi, kto inny gwizdnął przeciągle. Labirynt stał się jaskinią lwa, do której właśnie wkroczyła zwierzyna.
- Jeśli Jon ma rację, ta dwójka właśnie buszuje po moich włościach. - Przytknął rękę do ust, tłumiąc czknięcie. - Planuję uprzejmie zapytać, co to ma znaczyć. Jeśli chodzi o was, to rzeczywiście lepiej, byście pozostali wtedy w bezpiecznej odległości.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 11:30
autor: Denadareth
- Dziękuję - powiedziała Sarya, uśmiechając się do Jona.
Nie było do końca jasne czy dziękuję za pomoc z wyjściem z powozu, dzięki czemu jako jedyne nie wdepnęła w amorficzny byt, który mógł być ale mógł też nie być kałużą, czy za podjęcie tematu.
Spojrzała z powątpiewaniem na Lamberta, który... obecnie nie stanowił zbyt budującego widoku zimnego i profesjonalnego zabójcy. Jeśli Jon obecnie zdawał się być tym bardziej rozsądnym i kompetentnym... to należało zacząć się martwić.
- Oczywiście, jeśli uprzejma rozmowa nic nie da, zawsze możemy pozakładać pończochy na głowy i dać im po łbach - powiedziała. - Obawiam się jednak, że jedyne pończochy jakie mam przy sobie, są obecnie na moich nogach i są, a raczej były, z tych seksownych, a, po tym jak zostałam stratowana, są raczej z tych podartych. Nie polecam zakładania ich na głowy, a i tak kiepskie byłyby z nich maski.
Przeniosła wzrok na Jona.
- Może ciebie najpierw poślemy, Jon? - zapytała. - Możesz zawsze powiedzieć, że gdzieś na komendzie dowiedziałeś się, gdzie są i postanowiłeś sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy. Może ci coś powiedzą.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 13:55
autor: Jon
- Tak, pewnie - przytaknął Jon, którego myśli odleciały już przy pierwszym razie, kiedy padło słowo pończochy. Wytrącony z tych rozważan, i wciąż nieco rozmarzony, zgodził się sam do końca nie wiedząc na co. Postanowił improwizować.
- Pewnie, obije im mordy i po krzyku - Gdy to mówił, przypomniał sobie, że już próbował swoich sił z jednym i nie dał rady, a raczej dał radę przeżyć i uciec, więc nie był pewien, jak miałby sobie poradzić z dwoma. I w sumie po co ich bić?
- Wiecie co - powiedział ze zmarszczonym czołem. - Pójdę i powiem, że gdzieś na komendzie dowiedziałem się gdzie są i postanowiłem sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy. Może mi coś powiedzą.
Miał wrażenie, jakby już gdzieś słyszał ten plan. Stwierdził, że to echa jego geniuszu rezonują mu w głowie.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 15 wrz 2022, 18:38
autor: Karv
Przez kilkanaście minut przedzierali się uliczkami Labiryntu. Lambert, choć wyraźnie pod wpływem alkoholu, nie tracił pewności siebie - prowadził ich bez wahania. Trzymał się jednak głównych ulic, za wszelką cenę unikając ciemnych zaułków i bram.
Jon rozumiał to doskonale - Labirynt był miejscem, które nastręczało straży najwięcej problemów. Nie żyli tutaj przestępcy rangi Greska, wyrafinowani złodzieje od wielkich skoków i skrytobójcy wysoko postawionych urzędników, nic z tych rzeczy. Labirynt był domem ludzi, którzy mordercami stawali się w przypływie chwili, poirytowani czyimś spojrzeniem, naćpani, szaleni lub głodni. Za broń nie służyły im zdobione sztylety - tu walczono kostkami brukowymi, sztachetami i gołymi pięściami. Bywało, że strażnicy mający patrolować ten rewir, płacili innym za przejęcie ich zmiany.
Uliczki Labiryntu były kręte i nieprzeniknione. Nie było jednak ślepych dróg - były takie, w których można oślepnąć. Nie było dróg bez wyjścia - były takie, z których nie dało się wyjść o własnych siłach.
W końcu jednak skręcili w ciemną bramę. Sarya omal nadepnęła na śpiącego na szmatach bezdomnego, leżącego w wejściu. Mężczyzna chrapnął i potarł się po nosie - wtedy kobieta dostrzegła, że brak mu dłoni.
- Jesteśmy - powiedział Lambert, gdy wyszli na podwórze.
Saryi przemknęło przez myśl, że jeśli mężczyzna z kikutem był opiekunem tego miejsca, wszystko się zgadzało - ewidentnie brakowało tu ręki ogrodnika. Podwórze porastały chwasty i krzewy, sięgające niemal do piersi. Nad nie wybijało się kilka drzew.
Lambert oparł się plecami o ścianę budynku. Wskazał ręką na gąszcz przed nimi.
- Szopa jest na środku, pomiędzy tymi dwoma drzewkami. Liście zasłaniają. - Wskazał ręką. - Z Saryą zaczekamy na klatce schodowej. Gdyby coś się działo, gwizdnij czy coś.
Jon przedarł się przez krzaki. Po raz kolejny tej nocy klął w duchu na wszystko, co tylko dotykało jego butów. Był pewny, że doszorowanie ich zajmie komuś długie godziny.
Strażnik zastanawiał się, czy zastanie tu jeszcze tamtych dwóch. Jeśli skierowali się do szopy niezwłocznie, mieli nad nimi dobre kilka godzin przewagi. Jon przypuszczał jednak, że przeszukanie magazynu Lamberta mogło zająć im nawet całą noc.
Zorientował się, że z szopy nie dobiegają żadne dźwięki. Pewnie już po wszystkim, pomyślał. Wtedy spostrzegł, że drewniane drzwi są uchylone, ciemność zionęła przez szparę.
Pchnął je, ale odbiły się od czegoś na podłodze. Uchylił je więc na tyle, na ile było to możliwe i wkroczył w ciemność.
Potknął się od razu i upadł - wypity tego dnia alkohol odcisnął piętno także na jego koordynacji. Gdy leżał na podłodze, w delikatnym blasku księżyca wpadającym przez uchylone drzwi zauważył, o co się potknął. Leżał twarzą w twarz z Joelem.
Rozpoznał go nawet mimo pustych oczodołów i głębokich cięć na policzkach.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 16 wrz 2022, 10:09
autor: Jon
Jon już po wielu różnych wieczorach, podczas późnych poranków, budził się z zaklejonymi oczami, z twarzą nieświeżą, umysłem zamglonym, w ogólnej kondycji niezbyt ciekawej, orientował się, że tuż obok leży ktoś, obok kogo zdecydowanie nie chciał się obudzić.
Jednak tym razem była to inna liga.
Wrzasnął głośno aż zatrzęsły się zatęchłe deski szopy. Zerwał się na nogi i przez chwilę panicznie przebiegał wzrokiem w ciemności, jednak niewiele zawuażył.
Sarya z Lambertem nie czekali na drugi sygnał i zaalarmowani krzykiem, gdy tylko spojrzeli na siebie postanowili interweniować. Zastali Jona, który już uspokajał oddech i poprawiał włosy wyuczonymi ruchami, ale ręce wciąż delikatnie mu się trzęsły. Można być niewzruszonym arystokratą, czy strażnikiem, który widział wiele. Ale ciężko to robić na raz. I Jon nie był gotowy na ten widok. Starał się jednak jak najszybciej pozbierać.
- Lambert - warknął. - Światło, proszę. Zorganizuj mi proszę coś, czym możemy tu poświecić. Saryo, rozejrzyj się proszę, czy nikt nas nie obserwuje. Zrób to dyskretnie. I błagam was, nie dotykajcie niczego, co tu jest.
Westchnął ciężko. Nie tak to sobie wyobrażał. Zachwiał się lekko na nogach. Szok, alkohol i zmęczenie odbijały się na jego twarzy długimi cieniami.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 16 wrz 2022, 12:32
autor: Karv
Lambert odruchowo sięgnął po stojącą na jednej ze skrzyń lampę oliwną. Wszyscy troje zmrużyli oczy, gdy wnętrze szopy rozświetlił płomień. Lambert uniósł rękę i zawiesił lampę na umocowanym w suficie haku.
Joel leżał w kałuży krwi - własnej, sądząc po obrażeniach. Wydłubane oczy i krwawe pręgi na policzkach były zaledwie początkiem - napastnik pionowym cięciem otworzył mu brzuch. Wnętrzności wylewały się spod płaszcza.
Jon wzdrygnął się, zdając sobie sprawę, że także jego ubrania są teraz ubabrane tym, co wypłynęło ze strażnika. Cofnął się odruchowo, aż oparł się o jedną z licznych skrzyń. Wyczuł coś pod palcami. Była to koperta, z pieczęcią opatrzoną zdobioną literą K. Jon widział już dziś taki inicjał - dostrzegł go na przedramieniu dryblasa, który towarzyszył Cristinie.
- Do kurwy nędzy - warknął Lambert, rozglądając się. - Gorzej być, kurwa, nie mogło.
- Mogło - rozległ się od drzwi głos Saryi. - Krzyki Jona postawiły na nogi połowę kamienicy. Póki co tylko gapią się z okien, ale nie minie chwila, a będą na podwórzu.
- Zmywamy się stąd.
Lambert zgasił lampę. Spowiła ich ciemność.
KONIEC ODCINKA DRUGIEGO
Serdecznie dziękuję, Panowie, za wspaniałą zabawę. Ogromne dzięki także dla Heinreicha za gościnny występ. :)
Zanim otworzę temat z trzecim odcinkiem, potrzebowałbym od Was deklaracji na temat tego, dokąd chcielibyście zmierzać - żebym mógł odpowiednio przygotować wątki.
Jon, wyślę Ci potem treść listu na PW, zrobisz z nim co uznasz za słuszne.
Wątki, jakie wg mnie nadają się do eksploracji w odcinku trzecim:
- Straż węszy - co z Billym? Ile wie straż?
- Kto jest obecnie połączony z Maską?
- Cristina i Flatter - jaki jest ich udział w tym, gdzie podziewa się Vincent?
- Kult Kryttisa na karku - czy zabicie dryblasa ujdzie płazem?
- Jak wykorzystać maskę? Użyć, sprzedać?
Byłoby super, gdybyście napisali mi wasze top 3 zagadnień, w kolejności od "najbardziej mnie interesuje" do "najmniej mnie interesuje" - na podstawie średniej naszej trójki zbuduję kolejny odcinek.
Oczywiście jeśli chcecie coś uszczegółowić w swoich odpowiedziach, np. "Sarya chciałaby zgłębić ten temat, idąc do Domu Urody" albo "Jon chciałby przeszukać akta straży" to też jest to mile widziane.
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 16 wrz 2022, 13:44
autor: Jon
Dzięki za kolejny piękny odcinek.

Czekam na więcej.
Odpowiadając:
- Jon chce iść na straż ugasić pożar, żeby nikt nie połączył tego z nimi, więc po pierwsze będzie chciał przetargać te ciała gdzieś z dala od lambertowej szopy, to w końcu nic dziwnego, że w slumsach ktoś umiera. Przy okazji poszpera po aktach po słowach kluczach "kult" i "kryttis". W jakim stanie jest archiwum możemy się domyślać, więc nie wiemy co wyszpera.
- Flatter go nie obchodzi, stwierdzając, że mają większe problemy niż poprzedni chciwiec pokroju Lamberta,
- Jon będzie naciskał, żeby maskę sprzedać lub zacząć jej aktywnie używać, bo tracimy przewagę i kult nas dojedzie, a więc przy okazji dowiedzieć kto jest połączony z maską i jak uniknąć uszczerbku zdrowia od kultystów
Re: Maska - Odcinek Drugi
: 16 wrz 2022, 16:32
autor: Denadareth
Było super! Więcej takich sesji i nawet Cię nie zbanujemy!
- Sarya na pewno będzie się chciała dowiedzieć z kim się maska łączy, ciekawość ją zżera.
- Na pewno obawia się kultystów Kryttisa i jest za tym, by wykryć ich i wyeliminować uderzeniem uprzedzającym. Nie dość, że jej no-kill policy ma granice, to jeszcze liczy, ze może od nich udałoby się dowiedzieć coś o Masce.
- Martwi ją jaki wpływ Maska ma na Lamberta, ale nie chce już jej sprzedać, bojąc się, że wpadnie w łapy kultystów Kryttisa. Chce rozwikłać jej tajemnicę i może przy okazji pojawi się okazja by ją ukraść lub zniszczyć tak, by Lambert się nie dowiedział, ale to nie jest priorytet.
- (To może być offscreen) Na pewno zadba o Ryda i o to by Dom Urody w ramach rekompensaty za odniesione obrażenia i zniszczony powóz zatrudnił go.
- (To zależy od Heina i chyba jest kwestią na przyszłość, nie na najbliższy rozdział) Będzie chciała utrzymywać kontakty z Alffiem i jego księgozbiorem.
- Flatter ją stosunkowo mało interesuje w tej chwili.
- Przy wszystkich nielegalnych sprawach, stara się zachować anonimowość, by nikt nie połączył jej imienia i twarzy z przestępstwami i trupami.